Moderatorzy: Ivrin, Administracja forum

Potencjał telewizji 3D jest oczywisty, można się zastanawiać, kiedy struktura przekazu umożliwi "wejście do wnętrza" oglądanego obrazu, z czym może się wiązać eksplozja TV indywidualnej/interaktywnej ("451' Fahrenheita" R. Bradbury - zresztą o ile wiem interaktywność tego medium bywa już testowana) i czy właśnie taki kierunek przyjmie ta branża


Tak, jest to związane z metodą uzyskiwania samego efektu, która mocno obciąża wzrok i utrudnia przetwarzanie informacji. Natomiast w kinematografii bardziej niż samo 3D interesuje mnie właśnie potencjalne znaczenie grafiki komputerowej w procesie produkcji.Kumo napisał(a):Z 3D jest jeden problem
Dlatego właśnie nie odnoszę tej techniki w głównym stopniu do filmu, gdzie kadrowanie i operowanie obrazem ma istotne znaczenie kompozycyjne, ale do tv, która jako bardziej obszerne medium może rozwijać sie właśnie w kierunku gry/rzeczywistości wirtualnejKumo napisał(a):Raczej pojawi się nowa branża. Bo w filmie twórcy mają kontrolę nad tym, co zobaczy widz i na co zwróci uwagę - choćby poprzez zbliżenia. Jeśli z kolei widz będzie skorzysta z możliwości oglądania całego (zwłaszcza interaktywnego) otoczenia, to zacznie gubić się w akcji.
To prawda, obecna tzw. telewizja 3D (i kino w tym standardzie) to jedynie namiastka, etap przejściowy przed nadejściem rozwiązania rzeczywiście trójwymiarowego, o którym piszesz. O takiej właśnie formie tv myślałem, zakładając temat.DibiZibi napisał(a):Myślę że "era 3D" nastąpi dopiero gdy stworzona i udostępniona dla ludzi zostanie technologia tworząca naprawdę przestrzenny obraz który będzie można wyświetlić sobie pośrodku salonu. Jak na razie jest to jednak dość odległa przyszłość.



NoOne3 napisał(a):Eee, ta cała rewolucja jest przereklamowana, niczym świńska grypa.
Oczywiście, cała "rewolucja" jest obecnie nakręcana głównie przez media i nie upieram się wcale, że "Avatar" nią jest - bo nie tworzy przecież zupełnie nowej jakości. Ale związane z nim emocje są zwiastunem czegoś nowego - czego? Temu właśnie poświęcam ten temat - bo o wspomnianym filmie sporo już napisano w stosownym wątku.NoOne3 napisał(a):Jakościowo przełomu nie widzę.
I to jest dla poruszanego wątku istotne, bo telewizja i gry mogą w przyszłości stać się częścią jednego medium, oferującego bardzo szeroką gamę usług i wrażeń, dostępnego za pomocą tego samego przekaźnika (mozna uwzględnić rolę Internetu w funkcjonowaniu takiego, prawdziwego mass medium).Balgator napisał(a):Nie odniosę się do zasadniczej kwestii wątku. Pozwolę sobie jedynie zwrócić uwagę na fakt, iż w użyciu związanym z grami komputerowymi, mamy już do czynienia z (r)ewolucją gatunku.



Technologia 3D towarzyszy kinematografii 2D od początku i jakoś się nie przyjęła (pierwszy patent 1890, pierwsza projekcja filmu 3D 1918).
Myślę, że Avatar nie będzie rewolucją, co najwyżej drobnym kroczkiem w ewolucji. Jurajski Park też miał mieć rewolucyjne efekty, a jakoś mało się o nim mówi dziś.
Jedyne co może Avatar zrobić i wydaje mi się, że zrobi to modę na filmy 3D, a jak z modami jest to wiemy. Moim zdaniem to będzie zjawisko podobne do zalewu horrorami po sukcesie Piły. Zaleje nas masa szajsowatych filmów w 3D. Plus spory o to, że 3D zabija głębie kina.

Cameron wykombinował nowa technologię, a "Avatar" ją rozreklamował.

. Co do marudzenia o 3D już pojawił się w najnowszym Filmie felieton Żurawieckiego, w którym pada nazwisko Felliniego i Bergmana wraz z wprost wyrażoną niechęcią do kina 3D
.
Co do nowej technologii to Cameron stworzył nową kamerę, która kręci filmy w systemie znanym od kilkunastu-dwudziestuparu lat.
) też zrobią w 3D.
Eee? Imaxy to od dłuższego czasu już nie pokazy slajdów, a i dawniej 3D było jednak w pełni 3D, chociaż z jakością projekcji bywało czasem różnie, a efekty uboczne przy oglądaniu sfatygowanych kopii były często nieprzyjemne.Starsze filmy 3D dawały raczej złudzenie ponakładanych na siebie "warstw" obrazu, a nie faktycznej głębi.

. Teraz to podobno są już filmy 4D czy nawet 5D, więc pewnie niedługo nie będzie ważne co, ale ile miało "D".

Jak na razie to te technologie to są raczej pseudo 3d. Niby jest 3d, ale gdy widz zacząłby zmieniać miejsce (poruszać się) to całe 3D szlag by trafił.

.
NoOne3 napisał(a): ŁAdnie pięknie, ale musisz patrzeć na fruwające cosie dokładnie w chwili, gdy chciał tego reżyser, a na zachwycającą się/przerażoną nimi postać chwilę później, bo właśnie on tak zaplanował. Zrób odwrotnie, to nie zobaczysz nic i jeszcze Ci gałki staną w poprzek na dokładkę..

. 
Noth napisał(a):Jurajski Park też miał mieć rewolucyjne efekty, a jakoś mało się o nim mówi dziś.
Park Jurajski jest wzorem do dziś i jest uznawany za przełom w dziedzinie efektów komputerowych razem z Terminatorem 2. Oba te filmy wpisały się na historyczną listę razem z Wyprawą na księżyc, King Kong, Zakazaną Planetą, Wojną Światów, Tronem i Nową Nadzieją.Noth napisał(a):Jedyne co może Avatar zrobić i wydaje mi się, że zrobi to modę na filmy 3D
Kumo napisał(a):Dawne "trójwymiarowe" filmy nie dawały prawdziwego efektu 3D, dlatego nie zrobiły kariery. Cameron wykombinował nowa technologię, a "Avatar" ją rozreklamował.
Kumo napisał(a):Podobnie jest z "Toy Story" (pierwszy pełnometrażowy film w komputerowej animacji 3D) lub "Matrixem" (technologia Bullet Time; ten film akurat pamięta się ze względu na akcję i fabułę, a nie efekty). Do wszystkiego tego już się przyzwyczailiśmy i dawne "rewolucje" są obecnie standardem.
Kumo napisał(a):To akurat prawie pewne... na jakiś czas. Potem hype opadnie i nakręcenie trójwymiarowego blockbustera będzie wymagało więcej pomyślunku (kto za parę lat pójdzie na dwudziesty z kolei klon "Avatara"?). Albo po prostu powstanie pewna nisza dla drogich, efektownych filmów akcji w 3D - jeśli technologia będzie za droga.



Craven napisał(a):Kumo napisał(a):Dawne "trójwymiarowe" filmy nie dawały prawdziwego efektu 3D, dlatego nie zrobiły kariery. Cameron wykombinował nowa technologię, a "Avatar" ją rozreklamował.
Niezupełnie. Tak naprawdę to Cameron "tylko" dopieścił technologię. Bo już filmy dla IMAX były kręcone stereoskopicznie, ale były to ciężkie klamoty bez regulowanego "zeza" i odległości między obiektywami.Kumo napisał(a):Podobnie jest z "Toy Story" (pierwszy pełnometrażowy film w komputerowej animacji 3D) lub "Matrixem" (technologia Bullet Time; ten film akurat pamięta się ze względu na akcję i fabułę, a nie efekty). Do wszystkiego tego już się przyzwyczailiśmy i dawne "rewolucje" są obecnie standardem.
Polemizowałbym. Mimo, że Matrix nie był pierwszy, to właśnie z nim identyfikuje się bullet time.


. Nie wiem, co to znaczy, że u nas? Masz na myśli Śląsk? Jestem w stanie się przyznać do słabej orientacji w tym temacie, nigdy się specjalnie efektami nie interesowałem, tyle co przypadkowo znalazłem w popularnej prasie filmowej. W kinie mnie co innego interesuje. Choć nie mam nic przeciwko efektom, a te akurat w Avatarze są super.


Rozumiem pragnienie uniwersalności obrazu tak by działał na zmysły w kazdym miejscu kina jest ogromne



Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości