Moderator: Moderacja

.
Punktów zwrotnych w naszej historii było mnóstwo, z większości pewno nie zdaję sobie sprawy. Na przykład o tym jeszcze nie słyszałem. 
Rzecz w tym, że artykuł jest raczej panegirykiem na cześć Janka niż próbą odpowiedzi na tak postawione pytanie. Wg mnie koronacja Jakuba Sobieskiego sama w sobie zmieniłaby niewiele. Jakub musiałby dorównywać ojcu energią i charyzmą, a przewyższać go rozumem politycznym, a choć niewiele na jego temat pamiętam, to chyba nie spełniał żadnego z kryteriów w dostatecznym stopniu. Trudno mi wskazać powody, dla których magnateria miałaby pozwolić na dalsze umacnianie na tronie jednej dynastii, dopuszczając do sukcesji wnuki Jana III. Tym bardziej, że wśród samych magnatów nie brakowało nigdy ludzi ambitnych, a w porównaniu do Radziwiłłów lub Czartoryskich Sobiescy byli parweniuszami.yabu napisał(a):zwracam tylko uwagę na ciekawy artykuł w stylu 'co by było jakby mu się udało'.
Hm. Może co by było, gdyby wspomniany Kazik Wielki miał doradców dość odważnych, by uczynić to samo, co w latach 1424-27yabu napisał(a):Jeśli masz chęć podaj inny, ciekawszy, lub prawdopodobniejszy.
?

Miałby przechlapane jak Mikołaj w Święta, albo nie przymierzając - my. A krzyżackim ośrodkiem byłby Siedmiogród. Nastroje antyniemieckie na przynajmniej części naszych ziem pojawiły się zapewne jeszcze przed narodzinami Piasta Kołodzieja, bo najbliższy sąsiad jest z reguły najbliższym wrogiem, a cała epoka Piastów to historia z cyklu love&hate, z naciskiem na to drugie. Czy do jakiegoś ekwiwalentu unii z Litwą mimo wszystko by nie doszło, nie wiem. Z czasem okazało się, że Litwini bardziej i częściej potrzebowali naszej pomocy na wschodzie, niż w Prusach. Co do możliwych konsekwencji braku takiej unii, nie śmiem ich nawet przewidywać - choć czasem mam wrażenie, że lepiej byśmy na tym wyszli, mogąc skupić siły Korony na sprawach i przedsięwzięciach bliższych jej partykularnym interesom. Chyba że rozrastający się niekontrolowanie Moskal dopchnąłby w końcu ziemie ruskie polsko-czeskim deseremyabu napisał(a):Co byłoby gdyby król węgierski nie wywalił ze swojego państwa Krzyżaków
. I mielibyśmy ten słynny panslawizm.

Jean napisał(a):Trudno mi wskazać powody, dla których magnateria miałaby pozwolić na dalsze umacnianie na tronie jednej dynastii, dopuszczając do sukcesji wnuki Jana III.
yabu napisał(a):Piastowie walczyli również z Rusinami. Małżeństwa i sojusze zawierali także z Niemcami.

).Rzecz w tym. że to był właśnie także cel Jagiellonów, a wcześniej Andegawenów - wszystkie te rody prowadziły politykę o charakterze dynastycznym. Wyższość Habsburgów nad ich rywalami polegała na tym, że politykę tę prowadzili skuteczniej, była ona jednak obciążona tą samą wadą - interes rodu szedł przed interesem państwa. Habsburgowie przez 6 wieków z górą byli mistrzami tańca na linie, dokonując niemożliwego zespolenia w jeden organizm części kompletnie do siebie niedopasowanych, ale trwonili na to więcej sił i środków, niż było warto. Imperium habsburskie szybko dostało zadyszki, gdy przyszło mu konkurować z bardziej dynamicznymi rywalami, jak Francja i Prusy. Jako spadkobiercy Cesarstwa nie zdołali Habsburgowie uniknąć grzechu chociażby Zygmunta Wazy, czyli uwzględniania w polityce czynnika religijnego. Liga Święta - kiepski pomysł. Wojna trzydziestoletnia - przerżnięta, wojna o sukcesję hiszpańską - przerżnięta, choć teoretycznie z honorem, wojna o sukcesję austriacką - wygrana, ale w zamian za Śląsk, siedmioletnia - przegrana. Z Napoleonem przegrali wszyscy, to żaden wstyd. 1859 - znowu dostają po tyłku, ponownie w 1864 i jeszcze raz w 1866. Ponadto z tego, co widzę, większość z tych wojen miała charakter obronny z punktu widzenia Habsburgów - to też o czymś świadczy. Kto był w Wiedniu, Pradze czy Budapeszcie, może stwierdzić, że przynajmniej dobrze gospodarzyli. Gdy ma się pod ręką kopalnie złota i soli, łatwo o pieniądze. Mimo to Habsburgowie brali znaczne pożyczki - stosowne do skali wyzwań, przed jakimi stawali. Siła gospodarcza rodu była rozproszona, podobnie jak jego siła militarna. Nie bez powodu największą spoistość z ich włości wykazał ostatecznie trójkąt Węgier-Czech-Austrii. To właśnie za panowania Habsburgów została zarżnięta gospodarka Hiszpanii - strata Niderlandów, Fuggerowie, regularne bankructwa. I tak dalej. Osobiście nie chciałbym płynąć w Wielkiej Armadzie włości habsburskich.yabu napisał(a):W odróżnieniu od Jagiellonów miałby jakiś większy cel poza zwykłym utrzymaniem się na tronie, choćby i dynastyczny.

Jean napisał(a): Zatem "wrodzony" antygermanizm na skalę ogólnokrajową rzeczywiście mógł się zacząć dopiero od Krzyżaków (ew. Brandenburczyków, gdyby tych pierwszych faktycznie zabrakło - wtedy germanofobami byliby Węgrzy ).


Wielkie było, ważne też - tylko że akurat dla nas niespecjalnie użyteczneKlebern napisał(a):Gdyby nie zwycięstwo pod Wiedniem, do którego my sami dobudowaliśmy, jakie to było wielkie i ważne, to pewnie w podręcznikach historii dla uczniów poświęcono by mu z jedną stronę, max.
.

2 kwestie:
a) Austria za czasów swatania Wilhelma i Jadwigi była niewiele znaczącym księstwem a sami Habsburgowie w zasadzie ustępowali innym wielki rodom - Luksemburgom i Wittelsbachom. Dopiero poślubienie przez Albrechta Habsburga córki Zygmunta Luksemburskiego - Elżbiety doprowadziło ten ród do potęgi. Związek z Austrią w zasadzie więc nie dawał nic Polsce, natomiast mógł wprowadzić Austrię w orbitę Węgier, stąd Ludwik Węgierski doprowadził do zaręczyn.
b) Czechami w owym czasie nie rządzili Habsburgowie tylko Luksemburgowie - Jan (1310-1346), Karol (1346-1378), Wacław (1378-1419) i Zygmunt (1419/1435-1437).
Wielkie było, ważne też


Klebern napisał(a):odległa Austria nie była żadnym wsparciem dla Królestwa Polskiego w nadchodzącym konflikcie z Zakonem.


Klebern napisał(a): O ile w Polsce by powstała oddzielna linia Habsburgów.

yabu napisał(a): W odróżnieniu od Jagiellonów miałby jakiś większy cel poza zwykłym utrzymaniem się na tronie, choćby i dynastyczny.














Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości