Moderatorzy: LiAiL, Administracja forum







Rastif napisał(a):hmm, nazwij mnie dziwakiem, ale dla mnie ani Kabała, ani Kult, to nie jest filozofia świata realnego:).
Rastif napisał(a): Specyfika Kultu polega na tym, że w dużej mierze jego legendę tworzą gracze. Czyli my.
Rastif napisał(a):1) To jak wygląda Drzewo w 3ed? Yesod jest jedynym łącznikiem z Malkuth, czy z Malkuth połączony jest też Netzach i Hod (którego też teoretycznie nie ma, więc zostałby tylko Netzach)?
Rastif napisał(a):2) Zakładam, że nawet jeżeli Archonci są uszkodzeni, to tak czy siak łączność w Drzewie jest przerwana.
Rastif napisał(a):4) Hm, w zasadzie ten artykuł z Cenotaphium nie mówi nic poza tym, że można. Kłopot pojawia się przy założeniu, że Archonci to odpryski istoty Demiurga.
Rastif napisał(a):Nie mam trzeciej edycji (niestety posiadam tylko pierwszą),
Rastif napisał(a):ale jeżeli piszesz, że być może mamy więcej niż jedno Metropolis, to wszystko jak najbardziej się klei... Pierwsza edycja pokazuje jedno Wieczne Miasto, trzecia dobitniej przedstawia jedynie, że Metropolis nie można postrzegać w naszych kategoriach czasu i przestrzeni. Metropolis to czas który był, jest i będzie - nic nie stoi na przeszkodzie, aby Cytadela była w otchłani i równocześnie górowała nad Miastem. Demiurg _musi_ istnieć w Metropolis, a wynika to z prostego faktu, że jest ono _wszystkim_.
Rastif napisał(a):To oczywiście moja spekulacja, bo nijak nie da się tego połączyć z Gają, Elizjum i Inferno.

JesterRaiin napisał(a):Ależ naturalnie ! Tyle tylko, że to powinno się tyczyć w zasadzie każdego systemu rpg. Gdybyśmy jednak byli wierni temu stwierdzeni nie byłoby potrzeby w ogóle tworzyć podobnych wątków, bo przecież "to moja interpretacja systemu XYZ i nikomu, nawet autorom systemu nic do tego". To co tu robimy to wypuszczanie się na bezmiary fantazji i dzielenie się pewnymi spostrzeżeniami i przekonaniami. Poglądy żadnego z nas nie są tu ani lepsze, ani gorsze.![]()
Drzewko wygląda tak samo. Na dole Malkuth, na górze Kether, reszta ekipy pomiędzy. Nie zapominaj jednak o tym, że :
- Yesod nie jest jedynym łącznikiem Malkuth z resztą konstrukcji. Tipheret (Tifaret i tak dalej) to pajęczynka, która - dlaczego nie ? - sięga każdej innej Cytadeli w Metropolis, a kto wie, może również i chałupek Aniołów Śmierci ? Drzewko niekoniecznie jest płaskie. Może być wielowymiarowe i jego gałązki mogą się rozchodzić po przestrzeni, ale i po czasie. Brak przejścia ? Hm, cofnijmy się o 1500 ziemskich lat...
[ciach]- Metropolis jest zmienne.
Przerwana ? Nie mówimy tu o jakiejś pipidówce leżącej na rubieżach jednego ze stanów USA odciętej od autostrad i Internetu. To jest Drzewo Życia, twór docierający wszędzie, niezrozumiały, przewyższający swym skomplikowaniem wszystko z czym gracze mogą mieć do czynienia, a nie tylko kilkanaście ulic między naprawdę "dużymi budynkami". Uszkodzenie tak koszmarnie potężnych obiektów musiałoby mieć wpływ na całą Iluzję/Maszynę. To co dzieje się z Cytadelami i ich rezydentami musi mieć jakiś odzew w naszej "rzeczywistości". Jaki ? To zależy od Prowadzącego sesję, ale psiakrew - jakiś musi mieć i raczej wątpię, aby była to zmiana niezauważalna.
Osobiście uznaję, że Archoni i Aniołowie Śmierci, którzy się "popsuli" wciąż działają, ale ich działanie to zanikające przez "tysiąclecia" echo dawnej mocy. Przy czym daje się ono słyszeć "tako w niebie jak i na ziemi", czyli i w Metropolis i w naszym światku...
Zresztą, gdzie i kiedy - jak się nasza poczciwa Ziemia ma do Metropolis i Kataklizmów jakie nim wstrząsają ?
Odpowiedziałeś sobie na pytanie. "Można". Ot i cała mądrość. Taka mała kwestia... Cokolwiek gracze, czy eNpisi wymyślą - czy to musi się powieść ? Czy efekt będzie zgodny z jego/ich założeniami ? Czy to co wiedzą, o czym są przekonani musi być realne ?
KULT dlatego jest KULTem, bo nigdy do końca nie wiadomo, czy się ma do czynienia z choćby cieniem prawdy, czy jedynie ze sprytnie zamaskowaną iluzją. Dotyczy to nie tylko nas - śniących ludzi, ale też i istoty "wyższe". Anioł, Demon, Wypalony Okultysta czy inna cholera może dać się zwieść ułudzie i wierzyć w to, że może przywołać z powrotem Demiurga, Archona, czy zająć ich miejsca. I co z tego ? Niektórzy z nas wierzą w to, że medytowanie 10 godzin dziennie poprawi ich standard życia albo, że picie moczu jest zdrowe. Czy mają rację ?![]()
Nie ma "nie da się". Da się, a jedynie niekoniecznie logicznie, niekoniecznie zgodnie z przyjętymi wzorcami, kanonem, czy oczekiwaniami. Jeśli chcesz, możesz założyć, że wszystko to istnieje, ale nie jednocześnie i problem masz z głowy.
- Tak, kiedyś była Malkuth, ale potem najechał ją Demiurg, uśpił i przekształcił w Gaję, o czym dobrze pamiętają Wodowskie wilkołaki, ale teraz, kiedy Demiurg zginął ta odzyskuje świadomość i własną tożsamość i przypomina sobie, że jest Sophią, o której pieją gnostycy.
- Elizjum, Edeny, Piekło, Sheol, Gehenna to po prostu różne oblicza tego samego : to Purgatoria, które służyły do czyszczenia wspomnień ludzkich dusz przed ponownym wykopaniem je do Iluzji. Wszystko było uzależnione od tego w co wierzyli umierający gdy nadchodził moment śmierci. Pewni swego grzechu trafiali tu, przekonani o własnej świętości tam, a niewierzący byli skazywani na szwendanie się bez celu aż do zresetowania.
...i tak dalej i tak dalej...


Panowie, jeśli uznamy archontów i Aniołów śmierci za personifikację pewnych Idei czy stanów - to jeśli założymy śmierć/zniszczenie części z nich, możliwym jest, że pozostali przejmują cześć cech zaginionego, ich domena rozszerza się, a sama istota - przekształca.
Stąd też może "zniszczenie" bądź śmierć danej Obecności nie jest zachwianiem równowagi a tylko kolejnym krokiem do Ostatecznego Dopełnienia Drzewa Życia.
Możemy się zastanowić: Czy zniszczenie Hoda sprawiło, że jego istota, esencja rozproszyła się miedzy pozostałych archontów? W takim wypadku i przy takich ich liczbie, nieznacznie zmniejszyła ich "naturę".
Jednak, gdyby pojawiło się stworzenie będące personifikacją pierwotnej idei Hoda w sposób pełniejszy i silniejszy - to czy "esencja" nie przepłyneła by do niej i nie konstytuowała jej jako nowego Archonta?

Rastif napisał(a):
Nie wziąłeś pod uwagę Cytadel. Osobiście wierzę w ich symbolikę.
To pójdźmy dalej - czy wszyscy archonci przechwytują cząstki tego, który odszedł, czy jedyne ci, którzy są połączeni do danej sefiry?

. Ale to po sesji...





Nim to się dalej potoczy, ustalmy wpierw czy chcesz rozmawiać o "temacie" w kontekście KULTu/Horror rpg, czy też chcesz wypłynąć poza te ramy, bo radośnie je przekraczasz i kiedy ci wygodniej powołujesz się to na jedną, to na druga stronę. Raz "dywagujemy sobie fluffowo", z kolei za chwilę sięgasz po nazewnictwo NIGDZIE nie występujące w KULTcie, za to natywne dla świętej Kaballah. To jak to w końcu ma być ?
- Jeśli próbujesz uprościć kosmologię KULTu, tak aby była bardziej znośnia, bardziej zrozumiała, zadaj sobie pytanie "po co" ? Spojrzenie poza Iluzję powinno być wydarzeniem niezrozumiałym, przerażającym, sprowadzającym szaleństwo i terror na słabo przygotowany umysł, a nie piknikiem. Ewentualne Metropolis nadaje się własciwie jedynie na tło,
- a nie rzeczywistą arenę scenariusza. Zerknij na opisy Cytadel. W większości przypadków na odwiedziny w tym przybytku masz ograniczoną ilość czasu, po którym EGO twojego bohatera rozsypie się jak domek z kart na wietrze. A pola otaczające Cytadele ? Toć to piekła krwią i rdzą malowane ! I jak tu wchodzić na takie rzeźnicze tereny odziany jedynie w pancerz z ciała i kości ? Ha ! Sama kwestia możliwości fizycznego, materialnego wkroczenia do Metropolis mogła by być przyczyną niekończących się rozważań. I powiadam : dobrze, cholera, dobrze ! Wizja bohaterów szwendających się po głębinach Baator, Piekła, czy innego Metropolis równie łatwo jak po kiblach pizzerii jest mi obrzydliwa. Fuj !



-miejsce Yesoda zajęły Klifoty (co to cholera jasna znaczy?)



Rastif napisał(a):
Czy może Aniołowie Śmierci 'jedynie' podzielili się strefami wpływów Yesoda?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości