Artur i Minimki - czyli opad szczeny

O filmie fantastycznym i nie tylko.

Moderatorzy: Ivrin, Administracja forum

Artur i Minimki - czyli opad szczeny

Postprzez NoOne3 » Pt lis 09, 2007 12:34 am

Oj, opadła mi, opadła kopara.
Niestety nie z zachwytu.

Niby, że kreskówka i niby że dla dzieci i niby że fajna i w ogóle... Ale jakoś tak, od samego początku coś mnie żarło. Jest sobie Artur, Artur ma Dziadka, który jest nie wiadomo gdzie, jest sobie jego Babcia i pies i są niby jakieś tajemnicze Minimki, których genezę przemilczę, żeby nie zepsuć oglądającym niespodzianki - niestety raczej rozczarowującej. Coś się tam niby dzieje, że zły człowiek, że niespłacone długi, że to, że tamto i wreszcie nasz bohater trafia do magicznej krainy rzeczonych Minimków i...

I w tym momencie po raz pierwszy zdałem sobie sprawę z tego co mnie gryzie. Co mnie żre w tym filmie i co chwilę nieprzyjemnie kole.

Otóż, reżyser się śpieszy. Ma na myśli tyle motywów, tyle kawałów, tyle wydarzeń, że nie potrafi ani ich odpowiednio wprowadzić, ani należycie zakończyć, ani sensownie połączyć jedne z drugimi, no po prostu straszne. Efekt jest taki, że rzeczy sie po prostu dzieją. I co najbardziej widoczne i uciążliwe wszyscy wszystkich znają, zapewne dlatego, że nie mieliby przecież czasu poznać się w filmie. W dodatku ma się wrażenie, że wydarzenia dzieją się tylko tam, gdzie znajduje się kamera i wszyscy na nią czekają. Krainę toczy armia złego (innego złego :)), ale nikt z nią specjalnie nie walczy. Po przybyciu bohatera zaraz wyrusza on oczywiście, żeby to zło pokonać. Przez przypadek poznany nie-wiadomo-kto wie o całej wyprawie i oczywiście pomaga itd. itp. Po prostu "deus ex machina" pełną gębą i w co drugim ujęciu.

Drugą rzeczą, która mnie dobiła, to niespójność estetyki filmu z tematyką. Film niby dla widzów młodszych, główny bohater liczy sobie dziesięć wiosen, fabuła prosta, liniowa i bez większego sensu, a tu co i rusz jakieś aluzje, krępujące sytuacje, napięcie między przedstawicielami płci przeciwnej, słowem nic, co mogłoby zostać zrozumiane, czy odpowiednio docenione przez dziesięcioletniego widza. Animatorzy odwalili kawał dobrej roboty i przy lepszym scenariuszu, skierowanym może do nieco starszego, powiedzmy szesnastoletniego widza wiele można by z tego pomysłu wykrzesać, ale tu? Dowcipy sytuacyjne, widoczne nawiązania chociażby do Gwiezdnych Wojen, dowcipy i gry słowne (polski dubbing był niezły, oryginalnego nie było mi dane wysłuchać), oraz pełna dziewczęcego seksapilu postać żeńska... wszystko wydało mi się zupełnie nie na miejscu przy fabule, której dziury rażą, jak podejrzewam nawet dziesięcioletnią publiczność.

Coś jeszcze umknęło mojej pamięci. Nie mogłem sobie przypomnieć dlaczego zanotowałem sobie w myśli, że film chętnie bym zobaczył. Chciałem nawet iść na niego do kina, ale u mnie w miasteczku długo nie grali, a potem umknął mej uwadze i ujrzałem go dopiero na DVD. Przypomniałem sobie co to było dopiero, gdy zniesmaczony oglądałem napisy końcowe w poszukiwaniu, no właśnie. W poszukiwaniu reżysera.

Luc Besson

No szczena mi opadła. Naprawdę wstydziłby się puszczać takiego gniota pod swoim nazwiskiem. Te kilka jego filmów, które widziałem naprawdę mi się podobało. Że nie wspomnę nawet o genialnym, według mnie "Leonie".
Wiem, że jeżeli chodzi o filmy dla dzieci to jego debiut (chyba), ale mam wrażenie, że potraktował dziecięcą publiczność bardzo nieładnie. Z jednej strony nie dopracował scenariusza (na miejscu wymyśliłem prosty sposób w jaki można by załatać największą ziejącą w nim dziurę) licząc na to że dzieci tego nie zauważą, z drugiej natkał w film dużo całkiem dojrzałego humoru, który też nie był do nich skierowany.

Albo jestem już po prostu za stary...
http://www.oneiros.pl | "trzeba umieć przegrywać z klasą" - JoAnna
Przyszły magistrze inżynierze odnoś za sobą talerze. | Założę się, że jej się uda!
As I was going up the stair | I saw a man who wasn’t there
He wasn’t there again today | Oh, how I wish he’d go away...
Avatar użytkownika
NoOne3
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
 
Posty: 1611
Dołączył(a): N wrz 18, 2005 4:42 pm
Lokalizacja: Oberschlesien
Płeć: Płeć określona - męska


Postprzez Kymil Nimesin » Pt lis 09, 2007 2:04 pm

NoOne3 napisał(a):Drugą rzeczą, która mnie dobiła, to niespójność estetyki filmu z tematyką. Film niby dla widzów młodszych, główny bohater liczy sobie dziesięć wiosen, fabuła prosta, liniowa i bez większego sensu, a tu co i rusz jakieś aluzje, krępujące sytuacje, napięcie między przedstawicielami płci przeciwnej, słowem nic, co mogłoby zostać zrozumiane, czy odpowiednio docenione przez dziesięcioletniego widza.

I właśnie kiedy po raz pierwszy doszło do takiej sceny opadła mi szczęka - dzieciak chodzi jeszcze do podstawówki, a księżniczkę taksował jak napalony nastolatek. Księżniczka też niby, w przeliczeniu na ziemskie lata, jest dziesięciolatką, a... jest nieco nadto rozwinięta.

Sam film po prostu kiepski. Animacja też nie w moim stylu. Stanowczo odradzam kupowanie/oglądanie.
[hide=''Beware...'']
- Beware...
- Why?
- The storm is getting closer...
- So?
- So beware...
[/hide]
Avatar użytkownika
Kymil Nimesin
Zespolony z forum
Zespolony z forum
 
Posty: 1270
Dołączył(a): Wt maja 02, 2006 10:20 am
Lokalizacja: Al-Khali
Płeć: Płeć nieokreślone

Artur i Minimki - czyli opad szczeny

Postprzez Desdemona » N sty 31, 2010 12:55 pm

Bajka jako bajka bardzo mi się podobała, szczególnie w niektórych momentach. Jednak akcja idzie zdecydowanie za szybko i moim skromnym zdaniem ta bajka nie jest raczej przeznaczona dla młodych osób... bardzo dobra jeśli chodzi o odmóżdżanie ;)
Ostatnio edytowano N sty 31, 2010 12:59 pm przez Desdemona, łącznie edytowano 1 raz
...come! no night too dark,no road too long run!
no rain too hard,no wind too strong pray!
no blood too red,no cut too deep stay!
no pain too bad, no track too steep...
Avatar użytkownika
Desdemona
Użytkownik
Użytkownik
 
Posty: 20
Dołączył(a): N sty 24, 2010 11:29 am
Lokalizacja: Lodowe Piekło
Płeć: Płeć nieokreślone


Powrót do Film

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości