Moderatorzy: Ivrin, Administracja forum

Może wtedy Cameron wróci myślami tam, gdzie i on i Stany były w 1985-1986 roku.
Also, David's non-comic Mouse Guard art includes a lot of stuff like riding ducks that may not ever make it into the comic

Deckard napisał(a):Paradoksalnie patrząc po filmach Camerona Titanic bije na głowę Avatara wszystkim oprócz roli badassa





Also, David's non-comic Mouse Guard art includes a lot of stuff like riding ducks that may not ever make it into the comic




Deckard napisał(a):Do pierwszej kategorii zaliczam Dystrykt 9
Deckard napisał(a):Craven, nie wiem czy trafię ale spróbuję
Silenie się na śmieszność z reguły wychodzi kiepsko. A "Ekologia, k..., ekologia" - cóż doszukujesz się IMO. Jak dla mnie jest "korporacje i imperializm są złe". I mimo, że nie zgadzam się z tym postulatem, to mi to nie przeszkadza. Jakoś nie uznaję filmów za wyznaczniki ideologii.




Also, David's non-comic Mouse Guard art includes a lot of stuff like riding ducks that may not ever make it into the comic

A dla mnie jest jeszcze gorzej. "Technologia i ludzie są źli, a prymitywy niebieskie dobre, bo blisko natury, która też jest dobra!!!1111"Jak dla mnie jest "korporacje i imperializm są złe".
D9? Ten film w którym mamy złe, sadystyczne i przerysowane MNU i niewinnych, przygłupawych obcych i jedynego Dickusa który z świni staje się pół-alienem? Istotnie, to dopiero głębia.
Bo mało jest scen kopiących mniejWybacz, ale tsunami nadciągające w stronę hindusów z kobietami i małymi dziećmi kopie mnie bardziej, niż przewracające się na Na'vi wielkie drzewo.


Deckard napisał(a):Oj, Craven, denerwujesz się

Deckard napisał(a):I Craven, nie popełniaj powszechnego błędu rozmawiając o Dystrykcie - to nie jest głębokie s-f, to bardzo dobrze zmontowany mariaż thrillera s-f z filmem akcji zakamuflowany za paradokumentalnym wstępem z dobrym scenariuszem.

Czy już mam paść na kolana przed geniuszem D9? 
Deckard napisał(a):2012 dostało u mnie 4+, i tak, wywoływało u mnie i u widzów na seansie na którym byłem dużo więcej pozytywnych emocji, niż Avatar. Emmerich zrobił film tak kliszowaty, że aż kiczowaty, ale zarazem zabawniejszy, bardziej przygniatający i z dużo lepszą dynamiką. Wybacz, ale tsunami nadciągające w stronę hindusów z kobietami i małymi dziećmi kopie mnie bardziej, niż przewracające się na Na'vi wielkie drzewo.

Deckard napisał(a):Transformatory - to radosny wygrzew z US Army i parą głównych bohaterów wprost z MTV, niepoprawny politycznie jak tylko się da to jeszcze pokazać w Stanach a poza tym "one man, alone!"



Plus piękna scena na przejściu granicznym, pokazująca pełny profesjonalizm "kolegów po fachu" na Bliskim Wschodzie.Also, David's non-comic Mouse Guard art includes a lot of stuff like riding ducks that may not ever make it into the comic

Deckard napisał(a):Daleki jestem od wmawiania czegokolwiek komukolwiek, ot po prostu inaczej czyta mi się Twoje posty "przed" i "po"
Przychodzi mi to spontanicznie i z uśmiechem na ustach.Deckard napisał(a):Scenariusz Craven to nie motyw gluta albo motyw ekologii - różnica między Avatarem a Dystryktem przebiega w sposobie pokazania poszczególnych scen.


No a co do przekazu to aż mnie kusi napisanie notki, bo mimo bycia największym fanbojem ku mojemu zdumieniu wydaje mi się, że jestem jedynym gościem na świecie, któremu ten film jest de facto obojętny.

Ale ok - czaję, że dla niektórych A. jest za lekki. Jednak scenariusz globalnie w D9 wypada słabiutko, bo jednak na scenariusz składa się masa czynników, nie tylko dialogi i przebieg akcji, ale też świat, spójność, pacing.
Więc czemu nie dostaję szału kiedy oglądam Avatara?

Swoją drogą mi by przywaliło, gdyby w fosforyzującej, slitaśnej dżungli pokazać totalną jatkę w ten tani sposób zwiększając ciężar gatunkowyPolecam forum KMF, tam jest silna grupa ludzi, dla których rating filmu jest głównym wyznacznikiem jakości, acz Avatar jest tam wyjątkiem. Ale ok - czaję, że dla niektórych A. jest za lekki.


) Avatar wypada lepiej chyba tylko od True Lies.

W kwestii sequeli - film był wystarczająco długi, pokazał wystarczająco dużo, nie zostawiał niedosytu pod tym względem i nie potrzebuje kontynuacji. Owszem chętnie go znowu zobaczę, ale uważam że materiał nie jest dośc ciekawy by to kontyuować, oczywiście wyniki Box-Office'u juz zdecydowały inaczej, ale wolałbym żeby Cameron zabrał się za cos nowego zamiast wałkować niebieskie elfy, choćby ten Battle Angel.

I autograf Camerona na dyplomie poświadczającym.PS> Craven, wnioskując po twoich wypowiedziach tutaj i na KMFie myślę, że należy ci się tytuł "Ultimate Avatar Fanboy"
uważam że materiał nie jest dośc ciekawy by to kontyuować, oczywiście wyniki Box-Office'u juz zdecydowały inaczej, ale wolałbym żeby Cameron zabrał się za cos nowego zamiast wałkować niebieskie elfy, choćby ten Battle Angel.





byłem pewien, że ktoś na sali zaraz zakrzyczy "ufo-porno", na szczęście nic takiego się nie stało
. Notabene porno-parodia awatara już jest...Co za czasy ), no i kawaleria ratująca tyłki, gdy wszystko wydaje się już stracone
)
.
. IMO warto.
.
A ja się nie zgadzam. Uważam, że jest to (nawet, jeśli ma udowodnić z góry założoną tezę) ciekawsze niż film, o którym to jest.Słabe. W zasadzie takie "a ja znam fizykę i moje zdanie jest lepsze". Szkoda tracić czasu na czytanie



I żeby Avatar był na poziomie co piątego filmu! Wtedy byłby jeszcze piękniejszyCo do linka z onetu... Oj, żeby co piąty film był tak spójny jak Avatar świat byłby piękniejszy.



Wymaga wiedzy i przygotowania. Żeby go docenić najpierw trzeba dowiedzieć się czegoś o grafice i animacji komputerowe

. A tak są po prostu nieco inne wymagania - bo bez wypaśnych efektów ten film lądowałby znacznie poniżej przeciętnej 
Na pornos też jest słabyGdyby "Avatar" należał do któregoś z tych dwóch gatunków, to nikt by się fabuły nie czepiał
I "akcyjnie" i być może fabularnie;)
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości