Petros napisał(a):Dla grywalności chyba nie ma problemu, ale popatrz od strony fabularnej. To nie jest, jak z magią czarodziejów, że taki sobie ma i o. Magia kapłańska (niewielki procent kapłanów imperialnych potrafi w ogóle czary rzucać), to już inna bajka, bo wynika ona ze szczególnego zainteresowania boga danym kapłanem. Dlaczego bóg miałby się interesować nędznym akolitą, którego zrozumienie wiary jest za małe, a sama wiara jest jeszcze za mało żarliwa?
Fabularnie jestem w stanie to przyjąć

Co do wytłuszczenia - można przjąć elfią (i chaośną) wykładnię, że tak naprawdę podział na arcane i divine jest sztuczny
Co do kursywy - jesteśmy w sytuacji półpełne-półpuste. Ja bym tę nieznaną jeszcze "jakość wiary" kleryka oddał właśnie możliwością dokonywania wyłącznie "cudeniek" (Petty Magic). Oraz stąd też wynikają moje wątpliwości co do dostępu do kultowych "cudeniek" opisanych w Tome of Salvation - te bym zarezerwował dla wyświęconych Priests.
Sprawiłeś, że zacząłem się zastanawiać, czy od strony fabularnej nie lepiej byłoby zacząć od Lesser Magic - bo jest dostępne wszystkim i niezwiązane ze służbą Bóstwu.
Albiorix napisał(a):Kapłani Sigmara po cichutku uczą się po prostu podstaw magii. Pozostali prawie nigdy nie mają czarów. Mają pozycję społeczną i wpływy.
Tu zaś doszliśmy do punktu "co MG to (ciut) inny świat łorhamera".

Stąd też moje pytanie o ewentualne rozwalenie mechaniki. Bardzo tu mi się spodobał wątek gdzie ktoś Wielkiego Nieczystego atakował czarem "sen" ...

Borys