Warhammer 2ed
1. Nie znałem jeszcze za dobrze podręcznika. Z kretyńskiego dość powodu dostałem od zbira z ulicy pięścią w nos. 10. Rzut na trafienie-udany. 8...
MG: Rzucaj k100 poniżej 20.
Ja: <Rzucam> Jest! 11!
MG: Odejmij sobie jeden punkt przeznaczenia...
Ja: ...
Jak coś to odsyłam do tabeli krytyków>głowa

2. Na zlocie prowadzę ze szwagrem sesję dla dość sporej grupki ludzi. Wszyscy siedzą w wynajętym pokoju karczmy. Nagle z dołu słyszą krzyk.
Graczka: Zbiegam na dół i krzyczę
Jezus! Maria! Co się stało?MG:
Spojrzenie To świat WH
Graczka: O przepraszam
Sigmar! Shallya!Myślałem, że mi brzuch eksploduje ze śmiechu
3. Jedna z moich pierwszych sesji. Zdobyliśmy informację, że w obozie banitów w lesie ukrywa się człowiek którego szukaliśmy. Tylko jak znaleźć obóz banitów? To przecież proste. Jechaliśmy wozem przez las a ja potrząsałem w ręku sakiewką.
[minęła chwila i banici się znaleźli, próbujemy się wkupić w ich łaski by móc do nich dołączyć]
MG-dowódca oddziału banitów: Ale co możecie nam zaoferować? Nie przyjmujemy tutaj byle kogo...
Ja(uczeń czarodzieja): Pstrykam palcami i rzucam "odgłosy" by usłyszeli grzmot pioruna (dobra teraz wiem, że to było takie dość średnie

)
[udało mi się, teraz w łaski banitów miała się wkupić graczka grająca ciurą obozową]
MG-dowódca oddziału banitów: A Ty na co możesz się nam przydać? Masz jakieś specjalne zdolności?
Graczka
przeszukuje nerwowo swoją kartę -Mam zwinne palce!
krzyczy uradowana4. Sesja się kończy. Bitwa zakończona zwycięstwem. Gracze jednak w raczej kiepskich nastrojach. Zginęło kilku towarzyszy i mieszkańców wioski którzy z nimi w ramię w ramię stanęli czoła nieumarłym. MG się pręży i wszystko ładnie opisuje. Nagle mówi. "Oczywiście pomagacie mieszkańcom w pochówku zakopując rannych"
5. Ta sama sesja godzinę wcześniej. Włamujemy się do karczmy faceta podejrzanego o konszachty z nekromantą. Znajdujemy podziemne przejście w jego piwnicy [otwarte] oczywiście wchodzimy i po przejściu dość znacznej odległości trafiamy do komnaty gdzie na kamiennych ławach leżą zasuszone szkielety owinięte w płótna.
Graczka: Och nie! Lepiej stąd chodźmy bo jeszcze trafimy to jakiejś krypty!
6. Akcja dzieje się na statku. Siedzimy sobie w stołówce i stwierdzam, że moja postać idzie sobie za potrzebą. MG prowadzi pozostałej dwójce jakąś pogawędkę a po chwili zaczyna im coś tłumaczyć. Mija parę minut i ja zniecierpliwiony mówię bardziej do siebie.
Ja:A jak mi się sra?
MG: Rzucaj na odp.
Ja: Nie wyszedł
MG: Czujesz, że dostałeś zatwardzenia. Jeszcze Ci trochę zejdzie
[po chwili kolejne rzuty i dalej lipa]
MG: Rzucaj znowu na odp... choć to już raczej powinien być test na SW...
7. Stoimy sobie w grupce w jakimś zaułku i czekamy na mającą przejeżdżać tędy karocę by móc śledzić jadącą nią do swojego kochanka szlachciankę. Po chwili karoca przejeżdża obok nas..
Ja: Dobra nasza, chuć zwyciężyła.
Jak coś mi się jeszcze przypomni to tez wpiszę
