przez gacoperz » So mar 10, 2012 5:23 pm
Tony wskazał miejsca siedzące swoim gościom i w pierwszych słowach wypytał o Indianina. Upewniwszy się jednak, że Eliot za niego ręczy, przeszedł do sedna:
- Widzicie, sprawa jest dość skomplikowana. Organizujemy regularnie wyścigi jako swoiste wydarzenie sportowe. Ale nie czarujmy się. W Vegas nikt nie uprawia sportu, jeśli przy okazji bukmacherzy nie przyjmują zakładów. Oczywiście nikogo nie dziwi, że przyjeżdżają do nas na to wydarzenie goście z Detroit. Problemem jest to, że ci sami dwaj kierowcy wygrywają konsekwentnie każdy wyścig. Brak niepewności wyniku powoduje straty u bukmacherów i niewielki zysk z zakładów. Takie coś to kiepski interes. Potrzebny nam ktoś, kto będzie dość dobry, by zagrozić ich dominacji w wyścigu. Jeśli ludzie staną się ponownie niepewni wyniku, stawki pójdą w górę, będzie więcej zakładów i większy zysk. A to oznacza również profity dla was. Żywność, woda, kobiety, gorzała, paliwo, amunicja, broń... co tylko dusza zapranie. W Vegas można kupić i sprzedać wszystko.
Poczekał chwilę pozwalając swoim gościom chwilę pokontemplowac wizję sporego zarobku. Potem dodał:
- Ale wpierw musimy sprawdzić, czy dasz radę kierowcom Schultza. Powinien jutro tędy przejeżdżać, zaproponujemy mu dla rozgrzewki mały wyścig po ulicach miasta. Przy okazji sprawdzimy, czy dotrzymasz jego chłopakom kroku. Potem wybierzemy się do Vegas na główny wyścig. Pokaż się tu z dobrej strony a sam ten fakt zamiesza w zakładach. A i ty dostaniesz swoją działkę.