Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Dyskusje o regułach i mechanice.

Moderator: Moderacja

Re: Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez Asssasssin » Cz lut 23, 2012 4:19 pm

gacoperz napisał(a):Ciche zasztyletowanie wbrew pozorom podpada pod tą kategorię.


W tym systemie nie ma sztyletowania. To, co obecnie prezentuje podręcznik to naparzanie wroga po plecach. Trzeba zastosować własne rozwiązania.

gacoperz napisał(a): Gdyby skradanie umożliwiało bezproblemowe zabijanie każdemu leszczowi, nikt w starym świecie nie byłby w stanie zasnąć.


Problem nie polega na tym, że nie można wykonywać tego rodzaju ataku od poziomu "leszcza", ale że nie da rady go wcale wykonać na średnio opancerzonym wartowniku który swym umiejętnościom nawet nie dorównuje skrytobójcy. Będąc "leszczem" można wycisnąć maksymalnie około 50 zręczności. Daje nam to tyle samo % szans na zakradnięcie się za plecy przeciwnika (no może plus jeszcze jakiś bonus za wędrowca/ulicznika). Jest to już wystarczający ogranicznik nie pozwalający "leszczom" wykonać tego typu akcje.

Z tego co wiem WFRP został zaimportowany i lekko zmieniony z WFB. Tutaj z kolei moje pytanie do osób, które miały styczność z WFB. Z tego co mi wiadomo, tam też byli assassyni. W jaki sposób tam oni działali?
Asssasssin
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
 
Posty: 28
Dołączył(a): N lut 19, 2012 9:43 pm

Re: Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez slann » Cz lut 23, 2012 4:26 pm

Nędznie działali.
Ogólnie, ich asasynowatość polegała na ukrywaniu się w odziałach. I mieli zatrute ataki.
Prawemu człowiekowi wstyd, że jest szczeliwy. Wie bowiem, że na nic w życiu nia zapracował
slann
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
 
Posty: 3437
Dołączył(a): Pt paź 14, 2005 11:35 am
Lokalizacja: Kowary

Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez gacoperz » Cz lut 23, 2012 4:41 pm

W młotku nie ma takiego efektywnego holiłódzkiego sztyletowania, jak również nie ma walk a stylu przyczajonych tygrysów. Jak napisał von Masfeld system does matter. Nie powiem bym był zadowolony, gdyby mojego wojownika załatwił jakiś npc tylko dlatego, że oblał test percepcji.

Zbroje są niewygodne, ciężkie. Nie nosi się ich dla lansu, ani dla "klimatu". Nosi się je, bo chronią przed uszkodzeniem ciała przez osoby trzecie. W tym przed zabłąkaną strzałą, czy niespodziewanym atakiem, przeciw którym nie masz szans się obronić.

Nie, nie ma w WFRP osobnego systemu dla skrytobójców. Ale jeśli przyjrzeć się temu dokładnie, istniejący system ataków z zaskoczenia jest wystarczający, by oddać przewagę, jaką ma asasyn przeciw swojej ofierze.

Poza tym zabójca ze swoim sztyletem musi polegać na dużej różnicy umiejętności i sporym szczęściu, by bezszelestnie wyeliminować opancerzonego wroga. Wysoka stawka i wysokie ryzyko.
Gawarisz ty pa kislevitskomu?
gacoperz
Zespolony z forum
Zespolony z forum
 
Posty: 950
Dołączył(a): So paź 01, 2011 9:44 am

Re: Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez Pipboy79 » Cz lut 23, 2012 5:36 pm

von Mansfeld napisał(a):We wstępie takiemu graczowi powiedziałbym, że w Warhammerze nie zaczyna się Bohaterem przez duże "B", tylko kimś, kto chce nim [w dalszej przyszłości] zostać. Początkowy skradacz nie będzie "zajebiaszczym skradaczo - tropicielem". Ot, nie można naginać systemu RPG do błędnych [względem tego systemu] oczekiwań gracza.


-Spoko. Myslę, że gdyby do mnie przyszedł taki Gracz też czułbym się zobowiązany go uświadomić, że jego plany obecnie mają mierne szanse realizacji. Problem jaki widzę, to taki, że nawet po długiej drodze nawet na IV level on dalej będzie miał duże realne problemy z takimi akcjami. I to w przypadko cieniasowatych leszczy. Ja już nie wspomnę o takich full heroic akcjach jak przymiarka do wojowników chały czy ciemniaków. Własciwie trzeba by uświadomić takiego Gracza, że z jego planów nici. Dlaczego? Bo mecha nie przewiduje ralnie takiego typu postaci. Oczywiście, że są przewidziane takie profesje dla Graczy i ich BG. Ino nawet ci teoretycznie spece na maksymalnych rozwinięciach mają bardzo wysokie ryzyko niepowodzenia. I wciąż mówimy o dość standardowej sytuacji i przeciwniku.



von Mansfeld napisał(a):Mechanika WFRP (1st i 2nd) w walkach to bezpośredni zrzut mechaniki Warhammer Fantasy Battle do tych systemów RPG, z przerobieniem większości cech na "%". Albo akceptujesz ją, albo zmieniasz system RPG, bo najwyraźniej WFRP 2nd ci nie odpowiada. Jest wiele systemów RPG, w których skrytobójstwa są "lepiej" odwierciedlone.


-Wiesz, jakby mi ten system całościowo nie odpowiadał to bym w niego nie grał i tyle. Widzę w nim mimo wszystko więcej zalet i przyjemności niż wad więc wciąż lubie se w niego pogiercować. Co nie zmienia faktu, że akurat ten aspekt gry jest zrobiony beznadziejnie. A właściwie w ogóle nie jest zrobiony.



Asssasssin napisał(a):W sumie przy analizie mechaniki obrażeń podczas ataku z zaskoczenia pominęliśmy jeden istotny element: trucizny.


-Spoko. Są trucizny. Ja ino nie kumam czemu w mechanice rozpłatanie komuś gardła, wbicie noża w serce czy mózg jest właściwie niemożliwe lub bardzo trudne na późniejszych levelach postaci.



Asssasssin napisał(a):Czytając opis ataku z zaskoczenia sądzę, że twórcy systemu nie pomyśleli nawet o tym, że ktoś wpadnie na pomysł cichego sztyletowania. Z opisu można wywnioskować, że zasada ataku z zaskoczenia miała dotyczyć jedynie bitw grupowych, gdzie jedna drużyna urządza zasadzkę na drugą. Wówczas przewaga atakujących jest ogromna (1 darmowa tura i +30 WW/US).


-Też tak sądzę. W walce grup to faktycznie wystarcza. I wówczas daje potężnego bonusa jeśli się zasadzka powiedzie. Zwłaszcza, że ci zaskoczeni na ogół drugą turę marnują na dobywanie broni itd. Czasem może nawet jeszcze kolejną na wyślepienie przeciwnika jeśli nie ma walki kontaktowej. No ale w przypadku 1 vs 1 to nie działa moim zdaniem. Przynajmniej nie oryginałka.



gacoperz napisał(a):Ciche zasztyletowanie wbrew pozorom podpada pod tą kategorię. Gdyby skradanie umożliwiało bezproblemowe zabijanie każdemu leszczowi, nikt w starym świecie nie byłby w stanie zasnąć. No, chyba że ta super zdolność to wyłącznie przywilej BG.


Cały czas zkładając, że skradanie "po prostu wyszło" co w grze wcale takie pewne nie jest jednak chyba jest łatwiejsze do zdania niż sam atak, to ono jest skrajnie trudne nawet dla speców. Ja się wcale nie kłócę, że np taka startówka ma na granicy możliwości takiej akcji. Ja się kłócę, że ktoś pokroju komandosa z Delta Froce wciąż ma realne problemy podejść i po cichu zlikwidować poborowego z kałachem.
Dajcie mi problem a znajdé dla niego tabelké.

Z Graczami jak ze swiniami, jak chcesz ich gdzies wepchnác to musisz im tego zabronic.
Pipboy79
Zespolony z forum
Zespolony z forum
 
Posty: 975
Dołączył(a): Śr sty 26, 2011 12:15 pm
Lokalizacja: Ostroda - Oxford

Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez gacoperz » Cz lut 23, 2012 5:54 pm

Bo komandosi z Delta Force (oprócz tych filmowych) tak nie ryzykują. Podejść, rozpłatać gardło to jest ryzyko. To jest ekwiwalent pełnej walki 1 na 1, gdzie wszystko może pójść nie tak. Zresztą, komandosi prawie nigdy nie operują w pojedynkę. Akcja pt: podejść do kogoś, złapać i poderżnąć mu krtań to wysokie ryzyko niezależnie od wyszkolenia. Jeśli chcesz widywać takie akcje regularnie na sesji, zmień system na bardziej "filmowy".

Ponadto w swoim poście zaznaczyłeś, że niemożliwe jest trafić kogoś np w serce. Od takich trafień są efekty pokroju FU. Bo bo chyba mi nie powiesz, że zadanie całej masy obrażeń sztyletem to ekwiwalent przebicia kogoś na wylot? :P
Gawarisz ty pa kislevitskomu?
gacoperz
Zespolony z forum
Zespolony z forum
 
Posty: 950
Dołączył(a): So paź 01, 2011 9:44 am

Re: Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez Asssasssin » Cz lut 23, 2012 6:02 pm

gacoperz napisał(a):Ponadto w swoim poście zaznaczyłeś, że niemożliwe jest trafić kogoś np w serce. Od takich trafień są efekty pokroju FU. Bo bo chyba mi nie powiesz, że zadanie całej masy obrażeń sztyletem to ekwiwalent przebicia kogoś na wylot? :P


Czyli nasz komandos ma jedynie 10% szans (szansa wyrzucenia 0 z k10) na trafienie naszego delikwenta w szyję/serce/jakikolwiek czuły punkt? W dodatku gdy już etap skradania ma za sobą? Bo o to właśnie się rozchodzi. Próbujesz wytłumaczyć marne obrażenia tym, że szansa na udane zakradnięcie jest nikła. Natomiast system prezentuje odwrotne podejście: duża szansa na zakradnięcie, niewielka na udany cios.
Asssasssin
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
 
Posty: 28
Dołączył(a): N lut 19, 2012 9:43 pm

Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez gacoperz » Cz lut 23, 2012 6:37 pm

Nie mówię o nikłej szansie zakradnięcia a powodzenia takiego ataku.
Gawarisz ty pa kislevitskomu?
gacoperz
Zespolony z forum
Zespolony z forum
 
Posty: 950
Dołączył(a): So paź 01, 2011 9:44 am

Re: Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez Asssasssin » Cz lut 23, 2012 7:29 pm

Wybacz, źle to napisałem (tak to bywa gdy robi się kilka rzeczy na raz :) ).

System którego bronisz prezentuje podejście następujące: zakraść się można dosyć łatwo, jednak poderżnąć gardło i tym samym zabić od razu jest rzeczą niesamowicie trudno wykonalną. W rzeczywistości jest zaś na odwrót: podkradnięcie się jest sztuką, natomiast gdy już jesteś przy przeciwniku to powinien on być Twój. Jedyne co fajnie w tym systemie zrobili to garota. W tym przypadku jest całkiem w porządku odwzorowana (jej opis znajduje się w Zbrojowni Starego Świata) i można likwidować ludzi cichaczem. Jak się okazuje kawałek drutu jest w tym świecie bardziej zabójczy od 50 centymetrów ostrej jak brzytwa stali :)

Jest jeszcze jeden aspekt odnośnie likwidowania cichaczem strażników - strzał z dystansu. Nieważne czy to z łuku czy z kuszy. Efekt jest identyczny jak w przypadku sztyletowania, pomimo faktu że celujemy w głowę (na której jest jedynie np. taki szyszak, chociaż w tym systemie nawet nieopancerzona głowa jest wyzwaniem).
Ostatnio edytowano Cz lut 23, 2012 7:31 pm przez Asssasssin, łącznie edytowano 2 razy
Asssasssin
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
 
Posty: 28
Dołączył(a): N lut 19, 2012 9:43 pm

Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez gacoperz » Cz lut 23, 2012 7:58 pm

Powiem tyle. Przeciwnik nie jest twój, bo nawet jak cię nie widzi, rusza się, rozgląda. Twoja pozycja nie jest do końca twoim wyborem a w dodatku działasz pod znaczną presją czasu i możliwości przedwczesnego wykrycia. A presja powoduje błędy. Dlatego samotne podkradanie się do strażnika ze sztyletem jest, tak jak w zyciu, ostatecznością. Poderżnięcie gardła nawet nieświadomego, aczkolwiek aktywnego ruchowo celu jest trudne, tak samo jak precyzyjne śmiertelne trafienie.
Ostatnio edytowano Cz lut 23, 2012 8:01 pm przez gacoperz, łącznie edytowano 1 raz
Gawarisz ty pa kislevitskomu?
gacoperz
Zespolony z forum
Zespolony z forum
 
Posty: 950
Dołączył(a): So paź 01, 2011 9:44 am

Re: Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez Drachenfels » Cz lut 23, 2012 8:02 pm

Ok, widać że większość z forumowiczów zgadza się z tym, że oficjalny system mechaniki WFRP nie przewiduje efektywnej możliwość cichego obezwładnienia/pozbycia się strażnika. Jakie więc byście zaproponowali zmiany, tak aby były z duchem zasad WFRP 2 ed?
Tak na szybko, to mam kilka propozycji:
1. Jak pisałem wczesniej, traktować cel jako bezbronny (wg oficjalnych zasad automatyczne trafienie i +1k10 obrażeń)
2. Może jakaś zdolność dla kilku profesji? Coś jak zabójczy cios, (u mnie to dodatkowe obrażenia za każdy sukces w teście na WW) ale dla postaci które chcą niepostrzeżenie pozbyć się wartownika? Jak miałaby wyglądać ta zdolność?
3. PAtrz pkt 1 tyle że nie liczymy WT postaci, ale wymagamy udanego rzutu na trafienie z modyfikatorem nie więcej i nie mniej niż +30 . Sporo czarów działa przecież tak, że nie liczymy WT przeciwnika.

Inne propozycje? Dawajcie jakieś pomysły. W końcu zgodnie z zasadami WFRP możemy sobie zmieniać wszystko tak, aby nam pasowało do świata, więc może ustalmy coś wspólnie. Zgadzanie się co do tego, że oficjalnie twórcy gry dali ciała i nie jest możliwe efektywne pozbywanie się strazników do niczego nie prowadzi, a przecież granie ma sprawiać radość grającym a nie twórcom:)
Tylko proponuję dawać przykłady walki zgodnie z oficjalnym WFRP, bez stosowania dodatkowych innych rodzajów kostek czy zmiany mechaniki.
Ostatnio edytowano Cz lut 23, 2012 8:04 pm przez Drachenfels, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Drachenfels
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
 
Posty: 29
Dołączył(a): Cz lip 20, 2006 9:08 pm

Re: Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez Asssasssin » Cz lut 23, 2012 8:31 pm

Oto moje propozycje:
1. Wprowadzić tzw. "true damage", czyli zadajemy obrażenia zgodnie z mechaniką młotkową, ale nie odejmujemy od nich ani pancerza, ani wytrzymałości. Wymagać to będzie wykonania ataku w wybraną część ciała. W efekcie otrzymujemy +10 do WW/US i mamy realne szanse wykończyć delikwenta w pierwszej serii ataków. Amatorom raczej się to nie uda, ale już na poziomie zwiadowcy możemy zaleźć przeciwnikowi za skórę.
2. Dać każdemu ciosowi z zaskoczenia (tylko przy zwarciu) dodatkowe 10 obrażeń (darmowa FU).
3. Traktować manewr sztyletowania od razu jako krytyk, ale uwzględniając pancerz (trudniej sztyletuje się kolesia w płytówce aniżeli w kolczudze). Nie jest to mój pomysł, ale uznaję go za dobry dlatego tutaj piszę.
4. Najprostszy sposób: udało Ci się podkraść, test na WW był udany więc reszta to już tylko formalność - ściągasz strażnika jednym ruchem. Dla utrudnienia można dodać jakieś kary za zakradanie się pod wartownika, np -10 lub -20 (co innego przekradać się obok, a co innego podchodzić na wyciągnięcie ręki).

Piszcie jak najwięcej, zrobimy burzę mózgów i wyłonimy najlepsze pomysły
Asssasssin
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
 
Posty: 28
Dołączył(a): N lut 19, 2012 9:43 pm

Re: Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez Pipboy79 » Cz lut 23, 2012 8:58 pm

Drachenfels napisał(a):1. Jak pisałem wczesniej, traktować cel jako bezbronny (wg oficjalnych zasad automatyczne trafienie i +1k10 obrażeń)


-Może być. Myślę, że ma to sens. W końcu ofierze dalej zostaje do obrony WYT i Panc oraz ŻYW.A dmg wedle oficjalnej mechy sam w sobie szału nie robi. Można by więc dać jakiś bonus jeśli nie chce się zmieniać za bardzo zasad wprowadzając jakieś nowe umsy.



Drachenfels napisał(a):2. Może jakaś zdolność dla kilku profesji? Coś jak zabójczy cios, (u mnie to dodatkowe obrażenia za każdy sukces w teście na WW) ale dla postaci które chcą niepostrzeżenie pozbyć się wartownika? Jak miałaby wyglądać ta zdolność?


-Hm... A nie lepiej Manewr? Jak Szarża czy co tam było? Teoretycznie dostepna dla każdego kto chciałby spróbować. W praktyce i tak by stosowali go własnie tylko podrzynacze po dostaniu się w pobliże wroga. O ile by zrobić to jako manewr nie byłoby problemu z głowieniem się jakiej profesji się należy a jakiej nie.

-Tudzież może lepiej po prostu zasadę np. im większy sukces w teście podejścia pod przeciwnika tym większy bonus do trafienia. Czyli np 1 poziom sukcesu na skradania daje +10 WW dla skradacza. Mamy więc większe szanse na samo trafienie. Nawet z oficjalnymi mod. -20 za wybranie lokacji i +30 za udany zaskok.

Drachenfels napisał(a):3. PAtrz pkt 1 tyle że nie liczymy WT postaci, ale wymagamy udanego rzutu na trafienie z modyfikatorem nie więcej i nie mniej niż +30 . Sporo czarów działa przecież tak, że nie liczymy WT przeciwnika.


-Hm... No nie wiem...
Dajcie mi problem a znajdé dla niego tabelké.

Z Graczami jak ze swiniami, jak chcesz ich gdzies wepchnác to musisz im tego zabronic.
Pipboy79
Zespolony z forum
Zespolony z forum
 
Posty: 975
Dołączył(a): Śr sty 26, 2011 12:15 pm
Lokalizacja: Ostroda - Oxford

Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez Zychu » Cz lut 23, 2012 9:24 pm

Ehh, automatyczna FU w przypadku trafienia w głowę lub plecy z zaskoczenia i problem z głowy.
Avatar użytkownika
Zychu
Zespolony z forum
Zespolony z forum
 
Posty: 1233
Dołączył(a): So kwi 29, 2006 3:50 pm

Re: Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez slann » Cz lut 23, 2012 9:32 pm

Kilka uwag.
Nie ma systemu z działającymi skrytobójsrwami. Serio, to zawsze kiepsko działa.
Mechanika warha naprawdę nie jest przemyślana. To kalka 3 edycji batla i niestety nienajlepsza.
Prawemu człowiekowi wstyd, że jest szczeliwy. Wie bowiem, że na nic w życiu nia zapracował
slann
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
 
Posty: 3437
Dołączył(a): Pt paź 14, 2005 11:35 am
Lokalizacja: Kowary

Re: Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez Asssasssin » Cz lut 23, 2012 10:41 pm

Mnie tam się mechanika podoba, ma parę wad ale nie odpycha tak bardzo jak dedekowa (jest wg mnie prostsza). Jedną z tych wad jest właśnie skrytobójstwo. Do tej pory problem skrytobójstwa na sesjach rozwiązywaliśmy całkiem realistycznie: trafienie w miejsce krytyczne = trup na miejscu. Niestety to wprowadzało często całkiem irytujące sytuacje, w której BG będąc dobrym strzelcem ściągał największego kozaka strzałem w głowę (pod warunkiem, że cel nie miał hełmu). Z czasem się zastanawiałem, czemu NPCe nie stosują tego na BG. Na szczęście nasz MG do tej pory nie wpadł na ten pomysł :)
Asssasssin
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
 
Posty: 28
Dołączył(a): N lut 19, 2012 9:43 pm

Re: Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez Drengi » Cz lut 23, 2012 11:56 pm

Ja osobiście starałbym się unikać zbyt skomplikowanych zasad, bądź na tyle elastycznych, że należałoby je rozpatrywać indywidualnie dla każdego przypadku. Prosto szybko i na tyle skutecznie, aby zadowolić skrytobójców z wysokim mniemaniem o swojej osobie, a wszystko poparte zasadami podręcznikowymi. Zaledwie dwa punkty:
1) przeciwstawny test skradania do spostrzegawczości (ewentualne minusy/bonusy)
2) po wygranym teście przez skrytobójcę jego ofiara uznawana jest jako bezbronna (ofiara nie może się bronić, wszystkie wymierzone ataki trafiają automatycznie i zadają dodatkowe 1k10 obrażeń. podr. gł. ed II str.138)
Avatar użytkownika
Drengi
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
 
Posty: 97
Dołączył(a): N cze 07, 2009 3:23 pm
Lokalizacja: Gdynia

Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez Zychu » Pt lut 24, 2012 12:03 am

Powtórzę po raz trzeci i ostatni. Automatyczna Furia Ulryka. Zajście kogoś od tyłu bez bycia wykrytym i trafienie w korpus lub głowę jest traktowane jako naturalne 10 na kostce i działa zgodnie z normalnymi zasadami FU.

Jest to wypadek wyjątkowy, kiedy FU przysługuje także BNom, a nie tylko BG. Proste? Proste. Jak zabójca to pała albo pechowiec, to nie potwierdzi FU, jak potwierdzi, to robi się ciepło. I tyle.

Dla broni dystansowej też automatyczne FU. I tyle. Masz czas żeby dobrze przycelować i z tej racji dostajesz FU(ale musisz trafić w korpus lub głowę, inaczej kupa, normalne obrażenia). I NPCe wyjątkowo tez mają do niego dostęp, jako że jest to atak skrytobójczy.

I przez 2 strony snujecie dywagacje, kiedy rozwiązanie jest tak kretyńsko proste.
Ostatnio edytowano Pt lut 24, 2012 12:10 am przez Zychu, łącznie edytowano 3 razy
Avatar użytkownika
Zychu
Zespolony z forum
Zespolony z forum
 
Posty: 1233
Dołączył(a): So kwi 29, 2006 3:50 pm

Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez Albiorix » Pt lut 24, 2012 12:12 am

Ulryk nigdy by nie pobłogosławi skrytobójcy! Za taką taktykę - automatyczny brak furii Ulryka :)
Avatar użytkownika
Albiorix
Moderator
Moderator
 
Posty: 1859
Dołączył(a): Wt gru 21, 2010 12:10 am
Lokalizacja: Warszawa

Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez Zychu » Pt lut 24, 2012 12:20 am

A kto powiedział, że Ulryk przy tym pomaga? Nikt nie musi przy tym pomagać, to po prostu mechaniczny aspekt skrytobójstwa. Nie doszukujcie się tutaj żadnych boskich pomocy. Po prostu potrzeba to jakoś okrasić mechaniką, więc stwierdziłem, że traktowanie ataku z totalnego zaskoczenia jako naturalne 10 na kostce z przerzutem to najlepsze wyjście. Furia zachodzi w otwartej walce i tylko w wypadku BG. To jest naturalne 10 z przerzutem na mechanice FU, ale nie FU, dlatego BG też mogą z tego korzystać.
Można dać tutaj ograniczenie jednego dorzutu. Normalna FU idzie do nieskończoności, tak długo jak wyrzucamy 10. Tutaj można dać ograniczenie do jednego dorzutu po potwierdzeniu. I szafa gra.
Ostatnio edytowano Pt lut 24, 2012 12:26 am przez Zychu, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika
Zychu
Zespolony z forum
Zespolony z forum
 
Posty: 1233
Dołączył(a): So kwi 29, 2006 3:50 pm

Re: Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez Siriel » Pt lut 24, 2012 1:20 am

Zychu napisał(a):Można dać tutaj ograniczenie jednego dorzutu. Normalna FU idzie do nieskończoności, tak długo jak wyrzucamy 10. Tutaj można dać ograniczenie do jednego dorzutu po potwierdzeniu.
Nie bardzo rozumiem, dlaczego akurat tutaj jedno ograniczenie. Przez dwie strony idą rozważania, że skrytobójca powinien zabijać jednym ciosem, a teraz ograniczenia obrażeń? Trochę to niekonsekwentne.

Z drugiej strony podoba mi się pomysł automatycznej Furii, ale także ten pomysł z celem bezbronnym w pierwszej rundzie (chyba nawet ten bardziej).
"All we see or seem is but a dream within a dream" - E. A. Poe
Avatar użytkownika
Siriel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
 
Posty: 1933
Dołączył(a): Śr cze 22, 2005 11:42 am
Lokalizacja: Milanówek

Re: Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez Bregor » Pt lut 24, 2012 2:46 am

Ech na chwilę przestaję obserwować temat a ten przyrasta jak przysłowiowa kula śniegowa. :wink:
Postaram się odpowiedzieć na wszystko więc post będzie obszerny.
pneu napisał(a):Co do mechanicznego rozwiązania skrytobójstwa dorzucić jeszcze można chwyt unieruchamiający. Nie wiem jak to się w polskiej wersji nazywa bo mam tylko wersję angielską. W każdym razie po przeciwstawnym teście WW chwytamy i unieruchamiamy przeciwnika. Otwarty na pomysły graczy MG może umożliwić zadawanie obrażeń podręczną bronią na preferencyjnych warunkach przy jednoczesnym unieruchomieniu/zakneblowaniu ofiary. Powinno to teoretycznie ułatwić ciche zdjęcie celu.

W takim przypadku można taką deklarację od biedy podciągnąć pod stosowanie garoty. Albo po prostu gracz chcą wykonywać takie akcje może zaopatrzyć się w garotę i sprawa rozwiązana.

Asssasssin napisał(a):Biorąc pod uwagę tok myślenia systemu warhammerowego najlepiej jest uzbroić naszego skrytobójcę w 2-ręczny brzeszczot bo wtedy zgon będzie najbardziej pewny (jednak nie jest to zbyt logiczne). Z tego co pamiętam zabójca z 1ed nawet posiadał umiejętność władania korbaczami.

E... Warto sobie uświadomić że po prostu dźgając mieczem z zaskoczenia albo nawet rąbiąc dwurakiem zadamy większe obrażenia niż przez pchnięcie sztyletem ze względu na masę długość broni i takie tam. Więc nie wiem dlaczego skrytobójca musi mieć sztylet a już zwykły miecz budzi taki opór. Natomiast ukrycie takiej broni jest niemal niemożliwe, no i większe ciężary będą utrudniały skradanie się dlatego skrytobójcę z dwurakiem trudno sobie wyobrazić. Ale z krótkim mieczem albo lepiej rapierem, dlaczego nie.
Asssasssin napisał(a):Przekonanie jest stąd, że prowadzę postać specjalizującą się w tego typu sprawach. Nie jest to jakiś amator - polityk (w przypadku zabójcy Cezara) który w życiu nie miał w ręku innej broni niż nóż kuchenny ale specjalista. On wie gdzie i jak uderzyć by zabić na miejscu (a przynajmniej powinien). Jeśli nasz skrytobójca nie ściągnie wartownika szybko i sprawnie, wówczas nie usłyszy z jego ust wyrzutu ale okrzyk nawołujący do alarmu :)

No cóż system profesji WFRP jasno opisuje kto jest profesjonalistą a kto amatorem. Profesjonalista = profesja skrytobójcy A=3 S=4-5 + silny cios dodatkowo trucizny. I warto sobie uświadomić że my gracze mamy po paru lekcjach biologii sporą wiedzę anatomiczną. Natomiast postacie w WFRP mają zerowe podkreślam absolutnie zerowe pojęcie o anatomii. W Imperium sekcje zwłok są zakazane a nauka (anatomia) jest umiejętnością zaawansowaną więc możemy zapomnieć o precyzyjnych pchnięciach w nerki/cokolwiek wrażliwego bo nasza postać nie zadaje sobie sprawy gdzie w ciele są wrażliwe organy i jak są chronione. A i co do zabójców Cezara przynajmniej część z nich była długoletnimi żołnierzami więc proszę nie piszcie nie wiedzieli jak trzymać broń. Po prostu szybkie zasztyletowanie przeciwnika naprawdę nie jest tak proste jak to się wydaje z różniastych filmów/gier o "starcach z gór"
Pipboy79 napisał(a):-Hm... i sądzisz, że te +30 WW załatwia sprawę? Hm... Ja bym nie był tego taki pewny. Ok, jak na realia walki i mechy walki to daje duży bonus. No ale się zastanów... Ile ów Jasio możemieć WW? 35? 45? Zakładając, że mówimy o poziomie przeciętnego BG co już trochę pograł to myślę, że można założyć, że ma on przełom I i II profesji. Więc pewnie cos taki poziom jak mówię. Z owym bonusem otrzymujemy rzut w wyskokości 65 - 75. Tak statystycznie 2 trafienia na 3 rzuty lub 3 trafienia na 4 rzuty. Niech nawet będzie, że trafił. No to losujemy lokacje... Aha, chcesz w gardziołko tak? No to ile tam było za wybranie lokacji? -20 zdaje się? No więc z bonusu robi się tylko +10. Mamy więc rzut udany w rzędzie 45 - 55 czyli mniej więcej pół na pół. Trzeba więc realnie liczyć z tym, że wejdzie tylko 1 Atak. I to w tak optymalnych warunkach. Dalej kolo nie robi uników ani się nie broni tak? No dobra. Więc przechodzimy do dmg. Ile Jasio może mieć Siły? Pewnie jakoś może liczyć na 4 - 5 przy uderzeniu. Rzut kostką? Niech będzie średni, powiedzmy 5 i 6. daje nam to cios o realnej sile rzędu 9 - 11. Co ma rogaś na swą obronę? Wytrz = 4 i 1 PP? No to z każdego ciosu zostaje nam 4 - 6 dmg. Przy jednym udanym ataku więc rogas traci ok 4 - 6 Żyw a przy dwóch 8 - 12. Obecnie kwestia ile HP miał pierowtnie ale myślę, że 12 to minimum. Wychodzi więcjak dlamnie, że ubicie dość przeciętnego przeciwnika ze słabym uzbrojeniem jest bardzo ciężkie dla przeciętnego BG. Dalszych tur nie sprawdzam bo zakładam, że strażnik o ile przeżyje pirwsze co zrobi to wrzaśnie, nawet z bólu, zaskoczenia czy strachu. Więc trzeba go zabić w pierwszej turze walki albo dalsza akcja jest bez sensu.

1. Weź mi proszę wskaż miejsce gdzie napisałem że celuje w szyję głowę? :o Nie napisałem bo nie celuję. A że już po pierwszej profesji możemy spokojnie mieć z 45 WW a na początku 2 (docelowo myślałem o jasiu jako o zwiadowcy) 50 WW to z +30 mamy ok 80 WW, więc powinniśmy trafić 2 atakami. Jak trafimy dwoma atakami to już z miejsca mamy 20% szans na furię, oprócz furii wysoka kombinacja rzutów na obrażenia (9 i 9, 9 i 8 itp.) też zabija zwierzoludzia czyli spokojnie mamy jakieś 50% szans na sukces akcji. Nawet jak przeżył akcję zaskoczenia to wciąż wygrywamy inicjatywę co oznacza jeszcze dwa ataki zanim zdąży podnieść alarm. Warto tu sobie uświadomić że system turowy jest oczywiście czystą abstrakcją i realnie wygląda to tak że nasze 4 pchnięcia mieczem następują zanim zwierzoludź jest w stanie zareagować.
Czyli słabo zaawansowaną postacią mamy spokojnie ~50% na sukces akcji (nawet po uwzględnieniu że musi się udać test skradania). Więc IMO 50% sukcesu to bardzo dużo zważywszy że jak załatwimy strażnika to tamta 4 śpiących jest praktycznie na pewno "nasza".
Pipboy79 napisał(a):Szansa by grzecznie spali jak ich będą po kolei mordować jest jak dla mnie minimalna.

?? Eeee...? a co mają robić jak nie grzecznie spać? Najpierw chcesz żeby strażnik który nie śpi grzecznie stał jak kołek i automatycznie padł bo go sztyletujesz a teraz śpiący mają się nagle zbudzić? Mechanicznie to sam napisałeś ze w każdego śpiącego wchodzi na czysto 4k10 obrażeń ~ 22 punkty obrażeń statystycznie i 40 % szans na furię przy Żyw zwierzoludzia ~14. Nawet jak to go nie zabije to wciąż wygrywam inicjatywę i mam jeszcze 2 ataki żeby go dobić zanim podniesie alarm.
Pipboy79 napisał(a):Eee...mieczora? Przy skradaniu i ciukaniu z zaskoka? Wiesz, myslę, że mecha nie ma nic przeciwko...Ale u nas na sesji by to nie przeszło. MG wziąłby podręcznik w ręcę i skutecznie by nam to wybił z głowy. Dosłownie. Wkońcu jeśli mieczem można to dlaczego nie toporem albo maczugą czy młotkiem?

Ja póki co przedstawiam możliwości jakie daje oficjalna mechanika WFRP. To że wasz MG wprowadza jakieś delikatnie mówiąc dziwne zasady domowe to już nie moja sprawa i nie mój problem. :razz:
Pipboy79 napisał(a):Słuchaj... Kiedy ostatni raz widziałeś BG który dochrapał się 3 Ataków? Ja się dochrapałem swoim fajterem. Zabrało mi to 2,5 roku po 3-4 sesje miesięcznie mniej - więcej. Chcesz mi wmówić, że według Twojej interpretacji Gracz ma czekać tyle czasu by mieć realne szanse na ubicie byle ciecia z zaskoka? Ok, powiedzmy, że można by skrócić jakoś profesję, dawać więcej PDków i powiedzmy dojść do 3 Ataku po 1 - 1,5 roku reguralnej gry. To nadal mało i za wolno jak dla mnie. Gracze się wykruszaja i wymieniają, dochodzą nowi, starzy odchodzą albo zmieniają postacie z różnych powodów. I przez ten cały czas nie mają nikogo kto realnie mógłby wykonac atak z zaskoka według mnie.

Podręcznik sugeruje 100 PD za 4h sesji. Grając raz na tydzień to daje 5200 PD po roku. Spokojnie wystarczy żeby zrobić niezłego skrytobójcę. Zresztą MG może po prostu powiedzieć: "Dziś zaczynamy nową kampanię na szczytach władzy Imperium" zróbcie sobie arystokratów, mistrzów magii, skrytobójców itp. z limitem 6000 PD na start.
Sprawdziłem działanie sztyletowania wg. mechaniki młotkowej i niestety średnio zdaje egzamin. W przypadku lekko opancerzonego przeciwnika jak przytoczony tutaj zwierzołak udaje się mniej więcej w połowie przypadków (zakładając że atak wykonywany jest mieczem 1-ręcznym). Gdy zamienimy zwierzołaka na człowieka odzianego w kolczugę i trzymającego halabardę w ręku sprawa ma się znacznie gorzej - trzeba wyrzucić furię by mieć szanse.

Hmm jestem akurat po lekturze "Królewskiego Posła" A. Dumasa i tam Chichot umyślnie wystawia się na cios sztyletem wiedząc że koszulka kolcza jaką nosi spokojnie zatrzyma cios. Nie wiem oczywiście na ile i czy autora nie poniosła fantazja ale po to w końcu są zbroje żeby zatrzymywać ataki. Zresztą gdzie chcesz takiego zbrojnego w pełnej kolczudze skrytobójczo pchnąć? Korpus osłania mu koszulka kolcza, głowę i kark czepiec kolczy więc taka akcja właśnie raczej nie powinna się udać. Mordowanie strażników to dla skrytobójcy w końcu ostateczność - obok strażnika wystarczy sie przekraść aby dopaść cel zlecenia. No i na koniec pełna kolczuga to WFPR sugeruje już raczej weterana. A tacy bywają twardymi sztukami.
Drachenfels napisał(a):Oficjalnie nie da się zaszlachtować strażnika w jednej rundzie, tak aby nie zaalarmował przyjaciół. +30 mało co daje, bo jak chce się celować to odejmujemy 20.A tak, są szanse duże, ale i tak nie zawsze może się udać. Dodatkowo zakładam, że skradając się automatycznie BG wybiera sobie gdzie chce trafić strażnika. Wiadomo, że będzie łoił go w łeb, żebra, szyja, a nie nogi i ręce.

Możesz mi wyjaśnić po co celować? żeby sobie zmniejszyć szansę? I jak najbardziej da się takiego strażnika zaszlachtować. Nawet przy 2 trafieniach mamy 20% szans na furię która go zabije. A potem mamy jeszcze 2 ataki ze względu na wygraną inicjatywę. Więc nie pisz że oficjalnie się nie da bo to bzdura.
Pipboy79 napisał(a):-Bardzo hojny wasz MG. U nas byłaby średnia 75 - 100 czyli średnia ok 85. Dalej sam se policz. Ale chyba trochę zbaczamy z tematu. Podstawa, ze to trwa by się sensownie udała taka akcja jest niezmienna moim zdaniem.

No cóż jeśli nie przeszkadza wam dostawanie mniej PD na sesję a więc siłą rzeczy granie bardziej początkującymi bardziej "przyziemnymi" postaciami to nie powinieneś też mieć pretensji że nie wychodzą wam filmowe akcje w stylu: "To ja go pod żebra a on z miejsca pada"
Asssasssin napisał(a):W sumie przy analizie mechaniki obrażeń podczas ataku z zaskoczenia pominęliśmy jeden istotny element: trucizny. Skrytobójca posiada możliwość ich wytwarzania i już taki np. Czarny Lotos o przeciętnym stopniu trudności wytwarzania może dodać 4 dodatkowe obrażenia na każdy atak co znacznie zwiększa szanse na sukces. Załóżmy że (scenariusz realistyczny) trucizna zadziała w przypadku 2 z 3 dostępnych ataków. Daje to dodatkowe 8 obrażeń a to już sporo. Jednakże nie pomaga to wcale np.takiemu zwiadowcy który tychże umiejętności nie posiada...

To miał być argument który chciałem sobie zachować na potem. :wink:
Trucizny w WFPR są miażdżące i z dobrze dobranymi trutkami akcje skrytobójcze są niemal 100% skuteczne. Dość wspomnieć tu o takim jadzie wielkiego pająka który jest tani jak barszcz ;) (20 zk) i paraliżuje ofiarę (po nieudanym teście Odp -10 na 2k10-Wt rund. Innymi słowy 3 ataki z zaskoczenia = prawie pewny paraliż = trup.
Pipboy79 napisał(a):Spoko. Są trucizny. Ja ino nie kumam czemu w mechanice rozpłatanie komuś gardła, wbicie noża w serce czy mózg jest właściwie niemożliwe lub bardzo trudne na późniejszych levelach postaci.

Bo nie było fajnie jakby gracz usłyszał od MG: "Zostałeś skrytobójczo pchnięty w serce" odpisz sobie PP. O nie masz już PP po tym poprzednim skrytobójstwie? To czas na nową postać. :lol: Zresztą nie jest niemożliwe. Wystarczy wyrzucić 10 na kości i masz swoje pchnięcie w serce/rozpłatanie gardła.
Pipboy79 napisał(a):Spoko. Myslę, że gdyby do mnie przyszedł taki Gracz też czułbym się zobowiązany go uświadomić, że jego plany obecnie mają mierne szanse realizacji. Problem jaki widzę, to taki, że nawet po długiej drodze nawet na IV level on dalej będzie miał duże realne problemy z takimi akcjami. I to w przypadko cieniasowatych leszczy. Ja już nie wspomnę o takich full heroic akcjach jak przymiarka do wojowników chały czy ciemniaków. Własciwie trzeba by uświadomić takiego Gracza, że z jego planów nici. Dlaczego? Bo mecha nie przewiduje ralnie takiego typu postaci. Oczywiście, że są przewidziane takie profesje dla Graczy i ich BG. Ino nawet ci teoretycznie spece na maksymalnych rozwinięciach mają bardzo wysokie ryzyko niepowodzenia. I wciąż mówimy o dość standardowej sytuacji i przeciwniku.

No jeśli chcesz skrytobójczo mordować wybrańców chaosu to nie mam nic do powiedzenia poza: :hahaha:
Ale jeśli chodzi o to że mechanika nie przewiduje skrytobójców to się zwyczajnie mylisz. Z rozwiniętą profesja skrytobójcy masz WW~ 61-70 (wliczywszy broń najlepszej jakości) do tego +30 za atak z zaskoczenia. A=3 S=4-5 + silny cios. Więc takiego zwykłego strażnika strażnika nawet w kolczudze (Wt=3 + 3 pz) po prostu masakrujesz. (3 trafienia w rundzie zaskoczenia co daje ~3k10 na czysto obrażeń czyli przeciętnie 16,5 obrażeń, Żyw strażnika ~ 14 co daje krytyk +2 + 1 za morderczy atak więc krytyk +3. Jak przeżył i jeszcze charczy to w następnej rundzie oczywiście wygrywasz inicjatywę i dobijasz delikwenta. Zresztą już w rundzie zaskoczenia masz 30% szans na furię która go instantowo zabija więc nie wiem w czym problem.
Asssasssin napisał(a):Czyli nasz komandos ma jedynie 10% szans (szansa wyrzucenia 0 z k10) na trafienie naszego delikwenta w szyję/serce/jakikolwiek czuły punkt? W dodatku gdy już etap skradania ma za sobą? Bo o to właśnie się rozchodzi. Próbujesz wytłumaczyć marne obrażenia tym, że szansa na udane zakradnięcie jest nikła. Natomiast system prezentuje odwrotne podejście: duża szansa na zakradnięcie, niewielka na udany cios.

Nie 10% a 30% (komandos => A=3)
Asssasssin napisał(a):Jest jeszcze jeden aspekt odnośnie likwidowania cichaczem strażników - strzał z dystansu. Nieważne czy to z łuku czy z kuszy. Efekt jest identyczny jak w przypadku sztyletowania, pomimo faktu że celujemy w głowę (na której jest jedynie np. taki szyszak, chociaż w tym systemie nawet nieopancerzona głowa jest wyzwaniem).

No skoro dla Ciebie alternatywą jest śmierć postaci po 1 strzale z kuszy no to gratuluję. Weź tylko pod uwagę ze gracze z miejsca zaopatrzą się w broń strzelecką i będą maksować US => same niziołki i elfy będą na sesji. :wink:
Drachenfels napisał(a):1. Jak pisałem wczesniej, traktować cel jako bezbronny (wg oficjalnych zasad automatyczne trafienie i +1k10 obrażeń)
2. Może jakaś zdolność dla kilku profesji? Coś jak zabójczy cios, (u mnie to dodatkowe obrażenia za każdy sukces w teście na WW) ale dla postaci które chcą niepostrzeżenie pozbyć się wartownika? Jak miałaby wyglądać ta zdolność?
3. PAtrz pkt 1 tyle że nie liczymy WT postaci, ale wymagamy udanego rzutu na trafienie z modyfikatorem nie więcej i nie mniej niż +30 . Sporo czarów działa przecież tak, że nie liczymy WT przeciwnika.

Miałem do tej pory z 3 postacie elfa zwiadowcy w drużynie. Sam teraz gram podobną postacią. Powiem więc tylko że nie widzę tej słabości lekkozbrojnych profesji. Wszystkie z tych postaci generalnie robiły z przeciwnikami co chciały. Wymaksowane ukrywanie + skradanie, długi łuk z 20 strzał i wrogowie nawet nie widzą co ich zabija. Każda z Twoich propozycji Drachenfelsie dramatycznie zwiększa skuteczność skuteczność wszelkich zwiadowców, szpiegów, skrytobójców, ogólnie postaci które atakują z zaskoczenia. Na oficjalnej mechanice po skutecznym ataku z zaskoczenia równorzędny nam przeciwnik jest zwykle ciężko lub poważnie ranny o ile nie zabity jeszcze przed rzutem na inicjatywę. Zgodnie z Twoimi propozycjami to ofiara ataku z zaskoczenia będzie prawie na pewno martwa. Innymi słowy wszelcy fechmistrze, rycerze, mistrzowie zakonni idą w odstawę. Bo lepiej sobie zrobić szpiega/zwiadowcę. Po co wogóle ryzykować otwarty atak jak prawie na pewno zabiję wroga z zaskoczenia i to bez posiłkowania się jakimikolwiek sztuczkami, truciznami itp.
Asssasssin napisał(a):1. Wprowadzić tzw. "true damage", czyli zadajemy obrażenia zgodnie z mechaniką młotkową, ale nie odejmujemy od nich ani pancerza, ani wytrzymałości. Wymagać to będzie wykonania ataku w wybraną część ciała. W efekcie otrzymujemy +10 do WW/US i mamy realne szanse wykończyć delikwenta w pierwszej serii ataków. Amatorom raczej się to nie uda, ale już na poziomie zwiadowcy możemy zaleźć przeciwnikowi za skórę.
2. Dać każdemu ciosowi z zaskoczenia (tylko przy zwarciu) dodatkowe 10 obrażeń (darmowa FU).
3. Traktować manewr sztyletowania od razu jako krytyk, ale uwzględniając pancerz (trudniej sztyletuje się kolesia w płytówce aniżeli w kolczudze). Nie jest to mój pomysł, ale uznaję go za dobry dlatego tutaj piszę.
4. Najprostszy sposób: udało Ci się podkraść, test na WW był udany więc reszta to już tylko formalność - ściągasz strażnika jednym ruchem. Dla utrudnienia można dodać jakieś kary za zakradanie się pod wartownika, np -10 lub -20 (co innego przekradać się obok, a co innego podchodzić na wyciągnięcie ręki).

To samo co wyżej tylko jeszcze gorzej. :wink: Zaroi się po prostu od elfów/niziołków z skradaniem. Zresztą idąc tym tropem to ten sam problem występuje w walce strzeleckiej. To już nawet nie trzeba będzie trzeba podkradać się na zasięg ataku wrecz. Podejdzie się na zasięg strzału z luku i z zaskoczenia przymierzy się w głowę => wróg = trup na miejscu.
Oczywiście każdy gra tak jak mu się podoba więc życzę miłej zabawy. Ale ja bym na takiej sesji nie zagrał.
Bregor
Częsty bywalec
Częsty bywalec
 
Posty: 234
Dołączył(a): Cz sty 18, 2007 5:15 pm
Lokalizacja: Nowa Sarzyna

Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez KRed » Pt lut 24, 2012 6:52 am

Nie 10% a 30% (komandos => A=3)

Właściwie to 27,1%. NMSP, mam przed sobą egzamin z probabilistyki :)

Rozwiązanie z bezbronnym jest dosyć eleganckie. Ale jak bym miał to zastosować to zrobiłbym tak:
Skradający się decyduje, czy chce przeciwnika podejść jako zaskoczonego, czy jako bezbronnego.
W pierwszym wypadku testuje Skradanie bez modyfikatorów (vs Spostrzegawczość ofiary). Jak się uda to mamy podręcznikową sytuację (+30 do trafienia).
W drugim wypadku testuje Skradanie z -30 (ofiara bez modyfikatorów, albo z jakimiś plusowymi), jeśli się uda dostaje jeden atak na bezbronnego (automatyczne trafienie, dodatkowe 1k10 obrażeń).

Taki wariant jest o tyle ciekawy, że skrytobójca sam ustala stawkę. Może zaryzykować bardziej, ale wtedy szansa na utratę przewagi jest większa.
Ostatnio edytowano Pt lut 24, 2012 6:54 am przez KRed, łącznie edytowano 1 raz

"Wnioski nie płyną z analiz."
Avatar użytkownika
KRed
Zespolony z forum
Zespolony z forum
 
Posty: 1044
Dołączył(a): Pt lip 01, 2005 10:12 pm
Lokalizacja: tam gdzie wrony zawracają

Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez Zychu » Pt lut 24, 2012 9:04 am

Dodatkowe k10 problemu nie rozwiąże, bo jak wypadnie 3 i 2, to mamy morderczy skrytobójczy atak :D
Automatyczne 10 daje pewność, że wróg zostanie mocniej uszkodzony, nie daje gwarancji zgona, ale jak do tego dojdzie dorzut np. 4 i dodatkowe ataki, to mamy trupa.
Chyba, że dodatkowe kostki k10 funkcjonują także przy dodatkowych atakach, to też mamy trupa :wink:
Avatar użytkownika
Zychu
Zespolony z forum
Zespolony z forum
 
Posty: 1233
Dołączył(a): So kwi 29, 2006 3:50 pm

Re: Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez Asssasssin » Pt lut 24, 2012 2:16 pm

KRed napisał(a):
Nie 10% a 30% (komandos => A=3)

Właściwie to 27,1%. NMSP, mam przed sobą egzamin z probabilistyki :)


Ja miałem na myśli % szans uwzględniając tylko jedno uderzenie :)

KRed napisał(a):Rozwiązanie z bezbronnym jest dosyć eleganckie. Ale jak bym miał to zastosować to zrobiłbym tak:
Skradający się decyduje, czy chce przeciwnika podejść jako zaskoczonego, czy jako bezbronnego.
W pierwszym wypadku testuje Skradanie bez modyfikatorów (vs Spostrzegawczość ofiary). Jak się uda to mamy podręcznikową sytuację (+30 do trafienia).
W drugim wypadku testuje Skradanie z -30 (ofiara bez modyfikatorów, albo z jakimiś plusowymi), jeśli się uda dostaje jeden atak na bezbronnego (automatyczne trafienie, dodatkowe 1k10 obrażeń).
Taki wariant jest o tyle ciekawy, że skrytobójca sam ustala stawkę. Może zaryzykować bardziej, ale wtedy szansa na utratę przewagi jest większa.


Według mnie kara -30 jest zbyt surowa no i komplikuje rozgrywkę. MG mający łeb na karku z pewnością i tak dosoli jakieś minusy za podjęcie tak ryzykownej akcji.
Podzielam opinię, że traktowanie ofiary jako bezbronną jest najlepszym wyjściem dającym spore szanse sukcesu. W końcu taki skradacz otrzymuje +k10 obrażeń na atak, zakładając że ma 2-3 ataki i trafi w nieopancerzoną część ciała to wówczas oznacza niemal pewną śmierć.
Asssasssin
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
 
Posty: 28
Dołączył(a): N lut 19, 2012 9:43 pm

Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez wujass » Pt lut 24, 2012 5:28 pm

W pierwszej edycji nie było problemu. Automatyczny hit, obrażenia x2 jeżeli patrzymy tylko na mechanikę. Osobiście nie używam mechaniki WH w ogóle ,ale nawet jak bym używał to trafienie czymkolwiek w gardło to śmierć i tyle. Czy kiedy atakowalibyście śpiącego też liczylibyście obrażenia? Albo sparaliżowanego ? Przeciwnik nie broni się ,więc trafiasz.
wujass
Użytkownik
Użytkownik
 
Posty: 23
Dołączył(a): Pn lis 05, 2007 12:25 pm
Lokalizacja: Poznań

Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez gacoperz » Pt lut 24, 2012 5:34 pm

Niedawno pewien prokurator wojskowy postrzelił się w głowę i po 2 dniach wypisano go ze szpitala. Musiał się wiec bronić zaciekle, skoro złapał tak mały damage...
Gawarisz ty pa kislevitskomu?
gacoperz
Zespolony z forum
Zespolony z forum
 
Posty: 950
Dołączył(a): So paź 01, 2011 9:44 am

Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez von Mansfeld » Pt lut 24, 2012 5:39 pm

Odpisałbym dokładniej, ale wciąż te same argumenty z Waszej strony.

Widzę, że waszym podstawowym problemem w dyskusji jest to, że można wyrzucić mało na kościach. To docelowe w każdej mechanice opartej na rozstrzyganiu typu Fortune - losowym. Jeśli takiemu skrytobójcy wypadnie mało na kościach obrażeń - cóż, peszek. W naszej historii świata wiele aktów skrytobójczych nie udawało się.

IMHO waszym zasadniczym problemem jest także brak akceptacji konsekwentnego stosowania zasad Warhammera jako całości.
Avatar użytkownika
von Mansfeld
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
 
Posty: 1692
Dołączył(a): Wt lip 29, 2008 8:31 am

Re: Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez Asssasssin » Pt lut 24, 2012 5:49 pm

von Mansfeld napisał(a):Odpisałbym dokładniej, ale wciąż te same argumenty z Waszej strony.

Widzę, że waszym podstawowym problemem w dyskusji jest to, że można wyrzucić mało na kościach. To docelowe w każdej mechanice opartej na rozstrzyganiu typu Fortune - losowym. Jeśli takiemu skrytobójcy wypadnie mało na kościach obrażeń - cóż, peszek. W naszej historii świata wiele aktów skrytobójczych nie udawało się.

IMHO waszym zasadniczym problemem jest także brak akceptacji konsekwentnego stosowania zasad Warhammera jako całości.


Otóż nie. Naszym problemem jest to, że szansa zasztyletowania niczego świadomego przeciwnika bez podnoszenia alarmu w tym systemie jest bliska zeru. Byłoby to do zaakceptowania, gdyby system dawał chociaż 50/50, ale tak nie jest. Nawet te 3 ataki z zaskoczenia mogą nie starczyć, gdyż szansa powodzenia jest nikła.
Asssasssin
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
 
Posty: 28
Dołączył(a): N lut 19, 2012 9:43 pm

Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez von Mansfeld » Pt lut 24, 2012 5:53 pm

Asssasssin napisał(a):Otóż nie. Naszym problemem jest to, że szansa zasztyletowania niczego świadomego przeciwnika bez podnoszenia alarmu w tym systemie jest bliska zeru. Byłoby to do zaakceptowania, gdyby system dawał chociaż 50/50, ale tak nie jest. Nawet te 3 ataki z zaskoczenia mogą nie starczyć, gdyż szansa powodzenia jest nikła.


Chyba nie spostrzegłeś, że WFRP 1st/2nd to systemy, w których statystycznie przeciętna postać ma zazwyczaj 31% szans na zdanie przeciętnie trudnego testu/okoliczności (np.: udany atak). Najczęściej dopiero doświadczeni BG/mocni BNi mają możliwość osiągnięcia wielu rzeczy ze zdecydowanie większą szansą na powodzenie.

Dlaczego więc dawać 50/50 dla sytuacji która jest skrajnie niebezpieczna, skomplikowana i trudna w realizacji, a ponadto wymaga sporego doświadczenia, odpowiedniego treningu i stosownej sytuacji?
Avatar użytkownika
von Mansfeld
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
 
Posty: 1692
Dołączył(a): Wt lip 29, 2008 8:31 am

Opłacalność i skuteczność ataków z zaskoczenia

Postprzez gacoperz » Pt lut 24, 2012 5:53 pm

Obrazek
Ostatnio edytowano Pt lut 24, 2012 5:55 pm przez gacoperz, łącznie edytowano 1 raz
Gawarisz ty pa kislevitskomu?
gacoperz
Zespolony z forum
Zespolony z forum
 
Posty: 950
Dołączył(a): So paź 01, 2011 9:44 am

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Zasady

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości