Bo ty jesteś zgrywóz
Sprawa tego pomysłu na seting jest skomplikowana. Z klasycznym fantasy jest trochę jak z mieszczaństwem w czasach modernizmu. Młodopolscy artyści włożyli ogrom pracy w zwalczenie mieszczaństwa i kołtunerstwa. Cały pic polegał na tym, że w tamtych czasach nie istniało w Polsce praktycznie żadne mieszczaństwo i "inteligencja" była od niej liczniejsza. Koniec końców, inteligencja zaczęła wyrabiać w polakach szkodliwe przekonania. O tym, że tylko podły człowiek może odnieść sukces, uczciwa praca nie przynosi korzyści a dobry człowiek musi cierpieć. To wszystko jest przyczyną tego, jak u nas jest.
Z polskim fantasy było podobnie. Po zmianie władzy, gdy polski rynek literatury popularnej otworzył na zachód, praktycznie od razu zaczęto krytykować tradycyjne fantasy, zanim ugruntowało sobie jakąkolwiek pozycję. Zaczęto mu przeciwstawiać Prawdziwe Dojrzałomroczne fantasy. Przy okazji zaczęto wplatać tam cechy żeromszczyznowej młodopolszczyzny (nawet cierpiący inteligenci byli w cyklu o czarkrążcy) i całą resztą typowych zagrywek (gdy pojawiała się spymatyczna i dobra postać, to można było być pewnym, że spotka ją straszliwy koniec) albo będzie złydnią totalną
Przełożyło się to na specyfikę polskiego rynku rpg. W przeciwieństwie do reszty Europy n8e utrzymały się u nas typowe (sztampowe ) fantasy, zastąpione przez warhammera, który w pewnym momencie został zastąpiony przez warhammera, w pewnym momencie przekształcającego się w Jesienną gawędę. Było to przyczyną bardzo agresywnych reakcji na wzrost popularności dedeka. Jeszcze kilka lat temu można było być zwyzywanym za napisanie., że dedek. jest fajny.
Jak to się mówi, do rozumienia i lubienia konwencji trzeba dorosnąć. Ja chyba jeszcze nie dorosłem, bo zawsze gdy coś tworzę to wychodzi gotyckawe dark fantasy. To nie jest dobre. Kiedyś żartowałem, że Polacy potrafią grać w każdy system o ile jest mroczny.
Nawiązyjąc do wspomnianej notki blogowej. Teraz już nikt nie pisze klasycznego fantasy. Jest pewne przebudzenie SoSowe. Miałem nawet pewnego Hypa na ten gatunek, ale mi przeszło, po tym jak zdełem sobie sprawę, że setingi są często lepiej napisane od książek na nich opartych.. Niedawno przeczytałem też Pierwsze trzy tomy dragonlance i trochę rzeczy ze świata wynurzonego. I zdałem sobie sprawę, że nawet nawet to jest. (choć wynurzony to już nowe fantasy). Nie ma co porównywać do Martina i Ericsona, ale bywa zabawne
Wracając do meritum. Częste zarzucanie czemuś sztampowości, zaczyna być komiczne gdy ta sztampa nie istnieje. Tak często powtarza się, że tak wygląda fantasy, że już nikt nie zauważa, że to przestało być aktualne.
Seting ma być częściowo puszczeniem oka do czytelników (choć miałem plan zrobieniu kiedyś kampanii, o inwazji 2nd rzeczypospolitej a potem związku radzieckiego), ale to ki). Choć sama z siebie próba zrobienia szramy idealnej może być ciekawa.
Prawemu człowiekowi wstyd, że jest szczeliwy. Wie bowiem, że na nic w życiu nia zapracował