[Klanarchia] Fetysz Tercjana

Chcesz zobaczyć, jak wyglądają sesje u innych? Chcesz opowiedzieć o swoich grach? Zapraszamy.

Moderator: Moderacja

[Klanarchia] Fetysz Tercjana

Postprzez Furiath » Pn paź 13, 2008 5:28 pm

Dużo osób prosiło mnie o jakiś APek, aby zorientować się, jak wygląda sesja w Klanarchię.
Senmara zrobiła luźną fotorelacjęjednej z ostatnich sesji, lecz jej fabuła jest za skomplikowana, abym teraz miał czas do tego usiąść, zatem zamieszczę Wam APek z jednej ze starszych przygód, która miałem już w większości opisaną na forum playtestów.

Założenia

Sesja miała na celu docieranie grywalności Zakonu Rytualistów, sprawdzeniu jednych z oponentów Wolnych Rodzin czyli kultystów Jedynego, wyłapaniu zgrzytów w mechanizmie Puli Ciemności i wykorzystanie w praktyce sugestii betatesterów odnośnie walki grupowej.

Pragnąłem przygody do bólu czerpiącej z konwencji Klanarchii, a Zakon Rytualistów - mrocznych mistyków, świetnie pasował mi do takiej zabawy. Po zakończeniu ostatniej kampanii w ten sam dzień zrobiliśmy Wprowadzenie, na którym ustaliliśmy szkielet nowego cyklu.

Bezwzględne założenie - gramy zgodnie z podręcznikiem.
Założenie drugie - sesja ma być długa, gdyż skoro raz na jakiś czas mamy okazję pobawić się we wspólnym gronie (a lubimy grać ze sobą), to nie po to, by skończyć grac po 2 -3 godzinach.

Wprowadzenie

Po ostatniej kampanii nastawionej na intrygi, zdrady i negocjacje (testowaliśmy konflikt społeczny) postanowiliśmy odpocząć od złożonych relacji społecznych. Stęskniliśmy się za prostszą historią, z dużym udziałem walki (wszak mieliśmy sprawdzać walkę grupową), w dekoracjach okultystycznej cywilizacji. Przyjęliśmy zatem jednogłośnie "mało intryg, jak najmniej skomplikowanych społecznie układów. Chcemy dużo walki."

Aby wspierać założenia, w miarę jednogłośnie zgodziliśmy się, aby w skład grupy wchodzili Rytualiści i będą walczyć z kultystami Jedynego. Na tym jednak stanęliśmy, bowiem mieliśmy zbyt wiele różnych pomysłów. Po trzech godzinach sporów doszło do konsensusu i opracowaliśmy główny trzon intrygi, który jeszcze doszlifowałem fabularnie.

Dawno temu trzy wolne klany bez porozumienia z władzami Omamu wdarło się na terytorium zwane Granią, opanowanym przez kultystów Jedynego. Poskramiacze (Kompania Soldacka) na swych lotnych drapieżcach rozbili w pył wojska wroga, Egzorcyści z klanu Kantyków (Zakon Rytualistów) przełamali plugawe moce chroniące wstępu do niebotycznej Katedry zboru Jedynego, zaś żercom z klanu Wyrma (Zakon Rytulistów) udało się uśmiercić jednego ze straszliwych demonów przyzwanych przez biskupa (anioł stróż, ślepy morfenitor, uzbrojony w piłę łańcuchową). Sam biskup, przywódca zboru zbiegł, zabierając relikwię - rękawicę Zachariela, dzięki której można było zapanować nad duszami potępionych, przywoływanych przez dźwięki wielkich organów w Katedrze.

Zwycięstwo wolnych klanów było zupełne. Grań została zdobyta, Omam zaś z zadowoleniem przyjął tę wiadomość. Soldaci zajęli osadę na przedgórzu Grani, która wcześniej należała do kultystów, zaś Zakon Wyrma i Kantycy zjednoczyli się, obierając za swoją siedzibę zdobytą Katedrę. Niedobitki kultystów ukryły się w kniejach i nielicznych nekropoliach dawnego świata, a ich wróżbici przepowiadali, że narodzi się prorok, który wskrzesi kult Jedynego na grani, zjednoczy rozproszone zbory i odbije z rąk niewiernych Katedrę, a ich dusze uwięzi w organach.

Tym sposobem wymyśliliśmy fajną kręcącą nas historię, która powinien znać każdy Rytulista zamieszkujący Grań i zostawiliśmy mnóstwo fabularnych motywów, które jako narrator mogłem wykorzystać w kampanii (rękawica, organy, piła łańcuchowa zabitego anioła, jako potężny artefakt Ciemności, itd.). Dalej stworzyliśmy krótki zarys wydarzeń współczesnych, aby wrzucić bohaterów bezpośrednio w intrygę.

Minęły dziesięciolecia... Po Grani rozeszła się plotka o proroku, który posiada łaskę Jedynego. Dłoń jego chroniła rękawica Zachariela, ciągnęli do niego kultyści, a sam Kardynał całego kultu, wysłał mu z Pustyni swoje oddziały aby przywrócić władztwo mrocznego kultu na Grani. W kierunku Katedry ruszyły wojska zjednoczone wokół Proroka, a z każdym dniem dołączały do nich kolejne oddziały - zbrojni sojusznicy z dalszych zborów. Klany Grani wysłały najlepszego wojownika spośród siebie - soldackiego szampierza z klanu Poskramiaczy o tytularnej funkcji Pielgrzyma Oprawcy (Tomek grywał w Warzone, była tam taka figurka) aby zabił Proroka. Pielgrzym otrzymał fetysze ochronne od Kantyków i oręż pokryty zaklęciami przez wiedźmiarzy klanu Wyrma, po czym wyruszył wykonać swoje zadanie.

Obecna sytuacja: Klan Kantyków oraz Klan Wyrma ufortyfikował się w potężnej katedrze Jedynego. W sumie około 300 wojowników, egzorcystów, oraz drugie tyle niedołężnych starców i dzieci. Pierścieniem wokół Katedry rozłożyły się siły Jedynego pod wodza Proroka oraz dowódców z wszystkich większych Zborów. Około półtora tysiąca fanatyków. Obrońcy wiedzą, że na pomoc przybywa im soldacki klan Poskramiaczy, wiedzą też, że niedługo nastąpi szturm. Liczą, że do tego czasu Pielgrzym oprawca zabije proroka i fanatyków ogarnie chaos.

No to wiedzieliśmy juz na czym stoimy. Dopiero teraz, uzbrojeni w wiedzę o całej intrydze, przystąpiliśmy do tworzenia postaci.

Żerca Amber, Rytualistka z klanu Kantyków - Ewa, świat Klanarchii zna bardzo dobrze, lubi wstawki obyczajowe i nastrojowe klimatyczne opisy i nieco nutki heroizmu w czasie wyzwań. Czasami przejmuje narrację, albo uzupełnia moje opisy o bardzo nastrojowe wstawki, lubię to niezmiernie.

Wiedźmiarz Taroth, Rytualista z klanu Kantyków - Sławek, była to jedna z jego wielu sesji po wieloletni RPGowym milczeniu, Klanarchii nie znał prawie zupełnie, lubi nastrojowe sceny oraz mocne konflikty, w których jego postać stoi przed trudnymi decyzjami. Preferuje filmowość i rozwiązania klisz serialowych, zamiast oryginalności i realizmu. Aha - Sławek jest znany z tego, że jest bardzo podatny na wejście w romanse i sceny erotyczne z NPCkami.

Siepacz Aaron, Rytualista z klanu Wyrma - Tomek, powergamer, lubi sceny, w której mógłby zabłysnąć optymalizacją mechaniczną swej postaci. Nie stroni też od wstawek nastrojowych, ale są one drugorzędne wobec skuteczności pokonywania przez niego wyzwań. Klanarchię zna dobrze.

Narrator - Furiath, znaczy ja, podobają mi się sesje, które mają wyraźną filmową linię przyczynowo - skutkową i podobna narrację, tnę ujęcia, skaczę po najważniejszych scenach, czasami wprowadzam postaci o skomplikowanej osobowości bohatera serialu brazylijskiego :P Lubię mieć dobrze przygotowaną sesję z dużą ilością fajnych szczegółów, ale od lat takich nie robię, gdyż nie mam czasu na takie przygotowania. Lubię gdy gracze aktywnie rozwijają wątki, które im podrzucę lub inicjują własne.

Interludium
Odbyte przed sesją.
W tej fazie gracze wybierają motywy dla swoich postaci, które narrator ma obowiązek umieścić w sesji jako kluczowe elementy. Zarówno Tomek, jak Sławek przybyli spoza Poznania (Wrocław), zatem motywy dostałem na GG i mailowo:

Sławek - "demoniczna piękność, taka kobieta-bestia"
Ewa: "plugawa, dziwaczna maska ze skóry"
Tomek: "bitwa" (to motyw z poprzedniej sesji, na który już nam nie starczyło czasu) oraz "starożytne ruiny"

Motywy z Interludium i dość dokładne, soczyste Wprowadzenie bardzo pomogły mi w opracowaniu sesji. W zasadzie w sumie przygotowywałem się około półtorej godziny, a należę do tych, co każdy scenariusz rodzą w bólach.

SESJA

Scena pierwsza "Człowiek w Masce"
- zarysowanie fabuły;
- mocne uderzenie dziwacznym wrogiem już w pierwszej scenie;
- nastrój początkowo apokaliptyczny (wróg idzie na Katedrę) a potem dramatyczny;
- kolor klanu Rytulistów - imiona, sposób rozmawiania, sama olbrzymia Katedra przedstawiona jako ggantyczny gotycki kompleks witrazy, maszkaronów, posępnych tarasów;
- wprowadzenie motywu Ewy


Grupa w jednej z górnych komnat Katedry wraz z liturgistą Szymonem (NPC) oraz Levim (NPC), siepaczem Wyrma, w luźnej atmosferze rozmawiają o obecnej sytuacji. Słowami liturgisty nakreśliłem obecną sytuację, a gracze żywo wypytywali o szczegóły. Zasygnalizowałem podejrzenie liturgisty, że Pielgrzym Oprawca mógł zginąć oraz rozsiałem plotkę, że najprawdopodobniej Prorok ma mroczny dar kradzieży dusz, co oznacza, że identycznie jak Cienie Cesarza, może więzić dusze zabitych przez siebie osób, by korzystać z umiejętności i Zdolności, jakie posiadali za życia. Zrobiło to wrażenie na graczach i zasiało nutkę lekkiej obawy przed Prorokiem, który kradnąc dusze Pielgrzyma Oprawcy stałby się niemal niepokonany.

Szymon w pewnym momencie przypomniał sobie, że zna ciekawą legendę o pożeraczach dusz i wszedł obok do pokoju, w którym znajdują się zbiory archiwalne Kantyków i Wyrma. Gracze ciągnęli rozmowę z Levim, gdy nagle usłyszeli huk i swąd spalenizny, dochodzący z archiwum. Aron rzucił się do drzwi, w których pojawił się potężny wojownik w obrzydliwej masce wzorowanej na poparzonej twarzy, naznaczonej bliznami. Za nim ognista łuna trawionych przez ogień zbiorów oraz ciało liturgisty Szymona i rosnącej wokół niego kałuży krwi.

Doszło do walki - Amber, Levi i Aaron rzucili się na wroga, a Taroth zaczął odprawiać dziki rytuał, chcąc zagasić płomienie. Podsycałem dramatyzm i w każdej rundzie walki opisywałem, jak ogień zajmuje kolejne półki i pożera pergaminy z cennymi opisami fetyszy, umowami handlowymi klanów, tajemnicami mistycznymi (kilka tytułów wmyśliłem na miejscu takich, aby gracze pragnęli je posiąść, np. "Glif miecza - kruszyciel kości" - haczyk dla Aarona, czy "Siódme wtajemniczenie wiedźmiarstwa" dla Tarotha). Levi oderwał się od walki i wyciągnął Szymona. Walka trwała długo, przeciwnik okazał się twardą sztuką.

W czasie walki wiedźmiarz Taroth skończył dziki rytuał i zażyczył sobie, poprzez wciągnięcie powietrza w płuca, aby całe powietrze wyssało się z płonącego pomieszczenia. Chwile dyskutowaliśmy, czy efekt czaru podpada pod konwencję fantasy horroru, po czym orzekliśmy, że nie, zatem Sławek nie otrzymał dodatkowych kości do testu. W tej dyskusji daliśmy Tarothowi kilka pomysłów w jaki ten sam efekt czaru mógłby podpadać pod konwencję (np. Ewa orzekła, że gdyby gargulce na ścianach zaczęły wsysać powietrze i z każdym dechem ich skrzydła rozrastałyby się po ścianach a oczy lśniły płomieniami, to byłoby pod konwencję). Taroth ugasił płomienie.

Gdy tylko skończył, Levi zaczął go błagać aby zrobił coś szybko, bo konającym Szymonem. Taroth był niemal wypruty z Poczytalności i nie był chętny do czarowania, lecz skorzystałem z tego, że Sławek strasznie przed sesją jarał się zdaniem z opisu swego archetypu "wiedźmiarz może wszystko"), zatem Levi krzyknął ze łzami w oczach: "Mistrzu, przecież Ty możesz wszystko, on umrze zanim zawołamy znachorów, nie pozwól mu umrzeć!". Wszyscy pośmialiśmy się z takiej podpuchy, Taroth zadecydował się zdominować Ciemność, by odzyskać Poczytalność i wyleczyć Szymona. Tym razem zadziałał pod konwencję - rozciął sobie żyłę w ręce, a kapiąca krew miała za zadanie połączyć się z krwią Szymona. Dodał też gadżet, jaki podpowiedzieli mu gracze - rana zabliźniła się, ale pozostała blizna na ciele Szymona w kształcie mistycznego znaku symbolizującego imię Tarotha. Fajny patent.

W końcu Amber kilkoma sprawnymi ciosami powaliła wroga. Taroth zerwał mu z twarzy maskę i wówczas maska, oraz postać przybysza rozciapkała się w galaretę jak w tanich horrorach Sama Raimiego. Po chwili na kamiennej posadzce widniała jedynie mokra ciemna plama. Amber jednak wiedziała, że nie mógł być to demon ani morf (tak zwiemy upiora, który obleka się w jakieś ciało), gdyż na wroga nie działały jej mistyczne techniki walki (Powitanie). A zatem to był człowiek w plugawej masce. [motyw Ewy]

Chwila śledztwa - pomieszczenie archiwalne ma tylko jedno wejście, stale pilnowane przez jednego z siepaczy. W archiwum znaleziono plik dziesięciu kart, a na każdej z nich rysunek identyczny maski, bardzo podobny do tej, która na twarzy miał wojownik. Jedna z kart była zniszczona, jakby wsadzić ja do wody a następnie wysuszyć. Grupa szybko orzekła, że kartki wiążą się z przybyciem tajemniczej postaci - że zapewne otwierają one mu w jakiś sposób bramę (zirytowałem się, że tak szybko wpadli na to, myślałem, ze to będzie trudny do rozszyfrowania patent!). Kartki zostały zamknięte w strzeżonej komórce, zamkniętej na cztery spusty od zewnątrz. Wcześniej spalono dwie z nich, aby sprawdzić, co się stanie. Ku zawiedzeniu graczy, nic się nie stało.

Scena druga "Mila z Poskramiaczy"
- zlecenie questa;
- zasygnalizowanie motywu Sławka
- wprowadzenie nieco archetypicznej obyczajówki Rytualistów (sposób rozmowy, zachowania, relacje podwładny - metropolita, kontrast kulturowy Soldatki a Rytualistów);
- ukazanie sojuszu wolnych klani na Grani i zjednoczenie w obliczu wspólnego wroga ukazanego jako wcielenie zła (Prorok)
- smak władzy metropolitów i wysokiego statusu bohaterów w klanie;


Grupa stanęła przed obliczem metropolitki Pandory z Kantyków oraz metropolity Syczącego Leiba z klanu Wyrma. Poznano ich z drapieżną i seksowną soldatką Mileną (Milą), jaka właśnie przybyła do Katedry. W tej scenie doszło do ciekawego narracyjnego patentu. Ewa opisując swoją postać przechwyciła na chwilę narrację: Amber podczas tworzenia postaci wylosowała chorobę szpecąca jej ciało m.in. (twarz), zatem podczas spotkania z Milo próbowała ukryć zakłopotanie (ten kontrast między piękna, drapieżną soldatką, a oszpeconą ropieniami Rytualistką) i podczas podczas całej rozmowy wbijała wzrok za okno, obserwując kawałek łba kamiennego maszkarona.
W tym czasie, Taroth zapytał: "Ale jak soldatka dotarła tutaj, jak przedarła się przez wrogi pierścień?". W tym momencie przejąłem narracje Ewy i łeb maszkarona za oknem nagle przekrzywił się, spoglądając do środka, po szarpnięciem staranował okno i wielki gadzi łeb zajrzał do komnaty. Siepacz Aaron oblał test ziemnej krwi i skulił się ze strachu za Amber i Tarothem, w tym momencie stracił również potencjalne względy Mileny. Soldatka z klanu Poskramiaczy gestem odesłała "Puszka" - okazało się, że przyleciała tutaj na wyvernie, która właśnie siedziała na dachu obok komnaty i to, co Amber wzięła za gargulca, było jej łbem. Mała scenka a cieszy i pokazuje, że w Klanarchii są latające wierzchowce.

Mila poinformowała, że Poskramiacze wpadli poprzedniego dnia w pułapkę i wielu z nich zginęło. Opisała, że wrogami dowodził mężczyzna w masce, do którego kultyści zwracali się jako Diakon Azis. Dodatkowo Milena rozpoznała maskę - była to twarz Pielgrzyma Oprawcy, który należał przecież do klanu Poskramiaczy. Opowiadała, jak w pewnym momencie Diakon w masce, skulił się tak, jakby został ranny i wycofał wojska. Po krótkiej konfrontacji okazało się, że zasadzka Diakona oraz walka grupy z człowiekiem w masce przy archiwum odbyła w tym samym czasie. W chwili, gdy Taroth zerwał maskę napastnikowi obok archiwum, Diakon urządzający daleko stąd zasadzkę na Poskramiaczy, wycofał się. Graczy to zaintrygowało, ale nie drążyli tematu.

Metropolici wyjawili, po co przywołali drużynę. Pandora z Kantyków zdecydowała się powierzyć im zadanie. Brat metropolity Wyrma, egzorcysta Tercjan został siedem lat temu wyrzucony z klanu za "niegodne Rytualisty prowadzenie się". Jednym z wielu powodów była jego obsesja przed Cieniami, które przyjdą pożreć jego duszę. Zamiast pomagać klanowi, siedział całe miesiące w krypcie i opracował fetysz, jaki poprzez swoją zarozumiałość nazwał Fetyszem Tercjana. Jego moc polegała na tym, że w obecności posiadacza fetysza, blokował moce kolekcjonerów dusz - nie mogli czerpać z mocy więzionych przez siebie dusz. Taki artefakt mógłby zabezpieczyc wolne klany przed plotkami o zdolności Proroka w pożeraniu dusz. Gracze otrzymali zadanie sprowadzić wraz z Milą egzorcystę Tercjana do Katedry lub przynajmniej zyskać od niego fetysz. Obecnie Tercjan mieszkał w starożytnych ruinach Druciarni "w domu z czerwonym dachem" [motyw Tomka: starożytne ruiny].

Taroth postanowił powróżyć przy kartkach z maskami - zobaczył w wizji, jak Diakon szyje maskę. Amber podsłuchała jak siepacze zaklinaczy mówią o Milenie, że jest nadzwyczaj okrutna, jedna z najlepszych siepaczek Poskramiaczy - a nawet "to bestia nie kobieta" [motyw dla Sławka: półkobieta-półbestia]. Ogólnie wiadomo, że brała udział w legendarnym ataku na Czwarty Zbór i jako jedna z garstki osób wyszła z tego żywa. Aaron miał scysje z ojcem, który obrażony od wielu lat, że syn nie poszedł w jego ślady (nie został klanowym znachorem, tylko zwykłym siepaczem), odmówił wsparcia go wywarami ziołowymi,.

Scena trzecia: "Droga do Druciarni"
- straszymy wizją w nocy - sygnalizujemy, że Milena może być potworem;
- ukazujemy obyczajówkę przy zajmowaniu się wierzchowcem lotnym (polowanie, obłaskawianie, pilnowanie go, zachowanie)
- zależało mi, aby zaprzyjaźnić Milenę z Tarothem, ale nie miałem pomysłu jak (Sławek oczywiście od początku wiedział, że to ona jest bestią), liczac, ze na miejscu coś wymyślę. Udało się.
- Nastrój szalonej grozy w wizjach i podnoszenia napięcia i zagrożenia od strony Soldatki;



Lecą wyvernem. Dodałem trochę koloru, krajobrazy, widok z lotu ptaka. Jeden postój na leśnej polanie, w czasie którego wyverna została puszczona na polowanie. Gracze uczą się obchodzenia bestią - widza, jak Mila przywołuje Puszka (imię wymyśliliśmy przy pierwszym pojawieniu się bestii i tak jakoś zostało) kręcąc nad głową drewnianą rurką, która wydaje wtedy świszczące dźwięki. W nocy Amber ma niebojące wizje, urywki jakiegoś szybkiego potwora, koszmar, który nie daje jej zasnąć. Trochę straszę opisem, gracze się wkręcili.
Amber wiąże wizję z Soldatką i postanawia za wszelką cenę nie zasnąć, gdy przypadnie warta Mileny. Mądre posunięcie godne doświadczonego RPGowca paranoika - Mila podczas swojej warty wbiega w ciemny las. Amber budzi pozostałych. Aaron chce ścigać Milę, ale w nocy w lesie jest tak ciemno, że rezygnuje. Czekają na Milę, gdy nagle z lasu, hen daleko, dochodzi ryk jakiejś ranionej bestii. Po długiej chwili wraca Mila - wygląda całkiem normalnie, mówi, że źle się poczuła i musiała załatwić "kobiece potrzeby" (w szkole na WueFie, taka wymówka ratowała każdą dziewczynę). Zmiana warty. Teraz warta Aarona - który łazi wokół obozu, aby tylko nie zasnąć. Amber i Mila zasypiają. Taroth ma koszmar identyczny jak miała wcześniej Amber (nie miałem pomysłu na inną wizję, a tamten nieźle straszył). Wiedźmiarz wiąże ryki rannej bestii, jakie słyszeli niedawno z wizją bestii i koncypuje sobie, że Mila wtedy wbiegła w las, aby zmienić się w jakiegoś potwora, w celu polowania. Postanawia sprawdzić, czy Mila nie jest gdzieś poplamiona krwią swej ofiary. Jednak jest ciemno i musi nachylić się bardzo blisko… Tutaj dodałem kolor romantyzmu - woń olejku do ciała, pełnych wargach, różnicach kulturowych między wyuzdanymi Soldatkami a wstrzemięźliwymi Rytualistami, itp. Wiedźmiarz postanowił pójść na całość i będąc pewnym, że Aarona nie ma w pobliżu, lekko pocałował Milenę. Ta przebudziła się i zaczęli namiętnie się całować, przerwali gdy nadchodził Aaron i słodko zasnęli. O świcie Milena zupełnie ignorowała Tarotha, który wątpił, czy cała sytuacja nie była snem. W każdym razie zaczął interesować się Soldatką, był dla niej milszy, pomocny, chciał na grzbiecie wyverny siedzieć tuz za kobietą, itd.

Tutaj zrobiliśmy pierwszą przerwę w sesji na ciepłe jadło i kawę.

Scena czwarta: "Druciarnia"
- koloryt starego zrujnowanego świata, zgliszcza dawnego świata;
- postapokalipsa: drut, rdza, stal;
- kontrast Interioru - wzbudzenie refleksji graczy, że życie w iluzji (Interior) w ucieczce od rzeczywistości (banicja Tercajana, Oliwia ma nogi);
- objawienie bestii u Mileny (w planach nie miałem pojęcia jak to zrobić, improwizówka wyszła znośnie);
- dwa konflikty + jakieś bestie w Druciarni, by podbudować Pule Ciemności potrzebną na finał - starcie z Diakonem; - walka społeczna z Tercjanem;


Ruiny starożytnego miasta, drewno zostało spalone, pozostała sama stal. W mieście ganiają "niewidzialne" stwory a raczej: w słońcu widać ich cienie, w nocy widać je w miarę dokładnie. Nic lepszego na poczekaniu nie przychodziło mi do głowy. Odnajdują Tercjana - mieszka razem z Hanzytką Oliwią w interiorze (Oliwia go stworzyła, jest śniącą). Jego interior to luksusowy spokojny drewniany dom z basenem i ogrodem. Tercjan jest nadąsany i obrażony na klan Wyrma i ani myśli im pomagać. Dochodzi do konfrontacji społecznej Oliwia i Tercjan vs grupa. Taroth jest liderem cały czas. W miarę szybko przekonali Tercjana, aby "pożyczył" im swój fetysz. Jechać z nimi nie chciał, gdyż w rzeczywistości Oliwia jest inwalidką (nie chodzi), jedynie w interiorze może odzyskać zdrowie w nogach i przemienia się w oszałamiająco piękną hanzycką damę. Sławkowi strasznie spodobał się konflikt społeczny - wiedział, że w praktyce innych systemów, nigdy by Tercjana nie zdołali przekonać, a tutaj parę starć na słowa i się udało

Aaron (jego motyw to starożytne ruiny) namawia innych, aby trochę pobuszować po Druciarni - spodobała mi się ta inicjatywa gracza. Tercjan opowiada o wielkiej szafie, która wydaje dźwięki, jakby zaklęto w niej dusze setek muzyków (byłem z siebie bardzo dumny, że na poczekaniu wymyśliłem fajny artefakt). Grupa pod wieczór wyrusza po "szafę grającą" - chcą ja przytroczyć do wyverna i sprzedać po powrocie do Katedry. Szafę znajdują w jednym z budynków, nie mogą zmusić duchów do grania muzyki, w końcu zniecierpliwiony Aaron kopie szafę, która strasznie głośno zaczyna grać głupkowatą skoczną muzykę. Aaron wpada w panikę. Jednocześnie Milena nagle pada na kolana i zaczyna się przeobrażać w jakiegoś krwiożerczego stwora. Scena groteskowa - przy skocznej muzyce (kontrapunkt muzyczny), kobieta przeistacza się w potwornego drapieżcę. Amber żerczyni pragnie ja zabić "to już nie jest człowiek, to potwór", Taroth staje jej na drodze i próbuje powstrzymać. Aaronowi udaje się wyłączyć maszynę, i Milena wraca do swojej kobiecej postaci. Amber przystawia jaj ostrze do gardła, żądając wyjaśnień. Widać bezkompromisowa postawę Amber (żerca, łowca splugawionych) i argumenty drugiej strony, liberalnego Tarotha.

Wtedy pojawia się Człowiek w masce - identyczny jak ten z którym walczyli - który przyleciał na dziwnym stworzeniu (widać je przed wejściem). Przedstawia się jako Diakon Azis z Czwartego Zboru i wyjawia, że Milena jest splugawiona, już dawno oddała swe serce Ciemności. Wtedy, gdy zaatakowała jego Zbór. Przybył po fetysz, aby nic nie przeszkodziło Prorokowi w rozprawie z niewiernymi. Dochodzi do walki - Milena nie bierze w niej udziału. Aaron i Amber przeciw Diakonowi. W tym samym czasie, dzięki mocy maski Diakon materializuje się w klanie na miejscu, gdzie ktoś podrzucił karteczkę z rysunkiem maski aby ukraść spalone skrzydła anioła jakiego żercy zabili kilkadziesiąt lat temu (to miała być brama do kolejnych sesji) - zabijając tych, którzy próbują go powstrzymać.

Walka jest zacięta, ranna Amber zmienia się w poplecznika, liderem zostaje Aaron. Taroth próbuje spopielić maskę, ale nie wychodzi mu pojedynek z własnym koszmarem czyli z Nemesis. Znów dominuje Ciemność, ale postanawia tym razem spowodować, by eksplodowały gałki oczne Azisa. Aaron zostaje ranny - dominuje Ciemność i niestety zyskuje jeden poziom Splugawienia. Wiedźmiarzowi wychodzi test, Azis pada, dobijają go. Amber ściąga mu maskę. W tym samym czasie, w Katedrze Człowiek w Masce, który schodzi po linie z balustrady, umiera i upada, wypuszczając worek ze skrzydłami anioła. Spadają one na zewnątrz Katedry i choć żaden z kultystów tak blisko się nie zapuszcza, nikt ich nie może znaleźć.

W Druciarni błyskawiczna scena z niewidzialnymi potworami - hordą wbiegają do budynku - ucieczka na dach, dwa starcia przebiegają na podstawie szybkiego rozstrzygania walki. Na dachu Mila kreci tubą - przylatuje wyverna, odlatują do interioru Tercjana. Kiedy mówią mu, że Azis przyszedł, by mu zabrać fetysz, Tercjan wpada w panikę i decyduje się ruszyć (zabierając żonę) z bohaterami.

W Interiorze Taroth z Milą kąpią się razem w łaźni. Wszystko w oparach sceny erotycznej jak z tandetnego filmu hollywoodzkiego, fajnie to wyszło. Mila podczas emocjonalnych podchodów zdradza, że tak często wspierała się w walce dominowaniem Ciemności, aż spotkała ją za to kara. Zmienia się w krwiożerczego stwora - wie również że najbliższa zmiana będzie permanentna, gdyż coraz trudniej jest jej po zmianie wrócić do normalnej postaci. Wie, że po śmierci stanie się złym duchem na usługach Ciemności, ale za życia chce być pamiętana jako piękna kobieta. Dlatego prosi Tarotha, aby ją zabił gdy tylko zacznie się jej najbliższa przemiana - gdyż po przemianie będzie już za silna. Potem romantyczna scena erotyczna, oraz daje jakiś wisiorek Tarothowi, aby pamiętał ją jako seksowna drapieżną kocicę, a nie odrażającego potwora.

Rankiem zabierają Tercjana i Oliwię, ich bagaże oraz biorą szafę grającą i ruszają w drogę powrotną.

Scena Piąta: "Śmierć Mileny"
- zakończenie motywu Sławka;
- kuszenie Aarona przez Ciemność


I znów postój. Aaron, który stracił poziom splugawienia w ostatniej scenie, w nocy widzi jakąś dziwaczną eteryczną postać, która rzuca coś na czarny mech, jako prezent. To megawypaśny superasty szpon bojowy (Tomek mi ostatnio marudził coś o szponach), ale ewidentnie pochodzi od złych mocy. Ma dziwaczne inskrypcje na czarnym żelazie, ma również ruchome części przy palcach. Full wypas, statsy jak najlepsza broń, kuszenie Ciemności od Furiatha dla Tomka. Opisuję, oczywiście przy wszystkich, nie szepczemy sobie na ucho na sesjach. Aarona zbyt kusi by odrzucić taki fajowy dar, ale boi się podstępu narratora więc chowa szpon do worka.

I dochodzi do apogeum naszego mrocznego romansidła - Milena budzi się i wbiega w las, w pościg rusza Amber i Taroth. Dopadają ją na wzgórzu (dla koloru daję blady blask księżyca) w czasie przemiany. Amber jednym ciosem zostaje odrzucona parę metrów dalej, lecz Taroth zadaje przemieniającej się bestii śmiertelny cios. Potem wyszarpuje jej serce i odczynia pochówek zgodnie ze zwyczajami Soldatów. Sławkowi bardzo podobał się fabularnie cały wątek Mileny.

Gracze włączyli się do współnarracji: Aaron zaczyna się bać o siebie, zaczyna się lękać dominowania Ciemności, by nie skończyć jak Milena. Amber ma wyrzuty sumienia, że chciała zabić Milenę wtedy od razu podczas przemiany, uważa, że musi mniej fanatycznie i bezmyślnie podchodzić do różnych sytuacji. Zadaje sobie pytanie "Co by było, gdyby których z moich przyjaciół np. Aaron zaczął zamieniać się w takiego potwora?" Tercjan ma atak i wydaje mu się, że atakują go Cienie. Takie małe sceny, ale dodają dużo nastroju, powinniśmy o podobne bardziej dbać na naszych sesjach.

[przerwa na żarcie i kawę]

Scena Szósta: Bitwa o Katedrę
- motyw Tomka;
- czas apokalipsy, zwrot kampanii (wróg mógł wygrać lub przegrać i to miało determinować kolejną sesję);
- nastrój okultystycznych 300;


Wracają do Katedry, Tercjan godzi się ze swoim bratem, metropolita Leibem z klanu Wyrma. Bohaterowie widzą, że wróg szykuje się do natarcia. przygotowują się do bitwy, do obrony Katedry. Grupa ma za zadanie pilnować głównych wrót Katedry. Jako, że byliśmy już jako gracze nieco zmęczeni, bitwę postanowiliśmy rozwiązać banalnym mykiem kostkowym, który błyskawicznie wymyśliliśmy. Aha - nikogo z nas nie bawią strategie na sesjach, lubimy komiks, film i popisy bohaterów. Każdy gracz rzucał k8 a ja rzucałem k10 (przewaga liczebna wroga). Kto wyrzucił więcej, miał prawo do opisania jakiegoś fragmentu bitwy i określić role swojej osoby w niej (jeśli chce). Jedynie Aaron rzucał też k10 gdyż bitwa to jego motyw więc daliśmy mu te satysfakcję. Umówiliśmy się, że kto uzbiera 10 wygranych, ten zwycięża całą bitwę. Określiłem też, że po 6 rundzie COŚ się wydarzy. Pierwszy rzut - moja wygrana - a zatem opisuje, jak kultyści rozpruli bramę Katedry i wbiegają do środka zmiatając pierwszych obrońców. Znów rzut - przegrałem, Taroth aktywizuje okultystów, ożywają kamienne posągi Katedry i miażdżą tych, którzy przekroczyli próg. Potem, aż do szóstej rundy gracze wygrywali - zatem obrońcy wystąpili nawet z Katedry na przedpola i tam zaczęli roznosić wrogów w pył, Aaron zdobył proporzec wroga, Amber odcięła łby Córkom Łańcuchów (na miejscu wymyśliliśmy taka formację). Apogeum heroicznej walki, rzezi i rąbanki. A po szóstej rundzie…

Scena Nadejścia Ciemności
- Miałem ich wystraszyć, ale nie na śmierć! A to pech!
- horror nieco psychodeliczny (barwy, tempo);
- ukazanie możliwości Puli, a szczególnie motywu "osamotnienia" w środku tłumu;


...Wszystko wokół nich zyskało kolor czarnobiały jak na starym filmie i zwolniło (Slow Motion). W kolorze i normalnym tempie pozostali jedynie oni i COŚ. To coś to ZŁY DUCH - przypomniałem wtedy słowa Mileny: "Zapewne po mojej śmierci stanę się złym duchem, pokarmem dla Pożeraczy dusz, lub sługą Ciemności". Teraz Ciemność wysyła Milenę w formie Bestii (a raczej jej ducha w formie morfa) do walki. Tutaj testowaliśmy moce Puli Ciemności (a miałem aż 6 kości w Puli) Taroth wymyślił patent, nad którymi mieliśmy zagwozdkę, gdyż postanowił przybrać formę identyczną jak ma bestia (wraz ze statsami), co mu się w sumie udało. Graliśmy fanatycznie zgodnie z motoryką i wszyscy bohaterowie w tej konfrontacji zginęli, a nie mogli się posiłkować Zagrywkami i wszelkimi specjałami - gdyż stracili je we wcześniejszych walkach z diakonem i niewidzialnymi potworami z Druciarni.

Dokończyliśmy bitwę - była zwycięska dla Rytualistów.

Wrażenia

Graliśmy w sumie dziesięć godzin z przerwami na kawę i posiłki.

Dawno nie pamiętam tak fajnej i przyjemnej sesji, w której było wiele "pozytywnej" energii. Podrzucaliśmy sobie pomysły, mieliśmy wielką radochę, baliśmy się mniej lub bardziej przy scenach straszenia (Tomek najbardziej się bał przy postaci dającej mu czarnego szpona), pilnowaliśmy nastroju, aby nie uczynić śmiechawy (a mamy takie tendencje). Śmierć na końcu sesji podczas sceny konfrontacji, rzuciła cień, jednak nie była przypadkowym, głupim wydarzeniem, lecz motywem wkomponowanym dobrze w koniec opowieści. Ujawniła też pewien patent z Pulą Ciemności, który został potem zmieniony, aby gracze mieli szanse przeżyć tę scenę.

W scenariuszu zakładałem, że Ewa (to jej motyw) pobawi się maską, aby być w jednym miejscu jednocześnie, ale intryga potoczyła się innym torem. Trochę szkoda, że nawet nie spróbowała, bo to motyw z dużym fabularnym potencjałem.

Pomimo mojego "nieczystego" sugerowania, aby cudem uratować bohaterów, gracze stanowczo odmówili. Orzekli, że koniec był b. fajny i nie ma litości.

Trochę szkoda, że opracowaliśmy tak fajny początek i zostawiliśmy tyle otwartych pomysłów, które przepadły. Ale nic nie szkodzi, byście na bazie tych pomysłów stworzyli własną kampanię.
Ostatnio edytowano Pn paź 13, 2008 11:50 pm przez Furiath, łącznie edytowano 7 razy
KLANARCHIA
Okultystyczne fantasy RPG

Oficjalne forum Klanarchii
Avatar użytkownika
Furiath
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
 
Posty: 3827
Dołączył(a): N mar 23, 2003 2:10 am
Lokalizacja: Poznań

Postprzez hallucyon » Pn paź 13, 2008 5:41 pm

Nie da się ukryć: fabuła - nomen omen - diablo wciąga, a drobiazgowa kreacja świata intryguje. Szkoda tylko, że stosujesz, Furiath, ten szatkujący całość opowieści podział na sceny i wstawiasz te wyrywające z rytmu teoretycze omówienia.
hallucyon
 

Postprzez Furiath » Pn paź 13, 2008 5:48 pm

hallucyon napisał(a):Furiath, ten szatkujący całość opowieści podział na sceny

Ale ja tak właśnie prowadzę. Scenariusz oraz sesje u mnie to poukładane sceny. Tj. może nie mówię "a teraz tytuł sceny xxx", ale kończę scenę "Śmierć Mileny" filmową techniką smok leci ku zachodzącemu słońcu, a potem przechodzę np. od razu gdy są w Katedrze i rozmawiają z metropolitą. Aha - to jest też ważne dla różnych mocy, które trwają "na czas całej sceny". Omówienia daję, by pokazać jakie miałem założenia co do scen, a jak to wyszło fabularnie.
KLANARCHIA
Okultystyczne fantasy RPG

Oficjalne forum Klanarchii
Avatar użytkownika
Furiath
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
 
Posty: 3827
Dołączył(a): N mar 23, 2003 2:10 am
Lokalizacja: Poznań

Postprzez senmara » Wt paź 14, 2008 9:41 am

Bardzo fajnie się grało. Nabrałam zdrowego (i pedekowanego) przyzwyczajenia opisywania motywów z naszych sesji na blogu, który przecież musi służyć do czegoś przydatnego. Po latach grania zacierają się niektóre szczegóły, postaci giną w mgle zapomnienia, ale Śmierć Rytualistów była zbyt emocjonująca, żeby o niej zapomieć :)
www.klanarchia.pl dołącz do splugawionych...
Avatar użytkownika
senmara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
 
Posty: 1377
Dołączył(a): N kwi 06, 2003 3:42 pm
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Ainsel » Wt paź 14, 2008 12:35 pm

Czyta się fajnie a i pomysły zawarte w przygodzie miodne (świetny motyw z grającą szafą - myślę że można na niej samej zbudować dobrą i wciągającą sesję). Jedno Ci powiem Furiath - kupię sobie tę Klanarchię jak już wyjdzie - narobiłeś mi ochoty :)
Avatar użytkownika
Ainsel
Współpracownik
Współpracownik
 
Posty: 132
Dołączył(a): Pt sie 24, 2007 7:10 pm

Postprzez neishin » Wt paź 14, 2008 1:17 pm

Kurcze, mam dziwne wrażenie, że Klanarchia mi mocno przypasi:D
Passion rules us all, and we obey. What other choice do we have? Passion is the source of our finest moments. The joy of love... the clarity of hatred... and the ecstasy of grief. It hurts sometimes more than we can bear. If we could live without passion maybe we'd know some kind of peace... but we would be hollow... Empty rooms shuttered and dank. Without passion we'd be truly dead.
Avatar użytkownika
neishin
Redaktor
Redaktor
 
Posty: 1866
Dołączył(a): Wt mar 18, 2003 1:56 am
Lokalizacja: Krakow, Katowice

Postprzez Panthera » Wt paź 14, 2008 4:01 pm

Nie ty jeden, ja na razie grzecznie słucham i mam nadzieje, że uda mi się nabyć jakoś jak wyjdzie heh :)
"Wybaczając, dajemy często sposobność do nowej krzywdy " rzymskie przysłowie prawnicze
Avatar użytkownika
Panthera
Częsty bywalec
Częsty bywalec
 
Posty: 238
Dołączył(a): Pt kwi 11, 2003 2:21 pm
Lokalizacja: Gliwice/Bangkok

Postprzez Scobin » Pt lis 21, 2008 8:35 pm

Dołączam się do pozytywów! Świetna fabuła, sesja musiała rzeczywiście być rewelacyjna, poza tym -- bardzo filmowo. I dodam, że mnie bardzo się wstawki "teoretyczne" spodobały; można nie tylko śledzić opowieść, ale także konfrontować techniki gejmmasterskie z własnym warsztatem erpegowym.
Serdecznie pozdrawiam
Staszek Krawczyk
Pierwszy Moralista Fandomu (z nadania rincewinda)
Życie to wojna z trollami (Henrik Ibsen)
Avatar użytkownika
Scobin
Szef działu
Szef działu
 
Posty: 3498
Dołączył(a): Śr lis 07, 2007 4:04 pm
Lokalizacja: Słupca (dom) / Warszawa (studia)


Powrót do Raporty z sesji

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości