Leitmotivy różnią się od tych kotwic właśnie poziomem na jakim działają. Te drugie na poziomie podświadomości, pierwsze jak najbardziej czytelne i oczywiste dla grającego. Sięgnięcie po kostki byłoby niezłym przykładem, niestety podczas sesji ma to miejsce zbyt często, by skojarzyć to z jedną konkretną sytuacją - jednym odruchem.
Zagranie o którym mówimy musi jednak być na tyle delikatne, by średnio spostrzegawczy gracz nie był jego świadomy. Sądzę, że niezłym przykładem może być specyficzna modulacja głosu/zmiana sposobu mówienia. Jeszcze lepszym (IMHO) jest kontrola mowy ciała podczas prowadzenia narracji. Oprócz standardowego przekazu płynącego z gestów i postawy, uważam, że możliwe jest wzbogacenie tego wachlarza znaczeń o w pełni sztuczne elementy.
Żeby to w ogóle miało jakikolwiek sens, efekty, jakie chcemy wywołać u graczy musimy umieć osiągnąć w zwykły sposób. Dopiero gdy gracze sami zaczną odczuwać niepokój na sesji grozy, czy przedbitewną ekscytację, można zacząć kojarzyć ich odczucia z tym co widzą/słyszą/czują etc. Dzięki tym trwałym, sztucznym skojarzeniom, łatwiej będzie uzyskać pożądany efekt. Będzie to wprawdzie nienaturalne i pozbawione ducha RPG, ale efekt pozostaje efektem. Poniekąd to kwestia priorytetów.
-------
Konkretem tutaj może być wykorzystanie zjawiska, które (pewnie z powodu ignorancji i braku stosownej wiedzy) nazwałbym zjawiskiem lustra. Nie ma to wprawdzie nic wspólnego z kotwiczeniem, ale należy poniekąd do grupy zagrywek/technik o których mowa wyżej.
Zwykle jeśli przebywamy w jednym otoczeniu z osobą, która jest zainteresowana interakcją (upraszczając sprawę: lubi nas, bądź jesteśmy dla niej jakimś autorytetem/interesujemy ją), to po jakimś czasie zaczyna ona kopiować nasz model zachowania. Gesty, sposób wyrażania, mimikę, etc.
Analogicznie jest ze stanem umysłu. Jeśli będziemy przebywać jakiś czas z kimś zdenerwowanym, niepewnym, nasz nastrój będzie się stopniowo dostrajać do nastroju tego kogoś. Jeśli będziemy sprawiać wrażenie pewnych siebie i spokojnych, to można być przekonanym, że ten stan zacznie się udzielać drugiej obecnej osobie.
(Sądzę, że jest mnóstwo czynników, które mogą pozytywnie i negatywnie wpływać na skuteczność wykorzystujących powyższe fakty manipulacji)
Najprostszym przykładem i sugestią jakie mogę podać, będzie, by spróbować zaobserwować, jak dokładnie zachowują się ludzie w odpowiednich stanach emocjonalnych. Jakie ruchy wykonują, etc. Świetnym pomysłem wydaje mi się do tego obserwacja aktorów (tych lepszych). Kiedy ułożymy już sobie w głowie, jak dokładnie zachowują się ludzie w konkretnych momentach (zagrożenie, niepewność, spokój, wyciszenie, itd.), będziemy mogli, posługując się tymi obserwacjami, spróbować wywołać podobne efekty na sesji RPG, jako prowadzący.
Jeszcze raz podkreślam, że wszystko musiałoby wyglądać niezwykle naturalnie, niewymuszenie.
Lekko nerwowy głos, spontaniczne zająknięcia, szybko przerzucany wzrok, unikanie spojrzeń, ręce ułożone blisko ciała (w pozycji raczej osłaniającej tors), nerwowe postukiwanie palcami (byle cicho), lekko uniesione ramiona, głowa nieco bokiem do rozmówcy, przygryzana nerwowo warga,... itp, itd. To specyficzne zachowanie jest jak sądzę patternem dla osób niepewnych siebie i zdenerwowanych. Kiedy widzimy kogoś zachowującego się w taki sposób (naturalnie, nieostentacyjnie), błyskawicznie kojarzymy to z odpowiednimi odczuciami.
Tak działający MG, możliwe, że w co mniej asertywnych osobach wywoła lekki, podświadomy niepokój. Od sukcesu zależy tutaj jeszcze pozycja prowadzącego w grupie (powinien cieszyć się autorytetem), ilość graczy (trzeba pamiętać, że gracze także oddziałują na siebie nawzajem) itd.
Rzecz jasna do powyższego przykładu potrzebna jeszcze będzie odpowiednia fabuła i dobrany nastrój, a schemat zachowań nie może zakłócać prowadzenia narracji - dialogi muszą nadal być płynne, zrozumiałe i łatwo czytelne.
-------------------------------------
Jak na razie nie miałem czasu, by zrobić odpowiedni research w Sieci/bibliotekach/księgarniach, a sam niespecjalnie znam się na tym. Dlatego wszystko co piszę to jedynie owoce moich własnych przypuszczeń i dociekań, poparte szczątkowymi informacjami zasłyszanymi "tu i ówdzie", "przy okazji"
Jeśli będę miał trochę czasu, to zastanowię się nad przykładowymi "kotwicami" i być może wrzucę pomysły tutaj.
BTW - to wszystko powyżej to tylko hipotezy. Mimo, że część już testowałem, to efekty uzyskane tylko w jednej grupie nie są przecież miarodajne, prawda?




). Prawdą jest, że określony sposób zachowań zazwyczaj jest lepiej odbierany w danej kulturze od innego i zidentyfikowanie tego sposobu i stwierdzenie, że jest przydatny nie może być bzdurą. Bzdurą może być stwierdzenie, że da się tego nauczyć, bzdurą może być dorabianie temu naukowej otoczki, bzdurą może być handlowanie tym. Ale samo zjawisko, jako stwierdzenie, że to i to tak a tak jest odbierane - moim zdaniem jest trafne.







