Zrodzony z fantastyki

  • 1
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 11
 
Awatar użytkownika
sirDuch
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 129
Rejestracja: pn sie 21, 2006 9:50 pm

Avatar

śr gru 30, 2009 11:14 pm

I dlatego trochę dla mnie to smutne, że dużo ludzi oglądając dziś filmy skupia się tylko na stronie wizualnej.

Kino to w przeważającej mierze strona wizualna (+ dźwiękowa.). Twórcy dawnych westernów również wyszukiwali najlepsze plenery, starali się efektownie ubrać aktorów, jak najbardziej bajerancko ustawić oświetlenie. Na "brzydki" film dawniej ludzie też by nie poszli. Nie ukazywałyby się dziś wznowienia na DVD itd.
Wiadomo - nic nie odbywało się bez scenariusza i gry aktorskiej. Mimo to w przekazie głębszych treści do dziś zwycięża literatura.
A kino musi posiadać - przede wszystkim - atrakcyjnie sprzedany obraz. Takie gatunki jak dogma mogły powstać tylko w opozycji do pewnych fundamentalnych praw rządzących filmem. I oczywiście, mimo niezaprzeczalnej wartości jako nośniki treści, są niszowe i nie nadają się dla każdego.
W Avatarze strona wizualna dominuje. Jednak twierdzenie, że jest to film bez treści biorę za wynikające z przekory lub hipokryzji, ewentualnie za efekt "Zapomniał wół jak cielęciem był".
A, tak przy okazji - mój ojciec też lubi westerny. Jednak StarWars - film o młodym który szkoli się na szeryfa , a później wraz z pomocnikami rozprawia się z groźną i wielką bandą i jej przywódcami - był zupełnie nie dla niego. Ja zaś bawiłem się świetnie.
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

Avatar

śr gru 30, 2009 11:19 pm

W Avatarze strona wizualna dominuje. Jednak twierdzenie, że jest to film bez treści biorę za wynikające z przekory lub hipokryzji, ewentualnie za efekt "Zapomniał wół jak cielęciem był".
Ależ on ma treści. Miałkie, płytkie i takie, które stoją w opozycji do wartości, jakie wyznaję ;)

A, tak przy okazji - mój ojciec też lubi westerny. Jednak StarWars - film o młodym który szkoli się na szeryfa , a później wraz z pomocnikami rozprawia się z groźną i wielką bandą i jej przywódcami - był zupełnie nie dla niego.
Mój SW też nie lubi, bo nie lubi nawet stylizacji na fantastykę.

Kino to w przeważającej mierze strona wizualna (+ dźwiękowa.). Twórcy dawnych westernów również wyszukiwali najlepsze plenery, starali się efektownie ubrać aktorów, jak najbardziej bajerancko ustawić oświetlenie. Na "brzydki" film dawniej ludzie też by nie poszli. Nie ukazywałyby się dziś wznowienia na DVD itd.
Ale estetyzacja nie odbywała się na siłę. Przykładem tego są westerny lat 60siątych. Stylizacja tak, ale przestylizowanie nie.

A kino musi posiadać - przede wszystkim - atrakcyjnie sprzedany obraz.
Ale atrakcyjny obraz nie wystarczy, by film był wybitny. Często nie wystarczy, by był nawet bardzo dobry.

Avatar trzyma się dzięki "wizualiom", czyli temu, co przy przestylizowaniu moim zdaniem starzeje się najszybciej. A szkoda, bo jak teraz myślę o filmie Camerona, to jawi mi się jako totalne niewykorzystanie potencjału. Ale cóż, nie ja siedzę na stołku reżysera, więc pozostaje mi tylko narzekać i psioczyć.
Ostatnio zmieniony śr gru 30, 2009 11:22 pm przez Malaggar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Moraine
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 273
Rejestracja: sob paź 04, 2008 10:15 pm

Avatar

czw gru 31, 2009 10:29 am

Kamery cyfrowe teraz potaniały, tylko kupić i kręcić ;)

Nakręcenie 4 minutowego trailera do larpa zajęło nam 1 dzień. Sami amatorzy, i mnóstwo entuzjazmu. Jesli ktoś ma dobry pomysł na etiudę, to tyle mu wystarczy. {Pamiętacie film "Wożonko"?]

Zawsze mnie bawi to, jak niewiele dziś trzeba żeby coś stworzyć.
 
Awatar użytkownika
sirDuch
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 129
Rejestracja: pn sie 21, 2006 9:50 pm

Avatar

czw gru 31, 2009 10:33 am

@ Malaggar
Ok, tylko co to w zasadzie jest to "przestylizowanie" wg. Ciebie w przypadku Avatara?
Pokazanie innej planety jako potężnego matecznika skąpanego w fluorescencyjnych światłach?

Co do miałkich treści: Walka o ziemię, obrona własnych wartości, miłość będąca mezaliansem. Tematy które funkcjonują w kinie od zawsze, nie mówiąc o literaturze. Z filmami o kowbojach włącznie.
Sądzę że właśnie z tych powodów western wymarł śmiercią naturalną i mimo kilku prób wskrzeszenia leży i kwiczy - oklepany się zrobił.
Avatar - jeśli porównujemy go do np. "Tańczącego z..." też jest w zasadzie westernem. Skoro jesteś zawiedziony jego fabułą to czegoś tu nie rozumiem.
Pewnie - ameryki tu nie wymyślono. Ale to tak jak bywa z gatunkami muzycznymi - w popie najczęściej śpiewa się o aj lowju, w punku o tym że politycy to ch...

Co do zdrady własnego gatunku itp. Na'vi są bardzo ludzcy, są oczywistym symbolem. Po prostu inna rasą (murzyni, indianie). Przy takim założeniu możemy sobie podarować teksty o zdradzie ludzkości, bo równie dobrze można by powiedzieć - zdradził białych. Jeśli chodzi o szczytne motywacje "białych" w tym filmie (chcą ratować własną rasę, a z tubylcami nie da się dogadać) to oczywiście tak nie jest. W filmie mówi się tylko o unikalnym surowcu, który jest drogi. Nikt tam nie wspomina, że jest to coś co pozwoli ludzkości przetrwać. Dorobiłeś sobie te treści co najmniej jakbyś sam był uberzuym pułkownikiem :)
Padające drzewo itp. : ciekawe. Niemcy też się pewnie cieszyli jak zrównywali Warszawę z glebą. Jeden mój znajomy warszawiak mówił mi że przed wojna miała ona ponad dwadzieścia pięknych rynków. Ile ma teraz?
Argument o tym że bohater nic nie poświęca jest też nieprawdziwy. Ryzykuje życiem, traci poparcie "białych", giną jego przyjaciele. Tylko że to miał być film z happy endem. Nie kolejne "Seven" czy "Myst", gdzie bohater pokonany, zostaje z wielką raną psychiczną, pozbawiony wszystkiego.

Tło ekologiczne - jak zawsze drażniące niektórych (też ciekawe - tak samo modne są treści eko, jak postawa ekosceptyka, czy ekokpiarza). Słynny monolog agenta Smitha z Matrixa przekazywał to lepiej. Kibicowaliśmy ludziom ( bo to oni byli wykorzystywani), ale po cichu przyznawaliśmy mu rację. Avatar przekazuje te treści w bardziej disnejowskim stylu. Co nie znaczy że są banalne.
 
Awatar użytkownika
Moraine
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 273
Rejestracja: sob paź 04, 2008 10:15 pm

Avatar

czw gru 31, 2009 10:43 am

Ale tą treść można przekazać subtelniej, i mniej dydaktycznie. myslę, że o to chodzi Malaggarowi, o nachalny dydaktyzm filmu, łopatologiczność.

Mój mąz złośliwie stwierdził, wychodząc z kina, że Amerykanie wreszcie dostali film, który w pełni zrozumieją ;)
 
Awatar użytkownika
Kumo
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 471
Rejestracja: pn maja 05, 2008 3:34 pm

Re: Avatar

czw gru 31, 2009 10:45 am

Byłem, obejrzałem. Wnioski?
1. Film powstał głównie dla pokazania nowej techniki filmowej; wszystko inne jest temu podporządkowane. I nie da się ukryć - wrażenie jest niesamowite. Tyle że mój błędnik zniósł to raczej ciężko - może dlatego, że trafiło mi się miejsce blisko ekranu. Przy ujęciach "z lotu ptaka" chwilami dosłownie trafiał mnie lęk wysokości. Trochę denerwowały mnie zbyt kiczowate na mój gust Drzewa Głosów i wszechobecne świecące mchy/owady/drzewa/...
2. Fabuła jest w miarę znośna. Rzeczywiście, wtórność do potęgi - zwłaszcza w drugiej połowie filmu. Ale z kolei dawka patosu nie przekroczyła mojej tolerancji. Najbardziej zawiodły mnie dwie rzeczy:
- zaledwie kilka wzmianek o sytuacji na Ziemi i dawnym życiu Jake'a. Dlatego prawie nie widać, że coś poświęcił - szansę na odzyskanie władzy w nogach, przynależność do ludzkiej rasy i prawie że własne życie. Dlatego też nie widać żadnej racji po stronie Ziemian - zajeździli własny świat, przylecieli zajeździć następny. Ja tam bym takich do siebie też nie wpuścił.
- spłycenie duchowości Na'vi. OK, to film rozrywkowy, a nie rozprawa filozoficzna... ale gdzieś w 1/3 filmu całe przesłanie się gubi, zawalone akcją i kończy się na standardowym "Tu dobre, tu złe. Bo tak".
3. Aktorstwo - nieszczególne, ale jest. Dużo sztucznych tekstów. Postać pułkownika mogła być bardzo ciekawa, a jest wręcz groteskowa.

Co do zapadających w pamięć tekstów - "Nie baw się tym, bo oślepniesz" ( :hahaha: ) i parę innych.

BTW, mam wrażenie że Cameron bardzo nie lubi trepów z Marines... To drugi jego film, w którym dostają ciężki łomot od kosmitów.
 
Awatar użytkownika
sirDuch
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 129
Rejestracja: pn sie 21, 2006 9:50 pm

Avatar

czw gru 31, 2009 11:43 am

- spłycenie duchowości Na'vi. OK, to film rozrywkowy, a nie rozprawa filozoficzna... ale gdzieś w 1/3 filmu całe przesłanie się gubi, zawalone akcją i kończy się na standardowym "Tu dobre, tu złe. Bo tak".

Film opowiada o konflikcie zaistniałym z konkretnych powodów. Na'vi i bez duchowości musieli by być tymi dobrymi. To na nich dokonano gwałtu. Po raz kolejny moja ulubiona analogia: start II wojny światowej. Tez są ci źli - silniejsi, kierujący się egoistycznymi pobudkami i ci nie-źli, którzy zostali napadnięci. To taki banał, a życie go napisało. I to wiele razy.

Duchowość - to nie film teologiczny. Mi wystarczyło odkrycie naukowców że ekosystem Pandory był tworem bardziej bezpośrednio i w pewien sposób intymnie egzystującym niż ziemski. Na'vi zaś traktowali tą wiedzę o swej więzi z nim z właściwym szacunkiem, który przybrał formę rytualną.

Mój mąz złośliwie stwierdził, wychodząc z kina, że Amerykanie wreszcie dostali film, który w pełni zrozumieją ;)

No to tym bardziej brawa dla Camerona - dokonał rzeczy ciężkiej. Może to jest ten prawdziwy przełom w kinie o którym mowa? :razz:
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

Avatar

czw gru 31, 2009 1:24 pm

Pokazanie innej planety jako potężnego matecznika skąpanego w fluorescencyjnych światłach?
Tak. Cała ta barwność, która jest moim zdaniem wymyślona nie dlatego, żeby była logiczna, tylko po to, by zachwycić widza. Dla mnie efekt jest przesadzony, za dużo tu "ochów i achów", by robiło to rzeczywiste wrażenie.

Co do miałkich treści: Walka o ziemię, obrona własnych wartości, miłość będąca mezaliansem. Tematy które funkcjonują w kinie od zawsze, nie mówiąc o literaturze. Z filmami o kowbojach włącznie.
Ktoś w komentarzu na blogu rzucił dobre pytanie: jak by ludzie odbierali film, gdyby pokazać umierające na Ziemi dzieci. A wszystko przez to, że banda dzikusów nie chce się podzielić surowcem, którego i tak nie umieją wydobyć.

Avatar - jeśli porównujemy go do np. "Tańczącego z..." też jest w zasadzie westernem. Skoro jesteś zawiedziony jego fabułą to czegoś tu nie rozumiem.
Bo robiono szum, jakby to był kolejny cud świata, Opus Magnus Camerona i w ogóle lekarstwo na całe zło świata. A wyszedł film z maksymalnie uproszczoną fabułą. Do tego w TzW jest jakaś głębia tego wszystkiego. W Avatarze głębię relacji i życia miejscowych zamieniono na pokazanie paru bajeranckich scen.

Argument o tym że bohater nic nie poświęca jest też nieprawdziwy. Ryzykuje życiem, traci poparcie "białych", giną jego przyjaciele. Tylko że to miał być film z happy endem.
Relacje jego z resztą zdrajców nie są na tyle rozwinięte, bym nazwał ich jego przyjaciółmi.

Dorobiłeś sobie te treści co najmniej jakbyś sam był uberzuym pułkownikiem
Problem polega na tym, że on nie był dla mnie zły ;)

Dlatego prawie nie widać, że coś poświęcił - szansę na odzyskanie władzy w nogach, przynależność do ludzkiej rasy i prawie że własne życie.
Ależ po co mu władza w nogach, skoro dostał nowe, powiedzmy że lepsze, ciało?

Na'vi i bez duchowości musieli by być tymi dobrymi.
No i wyszło, że jestem kosmicznym rasistą, bo dla mnie Na'vi od początku byli tymi gorszymi i bez racji ;)
Ale to pewnie przez to, że ani razu nie uwierzyłem w Pandorę i Na'vi.
Ostatnio zmieniony czw gru 31, 2009 1:28 pm przez Malaggar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Craven

Re: Avatar

czw gru 31, 2009 1:29 pm

Nastawienie ma ogromny wpływ na odbiór filmu. Ci którym z założenia się nie podobał, doszukują się nachalnego zielonego przesłania, które IMO jest prawie nieobecne. Owszem jest to historyjka o złych ludziach, którzy przychodzą by grabić i łupić, ale toż to przecież standard.

Tak samo nie przekonują mnie zarzuty, że nie ma tu wątku utraty i poświęcenia. Po pierwsze czy musi on być wszędzie? To dopiero jest wtórność. Ale ten wątek też tu można odnaleźć. Jake traci swoje człowieczeństwo i szansę na powrót do dawnego życia (a przecież o to mu chodziło), masa postaci ginie, Norm traci swoje "lepsze" ciało, Neytiri traci swoją towarzyszkę polowań. Wszystko jest.
Poza tym jak mówiłem, dziwi mnie podejście, które niejako wymaga, żeby postać w każdym filmie coś traciła. Bo niby czemu? Jak dla mnie równie ciekawy jest właśnie motyw postaci, która nie ma nic do stracenia i znajduje się w wyjątkowym miejscu i czasie. I ma odwagę, żeby wybrać stronę, żeby zaryzykować by dosiąść Toruka itd.



EDIT:

Malaggar pisze:
Ktoś w komentarzu na blogu rzucił dobre pytanie: jak by ludzie odbierali film, gdyby pokazać umierające na Ziemi dzieci. A wszystko przez to, że banda dzikusów nie chce się podzielić surowcem, którego i tak nie umieją wydobyć.

Jakby babcia miała wąsy...

Malaggar pisze:
Bo robiono szum, jakby to był kolejny cud świata, Opus Magnus Camerona i w ogóle lekarstwo na całe zło świata. A wyszedł film z maksymalnie uproszczoną fabułą.

Biedaczku, musisz być nieszczęśliwy, jak liczysz przy każdym filmie, że wyleczy całe zło świata. Jak dla mnie udowadniasz tylko, że nie poszedłeś na ten film otwarty, tylko z jakąś absurdalnie roszczeniową postawą. Nic dziwnego, że wyszedłeś naburmuszony.
Ostatnio zmieniony czw gru 31, 2009 1:35 pm przez Craven, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

Avatar

czw gru 31, 2009 1:44 pm

Jak dla mnie udowadniasz tylko, że nie poszedłeś na ten film otwarty, tylko z jakąś absurdalnie roszczeniową postawą. Nic dziwnego, że wyszedłeś naburmuszony.
Ale ja nie ukrywałem, że idę na film, w którym irytuje mnie wygląd kosmitów i, że jestem bombardowany z każdej strony tym, jaki to Avatar genialny będzie. Szkoda tylko, że kosmici nie byli dla mnie jedyną irytujacą rzeczą, a całe bombardowanie okazało się fałszywe.
Przy blockbusterach trzeba by siedzieć w piwnicy, by być przed seansem tabula rasa.
Swoją drogą Craven tak ciężko zrozumieć, że komuś film się zwyczajnie nie podobał? Że może się komuś nie podobać design Pandory/muzyka/dialogi/gęby postaci/fabuła/cokolwiek?
Fajnie, że Ty się świetnie bawiłeś. Genialnie, że niektórzy z forowiczów się świetnie bawili. Szanuję to. Tylko może by tak zrozumienie i z drugiej strony? Nie każdy musi czuć magię oglądając Star Wars i nie każdy musi się rajcować niebieskimi ufolami.

Biedaczku, musisz być nieszczęśliwy, jak liczysz przy każdym filmie, że wyleczy całe zło świata.
W sumie to po avku już wiem, że lekiem na zło świata jest przytulanie się do drzew.

Jakby babcia miała wąsy...
Spytam wprost. Co Ci przeszkadza, że ktos chce sobie pogadać o tym, jak film mógłby wyglądać i jaki mógłby być jego odbiór?
Ja o tym chcę popisać, Ty nie, więc po prostu proponuję nie odpisywać na fragmenty, które Cię nie interesują.
Ostatnio zmieniony czw gru 31, 2009 1:47 pm przez Malaggar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Craven

Re: Avatar

czw gru 31, 2009 2:00 pm

Malaggar pisze:
Swoją drogą Craven tak ciężko zrozumieć, że komuś film się zwyczajnie nie podobał? Że może się komuś nie podobać design Pandory/muzyka/dialogi/gęby postaci/fabuła/cokolwiek?

Ależ ja to w pełni rozumiem, tylko nie wiem po co biegasz i rozdzierasz koszulę, zamiast obejrzeć sobie jakiś film, który Ci się podoba :D Innymi słowy - czytając Twoje posty mam wrażenie, że próbujesz udowodnić rozmówcom, że film jest zły i nie powinien im się podobać.

Malaggar pisze:
Spytam wprost. Co Ci przeszkadza, że ktos chce sobie pogadać o tym, jak film mógłby wyglądać i jaki mógłby być jego odbiór?

Nie przeszkadza, tylko stwierdziłem z jakiego gatunku są to rozważania. Np co by było, jakby Luke i Leia weszli w związek kazirodczy, jaki wtedy byłby odbiór starych warów :)
Ostatnio zmieniony czw gru 31, 2009 2:03 pm przez Craven, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
sirDuch
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 129
Rejestracja: pn sie 21, 2006 9:50 pm

Avatar

czw gru 31, 2009 2:01 pm

Ktoś w komentarzu na blogu rzucił dobre pytanie: jak by ludzie odbierali film, gdyby pokazać umierające na Ziemi dzieci. A wszystko przez to, że banda dzikusów nie chce się podzielić surowcem, którego i tak nie umieją wydobyć.

Trzymajmy się tego co było w filmie powiedziane. Ludzkość wyniszczyła własny glob. Jeśli tam gdzieś płakały jakieś dzieci, to z winy wcześniejszych pokoleń. Ale nic się o tym nie wspomina. Jak również o tym że cenny surowiec miałby im w czymkolwiek ulżyć. Nie, on po prostu był kolejnym złotem dla którego warto wybić inne inteligentne istoty.
Druga sprawa - człowiek ingeruje w ekosystem którego nie rozumie. Dla korzyści, o żadnym ocieraniu łez ziemskim dzieciom - powtarzam- nie ma mowy. Ingeruje nie zadając sobie głębszego pytania jakie to będzie miało skutki.
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

Avatar

czw gru 31, 2009 2:08 pm

Ależ ja to w pełni rozumiem, tylko nie wiem po co biegasz i rozdzierasz koszulę, zamiast obejrzeć sobie jakiś film, który Ci się podoba
Walczę o uczciwe traktowanie marines z Pandory ;)

Np co by było, jakby Luke i Leia weszli w związek kazirodczy, jaki wtedy byłby odbiór starych warów
To serio niegłupie pytanie ;)
Bo sprowadza się do zagadnienia "ile jesteśmy w stanie wybaczyć bohaterom, z którymi się indentyfikujemy" ;)

Trzymajmy się tego co było w filmie powiedziane. Ludzkość wyniszczyła własny glob. Jeśli tam gdzieś płakały jakieś dzieci, to z winy wcześniejszych pokoleń. Ale nic się o tym nie wspomina. Jak również o tym że cenny surowiec miałby im w czymkolwiek ulżyć. Nie, on po prostu był kolejnym złotem dla którego warto wybić inne inteligentne istoty.
Druga sprawa - człowiek ingeruje w ekosystem którego nie rozumie. Dla korzyści, o żadnym ocieraniu łez ziemskim dzieciom - powtarzam- nie ma mowy. Ingeruje nie zadając sobie głębszego pytania jakie to będzie miało skutki.

Tylko dla mnie ufole są pokazani tak, że nie potrafię nawet cienia współczucia znaleźć w sobie. To może być główny problem w moim odbiorze filmu.
Wszystko dla mnie zostało pokazane tak, że nie interesowały mnie drzewka na Pandorze, nie interesowała mnie sama planeta, nie interesowali mnie niebiescy. Mogli by zostać zdmuchnięci z powierzchni planety wraz z ich chaszczami, a mnie by to nie ruszyło.
I sceny z ziemi, gdzie widać, jak człowiek ją zniszczył miałby tysiąckrotnie większą moc rażenia, niż pokazywanie buldożera przewalającego jakieś śmieszne "święte drzewka".
Ostatnio zmieniony czw gru 31, 2009 2:09 pm przez Malaggar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
ThimGrim
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 87
Rejestracja: sob cze 18, 2005 10:06 pm

Avatar

czw gru 31, 2009 2:18 pm

Ten film to w zasadzie bajka, ewentualnie baśń. Taki bardziej rozciągnięty "Król Lew" ;) I nie ma oczywiście w tym nic złego z tym, że faktycznie "Avatar" reklamowany był w taki sposób, że nawet wiedząc że fabuła jest właśnie bajkowa, oczekiwałem czegoś ciekawszego. I nic mnie w tym filmie nie powaliło (a podobno miało:P). Ani technicznie- bo powalić ten film może kogoś kto ostatni raz w kinie był 10 lat temu ;); ani dźwiękowo- a to jak dla mnie istotna kwestia, muzyka jest oczywiście fajna ale nic mi z niej w głowie nie zostało; ani fabularnie. Co do efektów specjalnych, animacji itd. to oczywiście doceniam szczegółowość i jakość wykonania ale tak jak napisałem- to żadna rewolucja. Że o nikłym wizjonerstwie nie wspomnę- latające wyspy były, mechy i mchy były, motyw "przesiadania" się do innego ciała był, nawet Navi to zwykli czerwonoskórzy (tylko że niebiescy) ;). Poniekąd Camerona można uznać za takiego "spinacza" jak Tolkien- pozbierał różne pomysły i uszył z tego niezłą baśń. Z tym, że właśnie "Avatar" powinien wtedy trwać 10 godzin a tak to trochę dostaliśmy trailer tego świata Navi. I może dlatego "Avatar" mnie nie wciągnął i miejscami mi się dłużył.


Ps. I trochę żałuję, że byłem na wersji 3D. Beowulf w 3D wyglądał lepiej. Natomiast chodzi mi o to, że to 3D to lipa a nie 3D. Zamazuje trochę obraz i wszystko jest takie jakieś nieostre i do tego przyciemnione (albo ktoś mi narobił na okulary). A cały zabieg w sumie niepotrzebny i mało efektowny (jak się widzi, któryś raz z rzędu film w 3D)...
 
Craven

Re: Avatar

czw gru 31, 2009 2:31 pm

Malaggar pisze:
Bo sprowadza się do zagadnienia "ile jesteśmy w stanie wybaczyć bohaterom, z którymi się indentyfikujemy" ;)

A to już w ogóle fenomen, którego nigdy nie zrozumiem "identyfikowanie się z bohaterem". Ja nawet z postaciami z gier komputerowych czy RPGów się nie identyfikuję... A co dopiero w przypadku książek i filmów.
Do tego to nie jest kwestia, że coś jest niedopowiedziane i można domniemywać, że ludzie potrzebują Unobtainium. Nie - Selfrige wyraźnie mówi, że chodzi tylko o kasę i o to, że by udziałowcy byli szczęśliwi. Jakby chodziło o płaczące dzieci to byłby główny argument ale nic takiego nie pada.

Malaggar pisze:
I sceny z ziemi, gdzie widać, jak człowiek ją zniszczył miałby tysiąckrotnie większą moc rażenia, niż pokazywanie buldożera przewalającego jakieś śmieszne "święte drzewka".

Proponuję, żebyś sobie rzucił okiem na "Battle For Terra". Tam ludzie są uchodźcami na wielkim statku kosmicznym (Ziemia ist kaputt), który po dekadach się już całkowicie rozpada i jak nie znajdą sobie szybciutko nowego domu to zdechnie całą rasa.
 
Awatar użytkownika
Ćma
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 160
Rejestracja: śr wrz 07, 2005 8:45 pm

Re: Avatar

czw gru 31, 2009 5:45 pm

Malaggar pisze:
I sceny z ziemi, gdzie widać, jak człowiek ją zniszczył miałby tysiąckrotnie większą moc rażenia, niż pokazywanie buldożera przewalającego jakieś śmieszne "święte drzewka".

Dla mnie znacznie bardziej uderzające było to, że za każdym razem kiedy Ziemia była wspomniana, mówiono o niej w kontekście czegoś, czego nawet nie warto już pokazywać. Ziemia jest zniszczona i martwa ("Zabili swoją matkę" - tutaj nie tylko w kontekście fizycznym - "przyrody", ale też "duchowym"), nie ma tam nic do ratowania.
 
Awatar użytkownika
NoOne3
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1910
Rejestracja: ndz wrz 18, 2005 4:42 pm

Avatar

czw gru 31, 2009 7:51 pm

O tempora! O Mores! Jak ten świat schodzi na psy... :P
A tak poważniej, to mówisz Malaggarze dokładnie to co każde pokolenie przed Tobą i każde po tobie. Świat zawsze schodzi na psy i zawsze przez swą młodzież.

A teraz o filmie.
Chociaż nic nowego chyba nie wymyślę:

Efekty zajefajne, chociaż przełom jest bardziej jak w Matriksie, niż w Gwiezdnych Wojnach, o ile można to w ogóle uznać za jakiś kamień milowy. Sądzę że to raczej kolejny krok na drodze do rozwoju szerokopojętych efektów CGI.

Fabułą, no cóż. Film zbyt drogi, by fabuła nie musiała zostać wygładzona pod każdą publikę, w efekcie sztampa na sztampie, choć całość zgrabna... poza dziurami, które jednak zioną.

Efekty vs. Fabuła - no jak się przyjrzeć, to kosztem scen walki i innych takich ucierpiała dbałość o prawidłowe i prawdopodobne rozwinięcie wielu wątków, czego efektem jest dodatkowe drugie tyle dziur i małoprawdopodobności.

Tło - chwała grafikom, na pohybel designerom od zwierzątek wszelakich. Doskonałym podsumowaniem ich pracy są parajaszczurki, które przestraszone świecą na czerwono i fruwają kręcąc się w kółko, stworzone na licencji helikoptera Leonarda da Vinci.
Postaci obcych (a raczej tubylców), dopracowane, ale trochę monotonne i jednakie, mało różnorodne, a już dobór kostiumów zdecydowanie skierowany do męskiej części widowni :D Wiem, że przez to bardzo autentyczny, ale zawsze.

Bonusik:
Byłem na wersji 3D w CinemaCity, więc nie wiem jak to wygląda w Imaxie, ale moim zdaniem nie było to warte dodatkowych 10zł za bilet. Jak już ktoś tu kiedyś na forum stwierdził, na filmy 3D będzie można z czystym sercem chodzić dopiero za parę lat. Niby efekt niezły, ale obiekty na bliższych planach rozmazane, a o ból oczu przyprawiają zmiany z ostrości obiektów dalszych na bliższe i na odwrót, czyli tradycyjne praca kamery w momencie kiedy próbujesz oczami zmienić ostrość.

Plus napisy w 3D to nieporozumienie. W połowie scen trzeba się na nich skupić tracąc w ogóle z oczu scenę, nie wspominając nawet o marnym moim zdaniem tłumaczeniu. Sorry, ale do filmu po 25zł od łebka to by mogli zapłacić jakiemuś tłumaczowi porządnie i dać mu te dwa tygodnie czasu.
 
Awatar użytkownika
Dr_Greenthumb
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 231
Rejestracja: śr mar 21, 2007 4:26 pm

Avatar

pt sty 01, 2010 9:04 pm

Poszedłem z narzeczoną i znajomymi pooglądać CGI i efekty. Całkiem ładne były. I w dużej ilości. Wyszliśmy zadowoleni...


...bo nikt z nas niczego więcej nie oczekiwał ;p

EDIT: co do tłumaczenia - "koniarze" rządzą! :razz:
Ostatnio zmieniony pt sty 01, 2010 9:05 pm przez Dr_Greenthumb, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
NoOne3
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1910
Rejestracja: ndz wrz 18, 2005 4:42 pm

Avatar

pt sty 01, 2010 9:18 pm

Mnie zabolało, jak Ripley :P przydzieliła nowemu łóżko do zdalnego sterowania, które sprawiało im najmniej kłopotów, a przetłumaczyli to dokładnie na odwrót.

Poza tym naszły mnie jeszcze dwie refleksje:

Marinsy nie oglądali "Powrotu Jedi", bo wiedzieliby co czeka zorganizowaną, doskonale wyszkoloną i wyposażoną armię w starciu w dżungli z uzbrojonymi w łuki kosmitami. Od razu by się spakowali i wrócili grzecznie do domu :D.

Animatorom to chyba płacili od nogi, jeśli chodzi o stwory.
 
Awatar użytkownika
Blanche
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 343
Rejestracja: pn sie 11, 2008 1:42 pm

Avatar

pn sty 04, 2010 6:45 pm

Byłam, widziałam, już kilka dni temu. Moje oczekiwania dotyczyły przede wszystkim strony wizualnej filmu, więc nie zawiodłam się - naprawdę piękna rzecz! - chociaż mam wrażenie, że jak na ponad dwie i pół godziny scen, w których naprawdę dało odczuć się trójwymiarowość projekcji było w sumie niezbyt dużo. Fabuła wprawdzie prosta, ale, że właśnie tego się po niej spodziewałam nie jestem zawiedziona. W końcu Pocahontas to film mojego dzieciństwa. :P Byłabym naprawdę bardzo, a nawet bardzo zadowolona, gdyby nie to, że okulary 3D zawsze są na mnie za duże i przez to oglądanie długich filmów staje się dość niewygodne. :P
 
DeathlyHallow
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 276
Rejestracja: pt sie 24, 2007 8:00 pm

Avatar

wt sty 05, 2010 2:37 pm

W popie najczęściej śpiewa się aj lowju, a w punku, że politycy to ch., ale po pierwsza można tego nie robić, a po drugie mamy ambitny pop i postpunk, które pozostając w pewnych stylistycznych ramach wzbijają się na wybitność. W kinie można tak samo.
 
Awatar użytkownika
NoOne3
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1910
Rejestracja: ndz wrz 18, 2005 4:42 pm

Avatar

wt sty 05, 2010 9:57 pm

Można, do pewnego momentu. Ale nie za 300 mln dolarów (+ 150 mln na promocję). Tu nie ma miejsca na jakieś fanaberie, to ma przynieść zyski!

I nie żebym nad tym płakał. Po prostu słońce wschodzi na wschodzie, a drogie filmy są "bezpieczne".
 
Awatar użytkownika
Streider
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 340
Rejestracja: pn maja 05, 2003 9:41 pm

Avatar

śr sty 06, 2010 11:46 pm

Spoilery w środku:

Z perspektywy osoby, której Avatar bardzo się podobał, stwierdzę, że brakowało mi jednej, dość oczywistej sceny: Na'vi (szczególnie oczywiście ta niebieska kicia Jake'a) widzący kalectwo ludzkiej postaci Jake'a. Scena, w której jego panna trzyma go w ramionach jak dziecko też jest fajna, ale moim zdaniem nie wyczerpuje potencjału tkwiącego w intymnych relacjach międzyrasowych ;] Niestety, film ledwie mignął mi przed oczyma i już leciały napisy końcowe - byłoby znakomicie, gdyby w kinach za jakiś czas można było zobaczyć jakąś długą, niepociętą wersję.
 
Awatar użytkownika
Namrasit
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2089
Rejestracja: ndz maja 21, 2006 11:12 pm

Avatar

czw sty 07, 2010 11:12 am

Byłem widziałem i film nawet spoko.

Tak po kolei to powiem:

Efekty - byłby bardzo fajne, acz spodziewałem się ich więcej. Bardziej monumentalnych i w ogóle. Ale czy naprawdę są takie wybitne, to będę mógł zdecydować jak już finala VIII zobaczę :)

Muzyka - spoko, była w tle więc i niezbyt się wybijała.

Kosmici - tu mnie najbardziej od razu zastanowił fakt, skoro wszystko miało jedną parę nóg więcej, to czemu kosmici wyglądali jak więksi ludzi, i po co im były ogony? A cóż by szkodziło, by jak prapawiany (czy co to tam było) mieli cztery ręce. Twórcy powinni, przed zrobieniem filmu, Darvina obejrzeć (taki coś od BBC).

Fabuła - no, na nią nie liczyłem, to się nie zawiodłem, ale motyw drugiej płaszczyzny, gdzie bohater ma tez ludzką kobitę byłby fajniejszy. A tak od razu było wiadomo, po której stronie stanie... No i jak to już było nadmienione, dziur w fabule masa :D. Najlepszy motyw był jak smerfy dowiedziały się, że on z nią ten tego. Nie wiem co to była za reakcja. Zresztą, pomysł że kosmici robią to tak samo jak ludzi, to mnie dobił całkiem. Nie powinni sobie czasem, zamiast się ślinić, złączyć warkoczyki? (no jak tak się stało, to sorry ale nie zauważyłem).

No ale rozrywka była, więc ok. Ale tylko na jeden raz.

Avatar powinien mieć hasło reklamowe:
"Hej, dzieci, jeśli chcecie... " :D
 
Awatar użytkownika
Kumo
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 471
Rejestracja: pn maja 05, 2008 3:34 pm

Re: Avatar

czw sty 07, 2010 12:37 pm

Faktycznie, chwytne stopy u Na'vi byłyby zupełnie sensowne. W przeciwieństwie do helikopterowatych jaszczurek, które wygądają mi na ewolucyjny absurd.
Z drugiej strony - możliwe, że w mniejszej grawitacji sześć nóg byłoby u lokalnej fauny sensowne... ale nie jestem specjalistą.
 
Craven

Re: Avatar

czw sty 07, 2010 4:38 pm

Kumo pisze:
W przeciwieństwie do helikopterowatych jaszczurek, które wygądają mi na ewolucyjny absurd.

Fanlizards masz na myśli? W scenariuszu one używały tego tylko po to by uciec - jak wariant frisbee latających jaszczurek - światło plus nietypowy ruch, by odstraszyć napastnika i "poszybować" w najbliższe krzaczki.

Kumo pisze:
Z drugiej strony - możliwe, że w mniejszej grawitacji sześć nóg byłoby u lokalnej fauny sensowne... ale nie jestem specjalistą.

Ano, dają większą przyczepność, więc ma to pewien sens. Z początku można mieć wątpliwości co do "koni", ale ich "środkowe" nogi są szerzej rozstawione niż przednie więc w sumie pasuje.
 
Awatar użytkownika
Turgon
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 196
Rejestracja: ndz sty 28, 2007 10:59 pm

Avatar

ndz sty 10, 2010 2:31 am

A ja powiem tak, o ile mogę:)
Film jest bardzo ładny. Wizualnie świetny, bardzo podobała mi się, od strony estetycznej, Pandora. Podobali mi się Na'vi, tak od strony estetycznej, bo byli ładnie zrobieni. Także od strony kulturowej. Zetknąłem się chwilowo z antropologia kulturową i u Na'vi tą kulturę widać, choć rzecz jasna, przez ograniczony czas nie można było wyciągnąć całego potencjału z Na'vi (że nie wspomnę, że nie można było wydziwiać, gdyż muszą to zrozumieć ludzie bez kierunkowego wykształcenia).
Bardzo podobała mi się fauna i flora Pandory, tak podobna do naszej (wiadomo, że wzorowana), a jednak inna. Podobieństwa można tłumaczyć ewolucją konwergentną. Choć tu wdaje się mały zgrzyt, czemu Na'vi maja cztery kończyny wobec powszechności sześciu?
Fabuła nie poraża innowacyjnością. Rzeczywiście można było bardziej rozwinąć wiedzę widza o życiu Jacka sprzed wyprawy na Pandorę. Można było skomplikować.
Owszem, jest ekstra poprawny, ugrzeczniony i finisz mógł by być bardziej dramatyczny.
Ale, do jasnej, nie jest to film którego celem było przedstawienie ekstraordynaryjnie skomplikowanego romansu.
Więc jako film, który miał być widowiskiem bardzo mi się podobał. Wyszedłem zadowolony i z chęcią obejrzał bym go jeszcze raz.
Całość 4+/6, fabuła 4-/6 (prosta, ale zgrabna), wrażenia estetyczne 5+/6.
Ostatnio zmieniony ndz sty 10, 2010 2:34 am przez Turgon, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Gieferg
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 524
Rejestracja: czw gru 02, 2004 1:43 am

Re: Avatar

pn sty 11, 2010 1:54 am

Avatar to całkiem udany remake Pocahontas:

http://failblog.files.wordpress.com/201 ... t-fail.jpg
http://www.youtube.com/watch?v=UdIIqoDakHU

Co ciekawe, brakuje mu "tylko" pół miliarda $ do rekordu Titanica, pierwszy raz zdarzyło mi się będąc w kinie dwa tygodnie po premierze, w środku tygodnia zobaczyć pełną salę. Jest to więc swego rodzaju fenomen. Jesli chodzi o mnie, to 8 lat temu Drużyna Pierśienia zrobiła na mnie nieporównanie wieksze wrażenie, a z tegorocznych blockbusterów wolę jednak Star Treka i Watchmen, ale nie można Avatarowi odmówić zalet - szczególnie warstwa wizualna wymiata, niestety pod względem fabuły wtórnośc nieco zbyt daje się we znaki. Tak czy inaczej bedzie to obowiązkowy zakup do kolekcji DVD/BR.

8/10
Ostatnio zmieniony pn sty 11, 2010 1:56 am przez Gieferg, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
shaman_tm
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 541
Rejestracja: śr lis 05, 2008 2:41 pm

Avatar

pn sty 11, 2010 9:16 am

Turgon: Co do Pandory, to owszem, świecąca dżungla to uczta dla oczu. Naprawdę, flora faktycznie wizualnie cieszy oko, jednak co do fauny to bym si nie zgodził. Dla mnie była raczej skąpa Ile w końcu pokazano gatunków? Na pewno nie więcej niż 10... Nietknięte technologią dżungla powinna tętnić życiem na wszystkich poziomach, od owadów i gadów / płazów na ziemi po ptaki na niebie, a tutaj było tego po prostu mało. Cóż... ograniczenia techniczne, zapewne. Sztuczna dżungla, to i grafikom konceptu nie starczyło na wymyślanie i animowanie obcych gatunków, to na pewno trudniejsze i kosztowniejsze niż zrobienie świecącej wierzby.
 
Craven

Avatar

pn sty 11, 2010 10:35 am

Niezupełnie, jak wejdziesz do dżungli to też nie jest tak, że na kupie siedzi fefnaście gatunkóww zwierząt. One tam są, ale nie tłoczą się aż tak bardzo.
  • 1
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 11

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości