Zrodzony z fantastyki

  • 1
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
 
Awatar użytkownika
AN4RCH
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 301
Rejestracja: sob lip 30, 2005 6:42 pm

Avatar

pt sty 22, 2010 2:54 pm

Jak mowilem ile ludzi tyle punktow widzenia. Mnie to troszke zrazilo aczkolwiek nie przeszkadzalo mi w calkowitym odbiorze filmu. Po porstu twierdze ze MOIM zdaniem fabula byla niezobowiazujaco prosta, co wcale nie znaczy iz film przez to ucierpial. Ja poszedlem pocieszyc sie filmem w 3D i zobaczyc jak to wyglada. Na fabule sie nie nastawialem wiec dostalem dokladnie to czego oczekiwalem i w wyniku czego mam zamiar przejsc sie jeszcze raz do kina aby pocieszyc oczy EFEKTAMI
 
Awatar użytkownika
Deckard
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2097
Rejestracja: wt wrz 20, 2005 9:50 pm

Avatar

pt sty 22, 2010 10:33 pm

Craven, come on, zmiękłeś i tyle.

Avatar będzie zbierał rozmaite nominacje, gdyż to film o tym, jak "prodemokratyczni ekologiczni Indianie (ale lepiej użyć słowa Navio-ziemianie) wygrywają ze złymi republikanami z ich wojskiem i Chevronem/TEXACO". Yes they can.

Za to z ciekawością wyglądam sequela, gdy do hamerykańskiej opinii publicznej dotrze, że jednak trzeba zadbać o (uwaga) "nasze pola naftowe na Bliskim Wschodzie" lądując w Jemenie/Iranie itp ;) Może wtedy Cameron wróci myślami tam, gdzie i on i Stany były w 1985-1986 roku.

Paradoksalnie patrząc po filmach Camerona Titanic bije na głowę Avatara wszystkim oprócz roli badassa.

About Transformatorów - bardzo się cieszę, że Bay będzie kręcił kolejną część. Chłopak nie jest mientki, robi reklamę wojsku (które ochoczo nadstawia mu dupeczki swoich Abramsików, Raptorków i lotniskowców) a przede wszystkim opanował do mistrzostwa montaż wszystkiego co dobre w jeden, trwający dłużej niż 60 minut film rozrywkowy, który niekoniecznie musi mi mówić po raz nty, co się stanie, jak się poziom morza podniesie. Emmerich już to zrobił, zrozumiałem przesłanie za pierwszym razem ;)
 
Craven

Re: Avatar

sob sty 23, 2010 1:14 am

Deckard pisze:
Paradoksalnie patrząc po filmach Camerona Titanic bije na głowę Avatara wszystkim oprócz roli badassa


OMG *facepalm* :hahaha:
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

Avatar

sob sty 23, 2010 12:24 pm

Craven, czy tak ciężko zrozumieć, że ktoś ma Avatara za totalnego, wypranego nawet z najtańszych emocji gniota?
Prosze Cię, zachowaj umiar w fanbojstwie, bo to już się zabawne zaczęło robić.
 
Craven

Avatar

sob sty 23, 2010 12:58 pm

Czy tak trudno zrozumieć, że może mnie bawić stawianie Tytanika ponad Avatarem? Idź sprawdzić, czy nie ma Cię gdzieś indziej.
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

Avatar

sob sty 23, 2010 1:04 pm

Jestem. W Twoim najgorszym koszmarze.

A poza tym: Sam ić stond!
 
Awatar użytkownika
Deckard
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2097
Rejestracja: wt wrz 20, 2005 9:50 pm

Avatar

sob sty 23, 2010 3:47 pm

Nie popadajmy ze skrajności w skrajność - Avatar ma ze dwie dobre sceny i rewelacyjnie wkomponowane efekty scenografii, nawet wzbudzał we mnie na seansie pewne emocje.

Problem w tym, że priorytet ma u mnie serial/film, w którym każdy z uczestników coś przeskrobał i ponosi za to konsekwencje, dopiero na drugim miejscu stawiam filmy z jednoznacznie dobrą i złą stroną mocy (a te muszą przykuwać moją uwagę cały czas, abym ich nie zignorował). Do pierwszej kategorii zaliczam Dystrykt 9, do drugiej Transformatory i wcześniejsze filmy Camerona, Avatar ze swoim marnowaniem potencjału rodem z Terminatora:Salvation i nieustannym emitowaniem hasła "Ekologia, k..., ekologia" nie mieści się w tych ramach wcale.

Craven, nie wiem czy trafię ale spróbuję - wyobraź sobie, iż w 30 minucie Aliens, gdy Ripley dowiaduje się o zamilknięciu Hadley's Hope w rozmowie z Ghormanem, korporacyjny będący na wizji na chwilę milknie, po czym rzuca "bwahahaha, omg czegoście się tam lol upalili, rotfl", po czym przez pozostałą część filmu widzisz, jak Ripley zmaga się z niskopłatną pracą w stoczni ("Bezrobocie, k..., bezrobocie!"), poznaje zwyczaje stoczniowe, na końcu wywołując mały bunt (poprzedzony pałowaniem przez złą policję korporacyjną) i uciekając wybudowanym statkiem poza Układ Słoneczny. Yes they can!

Przerabiamy Terminatora? Bo wiesz, przybrani rodzice Connora na pewno spłacali hipotekę złemu bankowi sterowanemu przez ukryty na Wall Street Skynet ;)
Ostatnio zmieniony sob sty 23, 2010 4:07 pm przez Deckard, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Hyareil
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 145
Rejestracja: śr wrz 22, 2004 5:26 pm

Avatar

ndz sty 24, 2010 12:02 am

Proszę, wszystko jest kwestią gustu... To nie powód, by kogoś, komu "Avatar" się podobał, traktować jak pozbawionego gustu miłośnika kiczu, z którego można się tylko naśmiewać ;)

Mnie "Avatar" się podobał - Craven, nie dawaj się! Jest nas już dwoje ;)
Ostatnio zmieniony ndz sty 24, 2010 1:11 am przez Hyareil, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Craven

Re: Avatar

ndz sty 24, 2010 1:14 am

Deckard pisze:
Do pierwszej kategorii zaliczam Dystrykt 9

D9? Ten film w którym mamy złe, sadystyczne i przerysowane MNU i niewinnych, przygłupawych obcych i jedynego Dickusa który z świni staje się pół-alienem? Istotnie, to dopiero głębia.

Deckard pisze:
Craven, nie wiem czy trafię ale spróbuję

Nie trafiłeś. :) Silenie się na śmieszność z reguły wychodzi kiepsko. A "Ekologia, k..., ekologia" - cóż doszukujesz się IMO. Jak dla mnie jest "korporacje i imperializm są złe". I mimo, że nie zgadzam się z tym postulatem, to mi to nie przeszkadza. Jakoś nie uznaję filmów za wyznaczniki ideologii.

Oczywiście rozumiem - dla Ciebie fabuła była zbyt płytka. Dla mnie była w sam raz dla tej formy.
Dla Ciebie dwie sceny były dobre, dla mnie całość urywa dupę.
Tobie się podobało 2012 i Transformery dwa - jak dla mnie to rzadkie kupy.
Ostatnio zmieniony ndz sty 24, 2010 1:16 am przez Craven, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Deckard
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2097
Rejestracja: wt wrz 20, 2005 9:50 pm

Avatar

ndz sty 24, 2010 11:10 am

Oj, Craven, denerwujesz się ;)

Ten Dystrykt 9, w którym wprost pokazano, skąd ludzie mają wiedzę o obcych, w którym Ci ostatni są odrażający, w którym strach i nienawiść wobec drugiej strony zawsze prowadzi do drastycznych sytuacji, w którym główny bohater kończy gdzieś indziej, niż w happyendzie a główny czarny charakter zostaje rozerwany za życia na strzępy. Czyli dokładnie wszystko to, czego brakowało mi w Avatarze ;)

I Craven, nie popełniaj powszechnego błędu rozmawiając o Dystrykcie - to nie jest głębokie s-f, to bardzo dobrze zmontowany mariaż thrillera s-f z filmem akcji zakamuflowany za paradokumentalnym wstępem z dobrym scenariuszem.

2012 dostało u mnie 4+, i tak, wywoływało u mnie i u widzów na seansie na którym byłem dużo więcej pozytywnych emocji, niż Avatar. Emmerich zrobił film tak kliszowaty, że aż kiczowaty, ale zarazem zabawniejszy, bardziej przygniatający i z dużo lepszą dynamiką. Wybacz, ale tsunami nadciągające w stronę hindusów z kobietami i małymi dziećmi kopie mnie bardziej, niż przewracające się na Na'vi wielkie drzewo.

Transformatory - to radosny wygrzew z US Army i parą głównych bohaterów wprost z MTV, niepoprawny politycznie jak tylko się da to jeszcze pokazać w Stanach a poza tym "one man, alone!" ;)

Aha, obejrzałem Moon, więc dostałem drugie głębokie s-f po Defying Gravity w ostatnim roku: 5+/6, kapitalny film i o dziwo bardzo dobry Sam Rockwell. Jeżeli Moon^2 czyli Mute będzie równie dobry, to odważę się napisać, iż mamy następcę Blade Runnera :D
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

Avatar

ndz sty 24, 2010 11:49 am

Jak dla mnie jest "korporacje i imperializm są złe".
A dla mnie jest jeszcze gorzej. "Technologia i ludzie są źli, a prymitywy niebieskie dobre, bo blisko natury, która też jest dobra!!!1111"

D9? Ten film w którym mamy złe, sadystyczne i przerysowane MNU i niewinnych, przygłupawych obcych i jedynego Dickusa który z świni staje się pół-alienem? Istotnie, to dopiero głębia.

A w Avatarze mamy złą, przerysowaną korporację, niewinnych, prymitywnych i też przygłupawych obcych, i jednego Jake'a, który ze szpicla staje się pół-alienem.
Kurczę, tylko dlaczego w D9 jest (moim zdaniem) miliard razy większy ładunek emocji?

Wybacz, ale tsunami nadciągające w stronę hindusów z kobietami i małymi dziećmi kopie mnie bardziej, niż przewracające się na Na'vi wielkie drzewo.
Bo mało jest scen kopiących mniej ;)
No, może zgon byłego narzeczonego smerfowej księżniczki ukazany w Slo-Mo.

EDIT: Niemniej jasne, że podobanie się/niepodobanie się to kwestia osobistych preferencji, oczekiwań, smaków filmowych.
Więc wysunę postulat, by nie wyśmiewać innych za ich zdanie i prowadzić dyskusję w miarę przyjacielskiej atmosferze ;)
Ostatnio zmieniony ndz sty 24, 2010 11:58 am przez Malaggar, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Craven

Re: Avatar

ndz sty 24, 2010 12:01 pm

Deckard pisze:
Oj, Craven, denerwujesz się ;)

Nie. I wmawianie mi tego nie pomoże :)

Deckard pisze:
I Craven, nie popełniaj powszechnego błędu rozmawiając o Dystrykcie - to nie jest głębokie s-f, to bardzo dobrze zmontowany mariaż thrillera s-f z filmem akcji zakamuflowany za paradokumentalnym wstępem z dobrym scenariuszem.

Deckardzie może w ogóle powiedz o "kardynalnym błędzie interpretacyjnym" :)
Dobry scenariusz? Cały film polega na bieganiu za fiolką czarnego gluta, który poza byciem paliwem zmienia ludzi w krewetki. Do tego jest mało subtelnym przenisieniem apartheidu na "ludzie i ufoki" :) Czy już mam paść na kolana przed geniuszem D9? :D
Bo widzisz, ja nie powiedziałem, że D9 to głębokie SF, podobnie jak Avatar nie jest głęboki fabularnie, choć spójność świata jest miliony lat świetlnych przed D9.


Deckard pisze:
2012 dostało u mnie 4+, i tak, wywoływało u mnie i u widzów na seansie na którym byłem dużo więcej pozytywnych emocji, niż Avatar. Emmerich zrobił film tak kliszowaty, że aż kiczowaty, ale zarazem zabawniejszy, bardziej przygniatający i z dużo lepszą dynamiką. Wybacz, ale tsunami nadciągające w stronę hindusów z kobietami i małymi dziećmi kopie mnie bardziej, niż przewracające się na Na'vi wielkie drzewo.

Ja i widownia z moich seansów mamy z goła odwrotne wrażenia. Chcesz dalej rozmawiać o gustach? :)

Deckard pisze:
Transformatory - to radosny wygrzew z US Army i parą głównych bohaterów wprost z MTV, niepoprawny politycznie jak tylko się da to jeszcze pokazać w Stanach a poza tym "one man, alone!" ;)

Niepoprawny politycznie? Bo robot kopuluje z nogą głównej bohaterki?
 
Awatar użytkownika
Deckard
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2097
Rejestracja: wt wrz 20, 2005 9:50 pm

Avatar

ndz sty 24, 2010 12:54 pm

Daleki jestem od wmawiania czegokolwiek komukolwiek, ot po prostu inaczej czyta mi się Twoje posty "przed" i "po" ;)

Scenariusz Craven to nie motyw gluta albo motyw ekologii - różnica między Avatarem a Dystryktem przebiega w sposobie pokazania poszczególnych scen. W Dystrykcie mam eksperymenty na obcych, traktowanie ich jak zwierzęta, znęcanie się nad mieszkańcami obozu, wykorzystanie naiwności głównego bohatera przez obcego, który olał swoich ziomków już w chwili przybycia na Ziemię i parę innych.

W Avatarze na samym początku mówi się o niebezpieczeństwach, ale nie ma ani wywożonych worków ze zwłokami, ucieczka przed strasznym drapieżnikiem to w sumie taka tam delikatna bieganinka niczym z wilkiem z obowiązkowym skokiem do jeziora, największe odkrycie na planecie zostaje zbyte tekstem rodem ze Strasznego filmu (scena z ubakanymi nastolatkami i zabójcą przy "akwarium"), główny bohater zmienia zaś strony i nie ponosi żadnych konsekwencji z tego powodu. Aha, nie zapominajmy o sztamie z plemieniem, w którym nie ma jakiejkolwiek realnej rywalizacji i niechęci między avatarem Jake'a a przyszłym mężem panny młodej. Come on, "świetnie ujeżdżasz ptaki, dlatego możesz zaliczyć moją prawie-żonę"? ;)

A propo Transformerów - ta konkretna scena z Wheeliem to nic. Scenka z dwoma posuwającymi się (podkreślam) gdzie-i-kiedy-mogą-zawsze-w-pstrokatej-scenerii pieskami (czy muszę przypominać, iż żaden nie był suczką?), Autoboty-bliźniaki z ich przejaskrawionym akcentem z getta, scena z Wheeliem w garażu (pal licho język, zobacz na skuteczną metodę zdobywania informacji) czy wreszcie Devastator z największym nieocenzurowanym organem w historii kina ;) Plus piękna scena na przejściu granicznym, pokazująca pełny profesjonalizm "kolegów po fachu" na Bliskim Wschodzie.
Ostatnio zmieniony ndz sty 24, 2010 12:57 pm przez Deckard, łącznie zmieniany 3 razy.
Powód:
 
Craven

Re: Avatar

ndz sty 24, 2010 1:17 pm

Deckard pisze:
Daleki jestem od wmawiania czegokolwiek komukolwiek, ot po prostu inaczej czyta mi się Twoje posty "przed" i "po" ;)

Zapewniam, że nie muszę być zdenerwowany, żeby szydzić opinii, że melotytanik jest lepszy od Avatarka :) Przychodzi mi to spontanicznie i z uśmiechem na ustach.

Deckard pisze:
Scenariusz Craven to nie motyw gluta albo motyw ekologii - różnica między Avatarem a Dystryktem przebiega w sposobie pokazania poszczególnych scen.

Polecam forum KMF, tam jest silna grupa ludzi, dla których rating filmu jest głównym wyznacznikiem jakości, acz Avatar jest tam wyjątkiem. Ale ok - czaję, że dla niektórych A. jest za lekki. Jednak scenariusz globalnie w D9 wypada słabiutko, bo jednak na scenariusz składa się masa czynników, nie tylko dialogi i przebieg akcji, ale też świat, spójność, pacing.


No a co do przekazu to aż mnie kusi napisanie notki, bo mimo bycia największym fanbojem ku mojemu zdumieniu wydaje mi się, że jestem jedynym gościem na świecie, któremu ten film jest de facto obojętny.

Ów szok pojawił się podczas lektury tego tekstu - http://wyborcza.pl/1,75968,7463393,_Ava ... _mitu.html - z którym generalnie się zgadzam, acz fragment w którym autor jest wyraźnie zły, że publika nie padła kolana przed filmem, tylko zajada popcorn zwrócił moją uwagę. Owszem - mi gęba cieszyła się przez cały seans, więc nie byłem tak obojętny jak wspomniana widownia. Chodzi jednak o to, że ten film choć płytki, nie zostawił najwyraźniej nikogo obojętnym. Naokoło pełno jest zachwytów, krytyki, doszukiwania się rozmaitych interpretacji, ukrytych znaczeń i metafor. A to Irak, a to WTC, a to ekologia a to złe korporacje...

Podoba mi się jak w filmie słabszy i uciśniony stawia się i pokonuje goliata. Dla takich myków stworzono kino (i literaturę i kilka innych rzeczy). Prywatnie jednak uważam, że biały człowiek spuszczający łomot czerwonym gołodupcom i zajmujący ich ziemie jest równie naturalnym zjawiskiem jak silny lew zjadający kulawą antylopę. Fajnie mi sie ogląda sielankowe hasania Na'vi, scena kiedy Neytiri pokazuje Jake swojego ikrana i przelatuje wokół drzewa jest zupełnie magiczna, piękna i pełna wolności. W życiu codziennym jestem jednak zwolennikiem rozwoju, postępu za wszelką cenę. Po to mamy mózgi, żeby ujarzmić atom, klonować owieczki i sięgać gwiazd. Oczywiście wiąże się to z pewnymi ślepymi zaułkami jak przeżywalność niesprawnych noworodków, bezsensowne aplikacje w komórkach i windowsach oraz pokemonami i twilightem. Ale to tylko drobne fluktuacje. Więc czemu nie dostaję szału kiedy oglądam Avatara?
Jak ktoś chce to stwierdzi, że Avatar namawia do segregowania śmieci, ale to jego problem, ja się po prostu dobrze bawię.

Tekstu o "niegrzeczności" Transformerów nie wyszydzę, bo byś znowu pomyślał, że jestem zdenerwowany :P
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

Avatar

ndz sty 24, 2010 1:37 pm

No a co do przekazu to aż mnie kusi napisanie notki, bo mimo bycia największym fanbojem ku mojemu zdumieniu wydaje mi się, że jestem jedynym gościem na świecie, któremu ten film jest de facto obojętny.

Ale bronisz go jak lew ;)

Ale ok - czaję, że dla niektórych A. jest za lekki. Jednak scenariusz globalnie w D9 wypada słabiutko, bo jednak na scenariusz składa się masa czynników, nie tylko dialogi i przebieg akcji, ale też świat, spójność, pacing.

Cravenie, nie zgodzę się, że na scenariusz składa się spójność świata. Świat może być jedynie dekoracją, która może być średnio logiczna, ale fabuła filmu tak wali magią/po jajach/w szczękę, że się ocenia scenariusz jak kawał dobrego tekstu, a świat oddziela od niego.

Więc czemu nie dostaję szału kiedy oglądam Avatara?

Bo odrywasz warstwę ideologiczną filmu i wywalasz ją do kosza przy oglądaniu? Ja np. tak nie potrafię. Jak mam jakiś film, który wali po oczach lewactwem, to mnie cholera trafia i zmieniam kanał ;)

Polecam forum KMF, tam jest silna grupa ludzi, dla których rating filmu jest głównym wyznacznikiem jakości, acz Avatar jest tam wyjątkiem. Ale ok - czaję, że dla niektórych A. jest za lekki.
Swoją drogą mi by przywaliło, gdyby w fosforyzującej, slitaśnej dżungli pokazać totalną jatkę w ten tani sposób zwiększając ciężar gatunkowy ;)
Bo dla mnie Avatar miał zupełnie niedopasowaną warstwę założeń (ultra niebezpieczna dżungla i zmagania się ludzi z kosmitami) do tego, co otrzymałem. Nie spodziewałem się filmu o dużej dawce przemocy, ale poczułem pewien zawód, bo nie mogłem ujrzeć w normalnym działaniu zagrożeń Pandory, bowiem te przedstawione w filmie były tekturowe (przecież nikogo Pandora w normalnym, pozafinałowym działaniu, nie ukatrupiła).
Ostatnio zmieniony ndz sty 24, 2010 1:53 pm przez Malaggar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Gieferg
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 524
Rejestracja: czw gru 02, 2004 1:43 am

Re: Avatar

ndz sty 24, 2010 2:39 pm

Ostatnio obejrzałem po raz n-ty Titanica i jak za każdym razem robił wrażenie zdecydowanie większe niż wszystkie CGI-fajerwerki w Avatarze. W ogóle w zestawieniu z innymi filmami Camerona (nie liczę Piranii 2, nie widziałem :P) Avatar wypada lepiej chyba tylko od True Lies.

W kwestii sequeli - film był wystarczająco długi, pokazał wystarczająco dużo, nie zostawiał niedosytu pod tym względem i nie potrzebuje kontynuacji. Owszem chętnie go znowu zobaczę, ale uważam że materiał nie jest dośc ciekawy by to kontyuować, oczywiście wyniki Box-Office'u juz zdecydowały inaczej, ale wolałbym żeby Cameron zabrał się za cos nowego zamiast wałkować niebieskie elfy, choćby ten Battle Angel.


PS> Craven, wnioskując po twoich wypowiedziach tutaj i na KMFie myślę, że należy ci się tytuł "Ultimate Avatar Fanboy" :razz:
Ostatnio zmieniony ndz sty 24, 2010 3:07 pm przez Gieferg, łącznie zmieniany 7 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Kumo
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 471
Rejestracja: pn maja 05, 2008 3:34 pm

Avatar

ndz sty 24, 2010 8:23 pm

W kwestii sequeli - film był wystarczająco długi, pokazał wystarczająco dużo, nie zostawiał niedosytu pod tym względem i nie potrzebuje kontynuacji. Owszem chętnie go znowu zobaczę, ale uważam że materiał nie jest dośc ciekawy by to kontyuować, oczywiście wyniki Box-Office'u juz zdecydowały inaczej, ale wolałbym żeby Cameron zabrał się za cos nowego zamiast wałkować niebieskie elfy, choćby ten Battle Angel.

Coś słyszałem, że akcja następnej części ma się toczyć poza Pandorą.
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

Avatar

ndz sty 24, 2010 10:07 pm

PS> Craven, wnioskując po twoich wypowiedziach tutaj i na KMFie myślę, że należy ci się tytuł "Ultimate Avatar Fanboy"
I autograf Camerona na dyplomie poświadczającym.

uważam że materiał nie jest dośc ciekawy by to kontyuować, oczywiście wyniki Box-Office'u juz zdecydowały inaczej, ale wolałbym żeby Cameron zabrał się za cos nowego zamiast wałkować niebieskie elfy, choćby ten Battle Angel.

Materiał imho jest ciekawy na filmik pseudodokumentalny o najniebezpieczniejszej dżungli wszechświata. Z niebezpieczenstwami, trupami i brakiem silenia się na fabułę ;)
 
Awatar użytkownika
Desdemona
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 20
Rejestracja: ndz sty 24, 2010 10:29 am

Avatar

ndz sty 31, 2010 10:35 am

Wybrałam się na film z nudów... szczególnie dlatego, że moi znajomi go bardzo zachwalali...
No to poszłam.. Na początku jeszcze jeszcze... Ale jak dla mnie film za długi.. momentami nudny niemiłosiernie ... i jakoś tak faktycznie podobny do Pocahontas -.-' ... nie piszę tego w ramach złośliwości, ale jestem dziewczyną a Pocahontas to moja ulubiona bajka z dzieciństwa wiec... bez rewelacji...
 
Awatar użytkownika
shaman_tm
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 541
Rejestracja: śr lis 05, 2008 2:41 pm

Avatar

czw lut 04, 2010 8:54 am

Artykuł z "Polityki": http://wiadomosci.onet.pl/1597009,242,1 ... skart.html - czyli dlaczego "Avatar" filem science fiction nie jest. Może puenta nieco za mocna, bo w końcu rzecz dzieje się na naszą własną prośbę (idę do kina na baśń, nie hard sf), ale warto przeczytać.
 
Awatar użytkownika
Fungus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 871
Rejestracja: śr paź 08, 2003 3:54 pm

Avatar

czw lut 04, 2010 11:59 am

Słabe. W zasadzie takie "a ja znam fizykę i moje zdanie jest lepsze". Szkoda tracić czasu na czytanie.
 
Awatar użytkownika
the czart
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1705
Rejestracja: pn lis 21, 2005 1:52 pm

Avatar

czw lut 04, 2010 12:25 pm

Byłem wczoraj na seansie z rodzinką i mogę powiedzieć tak :

- film jest ( jak to się wyraził mój młodszy brat ) "oczojebny" . Graficy i animatorzy bezsprzecznie zasłużyli na oskara. Fauna i flora pandory po prostu zapiera dech w piersiach i jest przepiękna ( pomijając nawet, że świeci cię w nocy jak nie wiadomo co ). Wątpię czy przez następne 5 lat uda się zrobić coś lepszego pod tym względem.

- fabuła - cóż, wcześniej już znałem całą, to mi osobiście mimo jej "cienizny" nie przeszkadzała. Wydać tu rękę hollywood - wyraźny podział na dobrych i złych, obowiązkowa miłość ( w scenie pocałunku :kiss: byłem pewien, że ktoś na sali zaraz zakrzyczy "ufo-porno", na szczęście nic takiego się nie stało :wink: . Notabene porno-parodia awatara już jest...Co za czasy ), no i kawaleria ratująca tyłki, gdy wszystko wydaje się już stracone

- aktorstwo - jakieś takie nieobecne. Głowni bohaterowie po prostu byli i nie wczuwali się za bardzo w postacie. Lepszy był 2 plan, pułkownik i pilotka "śmigłowca" mimo małej obecności na ekranie bardziej zapadli mi w pamięć ( poza imionami nie wiedzieć dlaczego :razz: )

- Muzyka - ok, ale nic specjalnego.

- detale - zawsze zwracam uwagę na różne szczegóły, tym razem film wyszedł z tego obronną ręka. Większy dziur ( nie mówię tu o dziurach fabularnych czy fizyce ) nie było, wykreowany świat był w miarę spójny, nawet jeśli nierealistyczny.

No i rzecz która mnie osobiście setnie ubawiła - łącze USB w warkoczu :lol: :hahaha: .

Ogólnie za całokształt daje 8+ na 10, za "grafikę" 10/10, za fabułę 6/10 :) . IMO warto.
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

Avatar

czw lut 04, 2010 12:30 pm

Słabe. W zasadzie takie "a ja znam fizykę i moje zdanie jest lepsze". Szkoda tracić czasu na czytanie
A ja się nie zgadzam. Uważam, że jest to (nawet, jeśli ma udowodnić z góry założoną tezę) ciekawsze niż film, o którym to jest.
 
Awatar użytkownika
azef
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 200
Rejestracja: pt kwie 04, 2008 5:17 pm

Avatar

pt lut 05, 2010 12:18 pm

Po seansie Avatara miałem nieco mieszane uczucia, po prostu film w moim przypadku nie dorósł do oczekiwań. No, ale ludziom się podobało, tak więc może nie powinienem go tak surowo oceniać (?).
Abstrahując już od fabuły i efektów wizualnych- większość postów już i tak poruszała ten temat, tak wiec nie widzę sensu pisać tutaj oczywistych faktów.
Dwa momenty przyprawiły mnie w filmie o dziwne uczucie straty czasu: kawaleria w postaci całej fauny Pandory przybywającej ze wsparciem i wygnaniem ludzi. Noż, to już przechodzi ludzkie pojecie. Ziemianie utrzymywali na orbicie infrastrukturę i nie przyszło im do głowy by po prostu coś tam niecoś zrzucić na te zgrupowania N`avi ? No, ale wiadomo druga część już na horyzoncie...
 
Craven

Re: Avatar

pt lut 05, 2010 12:35 pm

Wydaje mi się, że było już w tym temacie tłumaczone, że to byli górnicy a nie armia podbijająca Na'vi. Nie mieli bomb, pocisków balistycznych ani orbitalnych bombowców (ani atmosferycznych). W pośpiechu przygotowali ładunki górnicze i zaimprowizowali prom jako bombowiec.

Co do linka z onetu... Oj, żeby co piąty film był tak spójny jak Avatar świat byłby piękniejszy.
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

Avatar

pt lut 05, 2010 12:52 pm

Co do linka z onetu... Oj, żeby co piąty film był tak spójny jak Avatar świat byłby piękniejszy.
I żeby Avatar był na poziomie co piątego filmu! Wtedy byłby jeszcze piękniejszy ;)
 
Awatar użytkownika
DeX
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 48
Rejestracja: śr mar 30, 2005 5:53 pm

Avatar

wt lut 09, 2010 9:42 pm

Wiecie co mnie zastanawia.
Większość zastrzeżeń co do Avatara dotyczy fabuły. Nuda, pocahontas, już wszystko było. Ale wystarczy poczytać na necie opinie grafików, a zwłaszcza grafików komputerowych. Analizują każdy mały drobny szczegół. Dla nich to arcydzieło, trudno się nudzić kiedy pokazują coś do czego dążyli całe życie.

Wiecie narzekać na fabułę to trochę jak narzekać na fabułę w operze, albo w pornosie. Siła Avatara nie leży w fabule.
Może wobec tego Avatar to film wymagający. Film dla pewnej grupy ludzi. Film do którego nie można podejść prostu z ulicy. Wymaga wiedzy i przygotowania. Żeby go docenić najpierw trzeba dowiedzieć się czegoś o grafice i animacji komputerowe.
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

Avatar

wt lut 09, 2010 9:49 pm

Wymaga wiedzy i przygotowania. Żeby go docenić najpierw trzeba dowiedzieć się czegoś o grafice i animacji komputerowe

Na tej zasadzie to najgorszy shit da się bronić, bo na pewno jakiejś grupie ludzi się będzie podobał.
Dziękuję, nie trafia do mnie taka argumentacja.
 
Awatar użytkownika
Kumo
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 471
Rejestracja: pn maja 05, 2008 3:34 pm

Avatar

wt lut 09, 2010 10:05 pm

W operze i pornosie liczą się po prostu inne rzeczy niż w filmie fabularnym. Gdyby "Avatar" należał do któregoś z tych dwóch gatunków, to nikt by się fabuły nie czepiał :razz: . A tak są po prostu nieco inne wymagania - bo bez wypaśnych efektów ten film lądowałby znacznie poniżej przeciętnej :? .
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

Avatar

wt lut 09, 2010 10:34 pm

Gdyby "Avatar" należał do któregoś z tych dwóch gatunków, to nikt by się fabuły nie czepiał
Na pornos też jest słaby ;) I "akcyjnie" i być może fabularnie;)
  • 1
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości