Zrodzony z fantastyki

 
Tig
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 218
Rejestracja: śr lip 08, 2009 10:34 pm

Re: Almanach

pt paź 02, 2009 10:55 am

nerv0 pisze:
Największym problemem pozostaje więc to dla czego morderca nie mógł się dostać do swojego celu inaczej niż podszywając się pod trupa?


Kilka moich propozycji:
-Tak nietypowy sposób jak podszycie się pod trupa musiał mieć dobre uzasadnienie. Co morderca osiągnął w ten sposób, a nie mógł w jakiś inny? Może chodziło nie tylko o to, by zabić medyka, ale by dostać się nie wzbudzając podejrzeń do jego pracowni. Po co? By na przykład odzyskać jakiś przedmiot, jakieś notatki, zatrzeć ślady jakiegoś innego czynu? A może jeden ze znajdujących się w kostnicy trupów przemycał w żołądku jakiś cenny towar, a teraz trzeba go odzyskać? Może władze dowiedziały się o tym przemycie i wzmogły czujność na tyle, że otwarte działanie jest niemożliwe?

-Cała charakteryzacja sprawiła, że morderca mógł przez jakiś czas podawać się za danego konowała. Tylko tłumaczenie, że chciał zatrzeć w ten sposób ślady jest trochę bez sensu. W powieściach kryminalnych takie rzeczy robi się zwykle po to, by zapewnić sobie alibi, a po co ono zawodowemu zabójcy skoro zaraz po wykonaniu roboty natychmiast zniknie? Gdyby natomiast wydłużyć ten okres podszywania się, powiedzmy, na kilka dni - wtedy morderca coś zyskuje, bo może dzięki temu może mieć jako tenże medyk dostęp do niektórych miejsc albo osób. Może tak naprawdę chodzi o zabicie na przykład burmistrza lub miejscowego szlachcica, którzy spodziewają się zamachu i przez to są bardzo ostrożni, ale ich podejrzeń nie wzbudzi miejscowy lekarz. Wtedy gracze badaliby morderstwo burmistrza lub szlachcica, którzy zupełnie niespodziewanie zginęli z ręki człowieka nie mającego żadnych powiązań ze światem przestępczym ani motywu.
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

Re: Almanach

pt paź 02, 2009 11:02 am

Moraine

Właśnie pomyślałem o czymś podobnym, i z tego co widzę Tig też o czymś takim pomyślał. :) Dzięki za te wszystkie patenty. Teraz będę mógł sobie zbudować klarowny obraz intrygi na następną sesję. Wciąż się jednak waham między ucieczką z miejsca zbrodni w przebraniu medyka, a kontynuowaniem działalności jako medyk w celu wyeliminowania kogoś nieosiągalnego dla innych.

PS. Oczywiście prawdziwy medyk wciąż udaje trupa, którego sekcję miał przeprowadzić. :) No po prostu morderstwo doskonałe. Zwłaszcza jeśli mistyfikacja utrzyma się na tyle długo, że ciało zostanie pochowane w jakiejś zbiorowej mogile, bo w końcu nikt go nie zdoła zidentyfikować. Zwłaszcza po bardzo dokładnej sekcji :)
 
Awatar użytkownika
shaman_tm
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 541
Rejestracja: śr lis 05, 2008 2:41 pm

Almanach

pt paź 02, 2009 1:25 pm

A mi się pomysł z dopplegangerem bardzo podoba. Przyznam, że o tym nie pomyślałem, a to motyw na świetną przygodę. Dobry pomysł, Moraine.

kontynuowaniem działalności jako medyk w celu wyeliminowania kogoś nieosiągalnego dla innych

To też nie bardzo się kupy trzyma, bo jeśli celem było samo podszycie się pod medyka, to niepotrzebna była cała szopka z udawaniem trupa, aby się zbliżyć do niego. Przecież łatwiej medyka gdzieś zgłuszyć, choćby napaść w drodze do domu jak mówiłem. Tam też można się ucharakteryzować na medyka.
Sam pomysł z charakteryzacją jest naprawdę fajny, ale szkopuł tkwi w tym: dlaczego w taki sposób? Czemu nie można było zbliżyć się do medyka w innym miejscu i czasie?
Mhm... a może ktoś chciał się zemścić na medyku? W okrutnie gotycki sposób? Jest medyk o niezbyt czystym sumieniu, który ze swoimi poplecznikami np. wykopuje i sprzedaje zwłoki. Czasem pomaga chorym stać się zwłokami. Jest "mściciel". Jest też zioło które na dość krótko powoduje u ofiary stan katatonii. Na pierwszy rzut oka - zgon. Niestety ten stan nie trwa długo, ofiarę wypadałoby dość szybko pogrzebać. Więc nasz "mściciel" zakrada się do pracowni medyka, ogłusza go, poi ziołem, potem przebiera się za niego, a potem samego medyka każe pogrzebać żywcem jego własnym podwładnym.
No i nieszczęsny medyk potem wyje w trumnie pod ziemią na cmentarzu, wzbudzając tym samym plotkę o duchu. Potem ktoś wykopuje trumnę i... zaczyna się przygoda. Kto zamknął medyka w trumnie? Jak, skoro widziano medyka ledwie wczoraj? Co kierowało "mścicielem"?

Tak na szybko sklecone, więc pomysł pewnie dziurawy jak ser ;)
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

Re: Almanach

pt paź 02, 2009 1:45 pm

Shaman, kolejny fajny motyw z tym zakopaniem medyka żywcem. :) Ale jeśli na trupie miała być przeprowadzona sekcja, to wybrał bym raczej jakiś środek zwiotczający, ale taki, który nie pozbawi ofiary przytomności. Podszywając się pod medyka zrobił bym sekcję na żywym pacjencie. No a później, jak mówisz. Trup do grobu i po sprawie. Z tym, że w takim wypadku już nic by po nocach na cmentarzach nie wyło. :)

Co zaś się tyczy samego motywu podszycia się pod lekarza. Przecież nasz asasyn (wcześniej o tym napisałem), który chciał podszyć się pod medyka, nie mógł pozwolić by ktoś znalazł przypadkiem ciało prawdziwego medyka. Trzymając go w „swojej” pracowni, ucharakteryzowanego na trupa, mógł mieć pewność, że nikt postronny się o nim nie dowie. Poza tym przy sekcji mógł zadbać o takie uszkodzenie ciała, że nie było by szans na jego rozpoznanie, nawet po zdjęciu makeupu. :) Ech, może z tego wyjść naprawdę klawa sesja. :)
 
Awatar użytkownika
shaman_tm
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 541
Rejestracja: śr lis 05, 2008 2:41 pm

Almanach

pt paź 02, 2009 2:30 pm

Sekcja raczej nie masakruje twarzy...
Chciałem zakopać medyka żywcem bo uznałem, że:
1. "mściciel" nie jest medykiem, nie zrobiłby sekcji.
2. pokroić kogoś żywcem to trzeba mieć naprawdę nierówno w głowie i być psychopatą, a poza tym...
3. co innego kazać zakopać. Można potem przychodzić na cmentarz i cieszyć uszy zemstą.

Do tego motyw cmentarny jest zahaczką dla graczy. Bo inaczej to niełatwo ich w przygodę wkręcić - dobry zabójca śladów nie zostawia. A "mściciel" może nie pomyśleć o wszystkim, do tego na cmenatarzu wiele rzeczy może się zdarzyć. Ot, np. gracze mogą zostać zatrudnieni jako pogromcy ducha.
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

Re: Almanach

pt paź 02, 2009 2:39 pm

Sekcja raczej nie masakruje twarzy...


Niby racja, ale kto o zdrowych zmysłach chciał by się uważniej przyglądać ciału z odciętą czaszką, i eleganckim cięciem "Y" przebiegającym od obojczyków do brzucha? :D

Co do reszt, zgoda. Jak widać pomysł jest na tyle plastyczny, że można go dostosować do bardzo wielu drużyn i MG. Mnie jeszcze nie uformowała się w głowie ostateczna wizja tego jak chciał bym go wykorzystać. W każdym razie dzięki wszystkim za ogrom wrzuconych pomysłów. Na bank się przydadzą. :)
 
Awatar użytkownika
shaman_tm
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 541
Rejestracja: śr lis 05, 2008 2:41 pm

Almanach

pt paź 02, 2009 4:29 pm

Niby racja, ale kto o zdrowych zmysłach chciał by się uważniej przyglądać ciału z odciętą czaszką, i eleganckim cięciem "Y" przebiegającym od obojczyków do brzucha?


Bohaterowie Graczy? :)
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

Re: Almanach

wt paź 06, 2009 11:11 am

Niby racja, ale kto o zdrowych zmysłach chciał by się uważniej przyglądać ciału z odciętą czaszką, i eleganckim cięciem "Y" przebiegającym od obojczyków do brzucha?


Bohaterowie Graczy? :)


Prawda. Ja to wiem, ty to wiesz, ale nasz zabójca tego nie wie. :)

A oto jaki pomysł wpadł mi do głowy, kiedy zastanawiałem się jak można by wykorzystać ziennokształtnego w sesji detektywistycznej. Oczywiście tak jak poprzednio pomysł jest dosyć surowy i wymaga dopracowania, ale dość konkretnie obrazuje ogólną koncepcję.

Poszukiwany żywy, choć martwy

Scena nosiła z pewnością wszelkie znamiona morderstwa. Wszystko wskazywało na to, że ofiara się nie broniła. Jeden prosty sztych w brzuch wystarczył aby Phineas wyzionął ducha na jednej z uliczek Nuln. Ciężko powiedzieć czy było to morderstwo na tle rabunkowym, czy też z zemsty. A może było ono wynikiem jakiejś chłodnej kalkulacji? Nie wiadomo. Pewne jest, że jedyną osobą, która mogła by chcieć śmierci Phineasa, był sam Phineas. Jakkolwiek głupio by to nie zabrzmiało, on naprawdę miał powód by się zabić, no ale wygląda na to, że ktoś go w tym wyręczył. Tylko kto? I czemu skoro Phineas nie żyje, to pewien pijak w karczmie twierdził, że widział go całkiem niedawno jak starał się znaleźć miejsce na barce wypływającej z miasta?

Co się mogło wydarzyć?

Na chwilę obecną pomińmy fakt, dla którego Phineas mógł chcieć popełnić samobójstwo. Wystarczy przyjąć, że stało się coś co skutecznie zdyskredytowało go w oczach opinii publicznej, i mógł mieć pewność, że jego dalsza egzystencja nie będzie dla niego lekka. Innymi słowy Phineas musiał umrzeć aby móc dalej żyć. Sprzeczność? Być może, ale nie do końca. Wystarczyło w całą sprawę wmieszać zmiennokształtnego. Phineas nakłonił go do tego by ten przybrał jego formę, a następnie go zadźgał. Doppelganger skonał wciąż będąc pod postacią Phineasa. On sam zaś zdecydował się przybrać fałszywą tożsamość i opuścić Nuln. Dzięki temu miał zyskać dla siebie nowe życie. W końcu stare zostanie zakopane dwa metry pod ziemią...

A tutaj pomysł, na który wpadłem jakiś czas temu i trochę o nim pisałem na forum warhammera:

Ciało, którego nie było

Delberz obiegła dość niepokojąca wieść. Z cmentarza zniknęło ciało niedawno pochowanego garbarza. Już sam fakt jego zniknięcia był niepokojący, a co dopiero okoliczności w jakich to się stało. Nie, to w zasadzie nie miało prawa się stać!

Była noc gdy morrycki akolita, który robił akurat obchód cmentarza zauważył coś niepokojącego. Jakaś postać umykała właśnie przez cmentarną furtkę. Niestety nie zdołał jej dogonić, ale zauważył, że ziemia na świeżym grobie jest trochę rozgrzebana. Był to oczywisty ślad świadczący o tym, że ktoś chciał coś z niego wykopać. Wszystko wskazywało na to, że złodziejaszek zwyczajnie nie zdążył dokonać swojego rabunku, ale mimo to akolita zdołał przekonać kapłanów do sprawdzenia rozkopania grobu i sprawdzenia zwłok. Być może zmarły miał przy sobie coś co mogło by skłonić kogoś do kradzieży? Kapłani, choć niechętnie, w końcu ugięli się pod presją i grób rozkopano. Nikt nie ukrywał zdumienia gdy okazało się, że ciała w nim nie było. Jak to się mogło stać? Przecież złodziej nie miał by czasu na sforsowanie furtki, rozkopania grobu, i wyniesienie ciała! A wszystko wskazuje na to, że po wszystkim zdecydował się jeszcze ten grób zakopać, żeby pozacierać za sobą ślady! Akolita twierdzi, że nie spuszczał cmentarza z oczy na dużej niż chwilę. Może po prostu stara się ukryć swoją niekompetencję? Tak, czy inaczej, coś z tym trzeba zrobić!

Co się mogło wydarzyć?

Tak naprawdę w grobie nie było żadnego ciała. „Denat” nakłonił kapłanów do tego by ci zainscenizowali ten pogrzeb. Domniemany garbarz miał zamiar sfingować własną śmierć i pewnie by mu się to udało, gdyby nie jakiś zakichany złodziejaszek, który połasił się na jego zwłoki. Oczywiście złodziej nie zdążył nawet zacząć dobrze kopać gdy został nakryty przez akolitę i zmuszony do szybkiej ucieczki. No a wszyscy pomyśleli, że on skończył robotę, i starał się zatrzeć ślady.

Tym razem jak widać też pominąłem detale związane z tym dla czego ktoś chciał udawać własny zgon, czemu kapłani się na to zgodzili i kto i po co chciał wykraść ciało zmarłego. W domyśle pewien medyk chciał przeprowadzić jakieś badania i potrzebował świeżego, mało znaczącego trupa. Liczy się tylko fakt tajemnicy, w której ma być skąpane prowadzone przez graczy śledztwo. Najpierw niewyjaśnione zniknięcie ciała, a później odkrycie, że tego ciała nigdy w grobie nie było...

Do tego można dodać fakt, że niektórzy kapłani (ci którzy byli zamieszani w spisek) nie chcą aby w prowadzone przez nich śledztwo mieszali się ludzie z zewnątrz. Wyznaczyli kogoś, kto miał odszukać złodzieja (akurat na tym im zależało), kto jednocześnie nie zepsuje całego spisku ujawniając, że ciała w grobie wcale nie było.
 
Awatar użytkownika
>Theodorus<
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 120
Rejestracja: pt sie 07, 2009 2:06 am

Almanach

ndz paź 11, 2009 10:30 pm

Hmm.. moim graczom ciężko byłoby rozgryźć taką intrygę:P

Mnie za to przyszedł do głowy pomysł na BNa, który mógłby być godnym przeciwnikiem Detektywa Monka.
Mianowicie byłby to mężczyzna (nazwijmy go Gerard), paranoik chory na manię prześladowczą. W wyniku tej choroby potrafi doskonale się ukrywać, ale przede wszystkim usuwać wszelkie ślady swojej obecności. Wiedząc o tej jego cesze pewien znajomy złoczyńca postanowił pewnego razu zabrać go ze sobą na włamanie. Rzeczony BN po opróżnieniu posiadłości ze złota i biżuterii z maniakalną wręcz precyzją ustawił wszystkie meble z powrotem tak jak je zastał, usunął ślady w kurzu - pozbył się wszelkich dowodów przestępstwa. Jedynym znakiem tego że ktoś tu był pozostały puste szkatuły.
Gerardowi nie spodobał się jednak ten sposób zarobku, po całym wydarzeniu był jeszcze bardziej roztrzęsiony, poza tym jego moralność mocno protestowała. Niestety, został on polecony innym włamywaczom, którzy znaleźli go i oferowali wybór: pomoc lub niezbyt przyjemna śmierć.
Gerard pomagał więc im uczestnicząc w coraz gorszych zbrodniach, które czynił doskonałymi. Był lepszy nawet od skavenów, ludziom wydawało się że to duchy mszczą się na śmiertelnych.
Znalazł się na skraju całkowitego obłędu, marzy tylko o cichym domku w głuszy, gdzie nikt go nie znajdzie.
Gdzieś tu wkraczają BG. Czy wyrwą go z rąk kolejnych "klientów" i pomogą spełnić marzenie? Czy raczej sami będą potrzebować jego pomocy?

Liczę na konstruktywną krytykę i sugestie :P
 
Awatar użytkownika
Got
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 123
Rejestracja: pt sie 18, 2006 11:35 am

Re: Almanach

pn paź 12, 2009 11:10 am

Mi ostatnio wpadł do głowy taki pomysł na małą intryge.

Pierścien kardynała
Ktoś zamordował ważną osobe. Niech martwy będzie poważany kupiec, został otruty na spotkaniu lokalnej rady. Możliwości otrucia było mnóstwo: Jedzenie, picie, kąpiel czy różnego rodzaju opary ze świec. Ale po przebadaniu tych możliwości nic się nie wyjaśnia... Aż do czasu kolejnego spotkania rady, gdzie umiera kolejna osoba. I jak poprzednio, teraz też brak dowodów poza domysłami. I tak co spotkanie rady będzie ginęła jedna osoba, od morderczej trucizny. Aż ostatnim który pozostanie żyw będzie Kapłan. ów kapłan zasiadał na honorowym miejscu i przyglądał się zebraniom oraz reprezentował swoją religie w tym regionie.

A teraz, jak to się dzieje że ludzie giną. Ze wszystkim powiązany jest pierścien owego kapłana. Mianowicie w nim ukryta jest trucizna, i członkowie rady podając dłoń kapłanowi/ całując go w ręke, wchłaniają trucizne. A żeby uniknąć podejrzeń, kapłan "uwalnia" trucizne z pierścienia dopiero przy 2-3 osobie. Zatruci padają w konwulsjach jakąś godzine czy dwie po "Powitaniu". Rozwiązania tej sprawy widze dwa, kapłan to skrytobójca (jakież to pretensjonalne) albo, ktoś podmienił pierścień kapłana na pierśćien z trucizną! Tak że cała rada umiera, wszystkie oskarżenia padają na kapłana, a nasz zabójca wykonał zlecenie...

PS. Miejmy nadzieje że to mój własny pomysł, a nie "światanie" z jakiegoś innego tematu czy coś takiego. Aczkolwiek pamięć moja jest wadliwa, i jeżeli juz ktoś miał taki pomysł to błagam o litość :wink:
Ostatnio zmieniony pn paź 12, 2009 11:11 am przez Got, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Moraine
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 273
Rejestracja: sob paź 04, 2008 10:15 pm

Almanach

pn paź 12, 2009 11:30 am

Może być też tak, że pierścień jest relikwią z grobowca zmarłego kilkaset lat temu kardynała, i został użyty zupełnie świadomie.

Wyjaśnienie:
Ponieważ miasto przez skrajnie nieudolne rządy poprzedniego burmistrza znalazło się na krawędzi ruiny, nowy burmistrz i kupcy z rady postanowili obrabować grobowiec znanego ze świętości kardynała. Grób znajduje się w bazylice miejskiej. Zagrabione relikwie zostały wyprzedane za ogromne sumy prywatnym kolekcjonerom, natomiast złodzieje nie zabrali pierścienia, który przechowywany był osobno, w relikwiarzu, na honorowym miejscu w świątyni, aby mogli podziwiać go wierni przybywający raz w roku na odpust. Taką kradzież zbyt łatwo byłoby zauważyć.

Po odkryciu kradzieży kapłan zakłada pierścień kardynała, wierząc, że karząca dłoń świętego ujawni świętokradców, i po nitce dociera do kłębka…

:)
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

Re: Almanach

czw paź 15, 2009 9:41 am

Pomysł z pierścieniem niczego sobie, choć wymaga pewnego doprecyzowania. Mianowicie chodzi o sposób podania trucizny. Wydaje mi się to średnio wykonalne. No bo czy nie mogło by być tak, że docelowa ofiara nie spiła by całej trutki i trochę by na pierścieniu zostało? I czy kapłan naprawdę nie poczułby, że pierścień jest czymś nasączony?. Ale nie będę się o nim rozpisywał, bo mam tu dla was porcję horroru. :)

Nie często miewam sny. Jeśli już jakiś uda mi się uchwycić to jest to jakiś wyjątkowo psychodeliczny koszmar. Podobnie było w nocy z piątku na sobotę. Przyśnił mi się chyba najbardziej przerażający sen jaki kiedykolwiek miałem. No ale bardzo się z tego cieszę, bo był szalenie inspirujący, zwłaszcza motyw, który pojawił się dosłownie na sam koniec. No a w związku z tą inspiracją przedstawię poniżej pomysł na pewnego NPC. Od biedy można by to dostosować do postaci gracza.

Głos... sumienia?

Czy czasem czujesz się tak jakby ktoś cię obserwował? Czy kiedy zrobisz coś niestosownego lub złego masz wrażenie, że ktoś to widział i ci to zaraz wypomni? Słyszysz w głowie ten cichy głosik, który mówi ci jaką jesteś gnidą? To oczywiście tylko głos sumienia, który zawsze można w sobie stłumić, i objawia się jedynie w chwilach słabości. Nie trzeba się nim przejmować... Ale co jeśli ten głos jest prawdziwy? Jeśli uczucie, że jesteś obserwowany nie jest jedynie ułudą, a prawdą?

Osbert jest znany jako bardzo pogodny człowiek, zawsze chętnie wszystkim pomaga, prowadzi dyskusje i różne interesu. Nigdy nie odmawia dobrego towarzystwa, zawsze stara się czymś zająć. Kiedy wraz z kilkoma znajomymi po fachu ślęczy nad mapą kreśląc najdogodniejszy szlak dla karawany, nie sposób po nim niczego poznać. Ale kiedy znajomi mu podziękują i machną ręką, kiedy odwrócą się plecami i trzasną za nimi drzwi... Cienie, które dotychczas majaczyły gdzieś w kątach przybierają realną postać. Smoliste bezkształtne istoty wypełniają swym szeptem skołataną głowę kupca. Zawsze podążają za nim krok w krok, zawsze za jego plecami. A w głowie szumią wypowiadane przez nie oskarżenia: „potwór”, „morderca”... Na początku próbował uciekać. Ale gęsty cień go nie opuszczał, kątem oka zawsze widział kotłujące się za nim kształty...

I te oskarżenia. Czym sobie na to zasłużył? Nie jest mordercą. Nigdy nikogo nie zabił, nawet nie okradł. Prowadzi całkiem legalny interes, czasem nawet złoży datek w świątyni na rzecz sierot i chorych. Czemu to musiało się przytrafić właśnie jemu?
 
Awatar użytkownika
Moraine
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 273
Rejestracja: sob paź 04, 2008 10:15 pm

Almanach

śr paź 21, 2009 1:25 pm

Prawda bywa dziwniejsza niż fikcja. Do spisania tego pomysłu natchnęły mnie dwa artykuły ryzyku ubezpieczeniowym. Swobodnie połączyłam sobie wątki z obu historii…

Pomysł dedykowany postaciom śledczych lub policjantów.


Szantażysta:

Znana siec spożywcza otrzymała anonim od szantażysty, w którym podana jest data pojawienia się na półkach hipermarketów stolicy zatrutych produktów tej firmy.
Szantażysta zada okupu za niezatruwanie dalszych produktów, bagatela, 500 mln w surowych diamentach. Diamenty maja zostać przesłane gołębiami pocztowymi.
Oznaczonego dnia faktycznie na pólkach sklepów pojawiają się zatrute cyjankiem produkty. Firma wymienia całe partie towaru, co wiąże się z ogromnymi stratami, i zastępuje je nowym.
Policja szuka szantażysty. Wiadomo, że miał wspólników.
Niezależnie od tego, czy szantażysta zostanie schwytany, dwóch jego wspólników nie udało się złapać. Tylko jednemu z nich udało się przejąć gołębia wraz ze swoja partią diamentów…

Tymczasem gdzieś, w innym mieście na jednej z działek ginie przenośna toaleta typu toi-toi, i to w dodatku do połowy pełna. Policja, właściciel oraz firma ubezpieczeniowa szukają zaginionego mienia, choć sprawa może wyglądać dość humorystycznie. Przy okazji tego z pozoru mało ważnego śledztwa można odkryć ciekawe fakty. Na działce znajduje się gołębnik. Całą działkę starannie przeszukano, a nawet częściowo przekopano zanim skradziono wygódkę.

Diamenty są oczywiście schowane w toi-toiu, woreczek jest przyklejony pod deską, nad zbiornikiem z nieczystościami…
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

Re: Almanach

śr paź 21, 2009 1:35 pm

Pomysł z gołębiami pocztowymi jest bardzo dobry. Policja nie wie gdzie polecą. Sam pomysł na śledztwo też mi się ogólnie podoba, ale jest w nim jedno dziwactwo. Po co kraść całą budkę, skoro można zakosić woreczek?
 
Awatar użytkownika
Moraine
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 273
Rejestracja: sob paź 04, 2008 10:15 pm

Almanach

śr paź 21, 2009 1:50 pm

Budkę mogło ukraść paru żuli na i postawić na melinie, nic nie wiedząc o diamentach. Działkę mógł przekopać wspólnik już po kradzieży wychodka. Mógł o nim zwyczajnie nie wiedzieć.
W końcu, zakład oczyszczania miasta zareagował na donos sąsiadów i przysłał firmę, która legalnie usunęła toi-toia :)

Możliwości jest mnóstwo, i tylko od MG i graczy zależy, jak się to wszystko potoczy. Nie chciałam wszystkiego rozpisywać krok po kroku, bo cała historia ma masę wariantów. Zaznaczyłam tylko momenty kluczowe.

Jeśli chodzi o gołębie, to w autentycznej historii policja przyczepiła im mikro nadajniki, dzięki którym zlokalizowała, gdzie doleciały. Ale niekoniecznie musi tak być w scenariuszu :)
 
Awatar użytkownika
shaman_tm
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 541
Rejestracja: śr lis 05, 2008 2:41 pm

Almanach

śr paź 21, 2009 2:36 pm

Też myślałem, aby doczepić gołębiom nadajniki. Ale nawet jeśli tak się stanie, to pościg za gołębiem nie jest taki prosty. Co prawda helikopter może latać w miarę swobodnie, ale już pościg samochodem będzie znacznie utrudniony...
Chyba że weźmiemy pod uwagę skalę przestępstwa i wartość okupu, to można w sumie wysłać SWAT helikopterem, zdesantują się bez lądowania od razu nad gołębnikiem.
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

Re: Almanach

śr paź 21, 2009 2:45 pm

Oczywiście o nadajniku dla gołąbka też pomyślałem, ale i na taką ewentualność przestępca mógłby się zabezpieczyć. Mógł by uprzednio poinformować policję, że jeśli podczepią do gołąbków nadajniki, to w losowym miejscu wypuści truciznę. Ma sposób by sprawdzić czy gołębie mają na sobie elektronikę. Oczywiście to mógłby być zwykły blef, ale czy policja by zaryzykowała? Nie sądzę...

Teraz rozumiem o co biega z tym toitoiem. Po prostu zwykły wypadek losowy. :) Sądziłem, że zawinął go wspólnik. :P
 
Awatar użytkownika
Moraine
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 273
Rejestracja: sob paź 04, 2008 10:15 pm

Almanach

śr paź 21, 2009 2:50 pm

Niech żyje paranoja :)
 
Awatar użytkownika
Olorin Rapidedge
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 207
Rejestracja: sob mar 03, 2007 8:47 pm

Re: Almanach

pt paź 23, 2009 8:18 am

Pomysł dla ludzi, którzy tak jak ja mają wybrednych graczy i chęć poprowadzenia Kampanii.

Jeżeli zacząłeś kampanię, albo chcesz zacząć, ale wiesz, że Twoi gracze za 3 sesje będą chcieli zmienić postacie, nie martw się! : P Ja właśnie miałem taki przypadek, po paru sesjach gracz poprosił o zmianę postaci. Popsuło mi to całą kampanię (a raczej mogło popsuć). Wziąłem jednak przykład z Quentina Tarantino - porąbana chronologia : P (m.in. w Kill Billu i Pulp Fiction). Pozwól graczowi zmienić postać i prowadź sesje niechronologicznie. Dla przykładu, ja poprowadziłem graczom opisaną wcześniej sesję z wilkołakiem w lesie. Na samym początku powiedziane było, że dostali to zlecenie od krasnoluda (tu imię i opis). Za parę sesji gracz chciał zmienić postać i mu pozwoliłem, po czym poprowadziłem sesje "prequel". Co się wydarzyło przed tym zajściem, ze zmienioną czasoprzestrzenią (inna postać). Pod koniec sesji do drużyny podchodzi krasnolud z poprzedniej i proponuje przejście przez las (tym razem coś się może zmienić, może przyjść bez wspólnika albo coś, gdyż zmiana postaci "wpłynęła" na czasoprzestrzeń). Kolejne sesje będą również miały wątki wspólne, lecz lekko zmienione, po czym pod sam koniec można poprosić gracza by znów zagrał pierwszą postacią i wprowadzić wątek kulminacyjny. (Dobrym pomysłem jest też zacząć sesją, która toczy się zaraz przed wątkiem kulminacyjnym - patrz początek Pulp Fiction)

Nie jest to jakiś genialny pomysł (i lekko chaotycznie napisany ale spieszę się do szkoły : P ), ale może uratować parę kampanii, a może nawet dodać im tajemniczości. Moją uratowało : ) Pozdrawiam
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

Re: Almanach

pt paź 23, 2009 8:35 am

Ja też raz wykorzystałem podobny patent, ale zrobiłem to w nieco inny sposób. Gracze zmienili postaci, ale kampania ciągnęła się dalej, tym razem gracze byli jednak po nieco innej stronie barykady i dane im było zawierać i zrywać sojusze ze swoimi poprzednimi postaciami. No i spokojnie można zrobić też prequel. Jeśli kampania zaczęła się w chwili, w ktorej jak piszesz, krasnolud zlecił BG przejście przez las, to przygody dla innych drużyn będą opowiadać z zupełnie innej strony to co się działo zanim kranolud zaczepił tamtych bohaterów, no a później to co się dzieje gdy oni brną przez las. Gracze w ten sposób poznali by kolejny fragment historii przedstawiony z zupełnie innej strony. W samej historii wilkołaka nic by się nie zmieniło, ale teraz nie ona by była ważna, tylko to co się dzieje z nowymi bohaterami w nowym miejscu.
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

Re: Almanach

czw gru 31, 2009 2:21 pm

Witam zacnych polterowiczów. Całe wieki już tu nie zaglądałem, bo i ostatnio zwyczajnie nie bardzo mam jak, dzisiaj jednak postaram się choć trochę nadrobić tę zaległość.

MIASTO DUCHÓW

Jak chce druga edycja Warhammera, północne ziemie Imperium (o Kislewie nie wspominając) spustoszyła inwazja zwana Burzą Chaosu. Mimo iż pod Middenheim odniesiono zwycięstwo i złamano główny człon armii Archaona, wciąż jeszcze jest wiele miejsc, których mrok nie opuścił.

Jednym z takich miejsc Elsterwald, małe miasteczko położone gdzieś wśród mroków Darkwaldu, przez które przetoczyła się wroga armia. Obecnie jest ono czymś w rodzaju miasta duchów. Większość mieszkańców albo zginęła podczas ataku, albo uciekła po nim, tylko kilkadziesiąt osób postanowiło zostać w swoim domu. Założyli oni kwaterę w świątyni Sigmara, która teraz stała się ich przyczółkiem. Muszą być bardzo ostrożni gdyż choć większość mutantów i zwierzoludzi opuściła mury miasta, to wciąż jednak pozostała tu spora ich grupa, która kontroluje wschodnią część rzeki, i wedle raportów zwiadowców zajęła świątynię Ulryka. Żywność i zapasy ludzi kończą się bardzo szybko, a zbieracze przeszukali już wszystkie miejsca po stronie zachodniej, obecnie zmuszeni są wysyłać małe grupy do części kontrolowanej przez mutantów, ale jest to zadanie bardzo niebezpieczne.

BG mogą dotrzeć do tego miejsca mając nadzieję na znalezienie w nim bezpiecznego schronienia, trafią jednak na kolejną porcję kłopotów. Mogą pomóc miejscowym w zdobyciu większej ilości żywności, odkryć zagadkę zaginięcia ich jedynego medyka, czy też dowiedzieć się czego mutanci szukają w świątyni Ulryka.

ŁOWCA

Ostatnio zacząłem czytać podręcznik do WoD’a, a konkretniej Wampira Maskaradę. W związku z tym chciał bym podrzucić pomysł na postać BG bądź BN, jaki zrodził się w mej głowie po przeczytaniu kilkunastu pierwszych stron.

Nazywał się Eliash Greenwood, jeszcze pięć lat temu wiódł spokojne choć samotne życie gdzieś na południu Niemiec. Tak było do czasu gdy osoba, która przedstawiła mu się jako Gustaw von Horstrupp zafundowała mu przeżycie zwane Spokrewnieniem. Nie łudźcie się, Gustaw zadbał o to by ten rytuał przebiegł w możliwie bolesny i okrutny sposób. Porzucił Eliasha gdzieś w lesie, odszedł gdy ten budził się tuż po przemianie. Czując narastający z każdą chwilą głód krwi i towarzyszący mu ból Eliash wpadł w szał oddając się we władanie Bestii.

Szczegółów z wydarzeń tamtej nocy dowiedział się dopiero z mediów, gdy już odzyskał świadomość. Wszystko wskazywało na to, że w swym szale dotarł do małego miasteczko, brutalnie zamordował mieszkającą tam rodzinę niejakich Hammiltonów, a podczas ucieczki ranił trzy osoby, które starały się go obezwładnić. Eliash musiał uciekać, na pamiątkę tamtych wydarzeń zatrzymał jednak stronę z gazety, w której opisano tą tragedię, i na której widniało rodzinne zdjęcie Hammiltonów, miało mu ono przypominać o mroku, który kryje się w jego duszy.

A co się stało z Gustawem? Odszedł, bez słowa. Eliash nie dowiedział się czemu go przemieniono, ale poprzysiągł sobie, że odnajdzie Gustawa, którego twarz bardzo dokładnie wyryła się w jego pamięci. Sam nie wie co zrobi gdy już go odnajdzie, ale na pewno zada mu jedno proste pytanie. Dlaczego?

Obecnie Eliash jedzie pociągiem z Londynu do Ashford, położonego na południu Anglii miasteczka, w którym może przebywać Gustaw. Wygląda na to, że ma się tam spotkać z jakimś Tonym Merserem.

Czemu zaś Gustaw przemienił Eliasha w wampira, i to w tak brutalny sposób? Któż to wie? W mojej wersji zrobił to dla zabawy. Eliash nie był jego pierwszą, ani ostatnią ofiarą. Gustaw lubił porzucić swe dzieci samopas i obserwować z ukrycia jak w amoku docierają do najbliższego miasteczka i poddają się głodowi i rządy mordu. Po wszystkim odchodził zapominając o swych potomkach.

Ostatnio jednak na jego, i jego dzieci padł cień. Wampirze rody uznały, że Gustaw (który do żadnego klanu nie należy) łamie Maskaradę, i w związku z tym zdecydowano się wyeliminować zarówno jego, jak i jego potomków. Pierwsze egzekucje już się zaczęły. To właśnie dla tego Gustaw ruszył do Ashford, skontaktował się z nim Tony, jeden z jego synów, który dowiedział się o tym, że ktoś poluje na pozostałych, i postanowił poinformować o tym swego ojca. Niestety inne wampiry znalazły go wcześniej. Pętla na szyi Gustawa powoli się zaciska, a wraz z nią pętla na szyi BG, który wkrótce stanie się celem nieznanych mu zabójców.
 
Awatar użytkownika
shaman_tm
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 541
Rejestracja: śr lis 05, 2008 2:41 pm

Almanach

pt lut 05, 2010 9:20 am

Czas na odświeżenie tematu. Mam nadzieję, że moi gracze tego nie czytają... ;)

ŻĄDZA KRWI, czyli historia dwóch kowali (tekst może być drastyczny)

Było sobie w Middenheim dwóch kowali. Jeden z nich starszy, uznany rzemieślnik imieniem Eberhardt Schwarzschmidt. Miał swój warsztat w dzielnicy Brotkopfs, gdzie wykonywał najczęściej oręż dla możnych panów miasta. Drugi z nich był młody i praktycznie nieznany, nazywał się Walter Kluger. Założył nieduży warsztat na Handwerkstrasse 17, w dzielnicy Wynd. Miał jednak swój sekret. Dwa late wcześniej uratował od pewnej śmierci pewnego krasnoluda, Thorwalda zwanego Głuszcem. Głuszec, będący rzemieślnikiem z Gór Krańca Świata zawarł z nim braterstwo krwi (co samo w sobie jest tematem na osobną historię) i w podzięce przekazał Walterowi tajemnicę warstwowego skuwania stali. Dzięki temu młody kowal zaczął w Middenheim zdobywać tak klientów, jak i majątek. Ożenił się z pięknąi bogobojną mieszczanką Bettiną, która dała mu czwórkę dzieci: najstarszego Timma, który pomagał ojcu w kuźni, młodszego Eryka, oraz dwie córki - Sylke i malutką Erikę.
Sukces Waltera nie uszedł uwadze Schwarzchmidtów, którzy byli pełni zawiści do młodego i trochę beztroskiego kowala. Nie spodziewał się on jednak, że obmyślili dla niego okrutny los.
Nikt nie wiedział, że Eberhardt był wyznawcą Boga Krwi. Dośc długo planował on swą zemstę (a zarazem ofiarę dla Khorne'a). Okazja zdarzyła się, kiedy miejscowy szlachcic zamówił u niego topór. Ta kunsztownie zdobiona broń miała być prezentem dla grafa z okazji zbliżającej się wiosny i pierwszych w roku łowów na grubego zwierza. Eberhardt Schwarzschmidt nie zdołał wykonać zamówienia. Topór nie został przez niego skończony, a kowal wymówił się udając, iż uległ w kuźni wypadkowi który zranił mu dłoń. Szlachcic podjął decyzję, że zamówienie ukończy młody Walter, którego rosnąca sława dotarła do jego uszu. Przekazał więc dokończenie broni w ręce Klugera. Tak oto plan Schwarzschmidta zaczął działać. Broń była przez niego przeklęta. Stopniowo, podczas pracy nad nią drążyła umysł biednego Waltera. Stawał się oschły, opryskliwy, odsunął się od rodziny. Potem gwałtowny. Męczyły go straszne sny, wizje. Tłumaczył to jednak pracą. Mijały dni, a jego nawiedzał nocą nawiedzał duch Schwarzschmidta. Budziła się w nim żądza krwi. W końcu, pewnej ciemnej nocy, kiedy topór był już niemal skończony, wziął go i zarąbał nim rodzinę. Po kolei. Żonę, córki... syna. Ocalał tylko jeden, Eryk. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności nie spał, ukrył się. Znalazł gdzieś nóż, szamotał się z napastnikiem. Początkowo nie wiedział kto to. Zdawał się tak bardzo przypominać Schwarzschmidta... Potem była tylko krew... Ból... Ojciec legł na ziemi. Poćwiartowana żona patrzyła na niego pustym wzrokiem.

Jak to wykorzystać?
Może być to legenda. BG kupują niedrogo warsztat (kuźnię) z zamiarem otwarcia interesu. Niedrogo, bo ludzie mówią, iż ciąży na niej klątwa mordercy. Potem, gdzieś w kuźni, albo w domu obok znajdują ukryty kunsztownie zrobiony, niemal skończony topór... Czy historia się powtórzy?
A może gracze prowadzą śledztwo w sprawie brutalnego morderstwa?
U mnie w kampanii ta mroczna historia jest tajemnicą z przeszłości jednej z postaci.
Ostatnio zmieniony pt lut 05, 2010 9:22 am przez shaman_tm, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Xolotl
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 166
Rejestracja: pt wrz 04, 2009 10:33 am

Almanach

pt lut 05, 2010 10:00 pm

Fajne:D Wyokorzystam jeśli tylko będę miał okazję:) Z moich graczy tylko jeden odwarzył się na mroczną tajemnicę.

Mi ostatnio wpadł pomysł na pewną ciekawostkę do 7th Sea, ale mozna jakos wykorzystać gdzie indziej.

Ślimaki Ugudu
Wielu piratów słyszało legende o ślimakach ugudu. Podobno te małe stworzenia, które zamieszkują większość tropikalnych wysp mają niezwykłą właściwość. Mianowicie każdego ranka gdy się budzą zwracają się przodem w stronę miejsca swojego urodzenia. Podobno niektórzy piraci zakopując swe skarby na wyspach zabierali ślimaka ugudu ze soba, by być pewnym że trafią na tę wyspę ponownie, nawet bez mapy. Czy tak jest naprawdę?

Ja wykorzystam ten motyw tak, że na statku na którym będą BG pewien czarnoskóry marynarz(postury dębu) będzie takiego slimaka nosił na ramieniu, jak udomowione zwierzę. Podobno ślimak ten urodził się na jednej z wysp na siódmym morzu, a ów marynarz ma go z niewiadomego, skrywanego źródła. Zapytany o niego(jeśli znajdzie się ktoś odwarzny) odpowie, że ma pewien dług do spłacenia i dlatego ten ślimak jest z nim. Niektórzy mówią że ma to związek z niezwykłymi tatuażami zdobiącymi jego ciało...
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

Re: Almanach

śr lut 10, 2010 2:11 pm

Shaman, jak zwykle warhammerowo i klimatycznie. :) Xolotl, ciekawie. Trochę przypomina mi to pomysł z kamieniem ciepło-zimno, który przewinął się gdzieś tu wcześniej, ale ta wersja chyba bardziej mi się podoba. Tym bardziej, że pasuje też fajnie do młotka. A tym czasem ode mnie kilka zachomikowanych pomysłów:

POTWORNE NARODZINY

Stary Świat dawno już oddał się we władanie nocy, jeśli wierzyć wskazówką na wieży zegarowej w ratuszu jest już dobrze po trzeciej. Miejskie mury i domy omiatane są gwiżdżącym wiatrem, który z łomotem rozbija o okna lejące się z nieba strugi deszczu. Nawet najgorsze rynsztoki są teraz opustoszałe, wszyscy skryli się w najgłębszych zakamarkach aby tylko przeczekać tę noc. Bohaterowie także są w domu. Ściśnięci po kątach, z dala od nikłego światła rzucanego przez jedną, jedyną, dogasającą już świecę. Prócz nich są też inni, razem jakieś dwanaście osób. Wszyscy siedzą w pełnej napięcia ciszy, oczekują, wzrok błądzi gdzieś po ścianach, słuch zaś czujny ponad wszelką miarę. W sąsiedniej izbie rodzi kobieta, jest pod opieką młodej kapłanki. Już się zaczęło, wkrótce wszystko będzie jasne... Tak, przestała krzyczeć, zaraz się dowiedzą. Przez chwilę w uszy zebranych wbiła się nieznośna cisza, następnie przytłumiony płacz dziecka, a w końcu... (wszyscy niepewnie spoglądają po sobie) płacz załamanej matki.

A więc jednak, stało się. Na twarzach zebranych maluje się rezygnacja i smutek. Drzwi się otwierają, wychodzi kapłanka, zamyka drzwi. Przyszedł czas by podjąć decyzję, tak się umówili. Gdyby dziecko urodziło się mutantem mieli zdecydować co z nim zrobić. Teraz nadszedł ten czas...

Tak oto mógł by wyglądać początek tej sesji. Któryś z BG jest bliskim przyjacielem kobiety, która przed dziewięcioma miesiącami poczęła dziecko z naznaczonym Skazą Chaosu człowiekiem. On sam wkrótce zginął z rąk łowców czarownic, ale jego cząstka przetrwała. Od tamtej chwili wszyscy bliscy kobiety martwili się tym co się może wydarzyć w dniu porodu.

Ostateczne to co się stanie z dzieckiem powinno zostać oddane decyzji BG, a przynajmniej powinni oni mieć na tę decyzję realny wpływ. Ale pamiętaj Mistrzu, prawdziwa zabawa zacznie się tylko wtedy, gdy dziecko przeżyje, bo oto mogą pojawić się wątpliwości. Przecież nie wszyscy głosowali za pozostawieniem dziecka żywego, to bardzo niebezpieczna decyzja, w końcu za ukrywanie mutanta grozi śmierć! A co jeśli ktoś zdecyduje się donieść łowcom czarownic? A co jeśli oni już wiedzą? Jeśli ktoś doniósł już wcześniej? Jeśli już teraz obserwują dom? Czekają na znak by wkroczyć? Oczywiście to działa też w drugą stronę, jeśli większość podejmie decyzję o pozbyciu się mutanta, znajdą się ci, którzy będą chcieli zostawić go przy życiu. Mamy konflikt, ktoś może próbować pomóc w ucieczce matce i dziecku. A jeśli dojdzie do egzekucji? Czy wraz z dzieckiem powinna zginąć też matka? Czy ktoś będzie chciał się za to zemścić?

Do wyboru są dwie drogi, a wraz nimi dwie możliwości rozwoju akcji, każda zapewni graczom inne doznania, ale z pewnością wybór tej drogi nie powinien być dla nich łatwy. Z tego wątku raczej nie da się zrobić sesji o niezobowiązującym mordobiciu i solidnej dawce akcji. Jeśli masz zamiar wykorzystać ten pomysł, upewnij się najpierw, że Twoi gracze nie skwaszą kreowanej atmosfery, bo wtedy wszystko szlag trafi. Upewnij się też, że sam będziesz w stanie poprowadzić coś w tym stylu. Nie ma co ukrywać, to nie jest pomysł dla wszystkich, na przykład ja nie dał bym rady poprowadzić sesji na takiej podstawie.

„13”

Pewnego wieczoru, kiedy BG postanawiają legnąć w karczemnym pokoju żeby rano mieć siły na wyrzynanie kolejnych wrogów, jeden z nich coś zauważy. Na szafce koło łóżka leży zapieczętowana koperta, a obok niej pękata sakiewka, w której można się doliczyć dobrych 50 koron. Jednak to właśnie list jest tu najbardziej interesujący. Zawiera listę dwunastu nazwisk. Nic poza tym. BG mogą się jedynie domyślać co to znaczy. Mogą olać sprawę, mogą też postarać się wyciągnąć jakieś informacje o przynajmniej jednej osobie z listy. Czegokolwiek by jednak nie zrobili pewnego dnia dowiedzą się (z krążących po gospodach plotek), że w okolicy doszło do jakiegoś zabójstwa. Krótkie dochodzenie pozwoli stwierdzić, że zamordowany figuruje na dostarczonej BG liście. Jeśli postanowią zajrzeć do mieszkania zamordowanego, będą mogli znaleźć coś interesującego, identyczny pergamin z wypisanymi nań nazwiskami. Jest w nim jednak drobna, acz znacząca różnica. Nie ma na nim nazwiska zamordowanego, zamiast tego jest nazwisko jednego z BG.

O co tu chodzi? Chyba już się domyślacie. Ktoś rozesłał takie listy do 13 różnych osób, chcąc aby te się nawzajem pozabijały. Po co to zrobił? Czym się kierował wybierając ofiary, w tym jednego z BG? Co się stanie gdy już zostanie tylko jeden? No i czy BG zdecydują się zagrać? Na te pytania nie odpowiem. Zasugeruję jednak, że jest to idealny pomysł, który można rozbudować o próby przeprowadzania zamachów, bądź unikania mordercy. Nie wspominając już o tym, że BG mogą zechcieć wejść w sojusz z którymś z celów. Możliwości jest multum, i to wam pozostawiam ich wymyślenie.

GORĄCY TOWAR

BG siedząc i nudząc się w gospodzie będą mogli podsłuchać pewną rozmowę, którą prowadzi dwóch typów z pod ciemnej gwiazdy™. Wynika z niej, że gdzieś w kanałach dwóch idiotów zostawiło skrzynię z jakąś wartościową zawartością. Wygląda na to, że chcieli ją przemycić, ale w kanałach natknęli się na coś co zmusiło ich do chwilowego porzucenia planów.

Żaden szanujący się BG nie ma prawa przepuścić takiej okazji. Czas się dozbroić i ruszyć do ścieków. Na miejscu okaże się, że skrzynia gdzieś zniknęła, a trop prowadzi w głąb ścieków, gdzie jak się okaże, znajdują się skaveńskie tunele.

NA JAWIE I WE ŚNIE

Podczas plądrowania jakiegoś grobowca jeden z BG swym bystrym okiem wypatrzył małą mosiężną statuetkę spoczywającą gdzieś w kącie sarkofagu (ew. w skrzynce z poprzedniego punktu) i wiedziony odwiecznym instynktem dotknął jej swoimi brudnymi łapskami. W tym momencie sprowadził na siebie dość spory problem, mianowicie klątwę. Od tej pory każdego dnia będzie go nawiedzał demon, ale nie będzie to takie zwyczajne nawiedzenie. Będzie się to działo we śnie BG, czego on będzie jak najbardziej świadomy. Problem w tym, że wizyta demona może mieć miejsce w dosłownie każdym momencie dnia, nawet kiedy BG spać nie będzie. Po prostu kiedy przyjdzie czas BG zaśnie nawet o tym nie wiedząc, będzie mu się zdawało (podobnie jak pozostałym Graczom), że przygoda wciąż wesoło się toczy, aż tu nagle stanie przed nim nasz gość.

Ale czego tak na prawdę ten demon od BG chce? Podczas każdej wizyty będzie mu zadawał podchwytliwą zagadkę, w zależności od podjętej decyzji/wybranej odpowiedzi BG straci ileś tam punktów jakiejś tam statystyki. Zagadki nie powinny wyglądać jak: „ile to 2 + 2”? Tu nie będzie się liczy to czy BG wybierze poprawną odpowiedź, ale to jaką podejmie decyzję. Np: w pewnej chwili świat się rozmywa, BG pojawia się na skale lewitującej pośród bezkresnej czerni, wokół rozlega się głos: Ile jesteś gotów oddać by wyjść? Przed BG pojawiają się drzwi, a przed drzwiami piedestał z dwiema czarami. Jedna jest pusta, w drugiej jest pełno krwi.

To oczywiście pytanie podchwytliwe, gracz może pomyśleć, że musi upuścić do pustej miski tyle swojej krwi, ile jest w pełnej misce. To prawda, ale to tylko jedna z możliwych dróg wyjścia. Jeśli BG upuści sobie krwi na stałe straci 3 punkty Żywotności. Jak można to wykonać inaczej? BG może wypić krew z pełnej miski, wtedy dostanie kilka Punktów Obłędu. Tylko ostatnia możliwość nie jest niczym okupiona, BG może przelać krew z miski pełnej do pustej.

Do tego można dodać presję czasu. Gdy tylko demon zada pytanie włącz stoper, albo jeśli wolisz, wypalaj po kolei zapałki. Każde 10 sekund, bądź jedna wypalona zapałka, to jeden punkt Siły Woli, który utraci Bohater. Oczywiście wszystkie utracone statystyki przechodzą ze snu na jawę. Na końcu przygody BG powinien mieć jednak możliwość ich odzyskania.

Kolejne zagadki powinny być utrzymane w podobnym stylu. BG może stracić jedną, bądź drugą cechę, ale może też nie stracić żadnej. Ostatecznie można też wprowadzić coś co pozwoli mu jakąś cechę podnieść, ale takie rozwiązanie powinno być dostępne tylko po wyjątkowym popisie błyskotliwości ze strony Gracza.

A ile w ogóle powinno być zagadek? Osiem. Czemu akurat tyle? Z prostego powodu, po ośmiu dniach BG umrze, jeśli wcześniej nie dowie się jak zdjąć z siebie klątwę. Można tego dokonać robiąc w realnym świecie coś co podczas ostatniej zagadki da BG możliwość odpowiedzi nie przewidzianej przez demona, przez co cała jego gra się rozsypie. Ale oczywiście dopracowanie patentu pozostawiam wam.
 
Awatar użytkownika
shaman_tm
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 541
Rejestracja: śr lis 05, 2008 2:41 pm

Almanach

śr lut 10, 2010 4:50 pm

Cieszę się, że podobała się historia kowali. Jak będę miał coś więcej, to nie omieszkam podrzucić.
Czy w Potwornych Narodzinach" nie inspirowałeś się nieco "Dwunastoma gniewnymi ludźmi?" Zawsze podobał mi się ten film... kapitalny.
"Gorący towar" - niby taki nic, a cieszy. Fajna zajawka, czy choćby nawet plotka w karczmie, wykorzystam.
"Na jawie i we śnie" chyba trochę rozbuduję... tak ba bardziej warhammerowo :)

Pozdrawiam.
 
Awatar użytkownika
Cubuk
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 844
Rejestracja: pt maja 25, 2007 2:31 pm

Re: Almanach

śr lut 17, 2010 8:11 am

Sytuacje tworzone pod DnD, ale opiszę je w sposób bardziej uniwersalny.

Przetapiać najtwardsze lody

Podczas wędrówki po gęstym lesie, BG natrafiają na ruiny ponurej, gotyckiej katedry. Świątynia jest prawie całkowicie zniszczona, ocalałe ściany obrastają roślinnością, kolumny sterczą bezcelowo, z powodu braku sufitu. Świątynia ta poświęcona jest bogu/bogom sprawiedliwości (w DnD jest to w domyśle Św. Cuthbert).

W centrum świątyni znajduje się bryła magicznego lodu, który, pomimo temperatury, nie roztapia się. Jest również zbyt twardy, by go normalnie zniszczyć. W bryle tej zamknięty jest ważny przedmiot, którego BG szukają. Co to jest - zależy od Twojej przygody.

Gdy tylko gracze przekraczają progi tej świątyni, odczuwają w swoich umysłach wielki ciężar, jakby spoczywało na nich karzące spojrzenie surowego bóstwa. Sumienie nie daje im spokoju i przywodzi wspomnienia, jak BG dokonali w swego życiu czegoś naprawdę złego. Postacie swoimi zmysłami całkowicie przenoszą się do wizji z przeszłości, jednak całkowicie rozmytej, odległej, zniekształconej. Tam po raz kolejny biorą udział w wydarzeniach, w których brali dawno temu. Tym razem jednak sprawa jest przedstawiona z innej strony. Wojownik, który zabił bandytę, dowiaduje się, że bandyta atakował wioskę by zapewnić byt jego rodzinie. Mag, który poświęcił życie człowieka do badań, tak naprawdę potrzebował tego, by uratować setki ludzi od śmiertelnej choroby. I tak dalej...

BG po raz kolejny przeżywają te sytuacje, teraz jednak mają wybór. Ich przeszłości to nie zmieni, ważne będę ich działania i intencje podczas rozgrywania reminiscencji. Jeśli będą w stanie zaakceptować odmienny punkt widzenia, lub nawet okazać skruchę lub przebaczenie, okażą się zwycięzcami. Mogą wtedy przypomnieć sobie naukę np. ojca, który mówi, jak "miecze i topory to tylko tępe narzędzia, to zdolność przebaczania, skrucha i powściągliwość potrafią przetapiać najtwardsze lody". Wtedy właśnie osoba "zwycięska" może swoimi dłońmi stopić lód i dostać się do uwięzionego przedmiotu. Odczuwa wtedy również ulgę, a sumienie daje jej spokój.

Osoba, która odgania od siebie przeszłość, nie jest w stanie zaakceptować innego punktu widzenia, stara się stłumić odpowiedzialność za dokonane zło, jest przegrana. Gdy tylko dotknie bryły lodu, jej umysł atakują obłąkane wizje piekła, w którym ta postać jest uwięziona i przeżywa straszne męki. Z wizji tej nie da się uwolnić, dopóki nie dojdzie ona do konkretnego finału - np. ofiara zostanie pożarta przez jakiegoś demona, bądź jej ciało zostanie zmasakrowane w jakiś groteskowy sposób.

Postaci tej nigdy się nie uda zdobyć przedmiotu w bryle lodu, a świadomość piekła i potępienia ciąży na niej nieuchronnie. Zdaje sobie sprawę, że za swoje czyny nie uzyska rozgrzeszenia i czeka ją wieczność w otchłaniach piekielnych. Wizje powtarzają się i nasilają, a wyrzuty sumienia dręczą postać nieustannie.

Oczywiście wizje te są wywołane interwencją bóstw sprawiedliwości, którym poświęcono tę świątynie.

Cała karczma nasza w otchłań się zatacza

Jest sobie niewielka, typowa wioska - ot, kilkanaście drewnianych domów, karczma, stajnie, pola, młyn i tak dalej. Jednakże mieszkańcy tej wioski kierowali się w swoim życiu złem i nikczemnością, przekładając swoje interesy ponad dobro innych. Doprowadziło to tego, że ta wioska... została wessana do przedsionka piekła.

Cały teren pokrywa czerwona, kłująca, krwista trawa, wiatr niesie czerwono-czarny pył, które dostaje się do oczu, nosa i ust. Konary drzew stały się czarnymi, litymi skałami, a między gałęziami przemieszczają się wielkie, przerażające owady, które od czasu do czasu chowają się wewnątrz drzewa. W zenicie unosi się wyjący wir, który przypomina nieco demoniczne oko. Wir ten wciąga w siebie pył, drobne rośliny i szczątki. Wywołuje to również szaleńczy wiatr.

Młyn (wiatrak) pracuje, chociaż nikt go nie napędza. Śmigła wiatraka obracają się z złowieszczym skrzypieniem, zwisają z nich ludzkie kości i kawałki ubrań - teraz zabrudzone szmaty. Ruch wiatraka wprawia te szczątki w upiorne łopotanie. Niektóre budynki zapadają się pod ziemię, jakby były wsysane przez piekło. Tu i ówdzie ziemia zapada się, by otworzyć bezdenną czeluść, z której wydobywać się będą kolumny ognia. Studnia gromadzi w sobie stos czaszek, a karczma cały czas płonie, jednak jej to nie niszczy. Wieczny płomień przeżera ją w nieskończoność.

Rozwiązanie sytuacji pozostawiam Waszej inwencji.
---
Co Wy na to?
Ostatnio zmieniony śr lut 17, 2010 8:12 am przez Cubuk, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
shaman_tm
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 541
Rejestracja: śr lis 05, 2008 2:41 pm

Almanach

śr lut 17, 2010 8:22 am

Podoba mi się wizja piekielnej wioski - a zwłaszcza plastyczny obraz drzew i wiatraka. W sam raz do wykorzystania w WFRP przy otwarciu przez wrednych kultystów miniaturowej bramy Chaosu :)
 
Awatar użytkownika
Cubuk
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 844
Rejestracja: pt maja 25, 2007 2:31 pm

Almanach

śr lut 17, 2010 3:53 pm

Errmm... czy mi się wydaje, czy naprawdę ubyło parę stron tego tematu? oO
 
Awatar użytkownika
Turgon
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 196
Rejestracja: ndz sty 28, 2007 10:59 pm

Almanach

czw lut 18, 2010 12:30 am

A może całe miasto? Tak jak Klątwa w Planescape'ie??
Pewnie zresztą z tego czerpałeś:)

A propos Planescape'a: Wielojedność.
Zbiorowa inteligencja Szarych Proroków, klanu szczuroludzi i tysięcy zwykłych szczurów pragnie zdobyć władzę nad wielkim, Imperialnym miastem. Szczury, będące oczami i uszami -dosłownie- palcami Proroków śledzą każdy ruch ludzi. Wiedzą o wszelkich posunięciach władz miasta, starających się powstrzymać lawinowo rosnącą ilość tajemniczych zgonów i zniknięć.
Nikt nie jest w stanie wytłumaczyć, czemu nagle całe stada szczurów wyłażą z kanałów i atakują konkretne, ważne dla miasta osoby. Spirala strachu napędza się z dnia na dzień. Dochodzi wręcz do paniki na ulicach, gdy na oczach gawiedzi szczury żywcem pożerają inkwizytora, albo któregoś z czarodziei Kolegium!! Nikt nie wie, jak to się stało, że spłoną zamknięty na cztery spusty i strzeżony magazyn zbożowy. Nikt nie wie, czemu ziarno w drugim zniknęło. Czemu znikają koty? I psy??
A wszystko to dzięki jednemu, jedynemu artefaktowi. Niepozornemu, taniemu lustru w kiepskiej, ołowianej oprawie. Zwierciadłu Myśli, które kontrolowane magią Proroków oddaje im władzę nad szczurami zamieszkującymi miasto.
I w tym wszystkim BG. Próbują odzyskać Zwierciadło, skradzione ich kultowi. Albo są najemnikami, mającymi powstrzymać tajemnicze wydarzenia. Niektórzy z nich mogą być agentami Kolegiów Magii, które wietrzą interwencje Ciemnej Magii. Inni to kapłani, wierzący, że to działalność jakiegoś Mrocznego Kultu. Znajdzie się też i miejscowy profesor, zaintrygowany nienaturalnymi zachowaniami szczurów.
Bla bla bla... I tak dalej...
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

Re: Almanach

czw lut 18, 2010 2:34 pm

Na szybko, dwie sprawy.

Podoba mi się wizja piekielnej wioski - a zwłaszcza plastyczny obraz drzew i wiatraka. W sam raz do wykorzystania w WFRP przy otwarciu przez wrednych kultystów miniaturowej bramy Chaosu


Popieram w całej rozciągłości.

Errmm... czy mi się wydaje, czy naprawdę ubyło parę stron tego tematu? oO


Wrócili...

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości