Zrodzony z fantastyki

  • 1
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

śr gru 15, 2010 2:23 pm

Montreal - Parafia Św. Cutisa
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Logan skinął głową Susan.
- Wydaje mi się, że to jest Cutis. Tylko, że świętym miał zostać Andrik. A Andrews'owi vel Cutisowi przypisano wszystkie zasługi tego Niemca. nawet jeżeli nie wierzy Pani w te seanse, to można sprawdzić informacje w bibliotece. Jeżeli znajdziemy tam coś o Andriku to znaczy, że daty powinny się zgadzać i mniej więcej będziemy już wiedzieć co i jak.
Wyszliście na chwilę na zewnątrz, a Logan postanowił zapalić na ganku.
Zanim Susan i Madame ruszyły do kuchni aby się pokrzepić Amerykanin odparł jeszcze.
- Sądzę, że seans to najlepsze co możemy zrobić. Powinno nam to rozjaśnić sprawę na tyle, aby wiedzieć o co się zahaczyć. A o Jamesa proszę się nie martwić - jestem pewien, że świetnie sobie radzi.
 
Awatar użytkownika
Largus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 899
Rejestracja: wt lut 08, 2005 10:39 pm

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pt gru 17, 2010 1:41 am

Obrazek

Gerhard von Wurstenberg


Gerhard zdziwił się na słowa Logana kierując wzrok w jego stronę, jednak po chwili się uśmiechnął. - Ma Pan racje, rzeczywiście ma Pan rację. Skoro się tyle natrudził to na pewno nie będzie chciał niszczyć przedstawienia. Tak robią najlepsi performerzy, zostawiają wszystko do końca w pełnej mistyfikacji i iluzji nie zdradzając prawdy. - odparł na jego słowa. Na następne sugestie Logana mężczyzna już nie odpowiadał. Postanowił przemyśleć wszystkie aktualne tropy i poukładać je w głowie.

Zniesmaczyła go wiadomość o ponownej nieobecności Ojca McBride. Gerhard nie miał ochoty przesiadywać tu bezsensownie kolejnych dni i chciał jak najszybciej zamknąć tę sprawę i wracać do domu. Teraz będzie trzeba czekać kolejny dzień, stracony dzień. Miał nadzieję, że rzeczywiście Ojciec wróci i będzie szansa z nim porozmawiać.

Mężczyzna nie wychodził na ganek. Wiedział w jakim celu udają się tam pozostali i nie miał ochoty truć się dymem. Słyszał jednak rozmowę przez lekko uchylone drzwi. Nie miał ochoty znów brać udziału w "seansie wywoływania duchów". Mimo, że w to nie wierzył w to kompletnie to jednak było to w pewien sposób męczące i nie miał ochoty znowu tego przeżywać. Zastanawiał się nad jakimś pretekstem aby wymknąć się z plebanii albo przynajmniej tutaj znaleźć jakieś inne zajęcie. Po pewnym czasie wpadł na pewien pomysł. Kiedy tylko pojawiła się gospodyni rzekł do niej. - Szanowna Pani. Czy mógłbym rozejrzeć się po gabinecie Ojca McBride? Po prostu nie chcę marnować naszego czasu. W czasie kiedy Państwo będą wywoływać duchy ja zajmę się czymś pożytecznym i może znajdę coś interesującego w dokumentach, plebanii czy kościoła. Myślę, że Ojciec nie będzie miał nic przeciwko, w końcu uważa nas za przyjaciół, a poza tym również i jemu zależy na jak najszybszym rozwiązaniu sprawy. - mówił pewnym, przekonującym tonem.
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

śr gru 22, 2010 2:36 pm

Montreal - Parafia Św. Cutisa
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Susan
Kiedy skończyliście pić kawę z Loganem, udaliście się do piwnicy, do miejsca gdzie znajdują się zwłoki.
Było dość zimno i chłodno, a ponowne zejście do grobu powodowało dreszcze.
Madame była nieco poddenerwowana, kiedy szykowaliście się do seansu powiedziała.
- Święty Cutis był wspaniałym człowiekiem. Został oczyszczony i Bóg go przyjął. Nie to co człowiek, którym kiedyś było to ... coś. Chyba sam diabeł nie byłby gorszy. W razie gdybym się wystraszyła, lub nastraszyła Was, musicie mnie drodzy Państwo obudzić.
Zabraliście ze sobą krzesła, aby usadowić się wygodnie. Przygotowania przebiegały dość podobnie jak przedtem. Złapaliście się za ręce i próbowaliście się wyciszyć. Głowa madame opadła na pierś.
Nagle zrobiło się przeraźliwie zimno.
- Mój Pan życzy sobie, abyście stąd odeszli. Nie możecie wtrącać się w jego sprawy i nadal żyć. Mój Pan jest wszechpotężny. Karze tych, którzy mu się opierają i zabija tych, którzy występują przeciwko niemu!
Głos był niski, z wyraźnym starodawnym akcentem, którego jednak nie byliście w stanie rozpoznać. Susan zauważyła, że na twarzy Logana malowało się ewidentne przerażenie, jednak mężczyzna zdołał z siebie wyrzucić:
- Kim jesteś? Jak Cię zwą?
- Jam jest James Andrews! - odpowiada madame niskim głosem.
- Dlaczego wszyscy biorą Cię za Świętego Cutisa? - Logan zdaje się przełamywać swój lęk.
- Za kogo? Cóż mówisz tutaj śmiertelniku? Nie znam żadnego Świętego, a nawet gdyby to prędzej skończyłby on na ołtarzu mojego Pana, jako wyśmienita ofiara! Mój Pan Was obserwuje śmiertelnicy! Przygotujcie się na jego przyjście! - te słowa brzmią niezwykle złowrogo i zaczynacie odczuwać strach, oraz przeświadczenie, że zaraz zdarzy się coś...złego.
W tym momencie Logan - jakby rażony jakimś nagłym impulsem porusza się, aby obudzić madame. Niestety nie udaje mu się to, gdyż wcześniej madame traci przytomność z cichym jękiem i westchnieniem.
Kolejną rzeczą jaką odczuwacie jest ukłucie w dłonie - jakby poraził was delikatnie prąd.
I wtedy zaczyna się. Odczuwacie w pokoju obecność jeszcze jakiejś istoty. Potężnej, złej. Jej aura nie pozwala się ruszyć Wam z miejsc. Czujecie delikatny zapach ozonu, bezcielesna istota jest ogromna, zła, wypełnia sobą cały grób.
Nagle w kręgu pojawia się oko o źrenicy lśniącej szkarłatem. Ma jakieś trzydzieści centymetrów średnicy. Widok jest upiorny, ponieważ oko nie ma powieki.
Susan i Logan wydają z siebie cichy krzyk, jednak udaje się im nie oderwać oczu od tej makabrycznej wizji. Logan wymamrotał nawet.
- Kim jesteś?
- Jak jest Chaugnar Faugn. Pan mojego uniżonego sługi, którego wezwaliście.... - głos dochodzi zewsząd, a jednocześnie znikąd.
Przez chwilę jeszcze siedzicie sparaliżowani mocą oka.
Nagle w głowach słyszycie:
- Doceniam Wasze męstwo i daję Wam szansę ucieczki. Jeśli zlekceważycie moją litość, skażecie się na zagładę.
Po tych słowach oko znika, a Wy odzyskujecie możliwość ruchu.
Tymczasem madame budzi się z cichym jękiem.
- Przydałaby mi się silna kawa. Albo i kieliszek calvadosu... - szepcze.



Gerhad
Zanim pozostała dwójka i madame udali się do piwnicy, starszy jegomość wypytał madame o McBride'a. Tego jak zwykle nie było i madame przekazała, że wróci nad ranem, ponieważ musiał wyjechać aby dopilnować kilku spraw związanych z parafią.
Prusak postanowił jednak nie czekać na powrót księdza. Kiedy pozostali zniknęli w piwnicy, starszy jegomość szybko ruszył w stronę pokoju proboszcza. Uzbrojony tylko w kawałek drutu zaczął manipulować przy zamku. Nie było sensu czekać. Należało sprawdzić wszystkie możliwe informacje.
Po chwili drzwi stały już otworem.

Gerhard nieco niepewnie zajrzał do środka. Pokój był niezwykle skromnie urządzony. Łóżko, szafa, stolik i dwa fotele. Na ścianie obraz Jezusa i klęcznik. Oto cały wystrój pokoju. Starszy mężczyzna rozglądał się po pokoju, poszukując jakiś ksiąg jednak nie udało mu się nic takiego znaleźć. Wyglądało na to, że nie było ich w pokoju.

Na stoliczku leżał za to dziennik McBride'a. Dość gruby zeszyt oprawiony w czarną skórę. Może tam znajdują się jakieś informacje?


**********************

Montreal - Posiadłość Lavoie
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Zaczęło się przeszukiwanie tego pobojowiska. Luther ostrożnie poruszał się, oglądając wszystko, co znajdowało się w pokoju i mamrocząc do siebie w jakimś niezrozumiałym języku.
James także rozglądał się po pokoju, jednak jego uwagę w pierwszej kolejności przykuł jego uwagę znak na podłodze. Okrąg był namalowany, ale miejscami linie były dosłownie wydrapane w deskach podłogi. Dopiero przy bliższym zanalizowaniu tego co znajdowało się na podłodze można było powiedzieć coś więcej. Rysunek był bardzo wymyślny. Na okrągły kształt składało się pięć równobocznych trójkątów rozmieszczonych równo na obrębie koła i przeplatających się ze sobą. Podstawy trójkątów zachodzą na siebie pośrodku kręgu, tworząc pentagram.
Nagle Jamesowi przyszło do głowy, że cały ten symbol przypomina nieco znak wyrzeźbiony na kamiennej poduszce miejsca gdzie spoczywało ciało Cutisa. W samym środku znajdują się dodatkowe symbole, ale są za małe aby zauważyć je z zewnątrz kręgu.
- Popatrz na to James. - głos Luthera odrywa kanadyjczyka od analizowania kręgu. Kapłan wskazuje na poustawiane na półeczkach pod ścianą drewniane żołnierzyki. Przedstawiają Brytyjczyków w paradnych czerwonych mundurach. Mają po 20 cm wysokości. Są porządnie pomalowane, niektóre mają nawet plamki na twarzach symbolizujące policzki. Luther bierze kilka z nich do ręki i pokazuje Ci przysuwając świecę.
-Spójrz na lewą stronę... - faktycznie - wszystkie figurki posiadają z lewej strony ślady ludzkich zębów. Można też wywnioskować, że był to ktoś dorosły. Czyżby Lucien w swojej chorobie pogryzł figurki?
- A Ty co znalazłeś? - pyta Luther.
Pokazujesz mu krąg, wskazując na małe symbole w środku. Kapłan próbuje wejść do środka kręgu, jednak nie jest w stanie dojść do centrum. Kiedy tylko przekracza linię figury natychmiast się cofa.
- Jest mi niedobrze. Ten twór mnie odpycha. Nie jestem w stanie dostać się do środka. Ty spróbuj.
Nieco niepewnie stawiasz pierwsze kroki. Przez chwilę czujesz opór i falę mdłości, jednak znikają one i bez przeszkód możesz wejść do wnętrza kręgu. Kiedy docierasz do środka, nagle czujesz uderzenie fali jakiejś energii. Padasz na ziemię. Ostatnią rzeczą jaką widzisz, jest krzyczący w Twoją stronę Luther i błysk czegoś srebrnego pod łóżkiem Luciena.
Kiedy się budzisz, stoisz w miejscu które możesz nazwać nicością. Wszędzie jest ciemno, nie można rozpoznać kierunków. Przed Tobą, w pewnej odległości widzisz sylwetkę wielkiego, białego wilka. W przednich łapach trzyma on jakieś małe stworzenie - to chyba kot. Wilk ze smakiem rozszarpuje zdobycz, rozpruwa wnętrzności. Słychać trzask miażdżonych kości zwierzęcia.
Nagle coś się zmienia - wilcze kształty się rozmywają i już po chwili stoi przed Tobą stary i wychudzony mężczyzna. Ma nos Jean-Claude'a i dzikie szalone oczy. Pomimo zmiany kształtu nie przestaje on pożerać zdobyczy.
Nagle odwraca się w Twoją stronę i rozciąga wargi w parodii uśmiechu. Wyciąga w Twoją stronę dłoń, w której wciąż ma parujące resztki kota. Uśmiech na jego twarzy w naturalny sposób przechodzi w grymas obnażający jego zęby.
- Prenez-en! Soyez fort! - odzywa się skrzypiącym głosem.
Masz, poczęstuj się! Bądź silny!

Wtedy też budzisz się w kręgu i wizja się kończy....

 
Awatar użytkownika
Largus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 899
Rejestracja: wt lut 08, 2005 10:39 pm

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

ndz gru 26, 2010 6:55 pm

Obrazek

Gerhard von Wurstenberg


Z odpowiedzi gospodyni wynikało, że Ojca McBride nie będzie przez najbliższe kilkanaście godzin. Miał więc wiele czasu aby przeszukać parafię. Niecierpiał siedzieć i niczego nie robić, a że Ojciec kompletnie tego nie ułatwia ciągłymi zniknięciami, czas zabrać się samemu do roboty, nawet jeżeli oznaczałoby wykorzystywanie nie do końca uczciwych posunięć. Zależało mu na czasie. Kiedy więc pozostała dwójka wraz z gosposią udali się znów marnować czas i wywoływać duchy, tym razem do piwnicy, ten z kolei postanowił się udać do pokoju Ojca. Tak jak przypuszczał, zamek był zamknięty. Nie stanowił jednak zbyt wielkiego oporu. Grzebiąc chwilę zabranymi ze sobą drucikami otworzył po chwili drzwi. Aż dziw, że posiada takie umiejętności. Może to też bardziej było szczęście niż też wyuczona umiejętność.

Wewnątrz było bardzo skromnie. Gerhard poruszał się ostrożnie starając się niczego nie dotykać, a jeżeli już coś oglądał to bardzo ostrożnie i odstawiał dokładnie w to samo miejsce, tak samo ustawione. Chciał ślad swojej obecności zniwelować do absolutnego minimum. Przyglądał się jedynie rzeczom leżącym na wierzchu. Nie chciał nigdzie grzebać, w osobistych rzeczach, jakkolwiek to paradoksalnie w obecnej chwili brzmi. Drzwi do szafy jedynie lekko uchylił i zajrzał do środka. Dostrzegł tam tylko sutanny, płaszcz, koszule. Jego największą uwagę przykuł natomiast dziennik Ojca pozostawiony na stoliku. Podszedł do niego bliżej. Ujął w dłoń rąbek swojej koszuli i przez nią, aby nie pozostawić śladów, zaczął ostrożnie jedną ręką wertować zawartość...
 
Awatar użytkownika
Amanea
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1629
Rejestracja: wt sty 05, 2010 1:31 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

wt gru 28, 2010 3:13 pm

Obrazek

Susan Howard


- Zabierzmy madame na górę. - odezwała się Susan drżącym głosem, zrywając się z miejsca - Nie chcę tu dłużej zostawać...
Podczas kiedy pomagali madame wstać, panna Howard rozglądała się nieustannie. Nie mogła pozbyć się wrażenia, że stale coś ich obserwuje. Tak, jakby złowieszcze oko wciąż unosiło się gdzieś w pobliżu. Czym prędzej opuścili pomieszczenie i udali się do kuchni. Susan drżacymi rękoma pomogła madame z kieliszkami i nalewaniem trunku. W tej chwili miała wielką ochotę się upić i zrzucić wszystko na karb pijackich wizji... Niestety to nie załatwiłoby sytuacji.
- Wygląda na to, że monsieur miał rację. - odezwała się w końcu - Świętym Cutisem powinien być Andrik, a Andrews został za niego uznany w toku jakiejś fatalnej pomyłki... Albo ktoś - lub coś - doprowadziło do tego specjalnie.
Madame nalała młodej kobiecie więcej alkoholu, widząc jak ciężko ta przeżyła ostatni seans. Susan podziękowała skinieniem głowy i szybko wypiła kolejny kieliszek.
- I kim do cholery jest ten cały Chaugnar Faugn? - nazwę tę wymówiła ciszej i z pewnym strachem, jakby dziwna, zła siła miała zareagować na te słowa - Musimy poszukać czegoś o Andriku, sprawdzić czy coś o nim znajdziemy, porównać ewentualne daty; zgodnie z tym, co proponowałeś wcześniej, monsieur. Mam wrażenie, że miotamy się jak muchy w sieci w pająka...
~ Tuż przed śmiercią... - dodała w myślach, podsuwając madame kieliszek do ponownego napełnienia.
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

śr gru 29, 2010 4:45 pm

Montreal - Parafia Św. Cutisa
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Gerhard

Zabrałeś się za przeglądanie dziennika McBride'a. Większość notatek dotyczy obowiązków Philipe'a jako opiekuna parafii, sporo też jest odniesień do pism św. Augustyna, św. Tomasza z Akwinu itp. Znajdują się też tutaj informacje o lokalnej polityce diecezjalnej i wpisów czysto osobistych. te ostatnie grzecznie pomijałeś.
Wynikało z dziennika, że starania o powstanie parafii podjęte zostały przed kilku laty, ale i tak ojciec uważa się za szczęściarza, że przychylenie się do jego prośby nastąpiło tak szybko. Po zdobyciu niezbędnych zezwoleń i zgód, zabrano się za gromadzenie funduszy, które zakończyło sie kilka miesięcy temu i rozpoczęto wtedy renowacje i przebudowę seminarium, w którym znajduje się teraz kościół.
Twoją szczególną uwagę przykuło kilka wpisów z okresu przebudowy:



Kiedy skończyłeś czytać, usłyszałeś na dole kroki i rozmowy. Wyglądało na to, że wywoływanie się skończyło. A jego uczestniczy byli poruszeni.

Susan
Kiedy dotarliście do kuchni nie było w niej Gerharda. Przez chwilę zastanawiałaś się, gdzież podziewa się staruszek.
Logan wyglądał na równie wstrząśniętego jak Ty całym zajściem. Wstał od stołu - zapewne dlatego, aby nie pokazać, jak drżą mu ręce - i ruszył do drzwi. Otworzył je na oścież i odpalił papierosa. Wtedy też zorientowałaś się, jak późno już jest. Słońce dawało już mniejszą ilość ciepła. Było dość późne popołudnie (ok 17.00)
- Ma pani rację. Powinniśmy poszperać jeszcze nieco. Wydaje mi się także, że niezbędna będzie rozmowa z McBride'em. Mam przeczucie, że nie wiemy wszystkiego, a ojciec coś przed nami zataił. Dodatkowo nie wiem, czy uda nam się jeszcze coś dzisiaj załatwić. No i nurtują mnie dwa pytania - gdzie jest James i Luther, oraz Pan Gerhard?
Logan zaciągnął się mocno papierosem
Ostatnio zmieniony śr gru 29, 2010 4:45 pm przez Morel, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Amanea
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1629
Rejestracja: wt sty 05, 2010 1:31 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pt gru 31, 2010 12:24 pm

Obrazek

Susan Howard


Susan dołączyła do Logana i również odpaliła papierosa. Dymem zaciągnęła się niemal z lubością. Przymknęła oczy, kojąc skołatane nerwy.
- James i Luther chyba wciąż nie wrócili z pogrzebu. Nie podobają mi się Lavoie. Mam nadzieję, że nic złego się nie stało. Zaś monsieur Gerhard nie może być daleko. Tylko tego brakuje, żeby ktoś z nas zniknął... - westchnęła, kręcąc głową - Sądzę, że powinniśmy poczekać tutaj na resztę. Podzielmy się informacji, które każdy zebrał. Poskładajmy to wszystko jakoś i zaplanujmy kolejne kroki. McBride powinien też niebawem wrócić...
Susan strzepnęła popiół nerwowym gestem.
 
Awatar użytkownika
Largus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 899
Rejestracja: wt lut 08, 2005 10:39 pm

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

czw sty 06, 2011 9:59 pm

Obrazek

Gerhard von Wurstenberg


Mężczyzna zmarszczył czoło. Przeczytał parę razy wybrane daty. Wpisy te były niezwykle intrygujące. Wynika z tego, że z Ojcem McBride nie wszystko jest do końca w porządku. Oszalał, jest obłąkany, ma przewidzenia. Spojrzał na owe wpisy jeszcze raz, starając się zapamiętać jak najwięcej szczegółów, po czym odłożył dziennik dokładnie tak jak leżał pierwotnie. Powoli wyszedł z pokoju upewniwszy się uprzednio czy wszystko jest na swoim miejscu i zamknął za sobą drzwi.

Zszedł na dół. Przy drzwiach stała pozostała dwójka zaciągając się łapczywie papierosami.
Gerhard podszedł bliżej, machnął parę razy przed sobą aby rozrzedzić dym i chrząknął zwracając tym na siebie uwagę.
- Znalazłem ciekawe informacje w pokoju Ojca, a dokładniej w jego dzienniku. Wygląda na to, że McBride stracił rozum. Wypisuje, w swoim dzienniku, jakieś mijające się z sensem rzeczy. Erstens, twierdzi, że ktoś czyha na jego życie, że ktoś chce zabrać serce, które znalazł w grobie, nazywa ich Oni.
Zweitens, wspomina też coś o jakiejś tajemnicy, którą mogą znać również złodzieje, którzy chcą wykraść serce, i to właśnie przez nią chcą to uczynić.
Drittens, ową tajemnicą może być krew, czymkolwiek ona jest. Wspomina o niej we wpisie dotyczącym nas. Jako, że jesteśmy inteligentnymi osobami możemy pomóc mu rozwikłać zagadkę różnicy dat, 178 lat tajemnicy. Obawia się jednak, że możemy dowiedzieć się więcej, czegoś na temat właśnie wspomnianej krwi.
- wymienił informacje i na chwilę przerwał zastanawiając się - Chyba nic więcej nie znalazłem w tych wpisach istotnego. Ogólnie wydaje mi się, że odkąd znaleziono ciało, a konkretniej serce, Ojciec zaczął robić się coraz bardziej oszalały. Myślę, że warto by go również przesłuchać. - dodał, a po chwili spytał przybierając przy tym dziwny uśmieszek - A jak państwa wywoływanie duchów?
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

ndz sty 09, 2011 11:26 am

Montreal - Parafia Św. Cutisa
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Logan podszedł do Gerharda, jego mina była dziwnie zacięta. Starszy jegomość nie do końca był w stanie z niej coś odczytać, jednak zorientował się, że coś się stało. Pytanie o wywoływanie duchów pozostało bez odpowiedzi.
Złapał też nieco wystraszone spojrzenie Susan.
CO się do cholery stało w tej piwnicy?
Tymczasem Logan powiedział:
- Czy mogę zerknąć na dziennik?
Gerhard przekazał go amerykaninowi i ten zaczął pośpiesznie czytać. Kiedy skończył, wskazał palcem ostatnie zdanie.
- Proszę zerknąć tutaj. Krew napisane jest z dużej litery. To może oznaczać, że jest to nazwa czegoś. Może nie chodzi stricte o krew? Może to nazwa jakiegoś bractwa, czy organizacji. Może to właśnie są tajemniczy Oni?
Logan przez chwilę nad czymś się zastanawiał.
- Mamy jeszcze trochę czasu. Możemy ponownie odwiedzić bibliotekę, albo Uniwersytet. Powinniśmy się wyrobić przed nocą. McBride'a nie ma póki co, a pozostali jeszcze nie wrócili.
 
Awatar użytkownika
Amanea
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1629
Rejestracja: wt sty 05, 2010 1:31 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pn sty 10, 2011 11:50 pm

Obrazek

Susan Howard


- Od momentu kiedy je odnaleziono, także ten ogrodnik, Deschamps miał problemy z rękoma i nawiedzały go sny. Mam wrażenie, że to wcale nie jest święte. To jest przeklęte. To ten kult cały... - potrząsnęła głową, nie wiedząc jak to wszystko wyjaśni - To chore. - skończyła, wypuszczając dym.
- Nie pozostaje nam nic innego jak biblioteka po raz kolejny. James też mógłby już wrócić i spojrzeć na to świeżym okiem... - dorzuciła, coraz bardziej poirytowana i zestresowana - Nie wiem też czy chcę spędzać noc tu, na plebanii... - przygładziła włosy i poprawiła sukienkę wystudiowanym ruchem - Dzwońmy po taksówkę i jedźmy tam czym prędzej.
 
Awatar użytkownika
Largus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 899
Rejestracja: wt lut 08, 2005 10:39 pm

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

śr sty 12, 2011 4:43 pm

Obrazek

Gerhard von Wurstenberg


- Tak, również na to zwróciłem uwagę. - odparł na słowa Logana - Musi to być, jak Pan powiedział, jakaś organizacja, zakon czy też jakieś stowarzyszenie. A może chodzi też o jakiś ród? Może krew odnosi się do przedstawicieli jakiegoś rodu, w którym płynie ta sama krew? Rozumie Pan, tak jak mawia się o błękitnej krwi wśród rodzin królewskich. Może w tym przypadku chodzi o tą samą krew, która płynęła u domniemanego świętego? Teraz osoby te zrzeszyły się w swego typu stowarzyszenie. - ciągnął. Udawał, że rzeczywiście zwrócił na ten fakt uwagę od razu, choć tak naprawdę kompletnie mu to wcześniej nie przyszło do głowy, co było dla niego strasznie upokarzające.
- Także myślę, że rzeczywiście dobrym rozwiązaniem będzie ponownie udać się do biblioteki miejskiej i poszukać jakichś informacji na ten temat. - dodał na koniec i ruszył w stronę wieszaka aby sięgnąć po swój płaszcz. Kiedy już go na siebie nałożył przytaknął pannie Susan, że rzeczywiście pora najwyższa aby pozostałe osoby wróciły na miejsce i podzieliły się wrażeniami.
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

czw sty 13, 2011 5:27 pm

Montreal - Parafia Św. Cutisa
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Zgadzając się co do kwestii wyruszenia do biblioteki, zamówiliście taksówkę i po godzinie byliście na miejscu.

Montreal - Bibliotheque Nationale du Quebec
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek

W bibliotece panował spokój, nie było tam zbyt wielkiej ilości ludzi, dlatego też nie mieliście problemów, aby na spokojnie porozmawiać z obsługą biblioteki. Po jakiś piętnastu minutach, na stołach wylądowała spora sterta książek. No cóż należało zabrać się za poszukiwania.
Po jakiejś godzinie Gerhard wpadł na interesujący wycinek - książką zainteresował się, ponieważ była ona w jego ojczystym języku.



Chwilę potem Susan także znalazła coś ciekawego. Postanowiła sprawdzić, czy w mieście nie działy się jakieś dziwne rzeczy związane z jakimiś kultami, lub organizacjami. Co prawda były to wyciągi z raportów dotyczących północnego Quebecu, ale też się nadawały.



Montreal - Posiadłość Lavoie
Domek Luciena
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Kapłan stał i spoglądał jak James upada w kręgu. Sam nie mógł tam wejść, ponieważ jakaś siła odpychała go do zewnątrz namalowanej figury i wywoływała u Luthera mdłości. Jego parter wszedł do środka, po czym niemalże momentalnie zemdlał. Wszystko trwało mniej niż dwadzieścia sekund. Nagle James ocknął się i nieprzytomnym wzrokiem spojrzał na Ciebie, wyciągając rękę w Twoją stronę.
- Ratunku... - tyle zdołał wychrypieć mężczyzna.
 
Awatar użytkownika
Largus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 899
Rejestracja: wt lut 08, 2005 10:39 pm

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pt sty 14, 2011 10:43 am

Obrazek

Gerhard von Wurstenberg


Mężczyzna z zainteresowaniem przeglądał książkę, w jego ojczystym języku, dotycząca imperium ottomańskiego. Mimo wszystko to jednak nie spodziewał się znalezienia tutaj książki po niemiecku. Poczuł się jakby znów był u siebie. Przywiodło to wspomnienia o ojczyźnie. Zastanawiał się czy kraj podniósł się po klęsce wojennej. Słyszał, że powstało nowe państwo zwane Rzeszą Niemiecką, gdzie rządził prezydent i parlament. Kiedy opuszczał ojczyznę była jeszcze ona Cesarstwem. Pamiętał jeszcze cesarza Wilhelma I Hohenzollerna, miał okazję kiedyś uczestniczyć, jeszcze jako młodzieniec, w jednym z jego przemówień. Pamiętał przemawiającego cesarza do tłumu, kiedy to jakiś mężczyzna, zamachowiec, oddał w kierunku cesarza i jego małżonki strzał, na szczęście chybiając. Niedługo po wyjeździe z kraju cesarz zmarł, a koronę przejął jego wnuk Wilhelm II. Gerhard zastanawiał się czy by nie powrócić na stare lata do ojczyzny, teraz kiedy jest po wojnie na pewno będzie panował już tam spokój. Może przydałby się jako inteligencja w nowo odradzającym się kraju, znalazłby pracę na jakimś z tamtejszych uniwersytetów, choćby w Berlinie.

Pogrążony w zamyśleniach omal nie przeoczył niezwykle ciekawej informacji. Przeczytał dany fragment kilka razy. - Znalazłem tu coś interesującego - odparł w końcu przerywając ciszę panującą w bibliotece. - Poprawił palcem okulary na nosie, chrząknął i przyłożył palec do kartki, do pierwszego słowa i zaczął czytać nagłos tłumacząc jednocześnie zapis na angielski. Po skończeniu podsumował pojawiające się informacje. - Wygląda na to, że Krew, o której przeczytaliśmy w pamiętniku Ojca McBride, najprawdopodobniej musi odnosić się do opisanej tutaj religii Tsang, tudzież Krwi Serca. Z tego co tu zostało zapisane wynika, że religia powstała najpóźniej w XI wieku, w Bagdadzie, czyli w Imperium Osmańskim, gdzie udał się później nasz domniemany święty. Mógł więc przystąpić do tego kultu. Może sam propagował nową religię, choć działał jako duchowny kościoła katolickiego. Ojciec McBride być może również jest wyznawcą tejże religii, skoro o niej wspomina i boi się jej odkrycia przez nas. Znajdując św. Cutisa, znajduje w takim wypadku również "świętego" dla religii Tsang. Może stąd ta ekscytacja znaleziskiem, a może kryć się pod tym również coś więcej. - po skończeniu popatrzył po reszcie i czekał na ich komentarz. Interesowało go również co pozostali znaleźli w innych książkach.
 
Awatar użytkownika
Rodriguez
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1252
Rejestracja: wt lip 14, 2009 8:23 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

sob sty 15, 2011 5:02 pm

Ostatnio zmieniony wt sty 18, 2011 12:00 am przez Rodriguez, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Amanea
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1629
Rejestracja: wt sty 05, 2010 1:31 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pn sty 17, 2011 11:55 pm

Obrazek

Susan Howard


- Myślicie, że ojciec może faktycznie należeć do tej religii? - zapytała, gładząc nerwowym ruchem okładkę jednej z ksiąg.
- Po tym co dziś widzieliśmy jestem pewna, że Bóg wiele wspólnego z tym nie ma... - skrzywiła się lekko.
- Deschamps, który miał styczność z nieboszczykiem i sercem jest na skraju załamania nerwowego, śni koszmary, cierpi na problemy zdrowotne. A ten Chaugnar Faugn, to co tam się pojawiło, to wszystko... - pokręciła głową.
~ Na trzeźwo nie da rady... ~ pomyślała.
- Irytuje mnie, że ojciec nic nam nie powiedział... Nie wspominał nic o tym, że ktoś chce go zabić, a chyba powinien nas uprzedzić o takim szczególe? Może poszukajmy jeszcze czegoś na temat tego pana i władcy... - wzdrygnęła się lekko - ...a potem powinniśmy spotkać się z McBridem. Cóż, dowiedzieliśmy się o Krwi. Wiemy, co prawda z dziennika, ale wiemy, że ktoś chciał wykraść ciało lub serce. Może ojciec powinien nam więcej wyjaśnić? Bo odpowiedzi na pewno nie czekają w jakiejś książce...
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

wt sty 18, 2011 6:59 pm

Montreal - Posiadłość Lavoie
Domek Luciena
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Luther wyciągnął dłoń w kierunku Jamesa, a ten złapał ją i trzymając się kurczowo w końcu wyczołgał się z kręgu. Mężczyzna był zlany potem i leżał dłuższą chwilę na ziemi, zbierając siły aby się podnieść.
Kiedy w końcu - wsparty na ramieniu księdza - stanął na własnych nogach, spojrzał na Luthera i powiedział.
- Nie wiem co to było. Ale następnym razem powstrzymaj mnie przed wejściem do środka.
Luther poczuł, że mężczyzna drży ze strachu. Zastanawiające było, co wywołało taką reakcję.
Tymczasem James zaczął rozglądać się po pokoju.
- Tam pod łóżkiem coś jest. Muszę jeszcze chwilę odpocząć, ale tam widziałem coś srebrnego.
Wskazał ręką na łóżko Luciena.

******************

Montreal - Bibliotheque Nationale du Quebec
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Logan spojrzał w okno.
- Wydaje mi się, że nic już dzisiaj tutaj nie zdziałamy. Czas wracać na plebanię i poczekać na ojca. Sądzę, że rozmowa z nim - szczera rozmowa - powinna wiele wyjaśnić. Nie sądzicie Państwo? Chyba, że macie jakieś inne pomysły, czego jeszcze powinniśmy poszukać będąc na miejscu.
 
Awatar użytkownika
Rodriguez
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1252
Rejestracja: wt lip 14, 2009 8:23 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

śr sty 19, 2011 4:34 pm

Luther


Luther próbował schylić się, by zajrzeć w miejsce wskazane przez Jamesa. Momentalnie jednak wyprostował się, masując dłonią dolną partię pleców i rzucając mężczyźnie przepraszające spojrzenie.
- Wybacz, James. Chyba nie dam rady... Czy tym razem ja mógłbym prosić Cię o pomoc? - zapytał, mając nadzieję, że jego towarzysz wykrzesa z siebie odrobinę energii, niezbędną do sięgnięcia pod łózko.
Ostatnio zmieniony śr sty 19, 2011 4:35 pm przez Rodriguez, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Largus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 899
Rejestracja: wt lut 08, 2005 10:39 pm

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pt sty 21, 2011 1:45 pm

Obrazek

Gerhard von Wurstenberg


- Zdecydowanie musimy z nim porozmawiać, wyjaśnić parę szczegółów. - odparł gładząc swój zarost na twarzy - Choć czytając jego dziennik nie wydawał się skory do rozmowy na ten temat i raczej obawiał się i miał nadzieję, że nie odnajdziemy prawdy, nie dowiemy się o tej sekcie, bo inaczej tego nazwać nie można. Także może to być trudna rozmowa. - dodał, a po chwili zaczął kontynuować - Po wpisie, który znaleźliście Państwo w drugiej książce nie wydaje mi się jednak aby Ojciec McBride był wyznawcą owej religii. Wszak nie jest pozbawiony litości, wydaje się mieć cały czas swoje człowieczeństwo, a nas nie traktuje jak wrogów. Może jednak jest kandydatem, skoro tak obawia się, że dowiemy się prawdy. Jakby było inaczej raczej o wszystkim chciał nam powiedzieć, a nie ukrywać za wszelką cenę. - popatrzył po towarzyszach spod okularów i uniósł brew. Zapadła chwilowa cisza, którą szybko przerwał. - Może mi Pani Panno Howard kim jest Chaugnar Faugn? Bo nie miałem okazji o nim słyszeć, a mówi Pani o nim jakby to był ktoś istotny. - zapytał zaciekawiony, po czym dodał jeszcze z lekkim uśmieszkiem - A jak wywoływanie duchów? Nic Państwo nie powiedzieli. - Nachylił się lekko w kierunku dwójki, opierając się o blat stołu, przy którym siedzieli.
 
Awatar użytkownika
Amanea
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1629
Rejestracja: wt sty 05, 2010 1:31 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pt sty 21, 2011 3:19 pm

Obrazek

Susan Howard


Susan i Logan tylko wymienili spojrzenia. Kobieta wiedziała, że opowiadanie takich rzeczy Niemcowi, może się skończyć tylko kolejnym obśmiewaniem tak głupich zjawisk i udowadnianiem, że mają naukowe wytłumaczenie. Jednak siedzieli w tym razem i zwyczajnie wypadało rozmawiać o tym, co wiedział każdy z nich, a nie taić informacje z obawy przed ośmieszeniem się. Zresztą Susan i Loganowi ani trochę do śmiechu nie było, bo i sytuacja robiła się coraz poważniejsza.

- Ów Chaugnar Faugn ma wiele wspólnego z naszym wywoływaniem duchów. - zaczęła ostrożnie, uważnie śledząc reakcje mężczyzny - Faktycznie, ciało należy do Jamesa Andrews. Zapytany o świętego Cutisa oburzył się na nas, bo nie znał żadnego świętego. Dodatkowo, wspomniał coś o jakimś Panu, który nas obserwuje i że Cutis mógłby być najwyżej jego ofiarą. Czy coś takiego... - Susan westchnęła i zabębniła nerwowo palcami o blat stołu - Logan chciał obudzić madame, przez dłonie przeszedł mi prąd - Deschamps wspominał, że coś takiego miało miejsce, gdy dotknął serca. I wtedy pojawiło się... to...
Ściszyła głos.
- Oko bez powieki, o takie... - rozstawiła palce na odpowiednią odległość, wskazując mniej więcej trzydzieści centymetrów - ...z czerwoną źrenicą. Zabrzmiał głos wypowiadający owo imię - Chaugnar Faugn. Przedstawił się jako Pan sługi, którego wezwaliśmy, czyli Jamesa Andrews. Nie mogłam się ruszyć... A kiedy wspomniał, że daje nam szansę ucieczki i że to litość z jego strony... Cóż. Wstaliśmy, zabraliśmy madame i wyszliśmy. - streściła całą opowieść - To było naprawdę upiorne...
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pt sty 21, 2011 5:00 pm

Montreal - Posiadłość Lavoie
Domek Luciena
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


James przez dłuższą chwilę siedział i zbierał siły. Widząc jednak nieporadne próby Luthera podniósł się ciężko i powiedział.
- Dobra, ja to zrobię.
Wczołgał się pod łóżko i wydobył spod niego niewielką srebrną czarę o średnicy około dwudziestu centymetrów. Zarówno ścianki, jak i dno pokryte są niewielka warstewka brunatnej, zakrzepłej krwi. Wokół jej zewnętrznego brzegu, jak i w środku czary biegną wyryte napisy. Tekst w niektórych miejscach da się odczytać, jednak nie układa się on w żadną sensowną całość. Odczytanie zrozumiałych fragmentów przypomina zapisane łacińskimi literami wyrazy z Chińskiego, lub Tybetańskiego. To co wyryte jest wewnątrz czary chwilami przypomina także sanskryt. Pomieszanie z poplątaniem. Jednak to co widnieje na zewnętrznym brzegu czaty jest po francusku.
James przyglądał się dłuższą chwilę czarze po czym powiedział.
- Myślałem, że Lavoie nieco zwariował. Jednak teraz po tym co widzę tutaj na tej czarce, a także po tym...co widziałem, lub co mi się przyśniło będąc w kręgu jestem w stanie uwierzyć, że stary Lavoie zwariował i rzucił jakieś zaklęcie.



********************


Montreal - Bibliotheque Nationale du Quebec
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Logan tylko uważnie obserwował Gerharda. Nie odzywał się, kiedy Susan relacjonowała przebieg wydarzeń w piwnicy.
- Zrozumiem Pańską reakcję. To świetna sposobność aby nas obśmiać. Ale to zdarzyło się na prawdę. I co zdumiewające - zaczyna pokrywać się z tym, co znaleźliśmy. Faktycznie mogła nastąpić pomyłka i Andrik został pomylony z Andrewsem. Po za tym - Andrews wyemigrował do Arabii. A co ciekawe - kult Krwi także stamtąd pochodzi. Może to się zazębia? Może ten statek, który przypłynął po ponad wieku niósł na swoim pokładzie wyznawców? Nie do końca jeszcze wszystko rozumiem, ale zdaje mi się, że mamy kolejne fragmenty układanki.
Ostatnio zmieniony pt sty 21, 2011 7:17 pm przez Morel, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Rodriguez
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1252
Rejestracja: wt lip 14, 2009 8:23 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pt sty 21, 2011 5:46 pm

Luther


- W istocie - stwierdził Luther - nazywanie kogoś, kto trzyma pod łóżkiem podobne przedmioty zdrowym na umyśle, byłoby dalekie od prawdy.
Kaznodzieja przyglądał się czarze z niemałym obrzydzeniem. Sugestywna, zeskorupiała ciecz na jej dnie nasuwała aż nazbyt wyraźne w swojej potworności skojarzenia.
- Skoro już o tym mowa, James - zagaił niby mimochodem, studiując napisy zdobiące naczynie - co się z Tobą działo w tym kręgu? Z mojej perspektywy nie wyglądało to zbyt wesoło. Co... ekhem.. widziałeś? - Starzec oderwał wzrok od czary, skupiając spojrzenie na mężczyźnie. Wciąż dziwnie się czuł rozmawiając o rzeczach, które tak na dobrą sprawę nie miały racji bytu. Przynajmniej w świecie, jaki Luther znał przed wieloma laty. Zapowiadało się jednak na to, że będzie musiał zadać więcej takich pytań. Klątwa rodu Lavoie wciąż bowiem pozostawała dla niego zagadką. Jeżeli Jean Claude oczekuje pomocy, nie powinien nic przed nimi ukrywać.

Ostatnio zmieniony pt sty 21, 2011 5:47 pm przez Rodriguez, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pt sty 21, 2011 6:29 pm

Montreal - Posiadłość Lavoie
Domek Luciena
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Luther przez chwilę dokładnie przyglądał się czarce. Litery na zewnątrz sugerowały, że owa czara to przedmiot, który wykorzystać można do rzucenia klątwy. Dodatkowo zawarte było tutaj ostrzeżenie przed tym, że owa klątwa będzie też wpływać na osobę rzucającą zaklęcie (jednak nie precyzuje w jaki sposób), oraz opisuje w jaki sposób przeprowadzić ceremonię. Do rzucenia zaklęcia niezbędna jest czara ze szczerego złota lub srebra, na której wewnętrznej części wyryta jest treść zaklęcia. W miejscu gdzie odprawiona jest ceremonia należy wyryć okrągły talizman wokół którego ustawia się sześć świec. Tekst wspomina też o składnikach: sześciu kroplach świeżej krwi, włosach, paznokciach i innych drobiazgach ofiary. Zaklęcie może być skierowane przeciwko kilku osobom.
Generalnie to wszystko by się zgadzało z tym co zastali w pokoju i co powiedział Jean-Claude. Ale Luthera męczyła jedna rzecz - skąd człowiek żyjący w Quebecu cały czas zna tybetański rytuał?
Wtedy kolejny rzut oka Luthera na czarę po raz kolejny go olśnił.
Napisy w środku nie były wyryte wokół, na bocznych ścianach, a biegły od jednej krawędzi do drugiej. Jeżeli obrócić czarę to napis w środku przypominał wykrzywione w uśmiechu usta.
A na nagrobku stało - kiedy czara się skrzywi...

Rozmyślania księdza przerwał James.
- Możesz mi nie uwierzyć. Ale miałem wizję, a raczej koszmar na jawie. Kiedy straciłem przytomność ocknąłem się w miejscu, które mogę nazwać nicością. Wszędzie jest ciemno, nie można rozpoznać kierunków. Przede mną, w pewnej odległości widzę sylwetkę wielkiego, białego wilka. W przednich łapach trzyma on jakieś małe stworzenie - to chyba kot. Wilk ze smakiem rozszarpuje zdobycz, rozpruwa wnętrzności. Słychać trzask miażdżonych kości zwierzęcia.
Nagle coś się zmienia - wilcze kształty się rozmywają i już po chwili stoi przede mną stary i wychudzony mężczyzna. Ma nos Jean-Claude'a i dzikie szalone oczy. Pomimo zmiany kształtu nie przestaje on pożerać zdobyczy.
Nagle odwraca się do mnie i rozciąga wargi w parodii uśmiechu. Wyciąga dłoń, w której wciąż ma parujące resztki kota. Uśmiech na jego twarzy w naturalny sposób przechodzi w grymas obnażający jego zęby.
- Prenez-en! Soyez fort! - odzywa się skrzypiącym głosem.
Masz, poczęstuj się! Bądź silny!

To ostatnie co pamiętam - potem się ocknąłem...

James zawiesza głos.
Ostatnio zmieniony śr sty 26, 2011 5:34 pm przez Morel, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Rodriguez
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1252
Rejestracja: wt lip 14, 2009 8:23 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

sob sty 22, 2011 12:05 pm

Luther


Starzec podzielił się swoimi spostrzeżeniami i wątpliwościami z Jamesem. Skojarzenie z epitafium na nagrobku szczególnie go niepokoiło. Kruk, czara, niedźwiedź... co to wszystko mogło oznaczać? Dokąd mogło ich zaprowadzić?
- Chodźmy z tym do Jean Claude'a - zwrócił się do towarzysza, po wysłuchaniu relacji z wstrząsającej wizji - może on rzuci nieco światła na całą sprawę.
- Zresztą - dodał, będąc już jedną nogą za progiem - czuję się dość nieswojo w towarzystwie tych ludzi. Im szybciej dołączymy do Susan i Gerharda, tym lepiej.
 
Awatar użytkownika
Largus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 899
Rejestracja: wt lut 08, 2005 10:39 pm

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

śr sty 26, 2011 1:17 pm

Obrazek

Gerhard von Wurstenberg


Mężczyzna przez chwilę miał ochotę parsknąć śmiechem, jednak po minach pozostałych było widać, że jest im kompletnie nie do śmiechu toteż i Gerhard postanowił zachować powagę chwili. Nie potrafił jednak przyjąć do siebie aby mogło to być prawdą, mimo, że w ich wypowiedziach nie można było znaleźć żadnej nuty wyśmiewania się z prusaka. - Może zostaliście Państwo czymś otruci, otumanieni oparami kadzideł, świeczek, co wywołało halucynacje. - odparł po chwili milczenia i wpatrywania się w dwójkę towarzyszy. - Zapewniam Państwa, że to na pewno nie było prawdziwe, a Państwo padli ofiarą parszywej sztuczki. Nie zdziwiłbym się, że skoro Ojciec McBride jest szaleńcem to i jego gosposia może być takowym, i wspólnie próbują wciągnąć nas w jakąś grę, spowodować abyśmy również oszaleli. Musimy zachować trzeźwość umysłu. - dodał, próbując uspokoić pozostałych i przybierając grymas na twarzy mający być zapewne uśmiechem.

- Rzeczywiście, to co Pan mówi odnośnie Krwi może być prawdą. Nie mam nawet innego pomysłu skąd mogłaby się znaleźć ta sekta tutaj, w Kanadzie. Mam tylko nadzieję, że nie jest zanadto rozprzestrzeniona, choć kto wie. Udajmy się z powrotem na plebanię. Mam nadzieję, że już niedługo McBride będzie na miejscu i będziemy mogli z nim pomówić. - stwierdził i wstał narzucając na siebie swój płaszcz i kierując się do wyjścia, aby po drodze zamówić jeszcze taksówkę.
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

śr sty 26, 2011 7:28 pm

Montreal - Posiadłość Lavoie
Domek Luciena
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Schowaliście misę i ciężko ruszyliście do wyjścia. James był jeszcze osłabiony, jednak wsparty na ramieniu Luthera jakoś dawał radę.
Przed drzwiami zobaczyliście nieco poddenerwowaną Celine.
- Dobrze, że Panowie już wrócili. Musicie niestety opuścić naszą posiadłość. Mogą Panowie kontynuować jutro, jednak teraz tatko ma ważnych gości w interesach i lepiej, aby Panów tutaj nikt nie znalazł. Już zamówiono Wam taksówkę. Proszę tędy.
Dziewczyna była bardzo zdenerwowana i zauważyliście, że do ogrodzenia prowadziła Was nieco na około, tak aby unikać najczęściej wykorzystywanych ścieżek.
- A można wiedzieć, kto taki odwiedza Pani ojca? - James postanowił bezczelnie drążyć temat.
Celine odwróciła się i syknęła tylko przez ramię.
- Rodzina Caprice.
Słysząc to James momentalnie spoważniał. Spojrzał na księdza i powiedział tylko.
[i]- Faktycznie - lepiej, abyśmy się ulotnili.

Szybko dotarliście do taksówki, gdzie wygodnie rozlokowaliście się na tylnym siedzeniu.
Celine schyliła się jeszcze i powiedziała:
- Proszę pamiętać, żeby stawić się jutro o ósmej wieczorem. Wtedy odczynią Panowie klątwę.
Po tych słowach odeszła a w tej chwili Luther zauważył, że delikatnie - niemalże nie zauważalnie - utyka na lewą nogę. James także zerknął do okna i mruknął:
- Stary Lavoie trzymał się za lewy bok kiedy miał napad kaszlu. Zbieg okoliczności, czy nadgryzione z lewej strony figurki coś nam mówią?
Kierowca ruszył, a James wyjął misę i zaczął się jej przyglądać.
- Powinniśmy wracać, ale korci mnie aby sprawdzić te zapiski. Mam też pomysł, aby sprawdzić kartę Luciena w szpitalu - może on jednak był chory na głowę. Jak myślisz - wracamy, czy jedziemy jeszcze to sprawdzić?



********

Montreal - Bibliotheque Nationale du Quebec
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Wezwana taksówka podjechała i udaliście się ponownie na parafię, gdzie czekała już na Was kolacja.
Za oknem ściemniło się i zaczęliście się zastanawiać gdzie też mogli podziewać się tak długo James i Luther. Ich nieobecność przeciągała się nad wyraz długo.
Po kolacji zasiedliście w niewielkim salonie, nagle Logan stał i kazał wszystkim być cicho. Zamarliście i nagle usłyszeliście chrobotanie w jednym z pokoi.
- Chyba mamy włamywacza... - szepnął amerykanin.
 
Awatar użytkownika
Amanea
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1629
Rejestracja: wt sty 05, 2010 1:31 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

czw sty 27, 2011 5:34 pm

Obrazek

Susan Howard


Susan była zaskoczona, że James i Luther nadal nie wrócili.
- Albo się świetnie bawią u Lavoie... - zaczęła z wyraźnym powątpiewaniem - Albo coś się stało. Zaś biorąc pod uwagę to, w jakich okolicznościach mieliśmy z Lavoie do czynienia, nie zdziwiję się jeśli to ta druga opcja. - dodała z niepokojem raczej niż niechęcią.

Panna Howard wcale nie miała ochoty spędzać kolejnej nocy tutaj, na plebanii. Wolałaby wrócić do siebie, wziąć cudowną, gorącą kąpiel i położyć się we własnym łóżku. Nie była tylko pewna czy aby samotna noc po wydarzeniach dnia była dobrym pomysłem. Z dwojga złego - tu przynajmniej miała kogo wołać na pomoc. Zasiadła więc z pozostałymi do kolacji, decydując się jednak na nocleg przy parafii.

Po posiłku wszyscy udali się do salonu. Kobieta miała nadzieję, że będzie mogła przytępić sobie nerwy i zmysły alkoholem. Tak choć troszeczkę. Wtem Logan zerwał się z miejsca, przyciągając jej uwagę. Uniosła lekko brew, zaskoczona uciszaniem grupy. Od razu poczuła pierwszy dreszcz strachu. Rzeczywiście po chwili usłyszała coś.
- Może to ojciec McBride? - rzuciła z nadzieją, ale widząc powątpiewające spojrzenie Logana w odpowiedzi, zmitygowała się.

- Cóż, duchy chyba nie chroboczą, prawda? - szepnęła i wygrzebała z torebki Savage'a.
Nie czekając, wstała z miejsca i ruszyła ku drzwiom, by zlokalizować skąd dochodzi dźwięk. W pierwszej kolejności pomyślała o pokoju, w którym znajdował się sejf...
 
Awatar użytkownika
Rodriguez
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1252
Rejestracja: wt lip 14, 2009 8:23 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

wt lut 01, 2011 4:09 pm

- Figurki... na Boga, James, w życiu bym na to nie wpadł - ksiadz niemal krzyknął, zaskoczony tokiem rozumowania kolegi - początkowo brałem poobgryzane figurki za wynik choroby psychicznej, ale nie przyszłoby mi do głowy pomyśleć o nich, jak o integralnej składowej jakiegoś uroku rzuconego na Lavoie!
Kiedy znaleźli się już w taksówce, Luther zasugerował, by najpierw udali się na plebanię, omówić swoje niecodzienne odkrycia z Gerhardem i Susan. Nie omieszkał też zapytać towarzysza, dlaczego tak zareagował na dźwięk nazwiska Caprice.
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

wt lut 01, 2011 7:49 pm

Montreal - W drodze na plebanie
Poniedziałek 13.06.1921


James spojrzał na Luthera i uśmiechnął się słabo.
- Caprice to rodzina z Chicago. Zajmują się ... dystrybucją pewnych zakazanych przez prawo dóbr. Widać muszą być odbiorcami Lavoie i mają wspólne interesy. Dobrze, że zniknęliśmy im z oczu. Nie chciałbym dodatkowych problemów, po tym co już przeszliśmy.

W pewnym momencie w tylnej szybie zamigotał policyjny kogut. Taksówkarz zdziwiony zatrzymał się, a zaraz za nim policyjny radiowóz, z którego wyszło czterech policjantów.
Podeszli oni do tylnych drzwi i bezceremonialnie otworzyli je mówiąc.
- Czy możemy prosić Panów na zewnątrz?
James posłał Lutherowi spojrzenie, jakby chciał krzyknąć "uważaj!", ale sam potulnie gramolił się do wyjścia z auta.

***********

Montreal - Parafia Św. Cutisa
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Logan także poderwał się z miejsca. Położył palec na ustach, pokazując wszystkim aby zachowali spokój. Złapał też pogrzebacz, stojący przy niewielkim kominku. Nie miał broni, a wolał się zabezpieczyć. Ruszył od razu za Susan w stronę pokoju gdzie znajdował się sejf. To faktycznie stamtąd właśnie dobiegało chrobotanie.
Zdawało się, że ktoś próbuje się włamać do sejfu, w którym znajdowało się serce!
 
Awatar użytkownika
Amanea
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1629
Rejestracja: wt sty 05, 2010 1:31 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

wt lut 08, 2011 8:39 pm

Obrazek

Susan Howard


Kobieta czuła jak serce podchodzi jej do gardła. Tego tylko brakowało, żeby to ona musiała pierwsza nachodzić włamywaczy! Nie było chyba jednak nikogo, kto bardziej by się do tego garnął. Odetchnęła głęboko, by nie stracić kontroli nad bronią i nie postrzelić kogoś przypadkowo. Wydarzenia z pociągu pokazały jak bardzo nerwy potrafią pogmatwać plany.

Podkradła się do drzwi, prowadzących do pokoju z sejfem i otworzyła je energicznie, wpadając do środka i mierząc ku sejfowi.
 
Awatar użytkownika
Largus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 899
Rejestracja: wt lut 08, 2005 10:39 pm

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

śr lut 09, 2011 2:16 am

Obrazek

Gerhard von Wurstenberg


Początkowo był przekonany, że to pewnie wróciło dwoje mężczyzn, którzy udali się na pogrzeb. Mógł być to również Ojciec McBride, którego tak wyczekiwali. Jednak nerwowa atmosfera jaka zapanowała zaczęła również udzielać się Gerhardowi. Sam nie posiadał broni, nawet nie potrafił się takową zbytnio posługiwać. Ewentualna walka wręcz, w jego wieku i z jego kondycją, również nie wchodziła w rachubę. Skończyłby podobnie jak poprzedniego dnia w alejce za barem. Starał się zachować trzeźwość umysłu oraz przede wszystkim spokój.
Postanowił więc trzymać się raczej z tyłu pozwalając tym razem działać innym. Postanowił zgasić światło i podejść do okna. Okna, które znajduje się przy oknach sąsiedniego pokoju, aby w przypadku kiedy hipotetyczny włamywacz zechciałby uciec przez okno, mógł go dostrzec, co mogłoby pomóc w ewentualnym śledztwie, jeżeli trzeba by go szukać.
  • 1
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość