Zrodzony z fantastyki

  • 1
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

śr lut 09, 2011 4:50 pm

Montreal - W drodze na plebanie
Poniedziałek 13.06.1921


Wysiedliście z taksówki, prosząc kierowcę, aby poczekał.
Kiedy tylko znaleźliście się na zewnątrz, James od razu otrzymał cios w brzuch pałką. Potem Luther - z zaskoczenia nie zdążył się zasłonić.
Kiedy obaj zwijaliście się na ziemi jeden z funkcjonariuszy nachylił się nad Wami i syknął
- Znaleźliście sobie Panowie złe towarzystwo. Jeden z naszych kolegów leży teraz na cmentarzu w związku z zajściami w bistro. Lavoie nie są przez nas najlepiej wspominani, dlatego radzimy - odpuśćcie sobie jakiekolwiek z nimi kontakty.
Po tych słowach wsiedli do swojego pojazdu i odjechali.
Pozbieranie się z ziemi nieco trwało. Byliście zaskoczeni i zszokowani tym co się wydarzyło. Kiedy podjechaliście pod parafię Luthera przeszedł dreszcz. W budynku paliło się światło, jednak działo się coś niedobrego.
I faktycznie - kiedy wysiedliście z taksówki i zmierzaliście do domu nagle na plebanii rozległ się strzał, a chwilę potem przez okno wyskoczył jakiś osobnik i począł uciekać.

***********

Montreal - Parafia Św. Cutisa
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Susan już miała otwierać drzwi, kiedy za ramię delikatnie złapał ją Logan. Kobieta zaskoczona odwróciła się w jego stronę, a mężczyzna pokręcił głową przesuwając się przed nią.
Szepnął jej tylko do ucha:
- Osłaniaj mnie, wejdę pierwszy.
Kiedy już byli gotowi, raptownie otworzył drzwi i wpadł do środka. Susan podążyła tuż za nim z pistoletem gotowym do strzału. Przy sejfie zauważyli jakąś skuloną postać, która od razu rzuciła wszystko co miała w dłoniach i dała nura w stronę okna. Susan wystrzeliła z pistoletu, jednak kula chybiła, trafiając w ścianę.
Prusak stał przy oknie obserwując dokładnie okolicę. W pewnym momencie przed plebanię podjechała taksówka, z której wysiadły dwie osoby. Mężczyzna nie widział zbyt dokładnie kto przyjechał z powodu ciemności i niezbyt dobrego oświetlenia.
W tej chwili Gerhard zobaczył, jak przez okno wyskakuje jakiś mężczyzna. Było za ciemno aby mógł rozpoznać twarz, czy ubranie, jednak zarys na ciemnym tle wydatnie dawał do zrozumienia, że to mężczyzna.
Wtedy też starszy jegomość usłyszał jakieś hałasy na korytarzu - to nie mogli być jego towarzysze...
 
Awatar użytkownika
Amanea
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1629
Rejestracja: wt sty 05, 2010 1:31 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pn lut 14, 2011 6:59 pm

Obrazek

Susan Howard


Loganowi skinęła delikatnie, przepuszczając go w drzwiach. Wpadła tuż za nim do pomieszczenia. Gdy tylko spostrzegła, że przyłapany na gorącym uczynku włamywacz rzuca się do ucieczki, wystrzeliła. Przeklęła pod nosem, gdy kula trafiła w ścianę, a nie w złodzieja. Tymczasem ten, jakby nigdy nic, wyskoczył przez okno. Kobieta natychmiast podbiegła do okna, by zobaczyć, w którą stronę ten uciekał.
 
Awatar użytkownika
Largus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 899
Rejestracja: wt lut 08, 2005 10:39 pm

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

śr lut 16, 2011 10:41 am

Obrazek

Gerhard von Wurstenberg


Wpatrywał się w ciemność nocy. Na ulicach było kompletnie pusto. Czasem jedynie jakiś kot przebiegł z jednej strony na drugą. Uliczne latarnie również nie oświetlały zbyt wiele. W końcu dostrzegł zarysy jadącego samochodu, który ku jego zdziwieniu zatrzymał się przed plebanią. Poczuł ulgę bo pomyślał, że mogą to być ich towarzysze, którzy udali się na pogrzeb kogoś z członków tej szurniętej rodziny Lavoie. W końcu pojawiły się postury dwóch osób, które wysiadły z pojazdu. Nie mógł ich rozpoznać, było zbyt ciemno, w dodatku lata na karku powodowały, że na taką odległość i tak niewyraźnie widział mimo okularów, gdyż były już za słabe. Czuł jednak, że mogą to być oni. W tym momencie w pomieszczeniu obok padł strzał, z którego powodu Gerhard odruchowo odwrócił głowę w stronę wejścia do niego i już miał ruszyć w jego stronę aby sprawdzić co się dzieje, kiedy kątem oka, zauważył coś za oknem. Szybko powrócił do poprzedniej pozycji. Zauważył jak jakaś osoba, która właśnie wypadła przez okno, szybko się podniosła i zaczęła gnać uciekając z plebanii. Próbował szybko zapamiętać jakieś szczegóły co do jego wyglądu, jednak zdołał raptem zweryfikować to, że na pewno był to mężczyzna.
Od wpatrywania się w ciemność wodząc wzrokiem za znikającą osobą oderwał go hałas dobiegający z korytarza. Czy to mogą być pozostali? Chyba nie, czuł niepewność. Powolnym krokiem zaczął kierować się do drzwi prowadzących na korytarz, które aktualnie były otwarte. Po drodze podniósł pogrzebacz do kominka i chwycił go pewniej oburącz. Stanął tuż przy framudze i zerkał w korytarz jednak nie wychylając się. Nasłuchiwał odgłosów, może to jednak rzeczywiście ich towarzysze. Sam nie wiedział. Serce waliło ze zdenerwowania.
 
Awatar użytkownika
dzemeuksis
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 157
Rejestracja: pt sty 25, 2008 6:37 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

czw lut 17, 2011 10:22 pm

Obrazek
Luther Fabrichi


Gdy górą przewrotni - ukrywa się każdy - rzekł Głos. Księga Przysłów 28.28 - pomyślał Luther i posłusznie skrył się w cieniu. Stamtąd powiódł wzrokiem za postacią, która wyskoczyła z okna plebani, próbując dostrzec jak najwięcej szczegółów. Kto to jest? Dokąd biegnie? Czego tu szuka? - te pytania kłębiły się w głowie Luthera, dopóki nie zostały wyparte troską o towarzyszy. James, chłopcze - rzucił nie patrząc nawet, czy Kanadyjczyk jest tu jeszcze - Łap taryfę nim odjedzie i sprawdź, dokąd pędzi ten zbir. Gdy tylko postać zniknęła z zasięgu wzroku, Luther pospiesznie wszedł do plebanii, gotów nieść pomoc. Przestępując próg zdążył pomyśleć, że czułby się pewniej, gdyby James jednak został.
Ostatnio zmieniony czw lut 17, 2011 10:37 pm przez dzemeuksis, łącznie zmieniany 5 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pt lut 18, 2011 5:04 pm

Montreal - Parafia Św. Cutisa
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Susan spoglądała przez okno, widząc oddalającą się postać włamywacza. Logan od razu wyskoczył i ruszył za porywaczem. Po chwili kobieta zobaczyła, jak do historyka dołącza jeszcze jedna postać, goniąca za zbirem. Przy dość słabej ilości światła nie mogła go początkowo zidentyfikować, jednak gdy wypadli na ulicę zorientowała się, że z Loganem biegnie James.
Po chwili obaj zniknęli pośród budynków po przeciwnej stronie ulicy.

Tymczasem Gerhard stał w korytarzu nasłuchując. Nagle z przeciwległej strony - od drzwi wejściowych dało się słyszeć ciche skrzypnięcie. Krople potu na czole starszego jegomościa spływały zimnym strumieniem po policzkach...
Ktoś wszedł na plebanię i przesuwał się powoli korytarzem w stronę Prusaka. Z kolei z drugiej strony dało się już słyszeć znaczące odgłosy. Tam było chyba nawet dwóch mężczyzn, bo sapali niemiłosiernie.

Luther powoli otworzył drzwi, które skrzypnęły. Kaznodzieja starał się tym jednak nie przejmować, skrzywił się jednak na ten dźwięk. Ruszył powoli korytarzem, od którego odbiegało kilka drzwi. Pierwsze z nich po lewej stronie były otwarte i te Luther postanowił zbadać jako pierwsze. Wtedy jednak zatrzymał się, ponieważ na końcu korytarza, gdzie znajdowało się zejście do piwnicy pojawiło się dwóch mężczyzn, których ksiądz nie rozpoznał wychodziło właśnie z piwnicy taszcząc jakiś podłóżny kształt. Kiedy zobaczyli duchownego na korytarzu chyba ich zamurowało, bo zatrzymali się w miejscu nie wiedząc co zrobić. Ciężko oddychali - widać było, że zmachali się porządnie.

Ostatnio zmieniony pt lut 18, 2011 5:04 pm przez Morel, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
dzemeuksis
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 157
Rejestracja: pt sty 25, 2008 6:37 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

sob lut 19, 2011 5:51 pm

Obrazek
Luther Fabrichi


Tak, zdecydowanie lepiej by było, gdyby James jednak został - pomyślał Luther. Ktokolwiek dotknie się zmarłego, ciała człowieka, który umarł, a nie dokona oczyszczenia siebie, bezcześci przybytek Pana. - odezwał się nieco od rzeczy Głos. Księga Liczb 19.13 - skojarzył Luther, łapiąc się jednoczesnie na tym, że nie jest pewny, czy nie wykrzyczał właśnie tych świętych słów w kierunku domniemanych rabusiów. W każdym razie rękę dzierżącą drewnianych krzyż miał wyciągniętą w ich kierunku. Nie pozostało mu nic innego, jak tylko zmarszczyć groźnie brwi i poczekać na reakcję mężczyzn. W międzyczasie szacował możliwość nagłego zepchnięcia ich ze schodów w głąb piwnicy i zablokowania drzwi do czasu nadejścia pomocy. O ile oczywiście nie zauważy czegoś, co by świadczyło, że mają prawo tu przebywać i wynosić coś z piwnicy.
Ostatnio zmieniony sob lut 19, 2011 5:52 pm przez dzemeuksis, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Amanea
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1629
Rejestracja: wt sty 05, 2010 1:31 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

wt lut 22, 2011 12:12 am

Obrazek

Susan Howard


Susan miała mieszane uczucia. Z jednej strony - dobrze, że James wrócił; z drugiej - została sama na plebanii, która zaczynała ją nieco przerażać. Miejsce tajemniczych pochówków, pojawiania się dziwnych zjawisk, nagłych włamań... Ciekawe czego jeszcze. Nie było sensu gonić za mężczyznami, mogła tylko liczyć na to, że wyjdą z tego cali i dowiedzą się przy tym czegokolwiek.

Nie była też świadoma sytuacji na korytarzu. Postanowiła sprawdzić czy sejf pozostał nienaruszony, a następnie przyjrzeć się temu, co złodziejaszek rzucił na podłogę, gdy przerwali mu, jakże fascynujące, zajęcie...
 
Awatar użytkownika
Largus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 899
Rejestracja: wt lut 08, 2005 10:39 pm

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

śr lut 23, 2011 1:01 pm

Obrazek

Gerhard von Wurstenberg


~Co począć, co począć ?!~ Krzyczał w myślach do siebie. Otoczyli go. Jedna osoba od frontu budynku, a dwie od strony piwnicy. Zaraz tu wejdą najpewniej, po niego. Zimny pot spływał po policzku. Czuł jak zaczynają się pocić jemu dłonie toteż jeszcze silniej złapał pogrzebacz aby go przypadkiem nie upuścić. Nie chciał ryzykować życiem, nie był typem bohatera, tylko starym profesorem wiodącym dotąd spokojne życie i takie życie najchętniej poprowadziłby do końca. Rozglądał się po pomieszczeniu za ewentualną drogą ucieczki. Były drugie drzwi do pokoju obok gdzie znajdowało się pomieszczenie z sejfem. Było też okno przez które można wyskoczyć.

Postanowił jednak spojrzeć co dzieje się na korytarzu. Serce waliło ze zdenerwowania, oraz oddech był cięższy. Przykleił się jak najbardziej do ściany przy framudze drzwi, a następnie bardzo powoli zaczął wychylać głowę. W końcu zza framugi wyłoniły się zarysy dwóch mężczyzn stojących nieopodal wejścia do piwnicy, wpatrujących się w coś naprzeciw, albo i w kogoś. Może dają sobie znaki, nawzajem ze swoim wspólnikiem, który właśnie wszedł od frontu, jakby go tu schwytać.
Szybko schował się z powrotem do pomieszczenia. Chwycił pogrzebacz jeszcze pewniej i czekał. Czekał na osobę, która wejdzie tutaj po niego. Postara jej się porządnie przyłożyć, najlepiej jak tylko potrafi. Później uciekać. Tylko gdzie, tego jeszcze nie był pewien...
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

śr lut 23, 2011 5:11 pm

Montreal - Parafia Św. Cutisa
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Susan
Rabuś nie zdążył włamać się do sejfu. W sumie nakryłaś go dość szybko, bo widać, że dopiero się przygotowywał. Na pancernej szafie widać było kilka draśnięć i pociągnięć jakimś narzędziem, ale na Twoje oko sejf był nienaruszony.
Na podłodze zaś znalazłaś zawiniątko ze stetoskopem, pilnikiem i dwoma sporymi wytrychami - wyglądąło to, na przybory, którymi posługiwał się złodziej.

Po chwili usłyszałaś jakiś hałas na korytarzu.

Luther i Gerhard
Prusak stał w pokoju ściskając w dłoniach pogrzebacz, jednak - ku jego zdziwieniu - nikt nie wchodził do pokoju. Coś było nie tak!
Tymczasem Luther stał na korytarzu robiąc groźne miny, jednak reakcja mężczyzn, pokazała jak marne były to wysiłki.
Kiedy tylko pierwsze zaskoczenie minęło, mężczyźni rzucili się do ucieczki, razem ze swoim pakunkiem. Podbiegli do okna, a pierwszy z nich z kocią zwinnością wyskoczył lądując na trawie. Drugi zaczął podawać mu pakunek przez okno. Nie było chwili do stracenia!
 
Awatar użytkownika
dzemeuksis
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 157
Rejestracja: pt sty 25, 2008 6:37 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

śr lut 23, 2011 7:13 pm

Obrazek
Luther Fabrichi


Napadną na miasto, zdobędą mury, na domy się wdrapią, jak złodziej wtargną oknami - opis drugiej fali szarańczy z Księgi Joela stanął Lutherowi przed oczami. Kaznodzieja poczuł nagły przypływ odwagi, wywołany zapewne tym, że nie musiał uciekać, lecz to przed nim uciekano. Nagłym zrywem rzucił się w kierunku rabusiów krzycząc co sił w gardle: Złodzieje, złodzieje! Za wszelką cenę chciał nie dopuścić do zabrania tego, na czym im tak zależało. Jednocześnie nie chciał używać przemocy - jedyne co zamierzał zrobić, to chwycić pakunek i ciągnąć z całych sił wrzeszcząc ile tchu w płucach słowa Księgi Królewskiej, które podpowiadał Głos: Zostawcie go w spokoju! Niech nikt nie rozrzuca jego kości! Tak naprawdę jednak trochę żałował, że ściskany w ręku krucyfiks jest drewniany, a nie na ten przykład żeliwny...
 
Awatar użytkownika
Largus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 899
Rejestracja: wt lut 08, 2005 10:39 pm

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

ndz lut 27, 2011 5:32 pm

Obrazek

Gerhard von Wurstenberg


Mężczyzna stał przyklejony do framugi czekając aż ktoś wejdzie do środka. Jednak nikt nie nadchodził. Strasznie to niecierpliwiło i jeszcze bardziej denerwowało, bo powodowało zdezorientowanie, nie wiedział co robić. Jednak w pewnym momencie usłyszał znajomy głos, krzyczący na całe gardło "złodzieje". Od razu poczuł ulgę, lekkość na sercu. Wiedział, że nie jest sam. Kiedy, więc tylko usłyszał kroki przebiegającego dawnego księdza nieopodal jego drzwi, sam się z nich wyłonił i postanowił pomóc starcu w konfrontacji z opryszkami, którzy chcieli wykraść jakiś pakunek z plebanii. Widząc jak starzec próbuje wyrwać pakunek rabusiowi, Gerhard w przypływie agresji, zaciskając zęby i ze wściekłością na twarzy, chwycił mocniej pogrzebacz i zamachnął się próbując uderzyć w głowę przeciwnika.
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pn lut 28, 2011 6:32 pm

Montreal - Parafia Św. Cutisa
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Susan
Hałas na korytarzu wzmagał się. Po chwili usłyszałaś krzyk "złodzieje!" - głos należał do Luthera, jednak teraz był bardziej piskliwy. Dosłownie sekundę później na korytarzu dało się usłyszeć odgłosy walki.

Luther i Gerhard
Kaznodzieja dopadł jednego ze złodziei i zaczął się z nim szamotać, co zdecydowanie utrudniło temu drugiemu ucieczkę z pakunkiem. Po chwili zyskał nieoczekiwanego sojusznika, w postaci starszego mężczyzny, który uzbrojony w pogrzebacz z furią zaatakował złodzieja. O dziwo - cios doszedł celu, jednak starzec nie miał na tyle siły, aby obezwładnić przeciwnika. Ten szybko zreflektował się, że raczej nie ma szans na kradzież ciała. Odepchnął obydwu mężczyzn i wyskoczył przez okno, rzucając się do ucieczki wraz ze swoim kompanem.
 
Awatar użytkownika
Amanea
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1629
Rejestracja: wt sty 05, 2010 1:31 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pt mar 04, 2011 5:29 pm

Obrazek

Susan Howard


Kobieta wypadła na korytarz w momencie, kiedy kolejni włamywacze wyskakiwali przez okno. Dobrze było widzieć Luthera w jednym kawałku, ale nie było czasu na powitania.
- James i Logan pobiegli za tym pierwszym. - rzuciła krótko.
Dopadła do okna i oddała kolejny strzał, mierząc w nogi jednego z uciekinierów. Strzelanie do ruchomego celu nigdy nie było proste, ale może tym razem szczęście jej nie zawiedzie...
 
Awatar użytkownika
dzemeuksis
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 157
Rejestracja: pt sty 25, 2008 6:37 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

ndz mar 06, 2011 8:39 pm

Obrazek
Luther Fabrichi


Nie wiecie, czy z madame D'Anjou wszystko w porządku? Trzeba ją znaleźć, może potrzebuje naszej pomocy. Poszukam jej, a Wy bądźcie czujni na wypadek, gdyby złodzieje wrócili. Mam wątpliwości, czy powinniśmy wzywać policję, ale nie czas na wyjaśnienia. Zdecydujcie. To rzekłszy Luther zaczął biegać po plebanii szukając gosposi. Madame D'Anjou, madame D'Anjou, nic pani nie jest?! Miał świadomość, że wciąż może być tu niebezpiecznie, ale bardzo niepokoił się o przesympatyczną kobietę. Po co też i my wystawiamy się na niebezpieczeństwo każdej godziny? - retorycznie pytał Głos słowami św. Pawła.
Ostatnio zmieniony ndz mar 06, 2011 9:27 pm przez dzemeuksis, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

wt mar 08, 2011 2:55 pm

Montreal - Parafia Św. Cutisa
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Susan wystrzeliła, jednak złodzieje byli już dostatecznie daleko, aby strzał nie dosięgnął celu. Po chwili dosłownie do środka wpadł Logan i James, z bronią gotową do strzału. Kiedy zobaczyli Susan odetchnęli z ulgą.
- Słyszeliśmy strzał! Co się stało. Jesteście cali?

Tymczasem Luther szukał po całej plebanii gosposi. W końcu wpadł do jej pokoju, gdzie zobaczył, że kobieta właśnie zbiera się z łóżka i zakłada szlafrok. Na podłodze leżały zatyczki do uszu.
- Cóż na Boga się stało proszę księdza?! Obudziły mnie straszne hałasy - czy wszystko jest w porządku?
 
Awatar użytkownika
Largus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 899
Rejestracja: wt lut 08, 2005 10:39 pm

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

sob mar 12, 2011 12:36 am

Obrazek

Gerhard von Wurstenberg


Mężczyzna usiadł na fotelu stojącym w korytarzu, odetchnął z ogromną ulgą. Cieszył się również, że w końcu mógł ujrzeć pozostałych towarzyszy, którzy cały dzień spędzili u nawiedzonej rodziny Lavoie'ów. Nawet zbytnio go nie interesowało co tam robili. Miał tylko okazję, że był to ostatni raz, kiedy owa rodzina weszła im w drogę.

Obserwował pakunek, w którym znajdowało się ciało. Zastanawiał się, po co komu ono jest potrzebne. Zastanawiało go również po co chciano ukraść do tego również serce. Wszystko to było strasznie podejrzane. Coraz więcej pytań nasuwało się na jego usta, które chciałby zadać Ojcowi McBride, którego nadal nie było.

Starszy jegomość w końcu podniósł się z fotela, podszedł bliżej pakunku i przykucnął przy nim. Rozsunął płachty, w które był zapakowany. Chciał zobaczyć, czy to na pewno jest owo ciało. Teraz, w lepszym świetle mógł się jemu lepiej przyjrzeć. Zastanawiał się, którego podejrzanego jest to ciało. Upewniając się czy nikt go nie obserwuje, wyciągnął z kieszeni pensetę i urwał nią mały kawałek tkanki, po czym szybko zawinął w chustkę. Zamierzał ją jutro zanieść do jakiegoś tutejszego uczonego, biologa, aby w miarę możliwości ustalił wiek tkanki. Powinno to ostatecznie rozwiać zagadkę ciała.
 
Awatar użytkownika
Amanea
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1629
Rejestracja: wt sty 05, 2010 1:31 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

sob mar 12, 2011 5:42 pm

Obrazek

Susan Howard


Nie miała ostatnio szczęścia. Co i rusz pudłowała. Może czas było pojechać na strzelnicę i porządnie poćwiczyć? Najwyraźniej ostatnie lenistwo nie popłacało w tej kwestii. Tymczasem na plebanię wrócili James i Logan.
- I znów nic nie mamy... - westchnęła, widząc, że przyszli sami.
Najprawdopodobniej nie zdołali dopaść porywaczy.
- Powinniśmy...zanieść ciało...z powrotem. - stwierdziła, krzywiąc się nieznacznie na samą myśl o schodzeniu niżej, gdzie już miała okazję zobaczyć dziwne rzeczy.
- A potem chętnie dowiemy się czego się dowiedzieliście u Lavoie... Dobrze będzie choć na chwilę oderwać się od tej sprawy z Cutisem.
 
Awatar użytkownika
dzemeuksis
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 157
Rejestracja: pt sty 25, 2008 6:37 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

sob mar 12, 2011 10:30 pm

Obrazek
Luther Fabrichi


Na widok gosposi w negliżu Luther stanął, jak wryty. Spąsowiały spuścił oczy i wymamrotał coś, co pewnie było przeprosinami. Mieliśmy włamanie na plebanię - rzekł po chwili z oczami wciąż wbitymi w podłogę - Chyba spłoszyliśmy włamywaczy, ale nie mam co do tego całkowitej pewności. Niech madame się ubierze i przyjdzie do jadalni. Zbierzemy się wszyscy i pomyślimy, co robić. Luther wycofał się rakiem i zamknął za sobą drzwi. Myśli kłębiły mu się w głowie. Czego Ci włamywacze tu szukali? Kim byli? Czy powinniśmy wezwać policję po tym, co nas spotkało w drodze na plebanię? Gdzie, na Boga, podziewa się MacBride? Może powinniśmy zgłosić jego zaginięcie? Stary kaznodzieja wracał do pozostawionych przyjaciół próbując odnaleźć się w całej tej sytuacji. Trzeba będzie sprawdzić, czy z ciałem i sercem wszystko jest w porządku - mogły ulec uszkodzeniu, albo jakimś szatańskim przemianom. Ciekawe, co tu się działo podczas wizyty u Lavoie'ów, czy moi młodzi przyjaciele coś odkryli. Może coś wiedzą na temat tych rabusiów. Czy pan Wursteberg będzie mógł powiedzieć coś więcej na temat czary? Czy powinniśmy odczyniać klątwę rodziny Lavoie'ów? Przecież oni nie proszą o egzorcyzmy, tylko o odprawianie jakichś czarnomagicznych rytuałów! Jakie znaczenie w tej układance ma wers o skrzywionej czarze i niepowstrzymanym kruku? Kogo lub czego powinniśmy się obawiać? Tyle pytań, a tak niewiele odpowiedzi. Co robić?! Co robić?!
Ostatnio zmieniony sob mar 12, 2011 10:32 pm przez dzemeuksis, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pn mar 14, 2011 3:46 pm

Montreal - Parafia Św. Cutisa
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Gosposia skinęła głową, jakby nadal nieco zaspana, a może w szoku, po czym odczekała, aż kaznodzieja wyszedł.
Na dole zaś Logan i James pomagali już Gerhardowi znieść ciało do piwnicy. Nawet teraz wyglądało ono upiornie, chociaż nie zostało zmienione w żaden sposób.
James zajrzał też - z przezorności - do sejfu. Serce było cały czas na swoim miejscu.
W końcu wszyscy zebrali się w jadalni. James i Logan szybko opowiedzieli o swoim pościgu, jak gonili mężczyzn wąskimi uliczkami i w końcu ich zgubili. Po prostu wybiegli w pewnym momencie zza zakrętu i nikogo już nie zastali. Gerhard i Susan mieli jednak wrażenie, że dwójka mężczyzn coś ukrywała - ukradkowe spojrzenia, nerwowe ruchy dłoni. Podczas tego pościgu musiało stać się coś jeszcze.

Tymczasem na dół zeszła gosposia - niezwykle wzburzona. Na pytania o powrót McBride'a powiedziała, że ojciec dzwonił do niej z informacją, że jest w drodze i na plebanii będzie nad ranem, oraz aby nie niepokoiła się o niego. To powodowało, że ostateczna konfrontacja z duchownym będzie musiała poczekać do rana...

 
Awatar użytkownika
dzemeuksis
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 157
Rejestracja: pt sty 25, 2008 6:37 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

śr mar 16, 2011 3:45 pm

Obrazek
Luther Fabrichi


Luther chrząknął. Cóż, to może ja zacznę, jeśli Państwo pozwolą. James, w razie potrzeby uzupełniaj moją opowieść. Po tych słowach Luther sięgnął do torby, wyjął osobliwy przedmiot i położył go na środku stołu.



Wszystko wskazuje na to - podjął opowieść kaznodzieja - że tego przedmiotu użyto do rzucenia jakiejś klątwy na rodzinę Lavoie'ów. Jakkolwiek fantastycznie to wszystko nie brzmi, klątwa uprzykrza Lavoie'om życie do tego stopnia, że poprosili nas o pomoc w jej odczynieniu. Kluczem do tego jest ta czara. Proszę Was o przyjżenie się jej dokładnie i podzielenie się skojarzeniami. A może ktoś potrafi odczytać ten tekst napisany w języku, jak mniemam, pochodzącym z dalekiego wschodu? Osobiście nie zamierzam odczyniać tej klątwy, ponieważ wymaga to czarnomagicznych praktyk. Gdyby chodziło o egzorcyzmy to inna sprawa, ale w tej sytuacji gotów jestem służyć wyłącznie wsparciem, że tak powiem, z drugiej linii, o ile ktoś z Was będzie chciał się jednak tego podjąć.


Powód, który nakazuje rozważyć ponowną wizytę u Lavoie'ów, jest taki, że symbole wyrysowane na podłodze w miejscu, gdzie odprawiano rytuał obłożenia klątwą, przypominają symbol, który widzieliśmy na "poduszce" Cutisa. Nie wiem, czy jest to po prostu bardzo uniwersalny symbol praktyk magicznych, czy też obie te sprawy są jakoś ze sobą powiązane, ale chyba nie powinniśmy tego lekceważyć.

Dodatkowo, hmmm... Jakby to powiedzieć... Nie wiem, co nas czeka i czemu będziemy musieli stawić czoła. Nie wiem też, na ile można ufać Lavoie'om - kto wie, czy nie jesteśmy pionkami w jakiejś ich większej grze. Niemniej... wygląda na to, że gdybyśmy wrócili do miejsca rzucenia klątwy i hmmm... zaopiekowali się pewnymi żołnierzykami, a zdjęcie klątwy - z takich, czy innych powodów - zakończyło się fiaskiem, to mielibyśmy w ręku hmmm..., jakby to powiedzieć... mocny argument przeciwko Lavoie'om. Na wszelki wypadek, oczywiście. W każdym razie chcieli, żeby być u nich jutro wieczorem o 8:00.

Wcześniej warto jeszcze zrobić dwie rzeczy: sprawdzić w szpitalu kartę Luciena - osoby, która rzuciła klątwę, oraz zbadać dokładniej czarę - prawdopodobnie nie obejdzie się bez wizyty w bibliotece.

Jest jeszcze jedna rzecz: epitafium napisane przez zmarłego Luciena. Brzmi ono:
Trójnogi niedźwiedź drogę Ci wskaże
Jeśli czara się skrzywi
Nie zdołasz zatrzymać kruka


Niedźwiedź prowadził nas do domku Luciena (mniejsza o szczczegóły), kruka widzieliśmy na stacji, po przyjeździe tutaj. Napis wewnątrz czary, przy odpowiednim ustawieniu przypomina wykrzywione w uśmiechu usta. Nie mam pojęcia, co to dla nas oznacza.

James, czy pominąłem coś ważnego?
Ostatnio zmieniony śr mar 16, 2011 3:47 pm przez dzemeuksis, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Amanea
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1629
Rejestracja: wt sty 05, 2010 1:31 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pn mar 21, 2011 7:18 pm

Obrazek

Susan Howard


Susan wzdrygnęła się lekko na widok czary. Tak przedmiot, jak i napisy wyrytne w nim, wyglądały jak z mrocznej opowieści. Kobieta nigdy nie spodziewała się, że to może być prawdą. Jednak po spotkaniu z przerażającą, złą siła w piwnicy parafii mogła już uwierzyć we wszystko.
- Egzorcyzmy... - powtórzyła cicho, przyglądając się misie.
Na wieść o podobieństwie symboli u Lavoie i na "poduszce" Cutisa, Susan ponownie przeszedł nieprzyjemny dreszcz.
- Nie wiem po co rzucono tę klątwę, ale najwyraźniej jedna i druga sprawa mają coś wspólnego ze sobą... Nie tylko te symbole, rytuały. Ale i zapomniane, stare języki. Ojciec miał tłumaczyć te zapiski koptyjskie, prawda? Nie znam się zbytnio, ale to też chyba bardzo stary język gdzieś ze Wschodu? W bibiotece trafiliśmy też na informacje o wyprawach do Tybetu. Z jednej powrócił tylko jeden człowiek, który stał się twórcą nowej religii. Religii Krwi Serca, Tsang. - wzruszyła lekko ramionami.

- Nie mieliście lekko. My też nie dowiedzieliśmy się zbyt wiele. Za to mieliśmy... nietypowe spotkanie. - przełknęła ślinę i zwilżyła usta językiem - Wywoływaliśmy duchy z madame. Jakiś czas temu ojciec McBride przyniósł tu jakąś relikwię, rzekomo należącą do Cutisa. Tymczasem seans w jej pobliżu pozwolił nam poznać niejakiego Andrika z Kues. Jego zasługi zostały przypisane Andrewsowi. Zatem ten, którego ciało znaleziono wcale nie musiał być wirnym sługą Boga jedynego. - odchrząknęła, spoglądając po mężczyznach - A potem było już tylko gorzej. Ponowiliśmy rytuał w piwnicy, przy ciele. Zrobiło się zimno, gdy madame straciła świadomość. Rozmawialiśmy z Jamesem Andrews. Zaprzeczył jakoby był jakimkolwiek świętym i powiedział, że święty mógłby być najwyżej ofiarą dla jego pana. - zamilkła na chwilę, dając wszystkim moment na przyswojenie tych informacji - Potem było dziwne ukłucie w dłonie. I to oko. Wielkie, czerwone oko. Mówiło. Przedstawiło się jako Chaugnar Faugn. - tę nazwę wypowiedziała nieco ciszej, jakby w obawie, że to coś ją usłyszy - Ponoć to właśnie Pan Andrewsa. Pozwolił nam odejść i dał szansę ucieczki. A my tu dalej ślęczymy... - westchnęła.

- Swoją drogą ów wyznawcy Krwi byli zwalczani przez inny kult, możliwe że dlatego trafili tak daleko. Ciekawe czy ci, którzy chcieli wykraść ciało to wyznawcy... A może właśnie przeciwnicy? Choć wtedy mogliby po prostu spalić parafię. - potrząsnęła głową - Jak na moje, nim podejmiemy jakiekolwiek dalsze działania, powinniśmy spotkać się z ojcem. On może nam też co nieco wyjaśnić. Potem będziemy mogli zdecydować co dalej i czy powinniśmy pomóc Lavoie. A co do nagrobka... Kruk kojarzy mi się tylko ze śmiercią. A to nie napawa optymizmem... - westchnęła.
 
Awatar użytkownika
Largus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 899
Rejestracja: wt lut 08, 2005 10:39 pm

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pt mar 25, 2011 2:26 pm

Obrazek

Gerhard von Wurstenberg


Mężczyzna wsłuchiwał się rozmowy towarzyszy, w ich wersje wydarzeń jakie miały miejsce minionego dnia. Ciężko było mu w to wszystko uwierzyć co słyszał. Wszystko to wydawało się takie nieprawdopodobne, niesamowite, takie jakie nie ma racji bytu w rzeczywistym świecie. Nie miał pojęcia co ma o tym wszystkim myśleć.

- Wszystko to brzmi tak niesamowicie. Są Państwo pewni, że nie zostali jakoś otruci, odurzeni jakimiś środkami, które wywołują halucynacje? Halucynacje, w których widzieli Państwo to co wam się wydaje? Przecież to wszystko jest nieprawdopodobne aby miało miejsce w naszym, rzeczywistym świecie. - powiedział Gerhard wpatrując się w zgromadzonych przy stole ludzi, w szczególności w Susan, która opowiadało o oku. Westchnął.

- Nie mniej jednak, interesujące jest to co mówicie. Symbole, które są wyrysowane na podłodze w domu Lavoie'ów (nazwisko wymówił z lekkim grymasem), jeżeli rzeczywiście są takie same jak na poduszce znalezionej przy szczątkach, to może w istocie mogą powodować powiązanie sprawy. Może są to symbole mające znaczenie dla wspomnianego kultu Krwi Serca. Myślę, że powinniśmy przerysować owe symbole z poduszki, a następnie je porównać z tymi z posadzki, które również powinniśmy przerysować. Warto by skonsultować je z jakimś znawcą tematu, nie wiem, historykiem, albo znaleźć odpowiedź w jakichś książkach. - zrobił małą przerwę aby odetchnąć, a następnie kontynuował. - Interesująca jest również czara, ale nie chcę mi się wierzyć aby mogła mieć coś wspólnego z jakimiś klątwami. Przecież żyjemy w XX wieku, a nie w średniowieczu, ciemnym wieku, gdzie ciemny lud wierzył we wszystko co im powiedziano i wierzono we wszelkie zabobony odprawiano gusła i tym podobne rzeczy. Nie dajmy się zwariować. Nie mniej, można ją również zbadać, może dzięki niej dowiemy się również czegoś ciekawego, choć uważam, że był to po prostu przedmiot wykorzystywany w tym kulcie, wykorzystywany podczas rytuałów, w którego moc wierzono. - zakończył. Czekał na komentarz ze strony pozostałych, a sam w tym czasie nachylił się nad stołem aby sięgnąć po dzbanek z zaparzoną herbatą.

- Ah, no i oczywiście, tak jak już wspomniała Panna Susan, trzeba poczekać na Ojca McBride, ma nam wiele do wyjaśnienia. Uważam, że jest to człowiek niespełna rozumu. Odnaleźliśmy jego pamiętnik i wypisywał w nich dziwne rzeczy. Boi się nadejścia kogoś kto będzie chciał ukraść serce. No i boi się również, że dowiemy się prawdy. Myślę, że sam może należeć do owego kultu.
- dodał, po czym dokończył nalewanie herbaty.
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pt mar 25, 2011 6:08 pm

Montreal - Parafia Św. Cutisa
Poniedziałek 13.06.1921

Obrazek


Logan i James siedzieli przy stole, zerkając na siebie niepewnie. W końcu kanadyjczyk odezwał się, nieco ciszej, nachylając się nad stołem, aby wszyscy usłyszeli.
- My także mieliśmy...spotkanie. Teraz - w czasie pogoni za złodziejami. W pewnym momencie dołączyła do nas niezwykle dziwna istota. Wyższa od człowieka, o szarej skórze i ... trąbie. podobna do słonia. Ścigała z nami tych mężczyzn, jednak kiedy uciekli, zniknęła. To było przerażające...
James wyprostował się w fotelu i odetchnął głeboko.
Tymczasem do rozmowy włączył się Logan, choć i jemu ze zdenerwowania momentami łamał się głos.
- Spróbujmy podsumować. Mamy kult Krwi. Mamy jakiś przeciwny kult, który z nim walczy. Kult Krwi wywodzi się z Tybetu, lub bliskiego wschodu, z czym związana jest czara od Lavoie, oraz teksty, które miał przetłumaczyć McBride. W tym wszystkim gdzieś jest Cutis, którego ciało - w świetle tego co powiedziała Panna Howard - może należeć do kogoś innego. Taka myśl mnie właśnie naszła. No i w tym wszystkim mamy jeszcze Lavoie i ich "klątwę", którą rzekomo mamy odczynić. Wydaje mi się, że potrzebujemy jakiegoś rozsądnego planu na jutro. Dzisiaj i tak mieliśmy wiele wrażeń. Na pewno musimy porozmawiać z ojcem, ale także zająć się czarą. Sądzę, że trzeba jechać do lekarza, jak powiedział Luther. No i do biblioteki. Ktoś ma jeszcze jakieś pomysły?

 
Awatar użytkownika
Amanea
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1629
Rejestracja: wt sty 05, 2010 1:31 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

ndz mar 27, 2011 6:01 pm

Obrazek

Susan Howard


Susan spoglądała na mężczyzn z niejakim zaskoczeniem i niepokojem. Słoniopodobne istoty ganiające przestępców po ulicach? Czy aby ktoś na pewno nie dosypał im wszystkim czegoś do posiłków? Ostatecznie nie skomentowała tego i tylko przytaknęła na słowa Logana.
- Połóżmy się. Chyba każdy ma już dość wrażeń na dziś, a pora późna. Rano ojciec McBride powinien wrócić. Wtedy z nim porozmawiamy. Potem możemy udać się do szpitala. Na koniec spróbować wyjaśnić kwestię czary. Przy czym uważam, że tym razem nie powinniśmy się rozdzielać. Zwłaszcza, jeśli słoniopodobne istoty zdają się mieć podobne intencje do nas? Może i to stworzenie dosięgnęła jakaś klątwa? - wzdrygnęła się nieznacznie.
- Pakujemy się w coś, co przekracza moje pojmowanie. Ale chyba już za późno, by się wycofywać... Dobrej nocy, messieurs. - pożegnała ich i udała się do przydzielonego jej pokoju.
 
Awatar użytkownika
dzemeuksis
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 157
Rejestracja: pt sty 25, 2008 6:37 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

wt mar 29, 2011 3:54 pm

Obrazek
Luther Fabrichi


I usłyszałem jeden głos od czterech rogów złotego ołtarza,
(...) mówiący do szóstego anioła, który miał trąbę
.

Nawet jeśli opowieść Jamesa i Logana wzbudziła w Lutherze wyłącznie konsternację, to początek drugiego "Biada" z Apokalipsy św. Jana wspomniany przez Głos wywołały na plecach lodowaty dreszcz. Na Boga, z czym my mamy do czynienia?! Serce kołatało się w piersi, jednak Luther postanowił nie niepokoić przyjaciół swoimi skojarzeniami.

Podczas dyskusji Luther robił listę rzeczy na jutro do zrobienia, porządkując usłyszane informacje:

  • Niezależnie od wszystkiego ze względów religijnych trzeba poinformować MacBride o podejrzeniu pomyłki związanej ze świętym i zasugerować zbadanie sprawy - a w razie potwierdzenia rozpocząć stosowne procedury kościelne - w tym zmiany nazwy parafii, by nie czcić diabelskich sił i by należna cześć przypadła właściwej osobie.
  • Poszukać w bibliotece informacji na temat czary oraz haseł Chaugnar Faugn i Andrik z Kues (to ostatnie można ewentualnie zostawić na bardziej spokojny czas).
  • Sprawdzić w szpitalu kartę Luciena - jak to zrobić? Przecież nie udostępnią nam karty tak po prostu?
  • Podczas wizyty u Lavoie'ów zapytać gospodarzy, którzy hmmm... wydają się mieć jakąś wiedzę na temat możliwości przybierania przez ludzi kształtów innych istot, czy przypadkiem mówi im coś opis słoniowatej postaci. Uważnie obserwować ich reakcję.
  • Hmmm... zaopiekować się żołnierzykami, przerysować (jeśli będzie ku temu okazja) symbole z poduszki. Wreszcie można ewentualnie spróbować odczynić klątwę.

Czigodny Gerhardzie, z całym szacunkiem, ale nie wierzę, że MacBride może być członkiem kultu służącego siłom zła. Jednak wygląda na to, że nie możemy wykluczyć możliwości, że został w jakiś sposób zmanipulowany, czy wmanewrowany i nieświadomie realizuje niecne cele jakiej mrocznej organizacji.

Panna Susan ma świetny pomysł z nierozdzielaniem się. Wygląda na to, że Bóg nie oszczędza nas w godzinie próby. Musimy stawić temu czoła razem.

Śpijcie dobrze, przyjaciele. Miejmy nadzieję, że jutrzejszy dzień przyniesie nam oświecenie i spokój ducha. Dobrej nocy.

Przed snem Luther postanowił jeszcze zrobić obchód plebanii i w miarę możliwości sprawdzić wszystkie drzwi, okna i zamki. Może gdzieniegdzie da się drzwi czymś zaprzeć, przesunąć szafę tak, by zasłoniła okno?
Ostatnio zmieniony wt mar 29, 2011 3:57 pm przez dzemeuksis, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Largus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 899
Rejestracja: wt lut 08, 2005 10:39 pm

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

wt mar 29, 2011 5:10 pm

Obrazek

Gerhard von Wurstenberg


Na słowa Logana i Jamesa uniósł tylko brew i spojrzał na nich pobłażliwie spod okularów. Utwierdziło go tylko w przekonaniu, że musieli zostać odurzeni czymś. Choć z drugiej strony, skoro inni widzieli różne nierealne rzeczy to dlaczego on niczego takiego nie uświadczył, a przecież jadał wraz z nimi, to samo. Zastanawiające.

Na słowa Luthera, mężczyzna przybrał lekki grymas na twarzy. - Doprawdy? A jakie ma Pan niezbite dowody, że rzeczywiście McBride jest prawdziwym księdzem, a nie jest to przykrywką dla innych zadań? Jeżeli Pan sobie życzy to mogę pokazać pamiętnik Ojca McBride, w którym wypisywał wspomniane rzeczy, leży u niego w pokoju, na stoliku. To właśnie z niego dowiedzieliśmy się o kulcie Krwi. Zresztą, pozostali będący tutaj ze mną również widzieli te wpisy, więc mogą potwierdzić moje słowa. - odparł w kierunku duchownego.
- Odnośnie nierozdzielania się: może w istocie jest to dobry pomysł, jednakże spowolni to nasze działania, a chyba każdemu z was zależy również na czasie aby jak najszybciej zakończyć tę sprawę. Mnie na pewno. - dodał na koniec.

Starszy jegomość postanowił jeszcze chwilę posiedzieć przed snem. Zaparzył sobie świeżej herbaty. Kiedyś ktoś mu wspomniał, że to niezdrowo pić takie napoje, a tym bardziej cokolwiek spożywać na noc, tuż przed snem, jednak osobiście uważał to za brednie. Z resztą, nie zamierzał się jeszcze kłaść. Teraz, kiedy pozostali już się udali na spoczynek, miał spokój i mógł w ciszy przyjrzeć się zbiorom książek na plebanii, przyglądał się różnym tytułom w biblioteczce z książkami. Liczył, że znajdzie jakąś interesującą pozycję, która mogłaby pomóc odpowiedzieć na parę pytań.

Spokój ten przerwał jednak Luther, którego początkowo Gerhard wziął za kolejnego włamywacza, jednak szybko się uspokoił zobaczywszy drugiego starca. Obserwował go, siedząc przy stole, popijając herbatę i przeglądając jakąś książkę. Widząc jak dawny ksiądz sprawdza zamknięcie wszystkich drzwi i okien oraz próbę zastawienia ich czymś w końcu postanowił odezwać się do niego.
- Czy nie popada Pan, Panie Lutherze, w lekką paranoję? Myślę, że już nikt nie będzie próbował nas zaatakować, na pewno nie dzisiaj w nocy. W końcu ich wypędziliśmy. Ah, no i pogoniły ich słonie. - powiedział, a wypowiedziane ostatnie słowa przybrały lekki, weselszy akcent, które najwidoczniej rozbawiły Prusaka.
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

pt kwie 01, 2011 4:15 pm

Montreal - Parafia Św. Cutisa
Wtorek 14.06.1921

Obrazek


Nie mając ochoty na dalszą rozmowę, jak i odczuwając zmęczenie dość...intensywnym dniem, wszyscy rozeszli się do łóżek i w ekspresowym tempie zasnęli.

Obudziliście się kiedy słońce było już wysoko - szybki rzut oka na zegarek pozwolił stwierdzić, że było już niemalże południe! Jak to możliwe, że spali tak długo? Wszyscy odczuwaliście ciężkość, jakby poprzedniego dnia odbyła się suto zakrapiana impreza. Zwaliliście to jednak na karb zmęczenia. Choć z drugiej stgrony - po tak długim śnie - powinniście być wypoczęci!
Spotkaliście się w jadalni, gdzie kręciła się madame. Śniadanie stało na stole, kawa była jeszcze gorąca, a świeże gazety czekały już na naszych bohaterów.
Kiedy wszyscy zeszli się już, kobieta stanęła przed Wami i powiedziała.
- Drodzy Państwo, martwię się o ojca. Nie zjadł kolacji, co jednak często mu się zdarza, jednak rano nie było go już w pokoju, kiedy wstałam, a ojciec nie założył świeżej koszuli. Chyba nie wrócił na noc, co strasznie mnie niepokoi. Dodatkowo - mieliśmy chyba w nocy gości. Claire - dziewczyna, która sprząta na parafii, spotkała się w nocy z jakimś dziwnym księdzem, który przebywał w pokoju McBride'a. Mam złe przeczucia względem tej calej sprawy.
 
Awatar użytkownika
dzemeuksis
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 157
Rejestracja: pt sty 25, 2008 6:37 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

śr kwie 06, 2011 3:29 pm

Obrazek
Luther Fabrichi


Nic z tego nie rozumiem! - Luther nie krył zdumienia. Mieliśmy kolejne włamanie po tym, jak poszliśmy spać? Z ponurą satysfakcją kaznodzieja zwrócił się do Niemca: Czcigodny Gerhardzie, mówiłeś wczoraj coś o paranoi, nieprawdaż?, jednak szybko dostrzegł małostkowość swojej postawy i zmitygował się. Nieważne, już południe a sporo dzisiaj mamy do zrobienia. Trzeba sprawdzić, co zginęło i porozmawiać z panną Claire, co dokładnie widziała - o ile jest tutaj jeszcze. W przeciwnym wypadku warto chyba do niej zatelefonować. Madame D'Anjou, panna Claire jest teraz na plebanii? Co z tym MacBridem? Aaa, i może niech ktoś zerknie na dzisiejszą prasę - czy jest tam coś o zdarzeniach, w których braliśmy udział, lub które mogą nas zainteresować z innych powodów. Potem to już chyba w te pędy do bilblioteki. Co myślicie, przyjaciele? - zakończył Luther sięgając po kanapkę.
 
Awatar użytkownika
Largus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 899
Rejestracja: wt lut 08, 2005 10:39 pm

[Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

czw kwie 07, 2011 12:39 pm

Obrazek

Gerhard von Wurstenberg


Prusak stał w osłupieniu pośrodku korytarza i drapał się po brodzie myśląc intensywnie. Zastanawiał się komu mogło tak bardzo zależeć i dlaczego na zawartości tej plebanii, że mimo porażki postanowili tutaj wrócić. Musiała być to naprawdę poważna sprawa. Czuł, że najlepszym tropem będzie Kult Krwi i to nim powinno się podążać.
W końcu jednak ocknął się z przemyśleń i spojrzał na dawnego księdza - Nie jestem Pana przyjacielem i proszę mnie tak nie nazywać! - rzucił w jego kierunku, z surowym wyrazem twarzy, wskazując na niego palcem. Nie cierpiał, kiedy ludzie praktycznie nie znając innym, nazywają ich przyjaciółmi. Później o wszystkich swoich znajomych mówią, że to przyjaciele. Było to żałosne, ludzie zbyt bardzo nadużywają tego określenia przez co traci swoje znaczenie. Sam nawet nie wiedział czy posiada chociaż jednego przyjaciela. Takiego prawdziwego, zaufanego, któremu powierzyłby swoje tajemnice.

- W rzeczy samej, należy porozmawiać ze sprzątaczką. Dowiedzieć się co dokładnie widziała, może miała możliwość wymienić parę zdań z domniemanym włamywaczem, a ten coś istotnego jej powiedział. Myślę, że prasa to również dobry pomysł, choć wątpię abyśmy się dowiedzieli z niej czegoś istotnego, jeżeli już to raczej będą te wydarzenia opisane zupełnie inaczej niż miały miejsce w rzeczywistości. - zaczął komentować pomysły duchownego, przyznając jemu rację.
- Co do Ojca McBride to, doprawdy, irytuje mnie powoli jego postawa, ciągle jest poza domem. Czy myśli, że wszystko za niego zrobimy i wróci na gotowe? Kompletnie nie interesuje się przebiegiem śledztwa. A może boi się wrócić, boi się, że dowiedzieliśmy się prawdy i teraz chcemy go przycisnąć aby wyjawił sekret? Zaiste, interesujące... - rzekł, spoglądając w stronę drzwi jakby miał nadzieję, że za chwile przez nie wejdzie komentowana postać.

Następnie przysiadł się do stołu i zabrał się za jedzenie.
 
Awatar użytkownika
Amanea
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1629
Rejestracja: wt sty 05, 2010 1:31 pm

Re: [Zew Cthulhu] Serce Grozy [sesja]

czw kwie 07, 2011 9:26 pm

[quote="Amanea"]
Obrazek

Susan Howard


Kobieta dołączyła wkrótce do pozostałych. Mimo późnej pory wyglądała na zmęczoną i niewyspaną, zupełnie jakby większość nocy była na nogach.
- W życiu nie powiedziałabym, że już tak późno... - westchnęła, siadając - Wcale nie czuję się jakbym spała do południa! - prychnęła, sięgając po kawę.
Gorącą kawę.
~ Dziwne... ~ pomyślała, zerkając na madame. Poprzednio wstawali wcześniej. Od rana kawa powinna być już zimna. Chyba że kobieta naszykowała im śniadanie, ledwie usłyszała poruszenie w pokojach. Susan otrząsnęła się z ponurych myśli.
~ Już, już. Bez paranoi, Susan, bez paranoi...
- Najrozsądniej najpierw porozmawiać z Claire. A jeszcze wcześniej - sprawdzić czy nie zginęło nic z pokoju ojca... Zjedzmy i bierzmy się do roboty.
  • 1
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości