Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Sir_Nik
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 632
Rejestracja: ndz paź 10, 2010 4:54 pm

Re: [M&M] Moment Stworzenia

śr lut 23, 2011 7:01 pm

Dr. Keith MacFeegle

Wbiegł do gabinetu jakby goniło go stado demonów. A raczej jeden demon. I to taki który pokazał szkotowi, że ten wcale nie jest nietykalny.

Nie miał już ambicji by zatrzymać kobietę. Jeśli ona odejdzie, to Brock też będzie chciał uciec, a to było najlepsze na co mogli w tej chwili liczyć. Jednak nie mógł jej pozwolić zabrać pieniędzy. Mogły zostać użyte by wyrządzić wiele szkód.

Rzucił się do przodu i spróbował złapać walizkę, którą wybrała kobieta. Niezależnie od sukcesu, musiał być jeszcze gotowy na spotkanie z Brockiem...

 
Awatar użytkownika
Varmus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1443
Rejestracja: śr sty 18, 2006 5:52 pm

[M&M] Moment Stworzenia

pt lut 25, 2011 12:50 am

MSG Chris Kowalski

Chris otrząsnął się z zamroczenia - i odkrył, że stał się obiektem zainteresowania chłopaków z CTU.

- Jesteśmy po tej samej stronie, chłopaki, a aktualnie spierdalają wam dowódcy tangosów! - powiedział wesoło. Dawno już nie oberwał. Byłoby cholernie fajnie, gdyby nie fakt, że to tak cholernie bolało. Następnym razem bierze karabin.

Sytuacja w pomieszczeniu się rozprężyła. Kowalski nie miał już nic do roboty, więc spokojnie, nie wstając i nie zwracając zbytniej uwagi na antyterrorystów, schował swoją wierną Berettę do kabury, po czym podniósł ręce.
 
Awatar użytkownika
Suldarr'essalar
Arcypsion
Arcypsion
Posty: 13173
Rejestracja: sob maja 28, 2005 9:27 pm

[M&M] Moment Stworzenia

pt lut 25, 2011 10:37 am

Joe Xai

Będąc w środku furgonu, Joe zdjął kask i otarł pot z czoła. Usiadł we wskazanym miejscu. - Czy mógłbym dostać coś do picia? - spytał obserwując otoczenie. Pełno tam było elektroniki. Cóż...
- Nie wiem czy panowie wiedzą kim jestem, więc się przedstawię. Jestem Joe Xai i jestem muzykiem. Gram blues, jazz... wiecie jak to jest. Człowiek szuka inspiracji. Teraz jesteśmy na etapie nagrywania nowej płyty. Będzie bardzo surowa i brakowało nam inwencji. Pomyślałem, że pojeżdżę sobie po starych i nowych budynkach. Surowość tego typu budynków stymuluje mnie do nowego, twórczego spojrzenia na problemy poruszane na płycie. W każdym razie, do rzeczy. Wszedłem na teren budowy, bo wejście nie było pilnowane i zwiedzałem, gdy usłszałem wrzawę na górze. Okazało się, że jacyś terroryści byli w budynku. Ukryłem się w niedokończonej klatce schodowej i siedziałem cicho. Gdy próbowałem się wydostać trafiłem na olbrzyma. Umięśniona góra mięsa próbowała mnie złapać, jednak udawało mi się unikać. Prawie, w pewnej chwili zirytowany złapał mnie i wyrzucił przez okno. Wpadłem na tę kobietę i spadliśmy w budynku nieopodal.
Joe popił podaną wodę czekając na kolejne pytania.
 
Awatar użytkownika
DibiZibi
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4316
Rejestracja: śr lis 15, 2006 9:50 pm

[M&M] Moment Stworzenia

sob lut 26, 2011 10:08 pm

Keith

Niestety nie udało ci się pochwycić walizki. Już zaciskałeś na niej palce, ale nim zdążyłeś złapać mocniej, kobieta już spadała w stronę ulicy, a walizka wyślizgnęła ci się spomiędzy palców. Cudem wyhamowałeś i sam nie wypadłeś za budynek.

Chwilę później mignął obok Ciebie Jimmy, a zaraz za nim nadciągnął Brock, który z ostatnią z pozostawionych walizek ruszył w dół budynku. Po drodze łapiąc cię swoją wielką łapą i starając się być poleciał razem z nim

Jimmy

Wyskakując z budynku zdążyłeś zauważyć że kobieta jest już kilkanaście pięter niżej.
Spadała z rozłożonymi szeroko rękami i nogami, niczym spadochroniarz starający się spowolnić upadek. W pewnym momencie wygięła się, gwałtownie obracając. Z rękawicy na jej dłoni wystrzeliła niewielka kotwiczka na długiej metalowej linie, wbijając się w budynek. Nim się obejrzałeś, huśtając się mocno na żyłce wpadła z powrotem do budynku, na wysokości około piątego piętra.

Chris

Rozkazano Ci obrócić się na brzuch i czekać. Skuli ci ręce za plecami i chociaż plastikowy pasek zaciskowy nie stanowił dla ciebie w sumie żadnej przeszkody, trzeba było chyba zachowywać pozory. Chociaż nie widziałeś kto stoi za tobą, z całą pewnością ktoś cię pilnował.

Sam mogłeś natomiast obserwować jak antyterroryści zabierają się za Keitha i Brocka oraz sprawdzają stan pozostałych.

Po chwili usłyszałeś okrzyk że pomieszczenie jest bezpieczne i kolejną parę kroków za plecami.



Joe

Detektyw spojrzał się na ciebie dość dziwnie, po czym odchrząknął i kontynuował.
-Mówi pan że wejście nie było pilnowane? Informacje dostarczone nam przez przedstawicieli Tatsuda Corporation mówią co innego. W każdym razie, którędy się pan tam dostał?
I co ważniejsze, bo mamy tu do czynienia z rzeczą raczej niezwykłą.... Przeleciał pan dobre kilkanaście metrów. Na pewno zrozumie pan jeśli potraktuję historię o byciu wyrzuconym z pewnym dystansem... Jak to dokładnie wyglądało?
 
Awatar użytkownika
Suldarr'essalar
Arcypsion
Arcypsion
Posty: 13173
Rejestracja: sob maja 28, 2005 9:27 pm

[M&M] Moment Stworzenia

ndz lut 27, 2011 8:43 am

Joe Xai

Ponieważ Joe obszedł budynek przed wejściem, a będąc jeszcze na naradzie u Moona obserwował go przez okno, opisał jedno z wejść. Zwykłe przeskoczenie przez ogrodzenie, w szarawce i wejście do budynku powinno być w miarę łatwe do uwierzenia.
Odnośnie zaś szarpaniny, Joe opisał najdokładniej jak zapamiętał opis hardkorowego koksa jaki relacjonowali koledzy przez słuchawki. Opisał swoją ucieczkę schodami, to jak się potknął, został złapany i masywnym wyrzutem ręki posłany za okno. - Na jakie dystanse olimpijczycy rzucają ciężarami? Nadal myśli pan, że to niemożliwe? Jeśli tak, to niby co tam takiego zaszło?
 
Awatar użytkownika
Sir_Nik
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 632
Rejestracja: ndz paź 10, 2010 4:54 pm

Re: [M&M] Moment Stworzenia

ndz lut 27, 2011 9:51 am

Dr. Keith MacFeegle

Walizka wyślizgnęła się z dłoni Keitha. A razem z nią nadzieja na to, że terroryści wyjdą z tej akcji z niczym.

Gdy Keith się obrócił w stronę sali, zobaczył szarżującego na niego Brocka. Chyba wpadł olbrzymowi w oko... Ten złapał walizkę i wyskoczył przez okno. Naukowca postanowił wziąć z sobą jako pamiątkę. Uścisk potwora był żelazny, jedynie cudem udało się Keithowi z niego uwolnić. Ostatkiem sił wciągnął się na powrót do gabinetu i ciężko dysząc padł na podłogę.
Brock poleciał w przepaść.

 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[M&M] Moment Stworzenia

ndz lut 27, 2011 2:17 pm

Obrazek
Jimmy Crusher


Jimmy szybko połączył się z Moonem.
- Panienka spierdziela z budynku! Jest zdaje się na piątym piętrze. Poinformuj antyterrorystów!
Sam nadal obserwował co dzieje się w budynku. Trzeba będzie resztę uwolnić - pięknie.
 
Awatar użytkownika
DibiZibi
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4316
Rejestracja: śr lis 15, 2006 9:50 pm

[M&M] Moment Stworzenia

ndz lut 27, 2011 11:36 pm

Joe

Detektyw zamyślił się, słuchając twoich zeznań. Gdy skończyłeś, wypytał cię niezwykle dokładnie o wszystkie detale jakie tylko zdołał, po czym podsumował:
-Dobrze, panie Xai. Proszę w takim razie jeszcze tylko o pańskie dane kontaktowe... adres, numer telefonu. Na razie to wszystko, chociaż z całą pewnością jeszcze się odezwiemy. Najgorsze, czyli bycie zakładnikiem, ma pan już za sobą, ale w niedalekiej przyszłości czeka pana pewnie trochę dokumentów do podpisania i zeznań do złożenia. W końcu trzeba przed sądem pokazać jak źli i okrutni byli ludzie którzy wyrzucili pana przez okno. W każdym razie... Dziękuję za współpracę.
Thorn pozwolił Ci wyjść z tira, samemu wracając do środka. Nikt nie poświęcał Ci żadnej uwagi i już po chwili zrozumiałeś dlaczego.

Wszyscy wpatrzeni byli w górę i gdy prześledziłeś za nimi wzrokiem ujrzałeś olbrzyma – tego samego który rzekomo wyrzucił z budynku i ciebie, spadającego w stronę ulicy.
Widok na jego lądowanie zasłaniali ci ludzie i karetki, ale fala uderzeniowa mu towarzysząca była zdecydowanie odczuwalna. Razem z nią nadszedł głośny huk i w powietrze wzbiła się chmura kurzu. Po sekundzie nienaturalnej ciszy dało się słyszeć całe serie wystrzałów.

Keith i Chris

Policja szybko dotarła do Keitha i jego również zakuto.
Podniesiono was obu i postawiono przy rusztowaniu, koło drzwi.

-Panowie wybaczą te środki ostrożności. – W drzwiach stała młoda kobieta w pełnym mundurze bojowym. Delikatna twarz i krótkie blond włosy kontrastowały mocno z ciężkimi butami i pełnym pancerzem oraz kilogramami uzbrojenia. Jakkolwiek dziwne by to nie było, kobieta była najwyraźniej dowódcą oddziału. – Rozumiem że nie jesteście „tymi złymi”, ale najwyraźniej stanowicie nie mniejsze zagrożenie... Kim jesteście, i co tu robicie? – Niezwykle poważny ton był kolejną rzeczą która zdawała się nie pasować.
Była jednak bardzo przekonywująca. Zwłaszcza ze wspierało ją czterech uzbrojonych ludzi.

Nagle przyłożyła dłoń do ucha i znajdującej się w nim słuchawki.
Wskazała dłonią na dwóch ludzi i pokazała im gestem by wyszli.
Natychmiast posłuchali i szybkim krokiem popędzili w stronę schodów – razem z nimi udali się kolejni dwaj, którzy zostali wcześniej w korytarzu.

-Słucham więc...
 
Awatar użytkownika
Varmus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1443
Rejestracja: śr sty 18, 2006 5:52 pm

[M&M] Moment Stworzenia

pn lut 28, 2011 1:05 am

MSG Chris Kowalski

Chris uważał się za geeka i zapewne było w tym sporo prawdy. Nie widział w tym nic złego, ba, był z tego dumy. Z perspektywy czasu nawet on przyznał, że jego pierwsza myśl po wejściu dowódczyni CTU nie należała do jego najlepszych momentów.

~LOL femShep blondyna! ~ pomyślał bowiem, szczerząc się kretyńsko, jednocześnie siłą woli sprawiając, że jego metalowa maska rozpadła się na czynniki pierwsze i dołączyła do chmury metalowych odłamków, która otaczała i chroniła jego ciało.

Okazywało się, że nie jest niezniszczalny, co - mimo bólu i oszołomienia - bawiło go. Rozwalanie minionów bez jakiegokolwiek zagrożenia było fajne, ale brak wyzwania i niezniszczalność po pewnym czasie nudziła i odbierała zabawę.

Oczywiście, odbieranie walki na śmierć i życie jako dobrą zabawę nie świadczyło najlepiej o Chrisie, z czego zdawał sobie doskonale sprawę. Dalej głupio się uśmiechając.

- Zrozumiałe, choć moglibyśmy rozerwać te paski plastiku bez zbytniego problemu - odparł Chris, wzruszając ramionami. - Nie robię tego jako akt współpracy i dobrej woli, no i dlatego, że chłopaki pewnie zaczęliby strzelać. Nie, żeby im to coś dało, chyba, że macie gnata, jak tamta sucz, która właśnie zwiewa. Czego nie widzę. - dodał. Oszołomienie i adrenalina wprawiała go w świetny nastrój, przeszkadzając mu najwidoczniej w ocenie sytuacji.

- Tak na marginesie, zajęliście się bombą na dole, tak? - Kowalski nadawał dalej. - Nie mój konik, materiały wybuchowe, ale zrobiłem co mogłem. Łatwy dostęp, zalanie wybebeszonej komórki służącej pewnie jako odbiornik ołowiem i tak dalej. Babsko pewnie ma jeszcze nadajnik. - paplał. - A jesteśmy zaniepokojonymi cywilami, którzy postanowili wziąć sprawy we własne ręce i powstrzymać terrorystów. I ochronić zakładników. Obywatelska postawa, takie tam. Coś o tym wiem, nie? - Chris machnął brwiami i wskazał brodą nieśmiertelnik na szyi. - Wyszło całkiem nieźle, nie? Wszyscy cali. Chris Kowalski. Master sergeant US Army. Na cholernie wczesnej emeryturze. - dokończył wojskowy, uśmiechając się rozbrajająco.

Można by pomyśleć, że traktował całą sytuację jak niedzielny piknik w Central Parku.
 
Awatar użytkownika
Sir_Nik
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 632
Rejestracja: ndz paź 10, 2010 4:54 pm

Re: [M&M] Moment Stworzenia

pn lut 28, 2011 10:06 am

Dr. Keith MacFeegle

Zmierzył kobietę wzrokiem. Następnie spojrzał na Chrisa. Gdy ten skończył zalewać przesłuchującą toną informacji, naukowiec westchnął i zmęczonym głosem powiedział:

- Keith MacFeegle. Byłem jednym z zakładników, ale gdy usłyszałem, że biorą kobietę, by ją zabić, zbuntowałem się. Nie wiem kto nade mną czuwał, ale udało mi się jakoś obezwładnić strażnika. Później spotkałem go - skinął głową w stronę żołnierza - dalej już nie miałem tyle szczęścia... - Tej kwestii nie musiał rozwijać. Wyglądał jakby przejechała po nim kolumna czołgów. I jakby następnie, na wstecznym przejechała po nim jeszcze raz. I tak jeszcze kilka razy...
- Mam prośbę. Czy resztę przesłuchania możemy przeprowadzić w jakimś przytulniejszym miejscu? Na przykład w szpitalu? - spojrzał na siebie dość znacząco - chyba coś ze mnie wycieka... i jest niepokojąco czerwone.
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[M&M] Moment Stworzenia

pn lut 28, 2011 6:15 pm

Obrazek
Jimmy Crusher


Jimmy uśmiechnął się w duchu widząc, że część komandosów oddala się odesłanych przez kobietę.
- Jak tylko zacznie się szopka, obezwładniamy gliniarzy i w nogi. - rzucił do nadajnika. Miał nadzieję, że koledzy mieli słuchawki i usłyszą co szepnął.
Szybko przemknął za oknem, tak aby dostać się na korytarz za trójką, która właśnie przesłuchiwała więźniów.
Wrócił na korytarz przez jedno z uchylonych okien, po cichu postawił walizkę na ziemi poza widocznym miejscem i odezwał się głośno. Wiedział, że w tej formie nie było szans, aby ktokolwiek go rozpoznał.
- Państwo wybaczą, ale musimy kończyć. Proszę odłożyć broń i wypuścić tą dwójkę.
 
Awatar użytkownika
Sir_Nik
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 632
Rejestracja: ndz paź 10, 2010 4:54 pm

Re: [M&M] Moment Stworzenia

pn lut 28, 2011 10:22 pm

Dr. Keith MacFeegle

- Ech... z deszczu prosto pod rynnę - westchnął Keith i obrócił się w stronę Jimmiego - Nie możesz ich pobić. To jest policja. Tak nie wypada... Pani oficer i jej ludzie odwalili kawał dobrej roboty. My sobie poradzimy. Miej w nas trochę wiary. I albo się poddaj, albo stąd spływaj - Przy ostatnim zdaniu bezczelnie się uśmiechnął, następnie zwrócił się do policjantki - Przerwano nam. Właśnie miała nas pani wziąć do szpitala.
 
Awatar użytkownika
DibiZibi
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4316
Rejestracja: śr lis 15, 2006 9:50 pm

[M&M] Moment Stworzenia

wt mar 01, 2011 12:57 am

Wtorek, 13 Marca 2012
Manhattan, Nowy Jork

Godzina 10:40

Jimmy, Chris i Keith

Kobieta zdawała się nie być w najmniejszym stopniu zaskoczona widząc wasze nadprzyrodzone moce. Przyglądała się z ciekawością zarówno metalowemu pancerzowi Chrisa jak i płynnej postaci Jimmiego, ale przypominała raczej znawcę motoryzacji który ogląda nowy model samochodu niż człowieka który zobaczy ufo.
Na komendę Jimmiego zachichotała. Chociaż nie uczyniła w tym kierunku żadnego gestu, dwóch ludzi z jej oddziału natychmiast pojawiło się przy pływaku, celując do niego z karabinów.
-Panowie, zachowajmy kulturę. Nie jesteśmy tu by was skrzywdzić. Skoro nie macie mi do powiedzenia nic więcej, proszę abyście zeszli ze mną na dół. Tam dostaniecie pomoc medyczną. Zaraz zresztą przyjedzie po was... odpowiedni oddział.

//Jimmy jako jedyny ma w miarę sensowną szansę na ucieczkę – i nawet zdąży złapać walizkę jeśli mu się poszczęści.

Nie mając wiele wyboru, pilnowani przez cały oddział antyterrorystyczny, ruszyliście tak jak wam kazano – schodami w dół. Zdecydowanie nie tak wyobrażaliście sobie pierwszą bojową akcję. Chociaż żaden cywili nie ucierpiał. Więc nie było tak źle.

-Panowie, powinniście się raczej zmywać. Obawiam się że „specjalny oddział” to nie ludzie których cieli byście poznać.... Tak, mam posłuch na systemie łączności policji. – Moon dał radę oczywistą, po czym zamilkł.

Jakby na tą komendę zauważyliście że wasza eskorta zmalała jedynie do dwóch ludzi. Jeden was prowadził, drugi szedł na końcu. Powoli schodziliście coraz niżej.
Wtedy rozległy się strzały. Na piętrze 28, gdzie wcześniej się „desantowaliście”, wciąż byli jacyś terroryści. Korytarz został zasypany pociskami – tamci, poukrywani za wyłomami i niewykończonymi ścianami ostrzelali was, myśląc najwyraźniej że zamierzacie, razem z policją, pojmać ich.

Komandosi natychmiast przywarli do ścian, zalewając terrorystów ogniem zaporowym i wzywając wsparcie. Przez kilka sekund nikt nie poświęcał wam uwagi.
Mieliście szanse na ucieczkę i wymiganie się od możliwych, nieprzyjemnych konsekwencji.
Mogliście też oczywiście pomóc, albo zwyczajnie schować się i przeczekać.
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[M&M] Moment Stworzenia

śr mar 02, 2011 6:22 pm

Obrazek
Jimmy Crusher


Widząc co się dzieje Jimmy postanowił skorzystać z okazji.
Klepnął w ramię sierżanta który szedł przed nim i mruknął.
- Spadamy. Zrobiliśmy swoje.
Po tych słowach - nie czekając na reakcję pozostałych rusza powoli schodami do góry. Ma zamiar wrócić po walizkę, a potem zastanowić się jak zwiać.
 
Awatar użytkownika
Sir_Nik
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 632
Rejestracja: ndz paź 10, 2010 4:54 pm

Re: [M&M] Moment Stworzenia

śr mar 02, 2011 7:19 pm

Dr. Keith MacFeegle

- Uciekaj sam, masz największe szanse - szepnął Keith. Uwolnił swoje ręce. Następnie rozejrzał się w swoim najbliższym otoczeniu. Szukał czegoś co mógłby przestawić, by zapewnić antyterrorystom sensowną ochronę przed ogniem przeciwnika. Jakaś donica, niedokończony filar. Mogły być też drzwi przeciwpożarowe jakie często montowano w klatkach schodowych. Zwykle miały na sobie całkiem grubą blachę.
 
Awatar użytkownika
Varmus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1443
Rejestracja: śr sty 18, 2006 5:52 pm

[M&M] Moment Stworzenia

ndz mar 06, 2011 11:05 pm

MSG Chris Kowalski

Chris nawet nie zszedł z linii strzału. Proste łosie nie miały siły ognia, która mogłaby zagrozić metalowemu żołnierzowi. Strategicznie ustawiony kawałek ostrej stali bezproblemowo rozciął zipper krępujący mu ręce.

Kowalski był żołnierzem. Podał swoje dane osobowe. Ucieczka nie miałaby sensu, jego mieszkanie nie było tajne. Facet z gorejącymi na niebiesko oczami i chmurą metalowych elementów parę milimetrów od skóry i w wojskowym mundurze nie był w stanie się wyłgać. Ucieczka nie miała sensu.

Poza tym, ważne były dwie rzeczy. Master Sergeant Kowalski, US Army, składał przysięgę chronić niewinnych obywateli i swój kraj. Mógł, musiał i chciał pomóc chłopakom z CTU rozprawić się z niedobitkami tangosów.

Ale drugą, ważniejszą rzeczą, była psychika Chrisa. Nadatywny żołdak z polskimi korzeniami, geek drugiego pokolenia, od małego pędzony historiami o (super)bohaterach, traktujący komandora Sheparda jak osobistego idola, miałby spieprzać przed walką?

O nie. To nie przejdzie.

Chris ze śmiechem zaszarżował na najbliższego terrorystę, nie bacząc na kule.
 
Awatar użytkownika
DibiZibi
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4316
Rejestracja: śr lis 15, 2006 9:50 pm

[M&M] Moment Stworzenia

pn mar 07, 2011 12:43 am

Jimmy

Droga na górę okazała się nie zablokowana. Wyżej zrobiło się jednak ciekawiej, bo antyterroryści uwolnili już wszystkich zakładników i sprawdzali teraz ich liczbę i stan, po kolei ładując kolejne grupki do windy. W wielkim pomieszczeniu w którym wcześniej stoczyliście waszą pierwszą wielką bitwę krzątało się jeszcze kilka osób – na górę już dotarli śledczy.
Odnalezienie walizek nie było trudne, chociaż zabrać mogłeś jedynie jedną z nich. Druga już została odkryta przez policję. Szybko zwinąłeś własny pakunek, i przedostając się rożnymi drogami – to przez otwór, to przez sufit, trafiłeś do szybu windy którym mogłeś już spokojnie spłynąć na dół.

Chris i Keith

Bitwa była zażarta, ale dość krótka. Terroryści byli tylko trzej, a ich morale znacznie spadło. Nie minęło kilka chwil jak sytuacja została kompletnie opanowane. Przestępcy leżeli skrępowani na ziemi, a wam dziękował jeden z komandosów.
-Musimy zostać z tymi tutaj. A wy musicie zostać z nami. Eh. Wybaczcie – rozkazy. – O pomoc poprosili już na początku strzelaniny, więc ktoś zaraz powinien się zjawić.

Komandosi byli bezpieczni, podobnie jak zapewne i reszta budynku.
Bardziej zastanowiło was jednak coś innego.
Podczas walki ruszyliście oczywiście na pozycję terrorystów.
Ukryli się oni w dużym pomieszczeniu, będącym odpowiednikiem tego w którym walczyliście wcześniej – było tylko trochę mniejsze. Chociaż podczas walki nie mieliście na to czasu, teraz wyraźniej dotarło do was co widzicie.
Pośrodku pomieszczenia stał duży, sięgający sufitu, namiot z białego, sztucznego materiału, przypominający te w których zamykani byli wszyscy zarażeni podczas filmów katastroficznych o chorobach, plagach lub brudnych bombach. Na podobny wniosek można było też wpaść patrząc na śluzę która była wejściem do środka.

Joe

W ogólnym zamieszaniu oddalenie się nie było trudne. Szybko dotarłeś do pojazdu i oddaliłeś się na bezpieczną odległość.
 
Awatar użytkownika
Varmus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1443
Rejestracja: śr sty 18, 2006 5:52 pm

[M&M] Moment Stworzenia

pn mar 07, 2011 10:22 pm

MSG Chris Kowalski

To było aż zbyt proste. Tangosi padali jak muchy. Miła odmiana po zabawie z Brockiem i tą suką z CKMem...

- Rozkazy ważna rzecz, chłopaki. Poza tym, chyba zauważyliście, że gdybyśmy chcieli uciec, niespecjalnie bylibyście w stanie nam przeszkodzić, nie? - Chris mrugnął porozumiewawczo do komandosa.

Rozejrzał się po pomieszczeniu. Wietrzył kłopoty. To wyglądało cholernie interesująco. Co teraz? Zombie? Dziecko-mutant blokujące zdolności innych superów? Chryste, ostatnia część X-menów była tragiczna. Chodząca plaga? Feeeeeeel the wraaaaath of the Lich Kiiiinnnng... Heheh. O, a może opętane przez diabła dzieci z REC-a? Możliwości były porażające. Chris zastanawiał się, czy dane mu będzie zacytowanie Asha. "This is my boomstick!" Perspektywa radzenia sobie ze służbami jakoś go nie przerażała.

- To wygląda ciekawie. - powiedział na głos Kowalski, wskazując palcem na namiot. - Może popchnie fabułę do przodu. - dodał z durnym uśmiechem, uzyskując kilka uniesionych brwi ze strony zebranych.

Ech. Perły przed wieprze.
Ostatnio zmieniony wt mar 08, 2011 2:31 am przez Varmus, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[M&M] Moment Stworzenia

wt mar 08, 2011 2:33 pm

Obrazek
Jimmy Crusher


No i winda - jest git. Jimmy postanowił szybko wyewakuować się na teren podziemnego parkingu i ukryć gdzieś walizkę - teraz bardziej mu ona przeszkadzała, a Crusher musiał mieć swobodę ruchu. Wróci po nią potem.

Kiedy tylko wylądował na parkingu, postanowił ukryć ją w jakimś pomieszczeniu technicznym, które było żadko wykorzystywane. Ewentualnie w jednym z samochodów. Kiedy mu się to uda, korzysta z windy wracając na górę i szukając pozostałych.
 
Awatar użytkownika
Sir_Nik
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 632
Rejestracja: ndz paź 10, 2010 4:54 pm

Re: [M&M] Moment Stworzenia

pt mar 11, 2011 6:11 pm

Dr. Keith MacFeegle

- Tak jak mówi stalowy - skinął na Chrisa - gdybyśmy chcieli was opuścić, już dawno byśmy sobie poszli.
Następnie podszedł do żołnierza i powiedział:
- Masz telefon? Mój stracił sprawność po spotkaniu z głową terrorysty, a chciałbym zadzwonić do znajomego prawnika i zapytać się co w naszej sytuacji należy zrobić...

Czekając na odpowiedź Kowalskiego, przyjrzał się namiotowi. Instynkt badacza podpowiadał mu by zajrzeć do środka, jednak nie był pewien czy jest by było rozsądne. Później musiałby siedzieć miesiąc, albo i dłużej w jakiejś izolatce. W końcu ograniczył się tylko do dokładnego obejrzenia wszystkiego z zewnątrz.
- Macie gdzieś w okolicy odpowiedni sprzęt, by tam zajrzeć i przy okazji nie wywołać jakiejś epidemii? - zapytał komandosów.
 
Awatar użytkownika
DibiZibi
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4316
Rejestracja: śr lis 15, 2006 9:50 pm

[M&M] Moment Stworzenia

ndz mar 13, 2011 8:32 pm

Jimmy

Ukrycie walizki w garażu okazało się trudniejsze niż zakładałeś.
Grupka policyjnych techników majstrowała właśnie przy stojącym pod bramą wjazdową wanie, ale udało Ci się znaleźć świetne miejsce na dnie szybu windy. Tam nikt nie zajrzy.
Udałeś się w drogę powrotną na górę.

Chris i Keith

Policjanci już powiadomili przez radio swoich przełożonych o całej sytuacji.
-Zaraz przyślą wsparcie. Powinniśmy się stąd oddalić.

- Macie gdzieś w okolicy odpowiedni sprzęt, by tam zajrzeć i przy okazji nie wywołać jakiejś epidemii? - zapytał komandosów.

Twoje pytanie zawisło w powietrzu i już po chwili okazało się że było spóźnione.

Z rosnącym niepokojem przyglądaliście się namiotowi – a może raczej samemu wejściu do niego.
Gdy tylko podeszliście bliżej, zauważyliście że śluza prowadząca do środka była otwarta. Z dwóch stron. Jeśli w namiocie było cokolwiek co wymagało zachowania izolacji, było już za późno.
Szybko jednak stało się też jasne że drzwi i tak nie były istotne bowiem powierzchnia namiotu ponaznaczana była kilkunastoma dziurami po kulach – zapewne był to efekt walki jaka rozegrała się tu chwilę temu.

Stojąc jednak pod samym namiotem mogliście bez trudu zajrzeć do środka – w kilku miejscach materiał był przezroczysty, tworząc niewielkie okienka.

W środku stały trzy proste, metalowe stoły. Na jednym z nich dwa laptopy i sporych rozmiarów mikroskop. Na drugim poukładane były spore ilości szklanych probówek oraz spore urządzenie przypominające dużą, czarną, metalową beczkę. Trzeci stół był pusty.
 
Awatar użytkownika
Sir_Nik
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 632
Rejestracja: ndz paź 10, 2010 4:54 pm

Re: [M&M] Moment Stworzenia

pn mar 14, 2011 8:26 am

Dr. Keith MacFeegle

Keitha bardzo kusiło by wejść do środka i sprawdzić co dokładnie jest w środku. Jednak powstrzymał się, ponieważ i tak mieli już kłopoty. Wątpił by terroryści wypuścili wirusa w miejscu w którym sami się znajdowali, więc sprzęt musiał służyć do czegoś innego. Pytanie tylko do czego...
Podszedł do schwytanych terrorystów, uśmiechnął się, kucnął przy jednym i zwrócił się do niego tym charakterystycznym głosem jakiego używają bandyci którzy zastawili właśnie jedyne wyjście z ciemnego zaułku:
- Przyjacielu, powiedz nam proszę, do czego służył ten sprzęt, o tam - skinął głową na namiot. Chciał im jeszcze jakoś humorystycznie zagrozić, ale jakoś tak czuł, że komandosi mogliby to opacznie zrozumieć i się powstrzymał.
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[M&M] Moment Stworzenia

pn mar 14, 2011 3:33 pm

Obrazek
Jimmy Crusher


Walizka była bezpieczna, więc można było wrócić i zobaczyć jak mają się chłopcy.
- Moon - jak wygląda sytuacja? Możesz mi powiedzieć, gdzie są pozostali w chwili obecnej? - Jimmy rzucił do słuchawki przemieszczając się w górę szybu.
Jeżeli tajemniczy głos przekaże mu odpowiednie informacje, Jimmy rusza na piętro, gdzie jest doktorek i sierżant, jednak nie ujawnia jeszcze swojej obecności, obserwując sytuacje z ukrycia.
 
Awatar użytkownika
DibiZibi
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4316
Rejestracja: śr lis 15, 2006 9:50 pm

[M&M] Moment Stworzenia

wt mar 15, 2011 12:21 am

Jimmy, Chris, Keith

-A wyglądam jakbym go tam rozstawił? – Terrorysta odbił pytanie, a pilnujący go policjant spojrzał na Ciebie podejrzliwie.
-My się tym zajmiemy. Czekajcie spokojnie. – Nie celował do was, ale stanowczym głosem wyraźnie dawał do zrozumienia że jeśli tylko zdradzicie jakiś ślad sprzeciwu to zaraz naprawi ten błąd.

Wszyscy usłyszeliście Moona :
-Obecność policji dała mi lepszy wgląd w sytuację. Słuchajcie..
Zakładnicy są już na dole. Bezpieczni. Wszystkie trzy ładunki wybuchowe rozmieszczone na parterze zostały zabezpieczone i rozbrojone. Wygląda jednak na to że obie interesujące nas persony dały nogę. W drodze jest oddział od zagrożeń biologicznych a na was czekają już panowie w garniturach. Uważajcie, idzie...


W tym momencie drzwi prowadzące na klatkę schodową otworzyły się i pojawiła się znajoma policjantka oraz jej czteroosobowa obstawa.
-Bawiliście się grzecznie? Dobra. Wy – Wskazała na Keitha i Chrisa. – Na dół.
Nie mając większego wyboru ruszyliście, ponownie eskortowani, w stronę parteru.

// Jimmy obserwuje wszystko z ukrycia (zakładam że pływasz sobie pod sufitem).
 
Awatar użytkownika
Sir_Nik
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 632
Rejestracja: ndz paź 10, 2010 4:54 pm

Re: [M&M] Moment Stworzenia

wt mar 15, 2011 8:39 am

Dr. Keith MacFeegle

Keith spojrzał na policjanta, który go upomniał. Uznał, że rzeczywiście trochę go poniosło.
- Przepraszam, wchodzę wam w kompetencje - uśmiechnął się - róbcie swoje, ja grzecznie poczekam.
Terroryście rzucił spojrzenie, w którym przekazywał, że tym razem mu się upiekło.
Nie musiał długo czekać, już po chwili zjawiła się "odsiecz", z pierwszą damą komandosów na czele.
Keith pokornie ruszył z nimi na dół.
 
Awatar użytkownika
Suldarr'essalar
Arcypsion
Arcypsion
Posty: 13173
Rejestracja: sob maja 28, 2005 9:27 pm

[M&M] Moment Stworzenia

wt mar 15, 2011 12:45 pm

Joe Xai

Joe bez większych problemów dojechał do swojego mieszkania. Wszedł na górę i ponownie wziął prysznic. Tym razem mając na uwadze, że w każdym momencie woda może zamienić się w obleśnego sportowca.
Wyszedł i usiadł do laptopa. Jego palce błyskawicznie poruszały się po klawiaturze, gdy informatyk ustanawiał bariery, bramy i proxy starając się jak najszczelniej zakryć swoją tożsamość. Sieć działała niemiłosiernie wolno, gdy poziom zabezpieczeń dwa razy okrążył Ziemię.
Mając to za sobą, Joe zaczął przeczesywać internet w poszukiwaniu tajemniczego pana Moona. Wykorzystał do tego serwery w Indiach, by sprawdzić portale społecznościowe, fora i grupy dyskusyjne, w dalszej kolejności wikiLeaks i podobne portale, a na koniec bazy rządowe.

Xai znudzony wziął do ręki gitarę i zaczął brzdąkać swoją kompozycje. Minie parę godzin zanim wszystko się zaloguje na serwerach.
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[M&M] Moment Stworzenia

wt mar 15, 2011 2:31 pm

Obrazek
Jimmy Crusher


Chłopak zastanawiał się co zrobić w zaistniałej sytuacji. Odbijanie kumpli - zwłaszcza teraz, kiedy mieli obstawę - nie było najlepszym wyjściem. Olać - też bez sensu. Jimmy'ego nieco irytowała postawa tamtej dwójki - spokojnie mogli wyrwać się i zwiać. A te pajace sami pakują się w ręce smutnych panów w garniturach. Myślą że co - na miejscu będzie szampan i chętne laseczki?
Chwilowo nie mając nic lepszego do roboty spłynął ekspresowo na parter, aby tam czekać na zejście pozostałych. Koniec końców - może ich śledzić...
 
Awatar użytkownika
Varmus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1443
Rejestracja: śr sty 18, 2006 5:52 pm

[M&M] Moment Stworzenia

wt mar 15, 2011 7:43 pm

MSG Chris Kowalski

Chris nie zareagował zbyt entuzjastycznie na słowa policjantki. To on i chłopaki tutaj odwalają wielkich cholernych bohaterów, sprawiając, że wszyscy zakładnicy przeżyli, bomby nie odpalono, a traktują ich jak...

- Jakieś "panowie" i "proszę" po drodze by nie zawadziło. - burknął urażony, po czym powlókł się za Keithem.

Nie omieszkał przy tym "przypadkowo" kopnąć terrorysty.
 
Awatar użytkownika
DibiZibi
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4316
Rejestracja: śr lis 15, 2006 9:50 pm

[M&M] Moment Stworzenia

śr mar 16, 2011 11:17 pm

Wtorek, 13 Marca 2012
Manhattan, Nowy Jork

Godzina 11:20


Joe

Poszukiwanie informacji o człowieku kryjącym się pod pseudonimem Moon było o tyle kłopotliwe że trzeba było pozbyć się z wyników wyszukiwania milionów stron odnoszących się do księżyca.
Po twoich poszukiwaniach nie byłeś zbyt szczęśliwy.

Znalazłeś wiele stron odnoszących się do ludzi których tożsamość miała coś wspólnego z księżycem. Był student z Kalifornii, dentysta z Denver, starszy szeregowy który przed miesiącem zginął w Iraku, astrofizyk z Oxfordu, i tak dalej, i tak dalej. Osoba której poszukiwałeś była z całą pewnością hakerem. Ale nie znalazłeś nikogo takiego.


Keith i Chris

Na ulicy sytuacja powoli się uspokajała.
Zakładnicy, zgromadzeni wokół karetek otrzymywali każdą potrzebną pomoc, a otaczający ich tłumik mundurowych z notesami pospiesznie spisywał ich dane i wstępne zeznania.
Część przestępców została wyprowadzona pod ścisłą obstawą antyterrorystów i zapakowana do policyjnych furgonów – te zresztą natychmiast odjechały. Po tych którzy nie wyszli z budynku o własnych siłach ruszyli ludzie z czarnymi, plastikowymi workami.
Tłum dziennikarzy i gapiów rozdzielił się teraz. Jedna grupka starała się dostać do zakładników, szukając tam swoich bliskich i znajomych lub mając nadzieję na ciekawe szczegóły wydarzeń do swoich reportaży. Pozostali zgromadzili się dookoła czarnej limuzyny zaparkowanej na granicy wydzielonej strefy. Chociaż nie widzieliście kto z niej wysiadał, osoba ta, sądząc po wzbudzanym zainteresowaniu, była dość ważna.

Z odległości jaka oddzielała was od najbliższych ludzi nie wyglądaliście jak kolejni terroryści prowadzeni przez policję. Chociaż byliście przez nich otoczeni, szliście swobodnie – nawet nie skuci.

Zatrzymaliście się przy karetkach pogotowia. Sanitariusze natychmiast rzucili się z pomocą opatrując wasze rany. Kilkanaście minut później siedzieliście już na jednej z ulicznych ławek, przykładając okłady z lodu do bolących miejsc.
Waszych dwóch ochroniarzy nie opuściło was na krok.

Zostaliście poprowadzeni pod sporych rozmiarów czarny samochód ciężarowy.
Obok zaparkowane były dwa czarne SUV.
Gdy tylko zbliżyliście się do pojazdów na wasze spotkanie ruszyło trzech mężczyzn.
Pierwszy, dość młody, wysoki, krótkowłosy w spodniach od garnituru i białej koszuli, z odznaką FBI na szyi.
Dwaj pozostali byli trochę starsi, ubrani w identyczne, czarne garnitury i przeciwsłoneczne okulary.

Obrazek


-Witam. Jestem Detektyw Samuel Thorn, a to agenci Black i White. – Pierwszy przedstawił całą trójkę krótko, uśmiechając się tylko lekko gdy wymieniał swoich dwóch towarzyszy.
-Jak rozumiem, jesteście panowie, tymi „ważnymi zakładnikami”, czyż nie?
-Chcielibyśmy abyście opowiedzieli nam panowie o wydarzeniach jakie miały miejsce w środku.
– Powiedział krótko starszy agent.
Ostatnio zmieniony pt mar 18, 2011 2:04 am przez DibiZibi, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Sir_Nik
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 632
Rejestracja: ndz paź 10, 2010 4:54 pm

Re: [M&M] Moment Stworzenia

czw mar 17, 2011 9:38 am

Dr. Keith MacFeegle

Keith uśmiechnął się do agentów. Miał nadzieję, że po złożeniu zeznań pozwolą im odejść.
Rozpoczął opowieść.
- Eeem...* Doktor Keith MacFeegle. Uczę fizyki w "Copernicusie". Byłem jednym z zakładników. Zostałem pojmany trochę później niż inni bo przez długi czas się ukrywałem. Jednak w końcu mnie dopadli i zamknęli razem z innymi zakładnikami. Czekałem na rozwój wypadków. Pomyślałem wtedy, że skoro sprawili sobie trud pojmania nas to raczej nie chcieli nas zabić, przynajmniej nie od razu. Po pewnym czasie, nie wiem ile mogło minąć bo miałem worek na głowie, z pomieszczenia obok wyprowadzili kobietę. Jej krzyki i rozmowy terrorystów sugerowały, że ma zginąć. A nic nie zapowiadało, że antyterroryści się zjawią. - Lekki wyrzut pojawił się na twarzy szkota.

- Postanowiłem więc działać. Udało mi się oszukać i obezwładnić jednego strażnika, następnie drugiego. Był jeszcze trzeci, ten otworzył do mnie ogień i byłoby ze mną krucho- tu Keith pokazał na strzępy ubrania które nosił - jednak został obezwładniony przez innego zakładnika. W tym momencie z windy wyszedł sierżant Kowalski. Razem postanowiliśmy zobaczyć, czy już po wszystkim i czy wszyscy zakładnicy są bezpieczni. No i jakoś tak - MacFeegle zarumienił się odrobinę - weszło nam się do tego pomieszczenia na samej górze, gdzie zebrała się reszta terrorystów. Byli chyba trochę zaskoczeni, dlatego też nie zabili nas od razu. Pan Kowalski zdążył dość sporo namieszać, z tą swoją ochroną. No a później weszli antyterroryści, a ja w akcie głupoty spróbowałem powstrzymać tę terrorystkę przed wzięciem walizek.

Kiedy skończył opowiadać, poklepał się po kieszeniach i rzekł do agentów
- Mógłbym dostać telefon? Mój zgubiłem, a chciałbym zadzwonić do rodziców, to było dość emocjonujące przeżycie, a już dawno się nie odzywałem...

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości