Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Varmus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1443
Rejestracja: śr sty 18, 2006 5:52 pm

Konwój [d&d 4.0]

ndz mar 27, 2011 3:05 am

Morgran Sunstone

Morgran był zadowolony z wyniku walki. Nikt nie zginął - no, może poza plugawymi, zielonymi, bluźnierczymi pokurczami - ale to nie był problem. Zawiodły go nieco "skarby" goblinów - nie było wśród nich nic użytecznego. W końcu wraz z towarzyszami wrzucili łupy na wóz z zamiarem sprzedania przy najbliższej okazji.

Następne trzy dni minęły bez większych emocji...

***

Sunstone wysłuchał towarzyszy. Cóż za apatia... Ci najemnicy naprawdę mieli gdzieś wszystko - byle dostali złoto za swoją robotę. Na szczęście jego pobratymiec oraz szaman wykazywali się większą inicjatywą.

- Zgadzam się, jedźmy okrężną drogą. - powiedział, gdy reszta się wypowiedziała. - Choć, szczerze mówiąc, zastanawiałem się nad odłączeniem się naszą grupką na mały wypad na flankę tych zbirów... Lathander ucieszyłby się, gdybyśmy wysprzątali ten kanion ze złodziejskiego ścierwa. - dodał z okrutnym uśmiechem.
 
Gothomog
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 195
Rejestracja: pt sty 02, 2009 3:59 pm

Konwój [d&d 4.0]

ndz mar 27, 2011 11:33 am

Melkor Razorscale


Pomysł krasnoluda spodobał się paladynowi Bahamuta. Oczyścili by częściowo to miejsce, ułatwiając innym podróżnikom przeprawę przez wąwóz. Może by udało się wytępić te bandyckie ścierwo, które atakuje niewinnych podczas długich podróży.

- Myślę, że chwilowe odłączenie się od grupy nie zaszkodzi - rzekł smoczy potomek - Paru silniejszych z nas mogłoby dać sobie radę z tymi bandytami - zawitał na jego ustach szeroki uśmiech ukazujący szereg białych kłów.

-Mógłbym również sprawdzić ten topór zabrany goblinom, za twoim przyzwoleniem -
kierując to stwierdzenie do Oukuna.
Ostatnio zmieniony ndz mar 27, 2011 11:34 am przez Gothomog, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Eugenes
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 725
Rejestracja: śr lip 21, 2010 3:11 pm

Konwój [d&d 4.0]

ndz mar 27, 2011 5:10 pm

Woźnica skrzywił się słuchając wypowiedzi Morgana i Melkora. Wiedział że sam pomysł zaatakowania mógł się udać to jednak rozdzielenie drużyny i osłabienie jego ochrony mu się nie uśmiechało. –Kupieccy najemnicy ratujący okolicę od złych bandytów jakież to słodkie ale róbcie jak chcecie. Przypominam tylko że nie za to wam płacą. -
 
Gothomog
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 195
Rejestracja: pt sty 02, 2009 3:59 pm

Konwój [d&d 4.0]

ndz mar 27, 2011 6:51 pm

Melkor Razorscale

- Proponuję przeprowadzić głosowanie. Gdyż w ten sposób do niczego nie dojdziemy. Możemy pójść wąwozem i wystawić przynętę dla bandytów. Gdybyśmy ich pokonali, wielu niewinnych ludzi zyskałoby na tym. - paladyn wyraźnie chciał wytępić zło z tej doliny . - lub iść na około i ochraniać dalej ten konwój.


Melkor był zawiedziony postawą woźnicy. Cóż wielu ludzi nie ma za grosz zrozumienia dla czynienia dobra. Chociaż w samym paladynie pojawiały się wątpliwości. Przysiągł chronić tę karawanę, a takie działanie nagroziłoby ją i członków konwoju.
 
Awatar użytkownika
Boogaloo
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 585
Rejestracja: pn gru 29, 2008 10:41 pm

Re: Konwój [d&d 4.0]

pt kwie 01, 2011 1:54 pm

Oukun

- Jak głosowanie, to ja głosuję, żeby iść na około. Lepszy grosz otrzymać chwilę później, niż wyglądać jak jeż od powbijanych w dupsko strzał...
Ostatnio zmieniony pt kwie 01, 2011 1:55 pm przez Boogaloo, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Trullumpum
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 384
Rejestracja: pn lis 23, 2009 4:51 pm

Re: Konwój [d&d 4.0]

sob kwie 02, 2011 3:05 pm



-Hmm? - Tirion najwyraźniej zdążył już zamknąć się w swoim świecie - a tak. Pójdźmy górą. Obawiam się, że nie radzę sobie najlepiej z walką na dystans.
 
Eugenes
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 725
Rejestracja: śr lip 21, 2010 3:11 pm

Konwój [d&d 4.0]

pn kwie 04, 2011 9:10 pm

Propozycja Melkora nie zyskała poparcia co wyraźnie poprawiło humor woźnicy. Jegomość ponaglił konie i ruszył okrężną drogą patrząc z niepokojem na oddalający się wąwóz.

***


Kolejne dni upływały na monotonnej podróży w której podążaliście przez zniszczone suszą okolicę. Z nieba lał się niesłychany żar a sam szlak nie przypomniał w najmniejszym kupieckich traktów. Wyboje, piaski i ostre krzewy nie służyły koniom które traciły podkowy i z dnia na dzień męczyły się coraz bardziej. Wiadomym stało się że trzeba się będzie gdzieś zatrzymać aby na ponów podkuć konie i dać im odpocząć.

Po dwóch dniach o zmierzchu szczęśliwie na tym pustkowiu znaleźliście kilka budowli przed którymi znajdowała się drewniana tablica z koślawym napisem „karczma”.

Ostrożnie wjechaliście do posiadłości. Obok stajni stały dwa wozy które były bardzo podobne do konwojowanego przez was. Woźnica krzyknął rozglądając się. -Dobra, ja idę zająć się wierzchowcami wy tymczasem zajmijcie miejsce w karczmie. I niech nam coś ciepłego przygotują.

Przed wami znajdowała się duża drewniana chata z oknami po bokach i topornymi okutymi metalem drzwiami. Cała budowla mieniła się wszelkimi odcieniami czerwieni oświetlanymi przez zachodzące słońce wszystko to jakoś dziwnie kontrastowało z jasno żółtym światłem które wybijało się przez szyby izby.
 
Awatar użytkownika
-Drizzt-
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 56
Rejestracja: sob cze 14, 2008 8:22 pm

Re: Konwój [d&d 4.0]

pn kwie 04, 2011 9:31 pm

Kreln


Dwa dni spędząne na podążaniu bezpieczniejszym traktem nie należały do ciekawych; ogólna spiekota, brak cywilizowanej drogi i zarośla negatywnie wpływały na ocenę sytuacji krasnoluda. Brakowało mu czegoś czym mógłby się zająć.

W pewnym momencie, niekoniecznie nagle ale po drodze wyłonił się budynek, przypuszczalnie zajazd.
- Jasne, zajazd! A gdzie kowal i alchemicy? - W rzeczy samej zajazd na zadupiu takim jak to był błogosławieństwem, co ciekawe nie był tak odbierany przez twardogłowego, jakim powinien być od urodzenia Krelna.
~ Jak znam pieprzone życie to nie powinno być tu karczmy, no chyba że opuszczonej... ~
Zaintrygowany i przeświadczony, że to jemu może się dostać po głowie podszedł do drzwi i otworzył je na oścież zaglądając do wnętrza.
 
Eugenes
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 725
Rejestracja: śr lip 21, 2010 3:11 pm

Konwój [d&d 4.0]

pn kwie 04, 2011 9:46 pm

W środku izby było niemal pusto jedyną osobą była stara pulchna baba znajdująca się za szynkwasem. Kobieta widząc was położyła na glinianej tacy kawałek mięsa który przed chwilą jadła i ciepło rzuciła. – No nareszcie nowi klienci. Mamy tu pierwszorzędne jadło i komnaty a i napitek się znajdzie. Jestem że wam się spodoba. Czegoż potrzebujecie? -
 
Awatar użytkownika
Trullumpum
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 384
Rejestracja: pn lis 23, 2009 4:51 pm

Re: Konwój [d&d 4.0]

pn kwie 04, 2011 10:09 pm



Elf z prawdziwym dostojeństwem zszedł powoli z konia. Wszedł do przybytku tuż za krasnoludem, a usłyszawszy przyjazny głos karczmarki odparł do niej z uśmiechem:

-A tak, moja miła gospodyni. Nie omieszkałbym nie spróbować jakowyś zacnych trunków, najlepiej Elfickiej Księżycówki z Cienistej... - Tirion przerwał nagle, rozglądając się po pomieszczeniu - ...eee, znaczy się co mi zechce pani polecić - dokończył, doszedłszy do wniosku, że o wykwintnym winie do pieczonego bażanta to może sobie najwyżej pomarzyć.

-I jakąś ciepłą strawę.
 
Eugenes
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 725
Rejestracja: śr lip 21, 2010 3:11 pm

Konwój [d&d 4.0]

pn kwie 04, 2011 11:03 pm

- Księżycowego czego... – Odrzekła z niezrozumieniem starucha po czym dodała już weselej. – Nie mamy ale w piwnicach znajdzie się trochę goblińskiego grzmotacza. Naprawdę bardzo mocny chodź osobliwy w posmaku. Znajdzie się też trochę wina rodzimej produkcji. – Kobieta zaczęła przybliżać się do dwójki znajdujących się już w środku jednocześnie mierząc wzrokiem pozostałych na zewnątrz. – Zapomniałam się przedstawić ja jestem Róża. A więc co ja tam miałam a tak Elfie za spanie i strawę pobiorę jedynie piętnaście sztuk złota. – Karczmiarka wyjęła przed siebie swoją pulchną rękę czekając na zapłatę. – Co do popitki tym zajmiemy się później.

W tym czasie z drzwi obok szynkwasu wyszedł wysoki lekko zgarbiony mężczyzna ubrudzony czerwoną mazią ubrany w skórzany kaftan. Na jego twarzy malował się surowy grymas łypiąc na przybyłych. W prawej ręce chłopisko trzymało duży nóż również zbroczony mazidłem.
 
Awatar użytkownika
Boogaloo
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 585
Rejestracja: pn gru 29, 2008 10:41 pm

Re: Konwój [d&d 4.0]

wt kwie 05, 2011 2:19 pm

Oukun

Wybór okrężnej drogi wydawał się dobry Oukunowi. Zero roboty, a do zapłaty coraz bliżej. Jeszcze gdyby tylko nie ta wszechobecna nuda... No, ale cóż, wszystkiego nie można mieć.

Na widok karczmy w Oukunie zaczęły nachodzić wątpliwości. Z jednej strony w końcu będzie można porządnie wypocząć. Z drugiej - kto normalny stawia karczmę w takim miejscu?

Gdy zajechali na miejsce Oukun postanowił się trochę rozejrzeć przed odwiedzeniem karczmy. Czuł się dziwnie niespokojnie.

-Idę rzucić okiem, co się tu dzieje. Jakby co, to dołączę do was za parę minut. Możecie zamówić mi jakąś strawę - słowa były rzucone w stronę towarzyszy spokojnym głosem.

Podszedł w stronę dwóch wozów, które stały w pobliżu z zamiarem zajrzenia do środka. Następnie planował zrobić mały obchód w koło. Sprawdzić, czy nie tu niczego podejrzanego... Może natrafi na innych gości. Tak, to by go pewnie trochę uspokoiło.
Ostatnio zmieniony wt kwie 05, 2011 2:21 pm przez Boogaloo, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Eugenes
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 725
Rejestracja: śr lip 21, 2010 3:11 pm

Konwój [d&d 4.0]

wt kwie 05, 2011 3:06 pm

Goliat zeskoczył z siodła rozglądając się uważnie po okolicy. Zbliżył się do pozostałych wozów ale nikogo przy nich nie było. I wtedy usłyszał głos woźnicy Stena który. – O olbrzymie chodź tu bo konie się boją wejść do szopy. – Gdy dotarł do źródła głosu zobaczył jak krągły jegomość próbuję za uzdy wprowadzić do stajni wierzchowce pomaga mu przy tym wysoki barczysty chłop o groźnym wyrazie twarzy. – Dobra chodź tu siłaczu i wprowadź te zwierzęta bo chyba oszalały. Poznaj też Dana który zajmie się podkowami. – Chłopisko po tych słowach spojrzało się Okuna i kiwnęło głową nic nie mówiąc.
 
Gothomog
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 195
Rejestracja: pt sty 02, 2009 3:59 pm

Konwój [d&d 4.0]

wt kwie 05, 2011 7:32 pm



~Cóż jednak nie mam wystarczającej siły perswazji. Obiecałem, że pomogę w ochronie tego konwoju, więc najpierw spróbuję wykonać tą misję. Może uda się wytępić tych bandytów później.~ Myślał Melkor. Wsiadł zwinnie na konia i ruszył za resztą konwoju, trzymając się nadal na jej końcu.

Dni mijały. Żar spadający z nieba był bardzo przyjemną zmianą dla kogoś o smoczej krwi. Droga byłą trudna i niewygodna. Należało to znieść, próbując nie zwracać na to uwagi. Takie przyziemne rzeczy nie mogą odciągnąć paladyna od służby platynowemu smoku.

W pewnym momencie dojrzał karczmę. Postawienie jej w takim miejscu było ryzykowne. Nie spotkali żadnej innej karawany, więc ruch nie był na tyle duży, by zapewnić byt właścicielowi. No cóż, kolejna niespodzianka losu.

Zszedł z konia i zostawił go woźnicy, aby wprowadził go do stajni.

- Dziwne miejsce na karczmę nieprawdaż ? - rzekł do wchodzących razem z nim konwojentami

....Zapomniałam się przedstawić ja jestem Róża. A więc co ja tam miałam a tak Elfie za spanie i strawę pobiorę jedynie piętnaście sztuk złota. -pulchną rękę czekając na zapłatę. – Co do popitki tym zajmiemy się później. –

~Drogo sobie liczą za strawę i nocleg ~ nie podobało się to Melkorowi. Nie lubił, gdy zdzierano z innych pieniądze. Jednak cenę dyktuje właściciel i nie mógł nic z tym zrobić.

- Polej mi karczmarko tego goblińskiego napitku. Zobaczymy co potrafią wytworzyć zielonoskórzy.- rzekł w stronę karczmarki - Co do noclegu, to dogadamy się później. Prawda towarzysze ?
 
Eugenes
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 725
Rejestracja: śr lip 21, 2010 3:11 pm

Konwój [d&d 4.0]

wt kwie 05, 2011 8:48 pm

Karczmiarka wyraźnie skrzywiła się na słowa Smoczydła o nie zostaniu na nocleg jednocześnie odpowiadając. – Jak tylko dostane złoto od razu przyniosę parę butelek kochanieńki.
Odezwał się też mężczyzna przy szynkwasie. – Matulo oporządziłem już dzika. Wrzucać go na rusz. Tak. Nie widzisz że nasi goście czekają!- Odfuknęła Róża.
 
Awatar użytkownika
Boogaloo
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 585
Rejestracja: pn gru 29, 2008 10:41 pm

Re: Konwój [d&d 4.0]

wt kwie 05, 2011 10:31 pm

Oukun

Goliat ruszył bez słowa w stronę wołającego go woźnicy. Słysząc jego słowa zwrócił wzrok na stojącego naprzeciw niego mężczyznę. Barczysty wieśniak pewnie był swego rodzaju kowalem, o ile mianem tym wypada określać zwykłeog wytwórcę podków.

Był jednak cały czas czujny. Nie podobało mu się, że zwierzęta szaleją. Przez całe swoje życie czuł się związany z naturą. Wiedział, że zwierzęta nie panikują bez żadnej przyczyny. Coś musiało im w tej stajni śmierdzieć.

Jedną ręką zasłaniając koniowi oczy a drugą ciągnąc go za uzdę starał się wprowadzić go do stajni. Mimo pozornego zaangażowania cały czas starał się mieć pozostałą dwójkę mężczyzn na widoku. Nabrał nawet lekkich podejrzeń wobec woźnicy. Ale w końcu życie nauczyło go, by nie ufać nikomu, oprócz siebie. Zwłaszcza w takim miejscu. A to w końcu głównie za sprawą woźnicy dotarli tutaj. Pytanie tylko, czy wyujdzie im to na zdrowie, jak to pierwotnie miało być.

Czuł, że coś wisi w powietrzu.
 
Awatar użytkownika
Trullumpum
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 384
Rejestracja: pn lis 23, 2009 4:51 pm

Re: Konwój [d&d 4.0]

czw kwie 07, 2011 2:16 am



-Doskonale, skoro... - elf urwał, gdyż doszedł do wniosku iż musiał się przesłyszeć. Piętnaście. Sztuk złota. Bez alkoholu, za jakiegoś dzika i pewnie miejsce przy kominku. Tirion stał w miejscu z ręką skierowaną w stronę sakiewki. Był już w niejednej karczmie, zamawiał niejedną dostojną ucztę, ale czegoś takiego jeszcze nie słyszał.

~To będzie chyba z trzydzieści razy drożej niż w przeciętnej przydrożnej gospodzie! ~ zdziwił się. Przecież karczmarka chyba nie myślała iż taka przebitka nie ujdzie ich uwadze. Czujność jego towarzyszy natychmiast mu się udzieliła. Zwłaszcza, że nie miał 15 sztuk złota.

-...skoro tylko chwilę ochłoniemy po męczącej podróży z pewnością skusimy się na pozostanie tu dłużej - dokończył po krótkiej przerwie Tirion - Gobliński grzmotacz? Z chęcią kapkę spróbuję. O ile mnie zbytnio nie przetrzepie - elf uśmiechnął się.

~Albo mych kieszeni ~ dokończył w myślach.

 
Awatar użytkownika
-Drizzt-
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 56
Rejestracja: sob cze 14, 2008 8:22 pm

Re: Konwój [d&d 4.0]

czw kwie 07, 2011 3:32 pm

Kreln


Kreln był zaskoczony wysokością kwoty, kobieta chciała ich ostro zerżnąć z posiadanego złota. Właśnie teraz przyszła mu do głowy zabawna myśl; ~Nic dziwnego, taka dziura, jak już ktoś do nich wpadnie to muszą się obłowić żeby wytrzymać w takim miejscu.~

Oczywiste było, że żaden szanujący się człek nie żądałby takiej kwoty. I jeszcze zaproponowany gobliński napitek. Myśląc skrótowo gobliński grzmotacz to rzecz pochodząca i nabywana u śmierdzących goblinów. A kto normalny się zadaje z takimi kanaliami. Wszystko to zaczęło być interesujące i dawało niejakie zajęcie krasnoludowi.

Żaden z towarzyszy nie skrytykował takich warunków, był pewien jednak, że myślą nieprzychylnie o takich ustaleniach.
Kreln był bardziej otwarty.
-A że tak spytam, to cenę 15 sztuk złota można gdziekolwiek zapłacić za nocleg, o ile nie w wykwintnym burdelu waterdeep? W cenie zawiera się zapewne występy grajków, modlitwe za duszę i tym podobne? Nie stać mnie na takie luksusy, zawsze mogę przespać się w wozie. Nikt nie ograbi trzeźwego krasnoluda!-
 
Eugenes
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 725
Rejestracja: śr lip 21, 2010 3:11 pm

Konwój [d&d 4.0]

czw kwie 07, 2011 6:34 pm

Wierzchowce zapierały się nogami parskając ale siła i pewny rodzaj naturalnej więzi barbarzyńcą ze zwierzętami w końcu przekonał istoty które weszły do stajni.
Pomieszczenie wyglądało nader zwyczajne. Klepisko usłane było suchym sianem a przy frontowej ścianie rozmieszczone były koryta z wodą i paszą.
***


Karczmarka słuchała słów elfa i krasnoluda niezbyt przejmując się unikaniem przez gości zapłaty. – Przecież toż to najtańsza gospoda w całej okolicy. – Zaśmiała się. – Ale jeśli nie macie brzęczących to inaczej się dogadamy. Cóż wy tam macie w tym wozie? – Rzuciła starucha pytającym tonem jednocześnie kiwając w stronę chłopa stojącego przy szynkwasie. – Synuś sprawdź co oni tam mają.-
 
Gothomog
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 195
Rejestracja: pt sty 02, 2009 3:59 pm

Konwój [d&d 4.0]

czw kwie 07, 2011 8:14 pm



-A że tak spytam, to cenę 15 sztuk złota można gdziekolwiek zapłacić za nocleg, o ile nie w wykwintnym burdelu waterdeep? W cenie zawiera się zapewne występy grajków, modlitwe za duszę i tym podobne? Nie stać mnie na takie luksusy, zawsze mogę przespać się w wozie. Nikt nie ograbi trzeźwego krasnoluda!-

Słowa krasnoluda były całkowicie prawdziwe. Melkor jednak do momentu, gdy karczmarka rozkazała synowi sprawdzić wóz zaoponował.

-Cóż takiego czynisz. My jedynie ochraniamy ten wóz i mamy za zadanie dowieźć całość towaru do właściciela. To podchodzi pod kradzież mienia, a tego nie będę już tolerował. Spróbujmy znaleźć jakiś kompromis. - rzekł starając się uspokoić towarzyszy i karczmarkę. Nie chciał by doszło do jakiejś rozróby ani do kradzieży. - Poczekajmy na woźnicę. To przez niego zostaliśmy najęci i on może nam powiedzieć co zrobić dalej.

Czekał na reakcję karczmarki i chłopa stojącego przy szynkwasie. Wolał być gotowy, jeśliby zostali zaatakowani.
 
Eugenes
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 725
Rejestracja: śr lip 21, 2010 3:11 pm

Konwój [d&d 4.0]

czw kwie 07, 2011 10:54 pm

Róża słysząc słowa krasnoluda dała mężczyźnie znak ręką. Widząc to chłopisko zatrzymało się. – A więc niech i tak będzie. Poczekamy.

Po pewnym czasie w izbie zjawiła się kolejna persona. Był równie wysoki i muskularny chłop co ten stojący przy szynkwasie. Mężczyzna ubrany był w toporną skórzaną zbroję a przy jego nogach podążało szare psisko. Wilczur spoglądał na was ciemnoczerwonymi ślepiami warcząc. Jegomość skierował się w stronę karczmarki wymieniając zdania szeptem.
 
Awatar użytkownika
Boogaloo
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 585
Rejestracja: pn gru 29, 2008 10:41 pm

Re: Konwój [d&d 4.0]

pt kwie 08, 2011 5:52 pm

Oukun

Barbarzyńca rozejrzał się niezauważenie po stajni, jednak nie napotkał niczego niepokojącego. Nie miał jednak okazji na dokładniejsze oględziny ze względu na towarzyszącego mu wciąż pomagiera. Nie chciał jednak specjalnie ujawniać swoich podejrzeń potencjalnym przeciwnikom. Lepiej niech myślą, że jest nieprzygotowany.

- No, skoro nasze wierzchowce są bezpieczne, to myślę, że możemy spokojnie skierować nasze stopy do wnętrza tej uroczej karczmy, co nie panie woźnico? -powiedział wychodząc ze stajni w stronę ich najemcy.
- Z chęcią bym przekąsił coś innego niż suchy prowiant.
 
Awatar użytkownika
Trullumpum
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 384
Rejestracja: pn lis 23, 2009 4:51 pm

Re: Konwój [d&d 4.0]

sob kwie 09, 2011 2:24 pm



Wyglądało na to, że w końcu bohaterowie spotkali jednak bandytów z Rdzawego Kanionu. Tirion począł drapać się po szyi. Całkiem przypadkiem w pobliżu rączki falchionu. Po dłuższej chwili jednak żadna ze stron nie sięgnęła po broń, więc sługa Corellona począł bawić się kosmykami swych włosów. Również położonymi blisko broni.

-No, no, no... Jednak ta karczma okazała się znacznie ciekawsza, niż wskazywała na to jej aparycja... Pójdę zobaczyć co tak długo nie ma tego woźnicy. A was proszę o pozostanie tutaj. Wszystkich. I jeżeli możecie, to nie targujcie się o cenę zbyt żarliwie. Nie chcemy, żeby ktoś opacznie coś zrozumiał, albo co gorsza... obraził się.

Przemowa elfa została wygłoszona przez niego spokojnym, wręcz słodkim głosem, jednakże zimne, niebieskie oczy spoglądały w stronę karczmarki i jej towarzyszy.

Ostatnio zmieniony sob kwie 09, 2011 2:24 pm przez Trullumpum, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Gothomog
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 195
Rejestracja: pt sty 02, 2009 3:59 pm

Konwój [d&d 4.0]

pn kwie 11, 2011 10:07 pm



-Powinniśmy poczekać na woźnicę. Nie chcemy żadnych kłopotów...hmmm.... sprawić - smoczy potomek wiedział, że prędzej czy później do kłopotów dojdzie.

Melkor usiadł przy najbliższym stole wyczekując na rozwój wydarzeń. Woźnica powinien zadecydować co dalej. Siedział w taki sposób, aby móc widzieć wszystkich w okolicy. Tarczę oparł o stół, a swój topór położył na krześle.
~To będzie długi dzień~
 
Eugenes
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 725
Rejestracja: śr lip 21, 2010 3:11 pm

Konwój [d&d 4.0]

wt kwie 12, 2011 7:26 pm

- Ta, idźmy coś łykać. – Odpowiedział woźnica kierując się do drzwi. Będąc kilka kroków przed wyjściem nagle zbite z dech wrota okute rdzewiejącymi prętami podwoje zatrząsnęły się z hukiem…

***


Po cichej rozmowie między jegomościem z psem a karczmarką oboje znikli za drzwiami znajdującymi się obok szynkwasu. Pozostał tylko zbroczony czerwoną mazią chłop łypiąc na was z boku. Po kwadransie kobieta i mężczyzna znów się pojawili ze skrzynką pełną butelek. Alkohol niesiony przez barczystego mężczyznę został postawiony na stole przy którym siedział Melkor.

Elf widząc że sytuacja była w miarę spokojna wyszedł z izby kierując się do stajni. Na zewnątrz była już noc która ukazała rozgwieżdżone niebo i srebrną tarczą księżyca. Będąc już w pobliżu budynku Trion poczuł nagłe zimno przeszywające całe jego ciało i silny podmuch wiatru który trzasnął drzwiami stajni.
***


Woźnica stanął jak sparaliżowany ciężko przełykając ślinę. Po chwili jednak wrota się otworzyły i pojawił się w nich wysoki elf o długich srebrnych włosach.
 
Awatar użytkownika
Trullumpum
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 384
Rejestracja: pn lis 23, 2009 4:51 pm

Re: Konwój [d&d 4.0]

śr kwie 13, 2011 10:13 pm



Tirion postąpił krok naprzód i mając nadzieję, że stojący nieopodal stajenny nie ma najlepszego słuchu, szepnął woźnicy do ucha:

-Mamy kłopoty. Pragnąc ominąć bandytów w Rdzawym Kanionie chyba weszliśmy prosto w ich gniazdo.
 
Awatar użytkownika
-Drizzt-
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 56
Rejestracja: sob cze 14, 2008 8:22 pm

Re: Konwój [d&d 4.0]

pt kwie 15, 2011 5:05 pm

Kreln


Nie liczył na to że przekona karczmarkę, czy kogokolwiek o abstrakcyjności podanej ceny. Ta jednak zignorowała go całkiem nic nie odpowiadając. Oczywiście że cała sytuacja była sztuczna, a kobieta zdecydowanie nie mogła czuć się na miejscu odgrywając swoją rolę. Oczywistym było, że nie spotyka się karczmarek, od kiedy to kobieta zarządza innymi, ponadto brakowało jej najwyraźniej argumentów, które wninien posiadać każdy szynkarz. A że to jego przybytek najschludniejszy, a że to i tamto.

Potem pojawił się kolejny mężczyzna, zdecydowanie typ od mokrej roboty, zaczął coś szeptać.
~Któż normalny ma coś do ukrycia w karczmie, coś co nie ma dotrzeć do moich uszu?~
Znał ludzi na tyle, aby stwierdzić, że ci coś złego zamierzają.
Wstał i wybrał miejsce najbliższe wyjściu, ustawiając się tak żeby za plecami mieć ścianę.
~I jeszcze to jak ciekawsko się dopytywali o wóz, te szczury już myślą o nagrodzie. Jakież to niepraktyczne, przecież zawsze trzeba wkalkulować w plan zabicie nas...~

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości