Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Grameir
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 43
Rejestracja: sob wrz 17, 2011 10:48 am

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

pt gru 16, 2011 3:36 pm

Neuroshima, handel...

MG: Nie zejdę nawet 10 gambli w dół!
BG(kumpela): No ale weźmie pan, no!

Nie ma to jak twarde negocjacje...
 
Awatar użytkownika
Komin
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: pn gru 05, 2011 6:06 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

śr gru 21, 2011 4:20 pm

Warhammer - w trakcie przygody pojawiają się skaveny. Dla większości postaci to pierwsze spotkanie ze szczuroludźmi.

Drużynowy krasnolud - To są szczuroludzie. My krasnoludy wiemy jak z nimi walczyć.
Drużynowy elf - Znając krasnoludy to pewnie toporem...
 
Awatar użytkownika
earl
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 9046
Rejestracja: śr mar 21, 2007 4:10 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

śr gru 21, 2011 4:41 pm

Selekos pisze:
Generyczne fantazy:
Gracz1: Musimy wykraść tę księgę zaklęć!
Gracz2: Ale ona jest świetnie chroniona w zakazanej bibliotece magów.
Gracz3: Ja wiem jak to zrobić. Mam czar który zmieni mnie w wydrę.
Gracz1: Po co?
Gracz3: To proste, wejdę do siedziby magów jako wydra, wezmę księgę w pyszczek i wyjdę. Nikt nie będzie podejrzewał wydry o kradzież książki, najwyżej powiedzą "o jej! Patrzcie jaka nieroztropna wydra, przecież nie umie czytać.".
Gracz1: Ty naprawdę nie lubisz fantazy co?
Gracz3: Nie znoszę.


Czy Gracz3 nadal z Wami gra czy już go wyprosiliście z sesji?
 
Awatar użytkownika
Warag
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 129
Rejestracja: ndz sty 14, 2007 5:56 pm

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

śr sty 25, 2012 2:01 pm

Początki z rpgami zawsze owocowały największą ilością kfiatków, szkoda, że tak niewiele pamiętam.

Gracze wchodzą do miasteczka, potajemnie rządzonego przez nekromantę. Widząc, że ludzie są zastraszeni i nieufni wobec drużyny, paladyn stanął na środku rynku i zabłysnął epickim tekstem który zwalił nas z krzeseł i który pamiętamy po dziś dzień: "Nie lękajcie się".

Gracze rozbijają obóz w środku lasu po tym jak oczyścili jakąś świątynię z sił zła. Na pierwszą wartę wyznaczony został zwiadowca, którego aktualnie ja jako mg prowadziłem, bo gracz nie mógł przyjść na sesję. Sprawdzam czy trafi im się jakieś spotkanie losowe - wyszło, że zaatakują ich cienie. W momencie gdy zacząłem rzucać na spostrzegawczość zwiadowcy, wszystkim przypomniało się, że na ostatniej sesji został na stałe oślepiony przez maga... Jakimś cudem drużyna przeżyła to starcie ^^.

Sesje na której byłem graczem.
Znaleźliśmy zamknięte, metalowe drzwi, zabezpieczone potężną magią - w planach mg, było to miejsce do którego mieliśmy wrócić później (na wyższym poziomie). Naturalnie my o tym nie wiedzieliśmy i gdy wszystkie metody zawiodły, mój nieskończony intelekt podpowiedział mi nowy pomysł. Zaklęciem nadałem kompanowi formę bezcielesną, by spróbował przecisnąć się przez dziurkę od klucza. Udało mu się wejść w nią, ale nie udało się przejść dalej, więc postanowiliśmy poczekać aż zaklęcie skończy działać w nadziei, że wracając do swojej formy rozsadzi drzwi od środka... Jakież było moje zdziwienie, gdy z zamka wystrzeliła struga krwi i wnętrzności jaszczuroczłeka.

A to kwiatek z pierwszej i jedynej sesji którą prowadziłem przez internet.
Ogólnie przez całą sesje jeden z graczy był dosyć rozproszony i często nie uważał co się dzieje, a to jeden z tych momentów gdzie moja cierpliwość została po raz setny wystawiona na ciężką próbę (tym razem nie przeszedłem próby :P):
GM:
jestes?
Sivilian Phelieppe:
tak
GM:
to reaguj no
Sivilian Phelieppe:
podejdź krasnoludzie
GM:
jak ma **** podejsc
GM:
jak lezy nieprzytomny na -6 pw

Jest tego więcej, ale zostawię na późniejsze posty :D
 
Zły Los
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: sob lut 04, 2012 9:28 pm

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

sob lut 04, 2012 11:11 pm

Witam wszystkich, ponieważ jest to mój pierwszy post tutaj. Po dzisiejszej sesji postanowiłem coś tutaj wrzucić.

D&D
OPIS SYTUACJI
BG jest prowadzony przez stażników, gdyż próbował okraść alchemika co mu się nie udało.
Strażnik - Kradzież karamy obcięciem ręki, przyznaj się, którą reką kradłeś?
BG - Ale ja nie mam rąk. - Mogę rzucić na blefowanie?


Ten sam gracz, ta sama sesja, tylko trochę wcześniej.
BG spotkał w bocznej uliczce trzech opryszków rozgrywających na beczce partyjkę gry w kości. BG postanowił się przyłączyć, aby zwiększyć swoje szanse postanowił oszukiwać, deklarując:
- Biorę rozbieg i rzucam kośćmi po czym próbuję zrobić fikołka nad beczką w locie obracając jedną z kostek.
MG (ja) - ...(chwila ciszy) rzucaj na zwinność

Rzut niestety się nie powiódł a rozeźleni opryszkowie postanowili nauczyć BG rozsądku nożami, na szczęście udało mi się uciec.
Ostatnio zmieniony ndz lut 05, 2012 11:18 am przez Zły Los, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Grameir
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 43
Rejestracja: sob wrz 17, 2011 10:48 am

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

ndz lut 05, 2012 8:03 pm

To mój kumpel był koksu...
Są na pustyni, walczą z mutkiem (Neura)

- To ja robię granat!
- Jesteś na pustyni, nie możesz!
- Mechanika mi pozwala! Daj test
- Dobra (ze śmiechem) - arcymistrzowski (- 24 do współczynnika, on miał 15 sprytu)

Rzuca.
Kości się turlają, turlają...
1/1/1
Zdał. Zrobił granat, granat zadziałał, ale z CZEGO ten granat był to my nie wiemy do tej pory.
 
Awatar użytkownika
Cubuk
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 844
Rejestracja: pt maja 25, 2007 2:31 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

czw lut 23, 2012 8:59 am

Ostatnio byłem graczem na sesji Cthulhu. Jako grupa policjantów badaliśmy jedną z kamienic w Chicago, szukając możliwości dostania się do mieszkania, z którego słyszymy tajemnicze krzyki.

Moja postać została w ciemności zaskoczona przez woźnego, o włoskiej aparycji i z młotkiem w dłoni. Był dla mnie uprzejmy, jednak cała otoczka i dziwne zachowanie woźnego wprawiało moją postać w zaniepokojenie. Później dostałem następującą fobię: lęk przed Włochami...

Ta sama sesja, wspinając się na drabinę by zajrzeć przez okno do tajemniczego mieszkania, widzę małego chłopca trzymającego w jednej ręce nóż a w drugiej głowę kobiety. "Co widzisz?" - pytają moi towarzysze na dole. "Dziecko z głową kobiety!"
 
Awatar użytkownika
Eliash
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 474
Rejestracja: wt lut 26, 2008 4:34 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

sob lut 25, 2012 9:56 am

Sesja w fantasy (choć na mechanice NS)

Graczka chce dostać się do miasta, postanawia wspiąć się na mur. Jeden z graczy głośno komentuje:
- Wiesz, że umiejętność wspinaczki to najbardziej zabójcza w grze? Oblejesz dwa testy pod rząd, spadasz i umierasz albo przynajmniej sobie coś łamiesz.
- Mi się nic nie stanie.
- Masz taką wysoką wspinaczkę?
Na co graczka triumfalnie odkrzykuje:
- Nie, ale mam zmniejszone obrażenia od upadków!
 
Constipator369
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 20
Rejestracja: pn lis 28, 2011 6:00 pm

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

sob lut 25, 2012 10:03 pm

Dzisiejsza akcja. Kumpel, który nigdy nie mistrzował, miał mistrzować, bo sposoby prowadzenia pozostałych już poznaliśmy i chcieliśmy czegoś nowego. Niestety, nie przygotował sobie wystarczająco duż planów awaryjnych na wypadek nieposłuszeństwa naszych postaci. Improwizowanie szło mu nie najgorzej, ale czasami z opóźnieniem przypominał sobie o kluczowych szczegółach. W pewnym momencie zdarzyło się tak:
Ja:Zaglądam pod łóżko.
Mistrz:Znajdujesz... chwilę...
Ja:Nech zgadnę, trupa?
Mistrz:Nie.
Ja:To pewnie zwłoki?
Mistrz:Nie... A jednak trupa.
 
Awatar użytkownika
Cubuk
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 844
Rejestracja: pt maja 25, 2007 2:31 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

ndz lut 26, 2012 8:18 pm

Lacuna RPG. System ten to wędrowanie po świcie snu, pomieszanie Incepcji z Matriksem. Klimat mocno surrealistyczny.

Znajdujemy w jakimś starym magazynie komputer, na którym widzimy pulpit, będący typowym windowsowym pulpitem w wersji radzieckiej - tj. (jak opisuje nam MG) widzimy foldery takie jak "Mój Towarzysz, Moje Dokumenty..." po czym jeden z graczy mu przerwał: "...a zamiast Kosza pewnie Gułag?"
 
Awatar użytkownika
Lasard
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 129
Rejestracja: pn wrz 08, 2008 11:26 am

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

pn mar 19, 2012 10:57 am

Dungeon & Dragons

Pierwsza przygoda, kampania trochę bardziej przyziemna, realistyczna, postacie na 1 poziomie, mistrz gry odebrał nam wszystkie pieniądze których nie wydaliśmy przy tworzeniu postaci. Ledwie uniknęliśmy konfiskaty reszty naszych dóbr i pobicia przez bandę dryblasów; staramy się wyprosić od karczmarza noc w którymś z pokoi w zamian za przysługę - proponuje nam wyciągnięcie od dłużnika sztuki złota.
Jeden z graczy: A jeżeli nie będzie miał kasy?
MG jako karczmarz: To wybijcie mu wszystkie jego zęby i mi je przynieście.
Ja: A na co Ci jego zęby? Kto to kupi?
MG: Nikt, ale czasem dodaje skruszone zęby do piwa dla smaku. Może się napijecie?
Ja: Nie dzięki, pewnie gryzie w zęby...
 
Avo
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 1
Rejestracja: pn mar 19, 2012 9:20 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

śr mar 28, 2012 9:21 pm

Witam wszystkich, mój pierwszy post tutaj. ;)

D&D 3.0
G1 - tropiciel elf, Airgran, myśli za całą drużynę(na zmianę ze mną) czyli Kolan
G2 - człowiek wojownik, Artas, bezmyślna kupa mięsa, któa jedyne o czym myśli przez całą sesję to udanie się do stolicy i złupienie największego kowala w krainie, wielebny Igor
G3 - również człowiek wojownik, niestety nasz MG okazał się odrobinę niepełno sprytny umysłowo i po rozszerzeniu drużyny zostawił tego nieszczęsnego BNa w naszej drużynie (co sesję siedzi w karczmie i płaci za nasze posiłki i noclegi :D ) Teakir czyli drużynowy BN.
Ja - kapłan Moradina, krasnolud, Kerth, głowa drużyny (na zmianę z Airgranem) czyli Ja :D
Mg - Maciek, nierozgarnięty koleś, choć trochę doświadczony

1.
Artas znalazł w pewnym mieście miłą i powabną kobietę. Próbuje po męsku "zagadać":
G2 - podbijam do niej i rzucam jakimś zgrabnym tekstem, chcę rzucić na charyzmę.
MG - Jakim tekstem ją bajerujesz?
G2 - No... Więc... Daj mi rzucić na charyzmę! Zawsze rzucałem nie musiałem nic wymyślać.
MG - Ale musisz zarzucić jakimś tekstem!
G2 - Ale charyzma...
G1 - Ta, podbijasz do dziewczyny i mówisz oficjalnym tonem: CHARYZMA! ;)

Trochę nieśmieszne ale wtedy śmialiśmy się dobre 5 minut.

2.
Libacja w karczmie.
Budzimy się wszyscy, pokój cały zarzygany. Jedyne wiadro z wodą dziwnie śmierdzi, kac morderca.
Ubieramy się i schodzimy po jakąś wodę. Okazało się, że wieczorem odwiedziły nas panie lżejszych obyczajów. Gdy karczmarz tamtego wieczoru zapytał mnie napitego czy chcę jakąś krasnoludkę opowiedziałem mu w prostych żołnierskich słowach o swoich ślubach(czystości) i postanowiłem sam się zaspokoić. Wiadomo było co dziwnie pachniało we wiadrze. Następnego dnia spałem w oddzielnym pokoju. :D

3. Gdy ustalaliśmy jak znaleźć główną siedzibę organizacji przestępczej spisywaliśmy wszystko na kartce. Wyszło chyba 7 pozycji. G2, który nie miał kompletnie pomysłu, zaproponował zapytanie naszego zespołowego BNa w zamian za zmniejszenie PD. Podsunął nam 7 plan: "Nie pytać Teakira o nic - TO JEST PRAWO!" Gdy G1 czytał na głos i odpowiednio to zaakcentował prawie spadliśmy z krzeseł.

Zew Cthulhu żart sytuacyjny.
Małe miasteczko w stanie Maine, gracze badają sprawę dziwnych mordów dokonywanych przez gospodynię z pomarańczowymi oczyma pracującą na plebanii miejscowego kościoła . Wchodzą do od dawna nieczynnego zakładu pogrzebowego i widzą jak nóż wylatuje w górę i z hukiem wbija się w sufit. Zaczyna po nim spływać krew. Wtem jeden z graczy mówi że coś słyszy (nie w grze tylko na serio) Jakby wycie. Słyszeli to wszyscy gracze oprócz mnie. Za ścianą (mieszkam na 10 piętrze) jest wolna przestrzeń. Zanim wytłumaczyłem im, że to tylko wiatr, kumpel chciał odejmować sobie rzeczywiste punkty poczytalności :D

Ostatnio pojawiła się nowa postać w naszej drużynie. Szkot, któy do urzędu chodzi w kilcie, cały czas żuje tytoń i śmierdzi mu z gęby fajkami na pół kilometra. Do tego jest uzależniony od masturbacji. Nie pytajcie kto to.

W drużynie mamy badacza - księdza z umiejętnością Okultyzm na poziomie 99! BT starają się odnaleźć powiązanie pomiędzy sektą a jakimś tajemniczym okultystycznym zwojem.
Mg ( JA) - okej, to rzuć na Okultyzm. ( Ksiądz chciał zrozumieć manuskrypt) - Nim gracz rzucił - żartowałem, nie udało ci się, masz za mało okultyzmu.
G1(Kapłan) - ale ja mam 99 w okultyzmie. (Pokazuje mi na karcie.)
G2(szkot) - a ten wykrzyknik przy liczbie?
G1 - Okultyzm 99 z Silnią!
Padliśmy :D

Świat mroku
G1 - uzależniony od heroiny japoński fizyk jądrowy, jeżdżący na rowerze elektrycznym czyli Łukasz.
JA - prezes Phillipa Morrisa - prawdopodobnie największej firmy tytoniowej na świecie, jeżdżącym po ulicach Nowego Yorku Pagani Zondą (Mienie na 4 :D), palący papierosy konkurencyjnej firmy, JA.
MG - Bolec

Siedzę w biurze. G1 skończyła się heroina i przychodzi do mnie zapytać o towar.
G1 - Masz jakiś towar?
G2 - Taa, na zapleczu.
G1 - Wchodzę na zaplecze i co widzę
MG (do mnie) - co widzi?
G2 - zakupy do domu i prawie 500 paczek papierosów :D

Mało śmieszne ale wtedy śmialiśmy się do rozpuku :D
 
Szczuras22
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 3
Rejestracja: śr mar 28, 2012 11:25 pm

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

czw mar 29, 2012 12:08 am

Coś mi stare konto nie działa więc... cześć to mój pierwszy post tutaj :D

MG: Ja

Deathwatch:

BG1: Ivar, Librarian Space Wolf, dziki opój, wybitnie przyjacielski
BG2: Antonio Crimson Fists Deastator, odważny do przesady, najgorszy saper w galaktyce
BG3: Otto, Black Templars Assault, zdecydowanie najpierw mówi potem myśli
BG4: Uriziel Dark Angels Tactical, tajemniczy do bólu, sztandarowa kwestia "No to szczelam z bolterka!"

1.
Drużyna przekrada się przez opanowaną przez tyranidów rafinerię i szuka zaginionego kapłana maszyn. Od głównego budynku odstrasza ich horda setek pomniejszych tyranidów z którymi niespecjalnie chcą w tym momencie walczyć. Więc idą dalej i napotykają się na ogromną, przewróconą koparkę:
BG3: Idziemy odnaleźć tego Kapłana Maszyn, on się zna na mechanice, co nie?
MG: No tak...
BG3: Więc przyprowadzimy go tutaj i naprawi koparkę!
MG: A wtedy...
BG3: A wtedy wjedziemy ogromną koparką w tą hordę tyranidów przed głównym budynkiem masakrując ich!!!
Niestety nie wiedzieć czemu zrezygnowali z tego pomysłu.

2.
Ivar jako psyker ogląda aurę psychiczną szalonego króla oraz jego młodocianej żony. Opisuję mu:
-Król żadnej aury nie ma. Z kolei aura królowej objawia się jako ognista, wielokolorowa korona płonąca nad jej głową.
Jakiś czas później rozpoczyna się walka, królowa będąca dziką psykerką nieświadomie miota dookoła mocami psychicznymi robiąc niesamowity zamęt. Chłopaki nie chcą jej zrobić krzywdy bo w końcu ma tylko 16 lat ale chcą ją jakoś unieszkodliwić. W końcu Antonio udaje się do niej podbiec:
MG: Jak chcesz ją unieszkodliwić?
BG2: Zrywam jej z głowy tą koronę!
Zapadła cisza, wszyscy spojrzeli po sobie dość zdziwieni...
MG: yyy... jaką koronę?
BG2: No tą koronę która daje jej te moce!
Ja i reszta graczy jak wiele razy wcześniej odliczyliśmy do 3 i zrobiliśmy jednoczesnego facepalma.

3.
Stałym elementem sesji jest dwóch przygłupawych strażników - Henryk i Roman. Czy to baza gwardii imperialnej, czy gród na feudalnym świcie- zawsze jakiś drzwi pilnują Henryk i Roman. Drużyna wprost uwielbia ich molestować, bo chłopaki nie są zbyt lotne.
BG1: Jak tam idzie strażnikowanie?

4.
MG: On ma sporą ranę postrzałową w klatce piersiowej. Jak chcesz to opatrzyć?
BG: -Klasycznie, ziemniakiem, jak w South Parku.

Wolsung

BG1: Magnar, szalony krasnoludzki przedsiębiorca, maniak pirotechniki
BG2: Amond, nieco zaściankowy reporter, właściciel periodyka wątpliwej jakości "Niegrzeczny chłopiec" zawierającego głównie zdjęcia dam w bieliźnie

1.
Bal u wotańskiego szlachcica, Amond rozmawia z dystyngowanym towarzystwem i opowiada o sobie:
BG2: Jestem dziennikarzem, redaktorem naczelnym pewnego dużego czasopisma
MG: -Ohh, a jakież to czasopismo? My tutaj w Wotani uwielbiamy sobie poczytać takie rzeczy czasem!
BG2: yyy, ten... "Odważny Mężczyzna"!

2.
BG1: A skąd wytrzasnąłeś ten fajny statyw do aparatu, będący jednocześnie automatycznie składającą się włócznią?
BG2: Dostałem go od wodza plemienia z wioski z dżungli!


3.
Postacie siedzą w ogródku piwnym w małym miasteczku w Wotani (czyli nasze Niemcy) razem z miejscową arystokratyczną śmietanką towarzyską. Piwo jest tylko w litrowych kuflach. Po pierwszym Amond ma zdecydowanie dość, po drugim ledwo żyje (fatalne rzuty :D)
BG1: To co, rozgrzaliśmy się to strzelimy trzeciego?
BG2: MAM WAS WSZYSTKICH W DUPIE!
Natychmiastowa śmierć towarzyska i 15 minut śmiechu do bólu

4.
Drużyna zasuwa przez kanały, natrafia na zamknięte drzwi. Na szczęście mają klucz.
MG: Więc jak otwierasz drzwi? Klasycznie, kluczem, czy może wysadzasz zamek bombą?
BG1: No pytasz, oczywiście że bombą!
MG: Ok, odsuwasz się?
BG1: Nie... (rzut na unik, dwie pały)
MG: Potężna eksplozja rozrywa drzwi a mosiężna klamka trafia cię prosto w twarz!
Ostatnio zmieniony ndz kwie 01, 2012 4:40 pm przez Szczuras22, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Eliash
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 474
Rejestracja: wt lut 26, 2008 4:34 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

ndz kwie 29, 2012 2:32 pm

Co prawda nie było to na sesji ale co tam. Wychodzę z siostrą na sesję, zazwyczaj pakujemy się razem ale jakoś w pośpiechu każde do plecaka spakowało co się nawinie i wyszliśmy z domu. Ja mam być na sesji MG. Po drodze mam przeczucie, że czegoś brakuje.
Ja: Czegoś brakuje... Masz kostki?
Siostra [S]: No mam...
Ja: Podręczniki?
S: Też.
Ja: To co jeszcze może brakować?
S: Masz laptopa i karty postaci?
Ja: Tak tak... A! Zapomniałem przygody wymyślić!
S: *facepalm*
 
Awatar użytkownika
Warag
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 129
Rejestracja: ndz sty 14, 2007 5:56 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

ndz maja 27, 2012 10:05 am

Kwiatek typu niefart w kościach. (D&D 4)

Walka się rozpoczyna, drużynowy łotrzyk działa jako pierwszy zaczynając najpotężniejszą zdolnością, rzuca kością - 3. Nie przejęty tym zupełnie, mówi, że w pierwszej rundzie może przerzucać testy ataku, efekt - 3. Lekko poirytowany, używa mocy broni, która pozwala mu przerzucić ten rzut jeszcze raz...znów na kości pokazuje się 3.
Wszyscy już niemal leżymy, gdy łotrzyk deklaruje użycie action pointa co pozwala mu zaatakować drugi raz. Używa więc kolejnej silnej zdolności tylko po to by rzucić 2, a po przerzuceniu - 1 :hahaha:

Leżeliśmy dobre 5 minut nie wierząc, że ktoś może mieć aż takiego pecha ^^.
 
cattrin
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 1
Rejestracja: śr cze 13, 2012 8:13 am

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

śr cze 13, 2012 8:30 am

G1- Wojownik, który jest wyjątkowo narcystyczny i wszystkich wokół to irytuje
G2- Nowa postać zmarłego wcześniej gracza. Oficer statku, któremu nasza drużyna na tym zadaniu była podporządkowana
G3- Nasz komik drużynowy, pijak i generalnie wesołek
G4- Moja postać. Złodziejka i kleptomanka

G2- Ty! <wskazując palcem na G1> jesteś wystarczająco silny?
G1- Z pewnością silniejszy od Ciebie.!
G2- Do wioseł!

<oburzona mina G1 bezcenna>

G2- Ty z kolei <patrzac na G3> pójdziesz na bocianie gniazdo!
G3- O jak super! a mogę wziąć rum?
G2- Nie. Będę cię obserwował
G3- dobra, już dobra... <szeptem do mnie> 'ty mi przyniesiesz trochę' :>



Kanały. Musieliśmy przedzierać się przez brudne korytarze i nagle dostrzegamy coś pokroju ogromnego krokodyla. po zabiciu go:

G3- ja go biorę!
MG- po co ci zwłoki krokodyla? O_o
G3- Bo ja go będę nosił na haku przy sobie. I nazwę go KROKODAJL
MG- -o-...

Ognisko. Wszyscy pojedli i zostało kilka kawałków chleba.

G3- Czemu nikt tego nie je?
G4- sam sobie to jedz.
G3- Ja wiem czemu! <filozofia miesiąca> Bo w chlebie jest mąka, mąka przypomina łupież i wy nie chcecie tego jeść żeby nie mieć łupieżu.!
All- <facefalm>
 
Zły Los
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: sob lut 04, 2012 9:28 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

śr cze 13, 2012 9:06 am

Drużyna dotarła do opuszczonej niedawno wioski, bohaterowie zajmują jedną z drewnianych chat w której nocują. Rankiem gracz prowadzący krasnoludzkiego niezbyt inteligentnego osiłka oświadcza, że jest głodny i chce upiec sobie trochę wieprzowiny deklarując, że:

- Rozpalam ognisko na środku domu.
 
Awatar użytkownika
Adam Adilew
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 97
Rejestracja: śr cze 17, 2009 1:13 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

sob cze 16, 2012 9:04 pm

Lwie serce

System autorski luźno oparty o starą grę cRPG. Szesnastowieczna Europa; kontynent jest domeną Królestwa Hiszpanii. Jego konkurentami są potężne Imperium Saladyńskie i angielscy heretycy. Magia to wytwór zła, objawiony przez plugawe Rozdarcie w Jerozolimie cztery wieki temu, postęp technologiczny zastopował z powodu epidemii Czarnej Śmierci i innych zaraz oraz najazdu mongolskich hord, zatrzymanych u bram Rzymu. Bohaterów łączą więzi krwi - są potomkami przeklętego władcy, Ryszarda Lwie Serce, tryumfatora Trzeciej Krucjaty i pogromcy islamu.

Paweł - wojownik bretoński, weteran w służbie Korony
Adrian - adiutant księcia Mediny-Sidonii, Włoch
Lusia - kapłanka skoligacona z rodem królewskim
Ja - MG

Tworzenie postaci:

Adiutant: Są jakieś choroby?
MG zgryźliwie: Nie, przyszedł Jezus i nikt już nie choruje.
Adiutant: Ale wiesz. Można złapać hifa podczas walki?
Wojownik: Hifa? Podczas walki?

MG do Adiutanta: Czy dobrze zrozumiałem, chcesz grać czarownikiem paladynem, pół-biesem z rogami, mieszkać w Hiszpanii, być Murzynem i potomkiem angielskiej rodziny królewskiej?
Adiutant: A czemu nie?

Adiutant: Jaki jest wizerunek Polaka w tym uniwersum?
Wojownik: Widziałeś kiedyś w grach fantasy takich chłopów z widłami, hasających po polach? Nasi tu byli.

Rozgrywka:

Iberia.

Adiutant o kalekim żołnierzu: Daje mu dwadzieścia kasy [odpowiednik dwu-trzymiesięcznego żołdu].
Kapłanka: Ale ty jesteś Matka Teresa normalnie.
Adiutant: Nie, po prostu mam mało kasy.

MG: Do waszego stolika w karczmie przychodzi jakiś sołdat bez prawej ręki i opowiada, jak służył w Ameryce jeszcze przed rządami Ferdynanda Germanicusa. I że on tam wróci, i że ich pokona, i że wróci. Ciągle mówi o tym samym.
Kapłanka: Słuchamy do cierpliwie.
MG: I on tam wróci, i zrobi porządek. Bo on wie, jak się robi porządek. Bo on, jak zwie się Hernan Cortez, tak przysięga, że Ameryka istnieje, i on tam wróci, i zrobi porządek.

Adiutant: Afryka jest niebezpieczna?
Kaleka z karczmy: Niczego takiego jeszcze nie widziałeś. Słońce praży tak, że zbroja zdziera ci skórę do mięśni. Nadzieja gaśnie. Maszerujesz przez pustynię, ciągle idziesz, bo jeśli się zatrzymasz... Nie czujesz głodu, tylko pragnienie i ból. Skorpiony zabiły wiecej Hiszpanów niż Maurowie.
Adiutant: Ale jest niebezpieczna?

Afryka.

Hiszpańskie okręty płyną w stronę Ceuty, romańskiego portu u brzegów Afryki. Na horyzoncie pojawia się okręt (kaperski).
Adiutant do MG: Ale sztampa. Pewnie piraci i nas zaatakują. Mógłbyś coś oryginalnego wymyślić.

MG: Arabski targ jest głośny. Ludzie się przekrzykują. Słyszycie, jak dwóch Arabów kłóci się po hiszpańsku: "twoje żyrafy nie chcą się rozmnażać!"
Adiutant: Żyrafy? A co nas to obchodzi.

W wynajętym pokoiku w arabskim domu drużyna przeszukuje rzeczy po zmarłym w wyniku zarazy hiszpańskim historyku, któremu towarzyszyła w lazarecie. Wśród przedmiotów skrzyneczka z hebrajskimi napisami.
Adiutant: Otwieram ją.
Wojownik: Odsuwam się.
Kapłanka: Ja też wychodzę z pokoju.
MG: Otwierasz ją ot tak?
Adiutant: Otwieram.
MG: Ma dziwne napisy w nieznanym ci języku.
Adiutant: Otwieram.
MG: Grzmot! Błyskawica trafiła cię w pierś i odepchnęła w stronę ściany. Przez chwilę wyglądasz jak ukrzyżowany. Upadasz na twarz.
Adiutant: Wiedziałem, że tak będzie...
MG: [rzuty kośćmi] Jesteś nieprzytomny.
Adiutant: No pewnie, ale sztampa...
MG: Nie możesz mówić. Leżysz na podłodze.
Adiutant: Macie się ze mną podzielić...
MG: Na jakiś czas jesteś nieprzytomny.
Adiutant: To czekajcie, aż się obudzę...
MG: Ciii.
Adiutant: Pewnie tam jest...
MG: Ciii.
Adiutant: I ciekawe, ile to jeszcze potrwa...
MG: Ciii.

Italia.

Adiutant: Przedrzemy się do Rzymu.
MG: Gdy wychylacie się zza wzgórza, w blasku księżyca i ognisk widzicie tysiące Mongołów i goblinów oblegających Wieczne Miasto. Rzym płonie. Katapulty burzą mieszkania, zabijają kobiety i wzniecają pożary. Cały Rzym płonie.
Wojownik do Adiutanta: Może twoi włoscy koledzy odwrócą ich uwagę, to się przedrzemy. Ale nie, czekaj, to twoi rodacy, więc pewnie już uciekli.

Adiutant: Mam młot bojowy przeciw goblinom.
Wojownik: Umiesz walczyć młotami? Masz chociaż jeden punkt w tej umiejętności?
Adiutant: Nie, ale on jest przeciw goblinom.

Adiutant w czasie starcie: Leczę się.
Wojownik: W środku walki?
Adiutant: Tak, zostałem ranny.
MG: To zajmie ci czas, a twoi kompani przelewają krew.
Adiutant: Wiem, ale mam bandaże.
 
Awatar użytkownika
Erpegion
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 10
Rejestracja: sob sty 17, 2009 5:56 pm

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

sob cze 16, 2012 11:33 pm

Popioły Middenheim

BG1 i 2 w celi więziennej wołają strażnika.
Strażnik - Podchodzi i pyta -Czego chcecie heretycy?
BG1 - Wody podaj i nie jesteśmy heretykami.
S - Nic Ci nie dam posiłki są o stałych porach, a po za tym każdy heretyk mówi ze nim nie jest.

Parę godzin później
Z celi naprzeciwko słychać cichą prośbę o wodę.
BG1 - Wody przynieś bo tu zaraz ktoś umrze z pragnienia.
Strażnik - Prędzej na was naszczam niż będę wam cokolwiek przynosić.
BG1 - To szczaj na tego co prosi o wodę.
BG2 - W sumie dobry pomysł. Pewnie i tak mu wszystko jedno co pije.

Po jakimś czasie drużynie udało się wydostać z
celi więziennej w świątyni Ulryka
ale przyłapał ich strażnik.

Strażnik - Co wy tu robicie? Wracać do celi! To jakieś heretyczne sztuczki!
BG1 Z szyderczym uśmieszkiem - Przyszliśmy po wodę.

O dziwo jakoś udało się nakłonić strażnika do współpracy:
Strażnik - W takim razie powiedzcie..hehe...czy to...hehe prawda że bogowie chaosu obdarzają swoich wyznawców .. hehe plugawymi rozkoszami.
BG - Eee raczej tak
Strażnik - W takim razie idę z wami. Chcę w końcu mieć coś z życia.
BG - Eee ok.
Straznik Hehe ..(był już na skraju załamania) Ale obiecujecie....
Bg - Yyyyy tak, jasne. Nie ominie cię sowita nagroda za pomoc nam.

Chwilę później na ulicach Middenheim
Strażnik - No to wyprowadziłem was a teraz gdzie idziemy?
BG - Do świątyni Sigmara
Strażnik - Yhymm Że co!? Gdzie idziemy!
BG - Przecież mówiliśmy ze nie jesteśmy heretykami.

W światyni Sigmara
BG - Oto Oskar były strażnik który uratował nas i chce wstąpić na służbę Sigmarowi.
Strażnik - Ale ja wcale nie.....
BG - Szeptem - Mam powiedzieć wszystkim o twoich plugawych zakusach?

MG - No dobrze Arcykapłan przyjmuje Oskara na służbę w kuchennej świątyni
BG - Kuchenna Świątynia lol to tam rządzi Magda Gesler?

Spoilery muszą być oznaczone - wysłannik
Ostatnio zmieniony ndz cze 17, 2012 12:57 pm przez wysłannik, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Amdir
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 567
Rejestracja: ndz gru 25, 2005 11:51 am

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

śr cze 27, 2012 10:56 pm

Sytuacja z kampanii w Evenighta.
MG: W krzakach się coś ukrywa.
Ashrak - Kapłan Solariana człowiek: Wchodzenie w krzaki to zadanie dla elfów. Niech one tam włażą.
Ais - Półelfka łotrzyk: Ale ja jestem pół-elfem!!!
Ashrak Kapłan: to wejdź do połowy.
MG: :hahaha:

Pozdro
Ostatnio zmieniony śr cze 27, 2012 11:48 pm przez Amdir, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Berbelucha
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 1
Rejestracja: śr lip 04, 2012 1:48 pm

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

śr lip 04, 2012 2:19 pm

Dawno się działo więc nie wszystko dokładnie przytoczę ale zawsze :)

System DnD 3ed:
3 graczy (Złodziej diablę - ja, wojownik krasnolud, elf mag).

Jako że MG bardzo się nas czepiał o rzuty kośćmi, odpłaciliśmy mu się pięknym za nadobne:
Barbarzyńca i mag zostali zatrzymani przez straż miejską za rozróby w mieście. Krasnal przywiązany do krzesła na "komisariacie" jest przesłuchiwany:
Strażnik: "Zostaliście złapani na gorącym uczynku..."
G: "Pies je*** Twoją mać!"
Strażnik wkurzony próbuje go spoliczkować. Jak wspomniałem wcześniej wymusiliśmy rzut kośćmi (MG nie wiedział że w tym przypadku jest automatyczne trafienie :razz: ). 3 razy pudło zakończone krytycznym pudłem i złamaniem ręki przez strażnika.

=========================

Ta sama sesja później gracz grający krasnoludem wkurzony na cały świat próbuje kopnąć kota, który odwdzięczając się trafia krytycznie wyłupując mu oko. Wielce pomocny mag opatruje mu ranę przypalając ją pochodnią .

=========================

Na tej samej sesji moje diablę zostaje pojmane przez alchemików. W trakcie tego spotkania tracę moje rogi. Kilka sesji później Ci sami alchemicy znowu mnie dorywają i tym razem pozbawiają mnie ogona. Dwóch nawet (tego z przodu :cry: ). Nie muszę dodawać, że depresja z powodu kastracji doprowadziła do rychłego samobójstwa.

=========================

System: L5K

3 graczy: Feniks , Krab, Żuraw. Jeden z nich to shugenja, nie pamiętam, który.

Ścigamy BN poszukiwanego listem gończym.

Na rozstaju dróg nie mogąc dojść, w którą stronę pojechał nasz poszukiwany, mag czarem podrzuca do góry wojownika żeby dojrzał go. Niestety zapomina o tym, że co podrzucone musi spaść i wojownik troszkę potłuczony relacjonuje nam właściwą odnogę.

Dorwawszy poszukiwanego na drodze zaczynam walkę i jak to zwykle na pierwszej sesji bywa wygrywam z silniejszym wojownikiem o rzut kością. W trakcie krótkiego przesłuchania okazuje się, że nasza zdobycz jest powiązana z shugenja, który to chce się na nim zemścić. Rzeczony shugenja rzuca najmocniejszy czar w repertuarze i zwęgla doszczętnie złapanego i doprowadza na skraj śmierci resztę drużyny, która akurat stała obok niego.


=======================

Jedyna poprowadzona przeze mnie sesja w DnD:
wojownik krasnolud, elf mag, elf tropiciel

Gracze znajdują się w elfiej wiosce zbudowanej w dużej części na drzewach.

WK, EM i ET ustalają co robią.
WK: "To spotkajmy się w połowie drogi..."
ET: "Właśnie! Spotkajmy się w połowie drogi do gdzieś!"
Do dziś ten tekst króluje kiedy umawiamy się gdzieś na mieście :razz:

WK i EM wspinają się do namiotu "szefa".
MG: "W skromnie urządzonym pomieszczeniu widzicie krzesło na którym zasiada dostojny elf."
WK: "Krzesło?"
MG: "No... tron..."
EM (zwracając się do postaci na tronie): "Bieda tutaj, że na krześle musisz siedzieć..."

W tym samym czasie ET udał się na strzelnicę poćwiczyć strzelanie z łuku. Pomimo moich usilnych prób wywabienia go stamtąd do końca sesji "strzelał z łuku" (za co na 18-te urodziny dostał od nas zabawkowy łuk :razz: )
Ostatnio zmieniony śr lip 04, 2012 2:20 pm przez Berbelucha, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Adam Adilew
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 97
Rejestracja: śr cze 17, 2009 1:13 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

śr lip 11, 2012 9:27 pm

Lwie serce

System autorski luźno oparty o starą grę cRPG. Szesnastowieczna Europa; kontynent jest domeną Królestwa Hiszpanii. Jego konkurentami są potężne Imperium Saladyńskie i angielscy heretycy. Magia to wytwór zła, objawiony przez plugawe Rozdarcie w Jerozolimie cztery wieki temu, postęp technologiczny zastopował z powodu epidemii Czarnej Śmierci i innych zaraz oraz najazdu mongolskich hord, zatrzymanych u bram Rzymu. Bohaterów łączą więzi krwi - są potomkami przeklętego władcy, Ryszarda Lwie Serce, tryumfatora Trzeciej Krucjaty i pogromcy islamu. W dziedzinie technologii jest to stereotypowy clockpunk.

Paweł - wojownik bretoński, weteran w służbie Korony
Lusia - kapłanka skoligacona z rodem królewskim
Ja - MG

Mały szlachecki zameczek w środkowej Italii. Gracze są na szczycie wieżyczki i majstrują przy dziwnej machinie, która według słów włoskiego szaleńca (BN) pozwoli im umknąć przed wrogami. Na dziedzińcu włoski oficer (BN) umyka przed wysokim na dwóch ludzi mechanicznym golemem, który ma umysł mniej więcej dwuletniego dziecka i ma zwyczaj bawić się żywymi stworzeniami.
MG: Oficer wbiegł przestraszony do wieży i wspina się po kolejnych piętrach. Z czaszki golema bucha para, jak zawsze, gdy zaczyna myśleć. Podąża za Włochem w waszą stronę. Oficer jest w połowie wieży.
Wojownik: Zanim wejdzie, podciągam drabinę na dach.

Gracze znaleźli się w Polsce, gdzie przybyli machiną latającą Leonarda Da Vinci, potocznie zwaną Czopkiem. Prawie się rozbili nieopodal Karpat i spotkali wieśniaka, który coś do nich mówi w niezrozumiałym języku.
Kapłanka do Wojownika: Możesz czytać z ruchów warg?

Gracze zastanawiają się, jak się porozumieć z polskimi kmieciami, znając jedynie hiszpański, bretoński, łacinę. Gracze oczekują pomocy.
Kapłanka: Może rebus. Pokażemy im na migi płomienie, dużo płomieni, potem na nich i taki gest chodzenia, że do nich idziemy. Zrozumieją.
MG: Że spłoną?

Machina latająca Leonarda w czasie lądowania wypaliła w zbożu rów długi na kilkaset metrów.
Wojownik: Znaki. Stąd się wzięli kosmici.

Kapłanka chce na wszelki wypadek przekląć kanclerza Jana Zamoyskiego, któremu nie ufa. Ustalono, że czar klątwy działa jedynie przez dotyk i magiczną formułę, a trudno się zbliżyć do kanclerza książęcego, pierwszej osobie na dworze po monarsze.
Wojownik: Powiedz mu tak. Janie, nie wiem, czy wrócimy z tej podróży, a nie chcę umrzeć jako dziewica.

Gracze na prywatną prośbę kanclerza książęcego wyruszyli na Czarne Pola, zwane również Martwymi Ziemiami. Mijają długą na wiele kilometrów przesiekę, której stróżują polscy żołnierze w tu i ówdzie pobudowanych podwyższeniach. Czarne Pola to olbrzymia puszcza spowita mgłą. Gracze dostali do ochrony oddział polskiej szlachty, dwa tuziny doświadczonego rycerstwa. Zapada noc, choć w tym lesie i tak zawsze jest ciemno.
Wojownik: Powinniśmy się związać linami.
Kapłanka: Wszyscy?
Wojownik: Tak, żebyśmy mieli pewność, że nie uciekli.
 
Awatar użytkownika
jakkubus
Moderator blogów i komentarzy
Moderator blogów i komentarzy
Posty: 51
Rejestracja: czw maja 05, 2011 10:39 am

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

wt lip 24, 2012 1:35 am

D&D

Drużyna walczy z gargulcem i wyraźnie sobie nie radzi. Strzały odbijają się od niego, broń biała także się go jakoś nie ima, więc bard po nerwowym przejrzeniu swoich zaklęć wypala:
- Rzucam Otwarcie na jego zastawki.
 
Awatar użytkownika
Cubuk
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 844
Rejestracja: pt maja 25, 2007 2:31 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

pt sie 03, 2012 3:09 pm

Sesja Gasnących Słońc.

BG ewakuują się z miasta swego rodzaju ryboludzi, całe miasto zbudowane jest z koralowca i całe się sypie na wskutek trzęsienia ziemi oraz obudzonego gniewu Boga Oceanu. W jednym z korytarzy jeden BG natknął się na rój pełznących węgorzy elektrycznych. A dopiero co obudził się w komorze kriogenicznej, więc nie posiada żadnego ekwipunku - nic, oprócz przepaski biodrowej.

MG: "Jeden z węgorzy wypręża się i skacze prosto na ciebie!"
Gracz: "To ja szybkim ruchem zdejmuję te gacie (zapomnieliśmy słowa przepaska biodrowa) i łapię w nią tego węgorza!"
<kostkowe turlu turlu>
MG: "udało ci się, teraz masz w gaciach wijącego się węgorza i trzymasz go ręką!... ekhm"
 
Awatar użytkownika
Dark Sage
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 370
Rejestracja: pn sty 30, 2006 7:25 pm

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

czw sie 09, 2012 8:43 am

Sytuacja w Neuroshimie. Problem był z jakimś strażnikiem czy coś. 20 minut dyskusji jak go zabić tak, aby nie było krwi. Ostatecznie nie wytrzymałem i kazałem im po prostu skręcić mu kark.
========
Ostatnia sesja, autorka sci-fi. Graczka, posiadająca maksymalny możliwy poziom rozwoju w "Informatyce". Rzut FUDGE, 2 pozytywne, 2 negatywne i 2 bazowe. Cel, odciąć wrogi odział od bazy i spalić reaktor, aby ich nie złapali. Wynik:

00----

Czyli -2, w systemie spektakularna porażka. No nic, nie słuchając podszeptów z boku aby spalić nasz własny statek, pozwoliłem jej wykonać rzut 3FUDGE, aby określić stopień porażki. Wynik:

---

Cała drużyna oczywiście padła. "Więc, jebnęłaś się w kopiowaniu plików i dałaś im dostęp nie tylko do bazy, ale również do satelit geolokalizacyjnych, systemów ochrony artyleryjskiej i AA i wyłączyłaś boje orbitalne które doprowadziłyby was do waszego frachtowca."

"Sierżancie, melduję, że przeciwnik przejął kontrolę nad systemem i nie mamy już czasu na ewakuację reszty personelu."
===========
Sytuacja w Neuroshimie. Jako "Palec Boży" (snajper najwyższej klasy) znany byłe z tego, że nie deklaruję "To ja mu strzelam w głowę" tylko "Trafiłem go w głowę". Niestety miałem gigantycznego pecha i dostałem serię 8 zacięć pod rząd, ostatecznie chciałem wypierdzielić PSG i wrócić do małego Springfielda.
===========
Kolejna sytuacja w Neuro. Po wykańczającej walce w kopalni odkrywkowej, nasz drużynowy desperado Żaba podbiega do leżącego gościa i chce do niego strzelić. Klik, broń się zacięła. Ja powalony sytuacją, a gracz załamany, strzelam do niego z własnego pistoletu. Klik broń się zacięła. Gracz uradowany, bierze drugą broń i znowu strzela. Klik i broń poraz kolejny się zacina :D. Ostatecznie jakoś utłukł bandziora (a potem epickim rzutem na dwóch 1 i jednej 2 uratował towarzysza :D). Kilka miesięcy później sytuacja była niemal identyczna :D
===========
Ten sam gracz co powyżej często był nieobecny na sesjach. Ustaliliśmy więc (z przymrużeniem oka), że nażarł się dragów wojskowych i uznał się za czerwia, więc przemierzał stany kopiąc w piachu. To zapoczątkowało całą serię kawałów z czerwiami, od czerwiów walizkowych po windowe :].
===========
Używając klasycznej zahaczki dla graczy dla graczy (chwytliwa nazwa :P) wysłałem ich do "Miasta z którego nikt nie wraca". Byli pierwszymi którzy wrócili. Konkretniej doprowadzili do spalenia się reaktora fuzyjnego i zapadnięcia się całego miasta pod ziemię przez zawalenie jaskiń.
Od tego czasu są "Ludźmi którzy wrócili z miasta, z którego się nie wraca, bo tego miasta już nie ma"
 
Brovar
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 4
Rejestracja: czw sie 09, 2012 9:39 am

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

czw sie 09, 2012 10:30 am

Natchniony postem Dark Sage'a (z którym regularnie grywam) postanowiłem dodać opis paru tego i owego.

Sesja w D&D, pierwsza od dłuższego czasu - tworzymy drużynę. Wyszła dość zróżnicowana etnicznie (krasnolud, gnom, półork, a nawet półsmok, o ile dobrze pamiętam i nie myli mi się z inną akcją) i do gruntu ZŁA. Połączyła nas wspólna nienawiść do elfów. W oczywisty sposób drużyna zyskała wdzięczną nazwę JEBELF. Okrzyku bojowego można się domyślić.

======================================

Wciąż D&D, jednak inny MG, inna kampania, inna drużyna. Jeden z krasnoludów był postacią dość, hmm, charakterystyczną... Pominę tu jego brak higieny, zamiłowanie do różnych rzeczy uchodzących ogólnie za nielicujące z godnością krasnoluda i dość nietypowe preferencje seksualne, ale wspomnieć należy specyficzne podejście do goblinów (i tylko goblinów). Otóż miał w zwyczaju z pokonanych wrogów tejże rasy tworzyć sobie... "puppety" - i takim to założonym na rękę puppetem dyskutować z drużyną (czasem ją zabawiając, czasem obrażając).

Któregoś zaś razu, gdy tak sobie nasza dzielna drużyna szła na poszukiwanie przygody, a nasz bohater kłapał goblinią paszczeką, natknęli się na mały obóz goblinów właśnie. Już, już szykowali się do boju, gdy z namioty wychynął dowodzący małymi gnojkami hobgoblin. Widząc go, krasnolud wskazał na niego palcem i z zachwytem pomieszanym z szaleństwem w oczach wykrzyknął: "TEN JEST MÓJ!". Mina hobgoblina (w wykonaniu MG) - priceless.

======================================

Warhammer. Drużyna bohaterów podróżuje statkiem. Utrudzona trudami ostatnich wydarzeń położyła się w kajutach na spoczynek. W tym czasie krypa została oczywiście zaatakowana a drużyna ruszyła do obrony. Cała z wyjątkiem... oczywiście krasnoluda (podobnego nieco do tego opisanego wyżej). Nie wyszedł mu rzut (a nawet kilka pod rzad) i dalej smacznie spał. W końcu jednak się obudził i słysząc odgłosy bitwy, chwycił za topór i wybiegł na pokład tak, jak spał i jak go Matka Ziemia wypluła - całkiem nago. Walka toczyła się już na statku agresorów, a nawet się już powoli kończyła i brakło dla niego specjalnej roboty. Wdrapał się więc na burtę i wygrażając, miotając przekleństwami zaczął wymachiwać... czym popadnie, siejąc postrach, przerażenie i obrzydzenie w szeregach wroga.

Tak narodziła się legenda Nagiego Krasnoluda ("The Naked Dwarf") - najbardziej przerażającej istoty siedmiu mórz.

======================================

Neuroshima. Nasz "Palec Boży" znany był nie tylko z tego, że deklaruje "Trafiam go w głowę", ale również z tego, że nigdy nie został ranny w walce. W końcu jednak przyszła kryska na Matyska i w walce z ludźmi lokalnej, nazwijmy to: mafii, oberwał w ramię od innego snajpera. Nie przeszkodziło mu to pozbawić głowy jeszcze kilku przeciwników, ale po skończonej walce podszedł do drużynowej medyczki i ze łzami w oczach wskazał na swoją ranę: "Chloe, ałka...".

======================================

Neuro. Prowadzę postać będącą specem (maniakiem) od materiałów wybuchowych. Przeszukujemy jakiś supermarket, w pewnym momencie z jednego ze sklepów wyszedł nam na spotkanie wielki niedźwiedź. No to ja niewiele myśląc (nie wiem,co mi do łba strzeliło), deklaruję:
Brovar: "Rzucam mu pod nogi granat!"
MG: "... No dobra, rzucaj [kośćmi]."
Piękny rzut, granat wylądował zwierzakowi praktycznie pod nogami.
MG: "To był zaczepny, prawda?"
Brovar: "Odłamkowy..."
MG: *FACEPALM* [otwarcie podręcznika na odpowiedniej stronie, kilka rzutów kośćmi, szybkie notatki] "No dobra, Ty dostajesz ciężką ranę i dwie lekkie, Ty trzy lekkie, Ty..." [i tak przez całą drużynę] "...niedźwiedź [rzut oka na kartkę] dalej stoi."

======================================

Neuro. Rzecz się dzieje w Appalachach. Część drużyny poszła się rozejrzeć po mieście, w którym wylądowali, tudzież pogadać z odpowiednimi osobami, reszta się nudzi. "Reszta", czyli drużynowy kierowca - Rosjanin (Siergiej) zachowujący się w sposób nie zawsze poczytalny. Koniec końców zaszła potrzeba dostania się do siedziby miejscowych bossów i "pogadania" sobie z jednym z nich. Jak na razie zlokalizowali ich krawca, doszli więc do wniosku, że trzeba najpierw dopaść jego, a on doprowadzi ich dalej.
Siergiej: "Ja wiem! Wejdźmy do krawca, zabijmy go i załóżmy jego twarz, nikt się nie zorientuje, że to nie on!"
Chloe: "Ta?! To idź i zabij tak Szczura, zobaczymy czy nikt cię nie pozna!"
No więc Siergiej niewiele myśląc (jak zwykle zresztą) poszedł do najbliższego zaułka, u którego wejścia leżał Szczur, którego wziął, zabił i zdjął sobie jego twarz (a przynajmniej jej część), po czym poszedł pochwalić się drużynie swoją nową zdobyczą. Wspominałem już, że było to w Appalachach, a pojazd, drużyna i zaułek znajdowały się ok. 10 metrów od posterunku policji?

======================================

Neuro. Żaba, nasz drużynowy czerw i postać niegrzesząca inteligencją (Intelekt bodajże 9) trochę nadmiernie wziął sobie do serca słowa pewnego kaznodziei o leczniczej mocy modlitwy i krzyża. Zwłaszcza krzyża. Zabrał więc takowy (wielki i żelazny) z kościoła i od tej pory każdy ranny modlił się o szybkie ozdrowienie i o to, aby Żaba nie znalazł się w jego pobliżu, bo lecznicze pier...dyknięcie ciężki krzyżem może spowodować uszkodzenia ciała poważniejsze niż rana, która wymagała wyleczenia...

======================================

Warhammer. Wieeeki temu. Towarzyszka (postać: strażnik) chciała wyciągnąć od woźnicy pewne informacje, jednak szło jej to dość opornie. Stwierdziła więc: "To ja go trzepnę w łeb toporem, żeby go trochę nastraszyć." Rzuca. Krytyk...

======================================
======================================

//edit [14.08.2012]
Ponieważ nikt się po mnie nie dopisał, to się wyedytuję, po co 2 posty pod rząd siekać ;)


System:
autorski MG

Postaci dramatu:
MG: MG
G1: gracz o niewielkim w tym przypadku znaczeniu strategicznym
G2: gracz, który generalnie nigdy nie wie, gdzie znajduje się drużyna i co się właściwie dzieje, ale zawsze staje na wysokości zadania

Akcja właściwa:
MG opisuje G2 aktualną sytuację.
G1 z oburzeniem: No ale nie podpowiadajże mu, psujesz fun!
MG: Przecież ja mu nie podpowiadam, mówię mu tylko, co wynika z wywiadu i raportów, on [postać G2] te informacje i tak zna.
G1: Ale zapomniał...
G2: No co ty dajesz, ja nie zapominam. Ja tego po prostu nie wiem.
Ostatnio zmieniony wt sie 14, 2012 10:15 am przez Brovar, łącznie zmieniany 3 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Dark Sage
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 370
Rejestracja: pn sty 30, 2006 7:25 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

czw sie 16, 2012 8:03 am

Kilka kfiatków ze starszych czasów
=======================
Wielu fanów mang i anime kojarzy zapewne charakterystyczny element kultury japońskiej, czyli pękanie kubków gdy dzieje się coś złego.
Otóż w trakcie kampanii pierwszego młota, gracze jako najemnicy mieli swojego kapitana, który akurat często coś z kubków pił. Zaczęło się niewinnie, od pęknięć, ułamanego ucha. Często na sesji więc akcja na chwilę się zatrzymywała i opisywałem kolejne perypetie kapitana. Z czasem kubek zaczął eksplodować, łamał się pod nim stół, pękały wszystkie kubki w namiocie. Zawsze oczywiście łączyło się to z wyczynami graczy. "Przekradniemy się po blankach nad obozem goblinów", "Wykradniemy jaja z tego stada gryfów", "Rzucenie kuli ognia w dowódcę drużyny" :]
=======================
Jedna z naszych graczek ma to do siebie, że lubi "pomagać". Wzięło się to z tego, że chciała zawsze chciała "dobrze" dla swoich współgraczy. Dać przeklętą demoniczną pełnopłytówę, dla krasnoludzkiego mnicha PD,"uleczyć" kogoś, zabrać wszystko aby ludzie się nie męczyli itd.
Od tamtej pory słowo "pomagać" w naszej drużynie oznacza coś zupełnie innego i żaden z graczy nie prosi nigdy o pomoc bezpośrednio ;P
=======================
Inną przypadłością graczki jest to, że ma szalone i całkowicie pozbawione logiki pomysły. Pewnego razu w Podmroku, w mieście krasnoludów, zlecono nam sprawdzenie przypadków zaniknięcia oddziałów. Oczywiście pojawiła się tu legenda o mieszkającym w pobliżu smoku. Kiedy doszło do konfrontacji z nim (i jego pokonaniu), nasza przyjaciółka wpadła na pomysł, że wynajmiemy armię krasnoludów do rozwalenia matki smoka, a potem zaciupania tejże armii w celu zdobycia skarbów. :]
=======================
Innym razem gdy prowadziła, ustawiła nam magiczną barierę o "nieznanych właściwościach". Niestety nie wzięła przy projektowaniu przygody pod uwagę faktu, że jej mąż zrobił kapłana Mystry, ja zaś grałem "profesorem magii", który drobnymi siłami osiągnął na 8 poziome drobną premię do czarostwa w wysokości +43 i zdaje się +37 wiedzy tajemnej. Tak więc każda przeszkoda magiczna została przez nas doskonale przeanalizowana i rozproszona w miarę możliwości.

Z barierą wiąże się jeszcze jeden "bug", który stał się dla nas "featurem". Mianowicie nasza mistrzyni, stwierdziła, że nie możemy się wyteleportować na zewnątrz. Udało mi się jednak Przywołać do środka 3 niebiańskie hipogryfy (co stało się później moim znakiem rozpoznawczym). Wynikało z tego, że bariera wpuszcza, lecz nie wypuszcza i przez 2 doby cieszyłem się władzą nad hipogryfami siejąc terror wewnątrz bariery :]
=======================
Ta sama graczka prowadząc drugiego młotka nie do końca zdawała sobie jednak ze sposobem działania magii (między innymi dała nam skrzata o mocy porównywalnej z Demonicznymi Bogami, który jednak nie mógł odzyskać "ulubionej zabawki" i cały czas nas w#!^#). Aby pokazać jaka to jest dla nas dobra i jak daje nam się wykazać, na festynie w pobliskim mieście urządziła zawody. Oczywiście nie czytając wcześniej dokładnie opisu świata (a nawet niedokładnie, co zresztą jej wypomniałem, ale twierdziła że dobrze się z tym zaznajomiła) wyprawiła... magiczny pokaz sztucznych ogni. Oczywiście nie rozumiała, dlaczego taki nie mógł się odbyć i dlaczego nie chciałem wziąć w nim udziału (pomijając już nawet to, że byłem magiem śmierci).
Tak więc kiedy reszta zakończyła już swoje jarmarczne potyczki i otrzymała magiczne przedmioty w podzięce (sic!), skwitowałem to krótkim komentarzem:
"Pokaz magiczny okazał się niezwykle widowiskowy. 4 magów oszalało, 2 wezwało demony, 1 został wessany do Chaosu. 2 uczestnikom udało się ukończyć turniej bez szwanku, co jest nowym rekordem!"
=======================
W nawiązaniu jeszcze do profesora magii. Innym razem miałem kapłana Mystry, również mocnego teoretyka magii. Lecz sytuacja okazała się całkowicie odwrotna. Cała drużyna, włączając to gościa który miał jeden poziom barda i nawet nie rozwijał czarostwa rozpoznała krąg magiczny. Zaś ja, ekspert w dziedzinie magii zostałem potraktowany 1 na kości... Do dziś się ze mnie z tego nabijają.
Ostatnio zmieniony czw sie 16, 2012 8:38 am przez Dark Sage, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Brovar
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 4
Rejestracja: czw sie 09, 2012 9:39 am

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

czw sie 16, 2012 1:32 pm

Skoro już Dark Sage wspomniał o naszej koleżance, mi również przypomniała się jedna scenka. Rzecz się działa w D&D, prowadziła nam ona "Bezsłoneczną cytadelę" (o ile dobrze pamiętam nazwę, D&D nie jest moją mocną stroną ani ulubionym systemem). W końcu doszło do spotkania z opcjonalnym w tej kampanii przeciwnikiem - elfem, który stał się trollem, który stał się mumią. Miał on nas ostro pokiereszować, ale że "niestety" ja byłem złym kapłanem, pierwszymi moimi słowami było oczywiście:

- Karcę go.
- Nie możesz!
- Jest nieumarłym, ja jestem kapłanem, złym w dodatku. Proszę, tu są zasady, a tu jest tabelka.
- [chwila ciszy] No dobra, rzucaj...

No dobra, to rzucam. Kochana kosteczka potoczyła się tak cudownie, że:

- Ok, przejmuję nad nim kontrolę. Nie ruszaj się, gnoju i daj się zabić.

Ach ten jęk zawodu MG... :]
Ostatnio zmieniony czw sie 16, 2012 1:33 pm przez Brovar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Brovar
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 4
Rejestracja: czw sie 09, 2012 9:39 am

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

śr wrz 19, 2012 9:05 am

Kwiatki z wczorajszej sesji, jeden nieskromnie ze mną w roli głównej, ale wydaje mi się warty opisania. Było ich więcej, ale te opisane niżej najbardziej utkwiły mi w pamięci.

System: SW (klimaty okołośredniowiecznego fantasy).

Postaci dramatu:
Jin - narcystyczny, arogancki, przekonany o własnej wyższości nad wszystkim i wszystkimi szlachcic - rycerz (Jedi); Jonasz (ale drobny)
Placu - wielki, aparycją przypominający Hardkorowego Koksa, niezbyt rozgarnięty człowiek - bajcseps (nie "biceps", nie "bajceps", ale "bajCSeps", bardzo ważny akcent ;))
Kcid - moja postać, podstarzały, wyszczekany (a przy tym z Długim Językiem) medyk, święcie przekonany o własnych mocach magicznych (poważny Świr), wyglądający jak bardzo przypominający Jerzego Kryszaka Arab (taka sama postura, takie same rozwiane siwe włoski, taki sam wyraz twarzy, tylko z kozią bródką zamiast wąsiska)
Shinn - tropicielko-włamywaczko-zmiennokształtna

Zarys tła:
Po kilku tygodniach spędzonych na farmie gospodarza i wylizaniu się z ran pewnego dnia nawiedzili ją ludzie niejakiego lorda Torresa (uparcie nazywanego przez nas Farquaadem) ogłaszając przejście farmy pod władzę tegoż i nakazując zapłatę grubego podatku. Gospodarz zestrachany poleciał do miasta po kasę, zostawiając nam farmę pod opieką. Tej samej nocy farma została spalona, paru podpalaczy spotkała karząca ręka Pla... sprawiedliwości, od jednego schwytanego dowiedzieliśmy się kilku faktów i imion, bez powodzenia próbowaliśmy znaleźć obóz pozostałych. W końcu postanowiliśmy wziąć wóz i udać się do miasta w ślad za Gienkiem (gospodarzem) i w poszukiwaniu informacji, podejrzanych itp. itd.

Akcja właściwa:

Scenka 1:
Karczma na drodze. Pierwsze miejsce gdzie można zasięgnąć języka. Zadanie to przypadło Jinowi - przecież jest we wszystkim najlepszy. Reszta czekała na wozie przed karczmą, Kcid zasiadł sobie na ławeczce niedaleko wejścia, słuchając, co dzieje się wewnątrz. Jin pogadał trochę z karczmarzem, po czym przysiadł się do grupki jakichś podejrzanych typków, którzy okazali się wojakami. Blef tu, blef tam i okazało się, że Jin też służył w wojsku i walczyli na tej samej wojnie, więc dawaj grać w karty. Ale że dwa razy porządnie ich ograł, zaczęli go oskarżać o oszukiwanie i sytuacja robiła się napięta.
Kcid wpadł więc na genialny pomysł - jeśli bić się zacznie cała karczma, Jin jakoś się wysmyknie i pojedziemy dalej. Wpadł więc do karczmy krzycząc:
- BURDA!!!
Pewien efekt osiągnął - trzech wojaków rzuciło się na Jina. Jednego jakoś odepchnął, ale dwóch pozostałych przygniotło go do ziemi.
- Placu! Biją naszego!
Na co Placu oczywiście chyżo wparował do środka, a widząc leżących na podłodze rzucił się na nich szczupakiem z radosnym okrzykiem:
- HAMBURGER!
Burda się skończyła (a karczmarz nas wszystkich wywalił), ale Jin wyszedł z tego dość poturbowany.

Scenka 2:
Przy karczmie przed wyruszeniem w dalszą drogę dołączył się do nas pewien kupiec z niemałą skrzynią, prosząc o pomoc w transporcie i ochronę. Podczas nocnego postoju zostaliśmy zaatakowani, więc po rozgromieniu bandytów, Kcid zaintrygowany, co też może być w tej skrzyni, z pomocą Shinn na swojej warcie włamał się do niej. Okazało się, że koleś szmugluje broń. Trzeba więc to koniecznie sprawdzić, może ma to coś wspólnego z panoszącym się lordem albo podpalaczami.
Po dotarciu więc do miasta, drużyna udała się na spoczynek do zapewnionej przez kupca w ramach zapłaty kwatery, a Kcid postanowił sprawdzić, dokąd sam kupiec uda się z przesyłką. Podążając za nim dotarł do jakiejś karczmy, a obserwując dyskretnie przez okienko zobaczył, jak podejrzany rozmawia z karczmarzem, po czym udaje się ze skrzynią na zaplecze. Niestety budynek poza frontem i kuchnią nie miał innych okien, żeby podejrzeć coś więcej. Co tu robić? Co tu robić? Chwila namysłu i Kcid wpada z kopa do karczmy:
- Kontrola! SANEPID!
- Cooo? - zdziwił się karczmarz.
- Kontrola! - powtórzył pieniąc się Kcid. - Zostałem tu wysłany, aby zbadać jakość funkcjonowania tego lokalu!
Kucharz odwrócił głowę w stronę drzwi do kuchni.
- Szeefieee!
W kuchni wychynął niemały osobnik o zakazanej mordzie w utytłanym fartuchu.
- So jest?!
- Kontrola! Mam ocenić funkcjonowanie tego lokalu! Zbadać jakość, czystość...!
- A jakiś dowód? - przerwał Kcidowi.
Ten zaczął mu machać szybko (żeby aby nie przeczytał) jakimiś papierami znalezionymi w kieszeni.
- To jest moja legitymacja! To są uprawnienia! To nakaz przeprowadzenia kontroli! To formularz ewentualnej kary i zamknięcia lokalu!
Kucharz chwycił w rękę wielki tasak i skierował go wymownie w stronę twarzy "urzędnika".
- A to moja odpowiedź. Wynoś się stąd!
- [Deklaracja: ZASTRASZAM GO!] Odłóż to kmiocie, albo pójdziesz siedzieć!
I tak oto uzbrojony w tasak typ spod nie najjaśniejszej gwiazdy zląkł się stojącego przed nim Jerzego Kryszaka...
 
Awatar użytkownika
bakakashi
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 121
Rejestracja: ndz paź 14, 2012 10:15 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

pt paź 26, 2012 1:00 am

Sesje D&D

1. Drużyna w lesie po ciężkiej nocy (nawiedzona przez jak to określili "Aspekt Śmierci" tak przerażający obecnością, że konie ciągnące wóz uciekły, a sami "załatwili potrzeby" na jej widok w bielizny) idzie się "ogarnąć", przebrać. Jeden z "bohaterów", zmieniający gatki, czy też kończący to robić, uświadamia swoich towarzyszy:
"Nie wiem czy zauważyliście, nie ma naszych koni"
(...nabiera komizmu tym bardziej, że same męskie towarzystwo xD)

2. Drużyna poszła po rade do pewnego maga z pustki. Ten po zapoznaniu się z faktami i dyskusją z bohaterami wysuwa pewne wnioski. Chciał chyba przyporządkować liczbę ofiar/podejrzanych do pewnej liczby ( 7 ).
Gracze wymieniają wszystkich z imienia, myślą, kombinują naliczają 6ściu po czym jeden z nich dodaje:
"..No, i cały Ciemnychód*"

*Miasto... =D

3. Internetowa sesja przez mumble:
Ostatni członek dołączył w trakcie, wiedział co i jak, ale nie miał pomysłu na postać, wszyscy doradzili mu wioskowego głupka x)... więc grał wielkim, silnym, żonatym idiotą.

Gracze zeszli do krasnoludzkich podziemi z pewną ważną osobistością, którą zabili, bo chciała odebrać im artefakt. Po wyjściu złapali ich i przesłuchują strażnicy:

Jeden z graczy składał zeznania, po usłyszeniu, że koledzy go wydali (rozmawialiśmy na innych kanałach), stwierdził: "No dobrze, to powiem prawdę", ale łgał dalej... sytuacja się powtórzyła kilka razy, aż na końcu przesłuchujący podsumował jego wypowiedź wychodząc "Nawet największy idiota w wiosce kłamie lepiej od ciebie czarodzieju"

To ten więc pyta jak to (na wspólnym kanale).

Zeznania wioskowego głupka były najlepsze. Skłamał, że nie widział tego człowieka w życiu, po czym przesłuchujący poinformował, iż jego żona przyznała: "był u nas w domu, tam odbyło się tajne spotkanie"
Na co prosty chłop bez zastanowienia "GŁUPIA JEST! BREDZI!"

4. Gracze mają problem. Są ścigani przez wolę potężnego diabła i wiedźmy. Przywoływanie złych istot nie jest mądre. Ale nie to ciekawiło czarodzieja, tylko to skąd bierze się czarci goryl.
Po długiej dyskusji mag zrozumiał o co chodzi, że czarty są złe i gwałcą wszystko w akcie zła.
Więc jak na dobrego studenta przystało chce rozwiązać kolejną zagadkę:
"Więc skąd się biorą niebiańskie psy?"
Na co zmęczony MG odpowiada:
"A oglądałeś "Wszystkie psy idą do nieba""

5. Przejście przez jezioro, korytarz wodny z suchym podłożem.
Jeden z graczy od razu wziął wiaderko i przelewał wodę do korytarza, by sprawdzić efekt...
Dalej napotkali maga wody uwięzionego w półkuli płomieni, a za nim przejścia pilnowało 10 żywiołaków ognia.
Jeden z graczy podszedł i rzucił im surowego ptaka ( jakieś ptaszysko gromu wielkości kury ), tłumaczył się tym:
"To żywiołaki ognia, jak zobaczą ze na ziemi leży surowe mięso zaraz podbiegną i je upieką, wtedy my przejdziemy..."

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość