Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
dreamwalker
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2250
Rejestracja: pn gru 19, 2005 9:39 pm

Pieśń o Tiaremie

czw kwie 22, 2010 8:01 am

Zasady
Napisz dowolną ilość zwrotek Pieśni o Tiaremie. Zachowując rymy i konwencję miejscami humorystycznej, półfantastycznej opowieści o rycerzu.
Stosuj się do faktów wprowadzanych o Tiaremie przez współgraczy.
Nie ma prywatnych postaci, miejsc ani wątków. Raczej.
Mile widziane zostawianie otwartej przygody jako wyzwania dla następnego gracza (tak jak zrobiłem to ja).

Trzeci to w tym kraju, czwarty zaś na świecie
W odwadze i męstwie był nasz Rycerz Tiarem
Od niego dzielniejsi pomarli już przecie
On został ostatni - w nim pokładam wiarę

Smoka się nie lęka i gdy trzeba sięgnie
Po swój miecz potężny - wielki Koncerz Chwały
On nigdy nie przegra, nigdy nie polegnie
On to wszechpotężny, on nasz pan wspaniały

Setka jego przygód, co tutaj spisana
Jest i ku przestrodze i też ku zabawie
Zaświadczy najlepiej, że najmniejsza plama
Nie skaziła serca Tiarema bezprawiem


Pierwsza z jego przygód, to gdy będąc młodym
Rycerz Tiarem chciał się przejść zielonym lasem
Naraz go dopadli zbóje wiedząc o tym
Że nasz rycerz nie miał swej broni za pasem

...
Ostatnio zmieniony czw kwie 22, 2010 8:02 am przez dreamwalker, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
earl
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 9048
Rejestracja: śr mar 21, 2007 4:10 pm

Pieśń o Tiaremie

czw kwie 22, 2010 9:12 pm

Tiarem był odważny, ale nie szalony
Widząc, że nie sprosta bandytom bez liku
Wziął nogi za pas i poprzez zagony
Uciekł, aż się znalazł w sosnowym młodniku

Rycerza tam wielka dopadła sromota:
"Uciekać przed podłych rabusiów watahą?"
Tiarem więc z rozpaczy i wstydu się miota
Pijąc w zagajniku wino pełną flachą.

I nagle mu koncept wpadł do głowy przedni
Aby odnieść sukces, zatrzeć bojaźń swoją.
Skoro owi zbóje byli tacy wredni
Zgniecie ich z zasadzki, niech się szelmy boją.

Wracał w stronę zbójów Tiarem, rycerz srogi
Planując w swych myślach zemstę bardzo krwawą
Po winie plątały mu się jednak nogi
I umysł coś działał za bardzo kulawo.

To na razie tyle - jak wymyślę dalszy ciąg, to napiszę.
 
Awatar użytkownika
earl
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 9048
Rejestracja: śr mar 21, 2007 4:10 pm

Pieśń o Tiaremie

czw kwie 22, 2010 11:52 pm

Jednakże w Tiaremie ozwał się duch męstwa
Co przegnał procentów winianych opary
I pomógł mu walnie do tego zwycięstwa,
Co dziś ja opiewam przy dźwiękach kitary

Wnet pierwszego łotra, nieledwie młokosa
Dopadłszy znienacka na bary przewrócił
Zmacawszy kułakiem mu podstawę nosa
Obalił na ziemię i skórę mu zmłócił

Już drugi z kompanów w sukurs szybko bieży
Tiarem do dla niego wróg nieubłagany
Dostał z półobrotu, już na ziemi leży
A Tiarem się śmieje, z śmiercią idąc w tany

Dwóch kolejnych drabów z tyłu się zasadza
Tiarem ich nie widzi - czyżby stracił zmysły?
Lecz nieświeży zapach tych łobuzów zdradza
Wnet dostali lanie, łzy im z oczu trysły

Przybiegli następni, w łapach dzierżą kije
Mordy ich paskudne, jakby z czarta rodu
Każdy okowitę dla odwagi pije
Zaś polana pełna okropnego smrodu

I ruszają ławą wszyscy na Tiarema
Byleby go dopaść, zabić, obrabować
I żadnych skrupułów żaden z łotrów nie ma
Bo grabież to chwila, aby poświętować

Wtem nagle grzmot wielki przetacza się wokół
Padają rabusie sztywno na murawę
Tiarem stoi sztywno, jak ze spiżu cokół
Ciesząc się, że zyskał przez przypadek sławę

Albowiem gdy rano śniadał z żonką miłą
Ta fasoli sagan wielki mu podała
Teraz zaś do gazów wnet go przypiliło
Zaś odrzutu siła wrogów pokonała

Pozbierał trofea Tiarem, rycerz już bez trwogi
Kije i kastety, łuki oraz miecze
Radując się, że w walce chroniły go bogi
I żadna krwi kropla z rany mu nie ciecze.
 
Awatar użytkownika
dreamwalker
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2250
Rejestracja: pn gru 19, 2005 9:39 pm

Pieśń o Tiaremie

pt kwie 23, 2010 2:04 pm

Ruszył zatem dalej, już dwakroć szczęśliwy
Z winem w żyłach i łupem zdobytym na zbirach
Zaszedł Tiarem w końcu tam, gdzie Bór Straszliwy
Tutejszy przeklęty las się rozpoczynał

Mając już szum w głowie a pod bokiem dowód
Że nawet bez broni równych sobie nie ma
Nasz rycerz zapuścił się w las ten bez trudów
Wspierał się o drzewa, bo ziemia ciągnęła

Że każdy, kto wszedł tu, zapewniał raz bajarz
Ma już swój nagrobek szyty z grubych liści
Tiarem jednak sen miał, że to dziś pierwszy raz
Ktoś stąd wyjdzie żywy, on sam oczywiście

Nie zaszedł nasz rycerz nawet kilku kroków
Wnet go spotkał starzec i w te słowa rzecze:
"Nie dożyjesz tutaj choćby i do zmroku
Zawróć i zrezygnuj. Odejdź stąd, człowiecze!"

Kto by jednak słuchał zrzędzenia starucha?
Młody Tiarem tylko puknął siebie w czoło
Gdy doń się obrócił, nie zoczył ni ducha
Ale mimo wszystko, ruszył w las wesoło

A w lesie takie dziwy, że rycerzyk młody
Ciągle patrzy w górę, co rusz się potyka
Spogląda w korony drzew, nie zaś w jagody
Bo stamtąd rozbrzmiewa przepiękna muzyka

Poznał ich, to elfy, czy też leśne skrzaty
Na gałęziach, liściach, gdzie tylko popadnie
Tiarem wsłuchał się w koncert, zapatrzył na kwiaty
Tymczasem na dole po pas już był w bagnie
 
Awatar użytkownika
earl
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 9048
Rejestracja: śr mar 21, 2007 4:10 pm

Pieśń o Tiaremie

sob kwie 24, 2010 11:53 am

Szarpnął się więc Tiarem z rozpaczliwą siłą
Chcąc wypełznąć szybko z śmiertelnej pułapki
Jednakże bagnisko wciąga go aż miło
Wkrótce nie zostanie nic prócz jego czapki

Jął się więc rozbierać dzielny nasz rycerzyk
Odrzucił i łupy, i oręż, i wino,
Ściągnąć też próbował podróżny pancerzyk
Aż twarz mu z wysiłku zrobiła się siną

Wreszcie się uwolnił z ciężaru odzieży
Czas już był najwyższy, bo tonął po pachy
Ku brzegowi bagna z trudem Tiarem bieży
Wreszcie się wydostał i upadł na łachy

Leżał już czas długi na brzegu bagniska
Utrudzony wielce rycerzyk nasz miły
Wtem do oczu jego dotarł blask ogniska
Co w Tiaremi nowe obudziło siły

Podniósł z ziemi Tiarem umęczone ciało
Za odzieniem swoim pilnie się rozgląda
Gdzie się całej jego mienie pochowało?
Jak bez niego będzie on wyglądał?

Bowiem kiedy Tiarem bez ducha spoczywał
Odzyskując w bagnisku utracone siły
Krasnolud, co dotąd w trzcinie się ukrywał
Przybiegłszy, odebrał majątek mu miły

"Co ja teraz pocznę, nagi, sam w tym lesie?"
Tiarem rozpoczyna myśleć rozpaczliwie
"Pójdę chyba tam, skąd blask ognia niesie,
Lecz najpierw ubiorę w sosnowe igliwie"

Zrobił więc przepaskę z igiełek rycerzyk
Na biodra nałożył, by dobrze leżała
Do ogniska z dala widocznego bieży
Jakby skra płonąca blaskiem przyzywała

Przy ognisku zdębiał, "Czy mnie wzrok nie mami?"
Pięknie dziewczę siedzi, rybę sobie piecze
Swymi cudnownymi, słodkimi ustami
"Witaj, mój wędrowcze", tak do niego rzecze

"Wiem, kim jesteś luby, wiem, coć się spotkało"
Odzywa się słodko ta piękna istota
"Chcę ci pomóc, lecz w zamian przynieś mi rzecz małą
Która dla mnie jest warta worek pełen złota".
 
Awatar użytkownika
Fiergul
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 10
Rejestracja: śr mar 17, 2010 7:46 pm

Re: Pieśń o Tiaremie

czw kwie 29, 2010 5:31 pm

Witam panowie. Genialny kącik, przyłączę się do was.

Tiarem bez namysłu, pobiegł w las głęboki
Myśli przepełnione miał pięknem kobiety
Lecz na jego drodze stanął stwór szeroki
I machnięciem łapska wrzucił go do rzeki

Obudził się rycerz, cały otępiały
Nie miał nic na sobie! ani kszty tkaniny!
Nogi i coś jeszcze... ciągle go bolały!
Załamał się wszakże, lecz nie z jego winy.

Wędrując, spokojnie przez gęstwinę lasu
Myślał nasz rycerzyk o słodziutkim trunku
Szedł bardzo powoli, w końcu miał wór czasu
Pokazał by lubie jaki jest w... fechtunku...

Szedł więc Tiarem ciągle, zielonkawym lasem
Szedł i z zamyślenia potknął się o korzeń
Wleciał mu w dłoń przedmiot zwany kordelasem
I teraz przed lubą poszczycić się może

Z uśmiechem na twarzy, sercem kierowany
Dąży nasz rycerzyk do przepięknej luby
Wreszcie mu otworzy swojej cnoty bramy
Złotym kordelasem, zetnie łep paskudy!

Już jest niedaleko, celu marszu swego
Aż tu nagle potwór paskudą nazwany
Wyłania się nagle zza drzewa wielkiego
I wygląda trochę, jakby był pijany

Tiarem jednym ciosem, usiekł bestię w czoło
Bestia ukazała zębiska szydercze
Jeszcze nie upadła, obiegł ją więc w koło
Wbił kordelasika i przebił jej serce.

Za wielgaśnym drzewcem, gdzie bestia czychała
Znalazł skarb wspaniały! Godny i rycerza
Spirytus tam znalazł, twarz jego zdębiała
Biegnąc cały w chwale lubie go powierza.
 
Awatar użytkownika
dreamwalker
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2250
Rejestracja: pn gru 19, 2005 9:39 pm

Pieśń o Tiaremie

pt kwie 30, 2010 8:20 am

Lubej zaś daleko było do radości
Bo gdy Tiarem przybiegł niosąc znalezisko
Ona dokończyła ku rycerza złosci
Czego nie powiedziała, bo uciekł za szybko

Mój Tiaremie złoty, dzielny chłopcze z Grodu
Zbyt pochopny jesteś w swej myśli i czynie!
Proszę, zostaw spirytus, przyda się gdy znowu
Wrócisz ze znaleziskiem - tym razem zaś innym

Moją rzeczą, którą chcę abyś odnalazł
Jest maleńka szpilka, lecz cała ze złota
Dla mnie warta więcej niż pięć zamków na raz
Gdyż dał mi ją luby - Centaur, mistrz Tarota

Gdy spełnisz mą prośbę, to Ci obiecuję
Że mój luby wywróży Twą przyszłość wspaniałą
Za las poprowadzi, tam gdzie rosną tuje
I gdzie widać już zamek królewski wraz z bramą.

Tu się Tiarem srodze zmartwił nieboraczek
Nie będzie fechtunku i choć wróżb się boi
Cieszy się, że wreszcie opuści ten lasek
Choć całkiem niedobrze, że dalej bez zbroi
Ostatnio zmieniony pt kwie 30, 2010 2:40 pm przez dreamwalker, łącznie zmieniany 3 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
MareNix
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: wt cze 01, 2010 9:05 pm

Pieśń o Tiaremie

wt cze 01, 2010 10:20 pm

Jaka więc została droga dla rycerza
Albo śmierć sromotna, albo złota szpila
Choć ciągle doskwierał znaczny brak płatnerza
Decyzji powzięcie - była to chwila

Pewny siebie Tiarem, bo ścieżki już znane
Udał się więc w paszczę drzew nieprzeniknionych wielu
Lecz widocznie znów nie było mu dane
Proste i spokojne osiągnięcie celu

Tam gdzie bestii ciało powinno spoczywać
Wielka i czerwona kałuża krwi się mieni
Na ścieżce obok zaś doskonale widać
Ślad - zauważalny i bez wysokich premii

Zaintrygowany rycerz już spieszy tym tropem
Już krew w jego żyłach przyspiesza znacząco
Nie jest jednak w ciemię bitym chłopem
Wie, że kolejny kłopot nie wpłynie na niego kojąco
 
Awatar użytkownika
dreamwalker
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2250
Rejestracja: pn gru 19, 2005 9:39 pm

Re: Pieśń o Tiaremie

wt sie 03, 2010 10:24 pm

"Kto mógł zabrać ciało tak ogromnej bestti"
Tiarem z trudem pojął ogrom tego czynu
Idąc wszak za śladem nie myślał co jeśli
Zmierzyć się z nim przyjdzie, przejść do rękoczynów

Niedługo nasz rycerz wędrował przez krzaki
Bowiem wraz go dopadł w nozdrza zapach podły
Wygląda zza krzaków i widzi ... majaki?
Znów stoi żyw i cały potwór między jodły.

W Tiaremie od razu krew ciepła wezbrała
Wyskakuje z krzaków, za kordelans łapie
Mierzy już w potwora. A potwór jak skała
Stoi na polanie i się w zadek drapie.

Wtem to zza potwora wyszedł mąż w kapturze
Czarnym jako niebo bez najmniejszej gwiazdy
Dziwne on ryciny miał na swym kosturze
Tiarem już od dawna nie miał takiej jazdy

"Jestem nekromantą!" - krzyknął mąż w kapturze
Po czym rozchyliwszy poły swego płaszcza
Wyjął zza nich przedmiot, słynny Kamień Wróżek
Który on splugawił i sobie przywłaszczył

To mocą kamienia mógł nasz nekromanta
Wskrzesić pod swą kontrolą największą poczwarę
Konia, węża, człowieka, nawet elefanta
Jak również poczwarę, którą zabił Tiarem
Ostatnio zmieniony wt sie 03, 2010 10:27 pm przez dreamwalker, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
dreamwalker
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2250
Rejestracja: pn gru 19, 2005 9:39 pm

Pieśń o Tiaremie

czw sie 02, 2012 8:40 pm

Bitwę rozpoczęto mierzeniem się wzrokiem
Srogi nekromanta, pewny siebie Tiarem
I choć mag przebiegły i błsykał złym okiem
Rycerz nie ustąpił mu ani na miarę

Chyba całą wieczność stali tak wpatrzeni
W siebie bez mrugnięcia ni słowa wśród krzaków
Powiedziałbyś pewnie, że to głusi, niemi
Lub posągi jakie walecznych wojaków

Tylko potwór głupi, nie wytrzymał stania
Łapą jak nie machnie prosto na Tiarema
Tiarem się zasłonić, wszak nie miał ubrania
A kordelans trzymał rękami obiema

Nie miał on ubrania ani zbroi żadnej
Więc gdyby to przegrał żegnał by się z życiem
Nie był to kiep jednak i cios odbił ładnie
Potwór skaleczony wnet się zaniósł wyciem

Wtedy nekromanta w ruch swe czary puszcza
Chce Tiarema zabić, zgładzić, zaczarować
Ale rycerz szybko swój atak przypuszcza
Na murawę upada nekromanty głowa

Tiarem ryzykował, trzeba mu to przyznać
Za nim szpony ostrzył potwór najstraszliwszy
Myślał jednak wtedyL "gdy pozbawię życia
nekromantę może i potwór się zniszczy?"

Mylił się sromotnie a potwora pazur,
Który mu przejechał obok kręgosłupa
Postawił na nogi czujność bo tym razem
Nie chciał bowiem rycerz robić tu za trupa

Półpiruet, finta, a to atak z flanki
Tak to Tiarem walczył z monstrem przeogromnem
W myślach powtarzając słowa swej wybranki
"Gdy będziesz w opałach, tylko wspomnij o mnie"

Czy to moc magiczna, czy też szczęście nagłe?
Tiarem gardło podciął, jucha z bestii spływa
Poprawił też w serce i wykończył ładnie
Potwora leżała drugi raz nieżywa

Gdzie tu szukać szpilki? Myśli sobie Tiarem
Coś go jednak tknęło, aby ciała maga
Sprawdzić czy też skarbów nie ma tak przypadkiem
Były, wśród nich szpila i szalkowa waga

Znów więc rad był wielce, aż sam se przyklasną
I sobie swoją własną uścisnął prawicę
Nie trwało to długo. Z upływu krwi zasnął
A bladość śmiertelna zdobiła mu lice

To nie koniec jednak, wszak pierwsza historia
Śmiercią się nie skończy, choć na to wskazuje
Zaraz powiem dalej, los naszego orła
Który rychło wstanie gdy się wykuruje.
Ostatnio zmieniony czw sie 02, 2012 8:44 pm przez dreamwalker, łącznie zmieniany 3 razy.
Powód:

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości