Zrodzony z fantastyki

 
bulo0
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 14
Rejestracja: pn paź 10, 2011 5:59 pm

Sprawa nauczania magicznego

sob sie 11, 2012 1:29 pm

Przepraszam Thorgrin jeśli odebrałeś moje "...Imperium to nie Arkadia czy inna kraina wiecznej szczęśliwości po której biegają jednorożce" jako obelgę. Porównanie tych 2 klimatów rzeczywiście może nie jest za bardzo odpowiednie, chciałem tylko stwierdzić oczywistą oczywistość jaką jest groza i mrok panujący w Starym Świecie, a nie obrażać Cię w żaden sposób.

Tequila Slammer bardzo ładnie wszystko wyjaśnił. Mag, który jakoby przeciwstawia się swoim mistrzom i kolegium planując otworzyć niezależną szkółkę bankowo zostanie posądzony o konszachty z Chaosem i zdradę. Mam tylko jedno ale. W Bretonii magia jest zakazana jako taka więc tak tym bardziej byłoby to nie możliwe.

Jeśli chodzi o kształcenie czysto teoretyczne hmm tu rzeczywiście Kolegia może i nie miałyby nic przeciwko, ale i tak to wszystko musiałoby się odbywać pod ich patronatem powiedzmy jako filia w Marienburgu (chyba wcześniej coś o takiej możliwości wspominałeś) także niezależna szkoła odpada jeśli gracz nie chce mieć problemu z zazdrosnymi kolegami z Kolegium.
Ostatnio zmieniony sob sie 11, 2012 1:30 pm przez bulo0, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Borys68
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 85
Rejestracja: czw lut 09, 2012 7:52 am

Sprawa nauczania magicznego

sob sie 11, 2012 2:24 pm

Co do Midenheim - w ramach (MSZ) "rozmywania" świata IIed. twórcy w dodatku "Ashes of Middenheim" wprowadzono Cech Magików i Alchemików.
Początkowo był to klub towarzyski magów (wyszkolonych w Altdorfskich kolegiach, oczywiście). Gdy miejscowy graf Berthold poprosił ich o pomoc postanowili sformalizoać działalność. Poprosili Kolegia w Altdorfie o Statut. I otrzymali. Jednym z jego punktów jest bycie otwartym dla członków wszystkich ośmiu kolegiów. I szkolą teraz we wszystkich 8-miu wiatrach. Zobowiązani są też (oczywiście) do obrony miasta oraz nadzorują wszelką działalność magiczną w mieście (czyli całym państewku).
Roczna licencja czarodziejska na praktykowanie magii w mieście kosztuje 1ZK, a roczna składka kosztuje 12ZK.
Czyli choć ktoś posiada licencję "od samiuśkich kolegiów" to za czarowanie w Middehajm i tak dostanie mandacik.

A i są ceny dla Kolegium Teologicznego ulrykowców. Czesne to 50 ZK rocznie a doliczając za wikt, opierunek, lokum oraz książki to roczny koszt studiów wynosi 200 ZK. Jeśli balują to więcej.

Idąc więc za tym twoi gracze mogą spróbować założyć coś takiego w Marienburgu - czyli doszkalać już wyszkolonych magusiów oraz prowadzić R&D. Jako filia Altdorfu ...

Tak, powielam/powtarzam sugestie przedstawione już tutaj przez Tekilę, Bulę ew. kogoś jeszcze. Musi zbliżona wizja świata albo cuś ... :)

Borys
Ostatnio zmieniony pn sie 13, 2012 10:08 am przez Borys68, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Thorgrin
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 37
Rejestracja: śr paź 08, 2008 7:14 pm

Sprawa nauczania magicznego

sob sie 11, 2012 2:46 pm

Jest bardzo dużo prawdy w tym, co piszecie. Dokadnie tak samo podszedłem do tematu na samym początku. Chciałem poznać Wasze zdanie i się nim pokierować. Bardzo mi pomogliście i sądzę, że wiem już wszystko, czego potrzebuję. No... w poniedziałek sesja, więc pobawimy się trochę. Jeżeli macie jeszcze jakieś spostrzeżenia, to z chęcią się z nimi zapoznam. Może ktoś jeszcze chciałby się wypowiedzieć? Jeżeli nie, to z mojej strony to wszystko, a temat można zamknąć, jeżeli będzie wadził moderatorowi. Jeszcze raz dziękuję za uczestnictwo w dyskusji i za pomoc. Pozdrawiam Was serdecznie.
 
Awatar użytkownika
Rukasu
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 737
Rejestracja: wt kwie 26, 2011 10:24 pm

Sprawa nauczania magicznego

ndz sie 12, 2012 8:01 pm

@Thorgrin

Jeszcze jezeli chodzi o wyliczenia. Skąd wziąłeś podatek? Te 5% wartości to jakaś oficjalna informacja?

Nie, to nie jest oficjalna informacja. Kierowałem się głównie własnym doświadczeniem, wiedzą historyczną/współczesną, a także informacjami o podatkach ze "Zbrojowni Starego Świata". Zgodnie z informacjami z podręczników, w Imperium mamy do czynienia z bardzo dużą liczbą różnorakich, "dziwacznych" podatków, poczynając od podatków od okna, po podatek od dochodu zwany potocznie dziesięciną (10%). Ponieważ autorzy gry nie planowali uczynić z WFRP gry ekonomicznej (co widać m.in. po bezsensownych cennikach), można śmiało założyć, że brak jest "oficjalnego" zestawienia podatków. W związku z tym pozostaje nam zdrowy rozsądek. A przy potencjalnym braku zysków (bo szkoła zapewne przez przynajmniej kilka lat *nie będzie* rentowna), najprostszym podatkiem (a raczje tworem wirtualnym, mającym symulować uśrednione podatki wszelakie) będzie podatek katastralny. Ponieważ najlepszym wyznacznikiem wielkości podatków jest dziesięcina, należałoby zakładać że podatek katastralny wynosić powinien około 10%. Warto zwrócić także uwagę na fakt, że wszyscy magowie także płacą na rzecz kolegiów podatek równy 10% wszystkich swoich dochodów.

Równocześnie magia jest dziedziną, która traktowana jest w Starym Świecie na nieco innych zasadach niż np. handel. Oczekuje się, że magowie czynnie bronić będą ludności Imperium przed wrogami, że pomagać będą lokalnym watażkom, zaś poborcy podatkowi znacznie mniej chętnie próbować będą wykorzystywać kruczki prawne oraz straszyć magistrów pobiciem / uwięzieniem. W rezultacie, całkiem rozsądny wydaje mi się próg katastralny 5%. Jest to jednak jedynie moje uznaniowe, uproszczone oszacowanie. Równie dobrze uznać możnaby, że w danym mieście wszyscy magowie zwolnieni są całkowicie z płacenia podatków na rzecz lokalnego władcy; bądź też że zobowiązani są do comiesięcznego wpłacania do skarbca 1000 zk.

Na podobnej zasadzie szacowałem zresztą przy pozostałych wyliczeniach. Przykładowo zużycie sprzętu w rzeczywistych uniwersytetach (np. szkła laboratoryjnego) jest znacznie wyższe niż założone 10-20% (przybory różne / pojemniki) i oscyluje bliżej kilkuset procent. Zakładam jednak, że w szkołach magicznych w Starym Świeicie, gdzie sprzęt jest znacznie drożdzy, nauczyciele będą znacznie dokładniej pilnować uczniów. Co więcej, z pewnością będą starali się "odzyskać" więcej zniszczonego sprzętu, naprawiając go, czy to w sposób magiczny (np. podczas zajęć), czy to wykorzystując metody tradycyjne (np. prosząc lokalnego rzemieślnika o "recycling"). Uznałem także, że przy stosunkowo niewielkiej ilości zwierząt nie muszę martwić się o karmę/paszę dla nich, bowiem zupełnie spokojnie żywić można je resztkami ze stołu. W przypadku jednak, gdyby zwierząt było znacznie więcej i konieczna stałaby się dla nich osobna infrasturktura (stajnie, dedykowani służący, itp.) z całą pewnością konieczne stałoby się doliczenie i takiej pozycji.

Jeżeli Imperator narzuciłby coś Kolegiom Magii, to skończyłoby się to, co najwyżej, na niezadowoleniu czarodziejów. Wydaje mi się, że nikt nie ryzykowałby otwartego konfliktu między Inkwizycją i Kolegiami.

Temat został w większości omówiony, niemniej wydaje mi się, że warto wyraźnie zaznaczyć, że to działa w dwie strony: imperator również nie ryzykowałby konfliktu z Kolegiami, bez bardzo dobrego powodu. W sumie wszystko sprowadza się do tego, co napisali poprzedni współdyskutanci: jaką *korzyść* mógłby odnieść z otwarcia niezależnej szkoły? IMHO nie mógłby odnieść żadnej, i dlatego przekierowałby sprawę do Kolegiów, tzn. "To sprawa wewnętrzna magów, dogadujcie się między sobą.".

Z kolei Kolegia nie koniecznie musiałby się sprzeciwić. Nie sądzę, aby miały coś przeciwko otwarciu ~zaufanej filii, tak długo jak sprawowałyby nad nią "ostateczną" kontrolę, nie ponosząc równocześnie żadnych kosztów. Jeżeli więc uczniowie wciąż egzaminowani byliby przez Kolegia i otrzymywali glejty w Kolegiach - to czemu nie?

Ale tego nie dogaduje się z Karlem Francą (bo to nie jego sprawa), tylko właśnie z Kolegiami.

Dekter dekretem, ale nie zapominajmy, że on nie działa w Marienburgu.

No właśnie. Nie zapominajmy, że jakikolwiek mag, który nauczył się czarować w Marienburgu, nie ma prawa posługiwać się magią na terenie Imperium, chyba że równocześnie zdobędzie glejt od któregoś z Kolegiów. Czyli szkolić w Marienburgu wolno, ale tylko takich magów, którzy nigdy nie będą go mogli opuścić...
 
bunio
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 418
Rejestracja: ndz lut 24, 2008 5:16 pm

Re: Sprawa nauczania magicznego

ndz sie 12, 2012 8:24 pm

Ja chciałbym zauważyć jeszcze jeden problem.

Taka szkoła to punkt który każda "potęga " (imperator, kolegia, włodarze miasta, elektorzy itd) będzie chciała kontrolować. Ponadto kontrola jednej siły stworzy wroga w drugiej sile.
Załóżmy, że gracze dostaną pozwolenie od imperatora i kolegiów, będą mogli stworzyć filię która podlega kolegiom i jest przedłużeniem władzy kolegialnej (weź pod uwagę, że gracz "dyrektorem" raczej nie zostanie, logika podpowiada, że kolegia przyślą swojego człowieka który będzie wszystko kontrolował, magia jest zbyt niebezpieczna, by zostawić ją bez kontroli lub przymykać oko). Ale dobra zakładamy, że pozwolenia są, powstaje inny problem. Jakim cudem władzę Marienburga zgodzą się na powstanie niebezpiecznej placówki obcego mocarstwa przed którym bronimy się od lat walcząc o niezależność? Przecież filia jest podległa kolegiom, czyli należy do obcego mocarstwa i ma obowiązek reprezentować jego interesy.
Weź to pod uwagę. Potem może napiszę jeszcze kilka przemyśleń, puki co uciekam.
Ostatnio zmieniony ndz sie 12, 2012 8:25 pm przez bunio, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Thorgrin
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 37
Rejestracja: śr paź 08, 2008 7:14 pm

Sprawa nauczania magicznego

ndz sie 12, 2012 10:45 pm

Już w większości mam wszystko poukładane w głowie. Jutro wprowadzę to w życie i mam nadzieję, że wyjdzie całkiem ciekiawie... Jestem, jednak, ciekawy jeszcze jednej rzeczy, konkretnie - jaka jest szansa na to, ze Kolegia zgodziłyby się zawędrować daleko poza granice Imperium i jak by to wyglądało z punktu ekonomicznego? Nie wiem, dla przykładu możemy wybrać Arabię. Czy Kolegiom by się to opłacało? Czy coś takiego w ogóle mogłoby powstać?

Wydaje mi się, że ekspansja terytorialna jest bardzo przydatna i daje wiele możliwości. Dla Kolegiów Magii byłaby to możliwość na kontrolowanie kolejnych krain. W Arabii także rodzą się dzieci wyczulone na magię, które są obdarzone dodatkowymi zmysłami. Można by je brać do terminu i, tym samym, zmniejszać ryzyko złego rozwoju. Jak zareagowałoby społeczeństwo Arabii?

Jest jeszcze inna sprawa... Jak na coś takiego zareagowałby Teclis?

Nie musimy się kurczowo trzymać tej Arabii. Gdzie widzicie kolejne filie Kolegiów? Wydaje mi się, że to całkiem ciekawy temat, przynajmniej dla mnie. Wypowiadajcie się. Oj, jak dobrze, że odpowiednio dobrałem nazwę tematu, jak dobrze, ze posiedziałem nad nią dłużej.
 
Awatar użytkownika
gacoperz
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1401
Rejestracja: sob paź 01, 2011 8:44 am

Sprawa nauczania magicznego

pn sie 13, 2012 7:33 am

Kolegia potrzebowałyby porozumienia z Imperatorem i Inkwizycją. Budowa placówek poza zasięgiem władzy imperialnej mogłaby zostać uznana za próbę uniezależnienia się, a tu już krok od sabotażu, likwidacji niesfornych magistrów itp.

Z drugiej strony taka Arabia czy Tilea mogłaby wziąć to za próbę narzucenia władzy Imperialnej, postrzegając, częściowo słusznie, kolegia jako część aparatu władzy Imperatora. Tu nie chodzi o sam stosunk do magii jako takiej, ale i stosunek do Imperium, który nie jest w Starym Świecie pozytywny. Marienburg jest tu wyjątkiem, bo o ile jest niezależnym miastem, o tyle wywodzi się z tego samego kręgu kulturowego.

No i taka "decentralizacja", nawet jeśli odbyłaby się za zgodą i pod nadzorem i zwierzchnictwem Kolegiów, mogłaby prowadzić do uniezależnienia się odległej placówki. Dlatego Kolegia, jeśli sie zgodzą, mogą np rządać regularnej rotacji magistrów stanowiących obsadę takiej placówki.
 
Awatar użytkownika
Rukasu
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 737
Rejestracja: wt kwie 26, 2011 10:24 pm

Sprawa nauczania magicznego

pn sie 13, 2012 8:21 am

@bunio

weź pod uwagę, że gracz "dyrektorem" raczej nie zostanie, logika podpowiada, że kolegia przyślą swojego człowieka który będzie wszystko kontrolował, magia jest zbyt niebezpieczna, by zostawić ją bez kontroli lub przymykać oko

Nie koniecznie - jeżeli gracze wykładają kasę, to jest bardzo duża szansa, że pozwoli im się zachować kontrolę nad szkołą. Bardziej prawdopodobne, że z Kolegiów przysłany zostanie polityczny "towarzysz", którego zadaniem będzie wsadzanie wszędzie nosa i kontrolowanie, czy wszystko jest zgodnie z zasadami. Jest także możliwe, że z czasem, jeżeli wszystko okaże się sukcesem, to Kolegia (między innymi za pośrednictwem takiego właśnie "towarzysza") będą mogły próbować *przejąć* szkołę. Ale do tego czasu gracze powinni być już odpowiednio mocno umocowani politycznie, aby podjąć z zakusami Kolegów w miarę "równą" walkę.

@Thorgrin

jaka jest szansa na to, ze Kolegia zgodziłyby się zawędrować daleko poza granice Imperium i jak by to wyglądało z punktu ekonomicznego?

Całkiem spore, aczkolwiek wyobrażam to sobie raczej jako Imperialną ambasadę, niż jako szkołę magii. Kolegia zapewne (podobnie zresztą jak Sygmaryci, czy nawet sam Kral Franca) dofinansowałyby tego typu "misje", których celem byłoby utworzenie niewielkich placówek na ościennych ziemiach. Działałoby to na zasadzie ambasady, tzn. grupa zaufanych dyplomatów, kapłanów i magów, którzy oficjalnie powstrzymują się od jakichkolwiek działań poza reprezentowaniem Imperium (w tym głównie wspomaganie "swoich" kupców, ale także np. utrzymywanie kontaktów z "obcymi" magami), w rzeczywistości prowadziłaby działalność szpiegowską, szkoliła dzikie talenty magiczne, które nastepnie przenikałyby do zagranicznych odpowiedników Kolegiów, itp. Dużo fajnych pomysłów na przygody.

Oficjalne szkolenie magów stanowiących "zasób" ościennego kraju raczej nie wchodzi w grę - każdy kraj będzie miał własną magiczną strukturę / szkołę; zaś żaden władca nie pozwoli, aby *jego* najpotężniejszych poddanych uczyli i kontrolowali obcokrajowcy. Co najwyżej na zasadzie "wymiany": magowie jednego kraju będą wysyłali swoich najzdolniejszych i najbardziej zaufanych uczniów do szkoły obcokrajowców, aby ci jak najwięcej się z niej nauczyli i przekazali tak zdobytą wiedzę swoim mistrzom. Na podobnej zasadzie mogliby przyjąć uczniów z Imperium. Do tego dochodzić mogą "tajne komplety", tzn. np. magowie oficjalnie uczą biedne dzieci pisać, czytać i posługiwać się obcymi językami, zaś w rzeczywistości szkolą magów-szpiegów.

Arabia jest jak najbardziej OK, tak samo Koslev i (zwłaszcza) Norska. Największe szanse na otworzenie dużej i *silnej* placówki Imperialnej zrzeszającej magów to Pograniczne Królestwa (aczkolwiek tutaj najmniejsze znaczenie miałaby dyplomacja, a największe - brutalna magiczna siła). Pozostałe kraje to już bardzo ciężka sprawa, bowiem trzeba bardzo uważać na utrzymywanie poprawnych stosunków. Na misje do Bretonii, czy Tilei wysyłani byliby jedynie najbardziej sprawdzeni, zaufani i zdolni magistrowie, o których wiadomo że potrafią działać finezyjnie, że ich pierwszym instynktem nie jest spalenie połowy miasta, i którzy - zapewne - gotowi będą oddać swoje życie za Krala Francę, Wielkiego Teograniastego i/lub swoich mocodawców z Kolegiów.

Z punktu ekonomicznego wyglądałoby to całkiem nieźle, bowiem Wielcy Gracze byliby zapewne gotowi wyłożyć pokaźną sumę na nową misję "dyplomatyczną", a także regularnie łożyć na nią duże pieniądze. Oczywiście dyplomaci *powinni* być bogaci, bowiem nie zawsze pieniądze (lub inne zasoby) dojdą do nich na czas, zaś niektóre podejmowane przez nich działania mogą nie uzyskiwać wystarczającej aprobaty "centrali" (chodzi głównie o działania, które ułatwiają życie "ambasadorów", pozwalają im wyplątać się z problemów, stanowią "prywatę", nie przynoszą odpowiednich przewidywanych zysków, itp.).

W każdym razie główne koszty to:
- łapówki
- kupienie / wybudowanie odpowiednio wystawnego dworku oraz utrzymywanie pewnej ilości mniejszych, nieoficjalnych placówek
- wystawne życie, urządzanie przyjęć i bankietów
- opłacanie sieci informatorów i szpiegów
- opłacanie wszelakiego rodzaju kurierów
- jeszcze więcej łapówek.

Na każdy z powyższych punktów potrzeba będzie przynajmniej 100 000 zk rocznie.
 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

Sprawa nauczania magicznego

pn sie 13, 2012 9:59 am

Przede wszystkim jak już pisałem jedyna forma w jakiej szkoła może działać to jako filia kolegium. Zakładasz szkołę uczysz magów poza stolicą, ale każdy mag musi po nauce zaprzysiąc lojalność kolegiom magii. Do tego musisz opłacać składki kolegialne i liczyć się z licznymi wizytacjami zapowiedzianymi i nie, które będą sprawdzać, że poziom nauczania nie odstaje od standardu nauczania. Na koniec będzie ciężko znaleźć uczniów, bo jednak mag ze stolicy to co innego niż z jakiejś szkoły. Musisz się też liczyć z tym, że inkwizycja będzie 100 razy czujniejsza niż w wypadku kolegiów, wystarczy, że jeden z twoich uczniów, przeczyta nie taką książkę jak trzeba, a wpadną wam na chatę i rozbiorą szkołę cegła po cegle paraliżując nauczanie, aresztując ludzi tak na wszelki wypadek, żeby się upewnić, że to nie żaden kult. Zwłaszcza, że kultystów po ostaniej inwazji wyrosło jak grzybów po deszczu.
 
Borys68
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 85
Rejestracja: czw lut 09, 2012 7:52 am

Re: Sprawa nauczania magicznego

pn sie 13, 2012 10:24 am

Tequila Slammer pisze:
Sądzę, iż mało prawdopodobne jest realne stworzenie niezależnej szkoły magii w Starym Świecie. Niezależnej od nikogo.

Idąc za nieoficjalnym dodatkiem o Tileii, to w miarę niezależna szkoła byłaby możliwa tam. I tam byłoby najtaniej.
Bo inne moim zdaniem możliwe lokalizacje - Norska, Graniczne Księstwa ew Góry Krańca Świata - wymagają postawienia tam forteczki :)

http://www.liberfanatica.net/Tilea-Estalia.html

Borys
Ostatnio zmieniony pn sie 13, 2012 10:27 am przez Borys68, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
bunio
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 418
Rejestracja: ndz lut 24, 2008 5:16 pm

Re: Sprawa nauczania magicznego

pn sie 13, 2012 5:51 pm

Przemyśleń ciąg dalszy.

Wiele osób mówi o Arabii, o "sponsorach", dużych sumach złota itd.
Pojawił się też wpis sugerujący, że kolegia pozwolą graczom na samodzielność wysyłając jeno reprezentanta.
W mojej wizji świata każdy chce ugrać coś dla siebie. Nie tylko gracze chcą wykiwać innych, dlatego żaden z "możnych" nie będzie się bawił w półśrodki i "ślepą wiarę, że będzie dobrze", inwestycja ma być pewna, więc zrobimy wszystko, by tak właśnie było.

Szkoła poza granicami Imperium rodzi kilka problemów.

1. Czy dany kraj ma własną formę magii/kapłanów, czy istnieje tam jakaś organizacja skupiająca magików (kościół, kult, zakon itd) oraz jak dużą ma władzę.
Proste jest, że nikt nie lubi obcych wpadających z buciorami. Jeśli otworzysz filię kolegiów magii gdzieś gdzie ktoś już "rządzi" to masz pewny konflikt. Konflikt otwarty bądź ukryty, miejscowa organizacja niemal na pewno chciałaby umieścić szpiega w filii graczy. Można przeszkadzać politycznie utrudniając życie, w końcu nikt nie powiedział, że fila może sobie od tak zbierać ludzi i uczyć ich, to nie powinno być takie proste. Podatki, utrudnienia, grupy kontrolne, można graczom bardzo utrudnić życie i stworzyć wiele ciekawych scenariuszy.

2. NIE POZWÓL BY GRACZOM WSZYSTKO SIĘ PIĘKNIE UDAWAŁO.
Negocjujecie warunki z lokalnymi władzami, ok. Gracze mają jakieś plany, chcą coś osiągnąć, przystępują do stołu i zaczynają negocjacje, niestety ich warunki są nie do przyjęcia i lokalne władzę dodają coś od siebie, może to kontrole, może dodatkowe podatki, może mniejsze terytorium, albo obowiązek szkolenia "ich ludzi".

3. Najważniejsze, czy to nam się opłaca?
Mówicie o finansowaniu przez różne instytucje, możnych, ale najpierw należy zadać ważne pytanie, PO CO ONI TO FINANSUJĄ? Co z tego mają? Co tym osiągną? Inwestycja ma przynosić zysk. Może być to renoma (ale wtedy są to raczej symboliczne opłaty i w każdej chwili mogą się skończyć), może to być jakaś inna forma zysku. Arabia jest daleko i ciężko znaleźć powód dla szkoły magów. No fakt, można robić "tajne misję" dla Imperatora, tylko po co? Po cholerę Imperatorowi placówka magiczna na drugim końcu świata, jak chce szpiegować to dużo lepiej się sprawdzą pojedyncze jednostki. (i wyjdzie dużo taniej). Jeśli zaś chcecie odbierać "lokalne osoby uzdolnione magicznie" i słać je do Imperium to hmm... powiedzmy, że raczej tutejszym magom to się nie spodoba, a magowie zwykle lubią siedzieć i w polityce, więc władzom to się nie spodoba.

4. Magister to nie człowiek, magister to własność Imperium.
Nie wiem jak Wy, ale u mnie magowie imperialni nie mają pełnej swobody, oni są własnością Imperium, mają żyć dla Imperium, służyć Imperium i robić wszystko dla chwały Imperium. Imperium dało im edukacje, nauczyło magii, a teraz oni do końca swego życia mają ten dług spłacać. Każde działanie przeciw interesom Imperium to zdrada, a magów którzy zdradzają należy bardzo szybko usunąć, w końcu od czegoś to kolegium cienia z własnym aparatem szpiegowskim jest.
Zdradź Imperium otwierając niezależną szkołę i możesz zacząć bać się spać w łóżku, w końcu każda noc może być tą ostatnią.
Wiele osób o tym zapomina, ale ważną częścią edukacji maga jest wpojenie mu wierności Imperium. Uczniowie z innych krain mogą, być nieco mniej patriotyczni.

5. Niezależność. Bujda.
Szkoła magii jest czymś na czym każdy będzie chciał położyć łapy. Nikt o zdrowych zmysłach nie pozwoli na niezależną szkołę w obrębie swojej strefy wpływów. Magia jest niebezpieczna, magia jest potężna. Żadne wolne miasto nie pozwoli na zrobienie od tak filii kolegiów magii, bo stąd już krok do utraty niezależności. Jeśli mamy mieć tykającą bombę w mieście, to niech to będzie nasza bomba, nie Imperialna.
Ostatnio zmieniony pn sie 13, 2012 6:04 pm przez bunio, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Rukasu
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 737
Rejestracja: wt kwie 26, 2011 10:24 pm

Sprawa nauczania magicznego

wt sie 14, 2012 12:04 pm

Pojawił się też wpis sugerujący, że kolegia pozwolą graczom na samodzielność wysyłając jeno reprezentanta.

To logiczne. "Ty wykładasz całą kasę, Ty chcesz się w tym babrać, to proszę Cię bardzo; my będziemy jedynie sprawdzać, czy nie robisz czegoś wbrew nam i naszym prawom." Wysyłanie większej ilości osób to marnotrawienie środków, bowiem pierwszym założeniem jest, że jakiś głupek po prostu przetraca swoje pieniądze. Po drugie: kto chciałby wykładać własną kasę, na projekt z którego nic nie będzie miał? A taka filia to jednak potencjalnie zysk dla Kolegiów, więc warto zachęcić ewentualnego "sponsora", pozwalając mu na zarządzanie utworzoną przez siebie filią.

Dopiero po kilku latach działania takiej szkoły, *jeśli* inwestycja się powiedzie, sytuacja ulegnie zmianie. Wtedy warto będzie przejąć placówkę, a przynajmniej obsadzić ją "swoimi" ludźmi. Ale wtedy jej właściciel będzie już umocowany politycznie i będzie miał większe wpływy - więc robi się z tego bardziej wyrównana rozgrywka.

Cały czas zakładam, że szkoła jest *oficjalnie* jedynie filią Kolegiów. Jakakolwiek próba jawnego wypowiedzenia posłuszeństwa, czy wejścia w konflikt, skończyłaby się bardzo szybko i bardzo źle.

Jeśli otworzysz filię kolegiów magii gdzieś gdzie ktoś już "rządzi" to masz pewny konflikt.

Oczywiście. Dlatego pisałem nie o szkole sensu stricto, tylko o "ambasadzie".

Arabia jest daleko i ciężko znaleźć powód dla szkoły magów. No fakt, można robić "tajne misję" dla Imperatora, tylko po co? Po cholerę Imperatorowi placówka magiczna na drugim końcu świata, jak chce szpiegować to dużo lepiej się sprawdzą pojedyncze jednostki.

Z tego samego powodu, co w rzeczywistym świecie.

Dla magów:
- można poznać metody splatania wiatrów w ościennych krajach i zaimplementować je u siebie / nauczyć się z nimi walczyć
- można dużo taniej uzyskiwać rzadkie (w Imperium) magiczne składniki
- można zawrzeć wiążące porozumienia z magami z innego zakątka Starego Świata, w tym np. nieoficjalny sojusz przeciwko któremuś z elektorów, a nawet samemu imperatorowi
- można nawzajem podzlecać sobie z obcokrajowcami te misje, których z różnych powodów nie chce się lub nie może podjąć samemu (np. z obawy przez inkwizycją, żeby nie ubrudzić sobie rąk, ponieważ obcy magowie mają inne metody działania, itp.)
- można przeprowadzać na obczyźnie te badania i eksperymenty, których inkwizycja nie zaakceptowałaby na terenie Imperium; bądź też takie, które z innych powodów utrzymać chcemy w tajemnicy
- możemy liczyć na to, że niewielka grupa magistrów (na podobieństwo np. Państwa Jezuitów), zdoła powoli opanować "kulturowo" i poprzez narastające wpływy kawałek obcego terytorium, które stanie się w ten sposób de facto prywatną własnością (~kolonią) Kolegiów.

Dla Imperium:
- wszyscy szpiegowie, agenci lub posłańcy funkcjonujący w obcym kraju, będą mieli bazę operacyjną; kogoś, kto im w razie czego pomoże, schowa, czy odeśle do domu
- szybkie przekazywanie informacji o tym, co się dzieje w innych zakątkach świata; można w ten sposób dowiedzieć się zarówno o nadciągającej Hordzie Chaosu, jak i o słabości nowego wezyra, którą wykorzystać można dla korzyści Imperium
- duże ułatwienia w handlu, który można przy okazji lepiej kontrolować i z którego można przy okazji czerpać dodatkowy dochód ("Och tak, oczywiście że pomożemy ci ze sprzedażą twoich towarów na tutejszym targu. Zapewnimy ci nawet naszego tłumacza. Podpisz tylko tutaj, i pamiętaj, że zobowiązujesz się przekazać nam jedną czwartą swojego zysku...")
- być może uda się tanio pozyskiwać zasoby, które są rzadkie lub w ogóle nie występują w Imperium (złoto, indyki, ziemniaki, kawa - vide casus Kolumba; lub przyprawy i bajeczne tkaniny - vide casus Marco Polo)
- wymiana kulturowa pozwala poznawać nowe narzędzia, rozwiązania, czy metody, które mogą przynieść ogromne korzyści, zwł. jeśli za korzystanie z nich na terenie Imperium pobierać się będzie opłaty
- miejsce, gdzie można wysłać nielubianego dworzanina, a następnie albo przywrócić go do łas, albo dopilnować, aby zaginął bez wieści
- w przypadku ewentualnego zagrożenia można natychmiast negocjować ewentualne sojusze lub przynajmniej wstrzymanie się od udziału w konflikcie
- w przypadku ewentualnego konfliktu mozna natychmiast uruchomić siatkę szpiegów oraz sabotażystów, którzy utrudnią, a może nawet uniemożliwią przeciwnikowi wraże działanie
- informacjami o obcym kraju można handlować z innymi obcymi krajami
- itp.

Żadne wolne miasto nie pozwoli na zrobienie od tak filii kolegiów magii, bo stąd już krok do utraty niezależności.

Dlatego proponowałem, żeby to był "klub", a nie "szkoła". Ale takie rzeczy też mogą się zdarzyć, pod warunkiem że miasto będzie miało z tego jakieś wymierne korzyści (prawo do automatycznego nadawania imperialnego glejtu jednemu wybranemu czarnoksiężnikowi rocznie, duże i regularne wpływy do miejskiej kasy, regularna służba wojskowa magów w straży miejskiej, itp.).
 
Borys68
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 85
Rejestracja: czw lut 09, 2012 7:52 am

Sprawa nauczania magicznego

ndz sie 19, 2012 10:09 am

Już wiem skąd się wział Cech Magików i Alchemików. W 1-szej edycji Middenheim było jednym z głownych (jeśli nawet nie i najbardziej poważanym) ośrodków nauczania magii w Cesarstwie. Stąd też i dodatek próbuje jakoś pogodzić obydwa wydania.
Eh, cały czas się zastanawiam czy w ogóle wziąć do "swojego" Starego Świata "teklizację" magii a la 4-ta edycja bitweniaka.
Birys
Ostatnio zmieniony wt sie 21, 2012 9:42 am przez Borys68, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość