Zrodzony z fantastyki

 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

Korony, szylingi, pensy

pt lip 15, 2005 1:47 pm

Czyli gdzie bohaterowie graczy trzymają swoje kosztowności, złote korony. W specjalnym pasie, na szyi w sakiewce, w podeszwie buta? I jak często padają ofiarą kradzieży?
Interesuje mnie również jakie kary przewidujecie dla złodziejaszków (BN oraz BG) złapanych na gorącym uczynku. Czy jest to wtrącenie do lochu i długie wyczekiwanie na proces, czy może szybkie osądzenie, urąbanie dłoni? a może wystarczy zwykła kara cielesna i zabranie złodziejowi łupu?
 
Awatar użytkownika
beacon
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2186
Rejestracja: ndz lis 21, 2004 7:08 pm

pt lip 15, 2005 4:40 pm

Według mnie adekwatną do okresu na osi czasu karą dla złodziejaszka jest urąbanie dłoni, albo inne kary cielesne... Może ucięcie palców dłoni... coś takiego.

A gracze noszą forsę najczęściej w sakwie przy pasie.
 
Michał B.
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 100
Rejestracja: pt mar 19, 2004 2:52 pm

pt lip 15, 2005 4:58 pm

Co do kar, to w M:MBW jest jako tako opisany system karania między innymi za kradzieże, można więc z tego dodatku zaczerpnąć kilka pomysłów.
 
Awatar użytkownika
Mr.Ale
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1261
Rejestracja: pn lis 17, 2003 8:08 am

pt lip 15, 2005 5:02 pm

Hmm... dobre pytanie, nigdy sie nad tym nie zastanawiałem... gracze po prostu mieli kase, a jak coś to wychodziło ze trzymaja ja w sakiewce albo kieszeni plecaka ;)

A kary... najlepiej cielesne, obcięcie dłoni jest bardzo drastyczne, choć realne i właściwe. Osoba bez dłoni jest w praktyce juz bezuzyteczna, ani nie wejdzie na drzewo aby sie schronic, ani nie zaatakuje nikogo (no chyba ze kopniakami albo sprawi sobie małą protezkę w postaci haka/gwinta, do którego mozna przykrecic broń :D), nie ukradnie, nie przysłuzy sie inaczej niz inteligencją... ogólnie mówiąc - gracz taki popełniłby samobójstwo, gdyby tylko miał jak chwicić w dłoń broń... :D
 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

pt lip 15, 2005 5:16 pm

Wasi BG noszą sakwy przy pasie :shock:
To przecież zachęta dla złodzieja lub oprycha, wystarczy w tłumie potrącić takiego nieostrożnego bohatera i już jest bez grosza. To tak jak byście weszli do niebezpiecznej dzielnicy obwieszeni złotem, zaraz znajdzie się kilku chętnych na wasze błyskotki.

Jesteście bardzo pobłażliwi dla swoich graczy i gdzie tu ten mroczny Warhammer? :wink:
 
Michał B.
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 100
Rejestracja: pt mar 19, 2004 2:52 pm

pt lip 15, 2005 8:14 pm

Drużyna, którą prowadzę, jakiś czas temu miała swego rodzaju fobię. Każda postać miała schowaną sakiewkę pod ubraniem (pod kubrakiem etc.). Owa fobia wyrobiła się im właśnie od tego notorycznego okradania ;]

Pamiętam jeszcze, jak jeden z graczy zabezpieczył swój skarbek (nazbierał około 1000 ZK i panicznie bał się ich utracić). Zamówił żelazną skrzynię ze ścianką grubą na kilkanaście milimetrów, z kilkoma mocnymi zamkami, zakopał ją w piwnicy sobie tylko znanego domu oraz zabezpieczył do niej dojście wnykami na niedźwiedzie.
Postać zginęła nie zdążywszy wyjawić tajemnicy ukrycia skarbu reszcie drużyny i pieniądze przepadły ;] Po tym incydencie postanowiłem dać sobie spokój z notyrycznym okradanie BG żeby czasami mieli troche pieniędzy chociaż na te podstawowe rzeczy ;]
 
Awatar użytkownika
Furiath
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3802
Rejestracja: ndz mar 23, 2003 12:10 am

pt lip 15, 2005 11:20 pm

No własnie. Niektórzy prowadzacy wprost lubują sie w okradaniu graczy, stąd po kilku sesjach drużyna wyglada jak zdrowo rabnięci paranoicy, chowając pieniądze gdzie tylko się da.
 
Awatar użytkownika
Gerard Heime
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3299
Rejestracja: czw mar 20, 2003 9:02 am

pt lip 15, 2005 11:36 pm

Moja postać czasem nosiła w swojej sakiewce garśc miedziaków... i jakąś niespodziankę dla złodzieja. Tak żeby się oduczył raz na zawsze. Poza tym pieniądze zawsze chowała gdzieś pod ubraniem.
Moi gracze lub gracze z któymi grałem rzadko kiedy mieli problemy ze złodziejami. Zwykle po prostu chowali odpowiednio swoje złoto - zwykle w podszewce, kieszonce lub sakiewce zawieszonej po wewnętrznej stornie ubrania. Częsciej natomiast rzezali mieszki nieostrożnych. Świetnie się do tego nadaje mały, ostry jak brzytwa kawałek metalu, np. krążek (wątpię, by ktoś używał zaostrzonych monet, jak to głoszą niektóre historie).
 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

pt lip 15, 2005 11:51 pm

Heh, ja nigdy nie okradałem BG, no może kilka razy się zdarzyło, ale to były drobnostki. Jednak teraz mam w drużynie szczwanego złodzieja, który ma zamiar wszystko i wszystkich okradać, trzeba mu to jakoś utrudnić. No i zastanowić się nad karą która go niechybnie dosięgnie, każdemu się w końcu noga powinie.

Sam kiedy gram, staram się nie afiszować złotem, bo wiadomo, że na takich frajerów to tylko czekają gangi i drobni kieszonkowcy. Zazwyczaj pieniądze nosiłem w dwóch miejscach, tak na wszelki wypadek, większe sumy w ekwipunku (jak ukradną to cały ekwipunek), mniejsze sumy, w sakiewce przy pasie lub na szyi pod koszulą.
Najłatwiej "zgubić" coś na targu lub podczas imprez organizowanych w miastach, wiadomo, że w tłumie najłatwiej obrobić frajera.

A jak wy radzicie sobie z pazernymi na błyskotki BG?
PS: Gerard Heime jaką niespodziankę w sakiewce?
 
Awatar użytkownika
Breja
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 62
Rejestracja: śr sie 25, 2004 1:19 pm

sob lip 16, 2005 12:41 pm

Gerard Heime pisze:
Moi gracze lub gracze z któymi grałem rzadko kiedy mieli problemy ze złodziejami.


wiadomo, gracze są zawsze na wszystko przygotowani, śpią w zbrojach i nigdy nie robią kupy :wink:
 
Awatar użytkownika
Gerard Heime
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3299
Rejestracja: czw mar 20, 2003 9:02 am

sob lip 16, 2005 12:56 pm

Bycie przygotowanym na wszystko to chyba jeden z podstawowych instynktów gracza RPG...

Nie jest trudno uniknąć okradzenia na targu, wystarczą podstawowe środki ostrozności. Tam samo śpiąc np. w pokoju w karczmie. Czy was ktoś kiedyś okradł w tramwaju, albo np. (to akurat mniej prawdopodobne) gdy spaliście na sali w schronisku czy na konwencie? Bo mnie nie.

Oczywiście, że nie śpią w zbrojach. No, jeszcze zalezy którzy (bo co bardziej masochistycznie zakonnicy mogą) i w jakiej sytuacji (np. jełśi wartownikowi zdaży się zasnać :P). Ale proszę bez takich przejaskrawień. Wiadomo, ze stereotypowy gamista który ma spore doświadczenie w grze będzie przypominał maszynę a nie człowieka, która unika wzystkiego co może go niepotrzebnie narazić i podejmuje zawsze wszystkie środki ostrozności, ale bez przesady, to tylko durny stereotyp. Jeśli nawet występuje w przyrodzie, to chyba tylko w przypadku niedoświadczonych powergamerów/munchkinów.

Co do "robienia kup" i innych przykładów fizjologii - problem polega na tym, że nie sposób za kazdym razem opisywać graczowi, że jego postaci zachciało się skoczyć na stronę - głownie z powodów technicznych. Natomiast jeśli MG nigdy nie opisywał takich rzeczy na sesji, i nagle chce to opisać, no bo trzeba jakoś dać szansę draniom czychającym na życie bohatera (nawet, jeśli atak miałby nastąpic w wygódce) to na sesji wychodzi to nader... absurdalnie. Bo gracz wie, co się święci i przygotowuje się na nadchodzącą "niespodziankę", choc jednocześnie stara się udawać, że jest inaczej. Jakimś rozwiązaniem byłoby tu zastosowanie efektu znużenia - gracze po opisaniu im pierwszy sytuacji, kiedy muszą iśc na stronę będa bardzo podejżliwi, ale potem, gdy zaczniemy to powtarzać, ich czujnośc będzie spadała, spadała... i nagle trach! - gdy za którymś razem gracze będą już przekonani, że nic im się nie stanie, nastąpi udeżenie. Ale też nie mozna tego sposobu stosować wiecznie, bo gracze chyba nas rozszarpią.
Tak więc temat "robienia kupy" w WFRP nie jest wcale taki głupi, jakby wydawać się mogło.
 
Awatar użytkownika
Breja
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 62
Rejestracja: śr sie 25, 2004 1:19 pm

sob lip 16, 2005 2:28 pm

Gerard, to wszystko było humorystyczne.
 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

sob lip 16, 2005 2:44 pm

Gerard ja ciebie bardzo proszę nie zamieniaj mojego tematu o złodziejach w kupę. Lepiej już napisz jakie to niespodzianki trzymają w sakwach BN, czy tylko tak sobie palnąłeś żeby być oryginalnym?

Z punktu widzenia mechaniki, to złodziejowi jest dość łatwo ukraść sakwę z pieniędzmi. Wystarczy że w tłumie podejdzie do ofiary i uda mu się test zręczności. Już sakwa jest jego.
 
Awatar użytkownika
Gerard Heime
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3299
Rejestracja: czw mar 20, 2003 9:02 am

sob lip 16, 2005 3:11 pm

@Breja - choć brzmi do humorystycznie to tak naprawdę jest to problem z którym muszą sie zmierzyć MG.

@ Tyhagara- ów "kupa" w którą tak bezczelnie zamieniam twój temat była tylko przykładowym problemem, przed jakim staje od czasu do czasu MG - jak uśpić czujność graczy, i wykorzystać przeciwko nim sytuacje z normalnego życia, które nie są tak oczywiste w RPG. Dotyczy to również kwestii okradania BG.

Co do niespodzianek - pamiętam, że swego czasu, jeszcze z początków mojej kariery jako gracz w WFRP, moja postac na noc chowała do sakiewki lub szkatułki z kosztownościami jadowitego pająka. Później przerzuciła się na sakiewki z monetami pokrytymi trucizną. Znając higienę czasów WFRP, złodziej szybko umierał od trucizny, przenosząc ją palcami do ust lub oczu (przy okazji mogły zginąć jakieś niewinne osoby które otrzymały od niego monety... cóz, miały pecha). Potem zdaje się znajomy alchemik zrobił mi sakiewkę która wybuchała, gdy została zerwana z paska (była przytroczona cienką, trudno do zauważania żyłką, która uruchamiała zapalnik). Były to dość dziwaczne sposoby, jak sami stwierdzicie i używałem ich głównie na samym początku moje przygody z WFRP. Potem już sobie darowałem i nie nosiłem żadnej przynęty na złodziei.

Co do tych niespodzianek
 
Awatar użytkownika
Skaggir
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 57
Rejestracja: wt lip 26, 2005 12:11 am

śr lip 27, 2005 9:58 pm

Na moj gust to to zalezy od miejsca popelnionego przestepstwa - jesli to bedzie rejon zacofany, wiejski itd to bedzie tam funkcjonowalo stare klasyczne prawo - za kradziez uciac dlon. Jednak w takim duzym, dobrze zorgsanizowanym miescie to taki lincz sam w sobie chyba moze byc karalny (?)... Tak mi sie wydaje. Mieszki przy boku - latwe do okradzenia, sakiewki na rzemieniu (pod koszula) - wystarczy ze w ferworze walki urwie nam sie rzemyk. Pas - zacna sprawa - tylko uwaga przy sikaniu
 
Awatar użytkownika
Mroko
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 179
Rejestracja: wt mar 08, 2005 10:54 am

pt lip 29, 2005 12:24 am

Witam!
Czy zadawaliscie sobie kiedyś pytanie ile waży moneta ze złota (bo Złota Korona to dosć spory kawałek chyba, według rysunków w podręczniku jest największą z monet). Floreny - sewgo czasu najpopularniejsze złote monety w Europie, ważyły 3,5 g (oczywiscie nie szczerego złota). To bardzo mały krążek i cienki. Jeśli złote korony miałyby być podobne to wtedy mniejsze szylingi byłyby chyba wielkosći cekinów, a pensy by były trudne do ujęcia (chyba pensetą). Przesadzam oczywiscie trochę, ale nawet zakłądajac, ze ważą 5 gramów to nadal były by małymi monetami. A nie wiem jak u was, ale utarło się opisywać monętę taką jak złota korona jako duży pieniądz, gruby i szeroki. A nawet 3,5 grama to sporo, jeśli mamy 100 koron. 1000 koron to już 3,5 kilograma, objętościowo niewiele (20 razy mniej niż woda o tej samej wadze - mniej więcej) ale ciężar dosć spory. Nosić 3,5 kilo na szyi na rzemieniu? Albo w sakiewce na pasku? A znam graczy, którzy mieli po kilka tysięcy koron przy sobie. I nie w plecaku, tylko w sakiewce. Gdzieś czytałem (w jakiejś wypowiedzi fana), że złote korony ważą uncję (około 25 gramów). To chyba jest trochę za dużo. Wtedy już 100 koron ważyłoby sporo. Ale może to jest droga dla niektórych MG, gdy gracze za bardzo łaszą się na błyskotki. W końcu złoto jest ciężkie. Może u was korona waży 25 gramów. Wtedy łup tysiąca koron sprawiałby nie lada problem. Sakiewka przy boku cieżka, łatwiej zauważyć jej brak (nagłe odciążenie pasa, szyi, czegokolwiek) ale też trudniej ją ukryć.
Co do pająków, trucizny itp w sakiewce - najczęściej złodzieje kradli całą sakiewkę (stąd nazwa rzezimieszek - od obcinania mieszków) a nie wkładali rękę do środka. Zazwyczaj opróżniali jej zawartośc dopiero w bezpiecznym miejscu. Z racji różnych rzeczy noszonych w sakiewkach włąśnie większosć złodzieji używała rękawiczek. Ponadto zatrutymi monetami otruwałeś wszystkich kraczmarzy, sprzedawców i innych, którym dawałeś pieniadze, Gerard Hieme? Co do bomby - totalny niewypał według mnie. Nie mówię o stronie technicznej i wykonaniu. Ale lubisz mieć urywany kawałek brzucha przy kazdej kradzieży? Chyba, że to sakiewka z opóźnionym zapłonem, albo kumulacyjna, kierująca wybuch tylko na rękę złodzieja, co?
Co do kar to wydaje mi się, że w przypadku kieszonkowców to byłoby doraźne wymierzenie kary przez ludzi, którzy ewentualnie by go ujęli. Ale nic strasznego, po prostu obiliby go, stłukli kijami, opluli, generalnie wyładowali swoja złość (no i odebrali łup oczywiscie). Straży raczej nikt do tego nie woła, tylo "łapaj złodzieja!". A w wypadku złodzieji - włamywaczy to gdyby go złapano, to chyba raczej czekała by go szubienica. Ewentualnie poległby, że tak powiem, na polu chwały z ręki właściciela broniącego swych skarbów.
 
Awatar użytkownika
Morog
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 281
Rejestracja: śr maja 05, 2004 9:30 am

sob sie 27, 2005 2:27 pm

ciekawa sprawa
wszystkie postacie graczy śpią w zbrojach, są zawsze czujne, a sakiewki noszą pod ubraniem i pancerzami
tylko, dlaczego Ci głupi i naiwni "historyczni" ludzie tak nie robili?
pewnie, dlatego, że w zbroi śpi się niewygodnie, a z pod ubrania ciężko coś wyjąć, gdy przyjdzie do płacenia...

prowadziłem kilka razy różnym drużyną Kontrakt Oldenhallera
żadna nie dała się wciągnąć zasadzkę Grolscha
patrzyli z politowaniem i byli oburzeni sugestią, iż mogliby być tak naiwni
a ja myślę, że porostu nie potrafili odegrać niedoświadczonych postaci "prosto z farmy"
i dokładnie tak samo jest z chowaniem złota i spaniem w zbrojach
 
Fenrir
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 94
Rejestracja: śr sie 24, 2005 2:00 pm

sob sie 27, 2005 9:30 pm

Po kolei:

1. Moi gracze trzymają sakiewki z kosztownościami w plecaku. Okradłem ich jak dotąd ( w 2 edycję gramy miesiąc) chyba 2 razy, jeszcze się nie nauczyli chowania.

2. Kara dla złodzieji ( i ogólnie przestępców): Na terenach wiejskich u mnie panują ogólnie 2 rodzaje kar: wygnanie (zazwyczaj dożywotnie) i śmierć. Czasem może dojść chłosta lub obcięcie jakiejś części ciała. Najpierw delikwent siedzi kilka dni w jakiejś brzydkiej dziurze, a potem sądzi go sołtys, albo jakaś rada (sołtys, kapłan, ważniejsi mieszkańcy). Lincze też się zdarzają (zwłaszcza wobec heretyków, za bardzo podejrzanych magów) i sprawcom takowych zazwyczaj nic nie grozi.
W miastach najpier loch ( zależnie od statusu społecznego ciemny i wilgotny z kilkoma "wesołymi" kompanami, albo cela jednoosobowa, z oknem, szlachta, albo bogacz może wpłynąć na straż i dostanie tylko areszt domowy), a potem także zależnie od pozycji aresztowanego: mało ważny ma szybki, jednostronny proces i zazwyczaj surowy wyrok, czasem nawet karę bez wyroku, osoba majętna, mająca władzę wykręci się sianem, zaangażuje prawnika, przekupi straż itp.
Serwowane wyroki miejskie to u mnie rózne rodzaje śmierci (szubienica, łamanie kołem czasem z dodatkami jak włóczenie końmi, szarpanie piersi rozpalonym żelazem, dla heretyków stos), okaleczenie (np. ucięcie dłoni dla złodzieja), wygnanie (w końcu banici z kosmosu się nie biorą :razz: ), chłosta, przymusowa, ciężka praca (oczyszczanie kanałów, wyrąb lasów). Złodziej bazarowy zarobiłby, zależnie od tego kogo okradł, od chłosty (biedny mieszczanin), poprzez pracę, po okaleczenie lub banicję( ważny szlachcic).

3. waga monet. Monety z cennego kruszcu miały zazwyczaj postać cienkiej blaszki, z jednostronnym symbolem. Szkoda wszak marnować złoto na ciężkie monety. No chyba że są ze stopu. Co do bogatych bg. Ja wprowadziłem do starego świata bankowość i weksle, taką jak w "Wiedźminie". Wszak w Starym świecie powstały już potężne gildie kupieckie, mające ogromne wpływy. Logicznym jest, że nie dokonują transakcji na kwoty tysięcy zk w gotówce. Jak działa bank? Ano deponuje się złoto w skarbcu banku i dostaje papierek (weksel) który głosi, ze masz tyle, a tyle złota u tego banku. Weksel daje się kontrachentowi, a ten podejmuje (lub nie) z fili banku w swoim mieście złoto. Można też wprowadzić kilka konkurencyjnych banków.
 
Awatar użytkownika
BigSmoke
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 12
Rejestracja: czw sie 04, 2005 1:44 pm

pn sie 29, 2005 9:15 am

[quote="Mroko"]Witam!
Czy zadawaliscie sobie kiedyś pytanie ile waży moneta ze złota (bo Złota Korona to dosć spory kawałek chyba, według rysunków w podręczniku jest największą z monet). Floreny - sewgo czasu najpopularniejsze złote monety w Europie, ważyły 3,5 g (oczywiscie nie szczerego złota). To bardzo mały krążek i cienki. Jeśli złote korony miałyby być podobne to wtedy mniejsze szylingi byłyby chyba wielkosći cekinów, a pensy by były trudne do ujęcia (chyba pensetą). Przesadzam oczywiscie trochę, ale nawet zakłądajac, ze ważą 5 gramów to nadal były by małymi monetami. A nie wiem jak u was, ale utarło się opisywać monętę taką jak złota korona jako duży pieniądz, gruby i szeroki. A nawet 3,5 grama to sporo, jeśli mamy 100 koron. 1000 koron to już 3,5 kilograma, objętościowo niewiele (20 razy mniej niż woda o tej samej wadze - mniej więcej) ale ciężar dosć spory. Nosić 3,5 kilo na szyi na rzemieniu? Albo w sakiewce na pasku? A znam graczy, którzy mieli po kilka tysięcy koron przy sobie. I nie w plecaku, tylko w sakiewce. Gdzieś czytałem (w jakiejś wypowiedzi fana), że złote korony ważą uncję (około 25 gramów). To chyba jest trochę za dużo. Wtedy już 100 koron ważyłoby sporo. Ale może to jest droga dla niektórych MG, gdy gracze za bardzo łaszą się na błyskotki. W końcu złoto jest ciężkie. Może u was korona waży 25 gramów. Wtedy łup tysiąca koron sprawiałby nie lada problem. Sakiewka przy boku cieżka, łatwiej zauważyć jej brak (nagłe odciążenie pasa, szyi, czegokolwiek) ale też trudniej ją ukryć.


ja moim graczom umożliwiam wymianę np 100 zk na rubin/diament/szmaragd (niepotrzebne skreslić;)) i wtedy nie ma problemu z obciążeniem monetami.chyba łatwiej np kupcowi płacącemu za duża partię towaru wyłożyć 10 szlachetnych kamieni niż 3 worki złota??nie ma problemu z objetością, wagą itp.
 
Awatar użytkownika
Aramis
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 112
Rejestracja: ndz sie 07, 2005 11:30 pm

pn sie 29, 2005 9:36 am

BigSmoke pisze:
chyba łatwiej np kupcowi płacącemu za duża partię towaru wyłożyć 10 szlachetnych kamieni niż 3 worki złota??nie ma problemu z objetością, wagą itp.

Ale jest spory problem ze stwiertdzeniem autentyczności i dokładnej wartości... Kamień kamieniowi nie równy, a wartość monety potwierdza wybita na niej pieczęć. Poza tym kupiec to nie jubiler, nie rozpozna diamentu od dobrze zrobioneg szkiełka. Dlatego pomysł weksli ma większe wszanse istnienia... No i kwestia rozmienienia na drobne... Temat sprzedaży biżuterii i kamieni szlachetnych ciekawie opisany jest w podręczniku do Monastyru - sprowadza się do tego, że jak sprzedajesz np sygnet czy wspomniany diament, to najczęściej dstaniesz za niego około połwę wartości. A weksel bankowy to weksel, masz na nim napisaną kwotę i nie ma możliwości straty (chyba że się weksel zniszczy - potarga, złamie pieczęć itp.)
 
Awatar użytkownika
zgreg
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: sob cze 07, 2003 12:53 pm

pn sie 29, 2005 10:27 am

Mroko pisze:
Czy zadawaliscie sobie kiedyś pytanie ile waży moneta ze złota (bo Złota Korona to dosć spory kawałek chyba, według rysunków w podręczniku jest największą z monet).


W podstawce 1 ed. bylo napisane, ze kazda moneta ma mase 1 uncji (za Wikipedia: 1 uncja masy (oz) = 1/16 funta = 28,35 g) odpowiednio zlota, srebra i miedzi. Coz, mnie sie to zawsze wydawalo bardzo duzo (szczegolnie jesli chodzi o czysty kruszec...).

A co do glownego tematu: to zalezy od MG ;) Jesli jest "nawiedzony" to i gracze robia sie paranoiczni, od dluzszego czasu w moim gronie znajomch bardzo wyluzowalismy i nosimy kase normalnie przy pasie. Z jednej strony Gerard ma racje, dosc trudno jest wbrew pozorom kogos pozbawic w niezauwazalny sposob portfela czy sakiewki (na pewno nie bylby to u mnie zwykly test zrecznosci, w gre wchodzily by modyfikatory), z drugiej gdy rozmawialem kiedys z policjantem mistrzowie w fachu sa w stanie wyjac portfel z naprawde trudno dostepnych miejsc...

I nie oszukujmy sie, jesli BG nie zachowuja sie glupio, MG nie jest swinia ;) i nie chce na sile utrudnic graczom zycia to pieniazki sa bezpieczne. A jesli postacie graczy maja zostac okradzione to sie to stanie ;)
 
Awatar użytkownika
KRed
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1136
Rejestracja: pt lip 01, 2005 9:12 pm

pn sie 29, 2005 11:02 am

kiedyś (za czasów pierwszej edycji) obliczyłem, że wieśniak idąc na targ aby kupić krowę miałby ze sobą jakieś 3-4 kilogramy czystego złota (gdyby miał same złote korony) albo 24 kilogramy srebra, albo ponad 50 kilogramów miedzi (i to tylko pod warunkiem, że nie miałby jednopensówek, a przynajmniej sześcio- czy cztero-).
Aby było zabawniej dodam, że gdzieś wyczytałem, że w średniowieczu miecz wart był do 8 szylingów.
Prawda jest taka, że świat warhammera ( nie jestem pewien jak to jest teraz, ale w pierwszej edycji na pewno) kapie złotem. byle wieśniak ma tyle kruszcu,że może zrobiś z niego conajmniej koronę królewską, jeśli nie całe insygnia. A jeśli nie złota, to ma tyle srebra, że może nim drzwi obory poobijać. Pensów nikt nie stosuje bo po pierwsze aby nosić "sakiewkę" z pensami, które byłyby coś warte potrzeba wozu...
 
Awatar użytkownika
Mroko
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 179
Rejestracja: wt mar 08, 2005 10:54 am

pn sie 29, 2005 11:59 am

Witam!

To jest jeden z bezsensów WFRP 1 ed (też nie wiem jak to jest w drugiej). Ceny produktów spożywczych są nie do zaakceptowania. Np. racja głodowa (powinno się tyle wydawać na jedzenie) to 7/-. A pół litra oleju kosztuje 8/-. Torba na ramię (spora) kosztuje 6/-. Miecz to 14 koron, czyli tylko 40 razy więcej niż głodowa racja jedzenia. Tak dla przeliczenia na nasze realia to tak, jak gdyby pistolet kosztował 320 zł (racja głodowa powiedzmy 8 zł). Straszaki kosztują więcej. Albo dobre wiatrówki.

Co do wagi 1 uncji to pamiętam to, ale to jest zupełnie bez sensu. Przytaczałem, ile ważyły monety np. w takiej Florencji. Uncja to na prawdę sporo. Mało tego - wtedy zk by była najmniejszą monetą, a pens ogromną, bo złoto jest najbardziej gęste, więc uncja złota a uncja miedzi to by była kolosalna róznica w objętości.
 
Awatar użytkownika
beacon
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2186
Rejestracja: ndz lis 21, 2004 7:08 pm

pn sie 29, 2005 1:47 pm

Wczoraj podczas sesji kumpel został okradziony (nota bene złodziej :P ). Jako że wcześnej dałem mu do przeczytania artykuł z poltera o półświatku złodziejskim to odszedł od pomysłu pościgu i pożegnał się ze swoimi monetami. A skradzioną biżuterię stracił z ręki innego gracza :P. Był opętany.
 
Awatar użytkownika
Aramis
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 112
Rejestracja: ndz sie 07, 2005 11:30 pm

pn sie 29, 2005 4:48 pm

Mroko pisze:
Ceny produktów spożywczych są nie do zaakceptowania. Np. racja głodowa (powinno się tyle wydawać na jedzenie) to 7/-. A pół litra oleju kosztuje 8/-. Torba na ramię (spora) kosztuje 6/-. Miecz to 14 koron, czyli tylko 40 razy więcej niż głodowa racja jedzenia. Tak dla przeliczenia na nasze realia to tak, jak gdyby pistolet kosztował 320 zł (racja głodowa powiedzmy 8 zł)


I dobrze jest.
Cena oleju: rafinacja to trudny proces, teraz się olej robi maszynowo, z jednej porcji rzepaku/słonecznika/oliwek wyciska się kilka razy olej (tzw. olej z wytłoków), dawniej tłoczyło się raz tracąc około 40% ilości oleju.
Torba: to po prostu worek na sznurku, dlatego taki tani.
Miecz: dziś miecz robiony seryjnie (maszynowo) to około 200zł, a kuty to ponad 300zł... Miecz to symbol statusu, niższe klasy walczyły inną bronią (od kościenia - końskiej czaszki na tyczce do tasaka - zaostrzonego kawałka stali owiniętego szmatą na jednym końcu [jak był dobry to miał drewnianą rękojeść])
Dzisiejsza broń palna jest droższa niż te 320zł ze względu na precyzję wykonania i znacznie lepsze materiały.
 
Awatar użytkownika
Szczur
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3991
Rejestracja: ndz mar 16, 2003 8:48 pm

pn sie 29, 2005 4:54 pm

Dzisiejsza broń palna jest droższa niż te 320zł ze względu na precyzję wykonania i znacznie lepsze materiały.


Raczej bym powiedział, że z uwagi na odpowiednią marże i ceny nie mające wiele wspólnego z kosztami produkcji/materiałów ;)
 
Awatar użytkownika
Aramis
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 112
Rejestracja: ndz sie 07, 2005 11:30 pm

pn sie 29, 2005 5:00 pm

Szczur pisze:
Raczej bym powiedział, że z uwagi na odpowiednią marże i ceny nie mające wiele wspólnego z kosztami produkcji/materiałów

Tia, to też, ale jednak koszt materiałów i produkcji pistoletu jest sporo większy niż miecza...
 
Awatar użytkownika
Mroko
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 179
Rejestracja: wt mar 08, 2005 10:54 am

wt sie 30, 2005 2:00 am

Czołem!

No własnie - miecz symbolem statusu. To czemu taki tani? Powinien kosztować dużo, dużo więcej. Np. z 80 koron, albo więcej nawet. Płaszcz, albo czepiec skórzany kosztują 10 zk. Miecz tylko 4 korony więcej? Miecz, który kosztuje prawie tyle co łuk? Tyle co 3 łomy?
Ok - torba to tylko kawał worka. A bukłak na 5 litrów wody? Kosztuje 8/- a na pewno jest ze skóry i to dość spory i solidny (żeby 5 litrów wody utrzymać to musi być duży i wytrzymały).
Co do tego, że produkty spożywcze są zbyt drogie - miecz za niecałe 30 flaszek wódy? Miecz za 12 flaszek wina? Za 5 porcji suszonego mięsa i sucharów (żelazne racje na tydzień)?

Ponadto - oleju się kiedyś nie robiło ani z rzepaku, ani ze słonecznika. Oliwki to trochę inny klimat niż Imperium. Ok, traciło się może te 40% (pewnie nawet więcej) ale konopie, len, lniankę, mak lub dynię oleistą to prawie każdy uprawiał w ogrodzie (nawet najpodlejszy komornik miał chociarz ogródek). I każdy tłoczył dla siebie (u sąsiadów jak samemu nie miał jak). Pół litra oleju z pewnością nie było tak drogie jak micha kaszy, kawał chleba, dzban kwaśnego mleka i micha polewki (racja żywnościowa na 1 dzień - dość głodowa, bez mięsa, bez tłuszczu). Ceny i tak powinny być niższe. Ceny jedzenia powinny być w pensach.
Kolejny przykład. Tuzin świec łojowych to 6/-. Kupa kasy, trochę mniej niż harmonijka ustna. A łój to odpad w sumie. A tuzin świec to niewielka ilosć łoju. Harmonijka ustna natomiast wymaga dosć precyzyjnie wykonanych elementów z metalu.
Kolejna sprawa - koza. około 2 zk. A wiecie ile się da racji jedzenia na 1 dzień z kozy zrobić? Dużo. No to nic tylko kozy kupować, zarzynać, rozbierać i sprzedawać. Świnia 4 zk. Jeszcze więcej mięsa. Przykłady można mnożyć. Te ceny są po prostu z kapelusza. Zazwyczaj moim zdaniem (jeśłi chodzi o jedzenie) zbyt wysokie, a najczęściej w przypadku sprzętów domowych i innych tego typu przedmiotów zbyt niskie.
 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

śr sie 31, 2005 12:54 am

Mroko pisze:
No własnie - miecz symbolem statusu. To czemu taki tani? Powinien kosztować dużo, dużo więcej. Np. z 80 koron, albo więcej nawet.

Weź pod uwagę, że ceny przedstawione w podręczniku są orientacyjne. Dodatkowo cena będzie różna w zależności od jakości, dostępności oraz innych czynników.
Broń jednoręczna ma przeciętną dostępność, a jakość takiej broni również będzie przeciętna, w tej cenie.
Jeśli założymy, że miecz wykuwany jest przez mistrza i z dobrych lub bardzo dobrych materiałów, to dostępność momentalnie spada, a jakość podwyższa cenę.

Jeśli porównujemy do naszego świata, to możesz kupić nóż za 15 zł, a możesz kupić za 115 zł, są także noże wyjątkowe, na przykład zdobione i te kosztują kilkaset zł, są noże w edycjach limitowanych, a także robione na zamówienie. Tak więc rozrzut jest tu taj bardzo duży.
 
Awatar użytkownika
ram
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 227
Rejestracja: sob gru 18, 2004 4:47 pm

śr sie 31, 2005 11:26 am

A z drugiej strony - zarobki. Najemnik 20-50 zk rocznie. (Mam tylko wydanie angielskie - w polskim też tak?) 10 zk za miecz - dużo.

No i jeszcze fajna rzecz - ekwipunek startowy strażnika dróg: lekki kon bojowy, pistolet, koszulka kolcza itp. Razem ok. 600 zk.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości