Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Skib@
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 106
Rejestracja: pt sie 01, 2003 1:25 pm

Kiedy nie lubi się jakiegoś gracza...

pn sie 11, 2003 8:16 pm

Czy zdarzylo sie wam kiedys, ze jako DM, albo gracz na sile probowaliscie kogos z druzyny zabic?? Slyszalem o kilku takich smiesznych przypadkach:

Kumple tak nienawidzili jednego gracza, ze w koncu udalo im sie go zabic podczas wskakiwania na konia (serio). Biedak, kazali mu rzucic koscia i zlamal kregoslup podczas skoku :hahaha: .

Drugiego kumpla koniecznie chcieli pozbawic witalnosci, tak ze z 9 sesji przezyl tylko 1. Za kazdym razem mordowali go w nocy, nawet pomimo tego, ze kazdej nocy siedzial na czatach :hahaha: .

czy wam tez zdarzyly sie podobne przypadki?? Jesli tak, to odpowiadajcie.
 
Awatar użytkownika
BadTime
Grafik
Grafik
Posty: 235
Rejestracja: pn mar 17, 2003 11:38 am

pn sie 11, 2003 9:59 pm

Mi MG zabil 2 postaci poniewaz hmmm pozwolil mi najpierw na zostanie szycha, potem widocznie mu sie odwidzialo. nie wiem, o co poszlo ale ozsukiwal na kostkach zeby mnie wyeliminowac. coz, udalo mu sie ale robil to absurdalnie...
 
Awatar użytkownika
Sabatel
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 244
Rejestracja: czw cze 26, 2003 2:15 pm

pn sie 11, 2003 10:04 pm

to co opisales powyzej to IMHO zwykle znecanie sie.. coz rozni sa ludzie, ja bym z takimi przestal grac

no ale jak obiecalem - czas na moja opowiastke ;)

zdazylo mi sie zabic postac innego gracza tylko jeden raz

czuje sie jednak w pelni usprawiedliwiony, gdyz gracz ten byl niezwykle upierdliwy, zwlaszcza z tego powodu ze uprawial power gaming.. byle sie bardziej przypakowac, zdobyc lepsza giwere/miecz etc.. to daloby sie przezyc, ale on sie zawsze alienowal od reszty graczy i upatrywal jakiegos spisku przeciw niemu, choc to on sam najwiecej dzialan podejmowal w tajemnicy przed nami

i pewnego razu dal nam pretekst.. w przygodzie w WFRP zwiazal sie z chaosem (MG go skusil drugim atakiem ;P).. nasze postacie byly wtedy po przejsciach i ledwo sie ruszaly, a on w pelni sil, bo zawarl pakt z jakims demonem (chyba, do dzis nie znam szczegolow).. nie bede wdawal sie w szczegoly naszego sporu, w kazdym razie doszlo do walki, w ktorej ledwo co udalo sie nam go pokonac

po pewnym czasie, gdy spostrzeglismy, ze niewiele go to nauczylo (mowiac scislej - nic) podziekowalismy za dalsze wspolne granie

cale zajscie bylo dosyc dramatyczne, a zarazem bardzo wesole, do dzis milo wspominamy te sesje ;) nawet MG, ktoremu ow gracz spieprzyl wtedy wstep do kampanii (szczegolem dosyc luzno zwiazanym z naszymi porachunkami)
 
Awatar użytkownika
xzanu
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 20
Rejestracja: pt sie 15, 2003 7:50 am

pt sie 15, 2003 8:24 am

cóz pamietam jedna sesje gdzie ja jako MG z jednym z braci ( Xeric )zrobilismy przygode o pewnym mieczu ktrego posaidaczem był moj drugi brat ( Sukhmed ). Obaj byli razem w druzynie ale Xeric był agentem zła i miał odzyskac micz Sukhmeda. Skończyło sie to wszystko smiercia Sukhmeda a miał on wtedy baardzo zdziwoną mine jak zobaczył ze kumpel z druzyny wbija mu nóz w plecy.

ale zadnego chamstwa i znecania sie u mnie nie ma bo wszyscy sie lubimy ( a nie wszyscy jestesmy rodziną w druzynie )
 
Awatar użytkownika
Gerard Heime
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3299
Rejestracja: czw mar 20, 2003 9:02 am

ndz sie 17, 2003 8:57 pm

A ja... cóż, nie potrafie się znęcać nad graczami. Muszę się przyznać, ale nigdy żadnego gracza nie ubiłem. I mimo, że na zmęczonych konających niemal graczy puszczałem kolejne zastępy wrogów (co ich zawsze denerwowało i nadal denerwuje :)), zawsze jakoś wychodzili z tego cało (co z kolei zaczyna mnie irytować). Tak było w WFRP i tak jest w NS, którą od niedawna prowadzę.
 
Awatar użytkownika
Sabatel
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 244
Rejestracja: czw cze 26, 2003 2:15 pm

ndz sie 17, 2003 10:32 pm

hmm.. jak sobie czytam, to widze, ze zrozumieliscie topic inaczej niz ja, patrzycie z perspektywy mg

ale przeciez jesli jakies niesnaski pojawiaja sie miedzy mistrzem a graczem, to chyba znak ze najwyzszy czas przestac razem grac, bo o ile konflikty miedzy postaciami moga byc elementem fabuly, to mg powinien byc ostoja arbitralnosci w grze, wiec jesli ma cos do jakiegos gracza, to gra nie ma sensu

nie wyobrazam sobie zebym jako mg mogl zabic postac gracza z jakichs osobistych pobudek albo zeby go ukarac za glupie granie, bo jesli gracz ma przewrocone w glowie to takie podejscie tylko pogorszy sytuacje.. wiec mozna albo rozwiazac konflikt poza swiatem gry (na co generalnie chyba nie mozna liczyc) albo po prostu podziekowac za gre

Gerard: dobrze, ze nie ubiles zadnego gracza, za to grozi wiezienie ;)
 
Awatar użytkownika
Skib@
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 106
Rejestracja: pt sie 01, 2003 1:25 pm

temat

ndz sie 17, 2003 10:53 pm

Zgadzam sie z Sabatelem. MG kontroluje calym swiatem i praktycznie moze usmiercic kazdego. Zupelnie jak bylo z moim kolega ktory zlecial z konia :hahaha: .
 
Vector
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 38
Rejestracja: pn sie 18, 2003 7:43 pm

pn sie 18, 2003 11:07 pm

OJ ILU JA WSPOLGRACZY ZABILEM.... :mrgreen:
(pare razy tez dalem sie zabic)

Sabatel latwo tobie mowic zeby nie grac...jak twoj koles ma brata ktory strasznie chce grac (ale mu to nie idzie) to tylko sie czeka zeby znalezc pretekst...
A propos przypomina mi sie koles z ktorym juz dawno nie gralem.. tak sie potrafil wczuc w postac , ze mu zazdroszcze, ale mial wade wszystkie jego postacie byly strasznie upierdliwe i nie do ruszenie....
Pamietam jak na sesji CP gral staruszkiem korpem-historykiem sztuki - zalatwial nam jakies kody dostepu... mial laske i pukal nas po glowie jacy my to mlodzi i durni (druzyna 3 solo i technik) a my mu nic nie moglismy zrobic bo tylko on znal te kody... a my mielismy bomby w rdzeniu kregowym jako zabezpieczenie ze go nie zabijemy ( i slusznie )... hehehehehe... sesja byla przednia nigdy w zycui sie tak nie irytowalem....
 
Awatar użytkownika
Sabatel
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 244
Rejestracja: czw cze 26, 2003 2:15 pm

pn sie 18, 2003 11:33 pm

Vector pisze:
OJ ILU JA WSPOLGRACZY ZABILEM.... :mrgreen:


ludzie... recydywista!!! aaaa.. dzwonic po brygade antyterrorystyczna.. gdzie chowales ich ciala? rodzice sie nie niepokoili, ze ich dzieci zginely bez sladu? i jak tu mowic, ze gracze nie zatracaja granicy miedzy rzeczywistoscia a gra? przeciez to czysty szatanizm

Vector pisze:
Sabatel latwo tobie mowic zeby nie grac...jak twoj koles ma brata ktory strasznie chce grac (ale mu to nie idzie) to tylko sie czeka zeby znalezc pretekst...


proste.. jesli tak bardzo Was to boli to zrobcie mu powiedzmy dwa miesiace abstynencji od RPG (zalezy jak czesto gracie) i niech sie nauczy jaka postawe przyjac.. a jesli problem polega nie na jego glupocie tylko na niedoswiadczeniu, to macie go uczyc, niech nam rosnie nowe pokolenie graczy
 
Vector
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 38
Rejestracja: pn sie 18, 2003 7:43 pm

wt sie 19, 2003 12:46 am

Sabatel chcialbym zauwazyc ze cale RPG to szatnskie triki by zdobyc swiat wiec i ty i wszyscy na tym forum to szatany wcielone a Poltergreist to taka szatnia
 
Awatar użytkownika
Sabatel
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 244
Rejestracja: czw cze 26, 2003 2:15 pm

wt sie 19, 2003 10:00 am

drogi Vectorze, czy wiesz co to sarkazm i czy umiesz go rozpoznac? i czy odrozniasz graczy od postaci graczy?
 
wektorian
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: czw sie 07, 2003 3:05 pm

wt sie 19, 2003 12:19 pm

A to jest jakas roznica..????:)

(Sabatel odpowiedz tez byla sarkastyczna)
 
Awatar użytkownika
Sabatel
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 244
Rejestracja: czw cze 26, 2003 2:15 pm

wt sie 19, 2003 1:30 pm

dobrze, ze napisales, ze jest sarkastyczna, bo inaczej bym nie rozpoznal

(to nie byl sarkazm)
 
Vector
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 38
Rejestracja: pn sie 18, 2003 7:43 pm

wt sie 19, 2003 2:52 pm

Sabatel: tak to juz jest z tym sarkazmem spotkasz kogos z innej szatni i juz nie wiesz czy serio mowi czy nie

PS nie lubie komunikowac sie z ludzmi za pomoca paliatywow rormowy: telefon, IRC , forum czy emejl. drastycznie ogranicza to mozliwosc ekspresji...
(i w ryj nie mozna dac :>)
 
Awatar użytkownika
Sabatel
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 244
Rejestracja: czw cze 26, 2003 2:15 pm

wt sie 19, 2003 3:40 pm

fakt, ze nielatwo wyrazic emocje via net, ale tresc mojeg posta byla chyba na tyle absurdalna, ze ciezko potraktowac ja doslownie

i nadal nie wiem czy zabijales graczy czy ich postacie ;P
 
Awatar użytkownika
Skib@
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 106
Rejestracja: pt sie 01, 2003 1:25 pm

wt sie 19, 2003 6:52 pm

Sorry, ze przerywam rozmowe, ale wlasnie poniekad odpowiedzieliscie na mojego posta (z ta roznica ze nikogo nie zabiliscie (jeszcze :wink: )). A tak na serio to odpowiadajcie na mojego posta i kloccie sie na gg.
 
Awatar użytkownika
Corpus
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 351
Rejestracja: czw maja 22, 2003 5:14 pm

czw wrz 11, 2003 3:51 pm

Heh pamietam jak zabilem pierwsza postac (to byly czasy :cry: ) Jakie to wrazenie zrobilo na graczach. Mowie wam stali a szczeki im pospadaly na podloge. Przyzwyczaili sie ze zawsze wszystko przezyja. A tu klops hehe. Ale zaczeli sie bac o postacie :wink: . To bylo dawno. Dzis sam jestem dziadkiem ... :razz: Nie wynikalo to bynajmniej z tego ze nie lubialem chlopaka. Uwazam ze zabijanie postaci bo nie lubi sie gracza jest ponizej krytyki i takich MG nalezy wrzucac :kibel: Sa inne sposoby: wyjasnienie co sie nie podoba, kompromis, skonczenie gry z jegomosciem. Ale mszczenie sie na graczu jest bee.
 
Awatar użytkownika
bjorn
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 122
Rejestracja: wt mar 18, 2003 7:32 pm

pt wrz 12, 2003 10:16 am

ja nie cierpie zabijac postaci graczy - jesli tylko sie staraja i mysla, sa praktycznie niesmiertelnie (choc nie powiem, by byli nietykalni:). Sam bardzo przywiazuje sie dio moich bohaterow i wiele nad nimi pracuje i wiem, jak bardzo moze wkurzyc smierc z blahego powodu.. Prawie tak, jak na realu ;)))

Jesli jednak ktos notorycznie mi przeszkadza, rzuca jakies glodne kawalki wtedy, kiedy nie trzeba.. Coz, wtedy zazwyczja spada na niego z nieba beczka kiszonych ogorkow...
 
Awatar użytkownika
spook
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 19
Rejestracja: czw wrz 04, 2003 7:53 pm

pt wrz 12, 2003 7:47 pm

cóż zabijanie współtowarzyszy z drużyny sie zdarza (choć tylko raz udało mi sie wybić aż całą drużynę, he he...). w każdym razie absolutnie nie może wynikać to z jakiś pobudek prywatnych. jeśli intencje odgrywanej przez nas postaci są, delikatnie powiedziawszy - plugawe, to trzeba zacisnąć zęby i mimo że gram w gronie przyjaciół i w rzeczywistości za ich towarzystwem przepadam, to w grze knuje za ich plecami i wyszukuje odpowiedniego momentu żeby skrócić ich o głowę. - a z tym wykończeiem całej drużyny to była świetna kampania WoD - grałam Setytką udającą Caitiffa udającego Toreadora. reszta drużyny to byli kainici i wreszcie w myśl zasady "dobry kainita to martwy kainita" sprzedałam całą drużynę - za niezłą cenę zresztą. było zabawnie. tylko przy kolejnej kampanii musiałam stworzyć sobie nową postrać bo niektórzy nie mogli pozbyć sie urazy a moja postać (słodka drobna blondynka o wyglądzie dziesięciolaki) nie wyglądała im już tak niewinnie i bezbronnie jak dawniej. he he...
dobra intryga to dobra zabawa - ważne tylko żeby później nie rzucać sie z pięściami na współgracza tylko iść razem spokojnie na piwo:)
 
Awatar użytkownika
Norman
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1037
Rejestracja: pn wrz 29, 2003 1:56 pm

pn paź 06, 2003 1:57 am

Podobnie jak Bjorn raczej nie zabijam postaci, o ile nie proszą sie oto, pozwalam by moim swiatem zadziła opowieść ale i konsekwencja, gdy gracz gra ok, zgodnie z charakterem swej postaci i ma z tego kupe radości, uważam że nie ma po jaką cholere zabić mu postać z powodu kiepskiego rzutu , ale z drógiej strony czasami śmierć postaci jest godnym uwieńczeniem jej wysiłków, czasem to ofiara jaką gracz skjada z życia swej postaci dla przyjaciół w dróżynie, wtedy świnstwem, a może brakiem wyczucia ze strony MG jest na siłę ją oszczedzić.
No i konsekwencja, gdy gracz świadomie i uparcie pakuje sie w kłopoty kłopoty w końcu go dopadną.

No i inna sprawa mam postacie którym prowadze od 7 lat, i to raz dwa w tygodniu, ( to wcale nie wypasy, ale normalni mocni ludzie, silni nie współczynnikami ale swym doswoiadczeniem i kontaktami) wierzcie mi lub nie ale w pewnym momencie zabić taką postac to jak wykończyć kogos kogo znasz od lat :razz:

Co do zabijania innych graczy owszem zdażało sie przecież nawet w dróżynie, wsród ludzi których uważasz za przyjaciół znajdzie sie jakiś zdrajca, ktoś kto wsadzi ci nóz w plecy, o ile ty nie bedziesz szybszy :mrgreen:
 
Awatar użytkownika
Furiath
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3802
Rejestracja: ndz mar 23, 2003 12:10 am

pn paź 06, 2003 1:18 pm

Kiedy sie nie lubi jakiegoś gracza, to się z nim nie gra i sprawa załatwiona :) Nawet nie trzeba uzywać wody święconej tudzież anilihatora plazmowego.
 
Awatar użytkownika
Norman
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1037
Rejestracja: pn wrz 29, 2003 1:56 pm

pn paź 06, 2003 6:16 pm

czasem wystarcza zwyczajny wałek, a swoją droga pare miesiecy temu powiedzieliśmy takiemu jednemu że sorry, ale na 5 osób 5 nie chce z nim grać, ponad to wrócił kumpel z woja którego miejsce ten czasowo zajmował wiec szade i papa... knuje do dzisiaj, intrugant jeden :mrgreen:
 
Jeronimo_666
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 3
Rejestracja: pn paź 13, 2003 11:36 am

pn paź 13, 2003 12:37 pm

ZA zwyczaj nie morduje współgraczy niestety ostatnio jeden miał pecha. Rzecz działa się w Neuroshimie targowaliśmy się z jakimś kolesiem, a gostek z mojego teamu wpadł na pomysł że po prostu odda mu coś z mojego plecaka więc najpierw przystawiłem Deserta 50.cal do głowy i kazałem zabrać ręce z mojego plecaka, ten jednak zaczął zgrywać ważniaka (ja mam 6 budowy on 17) grożąc mi że połamie mnie w kilku miejscach. Dostał 3 ciężkie i tyla go było. A przy okazji reszta teamu szacunku do mnie nabrała :-)
 
Awatar użytkownika
Łotrzyca
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 24
Rejestracja: wt paź 07, 2003 7:26 pm

pn paź 13, 2003 6:51 pm

Brrr....
Strasznie mi się zrobiło,gdy to wszystko czytam.
Nigdy nie zabiłam nikogo z drużyny i w ogóle sobie czegoś takiego nie wyobrażam. Powiem wiecej: im bardziej kogoś w realu nie lubię, tym mocniej staram się to zmienić podczas gry :-)
Ale cóż. Widzę,że nie każdy ma takie dobre serduszko jak ja :)

ps. naprawdę nie rozumiem jak można się chwalić tymi wszystkimy odrażającymi rzeczami. Dla mnie drużyna= jedność i przyjaźń :wink:
 
Awatar użytkownika
Akashic
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 71
Rejestracja: czw lip 31, 2003 10:54 pm

pn paź 20, 2003 12:26 am

Jedność i przyjaźń.Zwłaszcza kiedy gra się Sabatem, ma wysokie więży z resztą sfory... I taką sfore własnie udało mi się cała zabić. 4 wampiry i młodego Tancerza. Na swoje usprawiedliwienie powiem tylko , że mój biedny Gangrel był zdominowany :) Ale i tak miałem niezłą zabawę.MG dał mi wybór -albo on bierze moją postać i atakuje drużynę, albo ja staram się najlepiej jak umiem. No to sie postarałem 8) No i ten wku@$#$%@ wszystkich halfing w Warhammerze... ale to inna bajka.

pozdrawiam
 
Awatar użytkownika
Adam Adilew
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 97
Rejestracja: śr cze 17, 2009 1:13 pm

Kiedy nie lubi się jakiegoś gracza...

czw wrz 17, 2009 12:28 pm

Trafiłem na ten temat przypadkiem i postanowiłem go odnowić.

1.

Bardzo wyraźnie wspominam pierwszą sesję w Zew Cthulhu 1920, na której, będąc pod wpływem Monastyru, wcieliłem się w człowieka przegranego, byłego gangstera z wyrzutami sumienia i kalekę wojennego. Podpierając się o lasce odwiedziłem znajomego profesora języków antycznych na przedmieściach Arkham, a całkiem przypadkiem znalazły się tam trzy inne osoby (G1, G2, G3).

Na moich oczach włamano się do domu profesora, co postać komentowała z oburzeniem. Już w środku inni gracze, całkiem przyzwoici ludzie, sterroryzowali mnie strzelbą, zabrali rewolwer i laskę, kazali wchodzić do wszystkich pomieszczeń jako pierwszy pod groźbą śmierci, a kiedy skorzystałem z chwili zamieszania i próbowałem uciec, postrzelili mnie w zdrową nogę i spadłem ze schodów. Pobili mnie do nieprzytomności i związali. Okradali mnie trzy razy: z broni, z portfela i z torby.

Następnie MG brutalnie mnie zabił. Sesja trwała ok. 4 godzin, z czego przez godzinę leżałem nieprzytomny, a przez kolejną nie żyłem. Po sesji rozmawiałem z każdym z osobna. MG przepraszał i powiedział, że musiał mnie zabić, bo to było zbyt upokarzające, a nie mógł przecież powstrzymać graczy w inny sposób. Gracze okazali zdziwienie, że MG mnie zabił; wszyscy od lat grają w RPG. Żaden z nich nie rozumiał, dlaczego doszło do całej sytuacji. Po prostu mieli możliwość użycia siły i zrobili to.

2.

Z ciekawości odwiedziłem znajomego MG, żeby posłuchać jak prowadzi. Pośród czterech graczy znalazła się czarna owca. Gracz się obrażał, a postać odmawiała współpracy, nie pomagała innym i żerowała na ich ekwipunku. Co kwadrans gracz wychodził z MG na tajną pogawędkę. Co ciekawe, to knucie wywoływało fale przekleństw u innych graczy, a MG podgrzał atmosferę nagradzając czarną owce za odwagę (niepotrzebną brawurę). Mimo to gracze nie skrzywdzili czarnej owcy i ze dwa razy uratowali jej życie. Znowu nie rozumiem: dlaczego?
 
Awatar użytkownika
Lasard
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 129
Rejestracja: pn wrz 08, 2008 11:26 am

Kiedy nie lubi się jakiegoś gracza...

czw wrz 17, 2009 1:07 pm

Oooo... na prawdę stary temat odświeżasz. I może ja coś dorzucę od siebie:

Ogólnie to nie lubię zabijać postaci graczy (jako GM) gdyż to psuje wielu zabawę. Ostatnio zabiłem jednego (to był mój pierwszy raz XD), to się biedaczyna popłakał 0o (a ma koleś 16 lat) Trochę go za to ochrzaniłem, bo nie powinno się aż tak wczuwać w postać.
A jako gracz (jak na razie tylko 3 razy grałem po tej stronie barykady) to nie wiem jak będzie gdyż jeszcze mi się nie zdarzyło, ale jeden z współgraczy z Wampira trochę mi dokucza (ostatnio wyważył drzwi do mojego pokoju, tłumacząc że myślał że to toaleta -_-), więc podejrzewam że albo ja zabiję go albo on mnie. Ale mam już gotową postać księcia na wszelki wypadek więc się zemszczę^^
 
Awatar użytkownika
Kot
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2551
Rejestracja: wt lut 03, 2004 11:20 am

Kiedy nie lubi się jakiegoś gracza...

czw wrz 17, 2009 1:13 pm

Jak się kogoś nie lubi, to się z nim nie gra. Proste i logiczne rozwiązanie pozwalające zachować obiektywizm.
 
Awatar użytkownika
Blanche
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 343
Rejestracja: pn sie 11, 2008 1:42 pm

Kiedy nie lubi się jakiegoś gracza...

czw wrz 17, 2009 3:24 pm

@Adam Adilew:
Mogę powiedzieć co nieco na temat drugiej, z przytoczonych przez Ciebie sytuacji. Zwykle prowadzę, tak się jednak złożyło, że pojechałam w odwiedziny do jednej z moim graczek, która w swoim rodzinnym mieście prowadzi sesje w Warhammera. Na jedną z takich sesji zostałam zaproszona, by przy okazji poznać jej znajomych. Jeden z nich zachowywał się dokładnie w opisany przez Ciebie sposób. Pozostali gracze nie skrzywdzili jego postaci z czystej symaptii dla jej właściciela (kilkakrotnie padło tłumaczenie, że koleś ma zły dzień). A dlaczego ja jej nie skrzywdziłam? Z tej przyczyny, że znam MG - mimo iż jego również irytowało zachowanie gracza, wiedziałam, że mojej postaci oberwałoby się, gdyby zrobiła mu "kuku". Krótko mówiąc, moje społeczne zachowanie na tej sesji wynikało z obawy o życie postaci, a także, czy właściwie przede wszystkim, sympatii do MG, który był już naprawdę wystarczająco zestresowany i sfrustrowany.

To była jedna sesja. Drugiej nie będzie, gdyż nie mam ochoty narażać się na kolejne "złe dni" wspomnianego gracza. Nie chciałabym też kiedykolwiek mu prowadzić, bo istnieją spore szanse na to, że nie potrafiłabym się wobec niego zachować uczciwie. Słowem - zgadzam się z MacKotkiem, jak się kogoś nie lubi, to się z nim nie gra,
 
Awatar użytkownika
Iman
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 739
Rejestracja: pn maja 03, 2004 10:46 pm

Kiedy nie lubi się jakiegoś gracza...

czw wrz 17, 2009 5:00 pm

Gorzej, jak się kogoś lubi, a nie wychodzi granie z nim. Ostatnio graliśmy w 5 osób (w tym składzie jeszcze nigdy nie graliśmy) przyjemną sesyjkę w pokręconej drużynie (kiedyś opiszę to szerzej, ale to nie miejsce na to :P). Sesja sama w sobie już była dla mnie dość stresująca, bo układ płci było 3:2 dla facetów, a ja na ogół gram w babskiej drużynie. A w dodatku okazało się, że jeden z graczy ma zupełnie porąbaną wizję swojej postaci, działa wszystkim na złość (w grze, ale przez takie zachowanie zaczął wkurzać ogólnie), uparcie udaje, że quest go w ogóle nie interesuje itd. Skończyło się na tym, że pod koniec sesji został przez moją postać uderzony, a dobity przez resztę, tak że jego postać powinna umrzeć. Potem z nim pogadaliśmy, powiedzieliśmy, że nie można grać tylko dla siebie i wkurzać innych. MG "cofnął" tę sytuację i zaczęliśmy następną sesję, jakby nic się nie stało i już w sumie jest ok :) (a w każdym razie duuuuużo lepiej niż poprzednio).
@ Adam Adilew: A co do opisanej przez Ciebie sytuacji nr 1 to radzę Ci po prostu z nimi nie grać. Po co być kozłem ofiarnym?

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość