Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Mandos
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 862
Rejestracja: sob sty 28, 2006 2:23 am

pn sty 08, 2007 12:06 am

Drachu pisze:
No i co ja mogę, że część rad może być bronią obosieczną. Jak choćby ta o przygotowanej ścieżce dźwiękowej. (...)Wielu graczy ma doświadczenie jako MG i myślą jak MG Smile

To też zalezy jak bedziesz używał scieżki dzwiękowej, prawda ? Przygotowanie scieżki pod kazdą scenę jak dla mnie mija się z celem. Po pierwsze następuje efekt o którym wspominasz, po drugie jest to następny element na sesji nad którym trzeba panować, a z tym różnie bywa.

Ale zwykłe znalezienie jakiegoś niezbyt napastliwego kawałka mającego wprowadzić niepokój i 'grającego' przez całą sesję to już dobry pomysł do wykorzystania.

Drachu pisze:
Tak samo z tą chorobą - świadomość, ze może mnie rozwalić bezkostkowo raczej by mnie wpieniła, bo w końcu w WFRP są zasady co do chorób Smile

Można użyć rzutu na wytrzymałość, chorobę rozpisać samemu. Nie bedzie bezkostkowo.

Owszem - neguję rekwizyty. Tak, nie są mi potrzebne. Mają kulawy stosunek efektu do czasu poświęconego na ich przygotowanie.

Do rekwizytów w stylu pergamin czy stary sztylet ale zauważ, że mówimy również o takich prostych rzeczach jak świece czy wybór miejsca i czasu sesji.

Drachu pisze:
Jeśli idzie o świeczki, muzę, tricki - podtrzymuję swoją opinię. To są dodatki. Żadna zastawa nie da smacznego posiłku, jesli samo danie główne jest niesmaczne. Dobitniej sie nie da.

Danie może nie smakować tak dobrze jeżeli nie będzie dodatków. Dobitniej się nie da. ;-)

Drachu pisze:
jak nie ma chemii nic nie pomoże. Nawet świeczki.

Chciałem coś powiedzieć ... ale jeszcze Chav mnie wymoderuje ;-).

Drachu pisze:
Tak samo z wprowadzaniem atmosfery niepewności, rozwalaniem ciągu przyczynowo skutkowego i tak dalej. Części się spodoba, a część się wkurzy, że nie wiadomo o co chodzi. I już.

Tak ale mówimy raczej o uniwersalnych rzeczach, czyli takich ktore powinny sprawdzić się w większości przypadków.

Chciałbym abyś się ustosunkował do mojego przykładu z sesją grozy w słonecznym parku i w ciemnym pokoju. Swarog a Ciebie bym prosił o analizę czy (udana) sesja grozy którą przeprowadziliście na konwencie nie byłaby lepsza gdyby nie tłumy wokół.
 
Awatar użytkownika
syscr
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 51
Rejestracja: ndz lut 22, 2004 3:31 am

pn sty 08, 2007 1:44 am

Drachu pisze:
czemu moje "czepianie się" świeczek jest uznane za przejaw braku czytania ze zrozumieniem?

Xarg napisał, że propozycja gry z dreszczykiem wyszła od graczy i że zawarli pewną umowę. Problemem jest to, że gracze nie potrafią ot tak wczuć się w klimat. Potrzebują katalizatora, którym mogą również być świeczki.

Drachu pisze:
No i co ja mogę, że część rad może być bronią obosieczną. Jak choćby ta o przygotowanej ścieżce dźwiękowej.

Osobiście specjalną muzykę stosuje bardzo rzadko, o całej ścieżce dźwiękowej nie wspominając. Zgodzę się, że planowanie każdego etapu przygody jest nierealne, ale można wykorzystać chociażby jakiś motyw przy budowaniu legendy. Na przykład gdy ktoś opowiada o wielkim złym należy dyskretnie odtworzyć odpowiedni utwór. Przywołany w innej sytuacji powinien wzbudzić w graczach niepokój.

Drachu pisze:
Tak samo z tą chorobą - świadomość, ze może mnie rozwalić bezkostkowo raczej by mnie wpieniła, bo w końcu w WFRP są zasady co do chorób Smile

W naszym świecie jest taka choroba powodowana przez wirus HIV. Wystarczy, że twoja krew zetknie się z krwią osoby zakażonej. Uważasz, że wytrzymałość organizmu jest w stanie przed nią uchronić? Jeśli jesteś zakażony, to masz już wyrok śmierci. Niewiadomy jest tylko dokładny czas zgonu.

Owszem - neguję rekwizyty. Tak, nie są mi potrzebne. Mają kulawy stosunek efektu do czasu poświęconego na ich przygotowanie.

Z dokładnie tego samego powodu ich nie stosuje. Chociaż nie ukrywam, że chciałbym. :-)

Drachu pisze:
Wniosek - ten sam patent raz zadziała, raz nie.

I właśnie o to się wszystko rozbija. Wystarczy napisać: U nas sprawdza się ... Próbowaliśmy ..., ale nie sprawdziło się, bo ... . Dzięki temu każdy z nas może czegoś nowego się nauczy.

To może jeszcze opis innej sesji. Grałem postacią kupca, który kiedyś został napadnięty. Bandyci zabrali mu cały dobytek i zabili rodzinę. Jego samego zostawili przy życiu. Płacząc nad zwłokami swojej rodziny wyzywał bogów i złorzeczył światu. Błagał o możliwość zemsty. Na jego nieszczęście jego błagania zostały wysłuchane. Jego ciałem zawładnął demon zemsty. Odnalazł dzięki niemu bandytów i wybił ich co do nogi. Niestety demon pozostał razem z nim, stając się jego przekleństwem i przejmując jego ciało w chwilach wzburzenia. Taka była historia postaci. Grając ją miałem często sytuacje, w których bezlitośnie mordowałem najlepszych wojowników, by kilka godzin później siedzieć rozdygotany na drzewie w obawie przed watahą wilków. Wtedy autentycznie się bałem. Gdy demon przycichał, stawałem się wątłym kupcem, ledwie mogącym utrzymać miecz w rękach.
 
Jehuchannach
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 36
Rejestracja: wt paź 18, 2005 9:04 pm

pn sty 08, 2007 4:31 am

Drachu pisze:
A nie. Da się. Wspomniany trzy posty wyżej przykład z seksem. Nie będzie udanego seksu nawet jeśli będzie milion świec i płyta "The best pościelówa music vol. 1" w odtwarzaczu jeśli między samymi zainteresowanymi nie będzie chemii. JA sam napisałbym, że niezbędna jest miłość, ale ponoć nie każdy tezę poprze, ograniczmy się więc do chemii, feromonów i tym podobnych. W skrócie - jak nie ma chemii nic nie pomoże. Nawet świeczki.


I tu się oczywiście zgodzę - tak samo jak wszyscy zgadzają się co do tego, że ważniejsze jest to, jak MG będzie prowadził, a nie jak ładną mapkę przygotuje. Mało jest jednak dziewczyn, którym tylne siedzenie w samochodzie wystarczy na dłużej niż pierwsze kilka dni znajomości... Ciekawe dlaczego?

Brałem udział w udanych sesjach i nieudanych, ze świeczkami i bez świeczek. świeczki, czy inne duperele, nigdy nie przeszkadzały, a zdarzało się, że i pomagały - dlatego nie rozumiem aż tak dużej do nich awersji.
 
Awatar użytkownika
Swarog
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 163
Rejestracja: czw lis 27, 2003 8:33 pm

pn sty 08, 2007 8:22 am

Mandos pisze:
Chciałbym abyś się ustosunkował do mojego przykładu z sesją grozy w słonecznym parku i w ciemnym pokoju. Swarog a Ciebie bym prosił o analizę czy (udana) sesja grozy którą przeprowadziliście na konwencie nie byłaby lepsza gdyby nie tłumy wokół.

Pozwolisz, ze odniose sie do obu zagadnien. :)

W temacie sesji grozy w slonecznym parku lub ciemnym pokoju. Ujme to w ten sposob: slabego scenariusza i kostnica nie uratuje, a dobremu nie przeszkodzi i swiergot ptakow.
Jesli jednak przyjmiemy, ze sesja jest na dobrym poziomie /lecz zadna wybitna/, to owszem moge sie zgodzic, ze bedzie ja latwiej poprowadzic w ciemnym pokoju, niz w slonecznym lesie... Jezeli i MG i BG tego potrzebuja do wczucia sie.
Jesli i gracze i MG wiedza po co przychodza na sesje, wiedza czego chca, i w jakim klimacie graja/chca grac wtedy jedyna roznica miedzy parkiem a pokojem jest taka, ze w pokoju mamy nico mniej czynnikow rozpraszajacych uwage /co rzecz jasna przelozy sie na jakosc sesji/.
Moim zdaniem nalezaloby porownywac raczej pokoj zaciemniony i pokoj jasny /aby miec te same warunki/- i wtedy nie ma roznicy w jakosci sesji, jesli przyjmiemy moj warunek o "umowie,i zgodzie MG i BG" za obowiazujacy.

Co do pytania skierowanego do mnie: na konwentach bywam niezbyt czesto, i niezbyt czesto grywam /w koncu na konwenty jezdzi sie spotkac ze znajomymi, a nie grac w RPG :wink:/.
Szczerze powiem, ze gralem jedna sesje grozy w ktorej szmery i chalasy konwentu idealnie sie komponowaly z klimatem ruchliwego i nieco dziwacznego szpitala psychiatrycznego w ktorym obsadzona byla fabula sesji. :D
Na innych sesjach jakos nie zwracalem uwagi, czy w pokoju/sali jest jedna, dwie, cztery czy zero osob. Dla mnie wazna jest opowiesc, bo to z niej IMO rodzi sie klimat- obojetna jest wiec ilosc osob postronnych /dopoki oczywiscie nie probuja bezposrednio wchodzic w interakcje z grajacymi/.
 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

pn sty 08, 2007 9:02 am

Swarog pisze:
Moim zdaniem nalezaloby porownywac raczej pokoj zaciemniony i pokoj jasny /aby miec te same warunki/- i wtedy nie ma roznicy w jakosci sesji, jesli przyjmiemy moj warunek o "umowie,i zgodzie MG i BG" za obowiazujacy.

Wtedy dla ciebie nie ma różnicy, a dla kogoś innego (np: dla jednego z graczy) jest różnica. To tak trudno zrozumieć?
 
Awatar użytkownika
Swarog
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 163
Rejestracja: czw lis 27, 2003 8:33 pm

pn sty 08, 2007 1:56 pm

Tyhagara pisze:
Wtedy dla ciebie nie ma różnicy, a dla kogoś innego (np: dla jednego z graczy) jest różnica. To tak trudno zrozumieć?

Ja to rozumiem- nie wiem o co sie pienisz?
Mandos spytal- ja odpowiedzialem. Dope. :roll:
 
Awatar użytkownika
Snorri
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 136
Rejestracja: śr sty 11, 2006 5:34 pm

pn sty 08, 2007 3:44 pm

Wtedy dla ciebie nie ma różnicy, a dla kogoś innego (np: dla jednego z graczy) jest różnica. To tak trudno zrozumieć?


Ale popatrz z drugiej strony... Znajdzie się zaś gracz, załóżmy jeden, który woli grać w jasnym pokoju zamiast w ciemnym(przykład). Więc ja nie wiem co tu chcesz dać do zrozumienia. Przecież chyba nie jesteś w stanie zadecydować za każdego RPG'owca na świecie.

Każdy chce aby było mu dobrze, ale zaś jeżeli jeden gracz jest ustępkiem wśród innych i chce czegoś innego(bardziej klimatycznego lub nie) to powinien zajrzeć do encyklopedii PWN i znaleźć pojęcie: demokracja.
 
Awatar użytkownika
_Ertai_
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 318
Rejestracja: pt cze 23, 2006 6:07 am

wt sty 09, 2007 12:25 am

Pozwole sobie poprzeć Snorri - każdy ma własne wymagania odnośnie sesji. W chwili obecnej prowadzę trzy drużyny i każda się nieco różni. Ponadto i każda przygoda jest inna od poprzedniej - są i takie dla czystej, prostej rozrywki - a to wtłuczmy kilku parobką okrutnego księcia i takie dużo bardziej zawiłe ;). W każdej przygód próbuje ukryć chociaż jeden smaczek. Pewien przekaz, który po rozszyfrowaniu zaskakuje graczy i sprawia, że każdą przygode zapamiętują przez ten akcent.

A klimat i nastrój powinny odpowiadać przygodzie. Jeżeli gracze walczą lub wykonują zadania, które wymagają dynamiki - w tle leci agresywna muzyka, opisy są zwięzłe, a ton podniesiony. Jeżeli domeną przygody jest cień, cisza i skupienie - muzyka jest odpowiednio spokojna, opisy soczyste, szczegółowe i nieco melanholijne :) a mówi się szeptem...
 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

wt sty 09, 2007 12:50 am

Snorri pisze:
Ale popatrz z drugiej strony... Znajdzie się zaś gracz, załóżmy jeden, który woli grać w jasnym pokoju zamiast w ciemnym(przykład). Więc ja nie wiem co tu chcesz dać do zrozumienia. Przecież chyba nie jesteś w stanie zadecydować za każdego RPG'owca na świecie.

A czemu to przeszkadza? Swarog mówi, że dla niego nie ma znaczenia czy jest jasno czy ciemno. Jeśli dla gracza, lub części graczy ma to znaczenie (nie ważne w którą stronę), to w czym problem, by uznać ich zachciankę?

Nie wmawiajcie nikomu, że otoczenie, lub dodatki, nie mają żadnego znaczenia na grę. Dla Ciebie może nie mają, a dla kogoś innego mają. Więc naskakiwanie na osoby, które piszą o tych dodatkach, że piszą głupoty, bo to jest nieważne, jest zwykłym nieporozumieniem.
Inną sprawą jest, że część pomysłów zwyczajnie stała się nudna, ileż można pisać o świeczkach?

Snorri pisze:
Każdy chce aby było mu dobrze, ale zaś jeżeli jeden gracz jest ustępkiem wśród innych i chce czegoś innego(bardziej klimatycznego lub nie) to powinien zajrzeć do encyklopedii PWN i znaleźć pojęcie: demokracja.

Jeśli gracze mają różne preferencje, to zazwyczaj decyduje większość lub idzie się na kompromis.

Jeszcze słowo w obronie "klimatu". Jak idziesz do wykwintnej restauracji, to otoczenie różni się od tego w przydrożnym barze? Oczywiście najistotniejsze jest to co tam zjesz, bo zepsuta ryba, nie będzie smakowała lepiej w restauracji, niż wyśmienita kaczka w barze. Zastanówcie się jednak, dlaczego właściciele restauracji, wydają dużo pieniędzy, na stworzenie przytulnej i miłej atmosfery? Przecież to nie ma żadnego znaczenia, ważne jest jedzenie!
 
Awatar użytkownika
Drachu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1617
Rejestracja: sob cze 26, 2004 1:50 pm

wt sty 09, 2007 4:48 pm

Tyhagara pisze:
Nie wmawiajcie nikomu, że otoczenie, lub dodatki, nie mają żadnego znaczenia na grę. Dla Ciebie może nie mają, a dla kogoś innego mają. Więc naskakiwanie na osoby, które piszą o tych dodatkach, że piszą głupoty, bo to jest nieważne, jest zwykłym nieporozumieniem.


"Nie wmawiaj mi, ze otoczenie lub dodatki mają wpływ na moją grę. Dla Ciebie mają, dla mnie nie mają"
Zrozum - to moja opinia, możesz się z nią nie zgadzać, jasne. Zaanaczyłem, że to moje zdanie, ale nie jest to wmawianie nikomu niczego, to mój pogląd.

Mandos pisze:
Danie może nie smakować tak dobrze jeżeli nie będzie dodatków. Dobitniej się nie da. Wink

Nie, smakować będzie tak samo. Język poczuje to samo. Ale oki - załózmy, na sekundę, że masz rację - wciąż danie pozostanie ważniejsze niż dodatki :)

Mandos pisze:
Chciałbym abyś się ustosunkował do mojego przykładu z sesją grozy w słonecznym parku i w ciemnym pokoju.

Grałem kapitalne sesje grozy, choćby w te słoneczne wakacje, w plenerze. Ale nie o to chodzi. Staram się przekonać, że danie główne jest ważniejsze niż dodatki, chcę również przekazać że złote rady jednemu pomogą, a innemu zaszkodzą - przecież to truizmy. Czemu z nimi wojujecie?

Chićby ze świeczkami - mam graczy, któzy uwielbiają bawić się woskiem. Zatem świeczki mogą odciągać uwagę od sesji. Już nie wspomnę, że podczas nocki przy świeczkach nawet podczas wspaniałej sesji istnieje duża szansa, że ktoś zacznie przysypiać.
Albo muzyka - przejrzałem temat o muzyce na sesji w WFRP. Wiele z tam wymienionych utworów puszczonych na sesji spowodowałoby albo mój ryk śmiechu, albo to że podśpiewywałbym wraz z wykonawcą.
To najbardziej uniwersalne rady - a przecież i one mogą zaszkodzić.


syscr pisze:
Osobiście specjalną muzykę stosuje bardzo rzadko, o całej ścieżce dźwiękowej nie wspominając. Zgodzę się, że planowanie każdego etapu przygody jest nierealne, ale można wykorzystać chociażby jakiś motyw przy budowaniu legendy.


Na forum są tacy, którzy zapewnią że owszem, jest to jak najbardziej realne. Chyba temat o muzyce na głównym forum RPG.

syscr pisze:
W naszym świecie jest taka choroba powodowana przez wirus HIV. Wystarczy, że twoja krew zetknie się z krwią osoby zakażonej. Uważasz, że wytrzymałość organizmu jest w stanie przed nią uchronić? Jeśli jesteś zakażony, to masz już wyrok śmierci. Niewiadomy jest tylko dokładny czas zgonu.


Niewielki procent zakażonych wirusem HIV nie zachoruje. Na zawsze pozostanie nosicielami. Nie wiem o co dokładnie chodzi, ale ponoć to odkrycie jest ważnym krokiem na drodze do uzyskania szczepionki. Gdyby życie było grą, to powiedziałbym że wywalili 01 w teście wytrzymałości.

Ale dajmy na to trafiasz na sesję do mojej drużyny, oni się wściekną za uwalanie ich "Bo tak mi się widzi" (uwalanie bezkostkowe zazwyczaj opiera się na widzimisię). Jak zatem widzisz - rada może zaszkodzić.

Jasne, przez wiele lat też u mnie było tak, że świeczki i muza robią klimat. Do dziś cośtam zwykle pitoli w tle. Ale potem połapaliśmy się, że nie potrzebujemy już katalizatorów. To od nas zalezy czy załapiemy klimat, czy nie. I nie zawracamy sobie już głowy świeczkami.
 
Awatar użytkownika
Snorri
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 136
Rejestracja: śr sty 11, 2006 5:34 pm

wt sty 09, 2007 5:23 pm

Tyhagara
A czemu to przeszkadza? Swarog mówi, że dla niego nie ma znaczenia czy jest jasno czy ciemno. Jeśli dla gracza, lub części graczy ma to znaczenie (nie ważne w którą stronę), to w czym problem, by uznać ich zachciankę?


Jeśli gracze mają różne preferencje, to zazwyczaj decyduje większość lub idzie się na kompromis.


Tu masz odpowiedź(sam sobie odpowiedziałeś), a poza tym mi nie chodzi o to co Swarog pisał tylko o to, że nie możesz chyba decydować za wszystkich BG., bo każdy jest inny i ma inne zachcianki...

Dla Ciebie może nie mają, a dla kogoś innego mają. Więc naskakiwanie na osoby, które piszą o tych dodatkach, że piszą głupoty, bo to jest nieważne, jest zwykłym nieporozumieniem.


Teraz chciałbym ujrzeć dowód gdzie takie coś pisałem.

Drachu
Nie, smakować będzie tak samo. Język poczuje to samo. Ale oki - załózmy, na sekundę, że masz rację - wciąż danie pozostanie ważniejsze niż dodatki


Czyżby nieposolona czy popieprzona zupa będzie smakowała tak samo jak bez tych dodatków?

Chićby ze świeczkami - mam graczy, któzy uwielbiają bawić się woskiem. Zatem świeczki mogą odciągać uwagę od sesji.


Mam ten sam problem, ale myślę, że lampa naftowa wyjaśniła by sytuację. A napewno gdzieś taką znajdziesz, byćmoże u babci w domu.

Już nie wspomnę, że podczas nocki przy świeczkach nawet podczas wspaniałej sesji istnieje duża szansa, że ktoś zacznie przysypiać.


Jeżeli gracz jest śpiący, to i tak zaśnie.. Ja jeszcze nie miałem okazji prowadzić w nocy(i nie czuję takiej potrzeby), ale nawet w dzień zdarzają mi się sytuacje gdzie grać próbuje zasnąc(jeszcze nikt nie zasnął). Jest to strasznie denerwujące i odrazu mi przychodzi do głowy tylko jedno, że chyba go nie interesują moje sesje.

W całym poście nie znalazłem ani jednej wypowiedzi zgodnej z tematem. Za 24h wyleci. Niech Tyhagara i Drachu odpowiedzą na PW - od tego w końcu są.
kondiz
 
Awatar użytkownika
Mandos
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 862
Rejestracja: sob sty 28, 2006 2:23 am

wt sty 09, 2007 6:06 pm

Drachu pisze:
Nie, smakować będzie tak samo. Język poczuje to samo. Ale oki - załózmy, na sekundę, że masz rację - wciąż danie pozostanie ważniejsze niż dodatki Smile

Jeżeli dostaniesz powiedzmy pieczonego bażanta w drewnianej misie w barze szybkiej obsługi na zaplamionym stole uwierz mi nie nie bedzie Ci tak samo smakował jak to samo danie w pałacu na srebrnej zastawie. A jeszcze nie doszliśmy do "przedstawienia" potrawy, bo może to być "goły" kawałek mięsa jak i przybrany jakimiś jarzynami, owocami itd. Wszystko to będzie rzutowało na twoje postrzeganie tego posiłku, nawet jeżeli obietywnie oba będą smakowały tak samo.
Jehuchannach wspomniał już o tym wyraźnie, są czynniki które wpływają na nas czy to świadomie czy podświadomie. I jeszcze jedno, nikt tutaj się nie kłóci, że główne danie jest ważniejsze, problem wystąpił wtedy kiedy zacząłeś deprecjonować dodatki :P.

Drachu pisze:
Grałem kapitalne sesje grozy, choćby w te słoneczne wakacje, w plenerze. Ale nie o to chodzi.

Chodzi o to czy to "danie" podane w innym otoczeniu lepiej by Ci smakowało (i nie jest ważne że smakowało dobrze czy źle), na razie ze Swarogiem jesteście na pozycji że smakowałoby tak samo.

Drachu pisze:
Staram się przekonać, że danie główne jest ważniejsze niż dodatki, chcę również przekazać że złote rady jednemu pomogą, a innemu zaszkodzą - przecież to truizmy. Czemu z nimi wojujecie?

Ale my to wiemy, z tego co zauważyłem nikt temu nie zaprzeczał. Masz rację co do złotych rad, ale jak ktoś wczesniej wspomniał ludzie dzielą się tym co według nich "działa", co było wypróbowane na ich sesjach.
To z czym wojuję napisałem wczesniej ... a do tego lubię trochę słownej szermierki.

Drachu pisze:
To najbardziej uniwersalne rady - a przecież i one mogą zaszkodzić.

Jaka propozycja ? Nie pomagać czy przy każdym zdaniu dodawać że to może nie zadziałać ? Przesadzasz Drachu, większość rzeczy tutaj napisanych w większym bądź mniejszym stopniu zadziała, nawet Twoje rady nie są tak uniwersalne jakbyś chciał sądzić, bo pewnie znalazłoby się kilka sytuacji w których mogłby porządnie namieszać.

Drachu pisze:
Jasne, przez wiele lat też u mnie było tak, że świeczki i muza robią klimat. Do dziś cośtam zwykle pitoli w tle. Ale potem połapaliśmy się, że nie potrzebujemy już katalizatorów. To od nas zalezy czy załapiemy klimat, czy nie. I nie zawracamy sobie już głowy świeczkami.

I to jest "clue", jesteście ze Swarogiem starzy ;-). PB, NMSP

Ale trafiłeś dosyć celnie, im człowiek starszy tym potrzebuje mniej "dosłowności". Popatrz na nową edycję WFRP, te wszystkie rysunki z czaszkami, czaszeczkami i wielkimi czaszkami, babcia z koszykiem w kształcie czaszki kupuje czaszkowe ciasteczka. Przecież to typowa zagrywka aby pokazać jaki to system mroczny. Oczywiście na poziomie średnorozgarniętego 12stolatka, ktoś starszy może sie co najwyżej uśmiechnąć z politowaniem a spotkałem już reakcję bardziej agresywne.
To samo jest z tworzeniem klimatu, im człowiek młodszy tym bardziej "prymitywnych i dosadnych" środków potrzebuje aby uzyskać odpowiedni efekt.

W nastepny odcinku bedzie jak zmniejszyć poczucie bezpieczeństwa graczy przez co zwiększyć dreszczyk na sesji. ;-)

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości