Zrodzony z fantastyki

 
kszyk
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 37
Rejestracja: ndz sty 07, 2007 2:26 pm

śr sie 11, 2004 6:09 pm

Nagle około póltora metra nad pokladem zabłysło zielone światło w ksztalcie elipsy. Z powstałego postalu wyłoniła się postać,któa z gracja opadła na ziemie i wyprostowała się.Oczom załogi ukazał sie wysoki człowiek ubrany w kunsztowne ubranie.Miał na sobie białą koszulę odsłąniającą umięśniony tors i przewiązaną w pasie czarym jedwabnym szerokim pasem.Na nogach miał czarne atłasowe spodnie wpuszczone w błyszczace wupucowane buty w ostrogach.Na głowie miał równiez czarną jedwabna bandamkę spod której wypływały gęste ciemne włosy.Całości dopełniał złoty kolczyk w lewym uchu i wygladający na magiczny bogato zdobiony rapier z mieniącym się we wszytskich kolorach tęczy kamieniem szlachetnym na rękojeści. Uwazny dostrzegł by jescze równie pięknie wykonany nóż w bucie i pistolet ukryty za pasem. <br />Mężczycna był niewątpliwie przystojny.Wyglądał bardziej na zawadiakę niż na wojownika. <br />Tuż za nimz portalu na ziemie upadł czarny worek inkrustowany złotem. <br />Nieznajomy rozejżał się a dostrzegłwszy kapitana, podszedł do niego i rzekł: <br />-Wybacz me spóżnienie panie,lecz w mieście zatrzymał mnie pojedynek ,którego mój honor nie pozwolił mi odmowić.Dlatego tez poprosiłem znajomego maga by za drobną opłatą mnie tu przeniósł.A zmierzając do sedna-w tym miejsu podniósł głos na tyle by wszyscy usłyszeli go dobrze lecz nie na tyle by krzyczeć-Jestem Huan Pedro Vasquez don Octawio Del Flores Almadowaro!-poeta,piesniarz,miłośnik kobiet i fechmistrz!-mówiąc to z gracją wyciągnął rapier-przybylem na twe wezwanie i oferuję Ci moją szpadeoraz me słowa i pieśni. <br /> <br />Huan Pedro Vasquez don Octawio Del Flores Almadowaro <br />bard4/wojownik6 <br />człowiek <br />chaotyczny neutralny <br />S 14 <br />Zr 19 <br />Bd 15 <br />Int14 <br />Rzt12 <br />Cha 19
 
baca007
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 352
Rejestracja: pn gru 22, 2003 1:22 pm

pt sie 13, 2004 9:30 am

Dobrze wiêc, przydasz siê. powiedzia³ kapitan do nowo przyby³ego. SAm wzlecia³ w powietrze by rozwin±æ ¿agle po czym statek ruszy³ szybko do przodu zostawiaj±c w tyle szcz±tki wrogów. Czas by³ najwy¿szy na obiad wiêc powierzaj±c ster jednemu z ni¿szych oficerów kapitan poszed³ do mesy gdzie zacz±³ je¶æ.
 
vvojtas
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1579
Rejestracja: pn maja 07, 2007 5:24 pm

pn sie 16, 2004 10:10 am

Imsch nie wiadomo skąd wytrzasnął beczkę jakiegoś alkocholu. Wyciągnął kubek i nalał sobie pare kolejek. Po czym wskazał na nowo przybyłego. <br />To nie miejsca dla mięczaków! Tu nie bawimy się w honorowe pojedynki, nie zarywamy ślicznych laleczek i nie machamy ładnie szablą Po chwili zamyślił się i dodał A, Śpiewać, ja też potrafię: I zaczął śpiewać, lecz przypominało to bardziej pijacki bełkot i kocią muzykę niż pieśń barda <br />Zabiłem gada, <br />cóż to dla mnie gad, <br />krew z niego...tutaj przerwał na chwilę i usilnie nad czymś zastanawiał SPADA! <br />spadu, spadu, spad
 
kszyk
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 37
Rejestracja: ndz sty 07, 2007 2:26 pm

pt sie 20, 2004 4:50 am

Ja nie zarywam slicznych laleczek, lecz sprawiam że czują sie wspaniale,ze na nowo odkrywają się jako kobiety - piękne zmysłowe i delikatne jak kwiaty. Mój dotyk unosi je wysoko a słowa wprowadzają, niczym Arman do Wrót Kizhefu, do świata marzęń na jawie.-rzehł Vasqez - ale co taki jak ty moze o tym wiedzieć - rzekł z politowaniem w głosie-A ja szbelką macham i ładnie i śmiertelnie i mimo twego niskiego urodzenia - rzekł ze słyszalną pogardą- mogę dać Ci satysfakcję jeśłi się odwazysz - rzekł zawadiacko. <br />I popełniasz wielki błąd oceniając mnie tylko po wglądzie-kontynuował - lecz ten bład popełniło wielu-choć już nie mogą o tym zaświadczyć - uśmiechnał się i rzucił charde spojrzenie w strone Imscha.
 
vvojtas
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1579
Rejestracja: pn maja 07, 2007 5:24 pm

ndz sie 22, 2004 9:56 pm

Imsch zrobił minę jakby się nad czymś zastanawiał. W końcu informacja z uszu przeszła z mózgu i tam została przetworzona satysfakcja, jeśli się odwarzysz... A to znaczy rusz dupę i podnieś szabelkę, jeśli się odważysz ty pożałowania godna szmato, czy jakoś tak. <br />Więc wstał trochę się zataczał, a może to po prostu pokład się ruszał, wyciągnął 2 szable podbiegł (prawie po prostej) Huana i ciął szybciej niż ten mógłby się przedstawić (choć nie było to wyzwaniem) nie było to pięknie, nie posiadało gracji, finazji, nie sprawiało, że wszyscy w okół wiedzieli że ten facet naprawdę potrafi walczyć, było za to cholernie szybkie, silne, skuteczne i sprawiało, że wszyscy w okół nie chcieli sprawdzać jak silne i skuteczne było to pchnięcie. Huan nie był przygotowany na coś takiego spodziewał się honorowego pojedynku, ale w mniemaniu imscha był on honorowy, właściwie dla imscha każda walka była honorowa (no z wyjątkiem atakowania, biednej horowitej starszej pani [oczywiście jeżeli nie miała już kończyn]) Jednak zdążył uchylić się przed tym atakiem na tyle, że oba ostrza jedynie go drasnęły.
 
baca007
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 352
Rejestracja: pn gru 22, 2003 1:22 pm

śr sie 25, 2004 9:25 am

Kapitan podnius³ oczy do nieba i spojrza³ na szar¿uj±cego (mo¿na by³o przy odrobinie wyobra¼ni nazwaæ ten pijacki bieg szar¿±) po czym podszed³ do Imscha chwyci³ go za kark i rzuci³a za burte. Bsman przelecia³ ³adne 10 metrów i wpad³ do wody. Seriam rzuci³ za nim beczk± alkochlu która z trzaskiem rozbi³a sie o g³owe marynarza. Potem zawo³a³: <br />¯adnego pijactwa na moim okrêcie!!! jeszcze raz i bêde rzuca³ czym¶ ciê¿kim, ale naprawde ciê¿kim a nie tak± lekk± 30 litrow± beczk±. to mówi±c ponownie skierowa³ siê do mesy z nadziej± ¿e nie bêdzie musia³ ponownie zawracaæ w po³owie drogi.
 
vvojtas
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1579
Rejestracja: pn maja 07, 2007 5:24 pm

śr sie 25, 2004 4:40 pm

Wściekły Imsch znowu wczłapał się na pokład. Wycedził do Huana coś w stylu Jeszcze się poiliczymy ty... reszta słów była zupełnie nie zrozumiała, ale udała się rozpoznać skrawki dialektu orczego. <br />Obrzucił kapitana tylko krótkim, wściekłym spojrzeniem i udał się podpokład.
 
Awatar użytkownika
Petra Bootmann
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 172
Rejestracja: śr mar 23, 2005 5:27 pm

śr sie 25, 2004 7:39 pm

Samantha skryta w cieniu żagla z zaciekawieniem przyglądała się... jak on miał?... temu o długim imieniu. Piękny... - pomyślała. Ale są inne, ładniejsze - przypomniała sobie smutnie. A ja, póki co, jestem tylko pasażerem na gapę.
 
Awatar użytkownika
Kejmur
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1684
Rejestracja: wt cze 15, 2004 4:35 pm

śr sie 25, 2004 11:24 pm

Coś nasz bosman ostatnio lubi pływać za burtą.W myślach zaśmiał się Dron. I zastanawiało go kim był ten lalusiowaty piękniś, typowy lowelasik. Szkoda na takiego słów. Tutaj powinni tylko być osoby o prawdziwym, hardym charakterze. A zresztą co mnie to obchodzi. Skoro kapitan nie wywalił go za burtę, to widocznie do czegoś się może przydać. Tylko dobre pytanie do czego. W każdym razie ma niezłą gatkę. Potok myśli przewijał się po jego głowie. Po chwili dostrzegł rudą kobietę, niedawno przybyłą pasażerkę na gapę. <br /> <br />Co tutaj robisz ? Pewnie przyglądasz się tamtemu facetowi. Szkoda na takiego oczu, jest tylko mocny w gębie. No cóż ja już pójdę. <br /> <br />Gdy wiatr się znacznie wzmożył, odszedł do swojej kabiny, zapalił drogie zapachowe kadzidła i zaczął się modlić do wielkiej Akadi. Ciekawe co szykuje przyszłość dla nas........
 
Awatar użytkownika
Xavier
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 561
Rejestracja: pt maja 06, 2005 4:13 pm

czw sie 26, 2004 8:01 am

Zaraz po odejściu Drona, do Samanthy podeszła Marge. <br />-Słuchaj mała - zaczęła mówić - to nie jest facet dla ciebie. Przykro mi, ale nie masz u niego szans. Ale mam pomysł maleńka, jak przybijemy do miasta ubiore cię w cudowne suknie i zrobie z ciebie bóstwo. <br />Z tą "wiewiórczyną" też sobie poradzę - dodała czochrając rudą po włosach. <br />-Narazie możemy iść odpocząć, bo już wszystko jest zrobione. <br /> <br /> <br />Tymczasem Rzeźnik już o tym pomyślał. Zmęczony walką, a tymbardziej swoim szałem leżał na szerokiej beli masztu.
 
kszyk
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 37
Rejestracja: ndz sty 07, 2007 2:26 pm

czw sie 26, 2004 3:51 pm

Szkoda, ze kapitan to zakończył, zaczęło zapowiadać się ciekawie - pomyslał Vasquez. Usłyszał prawie wysyczane "Jeszcze sie policzymy ty". Popatrzył swą ręke. -"Amarantowa krew pirata"... - niczym w piosence. Tak to było niezłe ciecie. <br />Choć może nie słychać tego w jego słowach, jednak zawsze szanował swoich przeciwników a na pewno nigdy ich nie lekceważył. Już nie raz uratowało mu to życie, a teraz na pewno. <br />Huan rozejrzał sie po pokładzie. Wzbudził zainetresowanie.Wiedział co o nim myśleli męzczyźni. Dobrze, bardzo dobrze - powiedział sobie.Niech tak uważają. To mi na rękę.. <br />Dziewczynka i kobieta rozmawialy. Tak mówią o mnie. Dobrze znał ten wyraz twarzy. Podniósł swoją sakwę. Przechodząc obok nich ukłonił się delikatnie i obdarzył je uśmiechem. <br />Rozejżał się po okręcie. Niezły - stwierdził -ale widywałem lepsze. Ruszył do wskazanej mu przez kapitana kajuty. Po chwili wyszedł, stanał na dziobie. Zapatrzył sie w haoryzont. Tak dobrze być na statku..
 
Miolo
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 175
Rejestracja: pn cze 21, 2004 11:00 pm

czw sie 26, 2004 4:13 pm

Joanne spojrzała beznamiętnie na dół. Bocianie gniazdo nie było takie złe... Huan... piękniś... Joanne widywała lepsze partie, choć trzeba przyznać, że Bard był całkiem całkiem. Może na jedną noc starczy, potem każda się nim znudzi. No chyba, że podarunki lub coś. <br />- Pięknisiu, chodź tu na górę, na chwilę!- krzyknęła piratka, z bocianiego gniazda, czekając czy bard zareaguje, czy zignoruje niezbyt śpiewny, lecz nadal piękny głos.
 
kszyk
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 37
Rejestracja: ndz sty 07, 2007 2:26 pm

czw sie 26, 2004 5:44 pm

Vasqez przyjrzał sie wołajacej go kobiecie. Odczekał chwilę poczym skinął głowa i z niebywałą gracją wspiał się na bocianie gniazdo. <br />Witaj pani - rzekł i wykonał lekki ukłon. -Jestem Huan Pedro Vasquez don Octawio Del Flores Almadowaro. <br />-A ja Joanne Nightingdale - odrzekła. <br />I jesteś piękna niczym armadyjska róża w rozkwicie - dokończył Huan. Popatrzył jej głęboko w oczy i nie odrywając wzroku ucalował jej ręke. <br />Wzywałaś mnie??
 
Miolo
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 175
Rejestracja: pn cze 21, 2004 11:00 pm

czw sie 26, 2004 6:21 pm

-Miło mi odpowiedziała słodkim głosem. <br />-Jakbyś mógł drogi, to posiedź tu chwilę, ja zejdę na dół, zajmę się trochę sobą, czasu rano nie miałam - również słodkim głosem wygłosiła tą prośbę. Zeszła najszybciej jak tylko mogła na pokład i udała się do swojej kajuty trochę się przespać. Huan popilnuje.
 
baca007
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 352
Rejestracja: pn gru 22, 2003 1:22 pm

czw sie 26, 2004 8:17 pm

Samantho je¶li mo¿esz wejdz na bocianie gniazdo. Nasz nowy nabytek musi siê chyba nauczyæ siê tego, ¿e nie on jest najpotê¿niejszy. Podejdz tutaj. Kiedy lekko mokry bosman to us³ysza³ , natychmiast wybieg³ spod pok³adu z uradowan± min±, lecz kapitan zgasi³ jego nadzieje jedym ruchem rêki. <br />Uwarzasz siê za kogo¶ wielkiego? Poznaj wiêc moje mo¿liwo¶ci. Nauczysz siê ¿e je¶li nie ka¿e ci wchodziæ na mszt to na niego nie wejdziesz. To mówi±c chwyci³ wisz±c± mu u pasa rêkoje¶æ z której natychmiast wytrysnê³o pó³p³ynne ostrze tworz±c wielki miecz.
 
Awatar użytkownika
Petra Bootmann
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 172
Rejestracja: śr mar 23, 2005 5:27 pm

pt sie 27, 2004 12:00 am

Tak jest! - krzyknięte w pozycji "na baczność". To ja ci pokażę, co jest co - to było do Huana. Wchodzisz po tych sznurkach (to drablina), ale nie tych drugich, bo to fały. Do wciągania żagli. I się musisz trzymać, o tak. Ja jestem Samantha, zresztą już słyszałeś. Tam na pokładzie to jest ster, a tamten żagiel... - paple bez przerwy. Trochę była zła na Marge. Wstrętna lafirynda nie musiała się natrząsać. Dobra, to już wszystko wiesz. Nie wszystko, ale reszta to praktyka. Ciekawa była, czy piękny Huan Vasquez cierpi na chorobę morską. <br /> <br />A chmury zaczynały się zbierać i rozbudowywać w piękne kowadełka (jak u wuja Leona w kuźni). Niebo zrobiło sie lekko fioletowawe... <br />Kapitanie! Idzie burza! <br />Kapitan skinął głową. <br />Wiatr scichł, żagle na chwilę smutno obwisły. <br />Kapitan wydał kilka komend, na pokładzie zrobiło się trochę ruchu... <br /> <br />A potem rozpętało się piekło.
 
Awatar użytkownika
Kejmur
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1684
Rejestracja: wt cze 15, 2004 4:35 pm

pt sie 27, 2004 12:29 am

Hmmmm co jest ?? Pewnie sztorm nadchodzi, słychać grzmoty. No cóż i tak miałem zakończyć się modlić. Lepiej wyjdę i pomogę innym w pracach. A w razie czego zawsze mogę wyłowić kogoś, gdy wyleci za burtę i lina nie dosięgnie. Po tym potoku słów wyszedł za swojej kabiny i stanął przy żaglach, w razie będąć gotowym wznieść jakiś wiatr i kontrolować ich działanie. Pogoda robiła się coraz gorsza. Będzie dużo pracy. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Sztorm oznaczał wiatry. A on uwiebiał ich podmuchy na swojej twarzy........... <br /> <br />Po chwili spojrzał w górę i dostrzegł, jak ten "piękniś" jest pouczany przez tą dziewczynę, i w tym momencie nie mógł powstrzymać chichotu. Trzeba przyznać, że dziewczyna przykłada się do obowiązków i pracuje na swoje miejsce na statku. Może nie jest urodziwa, ale się stara. To jest najważniejsze. Wnętrze ważniejsze od zewnętrznej skorupy jak to mawiała pewna kapłanka Akadi......
 
baca007
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 352
Rejestracja: pn gru 22, 2003 1:22 pm

pt sie 27, 2004 6:40 am

Gdy rozpêta³ siê sztorm kapitan przypi±³ swój miecz do pasa i pobieg³ szybko w strone stery. Przy jego podstawie znajdowa³a siê ma³a skrzyneczka w której widaæ by³o pare dzwigni. Seriam szybko przesun±³ 2 z nich i wtedy statkiem lekko zatrzês³o. Nad pok³adem pojawi³a siê magiczna bariera chroni±ca od deszczu i fal, a statek zacz±³ siê szybko unosiæ w powietrze. Wiatr nadal smaga³ statek potê¿nymi podmuchami, lecz ten unosi³ siê teraz na wysoko¶ci 20 metrów nad powierzchni± wody. Zobaczyli¶cie w swietle b³yskawic oko³o 2 kilometrów przed wami, ¿e co¶ wynurza siê z wody. Zobaczyli¶cie najpierw szczyt jakby góry, który iskrzy³ od wy³adowañ elektrycznych, potem zaczê³a wy³aniaæ siê reszta wzniesienia i wielk± budowle, przypominaj±c± z wygl±du ¶wi±tynie. Ta dziwna wyspa mia³a jakie¶ 120-130 metry ¶rednicy i by³a prawie idealnie okr±g³a. Góra wysoko¶ci oko³o 70 metrów umiejscowiona by³a na samym ¶rodku wysepki, a jej wierzcho³ek stanowi³ jej centrum. ¦wi±tynia mia³a kszta³t pier¶cienia i otacza³a góre, wej¶cie do niej znajdowa³o siê atomiast po lewej stronie wyspy. Burza ustala praktycznie momentalnie. Czê¶æ chumur siê rozproszy³a, a czê¶æ skupi³a siê nad wysp± k³êbi±c siê tam i miotaj±c b³yskawice w czubek góry. Co dziwne nie pada³ z niej deszcz. Kapitan zamar³ w bezruchu stojac przy sterze. Po chwili odepchn±³ sternika i skierowa³ nadal lec±cy statek troche bli¿ej wyspy.
 
Awatar użytkownika
Kejmur
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1684
Rejestracja: wt cze 15, 2004 4:35 pm

pt sie 27, 2004 5:04 pm

Co to ma być do cholery ?? Co za niezwykły widok. Niemal idealnie okrągła wyspa, a na niej na dodatek jakaś świątynia. Ciekawe jakie bóstwo jest tam czczone. A dodatkowo jeszcze ta burza. Wisi nad wyspą i wogóle nie na niej nie pada. W każdym razie chyba niedługo się czegoś dowiem. Muszę po prostu coś o niej wiedzieć. Ledwo słyszalnym szeptem mówił do siebie Dron, wyczekując bliższego podpłynięcia do wyspy. Gdy już będą odpowiednio blisko, wzleci w powietrze i tam dotrze. Już powoli zaczął wyjmować komponenty do odpowiedniego zaklęcia........
 
kszyk
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 37
Rejestracja: ndz sty 07, 2007 2:26 pm

pt sie 27, 2004 5:12 pm

Dzięki słonko ale pływałem na statkach kiedy ty jeszcze nie umiałas otworzyć tej małej buzi.-uśmiechnął się - ale dzięki Ci bardzo za dobre chęci -rzekł i puścił do dziewczynki oko. <br />Po chwili dosrzegł wyłaniającą sie wyspę. <br />-Zadowalajace - rzekł i powoli skierował sie do swojej kajuty, mijajac śmiejącego się z niegow duchu Drona. <br />-Zmienią zdanie -pomyślał.
 
Awatar użytkownika
Xavier
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 561
Rejestracja: pt maja 06, 2005 4:13 pm

pt sie 27, 2004 5:34 pm

Rzeźnik, który leżął na belce masztowej, kiedy usłyszął o burzy szybko. Wstał i już w miarę wypoczęty zjechał po linie. Szybko zabazpieczył się, przewiązując inną linę dookoła pasa, a drugi jej koniec do masztu. Jednak, kiedy kapitan włączył pole ochronne, line tą odwiązał. Przeszedł się po statku patrząc na barierę i klnąc się na wszystkich po kolei bogów. <br />-Co to za statek widmo, do cholery? <br /> <br />Tymczasem Marge bezpiecznie wycofała się pod pokład. Po chwili wyskoczyła z krzykiem <br />-Fuj, obrzydliwstwo! Za nią na pokład wyszło stado koboldów. Najwyraźniej nie byli pokojowo nastawieni, gdyż krzyczeli coś w swoim dziwnym języku i machali małymi dzidami.
 
vvojtas
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1579
Rejestracja: pn maja 07, 2007 5:24 pm

pt sie 27, 2004 6:59 pm

[OT]Jako gracz twoja postać bardzo mi odpowiada. Dobrze ją odgrywasz... Moja postać jest bardzo marudna wybredna nie miła i w ogóle (nie mogła się zachować inaczej). Z resztą taka osoba na statku piratów nie może liczyć na natychmiastowe zaakceptowanie, jest jakby nie z tej bajki, musi zasłużyć jakoś na szacunek innych, szczególnie jego samozadowolenie może irytować innych członków załogi. Acha i nie spodziewaj się, że Imsch (mimo iż może go akceptować, a nawet szanować lub dażyć przyjaźnią) będzie miły dla Huana po prostu taki typek... [OT/]
<br /> <br />Imsch spojrzał na koboldy. No wreszcie się będzie można na kimś wyżyć, jeżeli tego przyjemniaczka strzeże kapitan! - pomyślał z satysfakcją. Niewiele myśląc chwycił za dwa pistolety i wypalił. Wtamtej chwili jego umysł działał prosto i schematycznie przy użyciu znaku "=". 2 strzały = 2 trupy, 2 ręce = 2 szable, 9 metrów = chwila moment, potem przestał działać zupełnie, działały tylko mięśnie napędzane ślepą furią.
 
Awatar użytkownika
Kejmur
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1684
Rejestracja: wt cze 15, 2004 4:35 pm

pt sie 27, 2004 10:56 pm

Dron usłyszał jakiś głosny hałaś i wyczuł zapach krwi. Dostrzegł wybiegające wszędzie koboldy. Schował natychmiast drogie komponenty oraz wyciągnął tarczę, i swój ciężki korbacz. Z ironią stwierdził, że powiększyły się rozmiary tutejszych szczurów. Gdy jeden z nich podbiegł koło niego zamachnął się korbaczem. Ten zawinął się koło nogi małego stworzenia i się przewróciło. Szybko je dobił uderzeniem w gardło, wyciągając z nogawki sztylet. Szybko wyciągnął z jego gardła sztylet i szybko podniósł ciężki korbacz. Stanął w pozycji obronnej i czekał na następne "szczurki". Bosman niezle sobie radził i chyba wpadł w bitewną furię. Tylko żeby zmęczenie go zbytnio nie zmożyło. W razie czego mógł do niego doskoczyć i mu pomóc. Coś ostatnio robi się tłoczno na tym statku - stwierdził w duchu Dron i chyba miał powoli rację.......
 
kszyk
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 37
Rejestracja: ndz sty 07, 2007 2:26 pm

sob sie 28, 2004 7:11 pm

-Tak...zadowalajace - powiedział widocznie zadowolony Vasqez.Wyciągnął rapier oraz pistolet i zwarl się z napastnikiem. Na początku tylko się bronił. Sprawdzał na co stać jego przeciwnka. Nagle jeden z koboldów ruszył na niego z boku. Pistolet wypalił i istota osunęła się na ziemię ze zdziwionym wyrazem twarzy. <br />Huan odrzucił dymiący oręż i wyciągnał sztylet. <br />-Wystarczająco zobaczyłem- pomyślał i preszedł do kontrofensywy.Jego rapier zaślnił mimo zachmurzonego nieba i niczym armia ogników rzucił się na wroga....
 
baca007
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 352
Rejestracja: pn gru 22, 2003 1:22 pm

śr wrz 01, 2004 6:20 pm

Kapitan widz±c koboldy szybko podbieg³ do ³adowni i otworzy³ jedn± z niewidocznych skrytek. Wy³oni³a siê z niej klatka w której siedzia³ m³ody minotur. Tajna broñ kapitana. Otworzy³ klatke i wypu¶ci³ minotaura na koboldy.
 
Blazey
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 15
Rejestracja: pt sie 20, 2004 9:39 pm

czw wrz 09, 2004 12:07 pm

Koraf zmru¿y³ oczy gdy nagle jego klatka pojawi³a siê na pok³adzie. ¦wiat³o porazi³o jego oczy. Jak d³ugo by³ zamkniêty pod pok³adem? Rozejrza³ siê po pok³adzie. Jego krew zaczê³a szybciej kr±¿yæ gdy zauwa¿y³ walkê. Us³ysza³ w g³owie g³os kapitana. "Sprawi³e¶ mi sporo k³opotu... Poka¿, ¿e mo¿esz siê do czego¶ przydaæ" Klatka zniknê³a. Minotaur wyprosotowa³ siê na pe³ne dwa i pó³ metra wyda³ z siebie przeci±g³y ryk. Zamkniêcie. Ryk. Klatka. Ryk. Podniós³ ogromne ³apy, które zadzwoni³y resztkami kajdan. ¯elazne obrêcze zaci¶niête na jego nadgarstkach pobrzêkiwa³y ³añcuchami. Ryk wci±¿ trwa³ i wyra¿a³ ca³± jego z³o¶æ. KAJDANY! Oczy przes³oni³a mu krwawa mg³a. <br /> <br />Zarówno koboldy jak i za³oga odwróci³a siê w stronê stwora. Jego w¶ciek³o¶æ sta³a siê niemal namacalna. Rzuci³ siê w najbli¿sz± grupkê koboldów. Trudno nawet nazwaæ to co siê dzia³o walk±. Minotaur rycza³, tratowa³ i niemal rozszarpywa³ koboldy na strzêpy. Jednego chwyci³ i u¿ywa³ jak maczugi uderzaj±c nim inne. Jego przera¼liwy ryk unosi³ siê w powietrzu. Ale tkwi³o w nim cos jeszcze, oprócz z³o¶ci, co¶ nieuchwytnego... <br /> <br />Vasquez uniós³ brew. Chyba po raz pierwszy w ¿yciu by³ naprawdê zaskoczony obrotem wydarzeñ. <br />--------------------------------------------- <br />Koraf <br />Minotaur 5/Barbarzyñca 2 (wed³ug Savage Species) <br /> <br />STR 22 <br />DEX 16 <br />CON 20 <br />INT 8 <br />RZT 16 <br />CHA 7 <br /> <br />UWAGA: nie pos³uguje siê wspólnym - rozumie co najwy¿ej bardzo proste zdania. Wyra¿a siê g³ównie emocjami.
 
Awatar użytkownika
Kejmur
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1684
Rejestracja: wt cze 15, 2004 4:35 pm

czw wrz 09, 2004 3:54 pm

Dron z niemałym zaciekawieniem patrzył na furię minotaura. Po prostu koboldy łamały się jak zapałki, rozrywane na strzępy. Robiło to wrażenie. Przerwał walkę i dalej obserwował. Nie mógł oderwać oczu od tego widoku. Miał nadzieję, że nigdy nie będzie miał przyjemności stanąć w walce w starciu z tym minotaurem. Nie był aż tak szalony........
 
vvojtas
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1579
Rejestracja: pn maja 07, 2007 5:24 pm

czw wrz 09, 2004 4:55 pm

Imsch wreszcie opadł z sił, szał się skończył. Gdy zauważył rozjuszonego minotaura szybko odskoczył. Chwilę poźniej grupka koboldu, która zmieżała w jego stronę została stratowana. Wiedział, że nie musi nic więcej robić, ale nadal był wściekły, swoją naturalną złością. Naparł na kobold, opadł z sił po szale, ale mimo to żaden kobold nie wytrzymywał walki z nim dłużej niż kilka sekund.
 
Menthorn
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 301
Rejestracja: pn sie 11, 2003 11:21 pm

czw wrz 09, 2004 10:27 pm

Krasnolud szybko chwyci³ po kapitanie ster. Lekko zdziwiony tym, ¿e w ogóle mu go odebrano. Sterowa³ w kierunku wyspy i podziwia³ jednocze¶nie burzê. Tak, piêkny widok, wysokie na parê metrów fale, pioruny, padaj±cy deszcz, gdzieniegdzie ma³e zawirowania wody w okolicy wyspy. Thorur westchn±³. – Kapitanie i po cholerê nam te zabezpieczenia, kiedy¶ pamiêtasz jak zaczynali¶my na ma³ej ³ajbie, p³ywali¶my po morzach, bo to raz l±dowali¶my na ska³ach. Chcia³bym poczuæ teraz deszcz na brodzie i fale wbijaj±ce siê si³± na pok³ad. Pomachaæ trochê sterem. – Krasnolud znów westchn±³ i waln±³ piê¶ci± w blat przed sterem. – I po cholerê nam ta magia!
 
Awatar użytkownika
Petra Bootmann
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 172
Rejestracja: śr mar 23, 2005 5:27 pm

czw wrz 09, 2004 11:00 pm

Samantha z pewnym przerażeniem obserwowała walkę - wszystko, do czego była przyzwyczajona, to parę mord obitych w miejscowych tawernach, czasem trafiał się nóż pod żebra, ale to wszystko - a tu... krew tryska po pokładzie! Przez myśl przemknęło jej: Kto to będzie sprzątał?. <br /> <br />Swoją drogą, zabezpieczenia przed deszczem i burzą były całkiem niezłe, ale... to nie to. Nie o to chodzilo... I po cholerę nam ta magia?!

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość