Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Hekatonpsychos
Moderator
Moderator
Posty: 1695
Rejestracja: wt mar 07, 2006 10:05 pm

ndz lut 27, 2005 3:50 pm

No... Długo mnie tutaj nie było. Temat zamarł a ja znów zanurkowałem w szafkę z płytami. tym razem znów "tematycznie" chociaż wg zasady 2+1. Dlaczego? Ponieważ wczoraj otrzymałem oczekiwany od wielu, wielu miesięcy album. Jaki? Dowiecie się czytając ostatnią mini-recenzję. Tymczasem na ogień idzie:

Słuchając kompozycji tego zespołu nigdy nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że jest to po prostu "folkowy" Pink Floyd. Bardzospecyficzny sound, piękne harmonie i czysty głos sprawiają, że przytej muzyce można zanurzyć się w dwóch rzekach naraz. Pierwszą byłaby rzeka artrockowa - dodajmy, z najwyższje półki. Drugą - pachnący puszczami Irlandii celtyckie strumień o spokojnym, momentami tylko rwącym nurcie. Zdecydowanie polcam. Sam spędziłem przy tych dźwiękach niejeden wieczór i niejeden scenariusz splótł się w mojej głowie.

Camel, Harbour of Tears, 1996.

Słyszał ktoś może taki utwór? "Smoke on the water" się nazywa. Pewnie nie (;) :lol: ), bo to taki underground, że w londyńskich sklepach zinstrumentami muzycznymi zabraniają tego grać przy wypróbowywaniu sprzętu. Nawet w warszawskim "Hołdysie" się krzywią niemiłosiernie ;) Cóż, nie ma się co dziwić, jest to jeden z kilku najbardziej oklepanych kawałków rockowych XX wieku. A wymyślił go nikt inny jak Richie Blackmore udzielający się aktualnie w zespole o jakże swojsko brzmiącej nazwie "Blackmore's Night". No własnie, znacie "Smoke on the water", ale czy wiecie o "B's N"? Jeśli nie - żałujcie - bo to kawałek świetnej muzyki. Aranżacje i melodia rodem z szesnastowiecznych Włoch, instrumentarium zaś rockowe i folkowe zarazem. Mamy skrzypce, fletnie, cymbały i inne takie, no ale przede wszystkim wysłużonego elektryka niezrównanego Richiego i cieply wokal jego narzeczonej ;) Dla wielbicieli tego typu dźwieków - mus!

Blackmore's Night, Fires at Midnight, 2001.

No... Wielkimi krokami zbliżamy się do "finału" mojej notki. Dnia 22. lutego 2005 pojawił się w sklepach nowy album Steve'a Vaia. Ja, jako skromny posiadacz wszystkich lp'ów tego wykonawcy oraz części z jego projektów rzuciłem się na ten kawałek muzy z wielkim apetytem. Od kilku lat bowiem nie wychodziło spod palców tego niezwykłego instrumentalisty właściwie nic nowego. Na domiar złego (hehe) widziałem tego jegomościa na koncercie w Warszawie (lipiec 2004) co tylko podniosło poziom adrenaliny towarzyszacy oczekiwaniom na następny album.
Wczoraj wieczorem trafił w końcu w moje ręce. Słucham i słucham i nasłuchać się nie mogę. Ta muzyka jest pozerska do bólu. Gitarowe wodotryski zdają się nie mieć końca. Poraża też ilość zaprzęgniętego do pracy nad albumem krzemu. Ten album wręcz kipi od specyficznej, pokręconej elektroniki wydobywającej z jak najbardziej klasycznych instrumentów zupełnie nieklasyczne dźwięki. Bomba na całej rozciągłości. Choć, jak to bomba - dla niektórych szkodliwa.

Steve Vai, Real Illusions - Reflections, 2005.
 
Pikazzo
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 12
Rejestracja: czw paź 28, 2004 8:42 pm

ndz lut 27, 2005 5:49 pm

Ja mam sporo ulubionych zespolow (oczywiscie nie wymienie kazdeg ale i tak bedzie ich sporo)

Iron Maiden- moj pierwszy ulubiony metalowy zespol- ulubione piosenki to oczywiscie hity znane przez wszystkich: Fear of the dark, number of the beast i run to the hills i pare troszke mniej znanych (ale i tak majacych wieeeelu fanow): children of the damned, the wicker man, running free, iron maiden,

Blind Guardian- zespol ktory poznalem dosyc niedawno, bardzo spodobala mi sie tematyka ich piosenek i ich chórki :)-Nightfall, Battlefield, Bards Song, Born in a morning hall

Hammerfall- hamerfalla poznalem jakis rok temu, uslyszalem wtedy w radiu internetowym ich piosenke Templars of Steel.... bardzo mi sie spodobala i zaczalem masowo sciagac ich utwory...- Templars of steel, Crimson thunder, hearts on fire, unforgiving blade

Nightiwish- ich utwory poznalem dosyc niedawno (bo tydzien temu :) ) i nie wszystkie przypadly mi do gustu....: I wish i had an angel, phantom of the opera, she is my sin

Nirvana- Kurt Cobain królem by³....: Rape me, Come as you are, You know you are right, heart shaped box

Metallica- Wspanialy trash... szkoda ze tak malo slyszalem- Memory remains, whiskey in the jar, enter sandman, st. anger, mama said, nothing else matters

a do tego: Rammstein, Manowar i wiele wiele innych

S³ysza³ kto¶ mo¿e taki utwór? "Smoke on the water" siê nazywa. Pewnie nie (  ), bo to taki underground, ¿e w londyñskich sklepach zinstrumentami muzycznymi zabraniaj± tego graæ przy wypróbowywaniu sprzêtu.

slyszalem :) nawet umiem zagrac :wink:
 
Hilinar
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 110
Rejestracja: pn lip 05, 2004 2:08 pm

pt mar 04, 2005 3:21 pm

Ostatnio w moim słowiańskim odtwarzaczu na żołędzie na nowo zagościł King Diamond. Król klimatu i heavy-metalu. Jego twórczość uważam za fenomen, ponieważ rzadko w muzyce miałem do czynienia z cało-albumowymi opowieściami o wymiatającym klimacie horroru. Za najdoskonalszy jego album uważam Voodoo.
Co sądzicie o jego oryginalnym wokalu?
 
Kagami
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 85
Rejestracja: pt sty 14, 2005 5:13 pm

pt mar 04, 2005 5:43 pm

S³ysza³ kto¶ mo¿e taki utwór? "Smoke on the water" siê nazywa.

Wspania³y utwór. :] Co z tego, ¿e oklepany, wa¿ne, ¿e wspania³y! :] Jestem w³a¶ciwie fanem takiego "starego" rock'a, a zespo³y takie jak Deep Purple, czy Led Zeppelin to dla mnie ¶wiêto¶æ. ;)

Ostatnio mia³em styczno¶æ z zespo³em System of a Down i muszê przyznaæ, ¿e muzykê maj± niez³± (najlepszy utwór to Chop Suey), ale dosyæ ciê¿k±, jak dla mnie. Wiem, wiem, s± zespo³y, przy których SoaD to ko³ysanka dla dzieci, ale ja preferujê raczej spokojn± muzykê, no czasem mo¿e co¶ mocniejszego. ^^
 
Ranthram
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 249
Rejestracja: wt lip 29, 2003 9:01 pm

pt mar 04, 2005 5:49 pm

Steve Vai


Przepraszam, ale taka muzyka mnie ¶mieszy. Mnóstwo elektroniki (multiefekty...) i styl gry polegaj±cy na szybko¶ci (chocia¿ ¶wietnie arytkluje). Vai to taki gitarzysta, który swoje rzemios³o traktuje jak sport. Niestety wielu siê podoba...
 
Pikazzo
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 12
Rejestracja: czw paź 28, 2004 8:42 pm

pt mar 04, 2005 5:57 pm

Ostatnio mia³em styczno¶æ z zespo³em System of a Down i muszê przyznaæ, ¿e muzykê maj± niez³± (najlepszy utwór to Chop Suey), ale dosyæ ciê¿k±, jak dla mnie. Wiem, wiem, s± zespo³y, przy których SoaD to ko³ysanka dla dzieci, ale ja preferujê raczej spokojn± muzykê, no czasem mo¿e co¶ mocniejszego. ^^

hmm wiesz.... tak szczerze mowiac to ja zasypiam z wlaczonym soadem.... :)
ostatnio zaczalem sluchac Megadetha :)
 
Awatar użytkownika
Hekatonpsychos
Moderator
Moderator
Posty: 1695
Rejestracja: wt mar 07, 2006 10:05 pm

pt mar 04, 2005 6:02 pm

Nie wiem, co sobie myśli Vai. tak jak nie znam pobudek, jakie nim kierują. I z dużą rezerwą podchodzę do opinii, które zakładają taką wiedzę. Oceniam dźwięki a te są dla mnie mistrzowskie - chociaż jak zaznaczyłem wyżej - pozerskie do bólu też. Stevie Ray Vaughn też jest szybki (można posłuchać i zobaczyć obu jak grają obaj na filmie "Crossroads"). Jeden lubi rybki, drugi akwaria...Dla mnie Vai, Torn, Fripp, Reid i paru innych instrumentalistów stanowi kanon współczesnej muzyki gitarowej (progresywnej). Można ich nie lubić. Mozna się z nich śmiać. Ale raczej nie powinno się odmawiać im prawa do wykonywania Muzyki przez duże M.
BTW, a propos szybkości Vaia - nie wiem, skąd Ci się to wzięło. Vai potrafi być szybki, ale stosunkowo rzadko nagrywa takie utwory. Zdecydowanie preferuje wolne i średnie tempa (biorę jednak poprawkę na to, ze mamy inną skalę porównania - szybki jest Malmsteen) :lol:
 
Ewendur
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 341
Rejestracja: śr maja 31, 2006 10:13 pm

pt mar 04, 2005 6:48 pm

Nawet w warszawskim "Hołdysie" się krzywią niemiłosiernie


Bardzo dobrze wiem dlaczego. Ludzie po prostu masakrują ten utwór... jak ja grałem to się im bardzo podobało :D

Steve Vai


Dla mnie to ten pan nie gra zbyt dobrej muzyki, a całą "oryginalność" zyskuje przez używanie niezmierzonej liczby efektów oraz przez grę w skali lidyjskiej (tak mi się wydaje przynajmniej) przez co zyskuje na oryginalności. Ja jednak jestem zdecydowanym zwolennikiem pentatoniki molowej... to ona właśnie przyczyniła się do powstania największych rockowych utworów wszech czasów. Dla mnie jego utwory cechuje przesyt i kicz. Do pięt nie dorasta gitarzystom na których się wzorował, czyli takim sławom jak: Jimi Hendrix, Jimmy Page, Eddie Van Helen czy Frank Zappa. Wzorował się na nich, jednak z jego idoli zostały jedynie popłuczyny w jego grze. Szkoda, ci kolesie byli świetni.... Mimo wszystko jest trochę lepszy od króla kiczu - Malmstenna. Choć marne to pocieszenie. Zaś jeśli ktoś chce posłuchać prawdziwych mistrzów gitary rockowej to proszę posłuchać takich jegomościów jak:

- Jimmy Page
- Jimi Hendrix
- Frank Zappa
- Slash
- Dave Gilmour
- Eric Clapton
- Ritchie Blackmoore
- Duane Allman
- Jeff Beck (tylko wcześniejszy)
- Czy wielu, wielu innych...

Pozdrawiam Ewendur
 
Awatar użytkownika
Hekatonpsychos
Moderator
Moderator
Posty: 1695
Rejestracja: wt mar 07, 2006 10:05 pm

pt mar 04, 2005 7:01 pm

Wszystkich znam... Wszystkich lubię. Wszystkich cenię. I dopisałbym tam Vaia. Nawet dodałbym jeszcze paru (część z nich wymieniłem w poprzednim poście) i nadal bardzo się dziwię, że niektórzy dają takie świadectwo rockowej muzyce - bo nie Clapton, nie Blackmore, nie Slash, ale właśnie Vai sprawiają obecnie :!:, że w rocku coś sie dzieje i że ten gatunek nie stoi w miejscu :)
Pachnie mi rock-bluesheadem ;)

Aha... zapomniałeś dodać:
- Ala di Meolę
- Chucka Schuldinera
- Johna McLaughlina
- Paco de Lucia'ego
- Joe Satrianiego
- Zakka Wylde'a
- Johna Petrucciego
- Pata Metheny'ego
- Kenny'ego Wayne'a Shepparda (zjada Slasha na śniadanie bez popity :lol:)
- Rory'ego Gallaghera

Frank Zappa - a kto był ostatnim gitarzystą solowym mr. Zappy, hę? Frankie się nie znał? ;)
 
Terai__
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 381
Rejestracja: czw sty 30, 2003 8:57 pm

pt mar 04, 2005 8:36 pm

Nie przejrza³em ca³ej rozmowy ale parê wzmianek o tych i owych gitarzystach. Steve Vai mo¿e nie jest moim ulubionym twórc±, ale ma swoje arcydzie³o. Utwór For The Love of God jest piêkny. Warto tak¿e pos³uchaæ pojedynku gitarowego z jego udzia³em z filmu Crossroads (nie tego z Britney Spears, innego Crossroads). Poza tym nawet je¶li nie ma du¿o takich kawa³ków to gitarzyst± jest ¶wietnym.

Zastanawia mnie co s±dzicie o Stevie'm Ray Vaughnie. Ostatnio ogl±da³em fragment z Live in Tokyo i pierwszy utwór, otwieraj±cy, po prostu mnie powali³. Za nic nie widaæ gdzie naciska struny bo za szybko t± rêk± macha w riffie, heh :) przy okazji bardzo fajny kawa³ek.
 
Ranthram
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 249
Rejestracja: wt lip 29, 2003 9:01 pm

pt mar 04, 2005 9:08 pm

To jest "Scuttle Buttin'". Rzeczywi¶cie bardzo przyjemny numer. Mam ten koncercik, ca³y jest ¶wietny.

Wracaj±c do Vai'a - nie odmówiê mu talentu, mo¿e to taka sprawa ¿e nie pasuje mi jego brzmienie? Ibanezy to teoretycznie dobre gitary, ale jak dla mnie - nie ma za co chwyciæ! Gryf cieñki jak... A ich "sound"? Mocne humbuckery to nie jest to! Jeszcze "dopakowuje" je mnóstwem multiefektów - to tak sztuczne ¿e a¿ boli.

Nie ma to jak stare brzmienie Fender Stratocastera, to jest prawdziwy d¼wiêk "z jajami". Nie chodzi o to kto na nich gra³. Nie o to ¿e zarówno Hendrix, jak i Steve Ray Vaughan byli mi³o¶nikami tego wios³a. Mia³em w rêkach zarówno Ibaneza jak i Fendera (nawet takiego posiadam. Nie ma ¿adnego porównania. Japoñska produkcja to zabawka...

Vaughan owszem, gra szybko, potrafi. Hendrix te¿ potrafi³. Mo¿e i nie ¶mieszy mnie to ¿e Vai stawia na ten w³a¶nie aspekt (chocia¿ jak piszesz Hekatopsychos, nie zawsze). No ale có¿? Bez takich sztuczek nie zrobi³by kariery? Dlaczego? O tym dalej.

To pewnie fajny go¶æ, na pewno m±dry - w koñcu doszed³ do czego¶ i tworzy muzykê. Bawi mnie raczej to z jak± czci± ogl±daj± jego koncerty moi koledzy - szczególnie wystêp G3 wraz z Malmsteenem. I na takich w³a¶nie zbija siê kasê. Siedz±, ogl±daj± sobie takiego wymiatacza i tylko gadaj± jak to oni super graj±. "To s± prawdziwi muzycy! Tacy przez du¿e "M"!" "Patrz jaka "solówa". Ludzie nie maj± o muzyce pojêcia. Solo nie jest najwa¿niejsze! No ale co ja poradzê?
To ju¿ nie jest muzyka. Potem próbuj± co¶ takiego zagraæ na swoich DefilachSky Wayach, maksymalnie podrkêcaj±c przy tym gain (¿a³osne)...

Co do samego Vaughana. Zdaje siê ¿e to mój ulubiony wykonawca. Za nim mo¿na pod±¿aæ. Lepszym gitarzyst± jest Hendrix, ale jego nie sposób na¶ladowaæ. By³ jedyny i niezast±piony.
Muzyka Steva'a, texas blues to dla mnie co¶ naprawdê niesamowitego. Potrafi w swoich utworach zawrzeæ emocje. Jest w tym mistrzem na równi ze wspomnianym niezast±pionym Jimim i B.B Kingiem.

W³a¶ciwie nie wiem czemu to piszê. Pewnie mnie zbluzgacie ¿e siê wym±drzam. Wasze zdanie.
 
Ewendur
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 341
Rejestracja: śr maja 31, 2006 10:13 pm

sob mar 05, 2005 12:15 am

Clapton, nie Blackmore, nie Slash, ale właśnie Vai sprawiają obecnie, że w rocku coś sie dzieje i że ten gatunek nie stoi w miejscu


O ile wiem ci trzej panowie nadal grają i to z dużym powodzeniem. Nie licząc Claptona (ten przerzucił się całkowicie na bluesa) sprawiają, że w rocku nadal coś się dzieje. Po za tym jest jeszcze paru innych wybitnych gitarzystów młodego pokolenia choć niestety Vaia do nich nie zaliczam.

Miałem w rękach zarówno Ibaneza jak i Fendera (nawet takiego posiadam. Nie ma żadnego porównania. Japońska produkcja to zabawka...


Nie demonizował bym tak Ibanezów. Różnica jest taka Ranthramie, że w łapkach trzymałeś jednego z tanich ibanezów z najniższej półki, bo te drogie i naprawdę dobre trzeba sprowadzać zza granicy. A fendery są już same z siebie drogie. Gdybyś wziął ibaneza i fendera z tej samej półki cenowej różnica byłaby bardzo mała. Po za tym Ibanez ma wiele modeli.. w tym stratocastery. Nie można porównywać przecież gitary z układem przystawek 1-1-1 jak to w stratocasterze jest z typowym hambuckerem ibanezowskim.... Po prostu obie gitary służą do czegoś innego.. Ja osobiście miałem bardzo wiele wioseł w ręce i z tego wszystkiego mam jedną i wielką miłość - Gibson Les Paul Standard. To jest dopiero cacko - tylko skąd wziąć te 2000$ + koszty transportu. Choć w przyszłości któż wie 8)


Potem próbują coś takiego zagrać na swoich DefilachSky Wayach, maksymalnie podrkęcając przy tym gain (żałosne)...


Nie każdy jest tak bogaty jak ty aby sobie oryginalnego fendera sprawić z jakimś wielkim wzmacniaczem. Niektórzy jeszcze muszą grać na gorszym sprzęcie. Zresztą poczytaj na czym zaczynały legendy gitary... Niemalże każdy na kiepskim sprzęcie i nie od razu grali piękne i niekończące się solówki. Zaczynali od plumplania. Trochę wyrozumiałości.

A do listy gitarzystów możnaby dodać jeszcze wielu bardzo ciekawych. Oto paru następnych:

- Adam Jones
- Jerry Cantrell
- Joe Bonnamasa
- Paco De Lucia
- Larry Coryell
- Pete Townshend
- Tony Iommi
- Paul Gilbert
- Jim Martin
- Kim Thayil
- Ci których wymienił Hekatopsychos -- Satriani (z tych samych względów co Vai. Niedaleko pada jabłko od jabłoni)
- i paru innych o których napiszę w następnym poście :D Trzeba miarować napięcie...

Pozdrawiam Ewendur
 
Wanderer
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 465
Rejestracja: wt paź 26, 2004 9:39 pm

sob mar 05, 2005 12:41 am

Taa... oczywi¶cie wszyscy boj± siê przyznaæ do mega-komercyjnego-niemetalowego-i-zdradzieckiego-zespolu-ktory-sie-sprzedal, wiêc ja to zrobiê. KIRK HAMMET. KIRK HAMMET. I jeszcze raz: KIRK HAMMET. To nie jest (by³) cz³owiek, który bêdzie przez ca³y kawa³ek popisywa³ siê efektami i zagrywkami. On wpasuje siê w utwór, poczeka na swoj± kolej i wreszcie eksploduje wspania³±, melodyjn± solówk±. Czemu nikt z Was go nie wpisuje do listy najlepszych gitarzystów? :>
Oczywi¶cie do tego HETFIELD - mistrz riffów i autor kilku spokojniejszych, ale za to JAKICH solosów!
W sklepach muzycznych zakazuje siê Smoke On The Water, Stairway To Heaven i METALLIKI !. Dwa pierwsze to pojedyncze kawa³ki. Metalliki zabrania siê WSZYSTKIEGO :) - to chyba ¶wiadczy o tym, jak wpadaj± w ucho i inspiruj± pocz±tkuj±cych wio¶larzy ich kawa³ki!
Pozdrawiam!
(UTWORY a nie SOLÓWKI! MUZYKA a nie TEKSTY!)
 
Terai__
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 381
Rejestracja: czw sty 30, 2003 8:57 pm

sob mar 05, 2005 12:46 am

Przyznam ¿e nie wszystkich znam z tych co wymieni³e¶, ale: Tony Iommi? Kim Thayil? co ciekawego widzisz w ich grze? Iommi'ego jeszcze mogê zrozumieæ ze wzglêdu na nienajgorsz± twórczo¶æ. Ale Thayil za bardzo chyba nie ma siê czym pochwaliæ (je¶li siê mylê to mnie proszê wyprowad¼ z b³êdu).

Za to wspomnê o pewnie nie znanym wam pewnie Andym La Roque, który nie jest mo¿e wybitny, ale zawsze co¶ mi siê podoba³o w jego solówkach.

O ile wiem ci trzej panowie nadal graj± i to z du¿ym powodzeniem.
Mia³em przyjemno¶æ byæ na koncercie Blackmore's Night i jak najbardziej potwierdzam :) .

Wspomnê o jeszcze jednym gitarzy¶cie co¶ pominiêtym: Carlos Santana. Gra conajmniej przyjemnie, podobaj± mi siê utwory z jego gitar± jako czym¶ w rodzaju dope³niacza.

Siêgaj±c do notek nieco wy¿ej:
poniewa¿ rzadko w muzyce mia³em do czynienia z ca³o-albumowymi opowie¶ciami o wymiataj±cym klimacie horroru.
Wybacz, ale chocia¿ bardzo lubiê muzykê Kinga Diamonda (jaki¶ czas temu by³ to nawet mój ulubiony zespó³) to te jego historie zawarte w albumach s± conajmniej ¿a³osne. Dla mnie to ¿aden horror, tylko g³upie pomys³y (jak ten, ¿e jak siê komu¶ odetnie g³owê na cmentarzu to g³owa ta bêdzie ¿yæ).
Co s±dzicie o jego oryginalnym wokalu?
Lepiej by zrobi³ ¶piewaj±c normalnie. Mo¿e to i rzadki sposób ¶piewania jak skacze co chwila na wysoki falset po to by powróciæ g³osem jakby w³a¶nie zwraca³ obiad, ale do mnie to nie trafia. S³ysza³em niektóre jego kompozycje za¶piewane przez inne osoby i za¶piewane w sposób normalny. Brzmia³y o wiele lepiej.
 
Awatar użytkownika
Hekatonpsychos
Moderator
Moderator
Posty: 1695
Rejestracja: wt mar 07, 2006 10:05 pm

sob mar 05, 2005 2:13 am

Ewendur
Nie wiem, czemu nazywasz Vaia gitarzystą mlodego pokolenia i jednocześnie piszesz o Slashu ;) Vai jest na scenie troszkę dlużej - i raczej widzę u niego tendencje Van Halenowo (gral u Lee Rotha) Zappowskie (tyż u Niego gral) niż Claptonowo-Blackmore'owe ;)
Nigdzie też nie napisalem, że wymienieni przeze mnie panowie (Clapton itd.) nie grają. Napisalem tylko, że nie ksztaltują już sceny w stopniu, w którym to robili podczas swoich "grubych lat" ;)

Ogólnie
Zastanawia mnie też jedna rzecz. Większość z Was psioczy na Vaia ze względu na przerost formy nad treścią. I ja się z tym zgadzam! Ale przypomnę jedno. Kiedy na scenie pojawil się Hendrix, kiedy zaczynal grać Van Halen, kiedy szalal na scenie Page mówiono o nich to samo i tak samo ich zjeżdżano. Czasy się zmienily, ale tendencja pozostala (zwlaszcza u krytyków). Progresja ma to do siebie, że zazwyczaj wyprzedza nieco czas, w którym powstaje. Niekiedy w sposób pozytywny, niekiedy w negatywny (o tym decydują indywidualne gusta sluchaczy). Zawsze jednak pozostaje progresją. Muzyką awangardową, nietypową i odkrywczą. Czas Van Halena (też buca i pozera jakich malo - chociaż uwielbiam kolesia - mam slabość do buców ;) ) minąl, podobnie jak czas Blackmore'a, czy Slasha. Vaia zresztą też (czlowiek jest na scenie ponad dwadzieścia lat). Są inni, mlodsi, niekiedy bardziej szaleni muzycy (wspomniany Torn), są też starsi wymiatacze (Fripp). Przykladać jedną miarkę do wszystkich i twierdzić, że któryś jest lepszy od innego przy tym poziomie umiejętności jest już jednak nadużyciem (i przykladem braku dystansu). Bo niby czym chcielibyście to zmierzyć? Jest jakiś ogólnogitarowy feelingometr? Jest gdzieś napisane, że progresja jest lepsza od klasyki, albo na odwrót? :lol: Chyba nie.
Można więc co najwyżej powiedzieć, że dani muzycy inaczej grają.
Mam na to zresztą doskonaly przyklad. Kiedy wracalem z koncertu G3 dwóch kolesi obok mnie nawijalo przez dobre pól godziny o tym, na ile Vai jest lepszy od Satrianiego. W pewnym momencie nie wytrzymalem i zapytalem "Dlaczego tak sądzicie?". Poza nieskladnym belkotem nie mogli powiedzieć nic sensownego. Dla nich Vai (showman) po prostu "lepiej" wymiatal (zagral zębami, więcej biegal po scenie ;) ). I co z tego, że Satriani byl dokladniejszy (czlowiek jest zabójczo wręcz precyzyjny), mial bardziej harmonijne i prostsze (a zarazem niebanalne) pure-f**cking rock'n'rollowe ;) kompozycje? Dla nich nic. Bylem zniesmaczony. Zwlaszcza, że ludzie Ci zdaje się grali na gitarach - potworne i niedopuszczalne u artysty zamknięcie na twórczość.
Bo każdy z wymienionych muzyków ma swoje "Smoke on the water", "For the love of God", "Big bad moon", "One" albo "Little wing" :) I żadnemu z nich, choćbyście nie wiem, jak psioczyli tego nie zabierzecie.
Pozdrawiam.
 
Ranthram
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 249
Rejestracja: wt lip 29, 2003 9:01 pm

sob mar 05, 2005 7:45 pm

Ró¿nica jest taka Ranthramie, ¿e w ³apkach trzyma³e¶ jednego z tanich ibanezów z najni¿szej pó³ki, bo te drogie i naprawdê dobre trzeba sprowadzaæ zza granicy.


Niefortunnie - gra³em na sygnaturze Steve'a Vaia. Tanie? Nie powiem, nie pamiêtam ile kosztowa³a, ale na pewno nie ma³o. Gra³em te¿ na jakim¶ dobrym RG. Syfy...
 
Wanderer
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 465
Rejestracja: wt paź 26, 2004 9:39 pm

sob mar 05, 2005 8:36 pm

Jako ¿e ta dyskusja od dawna utrzymuje siê na niewysokim poziomie, zabiorê ponownie g³os :D
Ranthramie - osobi¶cie mnie urazi³e¶, krytykuj±c Ibanezy :P S± one stworzone do muzyki, za któr± najwidoczniej nie przepadasz - nie musisz z tego powodu narzekaæ na te gitary i zachwalaæ Fendera, na którym siê gra zbyt "rozle¼le i wodni¶cie"... OK, mo¿esz nie lubiæ Vaia, ale nie zwalaj na jego wios³o, bo to akurat wybra³ idealnie :]
Jak chcesz siê licytowaæ, to ja te¿ tak mogê:
Zalety Ibaneza: twarde brzmienie, surowo¶æ, masa (czuje siê w rêku tê gitarê!), dostêpno¶æ do wszystkich progów, ³atwy bending (struny a¿ chc± siê podci±gaæ), profesjonalny mostek (chodzi g³adko, ale stopniami - jak dobrze nasmarowany mechanizm)
Wady Fenderów: to generalnie gitary z plasteliny i g±bki. Rozp³ywaj± siê w d³oniach. S± lekkie i niepowa¿ne. Absolutnie nie wyci±gnie siê na nich ostrego brzmienia albo "kanciastej" solówki - wszystko wychodzi "g³adkie", bez akcentów. Zbyt masywny gryf w porównaniu z reszt± - trudno go obj±æ i mo¿e przewa¿yæ korpus...
Wystarczy? I po co to by³o? Ka¿dy, kto mia³ obie rodziny gitar w ³apkach od razu bêdzie wiedzia³, ¿e s³u¿± do zupe³nie innych rzeczy. Po co mówiæ, ¿e ta, która nie pasuje do Twojego stylu jest syfem i beznadziejnym sprzêtem? To tak, jak wybieranie pomiêdzy WoD a d20 - w obu systemach mo¿esz poprowadziæ ¶wietn± i niezapomnian± sesjê, ale nie wszyscy odbiorcy bêd± zawsze tak samo zadowoleni...
 
Ezy Ryder
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 428
Rejestracja: pn kwie 21, 2003 12:20 pm

ndz mar 06, 2005 1:19 am

Nie ma co, doskona³a dyskusja :lol:. Widze ¿e wszyscy chc± udowodniæ jakimi to oni nie s± doskona³ymi gitarzystami i jak to oni siê nie znaj± na sprzêcie. Powiem wam tyle: Wszyscy tr±bi± o tym ¿e prawdziw± muzyke da siê graæ tylko na fenderze i vintage'owym tube ampie. Jasne. Gdyby wam puszczono 10 nagrañ przeciêtnych gitarzystów graj±cych na podobnych modelach ró¿nych firm, w ¿yciu nie znale¼liby¶cie ró¿nicy. Sound le¿y w ³apie i nic tego nie zmieni (pozatym obecna technologia cyfrowa zaciera ju¿ wszelkie ró¿nice). Hendrix móg³by zagraæ solo na defilu przez eltrona i fuzza exara i wzi±¿ brzmia³ by jak Hendrix.

Co do samego tematu gitarzystów to osobi¶cie nie cierpie standartowego, rockowego shred guitar. Generalnie to nie przepadam za gitarzystami, instrument przereklamowany i raczej mocno ju¿ wyeksploatowany :P. Ceniê sobie graczy którzy zawsze s± w stanie mnie czym¶ zaskoczyæ, graj± nieprzewidywalnie, z du¿± dynamik± i nie banaln± artykulacj±. Najbardziej lubie: Mclaughlina, tu¿ za nim Sharrocka a dalej Frippa i Eddiego Hazela. Z wspó³czesnych gitarzystów polecam wszystkim Omara Rodrigueza-Lopeza z zespo³u The Mars Volta, to s± dopiero nowe ruchy w rocku, a nie jakie¶ tam shreduj±ce VAie czy Petrucie.

Pozdrawiam
 
Awatar użytkownika
Hekatonpsychos
Moderator
Moderator
Posty: 1695
Rejestracja: wt mar 07, 2006 10:05 pm

ndz mar 06, 2005 1:40 am

Caly czas mam wrażenie, że szanowni rozmówcy niespecjalnie znają repertuar wykonawców, których krytykują ;) Na przyklad Liquid Tension Experiment, gdzie gra John Petrucci, jest jednym z najbardziej "frippowych" formacji jakie znam (powiem nawet - najbardziej Frippowa (z solowych albumów). Ponadto, jak czytam tutaj o Vaiu, o wydaje mi się, że ktoś uslyszal kiedyś "Bad Horse", "Get te Hell out of here" i... tyle ;)
Pewnie się czepiam, wiem, ale cóż, taki mój urok :lol:

BTW, przyznam szczerze, że nie za bardzo "czaję" Mars Volta. Lubię progrocka (malo powiedziane - hehe), jako tako trawię grunge, ale polączenie powyższych a'la "volciarze" już nie za bardzo.
Jednakże odmawiać im oryginalności nie mam zamiaru ani chęci. Przyjemna, z lekka pokręcona, ale wciąż mila dla ucha, muzyczka (rzadka umiejętność dzisiaj) :) Nie do końca moje rejestry, ale grupa ma ogromny potencjal.
Pozdrawiam.
 
Ranthram
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 249
Rejestracja: wt lip 29, 2003 9:01 pm

ndz mar 06, 2005 10:10 am

Ezy - ja nie mogê nic dodaæ, coraz Ciê bardziej lubiê. Szacunek.
Dyskusja jest na niskim poziomie, ale przynajmniej co¶ siê dzieje. Co do technologii - owszem, czasem nie da siê us³yszeæ ró¿nicy (raczej zwykle), ale nic nie zasp±pi przwdziwej mi³o¶ci, dajmy na to Fender Blues DeVille! ¯adna symulacja go nie zast±pi. To mo¿e byæ czyja¶ prawdziwa mi³o¶æ i nawe zabawki Line 6 o wielkich mo¿liwo¶ciach nie bêd± mu w stanie dorównaæ. To jest jeszcze satysfackcja z posiadania wzmacniacza czy instrumentu.
 
Ezy Ryder
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 428
Rejestracja: pn kwie 21, 2003 12:20 pm

ndz mar 06, 2005 12:32 pm

<!--QuoteBegin-Hekatopsychos+-->
Hekatopsychos pisze:
<!--QuoteEBegin-->Caly czas mam wra¿enie, ¿e szanowni rozmówcy niespecjalnie znaj± repertuar wykonawców, których krytykuj±  Na przyklad Liquid Tension Experiment, gdzie gra John Petrucci, jest jednym z najbardziej "frippowych" formacji jakie znam (powiem nawet - najbardziej Frippowa (z solowych albumów).
Co do repertuaru to faktycznie mo¿esz mieæ troche racji. Ja Vaia kojarze g³ównie ze wspó³pracy z Zapp± i nie powiem, nawet mi siê jego gra z tamtego okresu podoba. Zreszt± i tak najbardziej lubie wla¶nie Steviego z "Wielkiej Trójki Shredderów" (Vai, Satch, Malmsteen). Po prostu je¿eli troche dziwi mnie nazywaniem go twórc± nowych pr±dów w rocku. To s± wci±¿ te same zagrywki, te same motywy i kompozycje. Mo¿e stanowi jak±¶ tam awangarde brzmieniow± , ale kompozycyjnie to jest wci±¿ to samo.

Co do Pietruchy i Liquid Tension. Owszem, mo¿e jest to ca³kiem orginalny projekt, ale odrzuca mnie sama osoba gitarzysty. Po prostu nie trawie jego dynamiki i frazowania. Jak kole¶ wchodzi w te swoje "traktory" to mam wra¿enie ¿e gra maszyna, a nie cz³owiek. Wszystkie nuty maj± idealnie identyczn± g³o¶no¶æ i dynamike. Do tego te okrutne fla¿olety :wink:. I nie próbuj mi wmówiæ ¿e LTE gra inaczej. Bo widzia³em tego kolesia wielokrotnie (tzn. nie live, ale znam do¶æ dobrze jego gre) i wiem ¿e potrafi czasem poci±gn±æ pare ³adnych fraz, ale zaraz niszczy to co zbudowa³ tysi±cem dennych i p³askich riffów.

Ok, teraz TMV. Ciesze siê, Hekatopsychosie, ¿e nie zlinczowa³e¶ ich totalnie. Je¿eli moge Ci doradziæ, to siêgnij po ich najnowszy album "Frances the Mute". Jest zupe³nie inny ni¿ "De-Loused" i odrobine odarty z tego ich punkowego fellu który tak wielu odrzuca³. Tam znacznie lepiej wychodz± ich wyra¿ne zapo¿yczenia i inspiracje z scen takich jak nowojorska salsa i elektryczne fusion lat 70. Do tego jeszcze solidna dawka kraut-rocka i klasycznego hardu. I prosze nie zwracaæ uwagi na ambienty, te im zdeka nie wysz³y :wink:.

Pozdrawiam

P.S.
Ezy - ja nie mogê nic dodaæ, coraz Ciê bardziej lubiê. Szacunek

Dziêki, bardzo mi mi³o.
To jest jeszcze satysfackcja z posiadania wzmacniacza czy instrumentu.

No tak, tylko kogo na to staæ :lol:
 
Awatar użytkownika
Hekatonpsychos
Moderator
Moderator
Posty: 1695
Rejestracja: wt mar 07, 2006 10:05 pm

ndz mar 06, 2005 12:48 pm

Jak czytam/slyszę fusion z lat 70, to widzę/slyszę Weather Report - i drżę ze strachu o swoje bębenki i zmysl estetyczny :lol: Jak fusion to tylko nu-fusion ;)
W LTE grali ci sami ludzie, co w Dream Theater (z wyjątkiem niezwyklego basisty - Tony'ego Levina) więc... I muzyka będzie podobna (chociaż na szczęscie nie identyczna). Petrucci jest niezwykle utalentowanym gitarzystą hardrockowym. Jest bardzo precyzyjny - stąd "nieludzkie" (prawie automatowe) brzmienie, strasznie progrockowy (ach, te "flażolety" ;) ), momentami przekombinowany ale... Nadal hardrockowy. Jeśli nie przepadasz za tą stylistyką, to nie będziesz przepadal za Petruccim i tyle :) BTW, niemal wszystkie (90%) kombajny" w LTE są autorstwa Jordana Rudessa (klawiszowca) ;) Wystarczy popatrzeć na nuty z utworów ;)
Co do braku urozmaicenia, bardzo trudno mi znaleźć wspólny muzyczny mianownik dla Vaiowych "Sex & Religion" (metal), "Te Ultra Zone" (Zappa-pop) oraz "Flexi-ble" (Satriani-Zappa Rock), ten czlowiek ma swój styl więc trudno, żeby gral jak nie on (Hendrix też zdaje się nigdy nie byl dance-dj'em ;) ). Ale, że ma bardzo zmienne "ja" (w moim odczuciu, rzecz jasna) to... Dobrze o nim świadczy.
Z Satchem jest trochę latwiej. "Crystal Planet", "Engines of Creation" i ostatni "Is there a love in space" stanowią jedyne urozmaicenia na jego shred-rock'n'rollowej (fajne określenie swoją drogą) ścieżce. Dodajmy, ścieżce, na którą uwielbiam wstępować (podobnie jak na Vaughanowe teksańskie dróżki, czy Blackmore'owe lub McLaughlinowe trakty)
Pozdrawiam.

PS: Wracając jeszcze na moment do Mars Volta, na pewno przeslucham nowy album - przyznaję slyszalem tylko przedostatni (pierwszy?). Aha, ja nie mam zwyczaju objeżdżać dobrej muzy - mogę co najwyżej stwierdzić, że to nie są "moje" dźwięki :)
 
Ezy Ryder
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 428
Rejestracja: pn kwie 21, 2003 12:20 pm

ndz mar 06, 2005 1:19 pm

Jak czytam/slyszê fusion z lat 70, to widzê/slyszê Weather Report - i dr¿ê ze strachu o swoje bêbenki i zmysl estetyczny  Jak fusion to tylko nu-fusion  

No tutaj siê wyra¼nie ró¿nimy. Fusion to mój ulubiony gatunek muzyczny. Wprawdzie nie Weather Report, ale Miles Davis, Mahavishnu Orchestra, Hancocks' Mwandishi, Return to Forever i takie tam :wink:.

Co do Vaia to poprzestane na tym, ¿e jest ok 8)

Pozdra
 
Awatar użytkownika
Hekatonpsychos
Moderator
Moderator
Posty: 1695
Rejestracja: wt mar 07, 2006 10:05 pm

ndz mar 06, 2005 1:31 pm

Mahawishnu Orchestra uwielbiam. Podobnie jak dokonania Milesa Daviesa (nie wszystkie - ale fusion w jego wykonaniu to perelka), Return to Forever nie kojarzę, a Hancocks Mwandishi (wydawalo mi się, że o się jakoś inaczej pisze) sluchalem kiedyś i nie za bardzo mi się spodobalo.
Na Weather Report mam jednak uczulenie ;) Na tyle silne, że gdy tylko pojawia się nazwa fusion w odniesieniu do tego okresu, mile wspomnienia (związane zwlaszcza z Mahawishnu i poniekąd Kingiem Crimsonem) pękają jak mydlana bańka.
Nie różnimy się jak widać za bardzo. Ot moje uprzedzenie - jedno z nielicznych, jakie mam względem muzy :)
Pozdrawiam.
 
Ranthram
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 249
Rejestracja: wt lip 29, 2003 9:01 pm

ndz mar 06, 2005 2:32 pm

No nie ma co. Miles Davis to nie tylko genialny instrumentalista, ale i Muzyk.

By³a planowana jego wspó³praca z Hendrixem, ale ten niestety zgin±³. Co prawda, obaj panowie mieli kompletnie inne podej¶cie do tego co robili, ale to jeszcze dodaje temu smaczku. Ich nagrania by³yby niesamowite jak s±dzê. No ale có¿...

Co do Weather Report - to jest kawa³ porzêdnej muzy, niezwyk³e ¼ród³o inspiracji dla muzyka. Bo co jak co, ale jazz i fusion s± potrzebne ka¿demu kto chce co¶ tworzyæ, a raczej na czym¶ graæ, bo ucz± niesamowitej swobody w improwizacji.

A pan Jaco Pastorius to mój ulubiony gitarzysta, zdecydowanie.
I gra³ na Fenderze :lol:.

Edit - o Bo¿e, ale paln±³em, oczywi¶cie basista..... Mistrz slapu.
 
Pharaz'gil
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 190
Rejestracja: sob lis 15, 2003 7:29 pm

ndz mar 06, 2005 7:22 pm

A ja zapytam teraz tak: s³ucha kto¶ czasem muzyki hinduskiej?

Ja osobi¶cie s³ysza³em ró¿ne zespo³y wykonuj±ce tê muzykê, ale najbardziej lubiê Raviego Shankara z zespo³em i jego córkê Anushkê Shankar (skubana tak zapitala na sitarze...) oraz Rava Krishna Temple.

-----

Pytanie numer dwa: s³ysza³ kto¶ kiedy¶ zespó³ Brobdingnagian Bards? Bardzo fajna muzyka, u¿ywam jej na sesjach. Dosyæ spor± ilo¶æ kawa³ków mozna znale¼æ (legalnie!) w sieci, np. tutaj. Polecam: Donald Where's Your Trousers Medley, Do Virgins Taste Better Medley, Hobbit's Dance.
 
Ranthram
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 249
Rejestracja: wt lip 29, 2003 9:01 pm

ndz mar 06, 2005 8:47 pm

No rewelacja. Widzia³em jeden jej koncert, a raczej wystêp - koncert pamiêci George'a Harrisona (Beatles) organizowany przez jego najlepszego przyjaciela - Erica Claptona. W³a¶nie tam, gra ona wprowadzenie do wystêpu bia³ych muzyków (beznadziejny). Niemniej - jej kawa³ek jest niesamowity. Strat to piêkny instrument, ale jak siê dowiedzia³em - najdroszy na ¶wiecie (co mnie zreszt± nie dziwi).
 
Ezy Ryder
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 428
Rejestracja: pn kwie 21, 2003 12:20 pm

ndz mar 06, 2005 9:22 pm

Na Weather Report mam jednak uczulenie

No widzisz, ja w sumie te¿ :wink:. Podobaj± mi siê pierwsze trzy p³yty, z czeskim basist± Vitousem, ale pó¼niejsze gdy do g³osu doszli Zawinul i Pastorius to ju¿ totalna klapa i pierwszy krok w strone nu-fusion (bleeeeeee). Crimzon raczej nazwa³bym rockiem inspirowanym jazzem, ale my¶le ¿e mo¿na tu znale¼æ liczne analogie do fusion.
A ja zapytam teraz tak: s³ucha kto¶ czasem muzyki hinduskiej?

Poszukaj nagraæ wy¿ej wspomnianego Mahavishnu Orchestra. Wprawdzie nie jest to stricte hinduska muzyka, ale inspiracja dalekim wschodem s± bardziej ni¿ oczywiste.

Edit: Damn! Jak mog³em zapomnieæ, koniecznie poszukaj p³yt lidera MO, Johna Mclaughlina z Shakti! To ju¿ czyste hinduizmy, ze wszystkimi tablami, sitarami i skalami æwierætonowymi :wink:. Wprawdzie nie mam ¿adnych nagraæ tego projektu, ale z tego co s³ysza³em to brzmi to ca³kiem nie¼le, a i opinie krytyków by³y ca³kiem pozytywne.

Pozdra
 
Ranthram
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 249
Rejestracja: wt lip 29, 2003 9:01 pm

pn mar 07, 2005 4:13 pm

Zbyt masywny gryf w porównaniu z reszt± - trudno go obj±æ i mo¿e przewa¿yæ korpus..


Nie zauwa¿y³em. Gryf owszem masywny (ale i tak nie to co w Les Paulu!), ale decha tez niczego sobie. Nie przewa¿a jej gryf absolutnie!
 
Gieferg__
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 163
Rejestracja: sob gru 04, 2004 12:41 am

ndz mar 13, 2005 11:59 am

co do mojego gustu muzycznego to jesli to kogokolwiek interesuje :mrgreen: preferujê rocka w szczególno¶ci:
-Grunge :arrow: Alice In Chains, Pearl jam,Temple Of The Dog, Stone Temple Pilots, Soundgraden, Mad season
-Hard Rock :arrow: Guns N Roses
oraz takie kapele jak: Audioslave,Velvet Revolver
oraz polskie: D¿em, Hey
a nie przepadam za takimi stricte technicznymi wykonawcami jak Vai,Satriani,Dream Theater, (przerost formy nad tre¶ci± zupe³nie jak DnD :twisted: ) jako¶ bardziej lubiê ciekawy wokal (W.Axl Rose,Chris Cornell,Layne Staley,Eddie Vedder) ni¿ gitarowe popisy (nie ¿ebym nie lubil gitar po prostu jak dla mnie to spe³niaæ powinny inn± rolê, kawa³ków instrumentalych nie lubiê za bardzo , chocia¿ dobre solówki oczywi¶cie lubiê np. master of puppets, november rain (Slash rules) ale równie¿ innego typu (VR:Slither). Jakos bardziej nastawiam sie na klimat poszczególnych kawa³ków nie zas na ich stronê techniczn±.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości