Zrodzony z fantastyki

 
Ziben
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 155
Rejestracja: sob maja 10, 2003 9:19 pm

wt sie 30, 2005 12:32 am

[quote=Ballis]Ilekroæ zagl±dasz do tych plików, naruszasz prawa autorskie.[/quote]
Calkowicie siê z toba zgadzam...
[quote=Ballis] Ba - je¶li przechowujesz pliki na dysku bez zgody autora - jeste¶ z³odziejem. W ka¿dej chwili ³amiesz prawo.[/quote]
£amie prawo, ale z³odziejem by³em tylko w momencie kradzie¿y czyli sciagania tych PDF. Teraz jestem przestêpcom ³ami±cym prawa autorskie.
[quote=Ballis]To ju¿ usprawiedliwianie siê. Kradzie¿ to kradzie¿.[/quote]
Rzeczywi¶cie kradnie siê w ten sam sposób. Tylko s± wiêksi i mniejsi z³odzieje, ja by³em tym mniejszym...
 
Vern
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 750
Rejestracja: śr lip 05, 2006 12:18 pm

wt sie 30, 2005 12:41 am

Przeczytałem felieton i coś niecoś do mnie dotarło. Miałem trochę PDFów na dysku. Doszedłem do wniosku, że właściwie nie są mi potrzebne. Zajmują tylko miejsce na dysku. Ani z nich nie korzystałem ani nie zapowiadało się, abym z nich skorzystał. Zostawiłem sobie kilka (które byćmoże i tak później wyrzucę) a resztę skasowałem w diabły. Mam przynajmniej więcej miejsca na dysku. I jakoś nie tensknię za nimi.
 
Anonim_1

wt sie 30, 2005 12:53 am

<!--QuoteBegin-Ziben+-->
Ziben pisze:
<!--QuoteEBegin-->Istnieje coś takiego jak skrucha i resocjalizacja?

Podstawą do skruchy i resocjalizacji jest prawdziwe zrozumienie istoty popełnionego przestępstwa, pogodzenie się z tym, że naruszyło się prawo i próba naprawienia tego błędu. Nie dość, że próbujesz się usprawiedliwić ("nie ukradłem auta za 300 tys.), to w dodatku nie przyznajesz się do winy ("nie jestem złodziejem").

<!--QuoteBegin-Ziben+-->
Ziben pisze:
<!--QuoteEBegin-->Teraz jestem przestępcom łamiącym prawa autorskie.

Ktoś, kto ukradł samochód za 300 tys. musi być przyłapany na gorącym uczynku, bo inaczej złodziejem nie będzie? Zibenie, kradzieżą jest nielegalne wejście w posiadanie cudzej własności - w tym wypadku własności intelektualnej, zaś mianem złodzieja określa się osobę która popełniła przestępstwo kradzieży, nie zaś człowieka, który to przestępstwo w danej chwili popełnia.
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

wt sie 30, 2005 1:06 am

Rzeczywiście kradnie się w ten sam sposób. Tylko są więksi i mniejsi złodzieje, ja byłem tym mniejszym...
Próba wmówienia sobie, że jest się "gorszym" gatunkiem złodzieja? Typowe...
"Za co siedzisz?
Za niewinność"
No tak, wszak od kradzieży PDF'a do niewinności tylko jeden krok, tak? Czy byłbyś większym złodziejem kradnąć podręcznik prosto ze sklepu? Czy to by Cię nobilitowało w złodziejskim kręgu?
Przyznanie się do faktu bycia złodziejem nie godzi się z własnym postrzeganiem siebie?
Łamie prawo, ale złodziejem byłem tylko w momencie kradzieży czyli sciagania tych PDF. Teraz jestem przestępcom łamiącym prawa autorskie.
Czyli jak ukradnę samochód to jestem złodziejem tylko w momencie kradzieży? Potem jestem już tylko jego bezprawnym posiadaczem? Najdwidoczniej. Muszę to sobie zapamiętać... może jakaś moja postać będzie miała taką filozofię.
nie ukradłem auta za 30 tys.
On nie przyznaje się do kradzieży auta o wartości 30 tys. więc z tym za 300 tys nic nie wiadomo ;)
 
Awatar użytkownika
Aragathor Roaringflame
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 6202
Rejestracja: wt lis 26, 2002 5:52 pm

wt sie 30, 2005 3:55 am

Widzę że dyskusja schodzi w kierunku kłótni i sporów kto jest a kto nie jest złodziejem.

Dlatego chciałbym poruszyć kwestię bliższą forum i RPG, chodzi mi o posądzenie o kradzież podręczników przez osoby twierdzące że:

lwia część forumowiczów "zasobnych" w różnego rodzaju dodatki [...] ma je w pdfach.


Rozumiem że pewne osoby nie mogą zaakceptować tego że można mieć prawie wszystkie podręczniki wydane do systemu, że nie wierzą w takie stwierdzenia tłumacząc w iście polski sposób "pewnie ukradł albo ma pdf'y".
Dziwi mnie taka postawa bowiem są osoby które inwestują w swoje hobby większe pieniądze.
Potem takie osoby piszące na forum zostają zrównane w oczach użytkowników do poziomu "Kazia, pirata który 24/7/365 ściąga skany podreczników".

Przykre to.
 
Haer
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 5081
Rejestracja: ndz paź 17, 2004 4:30 pm

wt sie 30, 2005 4:03 am

Ciekawy felieton, a i sama dyskusja niczego sobie. Dorzucê zatem swoje dwa grosze.
Gdy zaczyna³em przygodê z dedekami, pierwsze podrêczniki mia³em w postaci pdfów. Nawet nie tyle ¶ci±gniêtych, co podrzuconych przez znajomego. Z czasem kolekcja siê rozros³a, jednak w momencie pojawienia sie polskiej edycji, wszystko zast±pi³em wersj± papierow± (pdfy posz³y w diabli). Pó¼niej nadesz³a reedycja i ponownie zainteresowa³em siê pdfami. Tym razem z innego powodu. Pomimo posiadania oryginalnych PHB, DMG i MM (zakupionych jeszcze przed oficjaln± premier±, ale to ju¿ by³a wina sprzedawcy, a nie moja ;) ) zdecydowa³em siê ¶ci±gn±æ wersje elektroniczne. Dlaczego? Kwestia wygody. Wiem, wiem brutalnie to zabrzmia³o, ale naprawdê wola³em na sesji pojawiæ siê z laptopem zawieraj±cym przygodê, odpowiedni± muzykê i pdfy, ni¿ d¼wigaæ plecak wype³niony zeszytami, kilkoma (pó¼niej kilkunastoma) podrêcznikami i p³ytami z muzyk± - nie urodzi³em siê wielb³±dem. ¯eby nie by³o - kupujê oryginalne podrêczniki (ograniczy³em siê teraz tylko do wybranych pozycji, gdy¿ tylko na tyle sobie mogê pozwoliæ) i wolê czytaæ z ksi±¿ki, ni¿ z pdfu, jednak ka¿d± ksi±¿kê, któr± posiadam na pó³ce mo¿na z ³atwo¶ci± znale¼æ u mnie na dysku (tylko to co posiadam legalnie, lub bêdê posiada³ lada chwila). Czy kradnê? Ja za z³odzieja siebie nie uznajê - efekt by³by taki sam gdybym to ja te pdfy tworzy³ na w³asn± potrzebê. Co do podrêczników, których nie mam - có¿, ksiêgarnia obok jest bardzo dobrze zaopatrzona i w razie czego mogê rzuciæ okiem na pozycjê, która mnie potencjalnie interesuje (n.p. jako preview - tak ustrzeg³em siê ostatnio DMG 2 i Stormwrack, tym samym zrezygnowa³em z wersji elektronicznej).
 
The Raven__
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 572
Rejestracja: ndz maja 26, 2002 1:03 pm

wt sie 30, 2005 9:50 am

Zastanawiam siê czy istnieje chocia¿ jeden u¿ytkownik komputera z dostêpem do netu, który nie ma na nim chocia¿ jednej nielegealnej mp3, filmu, gry, systemu operacyjnego czy programu, niezap³aconego shareware z którego ci±gle korzysta...je¿eli ktokolwiek w tym temacie jest tym w³a¶nie ostatnim sprawiedliwym u¿ytkownikiwm komputera dostaje odemnie wirtualny u¶cisk rêki :)

Tak mam na dysku pdfy z podrêcznikami. Co prawda od paru lat nowych nie ¶ci±gam, ale to szczegu³ :)

Dlaczego? Bo lubiê przetestowaæ co¶ przed zakupem - ¶ci±ga³em podrêcznik, czyta³em, sprawdza³em w praktyce i jak by³ porz±dny to kupowa³em. Jak nie - spróbujemy kiedy indziej. A teraz przy okazji przeprowadzki do Warszawy ³atwiej ze sob± zabraæ 50 pdfów ni¿ 50 ksi±¿ek :)
 
Thomas Percy
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 2969
Rejestracja: śr lip 03, 2002 11:50 am

wt sie 30, 2005 9:56 am

Mały off-topic, ale nawiązuję:
<!--QuoteBegin-Haer'dalis+-->
Haer'dalis pisze:
<!--QuoteEBegin-->Co do podręczników, których nie mam - cóż, księgarnia obok jest bardzo dobrze zaopatrzona i w razie czego mogę rzucić okiem na pozycję, która mnie potencjalnie interesuje (n.p. jako preview - tak ustrzegłem się ostatnio DMG 2 i Stormwrack, tym samym zrezygnowałem z wersji elektronicznej).

Tu pojawia się problem.
Przejrzałem spis treści DMG2 i uznałem, że tematyka mnie interesuje. Że wręcz to kupię!
Teraz czytam PDF. I okazuje się, że przez 120 stron nie znalazłem ani jednej nowej dla mnie myśli! Wszystko to można znaleźć na forum, mógłby to napisać niejeden z nas... tylko krócej :(.
Roz1, Running a game: Streszcza się w zdaniu "zapytaj graczy co lubią i jeśli ty też to lubisz, grajcie".
Roz2, Adventures:
- archetypiczne lokacje, no fajne, ale co do jednej pojawiały się już na moich sesjach
- szablon tłuszczy, no fajny, ale nieelastyczny i i tak do Strongholds będę musiał zrobić własny szablon w oparciu o Rój
Roz3, Campaign, przekład z historii średniowiecza na D&D, dla mnie znów nic nowego, i oczywiście wykład jest dłuższy od Strongholds
Roz4, Saltmarsh, tia, no miasto opisali.

Wniosek: ta książka powinna mieć tytuł <span style='font-size:25pt;line-height:100%'>Podręcznik Początkującego Mistrza Gry 2</span>

I tu nie mogą nie oddać ukłonu PDFom i Darklordowi, który czasem pożycza mi podręczniki.

<!--QuoteBegin-Aragathor Roaringflame+-->
Aragathor Roaringflame pisze:
<!--QuoteEBegin-->Widzę że dyskusja schodzi w kierunku kłótni i sporów kto jest a kto nie jest złodziejem..

Apeluję o zaprzestanie wyzywania się od złodziei, bo ktoś nie wytrzyma i odpowie bluzgami (poniekąd słusznie rozumując, że co mnie tu będzie złodziei od złodziei wyzywał) i oczywiście dostanie ostrzeżenie, bo prowodyrem jest moderator.
 
Awatar użytkownika
Canthir
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1053
Rejestracja: wt cze 27, 2006 5:13 pm

wt sie 30, 2005 10:38 am

Zastanawiam się czy istnieje chociaż jeden użytkownik komputera z dostępem do netu, który nie ma na nim chociaż jednej nielegealnej mp3, filmu, gry, systemu operacyjnego czy programu, niezapłaconego shareware z którego ciągle korzysta...jeżeli ktokolwiek w tym temacie jest tym właśnie ostatnim sprawiedliwym użytkownikiwm komputera dostaje odemnie wirtualny uścisk ręki.


Wraz z przejściem na nowego kompa mam wszystko legalne. Muzykę ściąga kolega i daje mi na płytach, a wszystkie szareware'y zostały na starym dysku C. Chyba kilka przydatniejszych programików, do których przywykłam jednak przegram, ale nigdy nie kożystałem i nie będe kożystał z programów p2p typu Kazzaa...


Bo lubię przetestować coś przed zakupem - ściągałem podręcznik, czytałem, sprawdzałem w praktyce i jak był porządny to kupowałem.

Ja idę do Empiku, borę w ręke książke, siadam i czytam... W ten sposób przeczytałem Bóstwa i półbogowie, Epika i ... i jeszcze coś. Dzieki takiemu czytaniu wybrałem Potwory Faerunu... Jeżeli miałbym ściągać *.pdf'y to tylko tych książek, które mam...

Co do przenoszenia podręczników a plików mi łatwiej przenieść bibliotekę niż archiwa, bo stary kopm nie ma nagrywarki, a jak łącze przez kabez to się zawiesza... A książki birę w garść i przenoszę, jedyny problem, że ciężkie dziadostwo...
 
Awatar użytkownika
Pomniejszy ściekowy Golem
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1881
Rejestracja: pn kwie 14, 2003 9:23 pm

wt sie 30, 2005 10:46 am

<!--QuoteBegin-Aragathor Roaringflame+-->
Aragathor Roaringflame pisze:
<!--QuoteEBegin-->Dlatego chciałbym poruszyć kwestię bliższą forum i RPG, chodzi mi o posądzenie o kradzież podręczników przez osoby twierdzące że:

lwia część forumowiczów "zasobnych" w różnego rodzaju dodatki [...] ma je w pdfach.


Rozumiem że pewne osoby nie mogą zaakceptować tego że można mieć prawie wszystkie podręczniki wydane do systemu, że nie wierzą w takie stwierdzenia tłumacząc w iście polski sposób "pewnie ukradł albo ma pdf'y".
Dziwi mnie taka postawa bowiem są osoby które inwestują w swoje hobby większe pieniądze.
Potem takie osoby piszące na forum zostają zrównane w oczach użytkowników do poziomu "Kazia, pirata który 24/7/365 ściąga skany podreczników".

Przykre to.

Ponieważ nie to miałem na myśli, czuję się zmuszony do obrony własnej osoby :wink:

Kiedy pisałem to, że lwia część forumowiczów ma podręczniki w pdfach... miałem na myśli lwią część - czyli nie wszystkich. Doskonale rozumiem, że część ludzi z forum wydaje grube pieniądze na to, aby mieć wszystkie podręczniki w orginale. To nie jest tak, że jak ktoś gada o tym co jest na którejś strone w Complete Divine, to znaczy że w moim umyśle od razu pojawia się wizja "pedefiarza".
Zatem jeśli ktoś mówi, że ma podręczniki tylko papierowe - no to w to wierzę (ja np. mam tylko papierowe). Niemniej jednak, zdaje sobię sprawę, że wielu forumowiczów ma pdfy - wniosek nie został wycięgnięty ot tak, sobie - został wyciągnięty w wyniku długich doświadczeń i rozmów z niejedną osobą (zarówno z forum jak i spoza niego). Nie oskarżaj mnie proszę o zaściankowe, jednostronne myślenie :) .
 
The Raven__
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 572
Rejestracja: ndz maja 26, 2002 1:03 pm

wt sie 30, 2005 11:12 am

muzykê ¶ci±ga kolega i daje mi na p³ytach


I to w jaki¶ sposób jest bardziej legalne od ¶ciagania samemu? Oprócz tego ¿e kolega podpada jesczcze pod rozpowszechnianie.

Ja idê do Empiku, borê w rêke ksi±¿ke, siadam i czytam


I czym to siê ró¿ni od przeczytania ¶ci±gniêtego podrêcznika? Poza tym, ¿e mniej wygodne i niektórzy musz± siê kilkaset kilometrów fatygowaæ aby to zrobiæ? ;)

Co do przenoszenia podrêczników a plików mi ³atwiej przenie¶æ bibliotekê ni¿ archiwa, bo stary kopm nie ma nagrywarki, a jak ³±cze przez kabez to siê zawiesza... A ksi±¿ki birê w gar¶æ i przenoszê, jedyny problem, ¿e ciê¿kie dziadostwo...


Ale i tak ³atwiej przenie¶æ ca³y komputer ni¿ 50 podrêczników do RPG :)
 
Haer
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 5081
Rejestracja: ndz paź 17, 2004 4:30 pm

wt sie 30, 2005 11:30 am

Muzykê ¶ci±ga kolega i daje mi na p³ytach


to ju¿ legalne nie jest - podobnie jak swojego czasu moje pierwsze pdfy

I czym to siê ró¿ni od przeczytania ¶ci±gniêtego podrêcznika?


tak d³ugo jak nie czytasz ca³o¶ci (b±d¼ czego¶ nie przepisujesz - a i to siê robi³o :oops: ) , to nie ma w tym nic z³ego.
 
The Raven__
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 572
Rejestracja: ndz maja 26, 2002 1:03 pm

wt sie 30, 2005 11:44 am

Czyli je¿eli ¶ci±gnê pdf i nie przeczytam ca³o¶ci to te¿ niby jest ok? Co za ró¿nica czy czytasz ca³o¶æ czy nie - albo co¶ jest niedobre albo nie, nie mo¿na tak rozdrabniaæ, bo bêdziemy musieli ustaliæ ile stron mo¿na przeczytaæ i byæ ok...
 
Haer
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 5081
Rejestracja: ndz paź 17, 2004 4:30 pm

wt sie 30, 2005 11:59 am

Czyli je¿eli ¶ci±gnê pdf i nie przeczytam ca³o¶ci to te¿ niby jest ok?


chcesz powiedzieæ, ¿e jako klient nie mam prawa siê zapoznaæ z produktem, przez przej¿enie zawarto¶ci (ew. przeczytania fragmentu) - ja w³a¶nie o czym¶ takim mówiê (i ca³y czas mam na my¶li wersje papierowe, a nie elektroniczne).
 
Anonim_1

wt sie 30, 2005 12:04 pm

<!--QuoteBegin-Aragathor Roaringflame+-->
Aragathor Roaringflame pisze:
<!--QuoteEBegin-->Rozumiem że pewne osoby nie mogą zaakceptować tego że można mieć prawie wszystkie podręczniki wydane do systemu, że nie wierzą w takie stwierdzenia tłumacząc w iście polski sposób "pewnie ukradł albo ma pdf'y".

Nie wiem, ilu forumowiczów posiada legalne podręczniki ani, jak wielu korzysta ze skanów. Zauważyłem jednak, że zdarzają się osoby, wypowiadające się na temat podręczników wydanych kilka dni po ich premierach - pytanie brzmi, czy jest to zasługa szybkiej przesyłki, czy też skanów?

Przy okazji chcę nieco naprostować swoje zdanie - nie uważam osób ściągających pdfy za straszliwych wrogów społeczeństwa, dziwię się jedynie nad motywami, które nimi kierują. Kilka osób przyznało, że tak naprawdę te podręczniki nie były im potrzebne, zostały ściągnięte z ciekawości lub pod presą środowiska. Dziwię się jednak, że hobby, które pochłania tak wiele z wolnego czasu, traktowane jest po macoszemu, że fanom szkoda jest wydać pieniądze na książki.

Możliwe, że sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby nie było problemu z dostępnością do tych podręczników. Gracz przyszedłby do sklepu, przejrzał to, co jest do d20 dostępne, wybrał jakąś pozycję i wyszedł zadowolony. Obecnie poza kilkoma sklepami w większych miastach jedyną alternatywą od kradzieży pozostaje wrzucający olbrzymie marże Rebel oraz sklepy zagraniczne, do których mało kto ma dostęp.
 
Awatar użytkownika
Aragathor Roaringflame
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 6202
Rejestracja: wt lis 26, 2002 5:52 pm

wt sie 30, 2005 12:28 pm

pytanie brzmi, czy jest to zasługa szybkiej przesyłki, czy też skanów?

Odpowiem odnosząc się do środowiska w którym gram.
Istnieją sklepy które już pierwszego dnia premiery wysyłają pocztą książki (kupuje w jednym z nich).
Już następnego dnia po premierze jestem w stanie o kupionej książce dyskutować ponieważ poczta potrzebuje tu tylko 1 dnia by paczkę dostarczyć.

Nie wiem jak jest w Polsce ale chyba nie tak szybko :wink: .
Co prowadzi do takich a nie innych wniosków.
 
Awatar użytkownika
Canthir
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1053
Rejestracja: wt cze 27, 2006 5:13 pm

wt sie 30, 2005 12:31 pm

Czyli jeżeli ściągnę pdf i nie przeczytam całości to też niby jest ok? Co za różnica czy czytasz całość czy nie - albo coś jest niedobre albo nie, nie można tak rozdrabniać, bo będziemy musieli ustalić ile stron można przeczytać i być ok...


Różnica jest taka, że ja nie zapisuję fizycznie tego co mnie interesuje, tylko ledwo zapamiętuje. Jak mam PDFa to mam całego. Książke tak jak i PDFa można mieć, albo nie. Możesz przeczytać PDFa w sieci z legalnego źródła, ale go nie ściągać, tak jak możesz czytać książkę i odłożyć ją na półkę...

Największą "zaletą" nielegalnych PDFów jest ich cena, a raczej jej brak. Za podręczniki, albo legalne PDFy trzeba nieźle się wykosztować, a takiego można mieć nawet nie za dziękuję, a treść jest taka sama... Sądze, że pierwszym krokiem w zwalczeniu tego zjawiska powinna być obniżka cen legalnych materiałów, aby zawartość półek nie świadczyła o grubości portfela...


Pozdrawiam
 
The Raven__
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 572
Rejestracja: ndz maja 26, 2002 1:03 pm

wt sie 30, 2005 12:38 pm

chcesz powiedzieæ, ¿e jako klient nie mam prawa siê zapoznaæ z produktem, przez przej¿enie zawarto¶ci (ew. przeczytania fragmentu) - ja w³a¶nie o czym¶ takim mówiê (i ca³y czas mam na my¶li wersje papierowe, a nie elektroniczne).


Nie, ja siê pytam czym ró¿ni siê ¶ci±gniêcie podrêcznika i przecztanie fragmentu od wizyty w Empiku i uczynienie tego samego? I od którego momentu koñczy siê zapoznawanie z produktem a zaczyna kradzie¿?
 
Awatar użytkownika
Canthir
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1053
Rejestracja: wt cze 27, 2006 5:13 pm

wt sie 30, 2005 12:50 pm

Nie, ja się pytam czym różni się ściągnięcie podręcznika i przecztanie fragmentu od wizyty w Empiku i uczynienie tego samego? I od którego momentu kończy się zapoznawanie z produktem a zaczyna kradzież?


Kiedy ściągniesz i przeczytasz posiadasz zarówno wiedzę o danym materiale jak i sam materiał, a kiedy tylko przeczytasz posiadasz wiedzę, ale materiał zostaje na półce... Ponieważ pamięć jest ulotna na pewno będziesz musiał wracać do tych informacji, a skoro masz je na dysku, to tak jakbyś miał książke na półce - w zasięgu ręki, a nie w sklepie...
 
Pedro Alvarez
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 753
Rejestracja: pn gru 16, 2002 6:19 pm

wt sie 30, 2005 1:37 pm

Nie wiem, ilu forumowiczów posiada legalne podrêczniki ani, jak wielu korzysta ze skanów. Zauwa¿y³em jednak, ¿e zdarzaj± siê osoby, wypowiadaj±ce siê na temat podrêczników wydanych kilka dni po ich premierach - pytanie brzmi, czy jest to zas³uga szybkiej przesy³ki, czy te¿ skanów?


Paradoksalnie wg. mnie te osoby najczê¶ciej dysponuj± orygina³ami. Nielegalne pdf'y na sieciach p2p pojawiaj± siê z kilku tygdoniowym po¶lizgiem.
 
The Raven__
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 572
Rejestracja: ndz maja 26, 2002 1:03 pm

wt sie 30, 2005 2:56 pm

Kiedy ¶ci±gniesz i przeczytasz posiadasz zarówno wiedzê o danym materiale jak i sam materia³, a kiedy tylko przeczytasz posiadasz wiedzê, ale materia³ zostaje na pó³ce... Poniewa¿ pamiêæ jest ulotna na pewno bêdziesz musia³ wracaæ do tych informacji, a skoro masz je na dysku, to tak jakby¶ mia³ ksi±¿ke na pó³ce - w zasiêgu rêki, a nie w sklepie...


Je¿eli przeczytasz ten sam fragment w pdfie i w ksi±¿ce to +- zapamietasz to samo. Potem mo¿esz jeszcze raz zajrzeæ do pdfa albo jeszcze raz isæ i sprawdzic w ksi±¿ce - pdf jest bli¿ej, ale pozatym dla mnie dalej nie ma ró¿nicy, czy kto¶ czyta sobie ksi±¿ki w Empiku czy ich skany - i w ten i w ten sposób czyta ksi±¿kê której nie kupi³.

Swoja droga mi³o by by³o, gdyby istnia³y RPGowe biblioteki - je¿eli potrzebujesz materia³u z jakiej¶ bardzo drogiej ksi±¿ki nie musisz jej kupowaæ, wystarczy i¶æ do biblioteki. Ale je¿eli potrzebujesz jakiegosfragmentu podrêcznika do sesji, to masz wybór albo go kupiæ albo ¶ciagn±æ ;)
 
Anonim_1

wt sie 30, 2005 3:06 pm

<!--QuoteBegin-Pedro Alvarez+-->
Pedro Alvarez pisze:
<!--QuoteEBegin-->Paradoksalnie wg. mnie te osoby najczęściej dysponują oryginałami. Nielegalne pdf'y na sieciach p2p pojawiają się z kilku tygdoniowym poślizgiem.

It depends :)
Prowadziłem jakiś czas temu grupie, która zaskakiwała mnie dostępem do pewnych materiałów praktycznie 2-3 dni po premierze. Na moje słowa zdziwienia odpowiadali: "wystarczy wiedzieć, gdzie szukać".

<!--QuoteBegin-The Raven+-->
The Raven pisze:
<!--QuoteEBegin-->Jeżeli przeczytasz ten sam fragment w pdfie i w książce to +- zapamietasz to samo.

Zgadza się - klient ma jednak prawdo zapoznać się z towarem i zwrócić go, jeśli nie spełni jego oczekiwań. Polskie realia niejako zmuszają chcących upewnić się, czy dana książka warta jest kupna, do ściągania (pisał o tym wcześniej Thomas Percy). Co ciekawe, niektóre zagraniczne sklepy mają zwyczaj foliować książki, uniemożliwiając w ten sposób choć pobieżne ich przeglądnięcie (np. londyński Orcsnest), co niestety może również kierować myśli potencjalnego nabywcy w stronę p2p.
 
Awatar użytkownika
AdamWaskiewicz
Szef działu
Szef działu
Posty: 5620
Rejestracja: śr lut 05, 2003 1:06 pm

wt sie 30, 2005 3:07 pm

<!--QuoteBegin-The Raven+-->
The Raven pisze:
<!--QuoteEBegin-->Swoja droga mi³o by by³o, gdyby istnia³y RPGowe biblioteki - je¿eli potrzebujesz materia³u z jakiej¶ bardzo drogiej ksi±¿ki nie musisz jej kupowaæ, wystarczy i¶æ do biblioteki. Ale je¿eli potrzebujesz jakiegosfragmentu podrêcznika do sesji, to masz wybór albo go kupiæ albo ¶ciagn±æ ;)


I erpegowcy gremialnie by po¿yczali i kserowali, bo wychodzi³oby nieporównywalnie taniej ni¿ kupiæ orygina³. Ja jako¶ do wizji erpegowych bibliotek podchodzê z rezerw±.

Pozdrawiam,
Adam
 
Wanderer
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 465
Rejestracja: wt paź 26, 2004 9:39 pm

wt sie 30, 2005 3:08 pm

Chcia³em jeszcze wtr±ciæ dygresjê odno¶nie samego felietonu, a nie zjawiska:
Dawno temu by³o nieco inaczej. Nie tylko dlatego, ¿e dostêp do Internetu by³ mocno utrudniony. Jeszcze kilka lat temu, zanim ukaza³a siê polska edycja D&D ludzie operowali bardziej na podrêcznikach podstawowych i w³asnej inwencji, ni¿ tysi±cach stron dodatków.

Owszem, opierano siê wtedy na w³asnej inwencji, a mo¿liwo¶ci kradzie¿y w³asno¶ci intelektualnej by³y mocno ograniczone, ale to nie ¶wiadczy o tym, ¿e dawniej fani nie kradli. Przecie¿ np. w MiMie mnóstwo by³o felietonów, w których stary wyjadarz zachwala³ czasy, gdy rozpowszechniano kserówki kserówek podrêcznika, zeszyty z przepisanymi tabelkami DnD, informacje od kuzynów z Anglii, którzy mogli poczytaæ podrêcznik w sklepie... We wspomnieniach tych nie ma ¿adnej ¿enady ani poczucia wstydu, a przecie¿ zjawisko jest dok³adnie takie samo!
Wniosek: fani kradli tak samo, ¿eby mieæ dostêp do rozrywki i materia³ów, bez których przecie¿ mogliby siê obej¶æ... Tylko skala siê zmieni³a, ale to przecie¿ normalne we wspó³czesnym globali¼mie i zalewie popkultury.
Koniec dygresji.
 
Awatar użytkownika
Canthir
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1053
Rejestracja: wt cze 27, 2006 5:13 pm

wt sie 30, 2005 3:23 pm

Co ciekawe, niektóre zagraniczne sklepy mają zwyczaj foliować książki, uniemożliwiając w ten sposób choć pobieżne ich przeglądnięcie (np. londyński Orcsnest), co niestety może również kierować myśli potencjalnego nabywcy w stronę p2p


Przychodzę do Empiki, na półce są 3 Podręczniki Psioniki, przy czym dwa są zafoliowane. Oczywiście łapie za ten bez folii i zaczynam szybko przeglądac skupiając się jedynie na ciekawych i interesujących pozycjach, gdybym czytał cały to zajęłoby mi to kilka godzin: nie ma czasami gdzie usiąść, ludzie się pałętają, jest hałas... Zauważyłem,ze w Empiku w galaxy (wtajemniczeni wiedza gdzie) jest miejsce, że moża wziąć książkę, klapnąc sobie i czytać. Jest to kawałek od półek z RPG, jednakowoż ja też wybieram interesujące mnie publikacje i czytam co ciekawsze akapity. Tak w moje łapki dostały się: Podręcznik Przygód Epickich, Księga Planów, Krainy Wschodu (nie mówcie Grubemu), a także posiadany przezemnie Podręcznik Gracza i Potwory Faerunu.

Jezeli masz PDFa na dysku, starczy, że włączysz komputer i już możesz go odczytać, ale, żeby poczytać książkę, trzeba wyjść z dumu, pójść do przystanku, przejechać przez miasto, dojść do sklepu i jeszcze znaleźć interesującą książkę...

Ciekawie rozwiązano problem w pewnym sklepie internetowym z muzyką, gzie możesz kupować każdy utwór z płutu oddzielnie za śmieszne pieniądze, a przedtem możesz odsłuchać pierwszą minutę ścieżki. Szkoda, że pierwszy utwór z Live in Midgard przez 46 sekund to ciche okrzyki publiczności "Therion Therion...".


Pozdrawiam
 
Anonim_1

wt sie 30, 2005 3:39 pm

<!--QuoteBegin-Canthir+-->
Canthir pisze:
<!--QuoteEBegin-->Sądze, że pierwszym krokiem w zwalczeniu tego zjawiska powinna być obniżka cen legalnych materiałów, aby zawartość półek nie świadczyła o grubości portfela...

Bardzo się cieszę, że poruszyłeś ten wątek. O "złodziejskich" marżach i robieniu z RPG rozrywki elitarnej rozmawiałem wczoraj ponad trzy godziny. Moim zdaniem, według prawa nie ma okoliczności łagodzących, choć moralno-etycznie mógłbym się z Tobą zgodzić.

Sytuacja jest jasna - płacisz ustaloną przez sprzedawcę cenę lub nie. Możesz nie zgadzać się z olbrzymimi marżami, protestować, jednak zanim to zrobisz, pomyśl - na grze musi zarobić masa osób - autor/tłumacz, ilustrator, redaktor, wydawca, hurtownik, detalista. Do tego trzeba doliczyć koszty promocji, dystrybucji, podatki, druku, czasami koszt licencji. Weź pod uwagę również to, że RPG nie są rozrywką popularną (szczególnie w naszym kraju) i by utrzymać zysk na opłacalnym poziomie, cena musi być wysoka (niski nakład to zmora polskich wydawnictw). Gdyby fani kupowali więcej, wydawca prawdopodobnie byłby w stanie obniżyć cenę.

<!--QuoteBegin-Wanderer+-->
Wanderer pisze:
<!--QuoteEBegin-->Przecież np. w MiMie mnóstwo było felietonów, w których stary wyjadarz zachwalał czasy, gdy rozpowszechniano kserówki kserówek podręcznika, zeszyty z przepisanymi tabelkami DnD, informacje od kuzynów z Anglii, którzy mogli poczytać podręcznik w sklepie...

Wydaje mi się, że była to raczej konieczność, niż chęć posiadania podręczników za darmo. Za przykład niech posłuży mój Amber Diceless RPG, mający równo 14 lat. Podręcznik ten kupił mój znajomy za spore pieniądze, korzystając z okazji na Krakonie 1994. Niestety, nie miałem możliwości zdobycia go w oryginale, część starałem się przepisać, choć ostatecznie skserowałem całość. Po 2-3 latach odkupiłem go, ksero zaś wyrzuciłem. Gdybym miał okazję kupić go wcześniej, kupiłbym.

Podobna sytuacja tyczyła się Star Wars'ów (WEG). Przez kilka dobrych lat polowałem na ten podręcznik, by w końcu, dzięki dobrodziejstwu niejakiego Smoqu, zdobyć go za sumę około 120 zł (książka przywędrowała do mnie z Niemiec).

Krótko mówiąc - czasami nie ma okazji zdobyć jakiegoś podręcznika. Gdzieś w przepaściach moich płyt posiadam pdf Illithiady, dodatku, którego nie widziałem nawet na eBay'owych licytacjach. Kupiłbym go bez wahania, jeśli byłaby tylko okazja - takiej zaś niestety nie mam.
 
Awatar użytkownika
Aragathor Roaringflame
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 6202
Rejestracja: wt lis 26, 2002 5:52 pm

wt sie 30, 2005 3:59 pm

na grze musi zarobić masa osób - autor/tłumacz, ilustrator, redaktor, wydawca, hurtownik, detalista.

Pamiętajmy że w wielu podręcznikach WotC mamy przyjemnośc oglądania grafik osób takich jak O'Connor, Reynolds i Spencer. Ci panowie za grosze nie pracują. Pozatym płacimy nie za trzeciorzędny papier śniadaniowy.
 
The Raven__
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 572
Rejestracja: ndz maja 26, 2002 1:03 pm

wt sie 30, 2005 4:04 pm

Canthir - od kiedy Orcnest foliuje ksi±¿ki? Ja jak tam by³em pamiêtam ¿e sporo zabawy mia³em je przegl±dajac :) Ale to by³o ponad 3 lata temu, a sklep wygl±da³ wtedy jak ziemia obiecana polskiego RPGowca :)

Adam Wa¶kiewicz - nie mówiê, ¿e to wizja realna, tylko ¿e piêkna :) Bo wiadomo jakby siêto skoñczy³o...chocia¿ mimo wszystko ³atwiej ¶ci±gn±æ podrêcznik ni¿ przepisaæ/skserowaæ, wiêc mimo wszystko chyba niewiele osób by po¿ycza³o w tym celu.
 
Haer
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 5081
Rejestracja: ndz paź 17, 2004 4:30 pm

wt sie 30, 2005 4:12 pm

np. londyñski Orcsnest


co fakt to fakt, ale ju¿ Playin Games tego nie robi± (tzn nie wszystkie) i mo¿na u nich swobodnie przegl±daæ wiêkszo¶æ podrêczników. S±dzê, ¿e londyñscy rpgowcy s± tego ¶wiadomi (i nie s± osamotnieni w dostêpie do nieofoliowanych podrêczników). Co ciekawe Anglików w sieciach p2p nie brakuje.
 
Awatar użytkownika
Hekatonpsychos
Moderator
Moderator
Posty: 1695
Rejestracja: wt mar 07, 2006 10:05 pm

wt sie 30, 2005 4:15 pm

Jeżeli przeczytasz ten sam fragment w pdfie i w książce to +- zapamietasz to samo. Potem możesz jeszcze raz zajrzeć do pdfa albo jeszcze raz isć i sprawdzic w książce - pdf jest bliżej, ale pozatym dla mnie dalej nie ma różnicy, czy ktoś czyta sobie książki w Empiku czy ich skany - i w ten i w ten sposób czyta książkę której nie kupił.


Kradzieżą jest posiadanie cudzego przedmiotu/produktu. Nie możliwość jego przejrzenia. Wyobraźcie sobie, że przysłowiowy EMPIK jest "kumplem" ;) który pozwala Wam obejrzeć posiadane przez niego książki. Kumplem interesownym dodajmy, bo, zeby wziąć te książki na dłużej trzebaby było zapłacić. I tak jak nie jest przestępstwem pożyczenie (bez prowizji!) płyty CD najbliższemu przyjacielowi, tak nie jest kradzieżą choćby nauczenie się w EMPIKu podręcznika na pamięć.
Niektóre z padających tutaj argumentów wywołały u mnie kolejne skojarzenie. Będąc konsekwentnym należałoby nazwać złodziejem każdego, kto nauczył się choćby nucić (zapamiętał) utwór.
Pozdrawiam.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości