Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Ysabell
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1410
Rejestracja: wt maja 04, 2004 12:48 am

śr kwie 16, 2008 3:45 pm

To może ja się wypowiem, biorąc pod uwagę, że to moje było zdanie o odległych w czasie konsekwencjach. Napisałam:
ja pisze:
I tylko na jedno chciałabym jeszcze zwrócić uwagę - wszystkie problemy, które ewentualnie, czasami, bardzo rzadko mogłyby się pojawić w psychice naszych graczy mają spore szanse objawić się dopiero za 5, 10, 20 czy 50 lat.

Nie po to, żeby twierdzić, że RPG wywołuje traumę, albo traumę oddaloną w czasie, tylko po to, żeby pokazać, że nie zawsze możemy ocenić efekt naszych działań tuż po jego nastąpieniu.

Bo z tym, że efekty sytuacji budzących emocje mogą objawiać się po wielu latach, chyba wszyscy się zgadzamy? [prosty przykład książkowy: dziewczynka, która jest świadkiem topienia kocięcia przez wiele lat nie ma żadnych związanych z tym objawów, a po kilkudziesięciu latach pojawia się u niej bardzo silna fobia "obudzona" teoretycznie obojętnym bodźcem - opuszczeniem sąsiedniej posesji]

Więc, skoro sesje RPG mają budzić silne emocje, nie ma chyba powodu sądzić, że takie sytuacje nie mogą się wydarzyć i w tym przypadku?


Zwróćcie uwagę na to, że ta dyskusja jest już w tym momencie dyskusją wybitnie etyczną. Napisałeś:
Sam kiedyś cierpiałem na lęk wysokości. Ostatnim etapem przezwyciężenia lęku był skok na linie. Czy to była psychoterapia, czy po prostu extremalna zabawa, której efektem ubocznym było całkowite pokonanie lęku wysokości?

Nie mam zamiaru spierać się, czy to pomogło, ani czy to było właściwe. Ale jednocześnie nie byłabym w stanie wziąć na siebie odpowiedzialności za danie komuś rady, aby w analogicznej sytuacji postąpił w ten sposób. I to chyba właśnie jest ta różnica...?

Jednocześnie wiele tutaj zależy od założenia w jakim stopniu "asertywni" czy "dojrzali" są potencjalni czytelnicy czy gracze. Tak jak już wspomniałam pod tekstem - ja sama mam problemy z wycofywaniem się z pewnych sytuacji (teraz mniejsze - niegdyś większe). Tak samo bardzo dużo moich znajomych nie tylko erpegowych. I - szczerze mówiąc - niespecjalnie wierzę w istnienie jakiejkolwiek drużyny, na którą zupełnie nie działają takie rzeczy jak zasada społecznego dowodu słuszności (skoro moi kumple tak uważają, to to jest dobre - eksperyment Ascha), zasada zaangażowania (sam się na to zdecydowałem, sporo już zrobiłem, żeby się dobrze bawić, więc to jest dobre), czy choćby wpływu autorytetu - w tym wypadku osoby znaczącej (szanuję Ziutka i chciałbym być taki jak on, więc skoro on uważa, że to jest słuszne, też tak uważam - eksperyment Milgrama). Choć, oczywiście, jest to możliwe.


I znowu - wcale nie chcę dyskutować o psychologii, bo zwyczajnie nie mam czasu zakopywać się w książkach i szukać odpowiedzi czy dowodów. Ponieważ tak naprawdę, tak jak już wspominałam, podstawowym problemem jest tutaj etyka. Pytasz:
Mikołaj Kołyszko pisze:
A co do Twojej etyki. Rozumiem, że wg Twojej, twórcy filmu "Mumia" (z 1932 r.) są odpowiedzialni za 7 zawałów, które miały miejsca w salach kinowych, w momencie, gdy te 7 osób zobaczyło (IMHO genialną jak na tamte czasy) scenę jak mumia ożywa?

A ja jestem bardzo zdziwiona. Dla mnie to dość oczywiste. Owszem, byli współodpowiedzialni za te zawały (tak samo jak osoby, które poszły na ten film mimo ostrzeżeń, bo pewnie takie były). Jaka może być inna odpowiedź na to pytanie?


A już zupełnie na koniec - oczywiście, że przesadzam. Wiem, że przesadzam, ale wolę moją przesadę od przesady w drugą stronę. Na wszelki wypadek zapytałam dwóch znajomych ze studiów, którzy także mieli styczność z erpegami co sądzą na ten temat. Powiedzieli, że oczywiście, że przesadzam, ale oni się ze mną zgadzają. :)

Także nie musicie mnie przekonywać - wiem sama ;).
 
Awatar użytkownika
Mikołaj Kołyszko
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 54
Rejestracja: sob sty 20, 2007 2:25 am

śr kwie 16, 2008 4:12 pm

W sumie nie mam co na to odpowiedzieć ;) Przyznałaś się, że przesadzasz, ja z Tobą się zgodzę.
Zgodzę się też, że lepiej przesada w tą stronę niż drugą.

Niemniej ja wolałbym zachowywać tu pewną równowagę niż popadać w którąś ze skrajności. Wymagam od moich znajomych mówienia jakie są ich oczekiwania, mówienia jaki był odbiór (opowiadania, sesji, gry paragrafowej). Zazwyczaj jesteśmy dla siebie dość surowymi, ale wydaje mi się, że sprawiedliwymi krytykami. - takie podejście to gwarant bezpieczeństwa. Niestety to musi być mikrospołeczność, gdzie wszyscy mają względem siebie równe prawa (czyli po prostu społ. ludzi asertywnych i dojrzałych) i nikt na siebie nie obraża, gdy usłyszy, obok pochwał także twardą krytykę.
Może masz rację, że takich społeczności wcale nie jest tak dużo jak mi się wydaje? Hmm.....
Nie mniej - zostawiam to jak jest. Jeśli chce się mieć wokół ludzi odpowiedzialnych trzeba wymagać od nich odpowiedzialności, a nie brać zawsze winę na siebie, bądź kogoś innego. Ostrzegać przed niebezpieczeństwem (jak Ty to zrobiłeś m.in.), ale nie budować muru wokół niego.

Poprosiłem Vanderusa, by nie ciął już artykułu, tylko zamieścił w kolejnej części całą jego resztę. Nie wiem ile ludzi przebrnie przez 15 str, ale chyba warto by czytelnik przeczytał przy jednej okazji zarówno o sposobach prowadzenia, jak i chronienia graczy [czyli to co było już na forum: nie przymuszania do dramy; zawsze dawania wolnej ręki czy ktoś woli opis i mechanikę, czy dramowe odegranie; po każdej sesji rozmowa o tejże (wg zasad Ezechiela); wielka delikatność przy poruszaniu tematów światopoglądowych, etc.].

A co do filmu droga Ysabel, moim zdaniem to niepokojąca skrajność, a nie etyczna sprawiedliwość.
Moim zdaniem pełną odpowiedzialność ponoszą osoby, które dostały zawału. Czemu?
- dostały ostrzeżenie, iż idą na film grozy. Znały stan swojego organizmu, wiedziały, że powinny unikać zbyt dużych emocji. Zignorowały to? Tylko i wyłącznie ich wina.
- [ten fragment nie tyczy się osób z wadami serca, te jednak i tak zawiniły, fragment wyżej o tym mówi] zawał nie bierze się znikąd i nagle, bez wcześniejszych niepokojących objawów. To wynik zaniedbania swojego organizmu. Kto nie przejmuje się swoim stanem zdrowia, doprowadza się do tak złego stanu jest w przeważającej mierze sam winny.
-osoby, które wiedząc o przypadłości ich bliskich, tworzyły wokół nich sytuacje stresowe; je także można uznać za współwinne .

Jeśli nie znały swojego stanu zdrowia - nikt tu nie ponosi winy. Nieszczęśliwy przypadek.

Moja kuzynka cierpi na porfirię (bardzo rzadka choroba), lekarze (tak jak wszyscy dookoła) nie wiedzieli o tym i dali jej leki, które mogły ją zabić. Całe szczęście nic takiego się nie stało, skarżyła się na wielki ból, zrobili jej badania na porfirię i się okazało, że niestety cierpi na tą przypadłość.
Czy gdyby zginęła, byłaby to wina lekarzy?
Moim zdaniem nie. Chcieli jak najlepiej i zachowali odpowiednie środki ostrożności. Mimo tego mogła się zdarzyć tragedia - prędzej nazwałbym to nieszczęśliwym wypadkiem, niż morderstwem, czy błędem w zawodzie.

Ysabel, czy to samo sądzisz o twórcach filmu "Rybka zwana Wandą"? Są winni tego, że jeden z ich widzów umarł ze śmiechu? (autentyczny przypadek).
 
Awatar użytkownika
Aesandill
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1230
Rejestracja: wt mar 27, 2007 8:12 pm

śr kwie 16, 2008 4:50 pm

Ysabell:
Oczywiści twoja przesada jest dużo lesza niż przesada w druga strone. Chodzi tylko o to ze umiar i brak przesady byl by chyba optymalny. Niemniej dobrze ze pojawia się dla równowagi głos z "drugiej strony".

A co do Mumii...

Niedawno byłem z dziewczyną na horrorze "Mgła" w małym kinie w Mrągowie.
Ku naszemu zdziwieniu na widowni dostrzegliśmy sporą grupe dzieciaków w wieku 8 do 12 lat(na oko), film byl od lat 15. Dodam że film jest dość wstrząsający.
Po filmie udaliśmy się do kasy(siedziało tam kierownictwo kina) aby wyjaśnić sprawe. Kasjerka pokazując na najmniejszego dzieciaka i panią obok stwierdziła że tego malucha to przyprowadziła mama, i to mama kupowała bilety.

Jeśli ten dzieciak dostanie psychozy czy innego zaburzenia, czyja to bedzie wina?
Twórców filmu?
Stevena Kinga?
Czy może nieodpowiedzialnego rodzica i pracowników kina?

Czy nalezy zdjąć Mgłe z afiszu aby dmuchać na zimne?
 
Awatar użytkownika
Ezechiel
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 860
Rejestracja: czw mar 27, 2003 11:07 am

śr kwie 16, 2008 5:08 pm

a) Przykład z porfirią uznałbym za błąd lekarski. Zgodnie z procedurami powinni wykluczyć choroby genetyczne, zanim podadzą ryzykowny lek.

b) Uznaję winę matki i obsługi kina. Producenci określili precyzyjnie widownię filmu, w przeciwieństwie do Mumii czy artykułu Mikołaja.

Ys i ja przesadzamy - wiemy o tym. Problem polega na tym, że robiliśmy prelekcję o etyce i BHP kilka razy i zawsze pojawiały się odpowiedzi sugerujące łamanie tych zabezpieczeń. Od tamtej pory stoję na stanowisku, że nie należy naruszać granicy pomiędzy życiem a grą.
Oboje też pamiętamy czasy starego MiMa, tyle, że podchodzimy do nich bardziej krytycznie.

Proszę nie nazywaj tego "stanami paranoidalnymi", bo to obraża ludzi cierpiących rzeczywiście z tego powodu. (Możesz nazwać o asekruantyzmem, czy jakąś inną, wygodną obelgą).

Nie uważam wszystkich erpegowców za osoby z zaburzeniami, tak samo jak nie uważam ich wszystkich za osoby dojrzałe - nawet jeśli oni sami tym słowom przeczą. Ilu znasz erpegowców, którzy na pytanie "Czy jesteś dojrzały?" odpowiedzieliby: "Nie"?

Twoje podejście to dla "potencjalnego bezpieczeństwa" uznanie wszystkich ludzi za nieodpowiedzialnych i posiadających zaburzenia psychiczne. Neutral No bo w końcu niewykształcony człowiek, bez wywiadu rozpoznawczego, nie jest w stanie bezpiecznie nawiązać z nikim kontakt, czyż nie? Neutral


Przeczytaj jeszcze raz nasze posty, nie dopowiadaj tego, co Ci wygodnie.

Niestety to musi być mikrospołeczność, gdzie wszyscy mają względem siebie równe prawa (czyli po prostu społ. ludzi asertywnych i dojrzałych) i nikt na siebie nie obraża, gdy usłyszy, obok pochwał także twardą krytykę.


I wierzysz, że tylko takie społeczności przeczytają Twój tekst?
 
Awatar użytkownika
Mikołaj Kołyszko
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 54
Rejestracja: sob sty 20, 2007 2:25 am

śr kwie 16, 2008 5:46 pm

Jestem naiwny, bo wierzę. Zawsze gdy coś piszę, mam nadzieję, że przeczytają go ludzie myślący - i tyle.

Co do porfirii. W tamtych czasach były bodaj dwa ośrodki w Polsce zajmujące się diagnozowaniem tej choroby (dziewczyna mieszkała w Czersku w woj. Pomorskim), najbliższy zaś był w Warszawie.
To nie był błąd lekarski. Wtedy mało kto o tej chorobie słyszał (przy czym ta przypadłość była na tyle rzadka i "niezwykła", że "Nie do wiary" zrobił o niej program <lol>).
Przy czym porfiria może przez całe życie przebiegać bezobjawowo (więc nie było najmniejszych podejrzeń, że w tą stronę jest coś nie tak) - tak było w przypadku mojej kuzynki. Jej organizm zareagował dopiero po otrzymaniu, groźnego dla niej leku.

OK, za "paranoidalne" przepraszam. Wyciągam rękę i możemy skończmy się bawić w obupólne chamstwo?

Mamy inne zdanie, dobrze, że to mówicie (na wypadek gdybym ja się mylił) i tyle.

Czekam jeszcze na odpowiedź co do etycznej odpowiedzialność twórców "Rybki zwanej wandą", bo to mnie ciekawi.
 
Awatar użytkownika
Aesandill
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1230
Rejestracja: wt mar 27, 2007 8:12 pm

śr kwie 16, 2008 8:24 pm

Ezechiel pisze:
b) Uznaję winę matki i obsługi kina. Producenci określili precyzyjnie widownię filmu, w przeciwieństwie do Mumii czy artykułu Mikołaja.
(...)
I wierzysz, że tylko takie społeczności przeczytają Twój tekst?


ech.
A jak niedojrzały pietnastolatek czy nawet osiemnastolatek obejrzy Mgłe i będzie miał potem problemy, to już dobrze? Może zabrońmy wogóle ją wyświetlać? Czy jednak w społeczeństwie należy mieć tą odrobine wiary w rozsądek ludzi, nawet jak zdąża się tacy "rozsądni" jak wspomniana pani z osmiolatkiem?

wydaje mi się że jednak zaczynanie artykułu:

" Uwaga, to nie jest tekst dla idiotów, niedojrzałych, sadystów itd., jest przeznaczony dla ludzie rozsądnych, potrafiący samodzielnie ocenić jego treśc"
Trąci absurdem. Chyba założeniem jest to ze pisze się tekst dla ludzi którzy potrafią go krytycznie zinterpretować. I jak ktoś publikuje tekst na Horror Rpg nie bedzie pisał o teletubisiach.
"...Redakcja zaleca dokładne przemyślenie..." - nie wystarczy?

Zreszta i tak kazdy idiota, niedojrzały i sadysta przeczytał by ten artykul, tylko po to by zobaczyć czego mu nie wolno.
Ja jednak lubie jak autor nie traktuje mnie z zasady jak idiotę.


Podawałem juz przykład z siekierą?

czy powinnismy pisac:
Nie wbijać nikomu w plecy, nie rzucac w ludzi, nie jest to broń szermiercz itd.!

Bo jakiś sadysta jej do tego używa?
Bo jakiś idiota kogoś udezy?
Bo niedojrząły gówniarz naoglądał się teksańskiej masakry?

A może wystarczy;
"Uwaga ostre narzedzie, chronić przed dziećmi"
 
Awatar użytkownika
Drachu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1617
Rejestracja: sob cze 26, 2004 1:50 pm

śr kwie 16, 2008 9:04 pm

Aesandill pisze:
A jak niedojrzały pietnastolatek czy nawet osiemnastolatek obejrzy Mgłe i będzie miał potem problemy, to już dobrze? Może zabrońmy wogóle ją wyświetlać? Czy jednak w społeczeństwie należy mieć tą odrobine wiary w rozsądek ludzi, nawet jak zdąża się tacy "rozsądni" jak wspomniana pani z osmiolatkiem?


Teza: Trzeba uważać, bo RPG potrafią niedojrzałego gracza kopnąć w dekiel.
Odowiedź: Mgła też kopie.

Przypomiana mi to odwieczne dyskusje na forach onetu:
Teza: Nie podoba mi się, że wszędzie leza psie kupy, czemu nikt tego nie sprząta?
Odpowiedź: A na drogach giną ludzie, czemu nikt z tym nic nie robi?

Okej, giną, ale co ma to do kup? Może i Mgła kopie, ale czy to powód by również RPG kopało? Może i w Afganistanie jest niepokój, ale czy to powód by strzelac do ludzi w Polsce? Absurdalna teza.

Ale zupełnie abstrahując od tego powyższego - Mikołaj przedstawił w arcie swój punkt widzenia i okej. Zwrócił uwagę na ryzyko i też jest okej. Artykuł jest oznaczony uwagami i to też jest okej.
O ile nie pochwalam grzebania ludziom w głowach na potrzeby RPG i mam mocno różne podejście niż to Mikołaja, to uważam że dość dobrze zaznaczył przeciwwskazania.
 
Awatar użytkownika
Mikołaj Kołyszko
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 54
Rejestracja: sob sty 20, 2007 2:25 am

śr kwie 16, 2008 9:26 pm

Widzę małe nieporozumienie i z tego zgrzyt.
Aesandillowi chodzi raczej o to, że twórcy filmu nie odpowiadają za to, że jacyś rodzice nieodpowiedzialni puszczą ten film dzieciom. - tak w kwestii etyki.
I żeby okazać zaufanie czytelnikowi - co ja uważam za bardziej pedagogiczne niż "tego Ci nie powiem, bo sobie jeszcze krzywdę zrobisz".

Tak samo ja nie poczuję się odpowiedzialny, jeśli ktoś, czyt. mój artykuł, poczuje się "popchnięty do" zabicia kota swojej graczki i użycia go jako rekwizytu na sesji (brrr, skąd w ogóle takie makabryczne pomysły mi się w głowie biorą :| ;) ).

I tylko o to.
Ale z Tobą się zgodzę. Każdy się wypowiedział. Ja - swoje tezy. Ezechiel i Ysabell swoje zastrzeżenia.
Mam nadzieję, że to na dobre wyjdzie środowisku horror RPG.
Bo ja przyjmuje do wiadomości, że to, iż się nie zgadzam z wszystkimi ludźmi tutaj, wcale nie znaczy, że oni nie mogą mieć racji.
Jest jedna uwaga na początku artykułu - i tylko do tego się posunę. Ale po to są komentarze, by tam mogło się rodzić tyle głosów sprzeciwu, ile dysk serwera pomieści (oczywiście co do tych głosów, ja także mogę sie im sprzeciwiać przecież ;) )

P.S. Ciągle czekam na odpowiedź co z odpowiedzialnością twórców filmu "Rybka zwana Wandą". Czy to ich obarczylibyście odpowiedzialnością, za to, że jeden z widzów tego filmu umarł ze śmiechu (dla mnie tożsamy przykład z "Mumią").
Ezechiel zauważ, że Mgły nikt też nie ograniczył jak Mumii. Tam nie ma informacji: - nie dla starszych osób z problemami sercowymi.
 
Awatar użytkownika
Ezechiel
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 860
Rejestracja: czw mar 27, 2003 11:07 am

czw kwie 17, 2008 7:20 am

Czy jednak w społeczeństwie należy mieć tą odrobine wiary w rozsądek ludzi, nawet jak zdąża się tacy "rozsądni" jak wspomniana pani z osmiolatkiem?


Wiara w rozsądek i dojrzałość środowiska, gdzie duży odsetek jest niepełnoletni i niedojrzały pachnie dla mnie naiwnością. Zbyt dużo przykładów tej niedojrzałości widziałem na forach, na konwentach i na sesjach.

I żeby okazać zaufanie czytelnikowi - co ja uważam za bardziej pedagogiczne niż "tego Ci nie powiem, bo sobie jeszcze krzywdę zrobisz".


OK - Twój wybór. Ja mam inne stanowisko - dlatego nie piszę o wszystkich metodach, które stosuję na sesjach.

Czy to ich obarczylibyście odpowiedzialnością, za to, że jeden z widzów tego filmu umarł ze śmiechu (dla mnie tożsamy przykład z "Mumią").


Ad "Rybka"W tym wypadku chyba nie - bo "śmierć ze śmiechu" jest marginesem statystycznym, natomiast niedojrzałość i głupota ludzi już niekoniecznie.

Tak samo ja nie poczuję się odpowiedzialny, jeśli ktoś, czyt. mój artykuł, poczuje się "popchnięty do" zabicia kota swojej graczki i użycia go jako rekwizytu na sesji (brrr, skąd w ogóle takie makabryczne pomysły mi się w głowie biorą Neutral Wink ).


Nie ułatwiaj sobie sprawy i nie popadaj w skrajność.

A czy poczujesz się odpowiedzialny jeśli ktoś przy pomocy Twojego tekstu i Twoich porad zabawi się w domorosłego psychologa i popsuje kumplowi kawałek dnia, tygodnia albo i roku? Wiesz - hipotetycznie - wziął lęki kumpla (niechby za zgodą) i wyszły efekty uboczne.
 
Awatar użytkownika
Aesandill
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1230
Rejestracja: wt mar 27, 2007 8:12 pm

czw kwie 17, 2008 8:46 am

Drachu pisze:
Teza: Trzeba uważać, bo RPG potrafią niedojrzałego gracza kopnąć w dekiel.
Odowiedź: Mgła też kopie.
(...)
Teza: Nie podoba mi się, że wszędzie leza psie kupy, czemu nikt tego nie sprząta?
Odpowiedź: A na drogach giną ludzie, czemu nikt z tym nic nie robi?
Okej, giną, ale co ma to do kup? Może i Mgła kopie, ale czy to powód by również RPG kopało? Może i w Afganistanie jest niepokój, ale czy to powód by strzelac do ludzi w Polsce? Absurdalna teza.
.


Widze że mnie nie zrozumiałeś.

Teza: Trzeba uważać bo RPG potrafi kopać,
Odpowiedź: Owszem trzeba uważać. Tak jak nalezy uważąć bo Mgła potrafi kopać. Ale trzeba uważać w granicach rozsądku, bo inaczej popdaniemy w absurd.

Teza: Są drzewa i dzieciak może z niego spaść i zrobić sobie krzywde
Odpowiedź: Nie ścinajmy drzew, nie można zakładać że są niebepieczne z zasady i szkodliwe. Wystarczy ostrzeżenie.

Mgła kopie, ale nie jestem za tym by z tego powodu zdiąc ją z afiszu, wystarczy ograniczenie wieku i rozsądek ludzki. Jest to moim zdaniem dobry film, wart obejrzenia.
Podobnie uważam że wystarcza ostrzerzenie w artykule Mikołaja. A niestety rozsądek ludzki jest zawodny... Nie znaczy to że trzeba wszystko ograniczyć, łacznie z cenzurą, ścinaniem drzew, pozwoleniem na siekiere itp.


Drachu pisze:
Ale zupełnie abstrahując od tego powyższego - Mikołaj przedstawił w arcie swój punkt widzenia i okej. Zwrócił uwagę na ryzyko i też jest okej. Artykuł jest oznaczony uwagami i to też jest okej.
O ile nie pochwalam grzebania ludziom w głowach na potrzeby RPG i mam mocno różne podejście niż to Mikołaja, to uważam że dość dobrze zaznaczył przeciwwskazania.


Widze jednak ze mamy podobne zdania i taką teze stawiałem w przykładzie z Mgłą. A napisany był w związku z postem Ysabell która wskazywała zdanie odmienne(z skutkiem pozytywnym dla całej dyskusji).
 
Awatar użytkownika
Mikołaj Kołyszko
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 54
Rejestracja: sob sty 20, 2007 2:25 am

czw kwie 17, 2008 9:13 am


A czy poczujesz się odpowiedzialny jeśli ktoś przy pomocy Twojego tekstu i Twoich porad zabawi się w domorosłego psychologa i popsuje kumplowi kawałek dnia, tygodnia albo i roku? Wiesz - hipotetycznie - wziął lęki kumpla (niechby za zgodą) i wyszły efekty uboczne.


I właśnie dlatego zachęcam do pisania polemik. Ja uważam to za nierealne, żeby ktoś zrobił sobie lub komuś krzywdę, stosując do wspomnianych przeze mnie zabezpieczeń, ale skoro Ty uważasz inaczej to ważne jest (z punktu widzenia etycznego), żebyś ostrzegł - stąd polemika ma tu sens(jesli to naprawdę groźne, w co nie wierzę), nie komentarze, które ktoś może nie doczytać.
 
Awatar użytkownika
Ysabell
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1410
Rejestracja: wt maja 04, 2004 12:48 am

czw kwie 17, 2008 11:27 am

1. "Rybka...", bo to chyba było do mnie.

Jakaś cząstka tej odpowiedzialności, owszem, na nich jest. Owszem - mała, zaniedbywalna. Pewnie - nie mogli przewidzieć, więc w ogóle nie odnosi się to do naszej dyskusji. No ale - naprawdę nie sądzicie, że zrobiło im się trochę głupio jak się o tym dowiedzieli? Ja bym miała do siebie żal na ich miejscu. Głupi - owszem, bezsensowny - tak, ale jednak żal.

2. A propos tego o czym piszecie wyżej - napisałam w komentarzach do tekstu:
ja pisze:
W międzyczasie przyszło mi jeszcze coś do głowy. Co najmniej trzykrotnie brałam udział w sesjach, które sprawiły, że kolejne kilka dni miałam zesrane. Fakt, że było to już jakiś czas temu, ale również wtedy byłam normalną dość asertywną dziewczyną raczej świadomą tego co mnie bawi w RPG. I mimo tego nie byłam w stanie "wyjść" z takiej sytuacji na sesji - powiedzieć "sorry, ale ja się tak nie bawię". Nieistotne nawet z jakiego powodu - po prostu obawiam się, że skoro ja (a uważam się za osobę wybitnie zrównoważoną) miewałam takie problemy (a wszystkie na sesjach mocno nastawionych na "przeżywanie" i immersję, choć może tylko takie sobie teraz przypomniałam), to podejrzewam, że takich przypadków jest całkiem sporo.
 
Awatar użytkownika
Mikołaj Kołyszko
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 54
Rejestracja: sob sty 20, 2007 2:25 am

czw kwie 17, 2008 12:28 pm

Co do pierwszego punktu: W takim razie wyraźnie widać, że mamy inne spojrzenie na etyczność i odpowiedzialność ;)

Co do drugiego punktu. Czy mogłabyś to rozwinąć? Bo szczerze mówiąc to mnie intryguje. Co takiego stało się na tych sesjach, że miałaś po nich dwa dni przerąbane?
Jeśli to dla Ciebie zbyt bolesne i nie chcesz mówić rozumiem. Jednak trudno byłoby o takich przypadkach dyskutować, nie mając większej ilości informacji na ten temat. Nie chcę naciskać. Ostatecznie dyskusja może zakończyć się w tym miejscu :)
 
Awatar użytkownika
Johny
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 102
Rejestracja: sob kwie 30, 2005 7:46 pm

czw kwie 17, 2008 3:45 pm

Myślę, że pisanie artykułu polemicznego jest bez sensu (zresztą i tak nie mam na to czasu). Mało kto by w niego uwierzył z następujących powodów:

Po pierwsze, jak już wspomnieli Ysabell i Ezechiel zagrożenia są „tylko” potencjalne. Przynajmniej ja nie potrafię Ci wprost wskazać, że np. Wojtuś wylądował w pomieszczeniu bez klamek bo za długo grał w Cthulhu. A nawet gdybym kogoś takiego wskazał, powiedziałbyś, że to nie była wina gry, tylko słabej psychiki gracza.
Osobiście spotkałem się tylko z małymi zakrzywieniami rzeczywistości. To znaczy przykładowo bohaterowie pokłócili się w czasie gry a potem to przeszło na graczy, albo ktoś się zakochał w graczce, bo wcześniej flirtował z jej postacią. Nic takiego strasznego (ale ja nie staram się by sesja była jak najbardziej rzeczywista).
Najgorsza akcja o jakiej słyszałem to utrata dziewictwa przez jakąś dziewczynę na LARPie, bo miała realistycznie odegrać bycie zdominowaną przez wampira. Ale dla mnie jest to takie ekstremum, że sam w to nie wierzę.
Skoro nie da się jasno i klarownie pokazać przyczyn i skutków (np. „o patrz temu facetowi Cthulhu zniszczyło życie”), łatwo całą sprawę zbagatelizować.

Po drugie w środowisku RPG zagrożenia wiążące się z naszym hobby są tematem tabu. O tym, że gry fabularne mogą być niebezpieczne piszą tylko fanatycy religijni z radia maryja, pseudoreporterzy szukający sensacji i pseudopsycholodzy. My RPGowcy bronimy się przed tym i tłumaczymy, że nasze hobby to najnormalniejsza rzecz na świecie a nie żadne sekciarstwo/ ucieczka od rzeczywistości / obłęd (niepotrzebne skreślić). I w większości przypadków mamy rację, bo gry fabularne to po prostu fajna rozrywka.
Problem w tym, że teraz jeśli ktokolwiek wspomni o zagrożeniach automatycznie zapala nam się czerwona lampka z napisem „O. Znowu ktoś wypisuje głupoty o naszym hobby.” I od razu w głowie pojawia się 97 argumentów tłumaczących dlaczego ta osoba się myli. Dlatego kiedy na swoim blogu http://rpg.polter.pl/Borsuk,blog.html?3461 zamieściłem prostą technikę zaczerpniętą z psychodramy, nawet Kaduceusz, którego uważam za osobę o bardzo otwartym umyśle, kręcił nosem.
Gdyby artykuł polemiczny się ukazał, zostałby z miejsca skrytykowany.

W końcu po trzecie przeciętny Kowalski ma inny pogląd na człowieka, niż psycholog. Większość RPGowców będzie przeceniała znaczenie osobowości. Będą myśleć:
- Jeśli ktoś nie pomógł staruszce, która omdlała na ulicy, to jest nieczuły, jeśli pomógł to jest dobrym człowiekiem.
Łącząc to z mechanizmami działania samooceny, większość graczy, nawet jeśli przyjmie tekst, stwierdzi: Ok. Taka gra może być niebezpieczna. Ale zaszkodzi raczej osobom niedojrzałym psychicznie o słabej osobowości, mnie nic nie grozi. (i artykuł zignoruje).

Psycholog Ci powie, że niezależnie od twojej dojrzałości psychicznej, można sprawić, że w pewnych warunkach będziesz raził prądem swojego sąsiada z pod piątki, któremu na co dzień mówiłeś dzień dobry, albo przysięgniesz, że 50 cm kreska jest tej samej długości co 3 cm kreska. Powie że czasem to sytuacja jest ważniejsza od twojej psychiki. Ale przeciętnym ludziom trudno coś takiego przyjąć do wiadomości. „Ja mam silną osobowość. Mnie się nic nie stanie”.

Żeby napisać taki artykuł trzeba byłoby się do niego naprawdę dobrze przygotować, zakopać w stosie książek i porządnie udokumentować a i tak jest spora szansa, że nie trafiłby do publiczności. Nie dziękuje.

Z potencjalnych zagrożeń na razie przychodzi mi do głowy dysonans poznawczy. Prosty mechanizm polegający na tym, że ludzie lubią by ich zachowania, uczucia i poglądy były spójne. Gdy owe elementy tracą spójność, człowiek odczuwa dyskomfort póki coś z tym nie zrobi.

Książkowy przykład: Dbam o swoje zdrowie ale pale papierosy (które są niezdrowe). Pojawia się dysonans. Żeby się go pozbyć mogę:
a) Zmienić zachowanie – rzucam palenie. Dbam o zdrowie, nie pale.
b) Zmienić swe poglądy. Np. zanegować szkodliwość papierosów. Nie szkodzę swojemu zdrowiu, te wszystkie „minister zdrowia ostrzega” przesadzają. Albo – tak naprawdę dbanie o zdrowie nie jest takie ważne, „na coś trzeba umrzeć”. Nie dbam o zdrowie, palę!
c) Dorzucić jakiś nowy element, który zredukuje dysonans. Np. „papierosy mnie uspokajają. – Dbam o zdrowie, tak palę, ale to mnie uspokaja. Albo palę bo lubię.

Ów prosty mechanizm może posłużyć za skuteczną metodę zmiany postaw. Chińczycy posługując się nim dokonywali prania mózgu na jeńcach wojennych ( tu masz artykuł http://www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=325). Przy czym w ogóle nie posługiwali się przy tym przemocą.
Były robione na ten temat ciekawe eksperymenty. Np. proszono studentów by wygłaszali publicznie mowy w stylu „Dlaczego akademiki powinny podrożeć”. A potem sprawdzono jak bardzo przekonywali się do zwiększenia opłat.
Dlaczego im się to zmieniało? Dysonans – jestem studentem, zależy mi na jak najtańszym mieszkaniu ale wygłaszam publicznie mowę o tym dlaczego akademiki powinny podrożeć. Rozwiązanie dysonansu – skoro wygłosiłem na ten temat wykład a nie musiałem tego robić, to znaczy, że jednak nie zależy mi tak bardzo na tanim mieszkaniu, może akademiki naprawdę powinny podrożeć.

Możesz przeprowadzić taki eksperyment u siebie ;). Zaproponuj by twój gracz jak najbardziej realistycznie odegrał skinheada i sprawdź czy zmienia się jego podejście do narodu wybranego. Oczywiście to tylko gra, ale on tak bardzo się wczuwa, wkłada w to całą swoją osobowość, skoro tak dobrze odgrywa tego skina to może jednak nie jest tak tolerancyjny jak myślał, może właśnie odnalazł nową cząstkę siebie i może w tym, że trzeba tępić Żydów coś jest?
W końcu jeńcy wojenni w Chinach, tylko pisali „co dobrego jest w komunizmie” a twój gracz będzie odgrywał rasistę całym sobą.

Świat Zew Cthulhu jest bardzo nieprzyjazny dla ludzi. Człowiek jest w nim NICZYM w obliczu wielkich przedwiecznych. Cokolwiek zrobi – zawsze przegra z przerażającym światem. Myślisz, że nie ma najmniejszej szansy by wpoić komuś taki pogląd na życie? „Cokolwiek zrobię i tak się nie uda, jestem tylko słabą istotą”. Jakie to może przynieść konsekwencje dla tej osoby?

Podobno Mikołaju zacząłeś grać w gimnazjum. Czy możesz z całą pewnością powiedzieć, że granie w Zew Cthulhu nie ma nic wspólnego z tym, że teraz studiujesz religioznawstwo, poznajesz starożytne religie, czytasz teksty o dawnych bogach i szukasz w nich odniesień do mitologii Lovecrafta?

Generalnie Ysabell i Ezehiel + 100. Zwłaszcza, że mi by się nie chciało (i nie chce) tak długo gadać na ten temat. Może się nic nie stać (i prawdopodobnie nie stanie) ale ja i tak wolę na wszelki wypadek swoje kostki, karty postaci i jasne rozgraniczenie, że to tylko gra. A już wykorzystywanie fobii graczy uważam za całkowicie nieetyczne.
Ode mnie EOT.
Pozdrawiam.
 
Awatar użytkownika
Mikołaj Kołyszko
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 54
Rejestracja: sob sty 20, 2007 2:25 am

czw kwie 17, 2008 4:34 pm

Szkoda, że nie opublikujesz tego jako artykuł Borsuk. Tekst jak dla mnie OK, wystarczyłoby zmienić język, by nie wyglądało to na rozmowę na forum i byłoby cacy :)

Ja nie kryję się zbytnio z tym, że to m.in. gry fabularne skierowały moje zainteresowania na religioznawstwo i psychologię. W sumie coś w tym może być, że zrezygnowałem z możliwości (ponoć) łatwiejszych i bardziej perspektywicznych studiów psychologicznych bliżej mojego domu i poszedłem na trudniejsze, mniej popularne na drugim końcu Polski.
Jednak w sumie - nie widzę w tym nic złego. Tak samo zresztą postąpił dr Szyjewski, którego przygoda z religioznawstwem (później kariera naukowa) zaczęła się od poszukiwań na temat natchnień Tolkiena których zwieńczeniem była książka "Od Valinoru do Mordoru" i kursy co co jakiś czas się na ten temat odbywają).
Dodatkowo: to, że uwielbiam podróżować - prawdopodobnie też mnie do tego podjarały gry fabularne w klimatach Zew Cthulhu.
I, że nawet w najgorszych sytuacjach (o których nie chcę i nie będę pisać) w realnym życiu, gdzie wielu ludzi w trudnej sytuacji pakowało się w jeszcze większe kłopoty - zachowałem zimną krew, nauczyły zapobiegawczości, tak że potrafiłem wyjść z opresji.
Nawet metodami survivalowymi (w moim kręgu zainteresowań - wegańskimi) zainteresowałem się m.in. dzięki RPGom.
W sumie uważam, że gry RPG (w które grałem maxymalnie się wczuwając) rozwinęły moje zainteresowania i nauczyły jak sobie radzić z pozoru beznadziejnych sytuacjach. Dla mnie osobiście takie granie w RPG było najbardziej rozwijającą ze wszystkich znanych mi rozrywek.

Lecz może być inaczej, w sumie Borsuk, możesz mieć rację.

W sumie u nas, mimo, że nie było kart postaci, mimo, że nie było cyferek i ja wykonywałem rzuty kostką, mimo, że graliśmy tak, by gracze jak najbardziej się wczuwali, mimo, że wprowadzaliśmy elementy dramy, mimo, że dochodziło do wybuchów ostrych emocji na sesji (ze łzami, krzykiem włącznie) - wydaje mi się, że ciągle rozróżnialiśmy grę od rzeczywistości. Stąd, nie widzę możliwości psychicznego skrzywdzenia graczy. Aczkolwiek Twoje argumenty są bardzo przekonujące. Jednak fajnie gdybyś opublikował to jako artykuł :)

Przemyślę to, czy kiedy będę w przyszłości będę chciał jeszcze raz opublikować ten artykuł, czy nie przemilczeć sprawy fobii (choć lęków uznawanych w pewien sposób za archetypiczne - z pewnością nie).

I jeszcze jedno:
"Świat Zew Cthulhu jest bardzo nieprzyjazny dla ludzi. Człowiek jest w nim NICZYM w obliczu wielkich przedwiecznych. Cokolwiek zrobi – zawsze przegra z przerażającym światem. Myślisz, że nie ma najmniejszej szansy by wpoić komuś taki pogląd na życie? „Cokolwiek zrobię i tak się nie uda, jestem tylko słabą istotą”. Jakie to może przynieść konsekwencje dla tej osoby? " - gdyby ciągle tak grać, każdy by się zniechęcił do tego podejścia. Jasne, ryzyko porażki jest o wiele większe niż na typowej sesji heroic, ale w artykule pisałem o tym, że zawsze musi być jakieś możliwości wyjścia cało z opresji, choć dopadające niskie PP (w wyniku poznawania prawdy o Cthulhu) w zbyt przydługiej kampanii rzeczywiście może działać depresogennie ;)
Ostatnio zmieniony czw kwie 17, 2008 5:30 pm przez Mikołaj Kołyszko, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
Aesandill
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1230
Rejestracja: wt mar 27, 2007 8:12 pm

czw kwie 17, 2008 5:18 pm

Borsuk pisze:
Myślę, że pisanie artykułu polemicznego jest bez sensu....


Natomiast tutaj mam zdanie wrecz odwrotne,
Postem i argumentacją(z ktora w niektórych punktach się zgadzam) skłoniłeś mnie do przemyślenia sprawy, więc chyba warto było.

Borsuk pisze:
...Skoro nie da się jasno i klarownie pokazać przyczyn i skutków (np. „o patrz temu facetowi Cthulhu zniszczyło życie”), łatwo całą sprawę zbagatelizować.


Skoro nie da się jasno i klarownie pokazać przyczyn i skutków, łatwo gdzies znaleśc wine...

Borsuk pisze:
Po drugie w środowisku RPG zagrożenia wiążące się z naszym hobby są tematem tabu. (...)„O. Znowu ktoś wypisuje głupoty o naszym hobby.” I od razu w głowie pojawia się 97 argumentów tłumaczących dlaczego ta osoba się myli.


Masz sporo racji. Jesli przez ostanie dziesięć lat udowadniało się innym ze nie jest się wariatem, łatwo popaść w przyzwyczajenie i reagowac alergicznie nawet przy najmniejszym "zagrożeniu". Przyznaje Ci racje. Myśle jednak że choćby patrząc na twój post, posty Ysabell oraz innych wskazują że nie dotyczy to wszystkich. Da się od tego zdystansować. Warto jednak jeszcze raz przemyślec czy aby ten mechanizm nie wpływa zbyt znaczaco na nasze poglądy w omawianej kwestii. Na moje zapewne ma.

Borsuk pisze:
Gdyby artykuł polemiczny się ukazał, zostałby z miejsca skrytykowany.


Owszem, po przeczytaniu mógł by się spotkać z krytyka. Ta zasadną, mniej zasadną i zupełnie absurdalną. Podobnie dzieje się z każdym albo prawie każdym artykułem. Np. omawianym artykułem Mikołaja. Oznacza to ze lepiej nie pisać?

Borsuk pisze:
W końcu po trzecie przeciętny Kowalski ma inny pogląd na człowieka, niż psycholog..


Tak, to prawda. Większość z nas nie jest psychologami.

Czasami odnosze wrażenie że tylko psychologom wolno zajmowac się takimi tematami. owszem, psycholog zrobił by to lepiej(albo przynajmniej jest na to duże prawdopodobieństwo) ale chyba po obu stronach dyskusji siędzą "nie" psychologowie. Odnosze wrażenie że świadomi lub nie, każdy z nas stosuje sztuczki psychologiczne. Tutaj jest sztuczka: Eksperci sa po NASZEJ stronie.
(pomijam to że nie jest to starcie, i mysle że wszyscy jestesmy mimo odzielnych zdań po jednej stronie)

Borsuk pisze:
Psycholog Ci powie, że niezależnie od twojej dojrzałości psychicznej, można sprawić, że w pewnych warunkach będziesz raził prądem swojego sąsiada z pod piątki, któremu na co dzień mówiłeś dzień dobry, albo przysięgniesz, że 50 cm kreska jest tej samej długości co 3 cm kreska. Powie że czasem to sytuacja jest ważniejsza od twojej psychiki. Ale przeciętnym ludziom trudno coś takiego przyjąć do wiadomości. „Ja mam silną osobowość. Mnie się nic nie stanie”.
..


Tak, jeśli czytac dokładnie dyskusje Ysabell juz podała ten przykład. Nikt z nas nie twierdzi(albo przynajmniej ja tak nie twierdze) że nie podlegamy wogóle wpływowi otoczenia. Jesteśmy stworzeniami społecznym. Ma to na nas zaróno zbawienny wpływ, jak i destrukcyjny.

Borsuk pisze:
Żeby napisać taki artykuł trzeba byłoby się do niego naprawdę dobrze przygotować, zakopać w stosie książek i porządnie udokumentować a i tak jest spora szansa, że nie trafiłby do publiczności. Nie dziękuje.
..


Rozumiem, mam nadzieje że jednak artykuł polemiczny, albo przynajmniej traktujący o etyce, powstanie. Może nie twojego autorstwa.

Borsuk pisze:
Z potencjalnych zagrożeń na razie przychodzi mi do głowy dysonans poznawczy.(...)Możesz przeprowadzić taki eksperyment u siebie ;). Zaproponuj by twój gracz jak najbardziej realistycznie odegrał skinheada i sprawdź czy zmienia się jego podejście do narodu wybranego. Oczywiście to tylko gra, ale on tak bardzo się wczuwa, wkłada w to całą swoją osobowość, skoro tak dobrze odgrywa tego skina to może jednak nie jest tak tolerancyjny jak myślał, może właśnie odnalazł nową cząstkę siebie i może w tym, że trzeba tępić Żydów coś jest?


jestem Mg,. Od wielu lat odgrywam dziesiątki BNów. Od najgorszych łotrów po "świętych". Czesto dane postacie kierowane są przeze mnie przez długie okresy czasu. Zawsze staram się wczuwac, zrozumiec punkt widzenia BNa aby go dobrze odegrać. Zdaża się mi odgrywać rasistów, morderców, osoby z zaburzeniami. Powoduje to przejełem część poglądów moich BN?

Może mam zaburzony pogląd, może psycholog to lepiej oceni.
Mam wrażenie iż moje poglądy nie zmieniły się ze względu na odgrywane postacie. Może zyskał na tym odrobine moja (może słaba, nie jest to hymn pochwalny na mą cześć) empatia. Nie zmienia to stanowisa wobec morderców złodzieji i rasistów. Nawet jak odrobine ich rozumiem. (Oczywiście da się zrobić mi pranie muzgu)


Borsuk pisze:
Świat Zew Cthulhu jest bardzo nieprzyjazny dla ludzi. Człowiek jest w nim NICZYM w obliczu wielkich przedwiecznych. Cokolwiek zrobi – zawsze przegra z przerażającym światem. Myślisz, że nie ma najmniejszej szansy by wpoić komuś taki pogląd na życie? „Cokolwiek zrobię i tak się nie uda, jestem tylko słabą istotą”. Jakie to może przynieść konsekwencje dla tej osoby?


Może inni wypowiedza się na ten temat z większa kompetencją. Gram sesje grozy bardzo żadko.
Z mojego pónktu widzenia wygląda to tak:
Moi znajomi raczej mają aktualnie większa pewnośc siebie niż kiedyś, a gramy głownie Dark Fantasy. Może to efekt zwiększania się wieku. Nie wiem.

Borsuk pisze:
Podobno Mikołaju zacząłeś grać w gimnazjum. Czy możesz z całą pewnością powiedzieć, że granie w Zew Cthulhu nie ma nic wspólnego z tym, że teraz studiujesz religioznawstwo, poznajesz starożytne religie, czytasz teksty o dawnych bogach i szukasz w nich odniesień do mitologii Lovecrafta?


Ruwnierz gram od gimnazjum. Na pewno na ukrztałtowanie moich poglądów duży wpływ mają RPG. Podobnie jak czytane książki oraz całe inne środowisko w jakim przebywam. Czytałem Lovecrafta. czasami szukam odniesień do niego w róznych religiach.
Studiuje TiR.
Pracuje w PAN.
Gram(już bardzo żadko) w M;tG
Jaki ma to związek???
jakiś ma na pewno.
Tylko to że sa związki miedzy naszym hobby a życiem, jest z góry szkodliwe?

-------------------------------------------------
Ps:
Da się łatwo wykazać jakie motywacje psychologiczne kierowały napisaniem tego postu. Na pewno udziął brały:

Efekt dysonansu poznawczego:
Udzielam sie po tej drógiej stronie, powinno być spójnie, więc będe kontynuował.
Efekt "adwokata diabła";
Z reguły byłem w mnieszości, staram się teraz popierać i zrozumiec zdanie tych którzy znajdują się w sytłacji podbnej do mojej.

i szereg innych procesów psychologicznych.
Jesli znaleśc psychologa wskaże to wszystko.
U mnie, u Ciebie, u innych.
Jednak chyba wolno nam myśleć samodzielnie, mimo że ma na nas wpływ ogromna liczba czynników.
Więc moze zmniejszmy intenswyność naciskania klawiszy P.S.Y.C.H.O.L.O.G.I.A
Ostatnio zmieniony czw kwie 17, 2008 5:40 pm przez Aesandill, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
Mikołaj Kołyszko
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 54
Rejestracja: sob sty 20, 2007 2:25 am

czw kwie 17, 2008 5:33 pm

P.S.
Experyment "ze skinhead-em"(dopiszmy, dla pewności, że to neonaziskinhead ;)). Był, dawno temu. Gracz wykazywał się raczej niską empatią dla własnej postaci :/ W sumie - jednorazowa sesji pewnie nic by mu nie zrobiła z głową. Co innego wieloletnie granie, tu może pojawić się znak zapytania.
P.S.2
Uważam, że poziom empatii jakim się cechuje, także uzyskałem dzięki mojemu stylowi grania i prowadzenia. Wydaje mi się ten poziom dość wysoki, sam nie wiem, czy słusznie - chyba widać go w "Tajemnym Obliczu Świata".

Być może to reakcja obronna na post Borsuka to wyszukiwanie pozytywów ;) Wszystko możliwe.

Panie i Panowie. Bardzo dziękuję za dyskusję. Jeśli Ysabell będzie chciała opowiedzieć o przykrych wypadkach na sesji - bardzo chętnie wrócę na chwilę do dyskusji.
Niemniej, z mojej strony EoT. Już moja dziewczyna zgrzyta zębami jak znów wchodzę na poltera podyskutować o moim stylu gry :D Zbyt pochłaniające to zajęcia tak być na każde zawołanie dyskusji :)

Postaram się raz dziennie (lub co dwa dni) wchodzić i sprostować wątpliwości co do artykułu/ów jeśli jeszcze jakieś będą. Niemniej zbyt dużo czasu na forum i dyskusji o grach RPG poświęciłem :) Czas wrócić do problemów dnia doczesnego, kolokwiów i prac semestralnych.

Bardzo dziękuję za dyskusję. Myślę, że każdemu (mimo spięć chwilowych) przyniosła ona korzyść, skłoniła do refleksji i rozszerzyła choć trochę horyzonty.

Bardzo serdecznie pozdrawiam!
 
Awatar użytkownika
Aesandill
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1230
Rejestracja: wt mar 27, 2007 8:12 pm

czw kwie 17, 2008 5:57 pm

Racja, Mikołaju
za dużo tego(jeśli ktoś napisze o tym że Mikołaj stal się moim Guru, zastrzele się z miejsca :neutral: , poprostu trafił w moment)
(też mam ten problem z Dziewczyna :help:,w dodatku jade jutro na studia )
Odpowiem chetnie na posty odnoszace się do moich, ale dyskusji(do czasu pojawienia się następnych artykułów) rozwijac nie będę.

Pozdrawiam (chętnie bym kiedyś przedyskutował na żywo lub nawet zagrał z członkami dyskusji zarówno z jednej jak i drugiej "strony")

Paweł "Aes" Bogdaszewski

Z góry prosze o wyrozumiałośc(najlepiej pominiecie dolnej częsći tego postu) wszystkich ceniących rzeczową dyskusje, pozbawioną takich złośliwości. To taka moją odtrótka na zbyt dużą ilośc fachowego psychologicznego lania wody.

Tak już na marginesie :razz:

To jak jest z tymi graczami?
Zaburza się u nich realnośc-fikcja poprzez zbytnie wczuwanie się w postać(mam lęki jak postac, jestem postacią)
Czy serwuja sobie małe pranie mózgu(zachodzi dysonans poznawczy) grając postaciami innymi niż oni
:wink: ???
 
Awatar użytkownika
vanderus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 634
Rejestracja: pt sie 22, 2003 11:43 am

sob maja 10, 2008 10:47 am

Zapraszam do drugiej części artykułu Mikołaja:

http://horror.polter.pl/Groza-na-sesjach-Zewu-Cthulhu-cz-II-c16237

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości