Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Elmenaizer
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 89
Rejestracja: czw mar 22, 2007 3:48 pm

śr kwie 02, 2008 3:51 pm

No to ja przypomnaiłem sobie :
1.Jeden z graczy (były to bodajże 1 poziomy chciałem zrobic fabularne polączenie sie drużyny)był kapłanem i opatrwywał żołnierza po bitwie reszte drużyny która dostała propozycje włączenia gracza do drużyny. Podeszli do niego noi jeden z graczy(tropiciel) drągiem kolegi(czarodzieja) chcial dla żartów postukać go w głowe a kaplan chcial mu go wyrwać i jehgo zdzielić po spornym rzucie okazało sie że kapłan wyrwał drąg i sam sie prawie zabił (-2 pw)
2.Podczas sesji w Greyhawku byliśmy w forcie Rycerzy Strażniczych, po wykonaniu dla nich kilku misji, musielismy dostarczyc pozywienie z wioski. Po dojsciu okazało sie że koles sie prezydentem wsi ogłosił. Kupilismy farbe noi zamiast prezydenta na tablicy napialismy cesarz, potem zaczelismy go obrzucać tytułami ,,Cesarzu miasta Greyhawk, panie Ket, posiadaczu planu ognia itp.''Dobra koles nie mógł nam odmówic , wracamy no jak wrócilismy do fortecy okazało sie że chwile po naszym zniknieciu sołtys zmarł. postanowiliśmy zorganizowac krucjatę na guślarza i 6 kandydatów na soltysów(no że niby to heretycy zabili soltysa itp.)Zebralismy jakieś 300 osób (od zabłąkanych pielgrzymów poprzez rycerzy,knechtów po plebs i wioskową milicje) po wyrżnieciu wsi przypomnelismy sobie że ... mieliśmy z nimi prawa handlowe na żarcie. Bylismy na 1 poziomach wyobrażcie sobie dowódce fortu gdy nie mieliśmy z czego mu oddać ale mieliśmy w ekwipunkach razem tak gdzies z 957 sz.
 
Awatar użytkownika
Got
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 123
Rejestracja: pt sie 18, 2006 11:35 am

sob kwie 05, 2008 7:38 pm

No dzisiaj była sesja i niezła porcja śmiechu.

1. Gracz krasnolud chciał zostać kucharzem na jednej balandze, i przychodzi do nadzorcy

N(adzorca)-Więc umiesz gotować tak?
K(rasnolud)- Ależ oczywiscie
N-A strogonowa umiesz?
k- Nooo
n- A kaczke w czekoladzie?
K- No jasne ze umiem.
N- A krewetki z Musztardą?
K- No przecież.
N-Przjęty

(nie musze chyba mówić że jedyne co krasnolud wiedział o gotowaniu to to, że wódke lepiej wypić niż robić z niej zupe :P )
I tak krasnolud został kucharzem. Bg 2 był jego pomocnikiem kuchennym. I tak siedzieli w kuchni i szybko z ksiazka kucharska robili potrawy. Jakie to były emocje :D
MG (ja :D) - Teraz musicie zrobic krewetki, masz Gotowanie?
K- eee... Nie
MG- No to rzucaj rzucaj, połowa int.
Takie były emocje :D np.
MG- Potrzebujesz do tego sałaty, a tu nie ma sałaty!!!
Bg2-AA!! Sałata sałata! Przeszukiwanie!
MG-Dobra znalazłes sałate. Ale po chwili patrzysz, to jest głowa krasnoluda!! A czas leci!!

A drugi kFiatek.
Byli na piętrze gabinetu szlachcica, gabinet szturmowała straż. Oni musieli zdobyc dokumenty ukryte w biurku. Bali sie puałpki, więc postanowili uciec z biurkiem. Więc zaraz spuścili biurko po linie, a potem zeszli szybko. Nagle patrzą.... STRAŻ JEDZIE KONNO!!! No to oni co zrobili?
Hop. Skoczyli na biurko i uciekali przed strażą :D. TO były mega zlewy. Na każdym zakrecie rzut na ZR czy nie spadli, jeszcze straz do nich strzelała :D. I nawet przezyli, i zdobyli te dokumenty.

Tak wiem, wiem. Mega przęgiecie, ale liczy sie przecież dobra zabawa :)
 
Awatar użytkownika
Eliash
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 474
Rejestracja: wt lut 26, 2008 4:34 pm

pn kwie 07, 2008 12:55 am

Jeden graczy pyta mnie o to co powinien wiedzieć o pustkowiach Chaosu. Była 3.00, więc nie miałem juz na nic sił. Powiedziałem tak:
"Każde państwo w Warhammerze ma swój odpowiednik u nas. Tilea to włochy, Estalia to Hiszpania, Bretonia to Francja, Kislev to Polsko-Rosja, a Pustkowia Chaosu to Stany Zjednoczone Ameryki Pólnocnej..."
 
Awatar użytkownika
Cooperator Veritatis
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 520
Rejestracja: czw cze 23, 2005 11:51 am

pn kwie 07, 2008 12:03 pm

Sesja Arkony (tak, tak, niektórzy w to grają :-P), Widzący z wojem zdają raport z wykonania zadania:
Widzący: No, więc, wójcie, Twój syn jest guślarzem, przywołał demony, by Ciebie pogrążyć i władzę w tej wiosce przejąć. Myślę, że to na wyrok śmierci zasługuje.
MG jako wójt: Dam Wam jeszcze 20 denarów.
Widzący z wojem wymieniają spojrzenia:
Widzący: 40.
MG: 25.
Widzący: 40.
MG: 30?
Widzący: 40?
MG: Stoi.
Woj z Widzącym żegnają się i wychodzą.
MG: Macie wyrzuty sumienia, myślicie, że powinniście zabić tego guślarza.
Woj: Za mało nam zapłacił...

Dzikie Pola, Kozacy podchodzą pod karczmę.
Pijanica do reszty graczy: Przeto pomnę, panie Łukaszu i wam, panie Patryku, że ktoś z nas winien ode tyłu psubratów uderzyć. Tedy więc Wy będziecie tylko odpierać szturm, a ja, poświęcając swój honor i fantazję, wyjdę przez tylne wyjście, po czym zakradnę się za żywopłotem i krzakami, a kiedy będziecie z nimi walczyć, tedy uderzę!
Jeden z graczy: Coś mi się widzi, waszmość, że nas w konia robisz...

Pierwsza (i jedyna) sesja Dzikich Pól jednego z graczy:
Kozak: Wyłaź, taki synu!
Gracz: Eee, nie znam takiego słownictwa, żeby mu dogadać.

Starosta Gry: Widzi karczmę, karczmarzem jest...
Gracz (przerywając): Żyd?
Starosta Gry: Nie, Rusin.
Gracze: Eee, nie umiesz się bawić...
 
wehuf
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 3
Rejestracja: sob cze 25, 2005 1:00 pm

pt kwie 11, 2008 12:09 am

7th SEA:
Pewnego razu drużyna która służyła w armii montaigne została zaatakowana przez jakichś rozbójników - oczywiście ciężką bitwę wygrała ale straciła kilka osób. Jeden z drużyny kiedy już wrócił do swojego przełożonego porucznika zameldował co sie stało:
BG- Zostaliśmy napadnięci
BN - Przez kogo ?
BG - nie wiem nie znam ich
:help:
 
bauaser-kun
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 57
Rejestracja: wt mar 06, 2007 3:55 pm

pn kwie 21, 2008 6:56 am

Rozmowa między dwoma graczami:

G1: To gdzie my właściwie jedziemy?
G2: W przyjazną okolicę.
G1: To znaczy?
G2: Tam gdzie nas nakarmią, napoją i opatrzą każdego z wyjątkiem narkomanów, pedałów i czarnoskórych.
G1: Dobrze że nie jestem murzynem.

(Ale homoseksualnym ćpunem był)
 
Awatar użytkownika
Jakub_Bartoszewicz
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 889
Rejestracja: ndz paź 08, 2006 6:24 pm

wt maja 06, 2008 12:07 am

Constar 2008, Cthulhu:

BG1 to postać częściowo wzorowana na serialowym drze Housie.

===

MG - Z jego ust dobywa się jakieś koszmarne, opętańcze mamrotanie, jakby jakiś bluźnierczy słowotok, w którym jednak jesteście się w stanie doszukać znamion sensu, porządku...
BG1 - O nie! To składnia!

===

Na pokładzie statku, w sztormie, BG1&2 usiłują wrócić pod pokład. Rzuca nimi, lądują w stercie lin, uderza ich jakaś mokra płachta. Myślą, że to płótno żaglowe, ale chwilka, przecież płyną parowcem. Materiał pod pachę i powoli, po śliskim, pod pokład. Okazuje się, że to obrus z sali bankietowej statku. W rozmowie z pierwszym oficerem:
BG1 - Przed chwilą, na pokładzie ktoś usiłował nas zatłuc mokrym obrusem. Albo macie tu bardzo głupiego zabójcę, albo bardzo niekompetentną praczkę.

Wcześniej ten sam obrus wylądował z plaśnięciem na barze, BG1 krzyknął tylko na skonfundowanego barmana: Wysuszyć mi to i zastawić kieliszkami i kolacją!

===

BG1 - To była Istota z Głębin, pół-człowiek, pół-ryba, morski potwór, z grubsza człekokształtny...
BG3 (przerywa) - Coś jak syrena?
BG1 - Tak, co by wskazywało na to, że Odyseusz był parszywym zboczeńcem.

===

Potężna siła rozrywa statek, wszędzie woda, hałas ogromny, sufit co i rusz staje się podłogą. BG3 (ksiądz) gramoli się na pokład niezłomnie wlokąc za sobą ciężką walizkę.
BG1 - Niech ksiądz zostawi tę walizkę, o ile mnie pamięć nie myli, przed Sądem Ostatecznym staniemy nadzy.

===

BG siedzą przy barze na statku rejsowym, opłacony barman przymyka oko na prohibicję. Nagle coś na zewnątrz głośno chlupie, a statkiem rzuca potężna fala.
BG2 (sekretarka) - Co to mogło być, szefie?
BG1 (retorycznie) - Co zatopiło Titanica?
BG2 - Góra lodowa.
BG1 - Od dziś będę cię nazywał Watsonem, Watsonie.
BG4 (dziennikarz) - Titanic zatonął po zderzeniu z górą lodową, ale tu to co najwyżej wielka fala.
BG1 - Słyszysz, Watsonie? Pan klimatolog ma rację. Z tym że w naszym klimacie wielka fala zwykle robi wielkie "chlup", a nie następuje po nim.
BG4 (uparcie) - No i góry lodowe nie występują w naszym klimacie...
BG1 - Jeszcze chwila i pomyślę, że pan to sam doktor Moriarty.

===

B1&2 wspięli się na szczyt opuszczonej latarni morskiej. Zaatakowała ich Istota z Głębin, którą BG1 zdołał zestrzelić. Potwór spada w krzaki niedaleko nie spodziewającej się niczego reszty BG.
BG1 (krzyczy z góry) - Złapaliście latarnika?

Później o tej samej sytuacji, Istota z Głębin uciekła, BG przerażeni.

BG1 - To ja wam wysyłam mistrza okręgu w skokach do wody, a wy nawet autografu nie weźmiecie?

===

BG5 (piękna trzpiotka, obruszona) - Jestem z dobrego domu.
BG1 (powoli, głośno, wyraźnie) - Dobrze, będę zatem mówił do pani powoli, głośno i wyraźnie.

Później, te same postaci.

BG5 zauważa, że pierwszy oficer, w chwilę po nieprzyjemnym incydencie z obrusem, miał na nogach mokre kalosze.
BG5 - Musiał być na pokładzie!
BG1 - Watsonie, przykro mi, obieram ci tytuł, ta pani jest nowym Watsonem.

===

A teraz najlepsze. Graliśmy sesję w wyciszonej minisalce klubu Kulturalnego, wygodne fotele, wiece, wszystko super. Ale pani barmanka, która regularnie przychodziła po szklanki wzięła nas za gromadę niezłych dziwaków, a czemu? Właściwie ilekroć wchodziła, byliśmy akurat w trakcie czegoś mniej lub bardziej kontrowersyjnego.

Raz BG7 (zakonnica) modliła się przerażona, a graczka padła na kolanach i złożyła ręce do modlitwy, chciała to zrobić na chwilę, ale graczka BG2 wyjęła aparat i zażądała zdjęcia. A zatem, barmanka wchodzi, a tu dziewczyna klęczy wśród świec i modli się, a druga robi jej zdjęcie.

Innym razem, barmanka weszła akurat aby usłyszeć rozmowę BG1 i BG6 (snoba) na temat rasizmu, BG6 podzielał modne opinie:
BG6 - Nie należy ich traktować jak podludzi...
BG1 (wściekłym tonem, głośno, za głośno) - Tak długo, jak czarni pozwalają się traktować jak idiotów, należy ich traktować jak idiotów!

===

Najweselsze Cthulhu wszech czasów.

PS. Oprócz tego udało nam się w czasie trwania konwentu określić wreszcie gatunek, do jakiego można by zaklasyfikować film Jeuneta "Miasto zaginionych dzieci". Wyszedł nam "Cyberdickens na kwasie czyli psychodeliczna bajka art deco łamane przez parano".
 
Awatar użytkownika
JaceBeleren
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 31
Rejestracja: pn lis 05, 2007 10:18 pm

czw maja 08, 2008 11:58 pm

Neuroshima
********************

Pewnego razu, zostaliśmy "zaproszeni" przez szefa jakiegoś gangu, na negocjacje, gdzie złożył nam ofertę nie do odrzucenia. Rzecz sie dzieje w magazynie, jest noc, a w około kilku typów w tym jeden z AK-47. Po rozmowie dostaliśmy czas na namyślenie się czy dołączymy do nich, oczywiście nie chcieliśmy. Mając przy sobie broń, kumpel-Najemnik o wysokim poziomie strzelectwa, odwrócił się i jednym strzałem rozwalił łeb z magnum 44 gościowi z kałachem( miał na imię Kenji)...Po jakimś czasie znaleźliśmy typa, który był jakoś powiązany z tym gangiem, siedzi przed nami, bez broni a my mu celujemy w łeb. I pytam się: (grałem kaznodziejom)
-Masz jaja?
-Tak.
A kumpel się wyrwał:
-Kenji też miał jaja! i skończył z kulka w głowie!

Cały czas się z tego śmiejemy jak sobie przypomnimy.... <lol2>
 
mariksha
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 10
Rejestracja: ndz maja 04, 2008 2:41 pm

ndz maja 11, 2008 10:13 pm

ostatnia sesja

krasnolud wchodzi do karczmy, groźnie się rozgląda wypatrując jakichś zielonoskórych mord lub kogoś kto mu sie nie spodoba. Siada przy stoliku i podchodzi do niego karczmarz :
K- Co podać
BG- Siara (najgorsze dostępne piwsko u naszego MG)
K - i wszystko jasne


Druid w przemianie w ptaka szpieguje podejrzanego o planowanie ataku na księżniczkę. Siada na parapecie budynku i obserwuje postać która siedzi w towarzystwie kompanów i wtedy jeden z graczy lekko chycony zaczyna się śmiać. My nie wiemy o co chodzi a on z bólem mówi ze :
-"Nie nasraj na parapet bo cie ustrzelą"
Totalna wykładka :D


Podczas sesji mag ciągle porozumiewał się z innymi postaciami za ;pomocą czaru wiadomość i szepczący wiatr. Po jednej wiadomości nie otrzymał odpowiedzi co go ciekawi
BG1 : nie odpowiada
BG2: może ci bateria siadła albo nie ma zasięgu że te smsy nie dochodzą :P


4 osobowa drużyna ma zamiar zabić półorka który zgrywa cwaniaka i uznaje się za byle kogo. Wieszczenie ukazało że przeciwnik jest nie osiągalny dla postaci 0% szans za zwycięstwo) .
bg1 : ja nie wierze ze go nie ubijemy
bg2 : nie damy rady , uwierz mi albo zgiń od jego topora
bg1 : rzuca czar
bg2 : co robisz ?
bg1 : rzucam czar wykrycie magicznej aury
bg2 : to zginiesz a ja cię pochowam (ze śmiechem) bez eq oczywiście
bg1 : (przerwał rzucanie czaru) czemu zginę?
bg2 : bo jak rzucisz ten czar to ci łeb wybuchnie z przesilenia ! - następna wykładka a MG już płacze ze śmiechu
 
Awatar użytkownika
JaceBeleren
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 31
Rejestracja: pn lis 05, 2007 10:18 pm

wt maja 13, 2008 11:28 pm

D&D, łaziliśmy po labiryncie jakiegoś licza, już totalnie zmulenii ciągłym pytaniem : w lewo, prawo czy prosto?.....już tu byliście...
MG: Otwierasz tajemne przejście i widzicie 2 skręty.
Ja: No to je biorę, będą na później, jak zabijemy tego licza to se zapalimy..:papieros:..
G2(krasnolud): Z czego te skręty?:shock:
MG(załamany): To są zwykłe skręty z kamienia!
Ja: Jak skręty mogą być z kamienia.....(zamyśliłem się)
G2: No z kamienia!
MG: Tunele takie!
Ja: Aaaa....Ja myślałem że ten licz nam to zostawił.....
i potem wszyscy leżeli.
************************************************************
 
Awatar użytkownika
Maskow
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 84
Rejestracja: czw maja 22, 2008 11:43 pm

pt maja 23, 2008 8:55 am

D&D
Trzy 5-poziomowe postacie (łotrzyk i 2 wojowników) w walce z szarym rozpruwaczem (przerastającym ich możliwości no ale uciekać nie zamierzali ^^), cała drużyna ledwo żywa...
MG (Ja) do łotrzyka: Ledwo trzymasz się na nogach, co robisz?
Łotrzyk: Szarżuję na niego!
MG: Ma na ciebie okazyjny atak z racji rozmiaru.
Łotrzyk: oO to może ja jednak...
MG: Za późno (kula, 1 xD)
Wtedy łotrzyk wykonał swój atak rzucając 20... Na potwierdzenie krytyka 20... Na potwierdzenie nagłej śmierci... oO też 20 ^^
MG: Wsadzasz mu rapier w d*pę i bestia pada martwa przeraźliwie wyjąc z bólu.

Parę poziomów później:
BN (wojownik/czarodziej z nadziakiem ;p): Noooo proooszęęęę co ja tu widzę? Trzech na jednego? A może któraś z was łajzy odważy się na pojedynek jeden na jeden?
Wojonik1: Ja!
Pojedynek: zaczyna BN przygotowując się na atak wojownika...
MG: Przygląda ci się z nadziakiem gotowym do ataku. Co robisz?
Wojownik1: Szarżuję na niego.
MG: Wtedy on wyprowadza okazyjny atak i <po paru rzutach> wbija ci nadziak w czaszkę zadając 53 pkt obrażeń.
Wojownik: oO (żebyście widzieli tą minę ^^)
MG: nie oO tylko wyjdź z pokoju bo jesteś martwy xD

Te same postacie, walka z lwami:
MG: Lew łapie cię w zwarcie.
Wojownik2: Nieeeeeeeeeee! Pomóżcie ;(
Wrzeszczał tak jeszcze przez chwilę a jak doszło do rzutów okazało się że zatłukł lwa w zwarciu gołymi rękoma... (najlepszy był moment w którym lew chciał uciekać ;D)

Środek nocy w gospodzie, barman z jednym graczem kłócą się. W pewnym momencie inny gracz mówi że wychodzi z pokoju.
Podszedł do mnie i mnie złapał (zdziwiłem się, od kiedy gracze łapią MG podczas gry? ^^) i nagle zaczął wrzeszczeć zmienionym głosem: Zamknij ryj!!! Jest środek nocy i daj mi spać!!!
Po czym mnie puścił i wrócił na miejsce... Przez 5 minut żaden z nas nie był w stanie nic zrobić ze śmiechu... xD


Inne postacie, krainy wschodu, teraz ja jako gracz mnich 6 poziomu (niestandardowy bo niedoświadczony mg pozwolił mi na niezłą kombinację z atutami nieświadom tego co go czeka wtedy ^^)
Kłóciliśmy się z innym graczem (też mnich) tak że wreszcie doszło do rękoczynów między postaciami...
MG: Trafił cię i otrzymujesz 12 pkt obrażeń.
Ja: Wyprowadzam mu buta z wyskoku z obrotem (<<< xD) (krytyk) i zadaję... Hmmm... 8k8+112 obrażeń czyli...
Mnich i MG: Ile?!?!
Ja: Nooo 159 xD (wystarczyło żeby zabić tamtego kilka razy)
Mnich i MG załamka a trzeci gracz kulał się ze śmiechu ^^ (jak zwykle w sytuacji w której temu mnichowi <jego kuzynowi> przydarza się coś tragicznego xD)
 
Awatar użytkownika
Cooperator Veritatis
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 520
Rejestracja: czw cze 23, 2005 11:51 am

pn cze 02, 2008 12:41 pm

W czasie tworzenia postaci do Dzikich Pól.

MG: No, to teraz honor...
Gracz: Hmmm... Wezmę sobie "Mało honorowy". Będę mógł do nich [reszty graczy] strzelać z rusznicy!
 
Awatar użytkownika
lucyfer.
Grafik
Grafik
Posty: 150
Rejestracja: pn kwie 19, 2004 10:35 am

czw cze 05, 2008 10:15 am

Warhammer.
Bohaterowie: człowiek - włamywacz, elfka weteran.

Udało im się podejść skeveny w leżu, pytam co robią...odpowiedź jednoczesna niemal:

Włam: Szarżuję!
Wet: Skradam się.

:)
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

pt cze 06, 2008 2:53 pm

Warhammer. Rzecz dzieje się w Altdorfie, jeden z BG jest krasnoludzkim osiłkiem, istnym zabijaką, który już od kilku sesji oczekiwał niecierpliwie na fastyn. Niestety natłok wydażeń wybił mu na jakiś czas z głowy wszelką zabawę i kiedy przyszła pora festynu biedak po prostu o nim zapomniał. Ja jako miłościwy MG postanowiłem odświerzyć mu pamięć:

MG: Pamiętasz jaki mamy dziś dzień?
BG: Nie jaki?
MG: To dzień na który dłógo czekałeś?
BG: (coraz bardziej zmieszany) Ja na coś czakałem?
MG: Tak, od bardzo dawna.
BG: (usilnie stara się sobie przypomnień na co tak czekał)
MG: Dziś jest dla ciebie bardzo ważny dzień.
BG: (ciężko wzdycha i głosem pełnym iście dziecięcej naiwnej radości pyta) Mam urodziny?
 
Awatar użytkownika
Cooperator Veritatis
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 520
Rejestracja: czw cze 23, 2005 11:51 am

sob cze 07, 2008 6:27 pm

Na pierwszej sesji nowego gracza, który dopiero się od nas dowiedział, co to RPG.
Nowy gracz: I ja mam odgrywać to, co robię, tak?
Reszta: Mhm.
Nowy gracz: Ok.

W czasie sesji:
MG: Wybiegł! To on! Ucieka przed wami!
Nowy gracz: Patataj, patataj, patataj.
Reszta: ?!
Nowy gracz: No... Gonię go konno!
 
Awatar użytkownika
Gwynbleidd88
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: pn paź 01, 2007 9:42 pm

ndz cze 08, 2008 4:07 pm

Warhammer, Altdorf
4 graczy,
Czlowiek chłop, krasnolud tarczownik, czlowiek najemnik i czlowiek sierżant, oprocz sierzanta postacie byly bardzo slabo rozwiniete, tj, pod 2 sesjach. Dostali misje dowiedzenia się skąd biorą się wrzucane przez okna do karczm spaczenie i kto jest za to odpowiedzialny.
W koncu dowiedzielismy się, że odpowiedzialne są skaveny mieszkające gleboko, gleboko pod miastem. 2 zostały przez nas utluczone na ulicy. Pozniej jakoś po wszelkich śladach dostalismy się do kanałow i z tamtad do jakis tajemniczego mieszkania. w korytarzu podlsychalismy rozmowe jakiegos maga i skavena. tarczownik i sierżant jako jedni z tych głup... znaczy sie odważnych podglądnęli zza rogu kim oni są. Okazało się, że jest to jeden z potęzniejszych arcymagów i skaven assasin. Sierżant (postać wzorowana na Forescie Gump'ie) wyskoczył zza rogu i strzelił do arcymaga. Po kilku rzutach kostkami MG opadło wsyztsko co mogło. Headshot z podwojna furią Urlyka. Arcymag padł. Skoczył na nas skaven i zaczął nas zamiatać. W pewnym momencie najemnik mowi:
Naj: O. To ja mogę ogłuszać
MG: (niepewnie) No chyba tak...
Naj: To ja ogłuszam.
Po kilku rzutach.... Skaven został ogłuszony. MG już nie miało co opaść ale wygladał jak cień przerażonego człowieka.... Tymczasem wszyscy gracze się brechtają.
MG: Jakim cudem?
Tarczownik: Chlopaki, bo ja wiele słyszałem w gorach o tym scierwie i... proponuje mu połamać wszytsko co możemy, żeby przeżył.
Związaliśmy go, połamaliśmy mu wszytskie palce. Zapomnieliśmy o ogonie, ale na czas zdąrzyliśmy go mu odciac. Pozniej przeszlismy sie z nim po calym miescie i dopiero pozniej poszlismy do kolegium ktore nas wynajeło. Miny arcymagów (odgrywanych przez MG) kiedy zobaczyli skavena? Bezcenne... I nigdy nie widziałem tyle złota na raz w Warmłotku...
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

pn cze 09, 2008 2:01 pm

Warhammer.

Jeden z BG został zwerbowany przez straż do odegrania małego przedstawienia. Miał udawać schwytanego na przesłóchanie członka gangu. Na przesłóchaniu był też obecny prawdziwy gangster. Bg miał zacząć sypać (czyt. zmyślać różne pierdoły, które prawdziwy gangster miał wziąć za prawdziwe), co miało sprowokować gangstera do wydania swoich wspólników i miejsca, w którym się spotykali. Niestety BG trochę za bardzo wczół się w rolę kryminalisty. Oto co nam wyszło:

Strażnik: A więc wreszcie zdecydowałeś się mówić?
Bg: Nie! Nic na nas nie macie!
 
Awatar użytkownika
Gwynbleidd88
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: pn paź 01, 2007 9:42 pm

sob cze 14, 2008 1:21 am

Warhammer 2nd

Gracz został raniony strzałą która jakimś cudem na krytyku połamała mu żebra. Zawitaliśmy do mieściny i na szczęście znaleźliśmy kaplice Shallay'i.
MG -No to po złożeniu datku oczywiście kapłanka Shallay'i się tobą zajęła.
G1 - Ale, że co?
MG - No byłeś ranny.
G2 - Ale full serwis?
MG - O co wam chodzi.
G3 - Czy znieczulenie było.
MG - No tak. No to zdajmy się na los. Ile wyrzucisz na k100 i podziel przez pół tyle będzie miała ogłady.
G1 - ...
MG - Ile?
G2 - 001...
Chyba nie muszę pisać, że dość długo brechtaliśmy się na podłodze.
 
bauaser-kun
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 57
Rejestracja: wt mar 06, 2007 3:55 pm

sob cze 14, 2008 7:11 pm

Kilka wypowiedzi elfa [E] tropiciela int14 (nieustannie przekręcającego jakieś imiona, w tym imiona bogów) i pół-orka [P] paladyna rzezi int 9 (www.d20srd.org) Poza nimi drużyna to klasyczni rębacze (wojownicy i barbarzy)

(Przy pierwszym spotkaniu postaci)
E: No to jaka jest ta twoja profesja?
P: Misja nie profesja! Jam wojownik wybrany przez mego boga
E: Coś ostatnio obrodziło w pallantynów...

(Po pierwszej walce)
E: ty coś mówiłeś o palantynowaniu, to zrób to całe boskie dotykanie czy co wy tam macie
P: (kładzie rękę na ramieniu elfa) Jam paladyn z chęcią usłucham tweje prośby lecz wiedz żem paladynem rzezi. NAKłADNAIE RąK (zamiast leczyć zadaje rany)

E (strzelając z łuku do kobolda) Przenajświętszy Corleanie prowadź moją strzałę koboldowi prosto w dupę.

(Po przeszukaniu rozwalonej wioski)
P: Doprawdy, ten kto zniszczył tą wieś pomsty i kary boskiej wzywa. (cała drużyna patrzy na niego ze zdziwieniem) Bowiem w dziele śmierci i zniszczenia łotr ten mnie uprzedził wieś którą zniszczył jam miał spustoszyć.

(Na widok kilku ogrów którym wcześniej ubili braci)
E: No dobra drużynko! zawrzeć pośladki i wszyscy przede mnie!

(Ostatnie słowa w życiu, w czasie rozmowy drużyny z tymczasowym szefem)
E: sto sztuk złota od łba orka? A za zasługi premia? (wskazuje palcem paladyna) Dostanę łuk przysięgi za jego pusty łeb?

(również ostatnie słowa w życiu, do tego samego szefa [paladyn pelora])
P: Pięknie prawisz o honorze lecz mym przeznaczeniem jest siać zniszczenie...
MG: Paladyn dobywa swojego dwuraka
P: Cóż ty czynisz przyjacielu?
 
Awatar użytkownika
Froger
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 560
Rejestracja: wt lut 05, 2008 4:52 pm

czw cze 19, 2008 2:24 pm

Gramy właśnie sobie w D&D i mamy małą przerwę.
Jeden z graczy wpadł na pomysł.
"Kupię sobie 5 krów, a z mojego doświadczenia wynika, że będę mógł doić ją 2 razy dziennie po 6 litrów. Dzięki temu zdobędę bogactwo!"
Wymyślił, to podczas dążenia do ograbienia grobowca.
Drugi natchniony niespotykaną roztropnością kolegi, stwierdził, że skoro krowy wymarły (:)), to on chce kozy hodować.

Żart sytuacyjny. Oni dopiero zaczynają i nie znają wszystkich zasad. Walczymy z barbem.
MP -On ma taki atut, że jak ma PW na minusie to dalej biega.
Bo chwili namysłu
(G)racz -To dlatego biegał!
Po następnej.
G -Tak to logiczne.
 
Awatar użytkownika
Khemlish Val'Drach
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1053
Rejestracja: czw gru 01, 2005 6:00 pm

czw cze 19, 2008 4:32 pm

Poznacie nooba po tekstach na Sesji.
Prowadziłem Kampnie w WHRPG i jeden z graczy (grający elfem) który dopiero co zaczynał choć świat nieco znał. W pewnym momencie chcąc podjąć spróbować zaznajkomić się z inną postacią (krasnoludem nawiasem mówiąc) jako że tamten niechciał mu się przedstawić to gracz-elf nie zrazony wyjeżdza takim tekstem.
"Krasiu a profesja twa jest?"
Udziele odpowiedzi zanim ktoś spyta. Śmialiśmy się przez pół godziny i tylko i wyłacznie dlatego postać elfa dożyła końca sesji i krasnolud jej nie zabił.
 
Awatar użytkownika
AGrzes
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 1140
Rejestracja: pn gru 30, 2002 5:42 pm

wt cze 24, 2008 4:11 pm

Na ostatniej sesji, drużyna podchodzi do zamkniętych dwuskrzydłowych drzwi zamykanych z naszej strony na sztabę. Jedna z postaci słyszy oddechy z za nich.

Co robi drużyna?
Zamyka drzwi na sztabę a następnie wyważa je na czyhających po drugiej stronie ;)
 
Aureus

wt cze 24, 2008 7:59 pm

Dziewczyna, całkiem nowa graczka (BG1). Scena w żaden sposób nie była planowana przez uczestników
zabawy. MG - ja. BG2 i 3 - po prostu inni gracze.

BG1 w pewnym momencie rzuciła tekst w stylu:
BG1: To ja go trafiam z łuku.
MG: Trafiasz?
BG2 i 3 - dokładnie w momencie, gdy wypowiedziałem to słowo, podsunęli jej pod nos kości : P To się nazywa solidarność : )
 
Awatar użytkownika
Gerard Heime
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3299
Rejestracja: czw mar 20, 2003 9:02 am

wt cze 24, 2008 8:34 pm

A propos niezłej synchronizacji, jak w poście Aureusa -stary kwiatek z psychodelicznej sesji Wolsunga.

Cała drużyna (arystokratyczne rodzeństwo i wuj który się nimi opiekuje) odnajduje się na początku sesji w bardzo niecodziennych sytuacjach. Siostrzyczka - w ramionach nieznanego jej trollego amanta. Braciszek - w towarzystwie zapłakanej dziewczyny, która zapowiada mu okrutną zemstę. Wujek dowiaduje się, że ma żonę i córkę. Wszyscy po wykaraskaniu się z niecodziennych sytuacji próbują wyjaśnić, co się stało. W pewnym momencie dowiadują się, że ojciec rodzeństwa, który powinien przebywać w Dekanie, jest w ich rezydencji w Lyonesse. Rodzeństwo zaczyna się ze sobą sprzeczać, siostra zamierza uciec od towarzystwa rodziny do kawiarni żeby to wszystko przemyśleć, brat zaś nalega na spotkanie z rodzicami. W pewnym momencie on łapie ją za rękę i zaczyna ciągnąć do dorożki. I w tym momencie, gracze (wcialając się w postacie rodzeństwa) w tym samym czasie krzyczą:
- On jest naszym ojcem! / - On nie jest naszym ojcem!

Efekt? Najpierw szok, konsternacja, a potem wybuch śmiechu.

Swoją drogą, granie rodzeństwa jest bardzo sympatyczne i szczerze polecam dowolnej drużynie, ktora jest ze sobą zżyta i dobrze się zna.
 
Awatar użytkownika
silvanis
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 112
Rejestracja: śr mar 12, 2008 8:34 am

śr lip 02, 2008 11:55 pm

Dawna sesja na zawsze pozostająca w pamięci :D :

Gracz (czarodziej), juz lekko zdenerwowany szalęjącą wokoło zawieruchą walki, staje w progu chaty:
MG (szybko, podniesionym głosem): Wchodzisz, patrzysz, a tu z naprzeciwległych drzwi wypada krasnolud z wielkim toporem, co robisz?
GRACZ (nerwowo): ja... ja.. czaruje! czaruje!!!
MG: Biegnie na ciebie!!!
GRACZ (uparcie): ja mam wielkie czary!!!! czaruje!!!
MG: Krasnolud podbiega do ciebie i ucina ci rekę!
GRACZ: Ale ja mam wielkie czary!!
MG: Krasnolud ucina ci druga rękę!!!
GRACZ: to... to... ja wyciagam sztylet!!

Gracz nie był zbyt doswiadczony ale pozostawim bez komentarza :D
 
Awatar użytkownika
MorfiQ
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 329
Rejestracja: ndz lut 05, 2006 9:46 am

czw lip 03, 2008 3:13 pm

Sesja w zacny system Monastyr, ja mistrzuję.

G - ksiądz, który razem z inkwizytorem odwiedził zamtuz. Inkwizytor szybko zostawił wielebnego (:P) sam na sam z burdelmamą

MG - odgrywający burdelmamę, będącą naprawdę demonem (zagmatwana sprawa :P)

MG - Obraziłeś mnie ojcze kobieta zalewa się łzami
G - Wybacz ksiądz przysuwa się bliżej
MG - Powinieneś mnie mnie ładniej przeprosić kobieta kładze rękę na wewnętrznej części uda księdza i z uśmiechem spogląda nieco powyżej swojej ręki
G- Nic tam nie ma!

W tym momencie spadłem z krzesła :P Oczywiście księdzu chodziło o to, że nie zareagował na dotyk kobiety, ale śmiechu było co niemiara :)

Ten sam gracz, tylko mistrzuje kto inny ;)

MG - widzicie mężczyznę leżącego na podłodze. Nie dostrzegacie objawów życia.
G - To ja sprawdzam czy trup żyje

Scena była bardzo nastrojowa, chyba nie muszę mówić co się potem stało ;)
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

pt lip 04, 2008 3:05 pm

Warhammer

Okolice Middenheim. Grupa zbrojnych została wysłana tropem goblinów w celu ich eksterminacji. Podróż była dłóga i męcząca, zgubiono trop, stracono żywność, i do tego się zgubili. Sierżant dowodzący oddziałem przystanął na wzgóżu i zaczął uważnie studiować mapę, z każdą minutą stawał się coraz bardziej załamany. Podszedł do niego BG - Morrycki akolita przydzielony do oddziału jako wsparcie duchowe i pomoc medyczna (jako jedyny miał leczenie).

BG - Chej skąd ty właściwie masz tą mapę?
Sierżant - Dostałem ją od dowództwa.
BG - Wiesz, ty tu chyba jesteś za karę.

Ta sama sesja, a właściwie jej zakończenie. Przydzielam PDki. Gracze chcą wytargować jeszcze kilka dodatkowych (trzeba przyznać, że im się należały), ale zważywszy na moją wrodzoną wredotę poprosiłem ich o jakieś uargumentowanie tego żądania. Jeden z nich zabrał się do tego bardzo poważnie, jego tyrada trwała kilka dobrych minut. Gdy skończył nasze oczy spoczęły na drugim graczu, tamten zamyślił się ciężko siedząc na łóżku, uniusł dłonie jakby nie wiedział co ma z nimi zrobić i wyrzekł tylko: "K***a!"
 
Awatar użytkownika
Gwynbleidd88
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: pn paź 01, 2007 9:42 pm

pn lip 07, 2008 7:26 pm

Jeszcze dzisiejsza sesja D&D.
Dwaj gracze znajdujacy sie w podmroku, a dokladnie mezzoberanzan. Poldrowka mniszka (dopiero co wrocila do podmroku) i krasnolud rycerz ciemnosci. Nieznany im czarodziej wyslal ich do jakis krasnoludzkich ruin. Znalezli tam swiatynie, ktora miala byc swiatynia elfią. W srodku znalezli kregi kamienne i jeden zloty w srodku. chcieli tylko ogladnac ale nagle pojawil sie i rzucil na nich solar. MG planowal zakonczyc ich zywot wielka walka, kiedy juz mieli 15 poziomy. Niestety po 12 sekundach (czyli 2 rundach) solar padl po 6 krytykach ktore niespodziewanie wypadly na kostkach. Zalamany prowadzacy nie mial juz sily prowadzic dalej sesji, jednak kawa i troche swirzego powietrza doprowadzily go stanu uzywalnosci. W tym czasie (jakies 15 minut) gracze lezeli na podlodze i probowali przestac sie smiac. Nastepnie gracze musieli doprowadzic sie do stanu uzywalnosci poniewaz miesnie brzuchów jednak nie daly sobie rady z porcja wesolosci...
 
Awatar użytkownika
MunchKing
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1288
Rejestracja: czw sty 27, 2005 8:12 pm

wt lip 08, 2008 12:46 pm

-----
Po dość ostrej bitce, w której zginęła masa służby. Wojownik, wielce rozeźlony, że „mag” nie pomógł im podczas walki ze tabunem dzikich zwierząt który zaatakował grupę polującą w lasach, decyduje się uzewnętrznić swój negatywny humor.
W: Mogłeś przynajmniej nam pomóc w walce z tymi cholerstwami. Ja rozumiem, że za grosz cię to polowanie nie interesuje, ale…
„Mag” patrzy z satysfakcją na ociekającą, poharataną parę wojaków, poczym odpowiada ze szczerym uśmiechem, pełen optymizmu:
I: Drogi wojowniku, po prostu nie rozumiesz różnic kulturowych, które panują między mną a waszą powierzchowną (domyślnie miało być powierzchniową) społecznością...
-----
Zarówno „mag” jak i woj rozeźleni są faktem, że hrabia ziem zataił przed nimi fakty na temat swoich poczynań odnośnie czarnej magii w swoich prywatnych, podziemnych komnatach. Wojownik kipi ze złości, natomiast „czarokleta” zachowuje względne opanowanie
W: Mógłbyś nam chociaż powiedzieć, że zajmowałeś się tym cholerstwem, co ty w ogóle sobie wyobrażasz, my tu narażamy życie…
„Czarodziej” uczynnie dopowiada, nie chcąc zostawić wątpliwości:
I: Cudze, rzecz jasna…
-----
Po tym jak dwójka wypatrzyła szpiegującą ich elfkę, skrywającą się między koronami drzew, ta została mind-blast’owana przez Illithida (który cały czas podaje się za maga), spadła z drzewa, prosto w krzaki z donośnym trzaskiem. Następnie wojownik związał ją i ocucił, chcąc uzyskać kilka odpowiedzi:
W: Odpowiadaj natychmiast, kim właściwie jesteś i czemu nas szpiegujesz?
Elfka: Jestem…jestem…
I <z nadzieją>: Racją podróżną?
-----
Zarówno hrabia, jak i dwójka jego bliskich współpracowników, zawzięcie kombinują na temat rozwiązania problemu portalu, który pojawił się w lesie i przez który przechodzą dość duże ilości demonów, nękających okoliczne ziemie. Po kilku chwilach ciszy, władca terenów, praktycznie eksplodując entuzjazmem, mówi:
Hrabia: Wiem! Wiem, mam pomysł!
W:…
I <szeptem>: Uciekajmy.
-----
 
Awatar użytkownika
Elmenaizer
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 89
Rejestracja: czw mar 22, 2007 3:48 pm

czw lip 10, 2008 8:26 pm

Gracz odgrywający wojownika po swojej śmierci di innego gracza (tropiciel) który rzucał na ustabilizowanie:
W-Wiesz co?
T-Nie.
W-Kostka lubi się toczyć.
Rozwalil wszystkich tym tekstem a kolega nawet na ustabilizowanie rzucił.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość