Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Furiath
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3802
Rejestracja: ndz mar 23, 2003 12:10 am

czw cze 05, 2008 8:52 am

Prawda jest taka,

Czyja prawda? :>

Odbiorcy poza maleńkim odsetkiem (wsród nich sa np. aktywiści Polterowi) nie zwracają uwagi na tłumaczenie, dostają podręcznik po polsku i wali ich, jak jego terminy brzmią po angielsku. Krąg Pramatki akceptują tak samo, jak każdą inną nazwę, nie wnikając w etymologię. W końcu kupują tylko grę. Zachowania nabywców RPG niewiele różnią się od zachowań odbiorców innych produktów popkultury.
 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

czw cze 05, 2008 10:34 am

Problem tłumaczenia nWoDa jest taki, że byli za dobrze dla fanów. Doświadczenie uczy, że fana należy traktować jak debila, który i tak wszystko kupi bo robienie blogów konsultacji i inne dawanie relacji z prac powodują flejm.
Jestem więcej niż pewien, że jak ktoś weźmie WFRP II i porówna z wersją oryginalną to też nie wszystko zostało przetłumaczone tak jak każdy by chciał bo mimo wszystko jest to tylko jakaś interpretacja, a jakoś nie słyszałem o atakach na polską edycję i krzykach, że łącznie 3 terminy brzmią inaczej niż chciałaby jakaś grupa zapaleńców.
 
Awatar użytkownika
Armand de Morangias
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 628
Rejestracja: pn kwie 25, 2005 9:32 pm

czw cze 05, 2008 11:09 am

Feniks pisze:
Jestem więcej niż pewien, że jak ktoś weźmie WFRP II i porówna z wersją oryginalną to też nie wszystko zostało przetłumaczone tak jak każdy by chciał bo mimo wszystko jest to tylko jakaś interpretacja, a jakoś nie słyszałem o atakach na polską edycję i krzykach, że łącznie 3 terminy brzmią inaczej niż chciałaby jakaś grupa zapaleńców.

Różnica jest taka, że WFRP 2 pojawił się w polskiej wersji niemalże równolegle z angielską (niecałe pół roku od wydania oryginału) i fanowski kanon przekładu czy w ogóle fanbase angielskiej wersji po prostu się nie wytworzył. Zwłaszcza, że od razu było wiadomo, że polska wersja będzie i wiele osób z tej okazji wstrzymało się z poznawaniem systemu. Gdyby WoD PL też wyszedł pół roku po premierze światowej, też nie było by problemu. Porównujesz rzeczy nieporównywalne i uparcie starasz się wykazać, że ludzie niechętni polskiej wersji to jeden w drugiego trolle, malkontenci i osobiści antyfani Kastora, zupełnie natomiast pomijasz oczywistą fuszerkę ze strony wydawnictwa.
 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

czw cze 05, 2008 11:22 am

Wydawnictwo wydało grę późno fakt ale dla przeciętnego potencjalnego fana to raczej wielkiej różnicy nie robi bo większość ludzi nie siedziała i nie czekała z zapartym tchem na każde info jakie spłynie z ust WW więc jak mówię większość ludzi po prostu grała w coś innego. Teraz kiedy już zacznie się wydawanie podręczników w jakimś lepszym tempie mam nadzieję, że w wakacje to ci ludzie będą mogli iść do sklepu i sobie kupić polski nikt z tego powodu nie umarł.

że ludzie niechętni polskiej wersji to jeden w drugiego trolle, malkontenci i osobiści antyfani Kastora, zupełnie natomiast pomijasz oczywistą fuszerkę ze strony wydawnictwa.


To nie ja ale wy to wykazujecie na każdym kroku ja nawet w tej kwestii nie muszę się starać. Nawet jakby teraz ISA nagle hurtem wydała 20 podręczników wciąż mielibyście z tym problem.
 
Awatar użytkownika
neishin
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1856
Rejestracja: pn mar 17, 2003 11:56 pm

czw cze 05, 2008 11:48 am

Feniks pisze:
Wydawnictwo wydało grę późno fakt ale dla przeciętnego potencjalnego fana to raczej wielkiej różnicy nie robi bo większość ludzi nie siedziała i nie czekała z zapartym tchem na każde info jakie spłynie z ust WW więc jak mówię większość ludzi po prostu grała w coś innego.


Że niby jak? Wg mnie ci co byli zainteresowani i znali angielski na tyle, żeby sobie poradzić - kupili wersję angielską jak tylko wyszła (lub odrobinę później), zwłaszcza, że wtedy nikt nie trąbił o polskim tłumaczeniu. I nie sądzę, żeby to było tylko 15-20 osób z Poltera.

Co do dodatków - osobiście skupiłem się na Wampirze, do czarnej serii mam tylko Antagonistów. Ostatnio podjarałem się na Second Sight, ma wyjść po polsku - to czekam. Przy czym czekam już trochę, mój zapał stygnie. Dolar jest tani, potanieje jeszcze trochę i kupię na Amazonie, bo na polską wersję jakoś się nie mogę doczekać.
 
Awatar użytkownika
Armand de Morangias
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 628
Rejestracja: pn kwie 25, 2005 9:32 pm

czw cze 05, 2008 1:58 pm

Feniks pisze:
Wydawnictwo wydało grę późno fakt ale dla przeciętnego potencjalnego fana to raczej wielkiej różnicy nie robi bo większość ludzi nie siedziała i nie czekała z zapartym tchem na każde info jakie spłynie z ust WW więc jak mówię większość ludzi po prostu grała w coś innego.

Feniks, zastanów się trochę. Pierwszy nakład podstawki nie trafił w ogóle na sklepowe półki, cały rozszedł się w preorderze. Ile Twoim zdaniem osób, które "nie siedziały i nie czekały, po prostu grały w coś innego" wpadło spontanicznie na pomysł zamówienia w przedsprzedaży zupełnie im nieznanego systemu? Nie wspominając o tym, że wcale nie trzeba przesiadywać nieustannie na stronie WW żeby być na bieżąco nt WoDa, bo wszystkiego można się dowiedzieć na polskich forach.

Co do malkontenctwa, ja już wielokrotnie to pisałem: ISA straciła mnie jako klienta nie przez Kastora i jego czujną rotaro-masonerię z labrysami, nie przez kolejne obsuwy w terminie wydania i wysyłanie tegoż Kastora, żeby w imieniu wydawnictwa zbierał za te obsuwy bluzgi - to wszystko to pikuś wobec faktu, że zwyczajnie straciłem zainteresowanie produktem. Był czas, kiedy byłem zainteresowany zakupem polskiej wersji, ale już minął - zbyt wiele zainwestowałem w angielską, żeby teraz dublować sobie kolekcję. I nic mnie nie obchodzi, że cena jest świetna - dwa lata temu zapłacił bym i 130 zł za polską wersję, teraz moich 60 zł ISA nie zobaczy. End of story.
Ostatnio zmieniony czw cze 05, 2008 3:33 pm przez Armand de Morangias, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
gervaz
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 97
Rejestracja: sob lut 17, 2007 11:42 am

czw cze 05, 2008 3:04 pm

Generalnie smęcenie niezadowolonych z tłumaczenia nie jest tak zabójcze dla polskiej edycji, jak właśnie plan wydawniczy ISA. Załóżmy, że jestem typowym przedstawicielem targetu - licealistą. Mam odłożone parę groszy, znam "średnio" angielski - i chciałbym sobie w najbliższe wakacje zagrać np. w Wampira: Requiem. Spodobał mi się system, ale mam jeszcze chrapkę na Damnation City, Invictus i np VII. Jedyne, co mi pozostaje - to sprowadzic sobie podreczniki z zagranicy.

Nauczony doświadczeniem z poprzednią edycją wampira (wydaną również przez ISĘ) - nie nastawiałbym sie na kupowanie polskiej wersji. Obawiam się, że dodatków ukarze się tyle, co do poprzedniej (czyli niewiele)- ponieważ populacja potencjalnych klientów jest bardo podobna.
 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

czw cze 05, 2008 5:21 pm

Na allegro jest spoko ogłoszeń sprzedaży podręcznika podstawowego, do jakiego empiku (w Wawie czy w Szczecinie) bym nie zajrzał - WoD leży i to od dawna. Czy aby na pewno Świat Mroku poszedł sprzedał się tak dobrze, jak się dotąd uważa?


Pierwszy nakład podstawki nie trafił w ogóle na sklepowe półki, cały rozszedł się w preorderze. Ile Twoim zdaniem osób, które "nie siedziały i nie czekały, po prostu grały w coś innego" wpadło spontanicznie na pomysł zamówienia w przedsprzedaży zupełnie im nieznanego systemu?


Może siądźcie sobie razem chłopaki i ustalcie jakąś wspólną wersje co?

Ile Twoim zdaniem osób, które "nie siedziały i nie czekały, po prostu grały w coś innego" wpadło spontanicznie na pomysł zamówienia w przedsprzedaży zupełnie im nieznanego systemu?


Czy jest w Polsce ktoś kto gra w RPGi i jest mu Świat Mroku nie znany? Przykro mi ale WoD jest marką samą w sobie. To o co sie rozchodzi to tylko fakt, że jestem przekonany, że wielu ludzi podobnie do mnie nie siedziało jak na szpilkach i nie oczekiwało nowego wydania. Po prostu ciupali sobie w inne RPGi w tym czasie, któregoś dnia siedli na kompie i zobaczyli w sieci reklame wiec sobie powiedzieli "Te, stary patrz nowy WoD wychodzi po polsku tylko 45 zł w przedpremierowym zamówieniu może kupimy co? " Teraz też pewnie nie siedzą jak jacyś stuknięci i nie miotają sie po pokoju wrzeszcząc "DODATKÓW!" tylko sobie grają w nWoda za jakieś 2-3 miesiące włączą kompa zobaczą reklame i powiedzą "Ty patrz ISA wypuściło Oczyma Duszy, w sumie nie drogo może kupimy?"
Takich ludzi jest najwięcej, nie dla każdego RPG to całe życie i nie każdy patroluje sieć w poszukiwaniu nowości. Tak na prawdę jak kiedyś słusznie zauważył Trzewik na forum Portalu, fani spotkani na konwentach i fani udzielający sie w internecie to zaledwie mały procent ludzi kupujących podręczniki. Większość graczy i MG po prostu gra w RPGi, a nie spedza iluś godzin w sieci, żeby o nich poczytać czy pogadać. Ich kontakt z wydawcą trwa 2 minuty:
"Dzień dobry macie coś nowego z RPGów godnego polecenia?"
"Tak nowy świat mroku wyszedł"
"Ile to to?"
"45zł"
"A to wezmę"

I tak uważam, że ludzi grających w angielskiego nWoDa da sie zebrać w jednej sali szkolnej.
 
Awatar użytkownika
uelf
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 225
Rejestracja: pn wrz 03, 2007 2:13 am

czw cze 05, 2008 5:33 pm

Feniks pisze:
I tak uważam, że ludzi grających w angielskiego nWoDa da sie zebrać w jednej sali szkolnej.


Gimnastycznej chyba. Wśród samych moich znajomych jest 15 osób. Strzelałbym, że w nWod eng. gra w Polsce około 150-200 osób. To daje jakieś 15-20% nakładu nWoD pl. Całkiem sporo.

To nie jest argument za, czy przeciw czemukolwiek. Po prostu stwierdzam fakt.
 
Awatar użytkownika
Gerard Heime
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3299
Rejestracja: czw mar 20, 2003 9:02 am

czw cze 05, 2008 6:01 pm

Teraz też pewnie nie siedzą jak jacyś stuknięci i nie miotają sie po pokoju wrzeszcząc "DODATKÓW!" tylko sobie grają w nWoda za jakieś 2-3 miesiące włączą kompa zobaczą reklame i powiedzą "Ty patrz ISA wypuściło Oczyma Duszy, w sumie nie drogo może kupimy?"


Ile da się grać na samej podstawce? Nie oszukujmy się, granie na samym rulebooku wymaga sporej kreatywności ze strony Narratora, a i tak uczucie niedosytu pozostaje, jeśli ktoś grał w oWoD i czeka na wampiry/łaki/etc.
Moim zdaniem gdy OD wyjdzie, część graczy która kupiła nWoD PL może być już znudzona/zawiedziona systemem. Szczególnie, że (zaryzykuję stwierdzenie) OD to nie to, co tygryski lubią najbardziej. Zgodnie z moim rozeznaniem, większość osób czeka jednak na VtR. DLaczego więc przeciętny polski gracz, który tłucze (powiedzmy) w Młotka, D&D lub inny popularny system, miałby kupić akurat OD, a nie dodatek do innego systemu?

Gdyby OD wyszło 2-3 miesiące po podstawce, i kolejne 4-5 miesięcy potem wyszedł wampir... ale cóż. Taka polityka wydawnictwa. Mam dziwne wrażenie, że wydawca nie zna nawet dokładnie specyfiki produktu, który wydaje, a ni jego targetu... a może mu po prostu nie zależy? :/
 
Awatar użytkownika
Gruszczy
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2775
Rejestracja: wt sty 20, 2004 10:25 pm

czw cze 05, 2008 10:02 pm

Z samych komentarzy rebelowych jest 50 osób, zatem więcej niż 15 osób z tego forum. Oczywiście dokładniejsze dane moglibyśmy mieć tylko wtedy, gdybyśmy znali liczbę podstawek, które zeszły do Wampira na przykład z rebela.

Warto dodać, że liczba odwiedziny unikalnych użytkowników wod.polter.pl to też nie jest 15. Rząd wielkości to tysiąc, a odwiedzalność w skali miesiąca po wydaniu podstawki w Polsce wzrosła średnio o 160 osób. 160 osób w stosunku do kilku tysięcy? To jest nic.
 
Awatar użytkownika
Adira
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 79
Rejestracja: czw maja 08, 2008 11:47 pm

pt cze 06, 2008 12:25 am

Gruszczy pisze:
Z samych komentarzy rebelowych jest 50 osób, zatem więcej niż 15 osób z tego forum. Oczywiście dokładniejsze dane moglibyśmy mieć tylko wtedy, gdybyśmy znali liczbę podstawek, które zeszły do Wampira na przykład z rebela.

Warto dodać, że liczba odwiedziny unikalnych użytkowników wod.polter.pl to też nie jest 15. Rząd wielkości to tysiąc, a odwiedzalność w skali miesiąca po wydaniu podstawki w Polsce wzrosła średnio o 160 osób. 160 osób w stosunku do kilku tysięcy? To jest nic.

Z czystej ciekawości zapytałam mailem Kastora o podane powyzej liczby, podając linka do posta, a także o to jak obecnie wyglądają statystyki Oneirosa. Oto jaką odpowiedź otrzymałam (wraz ze zgodą na cytowanie):

Po pierwsze, konieczne jest zaznaczenie, iż specyfika Google Analytics, z której to usługi korzystają zarówno Polter, jak i Oneiros, powoduje charakterystyczne przekłamania. Widoczne było to jeszcze podczas mojej kadencji szefa działu, za której odbyło się przejście z poprzedniego systemu zbierania statystyk. Jako przykład podać mogę sytuację z chwili przejścia na GA, po pierwszym miesiącu zbierania danych, gdy nagle z kilkuset (200-300) stałych użytkowników zrobiło się niespełna dwa tysiące. Nie ma mowy o tak nagłym skoku oglądalności strony w przeciągu jednego tylko miesiąca.

Bardziej miarodajna jest liczba dziennych odwiedzin, która podobna jest zapewne na Oneirosie, jak i na wod.polter, z racji identycznego targetu i identycznego Page Rank (3/10). Dowodem na mylność sposobu zbierania statystyk GA niech będą wartości Oneirosa - przy średniej ok. 200-300 unikalnych odwiedzin dziennie mamy ok. 7500-8000 "bezwględnej liczby unikalnych użytkowników" w skali miesiąca. Prosta matematyka pokazuje więc, że skrypt sumuje po prostu poszczególne wartości "unikalnych" ze skali dziennej, zamiast identyfikować ich i zliczać wyłącznie niepowtarzalne rekordy. W przeciwnym wypadku musiałoby to być za każdym razem 300 innych ludzi ;)

Te wartości, a także niska aktywność Forum jednego i drugiego serwisu, oraz np. ilość głosów (45) oddanych w jakże popularnej sprawie Pramatki, jasno wskazują iż idąca w tysiące liczba "unikalnych" użytkowników wod.polter jak i Oneiros jest grubym nieporozumieniem. Zakładając pewną wymienność, rotację użytkowników w puli codziennej, jestem w stanie szacować liczbę prawdziwie unikalnych użytkowników Oneiros na jakieś 400-450 osób. Podobnie zapewne mają się sprawy na wod.polter, być może panowie mają tam około setki userów więcej.

Jeśli dział wod.polter po ukazaniu się ŚM: PP odnotował wzrost w statystykach dziennych o 160 osób, w moich szacunkach oznacza to jakichś góra 200 nowych faktycznych czytelników, zapewne jedynych aktywnych internetowo-fandomowo posiadaczy polskiej edycji Świata Mroku. W ich poczet należy wliczyć także posiadaczy wersji angielskiej, których po prostu przyciągnęło wod.polter - nowych, aktywnych Polterowo i Oneirosowo "PL userów" jest zapewne ze 150.

Liczba ta wydaje mi się prawdopodobną, zwłaszcza w świetle znanych mi statystyk obu serwisów, liczb podanych przez Gruszczego, oraz nakładu ŚM: PP, jego ciągłej obecności w dystrybucji, a także świadomości proporcji aktywnych internetowo graczy do ludzi pozostających poza obiegiem. Niegdysiejsze wstępne szacunki, na podstawie o ile pamiętam WFRP 1 i D&D 3.0, bodaj kogoś z otoczenia Towarzystwa Badań Gier (ale głowy nie dam, badań oficjalnie takich zaś chyba nie robiono), dawały obraz proporcji aktywni/nieobecni w sieci i fandomie jak 1:6. Pozwalałoby to wierzyć, że oprócz owych ca. 150 aktywnych, krąży w Polsce do 900 graczy nWoDu, z czego część (w moim odczuciu dość znaczna, 400?) posiada albo obie wersje systemu, albo tylko wersję PL (co daje ok. 600 posiadaczy wyłącznie wersji angielskiej, również liczbę prezentującą się dość realistycznie).

Bliższych spekulacji nie sposób dokonywać, o ile ISA nie upubliczni wyników sprzedaży detalicznej polskiej edycji Świata Mroku, jakie otrzymała z Empiku, Rebela i innych źródeł. Tego zaś oczywiście nie możemy się żadną miarą spodziewać.
 
Awatar użytkownika
Turel
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 72
Rejestracja: pn kwie 02, 2007 8:00 pm

pt cze 06, 2008 2:27 am

Ej, a może wcale niegłupie by było wysłanie panu Szulcowi maila z zapytaniem, gdzie wcięło przekład? Tak tu sobie spekulujemy i napędzamy kriegsmaschine przeciwko samym sobie, to może w ramach "community initiative" spożytkujmy tą energię i poślijmy ISA-ie kilka pyrgnięć?
 
Awatar użytkownika
JoAnna
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1078
Rejestracja: pt lip 25, 2003 11:57 am

pt cze 06, 2008 2:44 am

Ale o co cho...?

nWoD wyszedł lat temu trzy. Z okładem. Polski nWoD wyszedł, hmm... zdecydowanie za późno.

Możliwości jest kilka
a) ISA daje ciała, nie wydając szybko tego, co tłumacze dostarczają
b) ISA nie ma czego wydawać, bo tłumacze się spóźniają
c) działa nieokreślona siła wyższa

co mnie, jako potencjalnego klienta, guzik obchodzi. Obchodzi mnie, że dodatków ani widu, ani słychu. Animozje personalne odsuńmy tu na bok: polityka wydawnictwa w stosunku do gry jest fatalna. I tyle.

Tyle, że jakiś czas "twarzą" produktu był szef działu tłumaczy, który nie nadawał się do kontaktów z mediami, co nie poprawiło systemowi prasy.

Swoją drogą na jedynym słusznym forum nWoDa zapadła jakaś cisza grobowa: np dział poświęcony nowemu Wilkowi świeci pustkami. Wnioskuję więc, iż znów, zieeeew, flejm się rozpętał, tym razem rzeczywiście o tzw. pietruszkę. A ja miałam nadzieję, że może coś konstruktywnego...

BTW: prezes ISA nie może zwolnić Szulca. Szulc jest właścicielem ISA. Ale fajny pomysł, taki absurdalny. W kategoriach Boga, który ogłasza własne nieistnienie ;)

PS1. Wzruszyło mnie stwierdzenie Feniksa (parafraza): "błędów mało jak na tak gruby podręcznik". Błędów zarówno w najgrubszym podręczniku, jak i najcieńszej broszurce, powinno być tyle samo: zero.

PS2. Feniks: 3.2. Wiadomości należy pisać zgodnie z zasadami gramatyki, ortografii i interpunkcji języka polskiego; polskie znaki diakrytyczne nie są wymagane.
 
Awatar użytkownika
Turel
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 72
Rejestracja: pn kwie 02, 2007 8:00 pm

pt cze 06, 2008 3:28 am

Nie mówię (jeśli odnosiłaś się do mnie) o wyciągnięciu jakiejś wymówki od wydawnictwa, ale raczej wyrażeniu swojego zniecierpliwienia i irytacji polityką niewydawania.

Tym bardziej (ponownie, jeśli odnosiłaś się do mnie) nie miałem na myśli żeby popchnąć sprawy w kierunku zwolnienia Szulca. xD

Dajmy ISA-ie (Jezu, jak się odmienia takie akronimy?) do zrozumienia, że mamy tutaj mały rozwścieczony tłum z widłami i niewygodnym stosikiem, hm?
 
Awatar użytkownika
Mortis
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1074
Rejestracja: sob lut 21, 2004 9:39 am

pt cze 06, 2008 4:09 am

Turel pisze:
Mhm... a wszystkie zasady mechaniki to skąd taki angielski-jako-tako-Kowalski weźmie?

Z sesji? Od MG?
BTW sądzę, że przeciętny gracz RPG jednak zna angielski w stopniu pozwalającym przy odrobinie woli zrozumieć podręcznik.

Problem tłumaczenia nWoDa jest taki, że byli za dobrze dla fanów. Doświadczenie uczy, że fana należy traktować jak debila, który i tak wszystko kupi bo robienie blogów konsultacji i inne dawanie relacji z prac powodują flejm.

To chyba by nie pomogło, po prostu by byli pośmiewiskiem po fakcie.
Feniks pisze:
Wydawnictwo wydało grę późno fakt ale dla przeciętnego potencjalnego fana to raczej wielkiej różnicy nie robi bo większość ludzi nie siedziała i nie czekała z zapartym tchem na każde info jakie spłynie z ust WW więc jak mówię większość ludzi po prostu grała w coś innego.

Skąd ty masz te wszystkie informacje o przeciętnych graczach? Z familiady?
Feniks pisze:
"Te, stary patrz nowy WoD wychodzi po polsku tylko 45 zł w przedpremierowym zamówieniu może kupimy co? "

"Jasne, ale najpierw poszukajmy w necie, co piszą, czy czegoś znowu nie spartaczyli"
Feniks pisze:
Teraz też pewnie nie siedzą jak jacyś stuknięci i nie miotają sie po pokoju wrzeszcząc "DODATKÓW!" tylko sobie grają w nWoda za jakieś 2-3 miesiące włączą kompa zobaczą reklame i powiedzą "Ty patrz ISA wypuściło Oczyma Duszy, w sumie nie drogo może kupimy?"

Daj spokój, może tobie wystarcza granie z samą podstawką, ale wypada mieć chociaż covenant booki, których pewnie nie dożyjemy w polskiej edycji.
uelf pisze:
Gimnastycznej chyba. Wśród samych moich znajomych jest 15 osób. Strzelałbym, że w nWod eng. gra w Polsce około 150-200 osób.

Ja myślę, że wiele więcej. To tylko jakieś 30 ekip po 5 osób.

PS1. Wzruszyło mnie stwierdzenie Feniksa (parafraza): "błędów mało jak na tak gruby podręcznik". Błędów zarówno w najgrubszym podręczniku, jak i najcieńszej broszurce, powinno być tyle samo: zero.

+1

A Szulca może zwolnić rynek - najlepiej zrobić to nie kupując podręczników wydanych przez ISA.
 
Awatar użytkownika
Turel
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 72
Rejestracja: pn kwie 02, 2007 8:00 pm

pt cze 06, 2008 10:31 am

Z sesji? Od MG?


A tu bach, takiego wała, i okaże się, że MG też dobrze angielskiego nie zna. I co z ludźmi, którzy chcą wykorzystać mechanikę do zrobienia dobrej bojowo postaci? "Mistrzu, zrób mi dobrego builda postaci, a potem mi nim jeszcze walcz"?!

BTW sądzę, że przeciętny gracz RPG jednak zna angielski w stopniu pozwalającym przy odrobinie woli zrozumieć podręcznik.


Robisz to samo, co Feniks. "Sądzę, że przeciętny gracz RPG"... Skąd wy bierzecie te dane?

RPG to zabawa, nie przymus. Niewielu będzie się chciało, a jeśli tak, to gratuluję MG że ma w drużynie takich zapaleńców, sam o takich marzę. Nie ma żadnej przyjemności z czytania tekstu z którego rozumie się co drugie słowo, i tym mniej się wynosi z tego informacji. I "odrobina woli" nic tu nie pomoże. Szczególne skupienie nad tekstem nie sprawi, że nagle w jakiś Jedi-owy sposób umiemy lepiej angielski.

Daj spokój, może tobie wystarcza granie z samą podstawką, ale wypada mieć chociaż covenant booki, których pewnie nie dożyjemy w polskiej edycji.


Niezwiązana z tematem dygresja: wow, chociaż covenant booki? Akurat one wydawawały mi się zawsze podręcznikami dla nowobogackich, no ew. dla tych, którzy mają już wszystko co potrzebują i chcą poważnie dopracować postać. Co z takimi pozycjami jak The Blood? :P

A Szulca może zwolnić rynek - najlepiej zrobić to nie kupując podręczników wydanych przez ISA.


O tak. Bojkot. Żeby wogóle, rwa, nie było podręczników do RPG sprzedawanych w Polsce. Myślcie ludzie troche. ;/

Edit: Dobra, faktycznie mnie poniosło. Wywalone.
Ostatnio zmieniony pt cze 06, 2008 11:04 am przez Turel, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
Gerard Heime
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3299
Rejestracja: czw mar 20, 2003 9:02 am

pt cze 06, 2008 10:56 am

A Szulca może zwolnić rynek - najlepiej zrobić to nie kupując podręczników wydanych przez ISA.

I tu dochodzimy do kluczowej kwestii.

Czy Szulc potrzebuje nWoD PL? Czy target jest wystarczająco szeroki, by inwestować kasę w tłumaczenie i druk? Jeśli chodzi o produkty erpegowe, to ISA trzepie kasę na D&D. Niedługo 4.0, więc w co będzie inwestował Szulc? W Świat Mroku? Wątpię. Możliwe, że obecne zastoje wynikają właśnie z faktu, że Szulc sobie wszystko skalkulował i wie już, że ładowanie kasy w tym momencie w ŚM nie ma sensu, jeśli będzie tych pieniędzy potrzebował niedługo na 4.0.*

(*) Ktoś obyty bardziej w didach i polityce WotC niech mnie uświadomi, jakie są szanse na nabycie licencji na przetłumaczenie D&D 4.0 niedługo po wydaniu wersji angielskiej?
 
Awatar użytkownika
Rapo
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 390
Rejestracja: pn lip 30, 2007 4:42 pm

pt cze 06, 2008 10:59 am

Turel pisze:
Z sesji? Od MG?


A tu bach, takiego wała, i okaże się, że MG też dobrze angielskiego nie zna. I co z ludźmi, którzy chcą wykorzystać mechanikę do zrobienia dobrej bojowo postaci? "Mistrzu, zrób mi dobrego builda postaci, a potem mi nim jeszcze walcz"?!

Gracze z którymi się spotkałem dzielili się na dwie grupy: tych co czytali podręcznik i tych którzy mówili "wyjaśnijcie mi to". Nie było znaczenia czy po polsku czy angielsku. W przerwach między sesjami wypytywali o elementy, które uznali za istotne. W grupie wystarczy jedna osoba która to przeczyta.

Edycja:
Cytat i odpowiedź usuwam na prośbę Turela. Posta poddał edycji.
Ostatnio zmieniony pt cze 06, 2008 11:24 am przez Rapo, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
Gerard Heime
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3299
Rejestracja: czw mar 20, 2003 9:02 am

pt cze 06, 2008 11:06 am

@Rapo

Pisał chyba o tym kiedyś Furiath w felietonie (albo pamięć mnie już zawodzi). Zwykle osoba z inicjatywą kupuje podręcznik, staje się MG i tłumaczy innym zasady.

EDIT:
Kwestia prawa Godwina rozwiązana, więc edytuję.
Ostatnio zmieniony pt cze 06, 2008 11:48 am przez Gerard Heime, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
NoOne3
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1910
Rejestracja: ndz wrz 18, 2005 4:42 pm

pt cze 06, 2008 11:07 am

Gerard Heime pisze:
I tu dochodzimy do kluczowej kwestii.

Ipso facto.
Decyzje wydawnictwa, nie służą temu, żeby robić komuś na złość. Nie samym WoDem żyje ISA. Obrażanie się na nią na pewno nie przyniesie nikomu oczekiwanej korzyści.

Edit :
Gerard Heime pisze:
Zwykle osoba z inicjatywą kupuje podręcznik, staje się MG i tłumaczy innym zasady.

Co nie rozwiązuje problemu osoby z inicjatywą i znajomością języka nie pozwalającą na wygodne się w nim poruszanie.
Ostatnio zmieniony pt cze 06, 2008 4:56 pm przez NoOne3, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
Turel
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 72
Rejestracja: pn kwie 02, 2007 8:00 pm

pt cze 06, 2008 11:26 am

Decyzje wydawnictwa, nie służą temu, żeby robić komuś na złość. Nie samym WoDem żyje ISA. Obrażanie się na nią na pewno nie przyniesie nikomu oczekiwanej korzyści.


Może właśnie dlatego trzeba by im pokazać, że polski fanbase żyje i ma się dobrze?

Zwykle osoba z inicjatywą kupuje podręcznik, staje się MG i tłumaczy innym zasady.


Właśnie coś takiego zrobiłem w swojej ekipie. Ale wiecie, bardzo szybko to się staje denerwujące gdy macie takie 50 stron obwarowanych wyjątkami i kombinacjami zasad zaklęć jak w Awakening. Normalnie nie dało się skupić na graniu przez ciągłe z tym problemy. Pamiętam, jak graliśmy w Maskaradę to po prostu mówiło się "podaj potężnik" (no, dobra, potężnik to późniejszy wymysł) i gracz sobie po cichu lukał, która kropka daje co, gra toczyła się dalej.

Może w Requiem albo Forsakenie nie byłoby takich problemów, a ja źle trafiłem i teraz mam uraz.
 
Awatar użytkownika
Rapo
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 390
Rejestracja: pn lip 30, 2007 4:42 pm

pt cze 06, 2008 11:38 am

Turel pisze:
Ale wiecie, bardzo szybko to się staje denerwujące gdy macie takie 50 stron obwarowanych wyjątkami i kombinacjami zasad zaklęć jak w Awakening. Normalnie nie dało się skupić na graniu przez ciągłe z tym problemy.

Spotkałem się kiedyś z odpowiedzią wobec wspólgracza " pytasz już 10 raz o to samo. Dzisiaj. Zapisz to sobie co?" No i zapisał. Zapisywał też kolejne elemeny ważne dla niego i nie przypominało to przpisywania podręcznika.

Swoją drogą, w moim towarzystwie do większości systemów jest jeden podręcznik. Jak system wciągnie to pojawiają się kolejne (łącznie, góra trzy). Dodatków nigdy się nie dubluje. Stąd wnioskuję, że strata każdego klienta będzie dotkliwa.
 
Awatar użytkownika
Armand de Morangias
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 628
Rejestracja: pn kwie 25, 2005 9:32 pm

pt cze 06, 2008 12:00 pm

Turel pisze:
RPG to zabawa, nie przymus. Niewielu będzie się chciało, a jeśli tak, to gratuluję MG że ma w drużynie takich zapaleńców, sam o takich marzę. Nie ma żadnej przyjemności z czytania tekstu z którego rozumie się co drugie słowo, i tym mniej się wynosi z tego informacji. I "odrobina woli" nic tu nie pomoże. Szczególne skupienie nad tekstem nie sprawi, że nagle w jakiś Jedi-owy sposób umiemy lepiej angielski.

Jedi-owy trik rzeczywiście nie pomoże. Słownik i odrobina wytrwałości, z drugiej strony, potrafią zdziałać cuda. Jeśli nikt w Twoim towarzystwie nie umie docenić okazji na połączenie przyjemnego (gra) z pożytecznym (szlifowanie języka), to ja czegoś nie rozumiem.

Turel pisze:
Niezwiązana z tematem dygresja: wow, chociaż covenant booki? Akurat one wydawawały mi się zawsze podręcznikami dla nowobogackich, no ew. dla tych, którzy mają już wszystko co potrzebują i chcą poważnie dopracować postać. Co z takimi pozycjami jak The Blood? :P

Akurat Blood jest zdecydowanie burżujskim podręcznikiem, który co prawda czyta się fajnie, ale nie wnosi praktycznie niczego nowego do rozgrywki. Covenant Guides to z kolei wielkie porcje informacji nt settingu, znacznie istotniejsze dla przeciętnego gracza niż dokładny opis sposobu regeneracji ran czy rozszerzona mechanika torporu.

Turel pisze:
O tak. Bojkot. Żeby wogóle, rwa, nie było podręczników do RPG sprzedawanych w Polsce. Myślcie ludzie troche. ;/

Jak dla mnie istnienie czy nieistnienie rynku polskich podręczników w jego obecnym kształcie jest całkowicie opcjonalne, bo i tak rynek ten nie ma mi nic do zaoferowania. Jeśli pojawi się po polsku coś, co chciał bym kupić (np. trzecia edycja L5K), to chętnie kupię, ale przecież nie będę kupował gier, które mnie nie interesują, tylko w imię wspomagania polskiego rynku, prawda?
 
Awatar użytkownika
Gerard Heime
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3299
Rejestracja: czw mar 20, 2003 9:02 am

pt cze 06, 2008 12:00 pm

@Turel

W naszej drużynie, możnaby powiedzieć - doświadczonej (dwie zakończone kroniki Maga) ten system sprawiał problemy do samego końca. Chyba tylko u Garnka tego grzebania w podręczniku jest mniej, ale tam trzymamy się mechaniki luźniej.

Natomiast w WtF/VtR najlepszym jak dla mnie rozwiązaniem jest po prostu raz wypisać sobie pule / rzuty (głównie na aktywację darów/dyscyplin, ale też na różne testy specjalne, jak przechodzenie przez Locus w łaku czy clash of wills w wampirze) i potem conajwyżej uzupełniać. Trwa to paręnaście minut, a potem ułatwia grę na praktycznie każdej sesji.

Natomiast duże znaczenie ma też np. rozpoczęcie gry śmiertelnikami, stanie się nadnaturalami w trakcie kroniki i zdobywanie wiedzy jako gracze w tym samym tempie, co postacie. Zrobiliśmy tak u Garnka w Magu i to naprawdę wiele ułatwia. Przy modelu "tylko MG ma podręcznik" jest to optymalne rozwiązanie.

A co do fanbase - w sumie byłoby to miłe, problem polega na tym, że aktywnych supporterów systemu mogących podpisać się pod akcją jest znacznie mniej, niż przyczajonych graczy, którzy się nie udzielają. Tak jest w przypadku większości systemów i nic na to nie da się poradzić. Trzebaby dotrzeć do tych graczy i ich zaangażować, ale jak to zrobić? Nie wiem. Możnaby postawić petycję i postawić ją na wszystkich serwisach WoDowych, ale nie wiem czy to wystarczy.

Przy czym podkreślam, petycja powinna mieć charakter pozytywny (prosimy, interesujemy się, wspieramy, popieramy) a nie negatywny (bojkotujemy, domagamy się, krytykujemy).
 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

pt cze 06, 2008 12:15 pm

Skąd ty masz te wszystkie informacje o przeciętnych graczach? Z familiady?


A ty skąd?

Gracze z którymi się spotkałem dzielili się na dwie grupy: tych co czytali podręcznik i tych którzy mówili "wyjaśnijcie mi to". Nie było znaczenia czy po polsku czy angielsku. W przerwach między sesjami wypytywali o elementy, które uznali za istotne. W grupie wystarczy jedna osoba która to przeczyta.


Tak ale jest inaczej jak masz polski podręcznik i gracz sie pyta "Ty stary nie za bardzo chwytam o co chodzi w tym atucie" a co innego jak gracz sie pyta " słuchaj nie rozumiem stron od 1 - 250 możesz mi je wyjaśnić?"

Nigdy w życiu nie zagrałbym w RPG więcej niż kilku sesji gdybym dostał podręcznik np po niemiecku. Nie dawałoby mi żadnej przyjemności, gdyby to Mg robił mi postać, a ja nie byłbym w stanie sobie zaplanować i dokładnie porównać którą umiejętność czy atut rozwijać.

Tłumaczenie jest dobre na jedną dwie sesje konwentowe w postaci "ok zasady są takie takie i takie mam dla was zrobione postacie jakbyście czegoś nie wiedzieli to pytać" Kiedy jednak przyjdziemy do grania długoterminowego ze stałą drużyna to dobre poznanie podręcznika jest sprawą kluczową.

PS1. Wzruszyło mnie stwierdzenie Feniksa (parafraza): "błędów mało jak na tak gruby podręcznik". Błędów zarówno w najgrubszym podręczniku, jak i najcieńszej broszurce, powinno być tyle samo: zero.


Jestem przekonany, że mówisz tak dla zaczepki bo skoro pracujesz, jako tłumacz masz wiec do czynienia z redakcją tekstu musisz być świadoma tego, że nie ważne jak dobrze nie zredagujesz tekstu to przy 200 stronach A4 błędy są nie do uniknięcia. Porównując nWoDa do innych wydanych systemów w Polsce uważam, że błędów miał znacznie mniej, a jedyny powód dla którego wszyscy na tym forum je zauważają jest taki, że nikt nie lubi Kastora i każdy poluje na jego potknięcia.

PS2. Feniks: 3.2. Wiadomości należy pisać zgodnie z zasadami gramatyki, ortografii i interpunkcji języka polskiego; polskie znaki diakrytyczne nie są wymagane.


Jeżeli wystąpiły jakieś błędy to wszelkie wnioski, skargi i zażalenia proszę składać na stronie www.microsoft.com wszystkie posty już specjalnie dla was zboczonych purystów ortograficznych piszę wcześniej w wordzie. Chyba są dość czytelne, staram się jak mogę ale nie będę wysyłał wiadomości do korekty przed wciśnięciem "wyślij"
 
Awatar użytkownika
Gerard Heime
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3299
Rejestracja: czw mar 20, 2003 9:02 am

pt cze 06, 2008 12:23 pm

nikt nie lubi Kastora i każdy poluje na jego potknięcia.

Chyba błędy w stylu literówki, formatowanie itd. to akurat wina korekty, czyli czegoś, za co odpowiada, w moim mniemaniu, nie tłumacz ale wydawnictwo? Nawet błędy w tłumaczeniu (coś kosztuje nie 3 a 4 kropki itd) powinna wyłapać korekta merytoryczna. Wiem, bo w końcu wyłapywałem :P
 
soul31
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 141
Rejestracja: śr paź 11, 2006 9:47 am

pt cze 06, 2008 2:00 pm

Tak właściwie to teoretycznie powinniście podziękować isie bo niedługo (albo już się zaczął) proces zwiększający fanbase dzięki nie profesjonalizmowie isy. Otóż nadal zasada jak coś nie ma po polsku to tego nie ma sprawdza się w naszym kraju. Otóż w małym stopniu ale jednak wystarczy pojechać na jakichś konwent i zobaczyć ile podręczników jest po angielsku a ile po polsku. I teraz wychodzi taka dziwna sytuacja. Nwod pl już jutro - krzyczy isa. Kowalski czeka , czeka , czeka , czeka . Nie doczekuje się i kupuje po angielsku. Ale kupuje. A tak to by w ogóle o tym nie pomyślał. Bardziej ekonomicznie. Isa stworzyła popyt który jest zaspokajany przez konkurencje (w tym na przykład amazon).

Co do dnd 4.0. Patrząc na informacje internetowe na jej temat . To dużo więcej ludzi stanowczo ją nienawidzi niż kocha. Okazała się klapą i to dużą. Jest to raczej symulator walki taktycznej udający grę rpg a nie gra rpg. Takie papierowe mmo. I do ewentualnego wyjścia jej w naszym rodzimym języku pewnie ukaże się wiele niezbyt schlubnych recenzji . A to może dac isie do myślenia

W ogóle nie rozumiem decyzji że to właśnie isa kupiła prawa do ksiązek white wolfa. Według mnie są na to dwa wytłumaczenia. Isa przeczuwała że dnd 4.0 będzie bardzo kontrowersyjne i wod jest planem awaryjnym. Albo poprostu kupiła te prawa żeby nikt inny nich nie kupił i żeby żadną wodą im konkurencji nie robił.

Co do jakiekolwiek akcji społecznej nakierowanej w to wydawnictwo jestem całym sercem za. Bo powiedzmy sobie szczerze kto zagląda na to forum? Oni nie zaglądają nawet na własne forum... Taka inicjatywa może w końcu do kogoś trafi. I zobaczą że target jest i że się opłaca. I że jest zaniepokojony co się dzieje z oczyma duszy. Oczywiście szansa na powodzenia takiego jest przedsięwzięcia jest nie zawysoka ale lepiej sprubować niż potem żałować.
 
Awatar użytkownika
Gruszczy
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2775
Rejestracja: wt sty 20, 2004 10:25 pm

pt cze 06, 2008 3:05 pm

Pozwoliłem sobie skontaktować się z Rebelem w sprawię sprzedaży podręcznika, byśmy coś więcej mogli powiedzieć o grze. Odpowiedź jest następująca, wklejam za pozwoleniem p. Jedlińskiej:

Magdalena Jedlińska pisze:
Witam

Niestety nie chcę podać żadnych liczb. Mogę jedynie powiedzieć że:
- podstawka do WoD jest najczęściej kupowanym podręcznikiem angielskim
- sprzedaliśmy jej 6 razy mniej niż polskiego Warhammera
- sprzedaje się jej trzy razy więcej niż jakiegokolwiek innego angielskiego podręcznika.

Jesteśmy zaskoczeni popularnością tego systemu, nie sądziliśmy że tak wiele osób będzie zainteresowanych angielską edycją. Co więcej - zainteresowanie to nie spada, podręcznik ciągle jest kupowany.


Dziwne. Na Allegro leży kilkanaście sztuk, w Juniorze jest z dziesięć, a ludzie mimo to nadal kupują o 30 złotych droższą wersję anglojęzyczną z Rebela. Może bariera językowa jednak nie jest tak trudna do przekroczenia, a Czujność ma znaczenie? Polski fanbase buduje się sam, bez udziału ISY?
 
Awatar użytkownika
Rapo
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 390
Rejestracja: pn lip 30, 2007 4:42 pm

pt cze 06, 2008 3:21 pm

Feniks pisze:
nikt nie lubi Kastora i każdy poluje na jego potknięcia.
Teorie spiskowe to moje ulubione opowieści. Zachęciłeś mnie, opowiadaj dalej...
Gruszczy pisze:
Może bariera językowa jednak nie jest tak trudna do przekroczenia, a Czujność ma znaczenie?

Obstawiał bym nie Czujność, a praktyczne podejście kupującego - dodatków po polsku się niedoczeka, wieć będzie musiał kupić angielskie, więc podstawke lepiej też - jednolite nazewnictwo.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość