Zrodzony z fantastyki

  • 1
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
 
Awatar użytkownika
FanTomas
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 28
Rejestracja: ndz paź 23, 2005 4:10 pm

sob maja 26, 2007 9:15 pm

Przynajmniej temat sie jeszcze trzyma i kazdy moze cos poopowiadac :)

Ja wybralem Warha, zrazilem sie do D&D skomplikowaną mechaniką, ktora za kazdym razem musialem czytac, a glupi raczej nie jestem. Swiat FR uwazam za ciekawy, bo gralem sobie w Bladury, NWN 1 i 2, Icewind Dale 1 i 2.

Mlotek ma inna konwencje i nacisk na co innego niz bieganie z mieczem + x do ataku/obrazen.
 
Awatar użytkownika
Mistkafer
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 12
Rejestracja: ndz maja 27, 2007 2:43 pm

ndz maja 27, 2007 3:14 pm

Ja grałem w Lochy i Smoki dość długo, że nie powiem bardzo. Nigdy, na żadnej sesji (jako MG) nie udało mi się w pełni zastosować mechaniki. I czy jest ktoś kto zna dokładną liczbę podręczników do D&D? I niech się ktoś pochwali, ile osób ma np. podręcznik budowniczego twierdz? A ile z niego korzysta?
Kiedyś odnalazłem w czeluściach księgarni Faber i Faber podręcznik do Młota II i kupiłem. I urzekł mnie od razu. A poza tym, żeby grać w młota dwa, wydaje się na podstawowe podręczniki 2 razy mniej niż w DIENDI.
Miałem też dość tego, że jeden bohater psuł całą sesję jednym czarem. Pamiętam walki na wysokim poziomie:
1atak
2kontratak
3leczenie
i wszystko od początku...
 
Awatar użytkownika
Behir
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 446
Rejestracja: czw kwie 27, 2006 4:51 pm

ndz maja 27, 2007 5:09 pm

Mistkafer pisze:
Ja grałem w Lochy i Smoki dość długo, że nie powiem bardzo. Nigdy, na żadnej sesji (jako MG) nie udało mi się w pełni zastosować mechaniki. I czy jest ktoś kto zna dokładną liczbę podręczników do D&D? I niech się ktoś pochwali, ile osób ma np. podręcznik budowniczego twierdz? A ile z niego korzysta?


Pojawia się problem, co to znaczy w pełni wykorzystać mechanikę ;). Czy znaczy to, żeby na jednej sesji wykorzystać wszystkie umiejętności i zdolności oferowane przez postać, wszystkie manewry w walce itd? Bo wtedy na jednej sesji naprawdę trudno. Ale w trakcie kampanii może się zdarzyć :).

Dokładnej liczby podręczników do D&D nie znam, co miesiąc wychodzą 3 nowe. Ja się chwalę, mam Przewodnik Budowniczego Twierdz, w środę przyszedł, więc jeszcze nie zdążyłem przeczytać i skorzystać z materiałów. Ale mam zamiar. A ile osób go ma, nie wiem :D.

Mistkafer pisze:
Kiedyś odnalazłem w czeluściach księgarni Faber i Faber podręcznik do Młota II i kupiłem. I urzekł mnie od razu. A poza tym, żeby grać w młota dwa, wydaje się na podstawowe podręczniki 2 razy mniej niż w DIENDI.


Ja mój podręcznik do WFRP zamówiłem przez internet. Od razu z kilkoma dodatkami ;). Przy czym dodatki do WFRP są dużo droższe niż te do dedeków. I niestety dużo krótsze, chociaż ładniejsze moim zdaniem (chociaż, gdyby zmienili część ilustratorów, to byłoby odwrotnie :D). 70 zł za opis Bretki, a za 50 jest Przewodnik Gracza po Faerunie, dłuższy o wiele.

iron_master pisze:
Ktoś gdzieś napisał "po drugiej stronie barykady". Nie, nie i jeszcze raz nie! Stawianie dedekowców vs młotkowców jest złe. Podział jest zły. Nie chcę się do tego przyczyniać. Gram w oba systemy, w dnd prowadzę. Oba uważam za fajne.


+1


Ja sam nie powiem, który system jest lepszy. W D&D gram dłużej, w różnych światach. Ale Młotek podoba mi się, ze swoją nieskomplikowaną mechaniką, całym tym Chaosem i resztą tatałajstwa.
 
Awatar użytkownika
M.S.
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3035
Rejestracja: sob gru 24, 2005 7:42 pm

ndz maja 27, 2007 5:38 pm

Behir pisze:
Dokładnej liczby podręczników do D&D nie znam, co miesiąc wychodzą 3 nowe.


Aż tak dobrze to nie jest. :D Góra jeden co miesiąc i to nie zawsze.

Behir pisze:
Przy czym dodatki do WFRP są dużo droższe niż te do dedeków. I niestety dużo krótsze, chociaż ładniejsze moim zdaniem (chociaż, gdyby zmienili część ilustratorów, to byłoby odwrotnie Very Happy). 70 zł za opis Bretki, a za 50 jest Przewodnik Gracza po Faerunie, dłuższy o wiele.


+1

@Mistkafer To, że nie umiesz prowadzić walki, to jeszcze nie znaczy, iż system jest zły. Bo jakoś innym udaje się je sprawnie pokierować.



Mistkafer pisze:
I czy jest ktoś kto zna dokładną liczbę podręczników do D&D? I niech się ktoś pochwali, ile osób ma np. podręcznik budowniczego twierdz? A ile z niego korzysta?


Koło trzydziestu, ale dokładnej liczby Ci nie podam, bo nie chce mi się liczyć. To jednak można samemu sprawfzić, jeśli się tym interesuje.Tp nie jest tajemnica, naprwdę. :) Co mnie, to mam sporo dodatków i z jednym wyjątkiem, ze wszyskich regularnie korzystam.
 
Awatar użytkownika
Mistkafer
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 12
Rejestracja: ndz maja 27, 2007 2:43 pm

pn maja 28, 2007 2:35 pm

Kwestią nie jest to, że nie umiem w pełni poprowadzić mechaniki, ani nie chodzi o to, że wykorzystać wszystkie umiejętności i zdolności postaci. Chodzi o to, że mechanika jest tak skomplikowana (a wyliczaj se to wszystko sto razy). D&D nie pozostawia pola do popisu MG. Wszystko za ciebie mogą zrobić podręcznikowe tabele (na przykład setki nie potrzebnych w podręczniku MG).
Podręczniki do młotka są dużo lepiej wydane. Obrazki, w większości twarda okładka, dobrze sformatowane... A podręczniki do D&D są dłuższe, żeby pomieścić setki nie potrzebnych zasad i tabel.[/quote]
 
Anonim_1

pn maja 28, 2007 3:03 pm

Mistkafer pisze:
D&D nie pozostawia pola do popisu MG.

Jeśli przez "pole do popisu" rozumiesz konieczność wymyślania własnych zasad do sytuacji nieprzewidzianych przez system to owszem, d20 nie pozostawia tu wiele pola do popisu.

Mistkafer pisze:
na przykład setki nie potrzebnych w podręczniku MG

Ciekawe, gdzie znajdują się owe setki niepotrzebnych tabel. W moim PMP jest ich niezbyt wiele, w dodatku znakomita większość ułatwia mi pisanie scenariuszy.

Mistkafer pisze:
Obrazki, w większości twarda okładka, dobrze sformatowane...

No tak, podręczniki do d20 to czerń i biel, okładka z makulatury i brak składu ;)
 
Awatar użytkownika
Largus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 899
Rejestracja: wt lut 08, 2005 10:39 pm

pn maja 28, 2007 3:12 pm

Odpowiedz prosta: wczesniej nie znalem innego RPGa.

Warhammer to pierwszy RPG jaki zobaczylem. Wczesniej jedynie widzialem cos w Teleranku o niejakich grach fabularnych, i spodobalo mi sie to, jednak szybko zapomnialem o tym i nie szukalem nic o tym.
Kilka lat pozniej na wakacjach moj kuzyn zaproponowal mi gre i odrazu sie zgodzilem, przy czym porownywalem mozliwosci postaci w Warhammerze z grą komputerową Baldur's Gate, ktorej bylem wielkim fanem choc nigdy jej nie przeszedlem.

Warhammer ma ciekawy swiat, ciekawa koncepcje, podoba mi sie to, ze jest takie urozmaicenie profesji, ma latwa do zapamietania mechanike, dla mnie same plusy :) Kupilem nawet druga edycje, jednak nie mialem zbytniej okazji jej wykorzystac (zaledwie jedna sesja z nia).

Kiedys mialem wielki zapal do grania w RPGi, teraz juz niestety gram bardzo malo, ostatni raz w lutym, a spowodowane to brakiem druzyny glownie no i zapalem. Niegdys prowadzilem jedynie z wydrukow stron, ktore znalazlem na stronach internetowych. Wtedy ciagle cos wymyslalem nowego na sesje, przygotowywalem sie. Robilem swoje mapki, bo oficjalnej w sumie na oczy nie widzialem, znalem tylko nazwy miast takich jak Nuln, Aldorf, Middenheim. Teraz gdy mam podrecznik, wszystko podane na tacy jakos nie ma to wszystko takiego uroku jak niegdys. Moze za stary jestem, a moze to z braku jakies dobrej klimatycznej druzyny :) (chyba gdzies to pisalem juz tu na forum, wiec niektorzy moga przezyc lekkie Deja Vu :mrgreen: )
 
Awatar użytkownika
Mistkafer
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 12
Rejestracja: ndz maja 27, 2007 2:43 pm

pn maja 28, 2007 7:23 pm

Dobrze, może w podręcznikach do D&D jest opis świata, jednak świat ten nie ma takiego nie powtarzalnego klimatu jak Młotek. Forgotten Realms został wykorzystany w setkach (może nie aż tylu) książkach. Jak wchodzę do Empiku, do działu Fantasy, to trzy czwarte zajmują książki Salvatore'a.
 
Awatar użytkownika
Xavier
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 561
Rejestracja: pt maja 06, 2005 4:13 pm

pn maja 28, 2007 7:34 pm

Mistkafer pisze:
Dobrze, może w podręcznikach do D&D jest opis świata, jednak świat ten nie ma takiego nie powtarzalnego klimatu jak Młotek. Forgotten Realms został wykorzystany w setkach (może nie aż tylu) książkach. Jak wchodzę do Empiku, do działu Fantasy, to trzy czwarte zajmują książki Salvatore'a.

1) Ciągle powtarza się zarzut "bo FR to, bo FR tamto". Ludzie poszerzcie horyzont. DnD to nie tylko FR, ale także Dark Sun, Eberron i wiele innych. Ale OK. Odpuszczę. Dark Sun to Adekowy dinozaur, a Eberron jeszcze nie wyszedł w naszym języku, jednak kolejny zarzut po prostu mnie rozwalił.
2) Niby czemu wyszło tyle książek z logiem FR. Dlatego, że ten nie ma "klimatu"? Nie wiem co według Ciebie znaczy "klimat", ale IMO jeżeli wyszło napisano tyle książek pod Zapomniane Krainy, a nie pod Młotka to na pewno jest to argument za tym, że FR jednak ten klimat ma.
 
Anonim_1

pn maja 28, 2007 7:34 pm

Mistkafer pisze:
jednak świat ten nie ma takiego nie powtarzalnego klimatu jak Młote

Pewnie, że nie. Tak samo, jak GSy nie mają takiego niepowtarzalnego klimatu jak Star Wars, Exalted nie mają takiego niepowtarzalnego klimatu jak Crystalicum, a Earthdawn tak niepowtarzalnego klimatu jak Warhammer. :)

Mistkafer pisze:
Forgotten Realms został wykorzystany w setkach (może nie aż tylu) książkach.

W setkach marnych (IMHO) książek, ale:
a) to chyba nie jest argument przeciw D&D
b) D&D nie kończy się na FR
 
Awatar użytkownika
Behir
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 446
Rejestracja: czw kwie 27, 2006 4:51 pm

pn maja 28, 2007 8:19 pm

Mistkafer pisze:
Dobrze, może w podręcznikach do D&D jest opis świata, jednak świat ten nie ma takiego nie powtarzalnego klimatu jak Młotek.


Ja też lubię młotka i cenię sobie Stary i Nowy Świat. Ale zarówno FR jak i DL też mają swój niepowtarzalny klimat. A także wiele innych światów do dedeków (Krain Wschodu nie liczę, bo to marna imitacja Rokuganu jest :P).

Mistkafer pisze:
Jak wchodzę do Empiku, do działu Fantasy, to trzy czwarte zajmują książki Salvatore'a.


To już zależy od tego, co aktualnie mają na składzie. Conajmniej raz jak wszedłem do empiku w dziale fantastyka na kilku półkach stały książki o Gotreku i Feliksie. Czy przez to mam uważać, że Warhammer nie ma klimatu? A poza tym, nie wszystkie wychodzące do niego książki fabularne są tłumaczone.
 
Awatar użytkownika
Agar
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 3
Rejestracja: pn maja 28, 2007 7:23 am

pn maja 28, 2007 10:14 pm

Powiem tak ja w D&D kiedyś grałem i to przez jakieś 2 lata nasz MG był taki że ciagle robił tylko walki wiec cóz ,inny kumpel kupił wiedżmina,a jeszcze innyn neuroshime..Ale zawsze zastanawiali sie jak to jest grać w warhammera no wieć ja kupiłem i robie tak że jakieś 2-5 walk podczas jednej sesji .
 
Awatar użytkownika
Behir
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 446
Rejestracja: czw kwie 27, 2006 4:51 pm

wt maja 29, 2007 7:36 am

Janus pisze:
A co stoi na przeszkodzie żeby robić 2-5 walk w czasie sesji w DnD ? Naprawdę, światy DnD nie narzucają jakiejś określonej ilości walk na sesje


Dokladnie. Ja podczas jednej sesji dedeków zrobiłem jedną walką, a drugiej około 4 (bo mnie gracze dręczyli, żeby walka była ;) ).

Agar pisze:
jak to jest grać w warhammera no wieć ja kupiłem i robie tak że jakieś 2-5 walk podczas jednej sesji .


No cóż, podczas dwóch tygodni grania w młotka na obozie były 3, może 4 walki, z prawie każdej moja postać wychodzila ledwo żywa. A nie na obozie walki zdarzają się częściej. Jednak mimo wszystko nie jest to wyznacznik jakości systemu, a raczej MG (jeśli walki są emocjonujące i dobrze opisane, a wcale nie w nadmiernej ilości, mi te 3-4 w ciągu całego obozu wystarczyły, to MG jest dobry, a jeśli walki sprowadzają się do "trafileś w nogę, rzuć na obrażenia" i są nawet rzadkie, to i tak taka gra by mi do gustu nie przypadła raczej).
 
Awatar użytkownika
AesmaDeva
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 39
Rejestracja: czw paź 09, 2008 3:20 pm

czw paź 09, 2008 3:37 pm

Widzę, że wszyscy skoncentrowali się na klimacie i zostało to dużo powiedziane, dlatego do tego punktu nie zamierzam nic dodawać. Nie padła tu jedna ważna rzecz. Skoncentruję się na pobieżnym porównaniu mechaniki obu systemów (ponieważ oba te systemy to tak naprawdę mechanika, D&D jako takie świata nie posiada, więc porównanie światów wydaje mi się bezcelowe).

Otóż z tego co zauważyłem, D&D posiada mechanikę nie tyle bardziej skomplikowaną, co zdecydowanie bardziej rozbudowaną. Jak dla mnie jest ona znacznie bardziej przejrzysta niż Warhammerowa matematyka, całość ma jeden model testu (tak, umiejętność, rzut obronny, atak, a nawet KP jest testowana tak samo - w przypadku KP jest to stała zasada 10) - 1k20 + wszystkie modyfikatory działania porównywane ze stopniem trudności zmodyfikowanym modyfikatorami trudności.Trochę dodawania, nic więcej.
W Warhammerze sytuacja jest zgoła odmienna - mamy (nie znam dobrze mechaniki 2ed., opieram się głównie na 1ed.) przynajmniej dwa zakresy umiejętności - od 1 do 10 i procentowe, więc mamy już pewne zamieszanie jeśli chodzi o testy. Porównania też nie są takie przejrzyste, a i oszacowanie możliwego wyniku testu staje się trudne.
Właśnie, losowość to kolejna wielka wada WFRP. Losujemy rasę, profesję, ekwipunek, umiejętności - może będziemy jeszcze losować, jak postać zachowa się na sesji? W D&D gracz losuje (a i to nie zawsze, jestem zwolennikiem systemu punktowego) tylko cechy, losuje HP przy awansie na poziom (a i to tylko w pewnym zakresie), cała reszta jest stała i pozwala się zaplanować. Jak gram, lubię mieć kontrolę nad postacią - nad tym, kim jest, co robi, dlaczego to robi, w czym się specjalizuje itp. W Warhammerze mogę o czymś takim tylko pomarzyć, w D&D mogę bez problemów np. zamarzyć sobie grę niezrównanym szermierzem, nieco zapoznać się z zasadami (doczytać te kilkadziesiąt stron) i zaprojektowac rozwój postaci od poziomu 1 do poziomu 20.
Taka gra oczywiście nie stoi w sprzeczności z wczuwaniem się w postać itp. - tu byśmy mieli postać pewną siebie, butną, dumną, rzucającą wyzwanie każdemu. Ponoć to do Warhammera nie pasuje... w tym świecie trzeba być cichym, pokornym, grzecznym, nie wystawiać głowy - tak przynajmniej głoszą najbardziej zagorzali fani systemu.

D&D to jak dla mnie dość typowe dark fantasy, wymaga tylko pewnej zmiany podejścia przez graczy i MP - spacer po lochach i wycinanie kolejnych setek wrogów szybko się nudzi. Co innego, gdy BG wiedzą, że w lochach 'coś' jest, na dodatek to 'coś' jest inteligentne i nie atakuje od razu, tylko czai się, czeka aż zasną - taki typowy horror RPG. W WFRP IMO trochę trudniej coś takiego osiągnąć - tam gracze raczej bardziej martwią się o to, czy ich postać nie przymiera głodem niż o to, co to za dziwny kształt przemknął sąsiednią uliczką godzinę temu.
 
Awatar użytkownika
KRed
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1136
Rejestracja: pt lip 01, 2005 9:12 pm

czw paź 09, 2008 5:28 pm

AesmaDeva pisze:
D&D posiada mechanikę nie tyle bardziej skomplikowaną, co zdecydowanie bardziej rozbudowaną. Jak dla mnie jest ona znacznie bardziej przejrzysta niż Warhammerowa matematyka, całość ma jeden model testu

Trochę cię poprawię. W nowym Warhu są trzy rodzaje rzutów: standardowy test procentowy (k100), test obrażeń (k10+S), test czarowania (suma Xk10). W D&D3 też są trzy: standardowy test (k20+X), procentowy (k100), test obrażeń (XkX+S). Nie widzę jakiejś większej komplikacji.

AesmaDeva pisze:
Właśnie, losowość to kolejna wielka wada WFRP

Po pierwsze, losowanie ma swoje plusy i moze się podobać. Po drugie, do losowania postaci nikt cię nie zmusza. Granie w Warhammera bez losowania postaci to standardowa praktyka.

Zakładając, że postać sobie wybierzemy, to do wylosowania zostają nam cechy, początkowe pieniądze i jedna dodatkowa zdolność. Dalej już robimy co chcemy.

Na takie sprawy można patrzeć z dwóch stron. Zawsze można powiedzieć, że brak losowości ogranicza gracza do jego własnego pomysłu, stwarza ryzyko kopiowania postaci sztampowych herosów bez wad, pozbawia zaskoczeń itp. A losowość to z kolei przyspieszenie procesu kreacji, ciekawe wyzwanie dla gracza itd. etc. bla bla

AesmaDeva pisze:
W WFRP IMO trochę trudniej coś takiego osiągnąć - tam gracze raczej bardziej martwią się o to, czy ich postać nie przymiera głodem niż o to, co to za dziwny kształt przemknął sąsiednią uliczką godzinę temu

Jasssne, a Punkty Przeznaczenia służą im do ochrony przed szkorbutem.

AesmaDeva pisze:
D&D to jak dla mnie dość typowe dark fantasy, wymaga tylko pewnej zmiany podejścia przez graczy i MP

Jakoś mnie nie przekonałeś. D&D to plecaki pełne eliksirów, zdobywanie XPeków w walkach, cuda i moce sypane z rękawa.
Jeśli gracze zorientują się, że "coś" ich nie atakuje, to pewnie uznają, że to coś ma dosyć rozumu, albo się ich boi. Zgodnie z konwencją.
 
Awatar użytkownika
Vukodlak
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1622
Rejestracja: śr maja 11, 2005 4:41 pm

czw paź 09, 2008 5:34 pm

AesmaDeva pisze:
W Warhammerze sytuacja jest zgoła odmienna - mamy (nie znam dobrze mechaniki 2ed., opieram się głównie na 1ed.) przynajmniej dwa zakresy umiejętności - od 1 do 10 i procentowe


Nie umiejętności, tylko cech. W II Ed. wszystkie testy cech są na procentowych. W starej też, S i Wt mnoży się przez 10 dla potrzeb testu. W czym tu trudnośc?


AesmaDeva pisze:
Właśnie, losowość to kolejna wielka wada WFRP. Losujemy rasę, profesję, ekwipunek, umiejętności - może będziemy jeszcze losować, jak postać zachowa się na sesji? W D&D gracz losuje (a i to nie zawsze, jestem zwolennikiem systemu punktowego) tylko cechy, losuje HP przy awansie na poziom (a i to tylko w pewnym zakresie), cała reszta jest stała i pozwala się zaplanować.


System przewiduje możliwość wyboru profesji. Tak samo jak D&D przewiduje możliwość wyboru punktów na cechy.


AesmaDeva pisze:
Jak gram, lubię mieć kontrolę nad postacią - nad tym, kim jest, co robi, dlaczego to robi, w czym się specjalizuje itp. W Warhammerze mogę o czymś takim tylko pomarzyć, w D&D mogę bez problemów np. zamarzyć sobie grę niezrównanym szermierzem, nieco zapoznać się z zasadami (doczytać te kilkadziesiąt stron) i zaprojektowac rozwój postaci od poziomu 1 do poziomu 20.


W WFRP planować nie wolno? Zajrzyj do tematu o najkrótszej drodze do fechtmistrza.


AesmaDeva pisze:
tu byśmy mieli postać pewną siebie, butną, dumną, rzucającą wyzwanie każdemu. Ponoć to do Warhammera nie pasuje... w tym świecie trzeba być cichym, pokornym, grzecznym, nie wystawiać głowy - tak przynajmniej głoszą najbardziej zagorzali fani systemu.


Stereotyp.


AesmaDeva pisze:
W WFRP IMO trochę trudniej coś takiego osiągnąć - tam gracze raczej bardziej martwią się o to, czy ich postać nie przymiera głodem niż o to, co to za dziwny kształt przemknął sąsiednią uliczką godzinę temu.


To jest żart, prawda?

[EDIT] paskud mnie ubiegł. [/EDIT]
 
Awatar użytkownika
Blizz
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 197
Rejestracja: sob paź 20, 2007 10:21 pm

czw paź 09, 2008 6:33 pm

AesmaDeva pisze:
D&D to jak dla mnie dość typowe dark fantasy,

Nie jestem szczególnym przeciwnikiem D&D, ale "dark fantasy" to jest ostatnia rzecz jaką bym o tym systemie powiedział. Jak już wspomniał paskud, postacie w D&D są zbyt potężne, aby miały się czegokolwiek obawiać(zasłyszałem rówież, iż w D&D, MG musi wyliczać punkty siły potworów tak, aby druzyna miała 100% szanse na ich zabicie), natomiast świat przedstawiony jest jak dla mnie... za różowy(magiczne gatki i korkociągi, cudowne, dobre stworki itp.). Zresztą AesmaDeva sam przyznałeś, że WH ma znacznie lepiej wykreowany świat niż D&D. A klimat najlepiej się tworzy w systemach o rozbudowanym świecie.

Co do mechaniki: to jak już paskud wspomniał rzuty w WH ograniczają się do tych 3 podsawowych rodzaji(a czasem tylko 2 - kiedy magów nie ma w drużynie). Więc jak sam widzisz mechanika jest bardzo prosta i "zdatna do używania nawet po kilku piwach".

A jeśli chodzi o losowości profesji postaci, to twórcy Warhammera zastrzegli, że gracze mogą nie wybierać drogi losowania, tylko dokonać wyboru samemu(dla każdego coś dobrego).
 
Awatar użytkownika
Cooperator Veritatis
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 520
Rejestracja: czw cze 23, 2005 11:51 am

pt paź 10, 2008 12:59 pm

Zarówno DnD, jak i Warhammer za realistyczne uznać nie można. W jednym i drugim systemie mamy jak najdalej idące uproszczenia, by mechanika trafiła do jak najszerszej grupy ludzi. Przez to i DDki, i Młotek są schematyczne aż do bólu, a dowolność w tworzeniu postaci stoi pod znakiem zapytania. Brakuje w obu systemach poza wyborem profesji i rasy elementów wspierających nadanie koloru naszego bohatera- ot, neuroshimowych chorób, monastyrowych tajemnic, cyberpunkowego tworzenia biografii, dzikopolowych przywar i przewag, czy wiedźminowskiego losowania przepowiedni na temat losu. Jak więc chodzi o tworzenie postaci, nie widzę zbyt wielkiej różnicy między DnD a Warhammerem.

W kwestii wykonywania rzutów oba systemy za dużo się także nie różnią. Ot, rzuca się albo k100, albo k20. Ilość modyfikatorów jest nadawana przez prowadzącego, choć liczba tabelek w DDkach pokazuje, że autorzy starali się przewidzieć różne działania graczy. Czy jest to potrzebne? Kwestia podejścia. Ja tam tabelkami się brzydzę i nie lubię gotowych rozwiązań mechanicznych. Ingerują w mój rozsądek, a tego nie lubię :-P Liczba kości obrażeń to kwestia gustu, niektórzy lubią rzucać garścią kostek, innym nie chce się ich zbierać z podłogi :-P

Rozwój postaci znowu różni się szczegółami. Generalnie, moi gracze bardzo lubią przyznawać wiele punkcików do kolejnych statystyk... I gdyby mieli czekać do kolejnego level-up'a to by byli bardzo niepocieszeni. :-P Tutaj delikatna przewaga, w moim odczuciu, Warhammera- bardziej elastyczny system rozwijania postaci, można te PDki przeznaczać na to, co się chce. Choć jak przypomnę sobie jak się rżnęło w Baldura, to jak się w końcu level zdobyło, to się miło na sercu robiło.

I wreszcie sprawa klimatu... Blach. Klimat to mamy zmienny i ulegający ociepleniu, co owocuje tym, że zima co roku zaskakuje kierowców :-P Książki Forgotten Realms to w moim odczuciu ścierwo, ale warhammerowskie także bym odradził. Napisano tyle dobrych książek, że nie ma co sięgać do jakichś podrzędnych pisarczyków, których poziom pisania kwalifikuje się na pisanie marnych opowiadanek na strony internetowe.
Klimat Warhammera i klimat światów DnD zależy od graczy i prowadzącego. I uleganie stereotypom tutaj niczego nie zmieni.

Czemu więc Warhammer, a nie D&D w moim przypadku? Warhammer był pierwszy, a do DDków nie miałem szczęścia jak chodzi o prowadzących. I tak gram ostatnio w jedyny koszerny system, czyli Dzikie Pola- system bijący na głowę i DDki, i Młotka. :-P
 
Awatar użytkownika
Cinsk666
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 24
Rejestracja: sob maja 10, 2008 5:49 pm

pt paź 10, 2008 9:25 pm

Sprzeczacie się tak, widzę, który system jest lepszy/gorszy, a to trochę bezowocne. Każdy ma inne zdanie. Powiem, że wcale mi to nie pomga :P
Grałem bowiem w DDki dużo czasu. I chociaż z początku było fajnie (pierwszy system) to szybko zaczęły na jaw wychodzić słabości systemu. Ostatecznie nie bardzo podoba mi się heroic. I zastanawiam się od dłuższego czasu nad kupnem podręcznika do Warhammera (jak tylko skończę prowadzić kampanię).

Widzę tutaj dużo opinii oczerniających Młotka i porównujących go nawet do D&D. Nie jestem tym szczególnie zadowolony - drugi DDek nie w mojej myśli.
Dlatego chciałem was zapytać, czy radzilibyście wkręcić się w Warhammera. Klimat gry bardzo mi się podoba, jak i stary świat nawiązujący do historii.

I jeszcze takie pytanie: czy w WFRP na poziom dochodzi jakaś liczba hp? I ile? Pytam bo w DD wkurzały mnie długie siepanie się nawzajem ;/


@Down

Właśnie. Nie ma poziomów. Kiedy zmieniałem DDka do bólu wzdłuż i wszerz też miało nie być poziomów. Ostatecznie jednak zostały, gdyż nie miałem zbyt dużo pomysłów ani czasu na tworzenie systemu wykupywania cech za PD. A szkoda bo IMO taki system jest lepszy (tak jak w Cthulhu chyba. Nie grałem ale czytałem podręcznika trochę. Nie ma poziomów a umiejętności wykupuje się, albo raczej udoskonala, w bardzo ciekawy sposób :) ).
Ostatnio zmieniony pt paź 10, 2008 10:00 pm przez Cinsk666, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
Behir
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 446
Rejestracja: czw kwie 27, 2006 4:51 pm

pt paź 10, 2008 9:51 pm

Cinsk666 pisze:
I jeszcze takie pytanie: czy w WFRP na poziom dochodzi jakaś liczba hp? I ile? Pytam bo w DD wkurzały mnie długie siepanie się nawzajem ;/


W WFRP nie ma poziomów. Za pedeki wykupujesz rozwinięcia do cech (między innymi Żywotności), umiejki i zdolności. AFAIR maksymalny rozwój Żywotności to +8 (przy przerzuceniu kartek podręcznika tylko u najbardziej kozackiego z profesji Zabójców znalazłem taką wartość ;) ).


Cinsk666 pisze:
Widzę tutaj dużo opinii oczerniających Młotka i porównujących go nawet do D&D. Nie jestem tym szczególnie zadowolony - drugi DDek nie w mojej myśli.
Dlatego chciałem was zapytać, czy radzilibyście wkręcić się w Warhammera. Klimat gry bardzo mi się podoba, jak i stary świat nawiązujący do historii.


Jeśli zależy Ci na opinii osób grających i w to, i w to: według mnie warto. Ale jestem tutaj nadzwyczaj subiektywny. Jeśli podoba Ci się świat i klimat gry, to nie widzę problemu w tym, żebyś zaczął grać.
 
Awatar użytkownika
zegarmistrz
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1002
Rejestracja: śr paź 20, 2004 4:05 pm

sob paź 11, 2008 10:18 am

Z dwojga złego wolę DeDeki. Tak naprawdę wolałbym Gasnące Słońca, Legendę 5 Kręgów lub Exalted. Jednak, jeśli musiałbym wybierać tylko z pośród tych dwóch tytułów mój głos padłby na DeDeki.

Warhammera jest zwyczajnie nudny. Jeszcze, kiedy porównuje się go z DeDekami tego tak nie widać, ale po przyłożeniu go do jakiegokolwiek w miarę nowoczesnego systemu widać wyraźnie wady systemu takie, jak:
- bardzo mały, niezbyt interesujący, dający mało możliwości fabularnych setting
- kiepska mechanika
- kiepskie, nudne, przegadane, pozbawione balansu podręczniki
- nudny, dający mało możliwości system rozwoju postaci
- zrzucenie większości kwestii na storyteling.

Wbrew pozorom 3 edycja DeDeków (czwarta mnie niestety odrzuciła) daje dużo większe możliwości rozwoju postaci i grania ciekawymi, zróżnicowanymi postaciami.
Warhammer w prawdzie posiada w samym podręczniku podstawowym blisko setkę bardzo zróżnicowanych bohaterów w tym bardzo ciekawe opcje jak Zarządca, Szlachcic, Oficer, Uczony różnego rodzaju Artysta etc. jednak tak naprawdę nie wspiera grania nimi. Wspiera jedynie Wojowników (którymi gra się - z racji uboższej mechaniki - jednak nudniej niż w DeDekach) oraz Magów (którzy jako jedyni trzymają pion). Pozostałe opcje są lekceważone choćby z braku jakiejś sensownej mechaniki społecznej.

DeDeki w prawdzie też nie wspierają tych dróg gry, jednak ich dużo bardziej rozbudowana mechanika znacznie ułatwia ich stosowanie.
 
Borejko

sob paź 11, 2008 2:07 pm

Nie żebym się czepiał, ale chcę po prostu poznać Twoje zdanie, bo moje jest odmienne zgoła od tego co wyraziłeś w słowach
bardzo mały, niezbyt interesujący, dający mało możliwości fabularnych setting

Mógłbym Ciebie poprosić abyś rozwinął (bo z resztą zgadzam się poza
nudne przegadane podręczniki
- chyba że piszesz wyłącznie o 2ed
 
Awatar użytkownika
zegarmistrz
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1002
Rejestracja: śr paź 20, 2004 4:05 pm

sob paź 11, 2008 2:55 pm

- chyba że piszesz wyłącznie o 2ed


Podręczniki do pierwszej edycji to zupełnie inna kategoria, choćby dlatego, że dziś już tak nie pisze się RPG. Wszystkie z którymi miałem do czynienia (podręczniki wydane w Polsce, Realms of Chaos, Realms of Sorcerry, jeden czy dwa opisy miast) prezentują niższy poziom, niż to, czego dziś się oczekuje od systemów autorskich.

Naprawdę wolałbym zostawić je bez komentarza.

Mógłbym Ciebie poprosić abyś rozwinął


A co tu rozwijać? W Settingu jakim jest Warhammer brakuje mi wielu elementów, które są obecne w innych grach:
- brak zarysowanej polityki międzynarodowej
- brak zarysowanej polityki wewnętrznej
- brak wyraźnie zarysowanych konfliktów
- brak wyraźnie zarysowanych organizacji wywrotowych mogących konflikty wywoływać
- brak wyraźnie zarysowanych postaci mącicieli.

Świat jest niby ponury i w opałach, a jak przyjdzie co do czego, to okazuje się, że nie ma komu mącić.

DeDeki są pod tym względem lepsze. Niestety głównie dlatego, że nawalono do nich wszystkiego w gigantycznych ilościach i całkiem bez sensu. Niby łatwiej sobie w nich coś znaleźć, ale tak naprawdę skorzystałyby, gdyby wywalić z nich połowę zawartości podręczników.

Gdy weźmie się inne systemy, to setting Warhammera wypada jeszcze gorzej. Nie ma w ogóle sensu porównywać go z bogactwem np. L5K, WoDa (obojętnie którego), GS-ów, Exalted...
 
Anonim_1

sob paź 11, 2008 3:20 pm

zegarmistrz pisze:
Wszystkie z którymi miałem do czynienia (...) prezentują niższy poziom, niż to, czego dziś się oczekuje od systemów autorskich.

Mocne słowa - chciałbym zobaczyć system autorski, który choć w niewielkim stopniu zbliża się jakością do suplementów WFRP 2ed. Może przegapiłem "perełki", ale te, z którymi miałem do czynienia były w większości wynurzeniami marzycieli sądzących, że kolejne heroic fantasy z dwoma lub trzema nowymi klasami zdobędą popularność porównywalną choć z Monastyrem. Oczywiście, wszystkie były wtórne, nieciekawe, napisane ciężkim językiem i w dodatku z mechaniką, od której jeżyły się włosy.

zegarmistrz pisze:
brak zarysowanej polityki międzynarodowej

Brakuje tego (moim zdaniem - na szczęście) nie tylko w Warhammerze, a w większości gier, z jakimi miałem do czynienia.

zegarmistrz pisze:
- brak wyraźnie zarysowanych konfliktów
- brak wyraźnie zarysowanych organizacji wywrotowych mogących konflikty wywoływać

Albo pod pojęciem "konfliktu" rozumiemy dwie różne rzeczy, albo nie przeczytałeś dokładnie podręczników , np. "Dziedzictwa Sigmara" i "Dzieci Rogatego Szczura".

zegarmistrz pisze:
Gdy weźmie się inne systemy, to setting Warhammera wypada jeszcze gorzej. Nie ma w ogóle sensu porównywać go z bogactwem np. L5K, WoDa (obojętnie którego), GS-ów, Exalted...

Jakoś nie widzę tego bogactwa L5k. Sądziłem, że kiedyś je widziałem, ale jednak nie, to była fascynacja kulturą japońską. Myślę, że porównywanie settingów pod względem jasno nie sprecyzowanych kryteriów, a jedynie jakiejś tam "jakości" jest bez sensu. Równie dobrze można powiedzieć, że SWEX jest kiepski, bo bohaterom udaje się większość testów, albo, że D&D 4ed jest beznadziejne, bo walka zakłada używanie figurek.

zegarmistrz pisze:
kiepskie, nudne, przegadane, pozbawione balansu podręczniki

Balans to takie magiczne hasło, coś jak yeti - pisze się o nim sporo, ale w starciu z rzeczywistością okazuje się, że jakoś nie można go zaobserwować na sesjach. Jeden powergamer potrafi udowodnić, że równowaga gry kończy się tam, gdzie on sięga po kartę postaci.

Odnośnie podręczników - to kwestia gustu. Tak świetnego bestiariusza, jak warhammerowi życzyłbym każdemu systemowi.
zegarmistrz pisze:
jednak tak naprawdę nie wspiera grania nimi

"Wspiera" - kolejne hasło wylansowane przez miłośników "mechaniki do wszystkiego". Im częściej to słyszę, tym mocniej się przekonuję, że tylko kilka lat dzieli nas od powrotu w chwale systemów w rodzaju "Rolemastera" o skomplikowanej, pełnej wyjątków mechanice, która ani nie jest wygodna, ani intuicyjna - a na pewno nie wspiera niczego poza wertowaniem podręczników i wkuwaniem zasad na pamięć. Warhammer wspiera to, co powinien - ma prostą (może i archaiczną, ale działającą) mechanikę, w miarę dokładnie zarysowany świat i masę miejsca dla graczy i prowadzącego. To, że nie ma walki społecznej, mechaniki prowadzenia bitew (choć nie, to ma - WFB), czy zasad dotyczących wyszukiwania mutantów z szarego tłumu nie znaczy, że jest kiepską grą. Po prostu celuje w inną grupę, niż "wspieraczy".
 
Awatar użytkownika
Drachu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1617
Rejestracja: sob cze 26, 2004 1:50 pm

sob paź 11, 2008 7:48 pm

ShadEnc pisze:
Albo pod pojęciem "konfliktu" rozumiemy dwie różne rzeczy, albo nie przeczytałeś dokładnie podręczników , np. "Dziedzictwa Sigmara" i "Dzieci Rogatego Szczura".


Przeczytałem ten pierwszy (drugiego niet). Nie widzę nic nowego. Jasne - Leitdorfowie vs Alptraumowie, czy Sigmar vs Ulryk, czy Sigmar kontra ten drugi Sigmar (dwóch patriarchów, kwestia Valtena) czy Chaos kontra wszyscy, ale tych konfliktów jest mało i są miałkie i nie są dostosowane do pozycji przeciętnej drużyny (poza Chaos kontra reszta). Tak je podano, że na dobrą sprawę trzeba mocno przysiąść, by przenieść to na sesję. Słabo wypadają w porównaniu z większością znanych mi gier. Gdzie są tajne organizacje, stronnictwa, wpływowi NPC...

Zastanawiałem się nad tym - takie gry jak L5K, 7th sea, Deadlands to samograje - czytasz podręcznik, wstajesz i mówisz sobie "O do diaska, ile tu pomysłów!". Dostajesz stu bohaterów niezależnych, którzy błagają "Drasiu, Drasiu, pozwól mi być ważnym w kampanii". Czytasz o większości tamtych konfliktów i widzisz, ze prawie każdy da się przenieść na sesję nawet świeżej drużyny.

W Warhammerze tego nie ma. Mamy wprawdzie NPCów z bitewniaka, ale mi tam ci wszyscy elektorzy zlewają się w jedno, tacy są wyraziści. Nawet daeniej bajerancko przedstawiany Todbringer stał się nagle szarym nudziarzem, który z Ulrykiem na ustach poleci tłuc mutantów (i tyle z jego życia wewnętrznego). Dzięki, że jest jeszcze panna Leibowitz, ale ta łapie się pod archetyp pustej baby.

Ale nie wiem czy to wada settingu, czy innych założeń gry. W L5K, czy 7th sea jesteś ważną osobą. Nawet zwykłas może dostąpić tam zaszczytu rozmowy z szefem szefów. No a prócz NPCów z samego wierzchu drabiny społecznej są też tacy, którzy stoją wyżej niż gracze, ale nie na samej górze, a mimo to są ważni - pomniejsi daymio, postaci wybitne, acz nie oderwane od kontaktu z szarym bushi.
Jakich mamy ważnych dla historii Starego Świata BNów w Dziedzictwach Sigmara? KArla Franza, elektorów, Luhora Hussa, Valtena, Balthasara Gelta. Którego z nich wplączesz w kampanię dla początkujących bohaterów? Kurde, da się wszystkich (papier zniesie wszystko), ale trzeba będzie ponaginać. Mamy tu postaci kluczowe dla świata, więc czego będą chcieć od szczurołapa, śmieciarza i zabójcy trolli? Ważna jest wiarygodnośc historii, niekoniecznie realizm, ale historia ma się mieścić w przyjętej konwencji, nie może być głupia.

W dziedzictwach sigmara są też przykładowi BNi opisani przy każdej prowinicji. Przykładowi to dobre słowo. Paru genericowych NPCów.

Oczywiście - ważni bohaterowie pojawiają się w kampaniach do WFRP. Ale dopiero w późniejszych scenariuszach. Graczy się tam karmi PD, aż nie będą godni. W czwartym scenariuszu pod koniec spotkają elektora, a w piątym to nawet cesarza, ale z daleka. A pod koniec piątego, to nawet będą obserwować jak cesarz stuka demonowi i nawet mu pomogą (cesarzowi).

Nie myślę o tym jak o wadzie WFRP. Inni są bohaterowie tych wszystkich gier. W L5K, czy 7th sea bohater jest siłą zmieniającą losy świata. W Deadlands również (Chociaż świat mniej feudalny, więc i dystans między górą a dołem mniejszy). W WFRP z zasady bohaterowie tułają się po wielkim Imperium tłukąc Chaos tu i tam. Ale o ile nie nastukają kosmicznych ilości PD, to nie będą liczącą się siłą. To opiweść o grupie awanturników. Zbędne są tarcia państw, czy tajnych organizacji, czy wielkich BNów, bo bohaterowie WFRP się tym nie zajmują. Oni jadą do miasta, schodzą do kanałów i odkrywają, że za wszystkim stoją Skaveni.

Chociaż czasem szkoda. Brakuje mi w WFRP BNów i konfliktów dopasowanych skalą do poziomu bohaterów.

ShadEnc pisze:
Im częściej to słyszę, tym mocniej się przekonuję, że tylko kilka lat dzieli nas od powrotu w chwale systemów w rodzaju "Rolemastera" o skomplikowanej, pełnej wyjątków mechanice, która ani nie jest wygodna, ani intuicyjna


Bo Rolemaster miał ambicję wspierać wszystko :)


Ale wracając do tematu - wiadomo, ze mogę oceniać tylko prze pryzmat mojego gustu. Ale po Dziedzictwach miałem wrażenie, że przedstawiono mi świat, ale nie wiem za bardzo co z nim zrobić. Konflikty zwykle są poza zasięgiem moich bohaterów, a zwyczaje piwowarskie Averlandu i Reiklandzkie dowcipy mało mnie obchodzą. Zaś poysły na scenariusze z Dziedzictw i Graali to kpina. Pomysł bez pomysłu :P

Wolę settingi pełne zahaczek i pomysłów, a nie przewodniki turystyczne :) Ale to kwestia gustu, wszak turystyka potrafi być piękna :) I potrafię zrozumieć sentyment do Starego Świata, tak samo, jak potrafię zrozumiec, że są ludzie, którzy nie chcą się bawić BNami z podręczników. Którzy wolę "turystycznie" opisany świat na bazie którego zbudują własną kampanię samemu tworząc konflikty i strony. Co kto lubi.

A w Starym Świecie najbardziej lubię estetykę. Uwielbiam wprost.
 
Awatar użytkownika
Blizz
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 197
Rejestracja: sob paź 20, 2007 10:21 pm

sob paź 11, 2008 8:45 pm

zegarmistrz pisze:
bardzo mały, niezbyt interesujący, dający mało możliwości fabularnych setting
Możliwości fabularnych jest całe multum. Każdy system jest kopalnią pomysłów. Problem polega na tym, aby MG potrafił je wydobyć...

zegarmistrz pisze:
A co tu rozwijać? W Settingu jakim jest Warhammer brakuje mi wielu elementów, które są obecne w innych grach:
- brak zarysowanej polityki międzynarodowej
- brak zarysowanej polityki wewnętrznej
- brak wyraźnie zarysowanych konfliktów
- brak wyraźnie zarysowanych organizacji wywrotowych mogących konflikty wywoływać
- brak wyraźnie zarysowanych postaci mącicieli.

Teraz to już na jaw wyszło twoje lenistwo i brak chęci zapoznania się z realiami WH. Ja wybrałem ten system bo te wszystkie wymienione przez Ciebie zagadnienia są bardzo rozwinięte i dają dużo możliwości...

zegarmistrz pisze:
Niestety głównie dlatego, że nawalono do nich wszystkiego w gigantycznych ilościach i całkiem bez sensu.

Dlatego ja będę bronił Warhammera, ponieważ mnie odpycha taki "cudaczny miszmasz"...

No i oczywiście popieram zdanie Dracha...
 
Awatar użytkownika
Cinsk666
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 24
Rejestracja: sob maja 10, 2008 5:49 pm

sob paź 11, 2008 8:59 pm

Nie wiedziałem, że tyle wad skrywa się w świecie Warhammera. Myślałem, że jest nieco lepszy (albo przynajmniej, że będzie więcej argumentów za nim, a tymczasem więcej jest przeciw niemu). No odpychacie mnie, zastanowię się poważnie nad kupnem podręcznika.

O ile w ogóle kupię.
 
Awatar użytkownika
Drachu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1617
Rejestracja: sob cze 26, 2004 1:50 pm

sob paź 11, 2008 9:07 pm

Blizz pisze:
No i oczywiście popieram zdanie Dracha...

Miło z Twojej strony, a ja popieram zdanie zegarmistrza i mamy mały problem, bo Ty go nie popierasz :)

Bo gdy zegarmistrz napisał:
zegarmistrz pisze:
- brak zarysowanej polityki międzynarodowej
- brak zarysowanej polityki wewnętrznej
- brak wyraźnie zarysowanych konfliktów
- brak wyraźnie zarysowanych organizacji wywrotowych mogących konflikty wywoływać
- brak wyraźnie zarysowanych postaci mącicieli.

To miał rację. Tego nie ma, a nawet jak jest, to niewiele i podane tak, że nie wiadomo co z tym zrobić (cesarz, elektorzy - wpleść Karola Franciszka do sesji przeciętnej drużyny to stawanie na głowie), a nawet jeśli podano coś z czym wiadomo co zrobić, to na dziesięć mil wali genericowością i były robione na odwal - BNi, czy przykładowe kulty Chaosu.

Ja tylko sądzę, że Warhammer nie ma za celu osiągania przez BG wyżyn wpływów na Świat Gry, więc tego nie potrzebuje :P Po co polityka zagraniczna (bardziej rozwinięta niż Imperium lubieć Kislev i czasami spinać się z Bretonia, ale ostatnio nie), skoro postać mogąca znaczącą rolę w takiej odgrywać to kwestia 4000 expów? Po co tajne stowarzyszenia, skoro większość wydarzeń Starego Świata ustala się na polach bitewnych (k6, scatter dice i calówka included), a nie w wyniku intryg organizacji?

Blizz - w porównaniu do konkurencji słabo WFRP wypada na tle przytoczocnych przez zegarmistrza punktów. Ma inne zalety na szczeście :)

Cinsk666 pisze:
Nie wiedziałem, że tyle wad skrywa się w świecie Warhammera. Myślałem, że jest nieco lepszy (albo przynajmniej, że będzie więcej argumentów za nim, a tymczasem więcej jest przeciw niemu)


Nie nie, to nie tak :P
WFRP nie jest zły. Po prostu zegarmistrz, czy ja oczekujemy innych rzeczy od gry. Ale grał będziesz ze swoimi kumplami, a nie z nami.
Poza tym - pomimo wszystkich wad Warmłotka, lubię w niego grać. Po prostu wiem, że grając w WFRP muszę się nastawić na inną skalę problemów niż w 7th sea, to wszystko.
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

sob paź 11, 2008 9:15 pm

Podręczniki do pierwszej edycji to zupełnie inna kategoria, choćby dlatego, że dziś już tak nie pisze się RPG. Wszystkie z którymi miałem do czynienia (podręczniki wydane w Polsce, Realms of Chaos, Realms of Sorcerry, jeden czy dwa opisy miast) prezentują niższy poziom, niż to, czego dziś się oczekuje od systemów autorskich.
To samo można powiedzieć o AD&D. Takie czasy były i takie podręczniki.


DeDeki są pod tym względem lepsze. Niestety głównie dlatego, że nawalono do nich wszystkiego w gigantycznych ilościach i całkiem bez sensu.
To tak, jakby twierdzić, że zwrócone treści żołądkowe z całego dnia, są lepsze od jednego posiłku, bo jest w nich wszystko, a w kotlecie z kapustą już nie.

Niby łatwiej sobie w nich coś znaleźć, ale tak naprawdę skorzystałyby, gdyby wywalić z nich połowę zawartości podręczników.
Tylko połowę? :wink:

Gdy weźmie się inne systemy, to setting Warhammera wypada jeszcze gorzej. Nie ma w ogóle sensu porównywać go z bogactwem np. L5K
Możecie mnie nazwać ślepcem, ale ja tego bogactwa nie widzę. L5K dla mnie jest mocno ubogim system.

kiepskie, nudne, przegadane, pozbawione balansu podręczniki
Balans. Dla mnie próba idealnego zbalansowania możliwości mechanicznych to tak, jak próba narzucenia maksymalnej prędkości biegu w czasie zabawy w berka. Mija się z celem. Do tego, dla mnie, zabija radochę z gry i często na brak balansu narzekają ci, którym tylko cyferki w głowie.

którymi gra się - z racji uboższej mechaniki - jednak nudniej niż w DeDekach
Błogosławieni ubodzy duchem, którzy całą frajdę czerpią z mechaniki.

DeDeki w prawdzie też nie wspierają tych dróg gry, jednak ich dużo bardziej rozbudowana mechanika znacznie ułatwia ich stosowanie.
I jednocześnie odrzuca od systemu tych, którzy chcą mieć postać z krwi i kości na którą inni nie będą patrzyli jak na zbiór cyferek.
 
Awatar użytkownika
Drachu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1617
Rejestracja: sob cze 26, 2004 1:50 pm

sob paź 11, 2008 9:37 pm

Malaggar pisze:
I jednocześnie odrzuca od systemu tych, którzy chcą mieć postać z krwi i kości na którą inni nie będą patrzyli jak na zbiór cyferek.


Hej, już to wałkowaliśmy w tym temacie ze dwa razy.
Młot ułatwia posiadanie postaci z krwi i kości w takim samym stopniu co dedeki.
W żadnym.

Jak robisz postać "z krwi i kości" w młocie to tylko Twoja zasługa. Sam system nie ma mechanizmów, które Ci to ułatwią. Tak samo jest w DnD.
  • 1
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości