Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Siriel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2022
Rejestracja: śr cze 22, 2005 10:42 am

Jest marzec 2009 i czytamy...

śr mar 04, 2009 10:17 pm

Jak zwykle kilka pozycji naraz.

- "Gardens of the Moon" Eriksona
- "Stalingrad" Beevora
- "Night Winds" Wagnera
 
Awatar użytkownika
TST
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 877
Rejestracja: wt gru 07, 2004 4:06 pm

czw mar 05, 2009 10:19 am

Ja chciałbym w marcu przeczytać cztery pozycje:

1. "Grombelardzka legenda" Kresa -zważywszy na to iż zostało mi jedynie jakieś czterdzieści stron, skończę jeszcze dziś przed południem. Książka na bardzo dobry z plusem, lepsza od "Północnej granicy", utrzymująca poziom "Króla Bezmiarów". Oryginalna, miejscami wciągająca, osadzona w bardzo brutalnym świecie fantasy. Jedynym co mi czasem zgrzyta to momentami nazbyt surowa narracja. Czyta się wolno, acz satysfakcjonująco. Największym jej plusem jest niemożliwość przewidzenia następujących po sobie (logicznych przecież) zwrotów akcji. Z pewnością sięgnę po kolejną część.

2. "Czarna bandera" Komudy- przeczytałem dotąd trzy z sześciu opowiadań. Wydanie powala na kolana. W życiu nie widziałem piękniej wydanej książki. Same opowieści póki co są bardzo dobre - napisane świetnym językiem, wyróżniającym się stylem, z dreszczykiem i niezmiennie ciekawe.

3. "Przenajświętsza rzeczpospolita" Piekary -leży na półce i czeka.

4. "Kamień łez" Goodkinda - druga część sagi która wciągnęła mnie jak lotne piaski. Arcydziełem może i nie jest, ale cóż z tego skoro dostarcza mi rozrywki i sprawia że podczas lektury zapominam o bożym świecie. Na półce mam wszystkie dziesięć (grubych!) części cyklu i dawkuję go sobie regularnie. Przeczytałem ponad 750 stron "Kamienia...' więc na powinienem ukończyć go w marcu.

A z audiobooków: Harry Harrison ze swoją "Planetą śmierci".
 
Awatar użytkownika
Dark One
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 672
Rejestracja: czw paź 06, 2005 5:47 pm

czw mar 05, 2009 2:39 pm

Ja jestem aktualnie w trakcie przypominania sobie Tadka Williamsa z jego "Pamięcią, smutkiem, cierniem", dopiero zacząłem pierwszy tom, więc pewnie do połowy marca zejdzie mi reszta.

Ponieważ czytam drugi raz, to mam trochę trzeźwiejsze spojrzenie na książkę - bohaterowie troszkę naiwni i nieskomplikowani, chociaż i tak w porównaniu z innymi pozycjami gatunku nie jest źle. Książka toczy się (wbrew zapewnieniom wydawcy na odwrocie) w swoim, raczej miarowym i ustabilizowanym rytmie, a nie wartkim i niezpowalającym złapać oddechu. Co nie zmienia faktu, że Tadek jak dla mnie i tak jest klasykiem, którego należy szanować tak samo jak Tolkiena i którego można spokojnie śiało polecić.

TST mam do Ciebie dwa pytania odnośnie czytanego przez Ciebie w tej chwili Goodkinda. Trochę wstyd się przyznać, ale nie miałem nigdy do czynienia z serią, chociaż oczywiście bardzo wiele słyszałem. Czy mógłbyś napisać coś bliżej jak to wygląda? Bo przynajmniej ja mam sprzeczne sygnały- że saga jest naiwna i płytka albo wręcz przeciwnie. Że nie ma za grosz humoru tylko niezamierzony patos, który jest śmieszny po prostu, a z drugiej strony słyszałem, że Goodkind ma lekkie pióro i celowo "puszcza oko". No i ostatni najwazniejszy chyba zarzut/zaleta (znowu podwójnie) - podobno Goodkind jest do bólu wtórny i po prostu głupi/ nowatorski i oryginalny, chociaż nie skłania do przemyśleń.

Skrobniesz ciutkę na ww?
 
Awatar użytkownika
senmara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1377
Rejestracja: ndz kwie 06, 2003 2:42 pm

czw mar 05, 2009 3:50 pm

Teraz czytam Sprawiedliwość owiec - całkiem zabawne, choć specyficzne.
 
Awatar użytkownika
TST
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 877
Rejestracja: wt gru 07, 2004 4:06 pm

czw mar 05, 2009 5:11 pm

Cóż, o ile wszyscy powinni się zgodzić z tym że Sapek ma fenomenalne dialogi, Dukaj pisze mało przystępnie, a pisarze pokroju Salvatore'a , Pilipiuka czy Piekary to najzwyklejsi w świecie rzemieślnicy (jakby było w tym coś złego :wink: ) to w przypadku Goodkinda czytelnicy mogą podzielić się na dwa obozy.

Poza bezsprzecznymi zaletami, podczas lektury wyłapałem parę rzeczy które niezbyt przypadły mi do gustu. Na przykład brak zaufania do czytelnika. Może stąd wynika ten "niezamierzony patos" o którym piszesz. Za dużo niepotrzebnego wyjaśniania. Jako przykład można podać wątek miłosny - pisarz zbyt często stara się uświadomić nam jak bardzo zależy na sobie dwójce bohaterów. Mimo iż wydarzenia mówią same za siebie, zmusza ich do częstych i banalnych zapewnień, które (szczególnie w przypadku dialogów) mogą brzmieć sztucznie i topornie. Ludzie tak nie mówią. Bohaterowie telenowel- tak.

Jest w powieści kilka archetypów przedstawionych w sposób który również urąga czytelnikowi. Choćby zepsuta, rozpieszczona i okrutna księżniczka wraz z jej biedną, grzeczną i pokrzywdzoną służką. Sama obecność wspomnianych archetypicznych postaci nie jest wadą, ale z tego co pamiętam wprowadzenie tych dwóch akurat było niepotrzebnie rozwlekłe. Kilku innych oklepańców nie opiszę by nie spoilować.

Im dalej w las tym więcej drzew. Książka "Pierwsze prawo magii" , stanowiąca pierwszy tom cyklu, zaczyna się bez rewelacji, lecz stopniowo odkrywa przed nami coraz to więcej smaczków i od pewnego momentu naprawdę ciężko się oderwać.

Dlaczego polecałbym ci sięgnięcie po nią?

W punktach:

1.Słuszna długość - Dla mnie to zaleta. Przeczytawszy 1 i 3/4 tomu nadmiernego wodolejstwa nie stwierdziłem. Zamiast rozbijać siedmiuset stronicowy tom na trzy części, autor podaje nam kompletną historię w jednej.

2.Bohaterowie - autor nie cacka się z stworzonymi przez siebie herosami. Nie są oni traktowani jak święte krowy, które bez choćby draśnięcia wyjdą z najgorszych tarapatów. Są wiarygodni i niejednowymiarowi, każdy ma swe własne demony, obowiązki, historię, dom, powinności, cele i marzenia. Są również, jak przystało na high fantasy, potężni i mają wpływ na losy świata przedstawionego. Rozwijają się i zmieniają w miarę przebiegu fabuły.

3. świat -Przedstawiany stopniowo i z wyczuciem. W imię zasady "apetyt rośnie w miarę jedzenia" autor umiejętnie odkrywa przed nami specyfikę midlandów i okolic, rysując ciekawy, oryginalny i dynamiczny świat.

4. Przygoda- cały czas coś się dzieje. Fabuła nie jest bezładną zbieraniną scen, pod koniec widać jak wszystko ładnie się zazębia i stanowi większą całość. Zaskakuje. Nie pędzi cały czas przed siebie, potrafi wrócić do wcześniej odwiedzanych miejsc, wysunąć na pierwszy plan (w tomie drugim), trzecioplanowe postacie.

To nie arcydzieło, ale przygodowe fantasy drogi z górnej półki. Z całego serca polecam, mimo iż miejscami ociera się o banał. Przy odpowiednim nastawieniu, z pewnością ci się spodoba.

Caitleen, przeczytała o wiele więcej niż ja - może i ona się wypowie?
 
Awatar użytkownika
Scobin
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4449
Rejestracja: śr lis 07, 2007 2:04 pm

czw mar 05, 2009 5:38 pm

"Frankenstein" Mary Shelley (po raz drugi, tym razem na zajęcia z fantastyki literackiej na ekranie).
 
Awatar użytkownika
27383
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3267
Rejestracja: śr sie 01, 2007 5:44 pm

czw mar 05, 2009 5:49 pm

"Hobbit" Tolkiena. Muszę napisać rozprawkęo wędrówce jakiegoś bohatera literackiego, wybrałem Tolkiena, bo o Wędrowyczu nie będę pisał :) Co prawda już czytałem, ale przypomnieć zawsze warto.
 
Awatar użytkownika
Dark One
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 672
Rejestracja: czw paź 06, 2005 5:47 pm

czw mar 05, 2009 11:42 pm

TST pisze:
Ludzie tak nie mówią. Bohaterowie telenowel- tak.


O to właśnie chyba chodziło ludziom, którzy przywoływali ten argument w rozmowach ze mną. Ale dobrze to wyjaśniłeś :)


TST pisze:
1.Słuszna długość - Dla mnie to zaleta. Przeczytawszy 1 i 3/4 tomu nadmiernego wodolejstwa nie stwierdziłem. Zamiast rozbijać siedmiuset stronicowy tom na trzy części, autor podaje nam kompletną historię w jednej.


Tu po raz kolejny muszę się z Tobą zgodzić. JAk dla mnie również nie ma nic gorszego, niż książki za krótkie (nie mogę się powstrzymać - jest takie jedno wydawnictwo, które wydaje 600 stronicowe książki, z czego połowa to obrazki, a połowa z pozostałej połowy to akapity i czcionka Times New Roman chyba 16 albo 18 :P:P) albo niepotrzebnie porozdzielane na różne tomy. Nie ma to jak cegła - zadrukowana z góry do dołu, przez którą człowiek z przyjemnością się przebija przez dłuuugi czas :D

TST pisze:
Przy odpowiednim nastawieniu, z pewnością ci się spodoba.


Chyba o to właśnie chodzi w przypadku Goodkind'a i tego typu autorów - o odpowiednie nastawienie i dopasowanie swoich oczekaiwań.

Wielkie dzięki za info, kto wie, czy przypadkiem nie wciągnę na swoją listę, po skończeniu Tadka, właśnie Miecza Prawdy. Chyba tak, mam odpowiednie nastawienie :) Jeszcze raz thx
 
Awatar użytkownika
27383
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3267
Rejestracja: śr sie 01, 2007 5:44 pm

pt mar 06, 2009 7:07 pm

A ja właśnie zacząłem czytać "Worek Kości" Stephena Kinga. Poleccie jakieś inne jego książki, żebym wiedział co wypożyczać nastepnym razem.
 
Awatar użytkownika
Siriel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2022
Rejestracja: śr cze 22, 2005 10:42 am

pt mar 06, 2009 7:33 pm

Poczytaj tutaj: http://forum.polter.pl/stephen-king-vt1979.html

Osobiście trzymam się klasyki: Lśnienie (jedna z niewielu książek, która mnie naprawdę przeraża) i mimo wszystko "Dark Tower". Ale nie jestem znawcą Kinga, więc niech wypowie się ktoś bardziej kompetentny.
 
Awatar użytkownika
Scobin
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4449
Rejestracja: śr lis 07, 2007 2:04 pm

pt mar 06, 2009 7:35 pm

Moim zdaniem zdecydowanie warto przeczytać "Coś" (ang. "It").
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2495
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

pt mar 06, 2009 7:44 pm

Z braku czegoś nowego powtarzam serię 'Generał' Stirlinga i Drake'a. Nadal dobre.
Czy na temat 'Miecza Prawdy' Goodkinga był już osobny temat?
 
soge
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 26
Rejestracja: pn lut 09, 2009 5:04 pm

pt mar 06, 2009 7:59 pm

Jakiś czas temu skończyłem czytać Anioły i Demony. Poszedłem do empiku po zwodniczy punt lub po cyfrową twierdzę, a tu zonk - nie ma. Poszedłem do mniejszej księgarni - nie ma. Co jest z wydawcą. Nakład ograniczony do minimum jakiś.
 
Awatar użytkownika
Nivellen89
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 6
Rejestracja: pt mar 06, 2009 11:22 pm

pt mar 06, 2009 11:30 pm

Eryk Pratchett

Jak skończę zabieram się za następną książkę ze "Świata Dysku". Za którą spytacie? To się jeszcze zobaczy :)
Ostatnio zmieniony ndz mar 08, 2009 1:14 pm przez Nivellen89, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
senmara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1377
Rejestracja: ndz kwie 06, 2003 2:42 pm

pt mar 06, 2009 11:35 pm

Thoctar pisze:
A ja właśnie zacząłem czytać "Worek Kości" Stephena Kinga. Poleccie jakieś inne jego książki, żebym wiedział co wypożyczać nastepnym razem.


Jeśli Ci się podobało to w "podobnym tonie" była Historia Lisey i ostatnio wydana Ręka mistrza.
 
Awatar użytkownika
TST
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 877
Rejestracja: wt gru 07, 2004 4:06 pm

ndz mar 08, 2009 8:55 pm

Thoctar:

Zdecydowanie i z siedmioma wykrzyknikami "To". Kobyła, ale uwierz mi- warto. Poza tym szczerze polecam "Cztery pory roku", "Zieloną Milę", "Mroczną Wieżę" (cykl) ...
 
Awatar użytkownika
Scobin
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4449
Rejestracja: śr lis 07, 2007 2:04 pm

ndz mar 08, 2009 10:23 pm

Ach, rzeczywiście "To", a nie "Coś"! No cóz, jak pisałem, polecam. I chyba z rozpędu nawet kiedyś obejrzę film, żeby porównać z oryginałem. Ale to już OT.
 
Awatar użytkownika
fix
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 39
Rejestracja: pn sty 12, 2009 12:06 pm

pn mar 09, 2009 8:15 pm

The Bisexual Option - Fred Fritz Klein

Jedna z książek będących podstawą obecnej seksuologi. Dość stara, ale wciąż dość aktualna ;)
 
Awatar użytkownika
Streider
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 340
Rejestracja: pn maja 05, 2003 9:41 pm

wt mar 10, 2009 11:05 pm

TST pisze:
"Mroczną Wieżę" (cykl)


Przeczytałeś cały? Ja dotarłem do "Wilków z Calla", i od tego czasu, gdzieś od roku, w miejscowej biblitece "Pieśń Susannah" zaginęła. Podejrzane.

Ja też polecam "Mroczną wieżę" - drugi tom jest super ;]

Czytam sobie teraz Jacka Kerouaca "W drodze", autora, który krążył mi po głowie od czasu przeczytania mojej pierwszej książki Murakamiego, "Sputnik Sweetheart". Czyta mi się trochę leniwie, jak skończę, opiszę ją dokładniej.
 
Awatar użytkownika
Immora Fray
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 12
Rejestracja: sob lip 12, 2008 10:49 am

śr mar 11, 2009 10:35 pm

Malowany człowiek, księga II.

Po przeczytaniu ostatnio Przedwiośnia w 2 dni znowu miałam problemy z wzięciem się za czytanie czegoś normalnego, ale na szczęście Malowany Człowiek je rozwiązał. ;]

Jednocześnie porzuciłam Dana Simmonsa "Eden w ogniu" na 80 stronie... Może ktoś czytał i zachęci mnie do kontynuowania?..
 
Awatar użytkownika
TST
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 877
Rejestracja: wt gru 07, 2004 4:06 pm

czw mar 12, 2009 8:56 am

Streider - calutki.Dwójka rzeczywiście najlepsza. Byłem w na tyle komfortowej sytuacji że mogłem chapnąć całą sagę na raz. Nie zrobiłem tego, ale zawsze lepiej się czyta jakiś dłuższy cykl nie musząc czekać na pojawienie sie kolejnych części. Po "Narrenturmie" żałowałem że nie zrobiłem tak z Sapkiem, bo nie mam zwyczaju wracać do książek (prócz tych absolutnie najlepszych pokroju Diuny czy Gry o tron), a do czasu gdy pojawili się "Boży..." większość zdążyło mi z pamięci wylecieć.

Oprócz "Powołania trójki", wyróżniłbym "Czarnoksiężnika i kryształ" (za retrospekcję, która choć niektórzy uważają że niepotrzebnie rozwlekła, bardzo mi się podobała) i "Mroczną Wieżę" (za sprawne zamknięcie wszystkich wątków i satysfakcjonujące zakońćzenie)

A na temat:

Skończone w miesiącu marzec:

Isabell Allende "Zorro" - audiobook. Bardzo dobre. Opowiada o narodzinach legendy, poprzez dzieciństwo Diego do jego lat nastoletnich. Brak tu akcji z jakich znamy Zorro, sam zamaskowany bohater niemal się nie pojawia. Zamiast tego mamy tu opowieść w stylu Dumasa.

Harry Harrison "Planeta śmierci" - audiobook. Bardzo dobre również. Harrisona znam od początku mojej przygody z książkami, jest to jeden z klasyków który się nie zestarzał. Po tytule spodziewałem się strzelaniny na lasery w kosmosie, z głównym bohaterem Schwarzenegerem w roli głównej. Mile się zaskoczyłem. Fajna opowieść o człowieku wyrwanym z codziennego życia, który dzięki nieustępliwości i dociekliwości zmienia historię planety na którą trafił. Godne polecenia.

No i skończyłem wreszcie "Grombelardzką legendę" Kresa. Książka na piątkę z plusem. Podobała mi się w tej samej mierze co "Król bezmiarów", choć tę pewnie na dłużej zapamiętam. Historia niezmiennie ciekawa, oryginalna i przedstawiona w stylu który jest właściwy tylko Feliksowi. Na pewno sięgnę po kolejne części. Tyle rozpoczętych cyklów, cholera. Tak mało czasu... :wink:
 
Awatar użytkownika
Dark One
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 672
Rejestracja: czw paź 06, 2005 5:47 pm

czw mar 12, 2009 3:23 pm

TST pisze:
skończyłem wreszcie "Grombelardzką legendę" Kresa. Książka na piątkę z plusem. Podobała mi się w tej samej mierze co "Król bezmiarów", choć tę pewnie na dłużej zapamiętam. Historia niezmiennie ciekawa, oryginalna i przedstawiona w stylu który jest właściwy tylko Feliksowi. Na pewno sięgnę po kolejne części. Tyle rozpoczętych cyklów, cholera. Tak mało czasu... :wink:


Podpisuję się obiema rękami :) A tak tylko z ciekawości pytanie, skąd miałeś Grombelardzką Legendę :)? Bo we Wrocławiu ani jedna MBP nie dysponuje egzemplarzami, tylko prywatne, domowe zbiory :P :P A książka jest autentycznym białym krukiem, chociaż już niedługo, bo ma być w czerwcu dodruk od wydawcy :)
 
Awatar użytkownika
TST
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 877
Rejestracja: wt gru 07, 2004 4:06 pm

śr mar 18, 2009 2:13 pm

Dark pozwolisz że odpowiem na PW.

Dziś skończyłem "Czarną banderę" Komudy - bardzo dobra, sześć pirackich opowieści z dreszczykiem. Polecam.

Rozpocząłem też lekturę "żywego srebra." Stephensona. A raczej pierwszego tomu, bowiem jak to zwykle bywa gabaryty książki były na tyle duże by polskie wydawnictwo pociachało ją na trzy oddzielne woluminy. Choć nie potępiam, w przypadku "...srebra" taki zabieg okazał się raczej trafiony. Taki wyjątek co regułę potwierdza.
 
Awatar użytkownika
Khubas
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 152
Rejestracja: pt lut 06, 2009 5:45 pm

śr mar 18, 2009 3:52 pm

Stanisław Lem - Głos Pana, później Solaris.

Dobre.
 
Awatar użytkownika
azef
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 200
Rejestracja: pt kwie 04, 2008 5:17 pm

śr mar 18, 2009 7:08 pm

Czy androidy śnią o elektrycznych owcach
 
Awatar użytkownika
Streider
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 340
Rejestracja: pn maja 05, 2003 9:41 pm

czw mar 19, 2009 1:25 pm

TST - "Żywe srebro" jest niezłe, a drugi tom (w polskim wydaniu) wręcz świetny. Niestety trzeciego nie przeczytałem, z tego samego powodu, dla którego nie skończyłem jeszcze "Mrocznej wieży" :[
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2495
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

czw mar 19, 2009 7:54 pm

Przeleciałem 'Krucjatę' Dębskiego, niezłe. Nie rozumiem tylko, dlaczego musi mieć dwa w jednym. Dwie różne powieści w tej samej książce. :?
 
Awatar użytkownika
MunchKing
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1288
Rejestracja: czw sty 27, 2005 8:12 pm

ndz mar 22, 2009 10:51 pm

Po przerwie w połowie lektury jakiś czas temu, kontynuuję Diunę.
 
Awatar użytkownika
shaman_tm
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 541
Rejestracja: śr lis 05, 2008 2:41 pm

pn mar 23, 2009 8:05 am

Skończyłem przedwczoraj "Hyperiona". Dziś biorę się za drugi tom.
Ciekawa książka, nawet mimo że po przeczytaniu miałem nieuchronne wrażenie, że to zaplanowany marketingowo cykl.
Mimo to dobra.
I zachodzę w głowę, jak oni to zekranizują, bo za bardzo filmowa to ta historia nie jest....
 
Awatar użytkownika
SkeezaPhrenyak
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 122
Rejestracja: czw wrz 29, 2005 8:46 am

pn mar 23, 2009 10:38 pm

shaman_tm pisze:
Skończyłem przedwczoraj "Hyperiona". Dziś biorę się za drugi tom.
Ciekawa książka, nawet mimo że po przeczytaniu miałem nieuchronne wrażenie, że to zaplanowany marketingowo cykl.
Mimo to dobra.
I zachodzę w głowę, jak oni to zekranizują, bo za bardzo filmowa to ta historia nie jest....


W jakim sensie zaplanowany marketingowo cykl? Strasznie mnie to zaintrygowało.

I co to znaczy nieuchronne wrażenie? :wink:

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości