Zrodzony z fantastyki

 
Hajdamaka

czw maja 14, 2009 10:31 pm

Czerpałem swoje dane z wykładu na religioznawstwie i zdaje się na Tarace jeszcze coś o tym było (nie wiem, czy ta strona jest poważana). Ale znając twoja pasje (neopoganstwo) prawdopodobnie lepiej się znasz. Dziękuje za sprostowanie.


Z tym religioznawstwem to ciekawe, jestes pewny, ze wlasnie tak powiedzial wykladowca, ze buddyzm pokojowo polaczyl sie z bon? Moze chodzilo mu o to, ze buddyzm tybetanski ma na tyle silne wplywy bon, ze jest calkiem inny od buddyzmu z innych krain? Cholera, glupio klocic sie z profesorami, wiec zabiles mi cwieka...

Taraka jest... hmmm.... specyficzna. Bardzo specyficzna. Warto znac, ale nie nalezy podchodzic do niej bezkrytycznie (a rzeklbym, ze nalezy podchodzic tak jak do chorej na wscieklizne wilczycy z malym do ktorej akurat mamy interes i musimy pogadac ;) ).
 
Awatar użytkownika
Johny
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 102
Rejestracja: sob kwie 30, 2005 7:46 pm

czw maja 14, 2009 11:05 pm

Hajdamaka pisze:
Z tym religioznawstwem to ciekawe, jestes pewny, ze wlasnie tak powiedzial wykladowca, ze buddyzm pokojowo polaczyl sie z bon? Moze chodzilo mu o to, ze buddyzm tybetanski ma na tyle silne wplywy bon, ze jest calkiem inny od buddyzmu z innych krain? Cholera, glupio klocic sie z profesorami, wiec zabiles mi cwieka...


Jestem pewien, że bym zapamiętał, gdyby mówił o prześladowaniach szamanów. Buddyzm ma taką reputację, że wszelkie wojny o te religię wydają mi się hmm wyraziste (mimo, że nie powinny zważywszy na naturę ludzką). No ale mógł ten temat pominąć. Cóż trzeba byłoby by jeszcze coś poszukać na ten temat. Znalazłem w pwn http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3881588 że to Buddyzm był prześladowany. Więc rzeczywiście pewnie się żarli między sobą.
 
Hajdamaka

czw maja 14, 2009 11:24 pm

W sumie to trzebaby siegnac po jakies dobre zrodla (akurat wikipedii czy slownikow, nawet PWNu, nie traktuje zbyt powaznie po tym co wyczytalem na temat wielu religii).

Moznaby kiedys zerknac do opracowania "Yungdrung bon: Odwieczna tradycja: Starożytna przedbuddyjska religia Azji Centralnej i Tybetu, jej historia, nauki i literatura", ale nie wiem czy kiedykolwiek to zrobie ;)
 
asoka90
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 0
Rejestracja: sob maja 09, 2009 11:30 am

pt maja 15, 2009 9:04 am

Scobin pisze:
OK, kwestię oparcia buddyzmu na doświadczeniu możemy zostawić – w chwili gdy potraktujemy go raczej jako filozofię niż religię, znaczna część moich zastrzeżeń znika.

Aczkolwiek nie mam pewności, czy da się sensownie rozdzielić filozoficzne (np. medytacja, oświecenie) i religijne (np. demonologia) oblicze buddyzmu. Być może związki między nimi są głębsze, niż się wydaje.


Cóż, buddyzm therawada jest wolny od "demonologii" i skromny jeśli chodzi o obrzędy (pamiętaj jednak że zarówno demonologia jak i obrzędy to tylko symbol, dodatek do praktyki, najważniejsza jest esencja nauk o umyśle.)

Tu możesz poczytac wprowadzenie do therawady:

http://sasana.wikidot.com/dobre-pytanie-dobra-odpowiedz
 
Awatar użytkownika
Scobin
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4449
Rejestracja: śr lis 07, 2007 2:04 pm

pt maja 15, 2009 9:57 am

Dziękuję. Przeczytam w wakacje. :-) A tymczasem niech się wypowiadają ci, którzy wiedzą lepiej [ja zwróciłem tylko uwagę na kilka rzeczy, które wydały mi się zbytnimi uproszczeniami, ale eksperta udawać nie będę ;-)].
 
Awatar użytkownika
Chavez
Dreamer
Dreamer
Posty: 3529
Rejestracja: ndz lis 13, 2005 3:42 pm

pt maja 15, 2009 10:29 am

Scobin - buddzym ma mase odmian, nie mozna twierdzic, ze w kazdej jest powiazanie scisle z duchami etc. To tak jakby mowic, ze chrzescijanstwo zaprzecza boskosci Jezusa, bo jeden jego odlam tak twierdzi. Z tego samego powodu nie mozna mowic, ze buddyzm nakazuje "wyzbycia sie negatywnych uczuc".
 
Awatar użytkownika
Scobin
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4449
Rejestracja: śr lis 07, 2007 2:04 pm

pt maja 15, 2009 11:11 am

Bardzo możliwe. Wszakże podałem źródło, na którym się opieram, i zastrzegłem, że moja wiedza jest niewystarczająca do rzeczowej dyskusji (stąd głównie tutaj wyrażam wątpliwości, chyba że w grę zaczyna wchodzić chrześcijaństwo). :-)
 
Awatar użytkownika
Scobin
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4449
Rejestracja: śr lis 07, 2007 2:04 pm

pt maja 15, 2009 10:11 pm

Heroikomikus pisze:
Być może zgodziłbym się, że warto bezwarunkowo unikać nienawiści

Muszę to napisać. Broncie bogowie unikać jej. Wtedy spiętrza się jak zatamowana, czerwona woda. Trzeba się z nią spotkać i z nią napić herbatki.


Masz rację, przesadziłem. I trzeba to było inaczej napisać.

Nie jest dobrze szukać nienawiści. Warto żyć tak, aby nie było ku niej powodów. Jeśli jednak się pojawi (świadomie albo pod skórą), to nie powinno się przed nią uciekać. Lepiej spojrzeć nią na jak na część siebie. Oswoić, pojąć. Nie usprawiedliwić, ale zrozumieć; znaleźć jej powody i cele, przyczyny i skutki. Dopiero potem – pomyśleć o tym, co z nią zrobić dalej.
 
Awatar użytkownika
zegarmistrz
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1002
Rejestracja: śr paź 20, 2004 4:05 pm

ndz maja 17, 2009 9:45 pm

Moja reklama: buddyzm jest filozofią. A jego metody np. medytacje, czy bycie świadomym tu i teraz można łatwo przemycić do różnych światopoglądów albo nawet stosować w psychoterapii. Ja się z nim po raz pierwszy zetknąłem jak uczyłem się metod relaksacyjnych.


Studiowałem filozofię i zaręczam ci, że Buddyzm ma z nią niewiele wspólnego.

Filozofia jest nauką, posługuje się językiem nauki i jej metodologią w celu dociekania prawdy o podstawowych zagadkach: naturze bytu, naturze wiedzy, celu człowieka we wszechświecie etc. Jako taka filozofia jest otwarta na nowe odpowiedzi, cały czas podważając zdawałoby się pewne fakty i dogmaty i niestety nigdy nie ma stuprocentowo pewnej odpowiedzi. Zawsze jej teorie mogą być obalone przez lepsze teorie.

Buddyzm natomiast przedstawia gotowe, niesprawdzalne i autorytarne wyjaśnienie tych wszystkich pytań, wyznaczając naturę bytu i cel człowieka (tzn. dążenie do nirwany) tak samo, jak czyni to chrześcijaństwo, islam czy jakikolwiek inny system religijny.
 
Awatar użytkownika
Siman
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 400
Rejestracja: wt lis 16, 2004 3:34 pm

pn maja 18, 2009 1:34 am

zegarmistrz pisze:
Filozofia jest nauką, posługuje się językiem nauki i jej metodologią w celu dociekania prawdy o podstawowych zagadkach: naturze bytu, naturze wiedzy, celu człowieka we wszechświecie etc. Jako taka filozofia jest otwarta na nowe odpowiedzi, cały czas podważając zdawałoby się pewne fakty i dogmaty i niestety nigdy nie ma stuprocentowo pewnej odpowiedzi. Zawsze jej teorie mogą być obalone przez lepsze teorie.

Buddyzm natomiast przedstawia gotowe, niesprawdzalne i autorytarne wyjaśnienie tych wszystkich pytań, wyznaczając naturę bytu i cel człowieka (tzn. dążenie do nirwany) tak samo, jak czyni to chrześcijaństwo, islam czy jakikolwiek inny system religijny.


Owszem, ale zauważ, że dzisiaj filozofia jest czym innym niż była kiedyś (jak to ktoś dosadnie określił: miota się między logiką matematyczną a językoznastwem i stara się za wszelką cenę być naukowa). Taki, dajmy na to, Platon też stworzył gotowe, niesprawdzalne i autorytarne wyjaśnienie większości w/w pytań, a był filozofem. Buddyzm to filozofia w sensie, hmm, potocznym (chociaż nie do końca, bo historia na przykład przyjmuje tę definicję filozofii jako "nauki" poszukującej odpowiedzi na pytania metafizyczne, niekoniecznie w sposób naukowy) i można ją tak określić, bo powstała, tak samo jak dzieła Platona w okresie, kiedy nie istniały metody naukowe w dzisiejszym rozumieniu. Buddyzm jest o tyle religią, że przeciwieństwie do większości teorii filozoficznych nie tylko stawia tezy co do wyglądu wszechświata, ale jeszcze mówi człowiekowi, co on ma z tym zrobić, co jest cechą religii.
 
Awatar użytkownika
zegarmistrz
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1002
Rejestracja: śr paź 20, 2004 4:05 pm

pn maja 18, 2009 9:15 am

Siman pisze:
Owszem, ale zauważ, że dzisiaj filozofia jest czym innym niż była kiedyś (jak to ktoś dosadnie określił: miota się między logiką matematyczną a językoznastwem i stara się za wszelką cenę być naukowa). Taki, dajmy na to, Platon też stworzył gotowe, niesprawdzalne i autorytarne wyjaśnienie większości w/w pytań, a był filozofem.


Absolutnie nie. Platon żył niemal 2500 lat temu. Posługiwał się odmienną od naszej metodą naukową i wedle kryteriów swoich czasów był filozofem. W tamtym okresie by być uczonym wystarczyło umieć logicznie uzasadnić swoje poglądy, wiedza o świecie była bardzo mało rozwinięta. Obecnie studiowany jest już tylko w ujęciu historycznym i nikt nie bierze jego teorii na poważnie. Zrównywanie filozofii z buddyzmem za pomocą jego postaci jest tak samo złym pomysłem, jak zrównanie buddyzmu z astrofizyką przez pryzmat dokonań Kopernika (którego poglądy z dzisiejszego punktu widzenia też są mocno nienaukowe i bardzo religijne).

Różnica pomiędzy prądami myślowym stworzonymi mniej - więcej w tym samym momencie przez Platona, a tym wytworzonym przez Siddharthe Gautame polega na tym, że Platon nie przypisywał sobie prawa do prawdy absolutnej. Przeciwnie: Platon umożliwiał (a nawet zachęcał doń) dyskusję nad swoją filozofią, znajdowanie w niej błędów, jej falsyfikację i w końcu, gdy okazała się niewystarczająca odrzucenie.

W stworzonym przez Siddharthe Gautame Buddyzmie coś takiego jest niemożliwe. Buddyzm posiada bowiem wyznaczony cel, którego słuszność jest niepodważalna. Nie podejmuje on też dyskusji nad nim (bo gdyby buddyści np. odrzucili dogmat nirwany przestaliby być buddystami) uniemożliwiając tym samym jego falsyfikację.

Różnica polega więc na tym, że:
- Buddyzm od 2500 lat posiada cel, nad którym się nie zastanawia i który jest jasno zdefiniowany.
- Filozofia od 2500 poszukuje celu, który oparłby się krytyce, znajduje nowe rozwiązania i poddaje je ocenie.
 
Hajdamaka

pn maja 18, 2009 9:34 am

Zegarmistrz - ale buddyzm (nie wiem czy kazdy) zacheca, a wrecz wymaga, aby nie wierzyc na slowo zadnemu mistrzowi, guru czy przewodnikowi. Tak wiec ciezko tu mowic o dogmacie, jest to raczej wspolnie przyjmowana koncepcja, do ktorej powinno sie dojsc samemu jezeli wybralo sie buddyzm.

To samo mozna zaobserwowac w filozofii - osoba przyjmujaca stanowisko np. materialistyczne rowniez patrzy na swiat i zbiera dowody pod tym katem. Tego nie da sie uniknac.
 
Awatar użytkownika
Scobin
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4449
Rejestracja: śr lis 07, 2007 2:04 pm

pn maja 18, 2009 4:38 pm

Siman pisze:
Owszem, ale zauważ, że dzisiaj filozofia jest czym innym niż była kiedyś (jak to ktoś dosadnie określił: miota się między logiką matematyczną a językoznastwem i stara się za wszelką cenę być naukowa).


Jeśli dobrze rozumiem, to masz na myśli filozofię analityczną. To jest ważny nurt w XX wieku, ale dziś już chyba nie aż tak istotny.

Z moich rozmów ze znajomym, który w tym mocno siedzi, wynikałoby, że ostatnio odżywa filozofia społeczna. Parę nazwisk, które mi się nasuwają (niekoniecznie żywych, zresztą powinien tu się wypowiedzieć fachowiec): Rorty, MacIntyre, Wallerstein, a z bardziej kontrowersyjnych – Żiżek (który skądinąd był właśnie w Polsce).


zegarmistrz pisze:
Różnica pomiędzy prądami myślowym stworzonymi mniej - więcej w tym samym momencie przez Platona, a tym wytworzonym przez Siddharthe Gautame polega na tym, że Platon nie przypisywał sobie prawa do prawdy absolutnej. Przeciwnie: Platon umożliwiał (a nawet zachęcał doń) dyskusję nad swoją filozofią, znajdowanie w niej błędów, jej falsyfikację i w końcu, gdy okazała się niewystarczająca odrzucenie.


Przecież "falsyfikacja" to dopiero Popper. ;-) Nie przypuszczam, by sam Platon w taki sposób myślał o swojej filozofii. Raczej był zdania, że zna Prawdę lub przynajmniej prostą (choć niekoniecznie łatwą) do niej drogę.

Z drugiej strony słyszałem, że prof. Marian Wesoły z UAM czyta ostatnio Platona przez pryzmat dialogu. Wtedy najważniejsze byłoby to, co wydarza się w rozmowie (ówczesna "dialektyka"). Ale kiedy przypominam sobie to, co wiem o "Państwie", to nabieram wątpliwości, czy fakt dialogu rzeczywiście odgrywał tak wielką rolę... Może raczej chodziło o to, że przekonać do Prawdy można tylko w rozmowie, nie suchym traktatem (z czym już chętniej bym się zgodził)?

Jakby była potrzeba, to mogę spróbować konsultacji ze znajomymi, którzy mają Platona w miarę na świeżo – może oni będą wiedzieć, co się ostatnio w "platonologii" dzieje.


To tylko w ramach uwag szczegółowych (z punktu widzenia amatorskiego sympatyka filozofii), bo o samym buddyzmie nie będę się wypowiadał.
 
Awatar użytkownika
Scobin
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4449
Rejestracja: śr lis 07, 2007 2:04 pm

pn maja 18, 2009 5:25 pm

Heroikomikus pisze:
Ale Skobinowi przyznałbym rację - to, że egzystencjalizm w pewnym okresie był modny, nie oznacza jeszcze, że był 'panujący'. W filozofii zazwyczaj tryumfuje część 'ratio'. A zatem zabawa w jasność i wyraźność, w słowa i logikę.


Hmm, dziękuję, ale ja nic nie pisałem o egzystencjalizmie... :)

A taki np. Rorty wyrósł na filozofii analitycznej, po czym stwierdził, że to go nudzi, i zaczął pisać o społeczeństwie, zamieniając (częściowo!) logikę na pasję. :-)

Ale chyba jestem za słaby na dyskusję ogólnometodologiczną o statusie filozofii, mogę co najwyżej wciskać Wam szpile w dziedzinach, na których chciałbym... hmm, umieć dobrze udawać, że się znam. ;-)
 
saimon1989
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 1
Rejestracja: pt mar 25, 2011 10:43 pm

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

pt mar 25, 2011 10:54 pm

Budda przekazał metody pozwalające osiągnąć pełne Oświecenie film o spermie 25 mb. Wyjaśnił też przejrzyście, które nauki dotyczą ostatecznej, a które względnej prawdy. Praktycznie i w zrozumiały sposób pokazał swoim uczniom, jak mogą wykorzystywać wszystkie doświadczenia życiowe na ścieżce do Oświecenia. Dał im w ten sposób metody prowadzące do trwałego szczęścia.
Zachęcał ich, by byli krytyczni i sami ocenili, czy jego nauki są dogmatyczne, czy też rzeczywiście wyzwalające. Buddyjskie medytacje powodują wewnętrzną przemianę, na skutek której wszystkie doświadczenia zaczynają wzbogacać nasze życie. Poziomy świadomości, które osiągamy dzięki tym zręcznym metodom, stają się naszym trwałym doświadczeniem - nigdy już ich nie tracimy. Najwyższe nauki, znane jako Czag czien lub Dzog czien, Mahamudra lub Maha Ati, pozwalają nam przeżyć całkowitą jedność podmiotu, przedmiotu i działania.
Według buddyzmu po śmierci następuje rozpad człowieka na pięć skandh(skupisk). Buddyści przyjmują, że nie ma nic niezmiennego, co mogłoby przechodzić do następnego życia. Nie ma żadnego wiecznego osobowego "ja", "duszy".
Kolejne życie po życiu jest różne od poprzedniego, ale ma na nie wpływ poprzednia karma. Strumień świadomości, niosący w sobie karmiczne nasiona z poprzednich żywotów manifestuje się w kolejnym ciele, którego kształt i miejsce odrodzenia zależne jest od tychże nasion karmicznych.
Ostatnio zmieniony śr mar 30, 2011 10:16 am przez saimon1989, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Cerebus
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 62
Rejestracja: sob lut 05, 2011 5:32 pm

Re: Buddyzm - Inny punkt widzenia

sob mar 26, 2011 9:49 pm

Tak drogi Simonie...jedna wypowiedz i kilka szkół buddyzmu do kupy.

Z buddyzmem prbolem jest zasadniczy taki : z mysliciela zrobiono boga i jeszcze sam buddyzm podzielił się na frakcje.
Dziś za cholerę nie wiadomo kto trzyma nurt filozofii (podstaw), a kto macha kadzidełkiem.
Co szkoła to mistrzowie i uzurpowanei sobie jedynie słusznej drogi.
A poza tym drogi Simonie to co napisąłes to same frazesy , które kazdy może sobie sam znaleźć.
Czyli nic.
 
Awatar użytkownika
earl
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 9046
Rejestracja: śr mar 21, 2007 4:10 pm

Buddyzm - Inny punkt widzenia

ndz mar 27, 2011 5:05 pm

Chavez pisze:
To tak jakby mowic, ze chrzescijanstwo zaprzecza boskosci Jezusa, bo jeden jego odlam tak twierdzi.


Który?

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość