Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Kastor Krieg
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1310
Rejestracja: śr lut 18, 2009 1:59 am

ndz cze 07, 2009 7:52 pm

Zgodnie z serialem, ludzie chwytani są po to, by lepiej ich naśladować - w ten sposób powstały takie Terminatory jak wczesny Infiltrator, czy T-800 w skórze Arniego.
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

ndz cze 07, 2009 7:53 pm

Zgodnie z serialem, ludzie chwytani są po to, by lepiej ich naśladować - w ten sposób powstały takie Terminatory jak wczesny Infiltrator, czy T-800 w skórze Arniego.
Myślimy o serialu, w którym mamy nastoletnią terminatorkę i jakiegoś płynnego terminatora, który zamienia się w pisuar?
 
Awatar użytkownika
Kastor Krieg
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1310
Rejestracja: śr lut 18, 2009 1:59 am

ndz cze 07, 2009 8:12 pm

Nie wiem o którym serialu myślicie moderatorze Malaggar, znam tylko jeden, który może dziurawy jest jako ten durszlak, ale przynajmniej czasem zdarzało mu się straszyć :) Choćby sam "buczący motyw" jest w nim wykorzystywany całkiem nieźle. Summer Glau akurat na robota ze swoją mimiką i fizjonomią porcelanowej lalki nadaje się wyśmienicie. Ale cóż, de gustibus.

Poza tym, mówiłem tylko o podawanych wyjaśnieniach, takie było w serialu. Swoją drogą, sceny z obserwacji Kyle'a i jego koleżanki o wschodniej urodzie przez tłumek zgromadzonych za plexi i bacznie przyglądających się Terminatorów-szkieletów... Brrr.
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

ndz cze 07, 2009 8:24 pm

Nie wiem po co im produkcja maszyn udających ludzi, skoro cała baza ruchu oporu jest widoczna z kosmosu, a zwykłe "szkieletory" też moga rozwalać sprawnie wroga ;)

A raczej mogłyby, gdyby film był sensowny ;)
 
Awatar użytkownika
sirDuch
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 129
Rejestracja: pn sie 21, 2006 9:50 pm

ndz cze 07, 2009 8:37 pm

Ale wojny nie widać.

Mega naparzanek faktycznie nie ma. Szkoda, w pamięci mam ciągle sceny z jedynki, gdzie w krótkich scenach Cameron pokazał to tak że do dziś mi skacze ciśnienie.
Inna sprawa, że początek wojny musiał być spektakularny. Akcja filmu toczy się natomiast kilkanaście lat po jej rozpoczęciu, kiedy ma miejsce raczej wojna podjazdowa. Niemniej kilka scen się pojawiło, choć pewnie nie zaszkodziło by więcej.

Właśnie, Connor. Charyzmy w nim tyle, co w kawałku deski.

Sądzę że autorytet Connora jako lidera brał się z czegoś innego niż z suchych gadek. To był w końcu gość który jeszcze przed wojną miał bezpośrednią styczność z terminatorami. Jego matka z nimi walczyła i przekazała mu całe swoje doświadczenie. Po rozpoczęciu wojny zapewne pokazał wielokrotnie swój potencjał i skuteczność w likwidowaniu tosterów. Faktem jest, że dowodzi bardzo dobrze zorganizowaną grupą będącą jednym z militarnych filarów oporu, a zaczynał z pozycji cywila. Nie każdy lider musi być mówcą. W warunkach totalnej wojny liczy się skuteczność dowodzenia. Więc mnie ta suchość specjalnie nie raziła. Może nawet była lepsza, bardziej żołnierska niż gdyby leciały na ekranie wielkie odezwy a'la William Wallace.
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

ndz cze 07, 2009 8:42 pm

Inna sprawa, że początek wojny musiał być spektakularny. Akcja filmu toczy się natomiast kilkanaście lat po jej rozpoczęciu, kiedy ma miejsce raczej wojna podjazdowa. Niemniej kilka scen się pojawiło, choć pewnie nie zaszkodziło by więcej.
Lądowanie na jednym uszkodzonym T-800 to żadna scena. Idąc na ten film liczyłem chociaż na pokazanie tryumfalnego pochodu Terminatorów na miarę tego, którym zaczyna się pierwsza część.

Sądzę że autorytet Connora jako lidera brał się z czegoś innego niż z suchych gadek.
Tylko liderem zostaje się właśnie dzięki charyzmie. Dzięki samej wiedzy można być co najwyżej smutnym sztabowcem.

Nie każdy lider musi być mówcą. W warunkach totalnej wojny liczy się skuteczność dowodzenia. Więc mnie ta suchość specjalnie nie raziła. Może nawet była lepsza, bardziej żołnierska niż gdyby leciały na ekranie wielkie odezwy a'la William Wallace.
Mylisz charyzmę z krasomówstwem. Connor powinien być magnetyczny. Powinien być facetem, którego chce się słuchać.
 
Awatar użytkownika
szelest
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1680
Rejestracja: sob lis 15, 2003 7:29 pm

ndz cze 07, 2009 9:12 pm

Film to taka Neuroshima:) Zupełnie odbił się od świetnej jedynki i dwójki, i 3 (na szczęście).

Do ciekawostek dodam niesamowitą siłę nastoletniego Kyle, który to leciutko niemal spycha Marcusa sprzed linii strzało. A Marcus co jak co powinien trochę ważyć;)

Brakowało mi wojny. Wojny pełną gębą.

Logika terminatorów - których ataki polegają na odrzucaniu od siebie wrogów, żeby mogli uciec świetna. Pewnie działali na systemach M$:)

Fajne były wszędzie znajdowane łącza USB:)

Złapanie wroga, tylko po to żeby móc uciec - zamiast go zabić od razu - cóż klasyka Pulp:) Powinien jeszcze znaleźć dysk z danymi "Jak zniszczyć Skynet dla opornych" - tego na szczęście nam oszczędziono:)
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

ndz cze 07, 2009 9:20 pm

Logika terminatorów - których ataki polegają na odrzucaniu od siebie wrogów, żeby mogli uciec świetna. Pewnie działali na systemach M$
Viśta Vio ;)

Powinien jeszcze znaleźć dysk z danymi "Jak zniszczyć Skynet dla opornych" - tego na szczęście nam oszczędziono:)
Ale dostałeś monolog na poziomie "Well mr. Bond, my evil plan..."

Do ciekawostek dodam niesamowitą siłę nastoletniego Kyle, który to leciutko niemal spycha Marcusa sprzed linii strzało. A Marcus co jak co powinien trochę ważyć
Miałeś też Terminatora nawalającego z miniguna który mimo uber urządzeń celowniczych w głowie nie umie trafić ;)

Niemniej parę rzeczy było fajnych. Widok z oczu "złych". Niektóre ujęcia z nalotu na bazę. I nie przebajerzone efekty specjalne. A przynajmniej nie nachalnie przebajerzone.

PS. Czy komuś walka Marcusa z hydrobotem kojarzyła się też z legendarnym filmikiem "Porno superbohater walczy z wężem"?
 
Awatar użytkownika
sirDuch
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 129
Rejestracja: pn sie 21, 2006 9:50 pm

ndz cze 07, 2009 9:40 pm

Tylko liderem zostaje się właśnie dzięki charyzmie. Dzięki samej wiedzy można być co najwyżej smutnym sztabowcem.

Bez przesady. Aż takim pierdołą że nikomu nie chciało by się go słuchać to Bale nie był. Nie twierdzę że nie można było zagrać tego inaczej, być bardziej charyzmatyczny (coś jak Morfeusz w Matrixie).
Ale Connor był dla swoich ludzi żywą legendą, swoją skuteczność udowadniał czynami. Wydaje mi się że taka pozycja i postawa w tych warunkach tworzyła z niego naturalnego lidera.
Sam pomyśl - wiesz że to jest ten gość którego maszyny ścigały już przed wojną, który miał się nie urodzić, bo podczas wojny miał dać maszynom solidnego kopa, a skutecznością swojej walki dać ludziom nadzieję. To co, trzymasz się go, czy też nie, bo nie jest sympatyczny jak wyrozumiały nauczyciel i czasem rzuci suchego spicza?
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

ndz cze 07, 2009 9:45 pm

To co, trzymasz się go, czy też nie, bo nie jest sympatyczny jak wyrozumiały nauczyciel i czasem rzuci suchego spicza?
Trzymam, ale nie robię z niego uberbossa.

Wierzę, że Bale wypadł blado, bo dostał słabą rolę i reżysera, który nie umie pokierować czymkolwiek na planie.
Co niestety widać w całym filmie. Bo uważam, że dało się zrobić nawet wykorzystując jako bazę ten scenariusz film fajny, w którym sensowne akcje trzymalby w napięciu.
 
Awatar użytkownika
Gieferg
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 524
Rejestracja: czw gru 02, 2004 1:43 am

pn cze 08, 2009 10:26 am

SirDuch pisze:
Bardzo możliwe że Sarah Connor podczas swych "sesji" w psychiatryku opowiedziała także o Kyle'u. Te zeznania mogły trafić do pamięci komputera, następnie mogły zostać zinfiltrowane po sieci przez Skynet.


I dzięki temu SKynet rozpoznał Kyle'a po twarzy? :razz:

Inna sprawa, że początek wojny musiał być spektakularny. Akcja filmu toczy się natomiast kilkanaście lat po jej rozpoczęciu,


A to co pokazał Cameron, kolejne 10 lat później.

wiesz że to jest ten gość którego maszyny ścigały już przed wojną, który miał się nie urodzić, bo podczas wojny miał dać maszynom solidnego kopa, a skutecznością swojej walki dać ludziom nadzieję


Wiesz? A skąd?


I jedna sprawa - wiecie dlaczego rola Bale'a była marna? Bo ten film miał być całkiem inny. Bale'owi zaproponowano rolę Marcusa, bo Connora miało być w filmie cxałe trzy minuty, przez większośc filmu miał być tylko głosem w radiu, taką pół-mityczną postacią. Bale natomiast wyskoczył z pomysłem, że on chce zagrać Connora i zagra go pod warunkiem, że mu rozszerzą rolę, tym samym sceny z Connorem zostały do scenariusza niejako na siłę dopisane, a scenriusz nieco zmodyfikowany.

Jak kogoś interesuje jak ten film miał wyglądać zanim Bale i nieszczęsny wyciek oryginalnego zakończenia narobiły zamieszania, to polecam ten tekst:

http://chud.com/articles/articles/19577 ... Page1.html
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

pn cze 08, 2009 10:30 am

Czytałem. I cóż... McG okazał się kretynem, że poszedł na taki układ...

Wiesz? A skąd?
Bo wszyscy bojownicy oglądali poprzednie terminatory (poza trójką, by Connor nie okazał się leszczem ;) )
 
Awatar użytkownika
Tullaris II
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 580
Rejestracja: czw cze 26, 2008 10:11 am

pn cze 08, 2009 11:50 am

To może ja dorzucę swoje trzy grosze.
Film nie był zły, ale pozostał pewien niedosyt. Przede wszystkim brakował mi wojny z prawdziwego zdarzenia (te parę starć to zdecydowanie za mało). Zaskoczony byłem dobrym wyposażeniem ruchu oporu (bo z tego co pamiętam z jedynki to mieli tylko zdezelowane samochody, a tutaj latają samolotami i śmigłowcami). No i słabość Skynetu, choć ją można tłumaczyć tym, że jes to dopiero rok 2018, a w poprzednich częściach była mowa o 2029. A system po zagładzie nuklearnej też zaczynał od zera więc potrzebuje czasu żeby sie rozbudować. Ale wydaje mi się, że 2029 sytuacja będzie bardziej na korzyść maszyn.
Znalazłem też na necie informacje, że piąta część ma dotyczyć wyprawy Connra do roku 2011, tylko, że z tego co pamiętam z trójki to zagłada miała miejsce w 2004, więc po co miał by się tam przenosić. Choć nie wiem może to ma jakiś związek z serialem, bo tam zdaje się też były jakieś podróże w czasie i data Dnia Sądu się znów opóźniła, ale ja już tego nie ogarniam.
 
Awatar użytkownika
Kumo
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 471
Rejestracja: pn maja 05, 2008 3:34 pm

pn cze 08, 2009 8:40 pm

Co do niesamowitego doinformowania Skynetu - zapewne czeka nas kolejna pętla czasowa.

Mam w dodatku wrażenie, że Skynet naoglądał się filmów i usiłuje koniecznie odstawiać "Wielkiego Zuego Bossa"... Bo w innym wypadku ludzkość została pokonana przez cyfrowego półgłówka.

Gra Bale'a kojarzyła mi się z "Equilibrium", tyle że tam miał powód, żeby być sztywny.
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

pn cze 08, 2009 8:43 pm

Co do niesamowitego doinformowania Skynetu - zapewne czeka nas kolejna pętla czasowa.
A nie zostało już powiedziane, że w kolejnej części Connor cofa się w czasie do 2011 roku?
 
Awatar użytkownika
Dr_Greenthumb
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 231
Rejestracja: śr mar 21, 2007 4:26 pm

pn cze 08, 2009 11:55 pm

Obejrzałem i jestem względnie zadowolony - audiowizualnie jest na db+, niestety jednak do pierwszych Transformersów wciąż sporo brakuje (przyłączam się do głosów oczekiwania na dwójkę). Fabularnie - jest jak jest i bomba, kto się spodziewał wyżyn ten trąba ;p

Byłbym bezwzględnie zadowolony, gdybym nie obejrzał przeklętego trailera i gdyby twórcy zdecydowali się, jaką siłę mają ich eksplozje. Ale przecież takie dziury to cecha charakterystyczna tego typu kina ;)

Byłbym bardzo zadowolony, gdyby Helen Bonham Carter włożyła więcej serca w swój krótki epizod, a Bale w cały występ.
 
Awatar użytkownika
sirDuch
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 129
Rejestracja: pn sie 21, 2006 9:50 pm

wt cze 09, 2009 10:03 am

Inna sprawa, że początek wojny musiał być spektakularny. Akcja filmu toczy się natomiast kilkanaście lat po jej rozpoczęciu,


A to co pokazał Cameron, kolejne 10 lat później.


Każda długofalowa wojna ma swoją amplitudę nasileń. Twórcy filmu najwyraźniej umieścili akcję tej części w momencie okresu walk podjazdowych, a nie w momencie potężnych starć masowych dwóch stron konfliktu.

wiesz że to jest ten gość którego maszyny ścigały już przed wojną, który miał się nie urodzić, bo podczas wojny miał dać maszynom solidnego kopa, a skutecznością swojej walki dać ludziom nadzieję


Wiesz? A skąd?


Connor był jedynym człowiekiem który po rozpoczęciu wojny na starcie wiedział "ale o so chozi ?". Znał mordercze wynalazki Skynetu, które dopiero miały się pojawić, w tym terminatorów. Jeden z żołnierzy w filmie na widok nowego modelu odzywa się do Connora: "Jest dokładnie taki jak mówiłeś". Posiada kasety z nagraniami swojej matki, której "proroctwa" i rady maja odzwierciedlenie w trakcie wojny.
Dodatkowo nie mogło być przypadkiem, że odkąd ludzkość poznała listę priorytetów Skynetu do likwidacji Connor był na jej szczycie (przynajmniej do tej części).
 
Awatar użytkownika
Tullaris II
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 580
Rejestracja: czw cze 26, 2008 10:11 am

wt cze 09, 2009 11:04 am

sirDuch pisze:
Każda długofalowa wojna ma swoją amplitudę nasileń. Twórcy filmu najwyraźniej umieścili akcję tej części w momencie okresu walk podjazdowych, a nie w momencie potężnych starć masowych dwóch stron konfliktu.
Mogli pokazać, fazę nasilenia konfliktu fim był by ciekawszy.

A co do 5 części po pomysł kolejnej podróży w czasie wydaj mi sie bez sensu, zwałszcza do roku 2011. W końcu kiedy był Dzień Sądu 2004 czy 2011. Jeśli w tym ostatnim to zdaje się, że obecny terminator opiera się nie na trzeciej części tylko na serialu (który jak by nie patrzeć jest alternatywną wizją zdarzeń pomijajacą T3). Ja bym 5 umieścił dalej w przyszłości, pokazał w końcu prawdziwą woje, potęgę Skynetu, wysłanie Kyle'a w przeszłoś, a na końcu (zgodnie z trójką) śmierć Connora. Ale cóż reżyser chce się widać bawić w durne podróże w czasie i tworzenie nowych linii czasowych, szkoda choć i tak na T5 pewnie pójdę.
 
Awatar użytkownika
Kumo
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 471
Rejestracja: pn maja 05, 2008 3:34 pm

wt cze 09, 2009 11:26 am

To może tłumaczyć, dlaczego Skynet chce sprzątnąć Connora, ale niekoniecznie jego ojca. W dodatku skąd wie, że "najlepsze" urządzenia nie były w stanie ich załatwić (wspomniane o tym w rozmowie z Marcusem). OK, można zakładać, że chodzi o próby dokonywane przez Skynet po Dniu Sądu, ale mnie to na odległość pachnie kolejnymi podróżami w czasie (o ile twórcy zechcą to wszystko wyjaśnić).
Ech... że też pozwolili Bale'owi majstrować przy scenariuszu... :evil:
 
Awatar użytkownika
Tullaris II
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 580
Rejestracja: czw cze 26, 2008 10:11 am

wt cze 09, 2009 2:14 pm

Niech wyjaśnią jak połączyć serial z T3, tak żeby wszystko miało ręce i nogi, a przy tym trzymało się kupy. Choć może pewnie dla dzisiejszych trzynastolatków (widocznie oni są adresatami całej serii) nie liczy się sens filmu, tylko to, aby były fajne efekty specjalne, nikt nie zginał, a na końcu zwyciężyło dobro.
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

wt cze 09, 2009 2:17 pm

Niech wyjaśnią jak połączyć serial z T3, tak żeby wszystko miało ręce i nogi, a przy tym trzymało się kupy.
Jak dla mnie trzyma się kupy. Nawet dosłownie ;)

Po prostu panowie od TSa czwórki nie bardzo chyba wiedzieli, czy się odcinać od poprzednich części, czy je kontynuować i zrobili takie pomieszanie z poplątaniem.
Pozostaje się cieszyć, że nie pojawiła się terminatorka malująca paznokcie i ćwicząca balet.
 
Awatar użytkownika
Kumo
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 471
Rejestracja: pn maja 05, 2008 3:34 pm

wt cze 09, 2009 3:12 pm

Malaggar pisze:
Pozostaje się cieszyć, że nie pojawiła się terminatorka malująca paznokcie i ćwicząca balet.

No cóż... podobno to początek nowej trylogii. Więc wszystko jeszcze przed nami. Biorąc pod uwagę postępowanie Skynetu w "T:S", następna seria Terminatorów może przypominać Słoneczny Patrol albo Elvisa...
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

wt cze 09, 2009 3:39 pm

Panowie z "Co jest grane" niezwykle byliby radzi takiemu obrotowi. Wszak w recenzji TSa padło zadanie, że "idiotyczny jest pomysł zastąpienia przypominających ludzi cyborgów metalowymi maszynami" czy jakoś tak.
Widać ktoś nie oglądał T1 i T2 ;)
 
Awatar użytkownika
Dr_Greenthumb
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 231
Rejestracja: śr mar 21, 2007 4:26 pm

wt cze 09, 2009 6:01 pm

Tullaris II pisze:
Choć może pewnie dla dzisiejszych trzynastolatków (widocznie oni są adresatami całej serii) nie liczy się sens filmu, tylko to, aby były fajne efekty specjalne, nikt nie zginał, a na końcu zwyciężyło dobro.


Hmm, czy my żyjemy wśród tej samej młodzieży? :P
 
Awatar użytkownika
Gieferg
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 524
Rejestracja: czw gru 02, 2004 1:43 am

śr cze 10, 2009 12:16 am

Postanowiłem połatać trochę dziur w fabule bo mimo wszystko film na DVD i tak mam zamiar kupić i parę razy obejrzeć, a zawsze się lepiej ogląda jak nie trzeba zgrzytać zebami z powodu różnych błędów.

A więc:

[spoiler]dochodze do wniosku, że jednak trzeba na to spojrzeć inaczej niż patrzyłem do tej pory (nie uznawałem żadnych alternatywnych linii czasowych) i inaczej niż patrzył na sprawy John Connor (który myślał, że jak zabiją Reese'a to sam zniknie).

Przeczytałem sobie wywiad z McG w którym wyraźnie stwierdził on, że mamy do czynienia z alternatywnymi liniami czasowymi, a dodatkowo Skynet jest tego świadomy.

I teraz po kolei:

- Skynet wie że Kyle Reese został wysłany w przeszłośc by ochronić Sarę
PYTANIE: Skąd?
ODPOWIEDŹ:
a) dane dotyczące Reese'a, lub zapisy z opowieści Sary Connor w Pescadero przetrwały, a będąc umieszczone w komputerze zostały przejęte przez Skynet podczas wydarzeń z T3. Sara powtarzała, że żołnierz z przyszłości był ojcem jej dziecka.
b) informacje te Skynet zdobył już później, być może nawet po tym jak Reese został wysłany w przeszłośc, po czym przekazał je samemu sobie w roku 2004 za pośrednictwem T-X

I dalej - Skynet chce dorwać Johna Connora, wie jednak, że usunięcie Reese'a tego nie zapewni (bo jedyne co w ten sposób osiągnie to usunięcie Connora w innej, alternatywnej linii czasowej, na tym etapie wojny Skynet dązy do zapewnienia sobie zwycięstwa przede wszystkim w swojej własnej linii czasowej, do tego jeszcze nie dysponuje technologią pozwalającą na podróże w czasie, wie jednak, ze w przyszłości będzie nią dysponował - co więc robi? "Podrzuca" ruchowi oporu listę, na której Reese jest na pierwszym miejscu w nadziei, że Connor zajmie się teraz poszukiwaniem Reese'a wystawiając się na cel. Oczywiście Skynet również poszukuje Reese'a (jego wygląd zna na podstawie źródeł wcześniej wymienionych - z przeszłości, lub przyszłości).

W końcu Skynet dociera do Reese i udaje mu się go schwytać.

PYTANIE: Dlaczego go nie eliminuje?
ODPOWIEDŹ: ponieważ wie, że w tej linii czasowej, nic mu to nie da, zamiast tego stara się więc wykorzystać go jako przynętę by schwytac Connora - co dalej to widzimy na filmie.

Nasuwa się innna wątpliwość:
PYTANIE: Dlaczego SKynet w ogóle wysyła Terminatory w przeszłośc by zlikwidować Sarę Connor skoro nic mu to nie da w jego linii czasowej?
ODPOWIEDŹ: Skynet sięga po desperackie środki, dopiero wtedy gdy w zasadzie wojna jest już przegrana i wie o tym (wiemy o tym z wypowiedzi Kyle'a w T1). Nie mogąc już nic z tym zrobić uznaje, że skoro nie wygra tutaj, to może spróbowac zapewnić sobie zwycięstwo w alternatywenj linii czasowej - wysyła więc Terminatory w przeszłość.

[/spoiler]
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

śr cze 10, 2009 12:18 am

PYTANIE: Dlaczego go nie eliminuje?
ODPOWIEDŹ: ponieważ wie, że w tej linii czasowej, nic mu to nie da, zamiast tego stara się więc wykorzystać go jako przynętę by schwytac Connora - co dalej to widzimy na filmie
Connor nic by nie wiedział o wyeliminowaniu Reesa, a Skynet zabijając go mógłby zapewnić sobie niepowstawanie innych linii czasowych, w których Connor jest synem Reesa.
 
Awatar użytkownika
Gieferg
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 524
Rejestracja: czw gru 02, 2004 1:43 am

śr cze 10, 2009 1:23 am

Owszem, ale w tym momencie to nie był dla Skynetu priorytet. Głownym celem póki co było wygranie wojny tu i teraz, a głowną przeszkodą Connor (nie mówiąc już o tym, ze Skynet może mieć i raczej ma dane mówiące o tym, że Connor doprowadzi wojnę do zwycięskiego końca).

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że cała teoria jest naciągana, ale lepsza taka niż żadna :P
 
Awatar użytkownika
Tullaris II
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 580
Rejestracja: czw cze 26, 2008 10:11 am

śr cze 10, 2009 6:48 am

Connor nie doprowadzi wojny do zwycięskiego końca bo przecież ginie T3. Ale (przypominam T1) "Zabicie Connora w 2029 na nic się Skynetowi nie zda bo zaraz znajdzie się ktoś kto go zastąpi" Wiec czy zabicie Connora jest, aż tak istotne. Skynet jak chce wygrać niech ruszy cztery litery i zacznie eliminować osady ludzkie, a nie zajmuje się zastawianiem pułapek na jednego gościa.
 
Awatar użytkownika
sirDuch
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 129
Rejestracja: pn sie 21, 2006 9:50 pm

śr cze 10, 2009 8:35 am

Miałeś też Terminatora nawalającego z miniguna który mimo uber urządzeń celowniczych w głowie nie umie trafić Wink


Zakładając że Skynet realizował swój ultraevil plan jest całkiem zrozumiałe, że naparzając do Marcusa i ludzi w jego najbliższym otoczeniu terminatory (w końcu jednostki do poświęcenia) celowo chybiały o włos, w czym pomagały im uber celowniki :)
 
Awatar użytkownika
Kumo
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 471
Rejestracja: pn maja 05, 2008 3:34 pm

śr cze 10, 2009 9:51 am

Cofam Słoneczny Patrol i Elvisa... Ale nie zdziwię się, jeśli w którejś z linii czasowych Skynet dojdzie do wniosku, że najlepszym wyjściem jest pokojowa koegzystencja z niedobitkami ludzi i wspólne dążenie do świetlanej przyszłości. I np. zacznie walczyć sam ze sobą. I okaże się, że tak naprawdę to on przeprogramował i wysłał Arniego w T2, a cała historia z polowaniem na Connora to jedna wielka ściema... Dosyć. Przekraczam już normę głupawki :hahaha:
Mam tylko nadzieję, że twórcy filmu tego nie przeczytają.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość