Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Iman
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 739
Rejestracja: pn maja 03, 2004 10:46 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

wt wrz 22, 2009 12:33 pm

Na sesji w D&D
MG (opisywał szybko): ... tam są dwa drzwi...
Ja (jak zwykle się czepiam): Dwa drzwi?
MG (zirytowany): To są ono - dwojo drzwie.

Monastyr. Byliśmy w karczmie, gdzie prawdopodobnie panowała jakaś zaraza. Póki co zmarł jeden człowiek. Planowaliśmy przeszukać jego pokój.
G1 (o bagażach zmarłego): On tam dwa dni był, to się pewnie za bardzo nie rozłożył.
Dopiero po chwili pełnej naszego śmiechu, dotarła do niej dwuznaczność tej wypowiedzi...

I jak zwykle nasze przejęzyczenia:

1) G1: Żeby zbudować napięcie grozy....

2) G1: To taka zabawa
G2: Nie znasz jej regułów.

3) G1: Była tylko jedna miednica, która biła te monety.
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

wt wrz 22, 2009 1:45 pm

Jeszcze jeden kwiatek, z poprzedniej sesji, o którym mi się przypomniało.

Ja - Jestem w trakcie jakiegoś opisu - ... same drzwi wychodzą zaś na klatkę schodową
Gracz – wyrwany z jakiegoś głębokiego z zamyślenia wyskakuje nagle z tekstem – I gdzie idą?! – Dopiero po chwili zorientował się, że jednak nigdzie. :)
 
Awatar użytkownika
Lix_Tetrax
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: pn gru 29, 2008 10:28 am

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

śr wrz 23, 2009 6:44 pm

Przed wakacjami prowadziłem sesje WFRP. Prowadziłem wtedy Nawiedzony dom z dodatku Splądrowane Krypty. Ot, całkiem fajny dungeon crawl.

Dom prócz typowych pomieszczeń jak jadalnia, kuchnia i sypialnia posiadał też wychodek. Opis tego, jakże ciekawego pomieszczenia, to niecałe dwie linijki tekstu w Splądrowanych Kryptach. Autorzy i również ja spodziewali się, że gracze wejdą do tego pomieszczenia, stwierdzą, że to po prostu WC i wyjdą.

Moi gracze jednak mnie zadziwili. Zaczęli oglądać to pomieszczenie z różnych stron i pytali się o każdy detal pomieszczenia- czy jest tam okno, jakie są ściany, czy są jakieś lustra itp. Gdy nigdzie niczego nie znaleźli, w końcu postanowili zajrzeć "do środka" (tak, tam gdzie załatwia się potrzeby...). Chciałem im dać do zrozumienia, że w tym pokoju nie ma nic ciekawego i stwierdziłem, że są tam śmierdzące, jeszcze ciepłe odchody (nie czepiać się, dom to magiczne miejsce więc i kupy mogą być w nim bez przerwy świeże ;P). Prawie spadłem z krzesła jak zaczęli grzebać w tym grzebać. W końcu znaleźli pensa (a niech się cieszą), poczuli się spełnieni i wyszli z wychodka. Wszystko to trwało razem około pół godziny...
 
Awatar użytkownika
Adam Adilew
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 97
Rejestracja: śr cze 17, 2009 1:13 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

czw wrz 24, 2009 11:18 am

Zasłyszane anegdoty:

Wychodzi krasnolud przed jaskinię i woła: jaki piękny dzień!
A echo z przyzwyczajenia: wa mać! wa mać! wa mać!

Dlaczego krasnoludy się śmieją, kiedy idą po łące?
Bo ich trawa po jajkach łaskocze.
 
Awatar użytkownika
WekT
Grafik
Grafik
Posty: 189
Rejestracja: pn sty 29, 2007 6:05 pm

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

czw wrz 24, 2009 12:14 pm

@wychodek

nie dziw się u nas na sesji, w której graliśmy głównie łowcami czarownic przez wychodek do miasta wychodził demon nurgla.
To była świetna scena gdy dwóch łowcow zaczęło grzebać w wychodku, najpierw odnajdując coś metalowego a potem rozkopując cały wychodek by znaleźć przejście do podziemia. ;P
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

czw wrz 24, 2009 1:18 pm

Jeśli już przy wychodkach jesteśmy.

BG jest krasnoludem, posiaduje sobie w jednej z Altdorfskich karczm, gdy nagle do środka wpada inkwizycja. BG miał z nimi na pieńku, i przypuszczał (nie bezpodstawnie zresztą), że ich wizyta w lokalu jest z nim w jakiś sposób powiązana. Nie chcąc odkryć czym owo przeświadczenie było wywołane ruszył ukradkiem na tyły, i schował się w szalecie. Niestety wyglądało na to, że jakiś uczynny klient wskazał nowo przybyłym miejsce do, którego BG się udał. Inkwizycja się zbliża, BG widzi ich przez szczeliny w deskach. Chyba trzeba się zbierać – myśli, i wyrywa deskę do przysiadania, wiedząc, że jakiś kundel zrobił pod nią podkop od drugiej strony i mógł się nim ulotnić. Oddech inkwizycji na karku, a on zaczyna się przez niego przeciskać. Był wielce niepocieszony faktem, że podkop okazał się zbyt wąski, a on sam w nim utknął, w chwili, w której kilku niemilców stanęło z dobytą bronią w otwartych drzwiach do wygódki i zobaczyli jego wierzgające nóżki...
 
Awatar użytkownika
Moraine
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 273
Rejestracja: sob paź 04, 2008 10:15 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

czw wrz 24, 2009 1:25 pm

Mój gracz dowodził sporym oddziałem oblegającym pewne miasto. Głodem ani szturmem nie mógł go wziąć, więc stwierdził, ze wywoła zarazę w mieście i tym sposobem je zdobędzie. Ponieważ nie miał w środku żadnych agentów, którzy mogliby zatruć studnie ostrzelał miasto z katapult pełnymi sławojkami zarekwirowanymi z pobliskich wsi... W zamian w każdej stawiając murowaną latrynę, żeby nikomu nie udało się powtórzyc jego błyskotliwej strategii :)
Ostatnio zmieniony czw wrz 24, 2009 1:25 pm przez Moraine, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Turgon
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 196
Rejestracja: ndz sty 28, 2007 10:59 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

pt wrz 25, 2009 2:12 pm

Jak już jesteśmy w tematach około-defekacyjnych...

Goszcząc w zamku jeden z graczy oddalił się za potrzebą. Długo łaził po murach, szukając wykuszu z miłym otworem w drewnianym, acz lubianym siedzisku, aż w końcu znalazł. Co prawda zdziwił się, jak mu opisałem jak wygląda (a nie wyglądało to jak standardowa, zamkowa latryna wystająca ze ściany), ale uznał, że tak już musi chyba być. Stanął przeto nad otworem, opuścił porcięta i prrrrrru! Poszło.
Obs... Znaczy Ofajdał całą ścianę, oraz dwóch strażników stojących poniżej, przy bramie zamkowej, gdyż okazało się, że znalazł otwory służące wylewaniu na atakujących bramę wrzątku i smoły!

Fakt, że wyszło to troszeczkę z mojej złośliwości, ale było zabawnie... To znaczy reszcie BG.
 
Awatar użytkownika
Khil
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 154
Rejestracja: sob gru 06, 2008 3:04 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

pt wrz 25, 2009 3:54 pm

Nie zapomnę jednej przygody z wilkołakiem w roli głównej (opisanej zresztą w jednym z pierwszoedycyjnych dodatków), kiedy nasza drużyna weszła w posiadanie maski, pożądanej przez owego żłoba. Kiedy doszło do decydującego starcia, a przed nami miast wąsatego łowcy stanął wielki wilkoczłek w towarzystwie stada wilków i zażądał maski, różne osoby róznie zareagowały. Moja reakcja w sumie liczyła się najbardziej, bo to ja tą maskę przy sobie nosiłem. I tak, wyszarpnąłem ją zza pazuchy i wrzasnąłem.

- Chcesz maskę? To patrz! - po czym nałożyłem ją na twarz.

Cała grupa czeka w napięciu, co ów magiczny przedmiot, którego chce bestia, ze mną zrobi. Po chwili cisza się przedłuża.

Ja: - I...? Co się dzieje?
MG: - Nic. Zupełnie nic. Stoisz na środku z założoną maską. Wilkołak powarkuje.
Ja (bez nadziei): Bu!
MG: - Nic.

Oczywiście, rzuciłem wilkowi maskę z piskliwym "a bierz ją sobie!". :P Sytuacja była jednak świetna i prześmieszna.
 
Awatar użytkownika
Xzar
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 137
Rejestracja: ndz lip 02, 2006 12:03 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

pt wrz 25, 2009 6:46 pm

A to przykład, dlaczego, jeśli się korzysta z "podręcznikowego" generowania miejsc w D&D, należy to robić PRZED sesją...

MG- wchodzicie do karczmy. Znajduje się w niej... (rzut k10) 9 stołów oraz... (rzut k30) JEDNO KRZESŁO?

I przez pół godziny się grać nie dało, bo wszyscy śmiechawkę złapali :)
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

pn wrz 28, 2009 11:40 am

Ten kwiatek jest tak piękny, że aż nadałem mu tytuł. :)

Drobne nieporozumienie

Przygotowania do sesji. Gracz otwiera teczuszkę z wszystkimi materiałami, te następnie pieczałowicie układa i kataloguje. Odświeża sobie pamięć o swojej postaci. Ja tym czasem czytam sobie swój scenariusz do Warhammera i upewniam, że wszystko się zgadza. Gracz, kiedy już po 10 minutach wszystko sobie ładnie poukładał, przeglądając swój ekwipunek rzecze do mnie w te słowa:
- Kurcze, ale jestem bogaty! A do tego ten srebrny wisiorek, sztylet i sygnet...
Ja na to:
- Ta, ale to w D&D...
Gracz klnie pod nosem, składa wszystkie wymuskane karteczki i wrzuca je byle jak w teczkę, po czym zaczyna szukać karty postaci do młotka.
 
Awatar użytkownika
Moraine
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 273
Rejestracja: sob paź 04, 2008 10:15 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

pn wrz 28, 2009 11:58 am

Wczorajsza sesja. Wytrawny dyplomata dał się nabrać na niewinne i bardzo kobiece przebranie mojej postaci - szermierza.
Postanowiłam mu o tym powiedzieć, bo jego błąd i brak spostrzegawczości mógł narazić na klęskę cała naszą misję.

On – Czasem naprawdę zastanawiam się, po co w akademiach tak mozolnie uczą nas, dyplomatów wszystkich tych podstępów, kłamstw i kamuflażu, skoro wystarczyłoby zatrudnić do tych zadań kobiety, które ten talent maja przyrodzony, jak dajmy na to biust…
Ja, kładąc dłoń na piersi – Nie wiem, mój panie, ale jakoś musimy z tym żyć…
 
Awatar użytkownika
Chochliczek
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 178
Rejestracja: pn lis 10, 2008 9:55 pm

czw paź 01, 2009 5:31 pm

Starszy kfiatek: sWoD, Maskarada, ja prowadzący, BG1 - Malkav.
BG1 poprosił mnie, bym na sesji jakoś uśmiercił jego postać, bo chciałby zmienić (już wszystko obgadane). Na samej sesji jednak nie było okazji do zniszczenia jego słodkiego świrka więc gdy wyszli z budynku...:

MG: Idziecie spokojnie ulicą, jeden za drugim wchodzicie do samochodu - ostatni wchodzi [BG1]. [Zwracając się do BG1]: Zza krzaków wyskoczył olbrzymi Garou, który odgryzł ci głowę i uciekł.

Reszta nie mogła wytrzymać ze śmiechu... :P
 
Awatar użytkownika
Adam Adilew
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 97
Rejestracja: śr cze 17, 2009 1:13 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

ndz paź 04, 2009 1:02 pm

Zew Cthulhu 1990:

MG - ja
G1 - Igor Terieszkoff, weteran wywiadu, sowiecki handlarz ze znajomościami
G2 - Przemysław Wiosło, staruszek, katolicki egzorcysta z Częstochowy
G3 - antykwariusz i najemnik z Warszawy, Indiana Jones

Podczas tworzenia postaci:
G1: Zastanawiam się, jaką mam wybrać umiejętność: wymuszanie zeznań, odporność na zimno czy pędzenie bimbru.

MG zapalił przed sesją trzy świeczki i w połowie gry powiedział, że każdy ma pilnować swojej. Świeczka G2 zaczęła gasnąć. Przestraszył się i chcąc ją osłonić, przewrócił na kartę postaci.
MG: Nagle ojciec Przemysław chwyta się za pierś, blednie, dostrzegacie ból na jego twarzy.
G2: Łykam tabletki! Łykam tabletki! (wyjmuje zapalniczkę i próbuje odpalić knot)
MG: Ksiądz opiera się o ścianę. Czujesz gwałtowną palpitację serca.
Ksiądz zabiera świeczkę bolszewika i przelewa wosk do siebie.
G1: Ej. Co robisz, czarna małpo!?
G2: Cicho, komuchu.

W mieszkaniu G1 dokonano włamania i wszystko jest przewrócone do góry nogami - łóżko rozprute nożem, książki wyrzucone z półem, dwa lustra w łazience zbite.
G1: Pieprzeni okultyści. Shotgunem w plecy i będzie spokój. Albo nie, trzeba ich przesłuchać. Strzałem po nogach, wiertarką w kolana i będzie spokój.

Postacie przygotowują się do podróży.
MG: Towarzyszu Terieszkoff, kiedy wychodzisz na miasto, dostrzegasz w kiosku Ruchu nieprzyjemne wiadomości w gazetach. "Wyborcza" pisze "Wygrał Lech Wałęsa", "Rzeczpospolita" - "Wałęsa prezydentem".
G1: O Boże.

MG: Gdy pociąg zatrzymuje się na peronie, dostrzegasz w oddali światła Jasnej Góry. Kelner oznajmia po polsku, że czeka was godzina przerwy. Nagle widzisz na peronie samotną, piękną kobietę ubraną w czerwoną suknię. Przejeżdza pociąg. I kobieta znika.
G3 (kiwa głową i mówi całkiem poważnie): Szatan.

Po sesji:

G1: Zrób następnym razem sesję o żarłocznych czajnikach. Wychodzicie z pokoju, wchodzicie z powrotem, a tu czajnik jakby się przesunął. Nagle czajnik cię łapie i urywa kawałek mięsa.

G2: Ale zdziwiły mnie te zombiaki pod Częstochową.
Sąsiad: Następnym razem zrób zombi SS (hajluje). W którym to roku graliście? Akurat by się przegryzły przez te czterdzieści lat.
 
Awatar użytkownika
Adam Adilew
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 97
Rejestracja: śr cze 17, 2009 1:13 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

pt paź 09, 2009 2:36 pm

Zew Cthulhu 1990:

MG - Piotr
G1 - Paweł, doktor psychiatrii, poprzednio Igor Terieszkoff
G2 - Mariusz, podstarzały szpieg KGB
G3 - Malina, lekarka
G4 - ja, podstarzały katolicki duchowny

W karcie postaci księdza, w rubryce "Znaki szczególne i blizny": aureola.

Na drodze został ranny staruszek i nie wiadomo, kto powinien go nieść. Ksiądz o lekarzu:
G4: Ten młodzieniec wygląda bardzo dorodnie.

Postacie znalazły się w lesie, wszędzie wokół mgła, nie widać nic na dziesięć kroków.
G1: Tu są dzikie zwierzęta. Żarłoczne borsuki.

Po okolicy spływa dziwna, gęsta mgła
G4: Wejdźmy na drzewo i czekajmy do świtu.
G3: Nie.
G4: Zamknijmy się w samochodzie i czekajmy do rana.
G3: Nie.
G4: Rozpalmy ogniska.
G3: Nie.

W miasteczku zabrakło prądu. Ksiądz pyta bolszewika:
G4: Pan pochodzi z Rosji?
G2: Tak.
G4: A państwo już wymyślili prąd?

Bolszewik strzela z policyjnej strzelby. Na kościach wyrzuca 00 i 0, czyli skrajną porażkę.
G3: Głupi Rusek.
MG: Przyciskasz spust i... No nie wiem. Spust odpada.

G1 przed wejściem do pokoju pełnego luster: Jak mnie w...li coś, nie ma się czym przejmować.
MG: A ile masz szczęścia?
G1: U la la! - chwilę potem oszalał.

G1: No i krzyczę "zabić mordercę!", "wszędzie widzę krew!". No wiecie, tak normalnie.

Postacie pobiły się między sobą.
Ksiądz: A w międzyczasie podbiegam do niego i kopię w plecy.
Psychiatra: Jest impreza.

G1: A mogę pośpiewać coś? (tańczy na łóżku i śpiewa) Wszędzie widzę krew! Zabić księdza! Taka komunistyczna piosenka.

Po sesji:

G3: Trzeba było nie wychodzić z samochodu i czekać do rana.
 
bauaser-kun
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 57
Rejestracja: wt mar 06, 2007 3:55 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

pt paź 09, 2009 11:21 pm

Parę Kfiatków ze zwierzątkami (domowymi, chowańcami, wierzchowcami z różnych RPG choć w większości z D&D)

Na rozgrzewkę aktualny zwierzyniec czyli chowaniec zaklinacza (jastrzą o imieniu:)

Zaklinacz(półelf): Chcę aby ta postać była poważna. Wiec nie strójcie sobie ze mnie żartów
Wojownik: Dobra, a jak się nazywa twój ptaszek?
Zaklinacz: (Radośnie) Dzióbdzióbeczek


POzostając w temacie chowańców
Zaklinacz (gnom): Mam tylko jedno jedyne marzenie. Odkryć sposób aby skrzekuś był szablozebną ropuchą.

Dwie sesje później po rozgromieniu "bandytów" (strażników wieży)
Zakl: Skrzekuś pilnuj i dawaj mentalny sygnał jakby ktoś zbliżał się do wieży. My wchodzimy do środka
MG. Kum kum.
Mija trochę czasu
MG: Słyszysz w głowie ostrzegawczo bojowe pokumkiwanie.
Zakl: Wyskakuje przez okno rzucając spadanie jak piórko i krzyczę "SKRZEKUŚ!!!!!!!"
Po walce.
MG: Skrzekuś (zraniony w czasie walki) Wchodzi na zwłoki jednego z strażników i zaczyna podskakiwać (wiem, że ropuchy nie skaczą ale komu to przeszkadza w RPG???). W głowie slyszysz jak krzyczy "a masz, a masz a masz". Dosttrzegasz też że w pyszczku trzyma dwa sztylety, tak że wyglądają jak kły.
Z: Normalne sztylety?
MG: tak
Z: Wymieniam mu je na te dwa adametowe co znalazłem w wieży.
I kilka godzin później kiedy już drużyna definitywnie przeszukała wieżę
MG: Wychodzisz przed wieżę, widzisz człekokształtny dołek głęboki na jakieś pół metra, z wnętrza dobiegają odgłosy czegoś miękkiego spadającego na coś miękkiego a w głowie słyszysz wściekłe "A masz! a masz a masz!"

Teraz czas na wierzchowce
Paladyn: Czy mogę mieć artefakt, bez którego przywołanie wierzchowca jest dla mnie niemożliwe?
MG: Tak, Łatwiej mi będzie ci zagrozić utratą wierzchowca.
Paladyn. Super, to mój artefakt jest biało-czerwoną kulką a konik ma na imię pokemon.

Wojownik krasnolud: na jedzeniu nie będę jeździł, więc na pewno nie kupię byka, ani konia, ani muflona (gatunek górskiej owcy), nosorożce w górach nie żyją a na dinozaura mi nie pozwolisz... Zostaje że muszę ujeżdżać niedźwiedzia. (Uderza się w czoło) Przecież na jedzeniu miałem nie jeździć!

Wampir (sesja eksperymentalna z naszą wersją nieumarłych, patrz temat Czy nieumarli muszą być źli): Czyli ten bazyliszek mógłby być oswojony? Nada się na wierzchowca! POdchodzę, i próbuję go ułaskawić. ( postępowania ze zwierzętami brak)
MG: Ugryzł cię. (po chwili bo gracz nic nie robi) Odgryzł ci dłoń.
Wampir: (ogląda dłoń) Czekam aż odrośnie i znowu próbuję go pogłaskać.
MG: Znów cię ugryzł... Odgryzł ci dłoń.
Wampir: powtarzam manewr aż się naje!
MG (Z czystej potrzeby ruszenia fabuły, bo gracz się uparł na ułaskawienie bazyliszka) pozwolił graczowi ogłuszyć stwora i hodować go (oswajanie w międzyczasie) Wampir wniebowzięty po jakimś czasie ujeżdżał stwora który poruszał się dwa razy wolniej od niego.

Gladiator posiadający gigantycznego pająka. Właściwie nie było w tym nic ciekawego dopóki gladiator nie popadł w kompletny obłęd wynikający z braku lekarstw (inteligencja, a właściwie spryt biorąc pod uwagę system spadł mu do minimum) Wtedy to funkcję mózgu w drużynie przejął pająk...

No to teraz zwierzęcy towarzysze i zwykłe domowe pieszczochy (w jednym o tylko dwa przykłady)
Tropiciel: Zastanawiam się czy wziąść jako zwierzęcego towarzysza dzika i nadac mu imię Wieprzek.
MG: Lepiej weź świnię i jej nadaj imię Knurek. (Knur, jakby ktoś nie wiedział, to samiec dzika)

No i kampania w której każdy z graczy mógł wybrać sobie zwierzątko.
MG: Warunki są proste, to nie będzie towarzysz zwierzęcy ani chowaniec. No i nie może wam wzmacniać drużyny czyli nie wybierać mi tu bojowych zwierząt.
Kapłanka Lolth (Drowka): Tarantulę proszę.
Wojownik (jaszczuroludź): Bezzębny karłowaty aligator może być? (MG chwilę się zastanawia po czym wyraża zgodę)
Mnich: Nie chcę zwierzaka.
Czarodziej: Mogę mieć probówkę z Wirusem HIV?
(Najpierw cisza, potem, kiedy już pytanie zostało prze wszystkiich przetrawione, salwa śmiechu a na końcu MG stwierdził, że Wirus HIV to zwierzątko absolutnie bojowe więc nie spełnia wymagań)

A na deser spoza zwierzątek: Chcę tylko zaznaczyć, że my za każdą dodatkową dwudziestkę na kości ponad dwie wymagane do krytyka podwajamy podstawowy mnożnik trafienia krytycznego. MG dał graczom gotowe karty postaci (bohaterowie potworni, żeby wreszcie zrozumieli jak czuję się te wszystkie mordowane przez nich istoty) i W pewnym momencie, tuz przed walką gargulca, trolla i wilkołaka z dwoma krasnoludzami i dwoma elfami chroniącymi kupca, musi wyjechać na dworzec odebrać siostr ę z pociągu.
MG: Dobra krasnoludy i elfy to zbrojni 1LV a kupiec to zaklinacz 1LV, Odegrajcie walkę beze mnie bo przecież i tak nie maja szans.
Dziesięć minut później.
MG: I co zjedliście ich już?
Troll: Czy troll, który w jednym hicie oberwał za ponad sto obrażeń jeszcze żyje?
MG: Jakim cudem?
Troll: pięć dwudziestek toporem pod rząd...
 
Awatar użytkownika
Kot
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2551
Rejestracja: wt lut 03, 2004 11:20 am

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

sob paź 10, 2009 9:37 am

bauaser-kun pisze:
Paladyn. Super, to mój artefakt jest biało-czerwoną kulką a konik ma na imię pokemon.

Widać czytał Order of the Stick...
 
Awatar użytkownika
sirDuch
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 129
Rejestracja: pn sie 21, 2006 9:50 pm

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

ndz paź 11, 2009 3:36 pm

Sto lat temu, kiedy jeszcze grało się w Kryształy Czasu:

BG - Reptilion (taki gadoludź), który jest gwardzistą kapłana bóstwa tej rasy (Reptiliona Wielkiego), ma sen...

MG: Twoim oczom ukazują się niebiosa, w których otwiera się świetlisto-złota szczelina. Na strudze światła majestatycznie spływa w twoim kierunku postać. To olbrzymi reptilion, odziany w nieziemskiego kunsztu mithrilową zbroję. Jego postać spowija jaśniejąca aura, z jego oblicze bije odwieczna mądrość i potęga (tu dłuższy opis w tym tonie).
Spogląda na ciebie, czeka na twoją reakcję...

BG (do postaci): - "Eeee... Czy my się znamy?"
 
Awatar użytkownika
Chochliczek
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 178
Rejestracja: pn lis 10, 2008 9:55 pm

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

ndz paź 11, 2009 9:12 pm

sWoD
MG - Ja
G1 - Malkav, rozdwojenie jaźni, teoretycznie przywódca.
G2 - Tremere, charakter stereotypowego Brujaha, wysportowany, dobre cechy fizyczne

MG: To opisz siebie
G1: [opisuje]
MG: A jak z twarzy?
G1: Raczej brak.

G2, Tremere 3 kropki w sile, 3 w zręczności, 3 w wysportowaniu, 3 w ścieżce umysłu.
Najpierw, za pomocą ścieżki umysłu zdobył wyrzutnię RPG [już z wyrażenia RPG była lekka śmiechawa], wciągając ją do budynku w którym się kryli. Poźniej próbuje wystrzelić (ST:6), nieudany, bez pecha. Mówię mu, że ruscy mieli badziewny sprzęt i nie chce odpalić
G2: Ja ******, co robimy?
G1: Rzuć tym, może wybuchnie.
G2 próbuje rzucić, 6 kostek, ścieżka umysłu dla skorygowania lotu i... 3 razy pech ^_^.
MG: RPG odbiło się od parapetu i... tak, zgadłeś G1!

BN, który był takim Pratchettowskim "sierżantem" (nielubianym przez graczy), w wyniku poprzedniej sytuacji stracił obie nogi.
Gdy sytuacja się uspokoiła, wezwali karetkę i zaczęli go pocieszać:
- Wszystko będzie dobrze, nie z takich rzeczy już wyszedłeś!
- Jeszcze staniesz na nogi!
- Padłeś? Powstań!
- A mówiłem, że kłamstwo ma krótkie nogi
EDIT
Przypomniały mi się jeszcze 2 docinki:
- Cholera, tu wszystko ma ręce i nogi!
- Chłopaki, uciekamy!



G1 to Malkavian, klasyczne rozdwojenie jaźni. Akurat po wybuchu weszło to, które sądzi że jest reinkarnacją Copperfielda.
Wychodzi z ukrycia, na środek, przed parunastu zdziwionych Sabatników, nie wiedzą za bardzo co robić.
G1: Czy może chcecie, żebym pokazał wam sztuczkę?
[Dowódca sabatników]: Chłopaki, miejcie go na muszce.
G1, do MG: To ja chcę najpierw użyć Demencji na 1, żeby odebrać dowódcy chęć do walki, a potem użyć niewidzialności i zniknąć.
MG: Ok, rzucaj, ST: 7 na pierwsze, ST:6 na drugie.
Rzuca 5,6 ; 3.
MG: Stoisz i nic się nie dzieje, Sabatnicy patrzą na ciebie tępo.
G1: Sztuczka?
[Dowódca]: Zabić go.

Jeszcze dwa mi się przypomniały:
1.
W czasie tworzenia postaci, G3 najpierw chciał zrobić zwykłego agenta ubezpieczeniowego, który został przemieniony w wampira. Gdy uparłem się, że do koncepcji zwykłego agenta ubezpieczeniowego nie zbyt pasuje broń palna na 4 i Bójka na 3, rzekł:
G3: Walić agenta, robię Dowódcę Oddziału Elitarnych Komandosów Sił Rozbrojeniowych Luksemburgu!!

2. Z G4 się umówiliśmy, że jako świeżutko przemieniony wampir nie ma kropek w dyscyplinach, ale za to w sytuacjach kryzysowych samoistnie będzie używać swych niekontrolowanych mocy.
Muszą namówić pewnego kolesia, sceptycznie do nich nastawionego.
G4: To ja używam mojej niekontrolowanej Dominacji na 5 i rozkazuję mu wykonać nasze polecenie!
To tyle
Ostatnio zmieniony pn paź 12, 2009 5:10 pm przez Chochliczek, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Adam Adilew
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 97
Rejestracja: śr cze 17, 2009 1:13 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

pn paź 12, 2009 1:08 pm

Wyjątkowo niepoważna sesja.

Zew Cthulhu 1990:

MG - Piotr
G1 - Gosia, czarnoskóra dilerka narkotyków
G2 - Bartek, brytyjski historyk
G3 - Malina, jankeska dziennikarka
G4 - ja, człowiek bez pamięci, któremu wydaje się, że jest agentem FBI

Przed sesją:

G2: Spójrz jakie mam cechy.
G4: I mistrz nie pozwolił ci przerzucić?
G2: Nie.
G4: Wygląd 5. Jesteś brzydszy od Nosferatu. Siła 5.
G2: Łykam tabletki na serce.
G4: Człowieku, ty nie masz kończyn. Wykształcenie? Jezu, czytać umiesz.

G4: Mogę mieć granaty?
MG: Nie.
G4: Dynamit?
MG: Nie.
G4: Plastik?
MG: Nie!

G4: Jestem ubrany w czarny garnitur i wąski, czarny krawat, a po oczach widać, że jestem wrednym rasistą.
G3: I nienawidzisz Żydów.
G4: Nie, czemu miałbym nienawidzić Żydów? Nienawidzę czarnych, żółtych, czerwonych, Angoli, Szwabów, Słowian, Francuzików, gejów, bi, bolszewików, nazistów, tych parszywych liberałów, radykałów, islamów i idiotów. Ale nie Żydów.

MG: Kładziecie się do łózka.
G4: Nie kładę się do łóżka. W oknie są zasłony? Zasuwam je. Przysuwam łóżko do drzwi. Kładę się na podłodze, pistolet pod poduszką, nóż na łóżku, drugi nóż pod oknem na wyciągnięcie ręki, a klucz francuski w nogach.

W hotelu doszło do mordu, troje graczy postanawia przeszukać pokój właściciela na piętrze, a G4 zostaje na parterze.
G4: Wyjmuję pistolet i staję przy drzwiach. Jakby co, będę krzyczał.
G2 z angielskim spokojem: Naturalnie.

W łazience znaleziono ciało.
G1: Wyciągam ze swego ekwipunku strój klauna, białe rękawiczki i badam kibel.

MG: Drzwi prowadzą do kuchni. Światło wpada przez okno, pod ścianą stoi szafka i lodówka.
G2: Otwieram lodówkę. Co tam jest?
MG: Jedzenie.
G2 z satysfakcją: Robię sobie kanapkę i ch... k...!

Postacie zastrzeliły prawdopodobnie przebranego policjanta. Przez krótkofalówkę odzywa się komenda.
MG: Kto mówi? Halo?
G1: No k... policjant.
MG: Słyszysz tylko szum eteru. Chyba nie udało ci się ich nabrać.
G1: Z moją perswazją? Policjanci są głupi, nie?

G2 został ciężko ranny.
MG rysuje na mapie kółko: W tym miejscu przychodzi policjant.
G4 rysuje na mapie ludzika: O, tu leży Bełt.

MG: Dostrzegasz we mgle sylwetkę policjanta.
G4: Kaszlę i spluwam krwią. Zapalam ostatniego w życiu papierosa.
MG: Policjant celuje do ciebie z pistoletu.
G4: Przecież mówiłem, że ostatniego. Parszywi okultyści.

Koniec sesji. Postać leży nieprzytomna w kałuży krwi.
G2: Czy mogę już umrzeć?



Bilans bitwy:
policjanci - 3 trupy i ranny
szaleńcy - 3 rannych i jeniec.

Przygotowanie postaci - 1,5 godziny.

Najbardziej pulpowy Zew w życiu - 3,5 godziny.


Mina Mistrza Gry - bezcenna.
 
Awatar użytkownika
Adam Adilew
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 97
Rejestracja: śr cze 17, 2009 1:13 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

śr paź 28, 2009 8:20 pm

Monastyr:

MG - ja.

MG: Odnośnie waszej sytuacji. Stoicie pośród zbóż, plantacji tytoniu, kukurydzy i nikogo nie dostrzegacie w przedpołudniowym słońcu. Nic was nie powstrzymuje przed powrotem do Miasta Papieskiego...
G1: A-haa.
MG: ...oprócz trzech morderstw.

Na stole palą się świeczki, lampka oświetla karty postaci, w tle chóry dobiegające z głośnika. Drużyna dyskutuje, jak włamać się do rezydencji. (Nagle drzwi się otwierają i do mieszkania wchodzi dwóch mężczyzn.)
Goście: Macie sprzedać wódkę?
MG: Nie...
(Drzwi się zamykają.)
MG: ...ale mamy coty.
G2: Mogliśmy się wymienić. Wódka za cota.
 
bauaser-kun
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 57
Rejestracja: wt mar 06, 2007 3:55 pm

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

czw paź 29, 2009 10:24 am

Sesja pod znakiem (kiepskiej?) komedii. Czyli kiedy wszyscy mają lepszae humory niż zazwyczaj:

Na początek jednak kilka(dziesiąt) słów o druzynie stanowiacj kompletny miszmasz geograficzny. Bo gracze często podrużowali portalami w różne części globu i zmieniali przy tym postacie (z różnych przyczyn).

Guts: Wojownik całkowicie w czarnej zbroi, człowiek o zwiększonej sile (kosztem pozostałych pięciu atrybutów). posługuje się mieczem dwuręcznym w jednej ręce (wspominałem już o sile prawda?) Jedyna postać, która dotarła do tego momentu (EPP =15) od początku kampanii. Marzy o założeniu własnej szkoły wojowników i dlatego posiadał atut "zdolności przywódcze"
Mort: półelf zaklinacz meutralnie zły, specjalizujacy się w zaklęciach lodowych (MG zezwolił na stałą zmianę typu obrażeń czaru przy jego wyborze i często uzywał "kostki lodu" [czyli loowej wersji kuli ognistej]) Urodzony i wychowany na kole podbiegunowym. Nie zna wspólnego (zastąpiony wodnym, jako popularniejszym w tamtej okolicy).
Serandes: elf tropiciel ulubieni wrogowie: orkowie, jaszczuroludzie, krasnoludy. wychowany w równikowej dżungli całą rodzinę i większość wioski wybiły mu tamtejsze barbarzyńskie plemiona dzikich orków, jaszczuroludzi i prymitywnych krasnoludów. Nie zna wspólnego (w dżungli zastępował go podwspólny)
Franek: Najświeższy element drużyny: centaur paladyn. Urodzony i wychowany jak elf w dżungli tropikalnej, z tym że na drugiej (zachodniej) półkuli. Dołączył do drużyny "By nawrócić biednego półludzkiego elfa na dobrą drogę". Nie zna wspólnego (patrz opis centaura)

Drużyna na co dzień porozymiewała się w elfim (znanym wszystkim postaciom), czego z kolei nie rozumiał towarzyszący im BN pozyskany zdolnościami przywódczymi G1 jako kompan (półork wojownik imieniem Gork)...

No a teraz trochę kfiatkóf.

Franek skończył tworzyć postać i pokazuje ją MG
MG: Guts, ciesz się. Już nie będę szukał sposobu na uśmiercenie cię.
Guts: ???
MG: Teraz celem jest Franek. Siła 28, budowa 23, zręczność 20 Pw na dziewiątym poziomie 144 KP nieprzygotowane 21...
Franek: (błagalnym tonem) Ja niechcący taki silny...

Gracze przedzierają się przez dżunglę, Serandes zorientował się że coś ich śledzi.
Serandes: uwaga przyjaciele coś idzie naszym tropem.
MG: W tym momencie otacza was sfera półmroku. Mort natychmiastowo rozpoznaje magiczną ciemność.
Guts: Dobywam miecza w obie ręce.
Serandes: Odwracam się w mniej wiecej tą stronę z której słyszałem stwora i dobywam sejmitarów.
Franek: Na honor! cóż to za tchórzliwa taktyka? odpinam od łęku halabardę)
Mort: Panikuję i biegnę przed siebie ile sił w nogach.
MG: (rzuca k100) Zderzyłeś się z drzewem.
Mort: (z ulgą) Tracę przytomność i już nie widzę ciemności.
Ciemnośc wywołał dojrzały czarny smok. Gracze sobie jakoś poradzili z gadem.

Franek poszedł na zwiady do lasu. Guts i Serandes schodzą do nienaturalnej pieczary u stóp płaskowyrzu (kąt zejścia równe 45 stopni. Gracze podejrzewali że w pieczarze jest legowisko smoka) a Mort i Gork pilnowali wejścia, gdzie do drzewa przewiązana była jedwabna lina.
Mg: jesteście mniej więcej w połowie drogi na dół kiedy na samej granicy słyszalności rozlega się dźwiek podobny do zerwania się struny w harfie.
Guts: Rozgladam się z groźną miną.
MG: Nic nie widzisz.
Guts: Wzruszam ramionami i schodzę dalej.
MG: Dźwięk powtórzył się. Chwilkę później pęknięta lina przeleciała obok was. Mieliście akurat dość czasu, żeby spojrzeć na siebie ze zdziwieniem i zamrugać. A potem zaczęliscie się staczać.

Na dnie pieczary
MG: Korytarze i sale z całą pewnością nie polwstały w naturalny sposób. (...) Widzicie olbrzymią salę o suficie w kształcie kopuły. Idealnie pośrodku pada snop światła z doskonale okrągłego wlotu w suficie. Dziura ma jakieś dwa metry średnicy.
Guts: Ile do sufitu? I czy widać jak długi jest ten wlot światła?
MG: Sufit jest jakieś 15 metrów nad ziemią, wlot ma mniej więcej drugie tyle.
Guts: Serandes? Ile ważysz z niezbędnym wyposażeniem?
Serandes: Jakieś 55-60 kilo.
Guts: A tylko ze zbroją i mieczami?
Serandes: To będzie 53 kilo.
Guts: Rzucam elfem na wyższe piętro.

W międzyczasie Mort i Gork zostali zaskoczeni ogłuszeni i pojmani przez patrol orków. Franek wyrusza z odsieczą.
MG. Obóz jest słabo ufortyfikowany, ale na straży stoi kilku orków.
Franek: (Podchodzę) Zaiste? Czyż wy toście porwali kompanów moich? Półkrwi orka i takoż elfa?
MG: Patrzą na ciebi z niezorumieniem. Nie znają elfiego ani leśnego.
Franek: (zagląda w karte postaci) o K***a, nie znam orkowego.

Dostarczono pod bramę tłumacza (szaman orków).
Szaman: Czego tu szukasz koniku?
Franek: Towarzyszy moich. Pół krwi orka szlachetnego w boju znamietnego i Pół krwi elfa zła źródło,
Szaman: Spadaj!
Franek: które nawrócić muszę... Coś ty H**u powiedział?

Negocjacje nie przyniosły sukcesu.
Franek. Podchodzę pod "bramę" fortu.
MG: Orkowie na "wierzach" mierzą do ciebie z łuków.
Franek. Staję na zadnich kopytach, pokazuje orkom palec i przednimi kopytami "otwieram" tą cholerną "bramę"
Akcja wyzwolenia zakończona absolutnym sukcesem. Zwłaszcza, że mort w tym samym czasie z nudów zajął się strażnikami w więzieniu.

Blisko końca sesji gracze dotarli do "Świętej ziemi" i spotkali Couthala.
Couthal: Witajcie podróżnicy, jeśli chcecie wejśc do błogosławionego miasta musicie najpierw wykazać, że macie serca czysta. W przeciwnym razie czeka was ścieżka oczyszczenia.
Franek: Na honor, zaiste godna to cena za wejście do świętej ziemi.
Guts i Serandes (ze złością do MG): Cholera by cię!
Mort: To ja odgórnie proszę ścieżkę oczyszczenia.

Na dobitkę Mort był jedynym, który zdał próbę czystości serca.

A na koniec: Gracze kontrolujący Serandesa i Morta musieli na pół godziny wyskoczyć do miasta. Franek przejął tymczasową kontrolę nad ich postaciami.
MG w tym czasie postawił drużynę przed zagadką.
Guts: Cholera, nie jestem dobry w myśleniu... Co robimy Frankowie?
Ostatnio zmieniony pn lis 02, 2009 9:02 pm przez bauaser-kun, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Imperial Xsaw
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 4
Rejestracja: pt paź 09, 2009 2:00 pm

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

ndz lis 15, 2009 11:52 pm

Warhammer 2edycja.

Drużyna jest w stajni właśnie zbierała się do wyjazdu kiedy spostrzegliśmy że ktoś ma poprzecinał wszystkie siodła i powrozy. I wtedy G1 - młody giermek /włóczykij zadaje pytanie G2(ja,czyli mag-piromanta)
G1 - Magu,możesz coś z tym zrobić?
G2 - No jak chcesz to mogę sprawić aby twój koń się rozświetlił niczym ognień. ( potem nastąpiła chwilowa grobowej ciszy )

Kolejna sytuacja, g1 i g2 bez zmian, jesteśmy w płonącej wiosce :
G1: Magnus możesz coś z tym ogniem zrobić?
G2: *patrze na G1* Młodzieńcze,nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego że jestem piromantą jedyne co mogę zrobić to podpalić ten ogień o ile sobie tego życzysz.*mówię to dość ponurym i poważnym głosem*

Może na piśmie nie wydaje się to takie zabawne jednakże podczas sesji zrobiło to dość zamieszania i wzbudziło naszą radość.
Ostatnio zmieniony ndz lis 15, 2009 11:53 pm przez Imperial Xsaw, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
bauaser-kun
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 57
Rejestracja: wt mar 06, 2007 3:55 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

śr lis 18, 2009 12:18 pm

Rzecz miała miejsce na poziomach (efektywnie) 14, ponieważ gracze masowo zaczęłi popełniać samobójstwa, świadomie pchając się w sytuacje nie do przeżycia i cudem komuś udało się zawsze uciec, żeby wskrzesić resztę. (pospadali średnio o dwa poziomy każdy)

MG: Mistrz gry, złośliwy i wredny bydlak, starający się uśmiercić Gutsa i jego kolegów, często pzrybiera forę wysokiego szkieletu w czarnym płaszu dzierżącego kosę. Szkielet ów nie ukrywa, iż jeggo hobby jest staranie się doprowadzić do przejścia Gutsa przez długi tunel w kierunku światła. Posiadacz kilku zestawów kości w tym Kostki Śmierci (Pierwsza k20 MG, z niewiadomych przyczyn [nie dociążałem, nie szlifowałem ani nie przerabiałem jej w żaden inny sposób] pada dwudziestką do góry mniej więcej raz na cztery rzuty. Gracze jęczą na sam widok białej k20 w ręku MG)
Guts: Wojownik całkowicie w czarnej zbroi, człowiek o zwiększonej sile (kosztem pozostałych pięciu atrybutów). posługuje się mieczem dwuręcznym w jednej ręce (wspominałem już o sile prawda?) Jedyna postać, która dotarła do tego momentu (EPP =15) od początku kampanii. Marzy o założeniu własnej szkoły wojowników i dlatego posiadał atut "zdolności przywódcze"
Mort: półelf zaklinacz meutralnie zły, specjalizujacy się w zaklęciach lodowych (MG zezwolił na stałą zmianę typu obrażeń czaru przy jego wyborze i często uzywał "kostki lodu" [czyli loowej wersji kuli ognistej]) Urodzony i wychowany na kole podbiegunowym. Nie zna wspólnego (zastąpiony wodnym, jako popularniejszym w tamtej okolicy).
Tork (następca serandesa z poprzedniego kfiatka, tropiciel miał bliskie spotkanie ze śmiercią i zdecydował się nie wracać): Herlawy (osłabiony i o rozmiarze średnim) minotaur bard używajacy jako instrumentu krowiego dzwonka. Biały w czarne łaty.
Franek: centaur paladyn. Urodzony i wychowany w dżungli tropikalnej. Dołączył do drużyny "By nawrócić biednego półludzkiego elfa na dobrą drogę". Nie zna wspólnego (patrz opis centaura)
Wgothan tęga pała: Półork barbarzyńca, nowy gracz w drużynie. Wszystkie pieniądze wydał na rękawice siły i magiczny dwuręczny topór, regularnie zapomina o szale barbarzyńcy.

W krótkim wstępie podaję sytuacje i zaznaczam, że gracze nie znali wartości podanych w nawiasach ale kiedy głośno wyrażali swoje domysły byli zwykle całkiem blisko.
Drużyna próbuje zdobyć pewien przedmiot, znajdujący się w posiadaniu złego kapłana. Udało im się zlokalizować położenie kapłana (świątynia) i uzyskać przybliżone informacje o zagrożeniu: około 40 akolitów (niskopoziomowych kapłanów lub adeptów), kilkunastu kapłanów przeszkolonych (między 2 a 5 poziomem), arcykapłan (w założeniach LV= średni poziom graczy +2, kiedy już do niego dotrą), oddział około 100 strażników (w większości zbrojnych 1-3 LV ale dowódcy to wiadomo wojownicy 2-5 LV) kochanka arcykapłana (zaklinaczka 15 LV) i kilkuset wyznawców (plebs 1-3 LV)

Ale najpierw dołączenie do drużyny Torka:
MG: widzicie minotaura, w porównaniu do tych poprzednich ten jest raczej mały ale parska równie groźnie.
Tork: (macha głową) Prrych muuu muuu mu mu mu PRrr!
(Drużyna jak jeden mąż dobywa broni).
Tork: O cześć! Nie zauważyłem was... Co brzmi lepiej? MMuuuuu mu mu? czy Prr mu mu prrr?
(Drużyna zwołuje chwilową naradę, Tork wyciąga zapasową kartę postaci z krasnoludzkim łotrzykiem)
Guts: To pierwsze.
Tork: Świetnie, to może wysłuchają państwo mojej "ody do mleka?"

A wracając do wątku głównego kfiatka, czyli świątyni:
Drużyna zastanawia się jak najbezpieczniej dostać się do świątyni, w której potencjalnie czeka na nich mała armia z "paroma 20 na kostce śmierci":
Franek: Mam plan! Musimy udać się do najczystszej karczmy w mieście.
Z braku lepszych propozycji pomysł zaakceptowano, w innej karczmie:
Franek: Dobrzy samobójcy na pół etatu! Czeka na was przygoda z zyskaniem chwały, złota, chwały i niewątpliwej śmierci! Któż mi pomoże wyplenić zło z odkrytej świątyni niechaj do mej krucjaty dołączy! A ci co nie dołączą to banda sk****li!

KRucjata została jakoś zebrana (14 BN, karty postaci nieprzygotowane):
Guts: Musimy podzielić się na kilka grup, jak tak pójdziemy w dwudziestu to od razu wszczną alarm i po nas.
Mort: Trzy grupy, potrzebne są trzy grupy. Mała dywersyjna, zaatakuje od frontu żeby odciągnąć uwagę, duża bojowa właściwa, wejdzie tym tunelem, który znaleźliśmy i zaatakuje obrońców od środka i trzecia zwiadowcza poszuka w tym całym zamieszaniu tego cholernego berła.
Franek: Dywersyjna grupa najpewniej zginie... Któż się poświęci? Co się tak k***a gapicie?

Drużyna dywersyjna: Wgothan, Franek i dwóch najgroźniejszych BN-ów:
MG: Stoicie przed budynkiem, który prowadzi do podziemnej świątyni. Czyli praktycznie rzecz biorąc przed frontowym wejściem.
Franek: podchodzę i pukam do drzwi
MG: Odsuwa się zasuwka, widzisz skrawek twarzy typowej dla wzorowego obywatela.
Franek: Bardzo pana przepraszam, ale przyszedłem was zabić.

Drużyna bojowa Guts i 11 BN-ów
MG. Słyszycie na górze odgłosy walki, odciągnięcie uwagi poskutkowało, wyraźnie widać, że większość strażników świątyni stara się Biec do góry.
Guts (do BN-ów): Dobra, wy idźcie się zająć strażnikami od tyłu a ja sie pobawie z wyznawcami.

Drużyna właściwa ponownie zebrała się w całość Wgothan, Franek i Guts (po przedzieraniu się przez kilka oddziałów niskopoziomowych strażników i paru kapitanów) stracili po mniej więcej 25% maksymalnych PW reszta druzyny jest właściwie nienaruszona.
Guts: Mort znaleźiście to berłp?
Mort: Tak. Arcykapłan trzyma je przy sobie.
Franek: Gdzież jest ten plkugawiec?
Mort: W katakumbach, razem z tą swoją babą i dwoma najlepszymi wojownikami.
Wgothan: Kapłan, dziwka i dwóch wojowników? (Robi dziwną minę) To będzie razem... dużo ludzi do zabicia!
Mort: Nie nazywaj jej dziwką, ona w odróżnieniu od dziwek jest ładna.
Tork: Nieprawda, widziałem ją nie ma futra ani rogów. Po za tym nosi skurzany kostium kąpielowy
Mort: I dlatego jest ładna, jak dobrze rzucić strzałą melfa to będzie widać cycki...
MG: (Od dłuższej chwili zastanawiając się nad czym właściwie ci kretyni debatują) Na głowę gutsa spada płonąca belka z sufitu.
Drużyna: ???
MG: Mam wam przpomnieć że Wgothan zdecydował się podpalić piętro, żeby nikt nie uciekł górą, a Guts zrobił to samo z salą prowadzącą do tunelu?
 
juror
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 34
Rejestracja: ndz lut 01, 2009 7:46 pm

Re: Kfiatki z Sesji - reaktywacja

pn lis 23, 2009 9:50 pm

Moja własna wtopa jako Mg WFRP 2 edycja

<i>gracz walczy sam na sam z jakimś "zbirem"
<MG> "zbir" zeskakuje ze schodów i szerokim łukiem odcina ci ucho.
<G> :O ale on miał pałkę...


Zasłyszane od kolegi DD 3.0 prawdopodobnie

<MG>płyniecie statkiem we mgle, kiedy nagle od twojego hełmu odbija się bełt
<G> ale ja nie mam hełmu...
 
Awatar użytkownika
Królik
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 201
Rejestracja: ndz maja 25, 2008 8:42 am

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

pn lis 30, 2009 10:29 pm

DnD 4.0 edycja.

Rozmowa dwóch gości z drużyny, devy invokera i elfa rangera.

D: Ty jesteś taki głupi czy tylko udajesz ??
E: Poczekaj! Sprawdze na karcie postaci.

Ten sam elf po wywodzie NPC na temat świnki morskiej przez około pół godziny sesji powtarzał ja mantre.
E: Świnka czy morska??


Nadal w 4.0. Drużyna zgineła przez bład GM i nagle do moich uszu dobiega coraz głośniejszy, szaleńczy szept kumpla gumującego karte postaci.
"Gumuj, gumuj, gumuj..."
Od tamtej pory jest to mantra erpegowca
 
Awatar użytkownika
Eliash
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 474
Rejestracja: wt lut 26, 2008 4:34 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

wt gru 29, 2009 4:15 am

Warhammer

BG zabili rycerza wyznawcę Nurgla w pojedynku, opis jego obrzydliwej śmierci, a jeden z Graczy wyskakuje z najważniejszym pytaniem:
'Jego zbroja jest przeklęta czy nie?'

Nie ma to jak napalony na korony gracz... :lol:
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

wt gru 29, 2009 8:49 am

Gracz robi postać kapłana do AD&D, właśnie wybiera weapon profsy.

MG: A może do procy weźmiesz?
Gracz: A co ja, Tomek Sawyer?

Ten sam gracz już w trakcie sesji:

MG: Dobra, zaczyna się nowa runda
Gracz znad karty postaci: A co się stało z poprzednią?!
 
Awatar użytkownika
Moraine
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 273
Rejestracja: sob paź 04, 2008 10:15 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

wt gru 29, 2009 8:57 am

BN utrudnia śledztwo postaciom graczy. Gracze, zbrojny (Z) i pani inkwizytor (I).

Z - Czy wiesz, co czeka ludzi, którzy utrudniają pracę Świętego Oficjum?
I - Stosik!
 
Awatar użytkownika
Adam Adilew
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 97
Rejestracja: śr cze 17, 2009 1:13 pm

Kfiatki z Sesji - reaktywacja

ndz sty 03, 2010 7:57 pm

Zew Cthulhu:

MG - ja

MG zerknął na zegarek i nagle zaczął mówić szybko i popychać akcję do przodu.

MG: Zdołaliście dokładnie przejrzeć książki zmarłego i przeczytać wszystkie listy. Znalazłeś tę i tę kopie listów na brudno (2 rekwizyty), a ty notatkę w tomiku wierszy przy "Kruku" Edgara Poego (rekwizyt). W portfelu była ta wizytówka (rekwizyt). Możecie to teraz przeczytać.

MG przez kilka minut rozmawia z dwojgiem pozostałych graczy, po czym zerka na zegarek i wraca do czytających.

Do G1: Jesteś poszukiwany przez policję z własnej winy. Cały dzień czytasz ukradzione papiery.
Do G2: Czytasz to samo w melinie.
Do G3: Spotkałaś się z mężem. Cieszysz się. Czytasz to co oni w melinie.
Do G4: Listonosz daje ci paczkę. To kufer, a w nim...
G4: Ale ja nie jestem w domu.
Do G4: Czytasz to samo w melinie. Dajcie mi karty. Kartki. Zgaś świece. Sam posprzątam. Dziękuję wam za sesję. Zadzwonię.

G4: O co ci chodzi?
MG: Mam imprezę.
G4: O 11 w nocy?
MG (przebierając się w pośpiechu i jednocześnie myjąc zęby): Właśnie.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość