Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
deem
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 690
Rejestracja: pn maja 17, 2004 1:27 am

Jak hartowała się stal- o tworzeniu drużyny

pt cze 25, 2004 4:48 pm

Pytanko można odczytać sobie z tematu ale przytoczę je we właściwej formie: w jaki sposób łączycie postacie w drużynę? Każecie stworzyć od razu "starych lubiących się znajomych" dzięki czemu unikacie starć wewnątrzdrużynowych czy może na "siedzicie sobie w karczmie i przypadkiem wszyscy przy jednym stole" ryzykując że bohaterowie nie przypadną sobie do gustu :razz: ? [oczywiście powyższe przykłady proszę traktować z przymrużeniem oka jako wersje najprostsze, aczkolwiek muszę przyznać że jestem zwolennikiem tego pierwszego- nie lubię jak mi się drużyna morduje zamiast się skupiać na stworzonej przeze mnie w wielkich trudach intrydze :)]
 
Awatar użytkownika
M.K.
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 316
Rejestracja: sob maja 01, 2004 10:16 pm

pt cze 25, 2004 4:57 pm

Znacie się już od dawna: Najemnik, Uczeń czarodzieja, Handlarz, Banita i Strażnik Miejski :razz: Nie tak nie może być. A poza tym chyba juz o tym gdzieś było.
 
Awatar użytkownika
koźmirz
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 15
Rejestracja: pn cze 21, 2004 11:01 am

pt cze 25, 2004 5:39 pm

W moim przypadku bardzo często zdarza się tak, że drużyna się zna. Czasami ktoś ma przyjść dopiero na drugą sesję to można wplątać go w wątek, żeby zajął miejsce jakiegoś BNa.
Ale nie o tym chciałem pisać. Rzecz się wydarzyła w połowie sesji kiedy drużyna już się znała. Koniecznie trzeba było rozwiązać jakąś zagadkę (jak to zwykle bywa). O przeciętnej różniła się nagrodą. Gracze po jej rozwiązaniu mieli dostać coś bardzo pakernego, co mogła wykorzystać tylko jedna osoba i... Drużyna się podzieliła na dwoje (prawie tak, jak w mitozie :) ) Jedna nie wiedziała nic o drugiej. Sesja rozgrywana była w dwóch pokojach z jednym, oczywiście, MG. Polecam, gra się nad wyraz przyjemnie. To tak, jakby w komputerówkach porównać single z multiplayer. :papieros:
 
Awatar użytkownika
Pig_Dog
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 209
Rejestracja: pn maja 31, 2004 7:18 pm

pt cze 25, 2004 6:52 pm

Przede wszystkim niby dlaczego po wykonaniu jakiegoś zadania bohaterowie nie mają się rozstać? Tak bardzo się polubli i zakochali w sobie że od razu podejmują decyzję że idą razem "szukać przygód". Głupszej rzeczy w życiu nie słyszałem!

Starcia wewnątrzdrużynowe mogą być naprawdę fajne. Swojego czasu opatentowałem nawet taki jeden scenariusz, w którym po prostu napuszczało się na siebie postaci graczy wykorzystując do tego bardzo piękny pierścień. Ach te spiski potem :wink:

PS. niby dlaczego jest oczywiste że jest jeden Mistrz Gry?? :? Nie rozumiem.
 
Awatar użytkownika
Furiath
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3802
Rejestracja: ndz mar 23, 2003 12:10 am

pt cze 25, 2004 7:06 pm

Polecam dwa arty własnego autorstwa, poświęcone właśnie tworzeniu drużyny, aby nie była to sztucznie przyklejana grupa "przyjaciół", którzy więcej korzyści widzą w zadawaniu się z NPCami, niż współdziałania z pozostałymi postacimi drużyny.

Pierwszy art ukazuje różne koncepcje drużyny tak, aby coś łączyło drużynę więcej niż tylko sympatia =>
Tworzenie drużyny

Drugi art poświęcony jest drużynom jednorasowym - ukazuje ich zalety, wady, no i parę koncepcji => Drużyna jednorasowa

Pozdrawiam,
 
Awatar użytkownika
deem
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 690
Rejestracja: pn maja 17, 2004 1:27 am

pt cze 25, 2004 8:54 pm

dlaczego drużyna ma się nie rozstać po jednym zadaniu? są dwa powody: a) ja, jako mg lubię obmyślać dłuższe kampanie i wplatać w nie wątki dotyczące postaci b) zakładam że gracze [a moi zwykle tak] lubią swoje postacie i chieliby nimi grać a ponieważ gramy prawie zawsze całością [ponieważ terminy mam wysoce ograniczone] więc podział drużyny, rozejście się czy cokolwiek innego sprawi że część graczy będzie musiała stworzyć nowych bohaterów, do których chcieliby się przyzwyczaić ale nie ma po co bo i tak zaraz coś się stanie

Racja, nie jest to realistyczne podejście ale gra to nie życie i nie musi go naśladować w każdym aspekcie- najważniejsze to żeby wszyscy dobrze spędzili czas. Jeśli już nasyłam graczy na siebie to ich informuję że sesja jest nastawiona na intryganctwo tudzież "każdy sobie" i wtedy nikt nie ma pretensji że on chciał sobie spokojnie pograć a ktoś mu zrobił koło pióra. Z powyzszych powodów nie dopuszczam u siebie ostrych starć w drużynie i mimo że jest to pewne ograniczanie graczy to nikt nie narzeka [ostatnia taka walka zdarzyła mi się jakieś 4-5 lat temu]
 
Awatar użytkownika
Rivalir
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 141
Rejestracja: pt lut 13, 2004 10:32 pm

pt cze 25, 2004 9:05 pm

Jeśli wprowadzam nowych to na sesji zwykle mam k3 starych graczy i dołanczam chętnych jak leci. Jeśli są to np. dwie osóbki które nigdy nie grały w Młotka, lub w ogóle w RPG. Stary skład jest uprzedzony że jest to sesja wprowadzająca tzn. very easy dostaną mało PD bo to nie będzie dla nich żadne wyzwanie, ponadto nowi są pod ochroną etc. przychodzą ci co im pasuje ale bacze na to by nie był to skład np. 3 arcy inwazyjnych jednostek bo mogliby nie dopuścić zielonych do głosu :)

Potem jest wielka dyskusja na osobności ze starym składem czy chcą z tymi grać, czy np. jeden z zielonych nie pasuje do ekipy etc. I ewentualnym nie pasującym proponuje inny skład w innym terminie. Uff trochę to może zabrzmieć sztywno i nieżyciowo ale zdaje egzamin. Ponadto powszechne są przetasowywania - z jednej drużyny robią się dwie bo ktoś tam nie lubi kogoś, cześć graczy ma na podorędziu dwóch trzech bohaterów, bo grają w paru różnych składach etc. Nic na siłe co komu pasi (a raczej kto komu)

how!
 
Awatar użytkownika
Norman
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1037
Rejestracja: pn wrz 29, 2003 1:56 pm

pt cze 25, 2004 10:11 pm

Co do początków...

Osobiście stosuje różne, zależnie od sesji, rozpoczynającej sie przygody, kampni czasem sa to ludzi którzy się znają od lat, czasem bliższa lub dalsza rodzina, a czasem ktoś kogo imienia nawet nie znasz...

Drużyny łączyły się już w celach altdorfskich więzień, na murach oblężonych miast, w zapadłych wiochach starego świata. Każde miejsce jest dobre. A potem już w tym głowa misia gry żeby sklecić i zlepić drużynę. Ale nic na sile jeśli ktoś do niej nie pasuje gracze sami dadzą mu to do wiadomości. Czasem słowami czasem czynem. Często jest to preludium do naprawdę interesujących wydarzeń...


Nie lubię natomiast drużyn bez sensu: typu -> banita + gajowy + strażnik dróg + złodziej. Lubię kiedy moją ekipę łącza wzajemne interesy, czasem zbliżona profesja.
Podobnie z rasami preferuje drużyny jednorasowców, czasem dołącza się jakiś krasnolud, niewysoczek czy gnom. Natomiast na rzęsach trzeba stanąć bym pozwolił zagrać komuś elfem ( taka mało przywara :razz: )
 
Grzegor
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 1
Rejestracja: pt lip 02, 2004 10:18 pm

sob lip 03, 2004 12:13 pm

Zawsze przeprowadzam indywidualną sesje z graczem, podczas której tworzy ze mną swoją karte postaci. Nie może jej pokazywać nikomu dopóki nie pozna się ze swoją dróżyną. Często wykorzystuje tutaj motyw opisany w "Inkluzie" czyli przygoda motywacyjna. Nie stosuję tylko tego gdy gracz dobrze umotywuje dlaczego zamierza szukać przygód. Następnie przeprowadzam przygodę zapoznawczą. Gdy wszyscy gracze tworzą już drużyne karze im napisać pare niesamowitych histori o swoich postaciach które opowiadają później przy ognisku...
 
Awatar użytkownika
Pig_Dog
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 209
Rejestracja: pn maja 31, 2004 7:18 pm

sob lip 03, 2004 12:16 pm

Gregor nie chce być nieprzyjemny, ale tutaj nie piszemy o wprowadzaniu graczy, tylko o TWORZENIU DRUŻYNY. A z tego co zauważyłem, u Ciebie jest jak u większości ludzików... Gracze się spotykają, wiedzą że wszyscy są graczami, to stwierdzają: chodźmy uratować świat razem! Cóż z tego że ja jestem paladynem a ty nekromantą! Jakoś się dogadamy!
 
Awatar użytkownika
paranoise
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 57
Rejestracja: czw lip 01, 2004 12:02 pm

sob lip 03, 2004 2:31 pm

Prostym sposobem jest kazać każdemu z druzyny sklecić biografię wraz z historią tego jak dana postać poznała kompanów. To odciąża mistrza w znaczny sposób.
 
Awatar użytkownika
Pig_Dog
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 209
Rejestracja: pn maja 31, 2004 7:18 pm

sob lip 03, 2004 2:36 pm

To odciąża MGie i jest zbyt dużym pójściem na łatwiznę. Po to został założony ten temat, żeby tak NIE robić.
 
Awatar użytkownika
paranoise
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 57
Rejestracja: czw lip 01, 2004 12:02 pm

ndz lip 04, 2004 6:30 pm

Wydaje mi sie, że to przynosi najbardziej wymierne korzyści. To drużyna powinna wiedzieć że chce być razem a nie mistrz wymyślać okoliczności, które ich jednoczą. Tym bardziej, że można wtedy wprowadzić bliższe powiązania nawet pokrewieństwo oraz nakreślić antypatie. Gracze muszą jednak w tym przypadku od początku do końca się konsultować ze sobą w kwestii tworzenia postaci. Pójściem na łatwiznę więc to nie jest.
 
Awatar użytkownika
Norman
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1037
Rejestracja: pn wrz 29, 2003 1:56 pm

ndz lip 04, 2004 7:13 pm

Ale zbyt czasochłonne, w momencie gdy na 5 graczy np trzech pracuje zawodowo, zebranie każdego z nich na solowej sesji przed własciwą kampanią, jest diabelnie kłopotliwe. Czasem kłopot wygospodarować czas na własciwą gre.
 
Awatar użytkownika
Sayonara
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 271
Rejestracja: czw lip 24, 2003 5:17 pm

ndz lip 04, 2004 8:47 pm

Zgadzam się, praca skutecznie utrudnia granie:(
Według mnie najłatwiej stworzyć drużynę przeciwstawiając im wspólnego wroga.
Przykład
Wyobraźmy sobie grupę obcych sobie ludzi, płynących statkiem. Pokład zostaje opanowany przez bandziorów, którzy terrorystycznie chcą wymusić na władcy lokalnych ziem pieniądze, uwolnienie ich kompanów itp (tak, taki motyw był w u Sapkowskiego :D).
Grupa oczywiście udaremnia ich plany, wtedy ich herszt zaczyna się mścić. Jeżeli będą sami - już po nich. Przykład dość prosty, ale takie połączenie grupy, kiedy nie mają innego wyjścia doskonale się sprawdza.
Jeżeli chodzi o tarcia w drużynie - to w takim przypadku są one nieodłączne. Czsem drużyna podejmuje decyzje na zasadzie dyskusji, czy głosowania, a czasem ktoś w końcu czy to charyzmą, czy też siłą fizyczną, wywalczy sobie status dowódcy.
Słowem pierwsza przygoda nowej drużyny to początek epickiej kampanii.
 
Awatar użytkownika
paranoise
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 57
Rejestracja: czw lip 01, 2004 12:02 pm

pn lip 05, 2004 1:32 pm

To prawda, sposób ktory podałem jest najbardziej czasochłonny, ale wydaje mi się najbardziej efektywny. Połączenie graczy okolicznościami wprowadzonymi przez MG są prawie zawsze naciągane. W teorii to o czym mówi Sayonara wydaje sie piękne, ale przebieg sesji jest bardzo trudny do przewidzenia i nawet radykalne środki jak ptężny wspólny wróg mogą nie połączyć graczy.
 
Awatar użytkownika
Sayonara
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 271
Rejestracja: czw lip 24, 2003 5:17 pm

pn lip 05, 2004 10:19 pm

No tak, tylko pamiętaj, że gracze chcą przede wszystkim grać. To dlaczego mieliby później dla bezpieczeństwa nie próbować wspólnie obronić się przed zagrożeniem? Tym bardziej, że oznacza to kolejne sesje :D
 
Awatar użytkownika
Pig_Dog
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 209
Rejestracja: pn maja 31, 2004 7:18 pm

wt lip 06, 2004 12:37 am

Jak dla mnie jedynym remedium na te dolegliwości jest artykuł Furiatha, czyli miłościwie nam panującego kontrolera subsystemu Młotka o przygodach lokalnych...

A jeśli komuś nie pasuje to bierze od graczy postacie, czyta ich historie i tak opracowuje pierwszą przygodę, żeby pracowali razem. W nie naciągany sposób...
 
Awatar użytkownika
paranoise
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 57
Rejestracja: czw lip 01, 2004 12:02 pm

wt lip 06, 2004 10:38 am

Sayonara pamiętaj, że nadrzędna dla gracza powinna być potrzeba dobrego odgrywania postaci, a nie samego grania.
Nie zdarzają się u was na sesjach takie sytuacje:
- co ty robisz
- nic, przecież ja tylko odgrywam swoją postać

Z racji tego że niektóre postaci są z założenia mało przystosowane do współpracy, więc realną przyczyną utrzymywania się drużyny powinna być jakaś większa więź.
 
Awatar użytkownika
zgreg
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: sob cze 07, 2003 12:53 pm

wt lip 06, 2004 12:25 pm

Jak dla mnie nie ma dobrej recepty. Kazda druzyna ma swoja specyfike. Kazda pewnie takie kwestie rozwiazuje po swojemu. I swietnie :))

U mnie problem nie wystepuje. RPG jest gra, i nie spotkalem jeszcze nikogo, kto tak gleboko zanurzylby sie w odgrywanej postaci by o tym zapomniec. W zwiazku z tym, posilkujac sie wylacznie swoja inteligencja, mozna IMHO wychwycic momenty, w ktorych nalezy przymruzyc oko i nie czepiac sie pewnych rzeczy. Idealnym przykladem jest laczenie druzyny - moi gracze nie tworza postaci stadnie, kazdy zawsze ma wlasny pomysl. Nie widze powodow by to zmieniac, w koncu kazdy wtedy gra tym, kim chcial (oczywiscie pomijajac sytuacje, w ktorych postacie z jakiegos powodu nie moga utworzyc druzyny, vide paladyn i nekromanta - ale jeszcze mi sie cos takiego nie zdarzylo). To, ze druzyna wyglada moze dziwnie nie ma dla nas znaczenia, na poczatku pierwszej przygody inicjuje mniej lub bardziej naciagany ciag przypadkow, ktory zbiera wszystkie postacie do kupy, a w jej trakcie okazuje sie zwykle, ze postaciom dobrze sie wspolpracuje i tak juz zostaje. Wystarczy na chwile przymruzyc oczy i dziala :))

Innym przykladem mruzenia oczu jest inicjowanie kolejnych przygod. Z uporem maniaka prosze graczy o przeslanie mi planow ich postaci na najblizszy czas bym mogl pod tym katem przygotowac scenariusz. Oni z jeszcze wiekszym uporem tego nie robia. :)) Zatem na poczatku przygody wszyscy mruzymy znow oczy i dajemy sie wciagac w przygode. :))

Nie twierdze, ze jest to sposob uniwersalny, ale u mnie dziala. My po prostu kladziemy wiekszy nacisk na dobra zabawe niz na bezwzgledna logike i realizm (ktore sa bardzo wazne, ale nie najwazniejsze).

paranoise pisze:
Sayonara pamiętaj, że nadrzędna dla gracza powinna być potrzeba dobrego odgrywania postaci, a nie samego grania.

Uwazalbym z tak absolutnymi twierdzeniami. Dla mnie nadrzedne jest to, zeby sie jak nalepiej bawila jak najwieksza ilosc osob. Ja np. dobrze sie bawie gdy dobrze odgrywam postac i gdy inni wokol mnie to robia, ale nie musi to byc regula. Nie wylaczajmy z grona RPGowcow np. munchkinow, ktorzy odgrywanie postaci klada na plan dalszy.

Z racji tego że niektóre postaci są z założenia mało przystosowane do współpracy, więc realną przyczyną utrzymywania się drużyny powinna być jakaś większa więź.

No powinna, ale niekoniecznie z gory, spokojnie mozna ja wytworzyc z lekkim przymruzeniem oka np. na pierwszej sesji. Np. postacie sie polubily, o dziwo chca wedrowac w tym samym kierunku etc. :))
 
Awatar użytkownika
Rivalir
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 141
Rejestracja: pt lut 13, 2004 10:32 pm

wt lip 06, 2004 1:32 pm

paranoise pisze:
Sayonara pamiętaj, że nadrzędna dla gracza powinna być potrzeba dobrego odgrywania postaci, a nie samego grania.
Nie zdarzają się u was na sesjach takie sytuacje:
- co ty robisz
- nic, przecież ja tylko odgrywam swoją postać



To jest właśnie sprawa problematyczna. Ostatnio usłyszałam od jednego MG że za bardzo się wczuwam w swoją postać, a że ona jest nie normalną furiatką to ów MG ma ze mną ciężkie życie :mrgreen: Poprosił:
-nie graj u mnie Rivalir
Ok to gram kim innym i efekty tego przesłałam już na "kwiatki"
Poważnie część MG jest zdania że tworząc postać gracz powinien brać pod uwage że musi ona chciec z jakiegoś powodu egzystować w drużynie gdyż tego wymaga gra. Banda samotników? to przepis na rozłażącą się sesje... takiemu graczowi zawsze można poprowadzić sesje sam na sam.

Umnie drużyna łączy się zwykle sama, ja tylko stwarzam ku temu okazje. Zdarza się że ktoś nie jest akceptowany drużynka eliminuje go w przedbiegach, a gracz idzie do domu zrobić sobie nową postać :mrgreen:
 
Awatar użytkownika
paranoise
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 57
Rejestracja: czw lip 01, 2004 12:02 pm

wt lip 06, 2004 3:58 pm

Zgreg:
ja nie mam manii realizmu, ale skoro znam sposób, który pozwoli utrzymać realizm na wysokim poziomie, poza tym doda grze miodu, utrudni nieco sprawę graczom za to odciązy MG to warto poświęcić trochę czasu na to.
Rivair:
Tak, wypadało by stworzyć drużynę gdzie wszystkie postaci się miej więcej rozumieją, ale wywalać kogoś w środku sesji to nie zbyt miłe, a tak ma się gwarancje że nic sie nie pochrzani nagle i można stworzyć barwniejszą drużynę.
 
Awatar użytkownika
Sayonara
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 271
Rejestracja: czw lip 24, 2003 5:17 pm

wt lip 06, 2004 6:21 pm

paranoise pisze:
Sayonara pamiętaj, że nadrzędna dla gracza powinna być potrzeba dobrego odgrywania postaci, a nie samego grania.


Nie bardzo rozumiem. Przecież w podanym przeze mnie przykładzie był powód dla którego gracze trzymają się razem. Co to ma do odgrywania postaci?
Czyli zakładasz że ktoś sobie zrobi postać totalnego rzeźnika atakującego wszystkich dookoła i odmawiającego współpracy z resztą graczy albo ekstremalnego introwertyka, który nie odzywa się do nikogo, tylko szlocha zagłębiony we własne mysli? :D
Wiem, że troszkę przejaskrawiam. Ale RPG to zabawa grupowa (podkreslam słowo zabawa). Wszyscy o tym wiemy. Ja skreślam gracza, który swoim graniem utrudnia ją pozostałym.
 
Awatar użytkownika
paranoise
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 57
Rejestracja: czw lip 01, 2004 12:02 pm

wt lip 06, 2004 6:55 pm

Sayonara, mógłbyś na bierzące posty odpowiać? A dla mnie każde łączenie graczy na sesji wydaje się naciągane i dlatego uważam, że pisanie biografii postaci, w ktorą wpisana jest już znajomość bliższa lub dalsza jest optymalnym rozwiązaniem. A wogóle chciałbym zobaczyć jak wygląda w praktyce ten motyw wspólnego wroga: Nieznający sie ludzie, spotykają się przypadkowo w jednym miejscu, wyskakuje na nich podła bestia, ktorą na hura zarzynają i tworzy się przez to między nimi więź? Sajonara, jakbyś mógł podać przykład jak to może wyglądać.......
 
Awatar użytkownika
paranoise
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 57
Rejestracja: czw lip 01, 2004 12:02 pm

wt lip 06, 2004 9:57 pm

W porządku, może z tą bestią trochę przesadziłem, bo początkowonie miałem wizji jak to może wyglądać. Ale ja nadal uważam, że manipulowanie graczami w celu połączenia ich ze sobą jest bardzo ryzykowne, a przecież można zrobić to prosciej (co nie znaczy naiwniej albo debilniej.
 
Awatar użytkownika
Furiath
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3802
Rejestracja: ndz mar 23, 2003 12:10 am

wt lip 06, 2004 11:14 pm

Wydaje mnie się, że Sayonara w koncepcji łączenia drużyny poprzez wspólnego wroga nie miał na myśli krwiożerczej bestii - ile jakąś personalną, rozumną siłę, która w danej chwili jest postacią negatywną dla wszystkich graczy. Wróg ten nie może być również przeciwnikiem na jedną sesję - gdyż w czasie drugiego spotkania więzy spajające drużynę puszczają. Musi być to zatem jakiś większy wróg - cel nadrzędny, wredny typ czający się w mroku, unoszący się w tle przygody jak zły duch.

Postuluję nigdy nie zaczynać sesji przez "przypadkowe" zapoznanie się bohaterów. To najbardziej nierealny i głupi pomysł, ale z uwagi na "chwytliwość" często stosowany. Zbyt często.

U mnie koncepcja drużyny ZAWSZE musi być spójna i obmyślana zanim zacznę prowadzić nowym graczom. Z tej racji jestem uważany za jednego z bardziej ciętych, gdyż nie pozwalam na przyłączanie się znajomych i krewnych królika w czasie rozpoczętej już kampani (czytaj: dziewczyny jednego z graczy, kumpla, który chce zagrać sobie jeden raz, aby zobaczyć jak to jest, itp.). No, chyba że świetnie to umotywujemy wspólnie z graczami.
Ostatnio zmieniony wt lip 06, 2004 11:14 pm przez Furiath, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
Sayonara
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 271
Rejestracja: czw lip 24, 2003 5:17 pm

śr lip 07, 2004 2:14 am

Przecież podałem przykład wcześniej :D. Krwiożerczej bestii w nim nie stwierdzono.
Doskonale to ujął Furiath. Trzy rzeczy, które są niezbędne do połączenia drużyny całkowicie obcych osób:
Po pierwsze - miejsce musi byc izolowane. Bo przecież większość graczy w sytuacji poważnego zagrożenia woli wziąść nogi za pas (mówię tu o graczach dobrych, a nie herosach z wrodzoną głupotą heroiczną :D).
Po drugie - zagrożenie, na tyle poważne żeby grupa musiała ze sobą współdziałać.
O po trzecie - Dr. Evil. Tak umownie nazwijmy super wroga, który czai się gdzieś w cieniu i zechce się mścić. Dlatego trzeba odnowić kontakty i znów wspólnie zniszczyć zagrożenie - temat na kampanię.

Ogólnie Wrahammer jest dosyć prostym systemem jeżeli chodzi o łączenie drużyn. Koszmar to jest w Wampirze, gdzie trzeba nieziemsko się nakombinować żeby zgraja indywidualistów, do tego chorobliwie podejrzliwych (ech ten Świat Mroku) zaczęła ze sobą współpracować.

Furiath w swoim poradniku pisał, żeby zrezygnować z przygód drogi i skupić się na pomysłach lokalnych, dityczących jednego miejsca. Pomysł świetny, ale wymagający dużo pracy od MG. Ja prowadzę takie scenariusze w Wampirze, czy Cyberze.
W Warhammerze lubię historie, gdzie gracze przemierzają pół kraju. Ale ważne jest jedno - jak najmniej jednostrzałówek, oddzielnych epizodów. Niech każda nastepna przygoda wynika z poprzedniej. Niech BN nie znikają za horyzontem po jednym scenariuszu. Niech będą obecni przez całą kampanię - przynajmniej niektórzy. Słowem grajmy kampanie. Wiekszość moich scenariuszy nie nadaje się dla innych graczy, niż ci którym prowadziłem. Prawie nie robię przygód uniwersalnych, scenariuszy w które można wpasować inne drużyny.

Pozdrawiam
 
Awatar użytkownika
Rivalir
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 141
Rejestracja: pt lut 13, 2004 10:32 pm

czw lip 08, 2004 6:27 pm

paranoise pisze:
Rivair:
Tak, wypadało by stworzyć drużynę gdzie wszystkie postaci się miej więcej rozumieją, ale wywalać kogoś w środku sesji to nie zbyt miłe, a tak ma się gwarancje że nic sie nie pochrzani nagle i można stworzyć barwniejszą drużynę.


W ten sposób możesz złożyć nową drużynę składającą się ze starych znajomych, chyba że będziesz wędrował od domu gracza do domu gracza opracowując koncepcję całościowo - jeśli ludziska się razem nie znają, mieszkają od siebie daleko i tylko zjeżdżają na sesje raczej nie ma szans by się spotkali w celu wspólnego ustalania biografi - pozatym zawsze się trafiają jednostki które bio traktują jako sprawę drugorzędną etc. Ogółem pomysł z stworzeniem ekipy która się już zna etc. jest O.K. w wypadku ekipy która się już zna :wink: lub w która ma czas i wole po temu by tworzyć takie historie - jeśli są takie przypadki, czemu nie?

A propos "wywalania" graczy - z drużyny wywalono ową postać po sesji - zrobili to chórem inni gracze (i według mnie wykazali się dużą dozą cierpliwości wobec klienta że znieśli z nim całą sesje) - tak to jest jak ktoś specjalnie robi postać która pasuje do ekipy jak kwiatek do korzucha (tu akurat krasnolud homoseksualista, idiota i megaloman do drużyny kapitana najemników, zabójcy i innych morderców. Roznieść go chcieli na mieczach na początku - i tak między bogiem i prawdą powinni w imię realizmu i konsekwencji w prowadzeniu własnych postaci :razz: )

I jeszcze jedno gdy drużyna nie zna się od początku powstaje miejsce na -mroczne tajemnice, kłamstewka, półprawdy, skrywanie przeszłości (która potem dopada nas w najmniej odpowiednim momencie , nas i przy okazji naszą drużynę :mrgreen: )

Przeszłość postaci to kopalnie ciekawych pomysłów, dlatego ja nastaje wrecz na to by gracze nic o sobie nie wiedzieli. Połączyć ich można na sposób wymyślny lub banalnie - pierwszy pracodawca który potrzebuje akurat - paru zdolnych siepaczy i kogoś wykształconego i tak to spotyka się najemnik, zabijaka, złodziej (skrywający swą tożsamość) i młoda uczennica czarodzieja, świeżo na gigancie, świeżo okradziona przez owego złodzieja (o czym wie tylko on i MG :mrgreen: ) Sposobów jest setki po tak kuriozalne jak
- Fajna panna ta co tam recytuje...-stwierdził sierżant - może się zapoznamy?
-Jak on wygląda? Ogolony? Uśmiecham się szeroko i powłóczystym krokiem schodzę ze sceny w jego kierunku... :spoko:
 
Awatar użytkownika
oxyde
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 51
Rejestracja: wt mar 09, 2004 5:39 pm

1

czw sie 26, 2004 11:34 pm

u mnie drużyna zwykle poznała sie w trakcie trwania przygody. Gram z jedną postacią prolog, potem z drugą, potem dwie postaci sie spotykają i moga współpracować... ale nie muszą... wcale mi to nie przeszkadza... zreszta itak zwykle mistrzuje na żywioł. bez planów, mapek itp. wszystko robie na bierząco...
 
karvius
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 10
Rejestracja: pn sty 05, 2009 9:55 pm

Re: Jak hartowała się stal- o tworzeniu drużyny

pn mar 22, 2010 12:17 pm

Tak czytam sobie ten wątek i ciągle nie mogę znaleźć odpowiedzi na pojawiający się na moich sesjach problem.
Oczywiście, Tworzenie drużyn opisane przez Furiatha jest ekstra. Jednakże odnosi się to do przygód lokalnych.

Osobiście, bardzo lubię tworzyć przygody drogi. I tu się pojawia pytanie: jak sensownie, spójnie i bez naciągania połączyć ze sobą grupę postaci, żeby podróżowały ze sobą? Tak, wiem że inni pisali o wspólnym wrogu itp. Mnie jednak chodzi o jakąś bardziej złożoną motywację. Można oczywiście stworzyć agentów Inkwizycji lub imperialnego wywiadu, tylko że łączenie graczy za każdym razem w kupę "agentów jego imperatorskiej mości" jest dosyć monotonne.

Dla mnie tworzenie drużyny jest jedną z najtrudniejszych czynności przydarzających się podczas sesji ( bo naprawdę lubię gdy wszystko jest spójne i ma swoje przyczyny).

Prosiłbym o propozycje i odpowiadanie na temat :spoko:

P.S. Naprawdę wiem, że oprócz imperialnego wywiadu itp. można stworzyć drużynę łowców wampirów, krasnoludzkich wojowników i innych milusińskich.

Czekam na propozycje i z góry dziękuje za odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości