Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

wt mar 21, 2006 8:47 pm

Sytuacja wejściowa:
Gracze są w goblińskim państwie, Darguun. Po długich perypetiach dotarli do zruinowanego miasteczka, gdzie odkryli ostatnią wskazówkę prowadzącą do dawno zapomnianej pracowni Domu Cannith [Dom Smoczego Znamienia - taka Korporacja osób powiązanych więzami krwi i posiadających ściśle określone magiczne moce - tu Dom Tworzenia ang. Dragonmarked House]. Teraz tylko trzeba ją odszukać gdzieś "na północ od Smoczej Paszczy".

Podczas poprzednich przygód Roten próbował namowić Bastiana do uczestnictwa w swoich planach. Rozegraliśmy ten wątek na forum, poza oczami reszty graczy [ co oznacza, ze macie tam nie zaglądać bandziory!]. Jak na mój pierwszy taki forumowy wybryk wyszło całkiem znośnie.

Drużyna jest już w komplecie, ale sytuacja jest niestabilna. Shahaal powrócił po kilku dniach spędzonych w niewoli u goblińskiego plemienia. Daimos jest nowy, dopiero co zdradził swoich pracodawcow - wrogów drużyny. A Roten ma swoj plan. Właściwie nie wiadomo kto dowodzi.

Z drużyna podróżuje grupa BNów:
- zaklinaczka kalashtarka [typowa dla Eberrona rasa pół-ludzi pół-duchow z innego świata, włada psioniką] imieniem Lakashtari - zbeenowana graczka.
- Bardura - znajoma z wojska Bastiona - lekarz wojskowy [fachowiec] - wyratowana na targu niewolników w stolicy, zafascynowana nihilistycznymi filozofiami, ale mało aktywna.
- Failin - renegat ze smoczego rodu posiadający magiczny pojazd, którym podróżuje drużyna. Gracze wygrali go jako nagrodę w wyścigu rydwanów w stolicy ratując faceta przed niewolnictwem.
- grupka Zbrojnokształtnych, którzy byli poczatkowo Followerami Shahaala [uważli, że jest nieśmiertelnym półbogiem wojny], ale teraz powoli usamodzielniaja się:
a) Zapadka - zbrojnokształtny łotrzyk2, który nie pamięta skąd pochodzi, ale za to uważa, że jest kobietą i szuka kogoś, kto umożliwi mu przemianę swojego ciala w coś bardziej kobiecego.
b) Nowy - zbrojnokształtny klasa zbrojny2 - stary model, ktory walczył w armi Cyry. Teraz follower generała Daimosa ;-)
c) Krócieć - najbardziej wyemancypowany ze zbrojnokształtnych, a także napotęzniejszy zbrojny [poz5]. Zdegustowany tym, ze Daimos tak szybko zmienil stony. Krócieć z poczatku był wiernym sługą Shahaala, ale kiedy go zabarakło sam przejął dowodzenie i zaczeło mu się to podobać.

Moje plany względem sesji:
Właściwie to byłem nieprzygotowany. Na poprzedniej sesji rozegralem co było do rozegrania w ruinach miasteczka o słodkiej nazwie Różany Kamieniołom [ang. Rose Quarry, lokacja z SotLW] - to tam druzyna odnalazła tajemnicza wskazowkę. Mój plan był prosty: rozegrać sceny związane z BNami i pokazać lokacje graczom pozwalając im zrobić co będą uważali:
1. Krocieć chce wyrzucenia Daimosa z drużyny.
2. Lakashtari rezygnuje z uczestnictwa w wyprawie.
3. Gracze napotykają obóz pracy miejscowego klanu goblinow - tego samego klanu, z którego łapsk dopiero co wymknął się Shahaal. Widzą próbe ucieczki kilku niewolników.
4. Gracze spotykają BNa - postać goblińskiej Płaczki [ang. dire singer], która idzie z poselstwem do owego klanu.
5. Ewentualny encounter z SotLW.

Plany byly dość krótkie i koncentrowały się na wyeliminowaniu BNów z drużyny za cichym przywoleniem graczy. Lubie, gdy wokół kręci się mnóstwo BNów, ale drużyna złożona z 10 postaci, z ktorych 6 prowadze ja to trochę za dużo.

Faktyczny przebieg sesji:

W moim notatniku sesja ma numer 19.

Gracze zjawili się około dwunastej - jak zwykle punktualnie, więc kolejny raz musialem jeść śniadanie tuż przed sesją :-) Jakąś godzinkę pogadaliśmy o OGame i inncyh cudach, po czym zabrałem się za prowadzenie.

Na początku pozwoliłem sobie na odegranie kłótni Króćca i Daimosa. Żadnych rzutów, odgrywanie w pierwszej osobie. Krócieć dostal od Daimosa ksywkę "Kłócieć". Kłótnia miala miejsce w nocy. Pozwoliłem ze trzy razy rzucić Daimnosowi na spostrzegawczość by sprawdzić, czy zauważył wracających w nocy do obozu Bastiana, Rotena i Zapadkę, ale żaden z rzutów nie wyszedł, wiec niczego nie zdradzilem, co wylącza chwilowo Daimosa z wątku Rotena.

Żeby reszta drużyny sie nie nudzila obudziłem ich snem Lakashtari. Sen byl prooczy i mowil o zagrożniach związanych z wyprawą na Pogorzelisko. Kontynuowalem pogaduchy na sesji. Krocieć miał na celu wyłączenie generala z grupy, Lakashtari zapewnienie, ze nie będzie nawet probować wypełnić proroczego snu. Całośc rozesla się po kościach i drużyna ruszyła dalej.

Kolejne spotkanie miałem zaplanowane tylko jako bardzo zgrubny szkic. Zwiadowca graczy - w tej roli Bastian - widzi oboz pracy umieszczony u podnóża wielkiej formacji skalnej przypominającej rozdziawioną na oszczerz paszczę smoka. Do obozu zbliża się właśnie karawana niewolników, ale kilku z nich ucieka w stronę graczy.

Scena jest wyborem - gracze wiedzą, że plemię jest najpotęzniejsze w okolicy, a w dodatku pół drużyny ma z nim na pieńku. Druzyna nie zastanawiając sie długo odbiła uciekinierów i rozniosła na ostrzach broni grupe pościgową. Potyczka z dwoma niedźwieżukami [ang. bugbear] i trzema goblinami to dla drużyny fraszka. Przy ich statystykach mogliby, jak sądzę, roznieść cały obóz pracy.

Uwolniono dwóch niewolników. Tu ukłon w stronę Shahaala - obaj występowali wczesniej w solówce, którą dla niego prowadziłem:

Brodek - maly, wstrętny goblin. Uwolniony zapewnił Shahaala, ze dołączy do jego grupy, po czym porwał konia i czmychnął :-) Rozwiązałem to rzutem na Roztorpność - gracz go oblal, więc z mrugnięciem okiem oznajmiłem, ze Brodek na pewno mówi prawdę. Shahaalowi się to chyba spodobało.

Bagrak - krasnolud, czonek drużyny poszukiwaczy przygód, którą Shahaal chciał samotnie uwolnić z niewoli podczas jednej z poprzednich sesji. Skonczyło się na tym, że tamta drużyna zginęła, a Bagrak pała do Shahaala głęboką niechęcią, z czego ten ostatni nie zdaje sobie sprawy.

Roten po walce zaczał szabrować zwłoki, więc postanowiłem dać mu szanse rzucić na tabelce skarbu z podręcznika Mistrza Podziemi. Uważam takie anachronizmy za zabawne, ale i użyteczne. Co ciekawe obaj dedekowcy skwitowali mój ruch kupą smiechu, zwłaszcza, ze wylosowały się zwój przywołąnia potwora i lina wspinaczki ;-) Typowy ekwipunek niedźwieżuków. Jak dla mnie ciekawe wyzwanie - już oczywiście wymyślilem dlaczego mieli akurat to i zrobię z tego uzytek.

Jeden goblin wycofał się, a że widzial co gracze ze swoimi gigantycznymi bonusami do ataku zrobili z niedźwieżukami karawana z niewolnikami wycofała się do obozu. I tu powstało pytanie - gracze ryzykują czy nie. Ostatecznie zadecydowali ominać to miejsce i ruszyć na poszukiwania pracowni. Ja do niczego nie zachęcałem, ale Shahaal wiedział, ze jego superpancerz zabójcy likantropów, ktory niecne gobliny ośmielkiły się mu odebrać może być w obozie. Reszta drużyny wyhamowała jego zakusy, choć i Rotena świerzbily paluszki.

Walka skończona - czas na koleja scenę z kupą gadania. Uratowanie Bagraka było katalizatorem dla wypełnienia zamiarów Lakashtari. Ostatecznie po dyskusji wewnątrz drużyny Króciec, Lakashtari, Bardura oraz Bagrak odłączyli się i ruszyli w stronę stolicy. Króciec dowodzi - kolejny etap wyemancypowania się tego BNa. Lakashtari była zdesperowana i przygnębiona, gdyż kiedy drużyna bila niedżwieżuki jakieś wstrętne ptaszysko, które od dłuższego czasu obserwowało z przestworzy druużyne porwało i zadziobało jej chowańca wypuszczonego na rekonesans nad obóz goblinow.

Tym samym pozbyłem się ostatnich szczątków poprzednich drużyn - zbeenowanej Lakashtari. Poszła tez w odstawkę Bardura. Ta postać ma zabawną historię - powstała podczas jednej z sesji w wyniku krytycznego sukcesu testu na zauważanie jaki kazałem wykonać Andrzejowi, gdy zapytał, czy na targu niewolnikow w stolicy Darguun widzi kogos znajomego. Chciał - zobaczył, ale że potem tego wątku sam za bardzo nie kontynuował [wyraził wręcz zdziwnienie - "po co włąsciwie wprowadzałeś tę Bardurę?"] to i ja tylko trochę zamieszałem z Bardurą. Nie to nie, nie ma followera :o] Zwój znaleziony przy jednym z niedźwieżuków wzięła Lakashtari, bo nikt inny nie potrafił z niego korystać.

Drużyna nastepnie wyruszyła na połnoc od kamieniolomu. Pościgu za nimi nie wysyłałem.

Ziemia na której znajduje się drużyna sąsiaduje z krainą zwaną Pogorzeliskiem [ang. Mournland]. To teren tajemniczej katastrofy sprzed dwóch lat - wydarzenie to zakończyło w efekcie Ostatnią Wojnę, ale i stworzyło wielki teren spustoszony potężną magią. Pogorzelisko odgrodzone jest od zewnętrznego świata ścianą Szarej Mgły. Tylko nieliczni odważają się tam udać.

Przeszukiwanie terenu wzdłuż granicy z mglą skończyło się bezowocnie. Drużyna rozłożyla się na nocleg. Gdy wspomniałem o rozpalaniu ognia, gracze od razu chorem wykrzykneli, ze oni wcale niczego nie rozpalają, zeby gobliny ich nie zauważyly. Skasowało to całą moją scenę ze spotkaniem goblinów. Po sesji gadalem o tym z moim brejdakiem - stwierdził, ze to kolejny przyklad mojego symulacjonizmu zabijającego potencjalnie dobrą scenę w imię spójności świata i nienaciągania scenariusza. Zdaje się, ze jestem odmiennego zdania, choc troche szkoda fajnego encountera.

Tu pojawia się pytanie - czy decyzja graczy, która ma mażne konsekwencję, ale jest niewidoczna z ich punku widzenia jest Wyborem z mojej osobistej terminologii czy nie. I czy powinienem brać takie akcje pod uwagę.

Następnego ranka zasugerowałem graczom niezaistniale wydarzenie poprzez BNa. Zbrojnokształtni nie śpią więc Zapadka widziała z oddali idące gobliny. Zaraz padło pytanie dlaczego nie powiadomiła o tym Daimosa, który też jest zbrojnokształtnym. Trochę zabiło mi to ćwieka, ale że było już za poźno, to chyba wygląda na to, ze moja zbrojnokształtna byław konflikcie Daimos - Króciec po stronie swojego dawnego kamrata.

Fajnie wyszedł też motyw proby naprawy Daimosa. ten bohater ma wielkie wgniecienie na glowie - to ono jest odpowiedzialne za jego utratę pamięci. Shahaal jest kaplanem - rzucił zatem zaklęcie Naprawy na Daimosa. Zareagowałem sceną przebłysku pamięci generała wymyśloną na poczekaniu, korzystając z moich planów wobec tej postaci. Wyszło kapitalnie.

Potem jeszcze jedna scena negocjacji - Failin nie chciał jechać w Szarą Mgłę, bo słyszał o nie straszne rzeczy. Gracze przekonali go zapewniając mu 1/6 udziału w skarbach Whiteearth. Tak bowiem, nota bene, nazywa się tajemny warsztat domu Cannith, który gracze jadą odnaleźć.

W Szarej Mgle drużyna pobłądziła tak jak każe scenariusz SotLW - przewodzącemu nie wyszedł rzut na Sztukę przetrwania. Mój opis koncentrował się na powierzchni zajętej przez Mgłę - jakby zmemi nadżartej kwasem, z kupą wąwozów, zapadlin i zdradliwych półek skalnych, którymi porusza się pojazd graczy [ang. Earth sled]. Któryś z nich przypomniał, ze mają doczepionego do niego konia i powiedział, ze pewnie koń zaraz poleci w dół. Cholera, jakbym to sam wmyślił, to pozbyłbym się tego zwierzaka, ale tak było mi jakoś głupio :-) Takie: "O, kurde, dobry pomysł, chłopaki, dam wam popalić!" wydaje mi się jakieś... niegodne MG :o]

Ostatecznie drużyna wydobyła się z Mgly o zmierzchu. Opisałem krajobraz Pogorzeliska i pozwoliłem rozłożyć się na noc. Po czym zakończyłam prowadzenie.

W sumie to był największy błąd sesji. Graliśmy w sumie 2,5h. Krótko - zazwyczaj rpowadze około 4h. Mialem jeszcze encountera z SotLW, ale koncentrował się na sieczce, a ja nie miałem i tak tego dnia wielkiej ochoty prowadzić. Niby Andrzej wychodził i tak za pół godziny, ale jego postać i tak jest najmniej walcząca ze wszystkich. W sumie okazało się, ze nie było warto przerywać - obiecałem sobie, że więcej tego nie zrobię, bo krótka sesja jest be i niecacy [to byl najpoważniejszy zarzut graczy]. Zwłaszcza, ze encounter chyba przepadł - nie jestem pewien czy da się go upchnąć do następnej sesji - bo mam plan ułozyć nietypowo zwarty fragment kampanii - zamknięty scenariusz. Zazwyczaj wszystko u mnie rozłazi się pomiędzy sesjami, a kolejne wątki są porzucane, tudzież zawiązywane na nowo w rozmaitych kombinacjach.

Po sesji, kiedy Encu i Andrzej poszli, a Paweł zająl się obiadem :o] poprowadzilem jeszcze z kwadrans solowki Rotenowi-Przemkowi. Z jego inicjatywy, dodajmy. Jak dla mnie zachowanie git i warte pedekow.

Oceny sesji:
Ja, Andrzej, Przemek, Paweł: Nieźle [4/7]
Encu: Przeciętnie [3/7]

Jeszcze co do pedeków - grając na jakiejś mechanice lubie się jej trzymać - takze pedeki przyznaję wg tabelki z Podręcznika Mistrza Podziemi plus potencjalne drugie tyle za odgrywanie postaci. Trochę to debilne i dysfunkcjonalne - im więcej w sesji walki tym więcej można dostać za odgrywanie, ale chwilowo jakoś działa. Zastanowię się nad kluczami z Shadows od Yesterday, ale musiałbym to omówić z drużyną. Może po następnej sesji.
Ostatnio zmieniony wt mar 21, 2006 9:53 pm przez kaduceusz, łącznie zmieniany 2 razy.
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

czw mar 23, 2006 1:46 am

Arioch pisze:
1.Czy były momenty, w których mechanika (lub cokolwiek innego) wyjątkowo przeszkadzało?


Dedeki nie trafiają w moje preferencje, pisałem to. Wolałbym konwnecję mniej awanturniczą, w której walki byłyby większym wyzwaniem, a decyzja - odbijać jeńców czy nie mogłaby mieć poważne konsekwencje. A tak - drużyna rozjechała niedźwieżuki i gobliny niczym walec glistę.

2.Czy były momenty, w których mechanika wyjątkowo, bardziej niż zwykle, dołożyła się do zabawy?


Losowanie skarbów jeszcze się dołoży, to pewne.

Inny moment - fragment walki Bastiana z trzema goblinami - dwa krytyczne pechy goblinów i testy jeździectwa, którę Andrzej gdzieś tam wynalalzł w podręczniku dały w efekcie całkiem zabawną scenę, w ktorej przeciwnicy rażą nie śmigającego miedzy nimi jeźdźca, a siebie nawzajem. Jako, zę staram się mechaniki za duzo nie stosować, to więcej takich sytuacji raczej nie było.

3.Piszesz, że dedekowcy skwitowali rzut na tabelce skarbów śmiechem. Sprecyzuj. Podobało im się to, czy nie?


Odnieśli siedo mnie z politowaniem, jakbym był MG - dinozaurem ;-)

4.Czy nadmiar BN wlekących się za grupą nie postawił w cieniu samych BG?


Nie. Miałem już sesję, kiedy dwóch graczy podróżowało z 7ma BNami, a jednak to do nich należała inicjatywa. Traktuję Bnów troche jak piony do przesuwania na planszy, ewentualnie jako elementy fabuy pozwalające uaktywnić dany wątek - kłótnię o dalsze decyzje itp. Zawsze dowódcami są gracze i to oni decydują co chcą z tym fantem zrobić.

5."Zbeenowanie" postaci nieobecnych graczy wydaje mi się kłopotliwe, zwłaszcza, że się ich pozbywasz. Czy bierzesz pod uwage możliwość, że gracze spróbują wrócić za x sesji?


Tak, biorę to pod uwagę, choć to mało prawdopodobne. Części z tych zbeenowanych postaci mam zresztą zamiar użyć w dalszych wydarzeniach z udziałem drużyny, żeby nie pogubić fajnych wątków. Nie będzie problemu z uaktywnieniem wtedy prowadzących ich graczy. Inna sprawa, ze nie do końca moze im przypaść do gustu to co stało sie w międzyczasie. :-) Nie spodziewam sie jednak nagłyxh powrotów i traktuje takie postacie jak zwykłych BNów z dodatkowym smaczkiem wychwytywanym przez tę część drużyny, która towarzyszyła mi przwie od samego początku.

Na najbliższej sesji moze się zdarzyć inna rzecz - przyjdą nowi gracze, a ja nie będę miał wtedy ochoty wprowadzać nowych BG. Rozbeenuję wtedy jednego, czy dwóch towarzyszy drużyny i dam "na sprawdzenie się" dla nowego gracza. Jak to zadziała - przekonam sie już wkrótce.
 
Awatar użytkownika
Drozdal
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1269
Rejestracja: pt lip 18, 2003 2:52 am

czw mar 23, 2006 4:27 am

Arioch pisze:
kaduceusz pisze:
Odnieśli siedo mnie z politowaniem, jakbym był MG - dinozaurem ;-)
I oni śmią nazywać się dedekowcami :lol:
Kurde, progresywni DeDekowcy sie znalezli :)

Arioch pisze:
Zmiana mechaniki na coś innego niż d20, choćby i FATE wydaje się wobec tego sensowna. Po co prowadzić na mechanice, która nie trafia w preferencje?
Zalezy czyje, bo jezeli graczy (MG moze troszke pocierpiec) to na prawde warto byloby pomyslec nad zmiana na cos bardziej odpowiadajacego gustom (nie warto meczyc graczy), jesli nie to zagrac jeszcze sesje - dwie i wtedy zadecydowac (po owczesnej rozmmowie z nimi oczywiscie).
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

czw mar 23, 2006 11:59 am

Arioch pisze:
Warianty na zwiększenie śmiertelności z UA? Injury roll może?


Jakbym znał, to może bym się zastanowił, ale tak się jakoś składa, że UA, Crystallicum ani innych cudów do d20 nie posiadam. Choć przyznaję, ten wariant z testem na Wytrwalośc po krwawej walce z możliwością infekcji ran o którym wspominał Encu na swojej prelekcji na Krakonie nawet mi się podobał :-]

zasady Żywotności z Crystalicum d20 (którego jeszcze nie ma tak czy siak)


To i tak będzie za free, więc może to przybliżysz? ;-) Jakoś minąłem tę prelkę na Krk2006.

Arioch pisze:
Zmiana mechaniki na coś innego niż d20, choćby i FATE wydaje się wobec tego sensowna. Po co prowadzić na mechanice, która nie trafia w preferencje?

Drozdal pisze:
Zalezy czyje, bo jezeli graczy (MG moze troszke pocierpiec) to na prawde warto byloby pomyslec nad zmiana na cos bardziej odpowiadajacego gustom (nie warto meczyc graczy), jesli nie to zagrac jeszcze sesje - dwie i wtedy zadecydowac (po owczesnej rozmmowie z nimi oczywiscie).


To kwestia nie tylko mojego widzimisie, ale też podejścia graczy. Mógłbym zrobić małą rewolucję i wrzucić moja ulubioną mechanikę, ale raz, ze gracze jej nie znają, dwa, że są przyzwyczajeni do tej zwyczajnej i lubią ją. Mi tam DnD strasznie nie przesakadza - uważam nawet, ze jest dość wygodna i szybka [o ile zna się te wszystkie debilne czary i atuty :-]. A poza tym postanowiłem dać jej uczciwą szansę. Gdyby się zdarzyło, ze całą drużynę w jakiejś nieprzewidzianej katastrofie szlag trafi, to pewnie zaproponuję FATE'a [choć ostatnio wydaje mi sie, że i on nie jest idealny - za mało gamistyczna walka :o]. Jeżeli coś takiego nie będzie miało miejsca to będę twardy i doprowadzę chłopaków do tego 20go poziomu :o]

Swoją drogą zwróćcie uwagę, ze dedeki to mechanika dla postmałolatów z osiedli [sorry Arioch :oP]. Koncentruje się na zbieraniu się poziomów. ;oD

Jako trzymający się podręczników co do słowa dedekowiec kłóciłbym się, czy to było podręcznikowe


Zboczeniec :-P

krytyczny pech przy nieudanym rzucie na dexa


To akurat był podwójny krytyczny pech przy nieudanym rzucie na trafienie a nie czystą zręczność :-P

A znajdziesz mi w podręczniku potwioerdzenie Twojej interpretcji? Tak z ciekawości pytam :-)

I oni śmią nazywać się dedekowcami :lol:


He he he.

Drozdal pisze:
Kurde, progresywni DeDekowcy sie znalezli :)


Z betonowymi bym nie mógł grać. Kombosy w DnD doprowadzają mnie do szału ;-)
 
Awatar użytkownika
Beamhit
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2359
Rejestracja: czw paź 09, 2003 8:22 pm

czw mar 23, 2006 1:11 pm

Jakbym znał, to może bym się zastanowił, ale tak się jakoś składa, że UA


Prawie wszystkie zasady z UA są darmowe.
Polecam tutaj zobaczyć:

http://www.d20srd.org/

A zwłaszcza Variant Rules - Building Characters oraz Adventuring.
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

czw mar 23, 2006 4:23 pm

Beamhit pisze:
Prawie wszystkie zasady z UA są darmowe.


Przez chwile zastanawiałem się o co chodzi, ale już wiem - jak zwykle mylę Arcana Unearthed z Unearthed Arcana. Anyways dzięki za linka - czas przestudiować tego SRD.
 
Awatar użytkownika
Beamhit
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2359
Rejestracja: czw paź 09, 2003 8:22 pm

czw mar 23, 2006 5:58 pm

Przez chwile zastanawiałem się o co chodzi, ale już wiem - jak zwykle mylę Arcana Unearthed z Unearthed Arcana.


I pewnie dlatego Monte Cook przemianował AU na Arcana Evolved.

Napisz za jakiś czas, czy będziesz zmieniał mechanikę (chyba nie, jak widze), lub czy zaadaptujesz jakieś Variant Rules.
 
Awatar użytkownika
Pseudo
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 58
Rejestracja: czw lut 17, 2005 1:06 pm

sob mar 25, 2006 3:37 pm

kaduceusz pisze:
Zaadaptowalem do oglądania dla moich graczy. Zachęcam do komentarzy. :o]


W czas zauważyłem, że już mogę czytać.

Arioch pisze:
Piszesz, że dedekowcy skwitowali rzut na tabelce skarbów śmiechem. Sprecyzuj. Podobało im się to, czy nie?


Nie za bardzo. Odwoływanie się do takich tabelek uważam za niepotrzebne, zwalniające sesję i wybijające z klimatu.

Arioch pisze:
I oni śmią nazywać się dedekowcami


To Duce mnie tak nazwał, ja tylko znam mechanikę, wcale jej nie uwielbiam.

Arioch pisze:
5."Zbeenowanie" postaci nieobecnych graczy wydaje mi się kłopotliwe, zwłaszcza, że się ich pozbywasz.


Ci gracze i tak nie przychodzili na sesję i tak czy inaczej kaduc musiał ich beenować. Pozbycie się ich było konieczne bo było ich już tyle, że na sesji był chaos i nie było czasu na rozwijanie wątków każdego z nich (np mój Bastian nie miał nawet czasu na to, aby spokojnie pogadać z tą nieszczęsną Bardurą.) A kaduc zrobił to bardzo zręcznie, więc nie było problemu.

kaduceusz pisze:
Andrzej [...] Typ GNS trudny do określenia


N>S>G? Z tymże to S jest bliżej N niż G.

Arioch, a jak te zmiany opisane przez Ciebie wpływają na tempo rozgrywki? Bo wyglądają na przerażające; tyle tych cyferek :wink:.

Pozdrawiam,
Pseudo.
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

sob mar 25, 2006 6:30 pm

Pseudo pisze:
Odwoływanie się do takich tabelek uważam za niepotrzebne, zwalniające sesję i wybijające z klimatu.


No cóz, jest to jakiś głos w dyskusji. Pozwolę sobie pozostać przy swoim zdaniu na temat losowania skarbów. Moja argumentacja:

1] Styl retro - gram w dedeki, chcę dedeków. Tabelka losowych skarbów to piekny relikt przeszłości. Wolę ją nawet od tabelki losowych spotkań przeciwników ;-)

2] Błogosławiona losowość - dzięki temu gracze mają szansę znaleźć różne dziwne cuda, których istnienia nawet nie podejrzewałem, bo mam lepsze rzeczy do roboty niż czytanie stu stron z opisem magicznych przedmiotów, z których nawet dziesiątej części nigdy nie użyję na sesji :-)

3] Wyzwanie dla MG - niektóre wytłumaczenia [dlaczego ten kobold miał tę starożytną arcypotężną księgę? itp :-] moga się okazać niebanalne i wnieść niespodziewanie nowy wątek do kampanii. Dal mnie to kupa główkowania i to jest to co w RPG lubię najbardziej.

Pseudo pisze:
[dedekowcy]To Duce mnie tak nazwał, ja tylko znam mechanikę, wcale jej nie uwielbiam.


Każdy kto udziela się na dnd.pl jest dla mnie dedekowcem :-P Tak gwoli wyjaśnienia.

Pseudo pisze:
N>S>G? Z tymże to S jest bliżej N niż G.


Cieszę się, ze nam się profil zgadza :-]

Arioch pisze:
kadu pisze:
Cytat: Jakoś minąłem tę prelkę na Krk2006.
Wszyscy ominęli


Etam. Z pół tuzina ludzi było. Prowadziłem prelekcje dla mniejszej audiencji :oP

Arioch pisze:
Crystallicum d20


No nie powiem, interesujące. Ale to za duże zmieny względem DnD i dostosowane do trochę innej konwencji niż ta, w któej chcę prowadzić. M.in. dlatego też nie wezmę starwarsowych WP/VP.

[FATE]

Oprócz walki jest też zły system awansów. Za mało interaktywny :-)

Beamhit pisze:
Napisz za jakiś czas, czy będziesz zmieniał mechanikę (chyba nie, jak widze), lub czy zaadaptujesz jakieś Variant Rules.


Z tego co tam dotychczas przeczytałem bardzo podoba mi się armor as damage reduction - to prawie na pewno przejdzie, ale musze uzyskac zgodę większości ;-)
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

sob mar 25, 2006 7:29 pm

Arioch pisze:
I to jest duch prawdziwgo dedekowca :lol:


He he he :-)

Każdy kto udziela się na dnd.pl jest dla mnie dedekowcem :-P Tak gwoli wyjaśnienia.
No proszę. I tak zostałem byłym dedekowcem ;)


Matko! To jest plaga :-)

EDIT: W wolnej chwili wynajdę tam jakieś kompromitujące Cię posty :oP

Etam. Z pół tuzina ludzi było.
Skąd wiesz, skoro Cię nie było :P


Byłem, wpadłem na ostatnie 20 zdań ;-)

[FATE]Oprócz walki jest też zły system awansów. Za mało interaktywny :-)
Co masz na myśli pisząc "interaktywny"? Czy chodzi Ci o brak katalogu z featami?


No, moze "interaktywny" to nie jest dobrze dobrane słowo. Dobry system awansu to system z EarthDawna. Gracz ma ten swój zbiór talentów - każdy rozwija osobno wg. swojego widzimisię. Może postawić na równomierny rozwój i szybkie awanse na kolejne kręgi swej dyscypliny [by zdobyć wiecej talentów], moze wybrać kilka talentów i w nie pakowac ile wlezie. Ma wybór - pedeki na talenty, czy pedeki na związywanie się z magicznymi przedmiotami. Innymi słowy - dużo możliwości rozwoju.

W FATE proponują coś w stylu - co sesję jeden pedek, co oznacza podniesienie jednej umiejętności o jeden poziom. Zieeew. Nudy. Myślałem, zeby dorobić do Aspektów FATE drugi zestaw punktów który określałby reputację, wpływy itp. ale jak na razie jestem zbyt leniwy ;-)
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

sob mar 25, 2006 7:52 pm

Arioch pisze:
Nie widziałem Cię, albo nie poznałem po avatarku :P


Na conqueście [tfu, konserwie mięsnej Constaru] przyjdę i się ładnie przedstawię ;-)
 
Awatar użytkownika
Pudłacz
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 41
Rejestracja: pn mar 20, 2006 11:19 pm

ndz mar 26, 2006 10:07 pm

Skoro pisze sie o sesjach z moim udzialem to warto dodac kilka slow od siebie :-)

- Failin


Jak zwykle nie wiedzialem jak sie pisze imiona BNów - w tym przypadku sądziłem że to Fajlin ;)

- Shahaal


A tym razem to jest jakis skandal! To pisze sie przez pojedyncze 'a' (czyli Shahal) - MG który nie zna pisowni imion BG ;P [ja rozumiem ze ten gnoll nie bardzo umiec czytac ale to nie powod zeby przekrecac jego imie ;]


A w zwiazku z rozwlekłościa opisu sesji udało się sprytnie zatuszować fakt, że była taka krótka - gdybyś tego nie dodał mało kto by zauważył ;)

Arioch napisał:
Piszesz, że dedekowcy skwitowali rzut na tabelce skarbów śmiechem. Sprecyzuj. Podobało im się to, czy nie?


Nie za bardzo. Odwoływanie się do takich tabelek uważam za niepotrzebne, zwalniające sesję i wybijające z klimatu.


A ja pomimo że nie jestem dedekowcem, nawet lubie losowanie skarbów :-) No może pominąwszy te zbyt często wylosowywujące się worki miedziaków :> Choć one też dają czasem pole do pojawienia się ciekawego efektu fabularnego - vide Zapadka, która zawinęła cały worek dla siebie, chcąc kupić sobie coś "kobiecego" :D
 
Awatar użytkownika
Pseudo
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 58
Rejestracja: czw lut 17, 2005 1:06 pm

ndz mar 26, 2006 10:30 pm

C**l Mega Gej Je***y pisze:
Każdy kto udziela się na dnd.pl jest dla mnie dedekowcem :-P Tak gwoli wyjaśnienia.


To ja już właściwie nie jestem dedekowcem, sporadycznie tylko mam nawroty choroby.

kaduceusz pisze:
Błogosławiona losowość - dzięki temu gracze mają szansę znaleźć różne dziwne cuda, których istnienia nawet nie podejrzewałem


Losowości na Twoich sesjach akurat nie brakuje (co zaliczam na +) ale takie rzeczy już lekka przesada. Sam się o tym przekonasz jak wylosujesz, że ten living spell, którego właśnie pokonaliśmy miał przy sobie portret, dwa gobeliny, zabytkowy kredens +2 i stado wielbłądów.

pa wel pisze:
dają czasem pole do pojawienia się ciekawego efektu fabularnego - vide Zapadka, która zawinęła cały worek dla siebie, chcąc kupić sobie coś "kobiecego" :D


Tu akurat znaczenie miał "fajny" charakter Zapadki (której Bastian ostatnio nie lubi) a losowanie skarbu nie miało znacznia, mogła wziąć cokolwiek.
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

ndz mar 26, 2006 11:30 pm

pa wel pisze:
Jak zwykle nie wiedzialem jak sie pisze imiona BNów - w tym przypadku sądziłem że to Fajlin ;)


Przecież to nie ma żadnego znaczenia. A piszę się Faillin tylko dlatego, ze to postać z oficjalnej przygody ;-)

pa wel pisze:
- Shahaal
A tym razem to jest jakis skandal! To pisze sie przez pojedyncze 'a'


Ojtam :oP

pa wel pisze:
nawet lubie losowanie skarbów :-) No może pominąwszy te zbyt często wylosowywujące się worki miedziaków :>


To raz było :-P Ale fakt, z Zapadką chomikującą worek miedzi była kupa śmiechu :-) Choć tak po prawdzie to zdążyłem nawet o tym zapomnieć :-P
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

ndz kwie 02, 2006 1:54 am

Ta cześć AP jest jeszcze dłuższa niż poprzednia - sorry, było sporo niuansow, a poza tym ja nie potrafię się streszczać. :-P

Sesja 20:

Umówilismy się wcześniej, na 10:30 - akurat dobrze by zaczać grać o 11ej. Jak zwykle jadłem śniadanie tuz przed sesją. Niestety zawiodła komunikacja - musiałem zadzwonić do Przemka - okazało się, że myślał, ze w tym tygodniu jeszcze nie gramy [mieliśmy dwutygodniowa przerwę z uwagi na Rkon i moją wizyte w Lublinie] a poza tym cos mu wypadło. Szkoda, na sesji był fajny wątek przeznaczony dla jego postaci.

Ostatecznie graliśmy w moim ulubionym układzie - 3 graczy i MG. Gralu Encu jako generał Daimos, Paweł jako gnoll Shahal i Pseudo jako druid. Z BNów zaś Failin, Zapadka i Nowy oraz zbeenowany Roten Przemka.

Plan:

W firmowym scenariuszu, który udaję że prowadzę, Shadows of The Last War - występuje lokacja - Whitehearth. Jest to opuszczone laboratorium jednego z Domow smoczego Znamienia - Domu Cannith znanego jako Dom Tworzenia. Miejsce jest ważne, bo wspomniane też w Magic of Eberron, ale scenariusz robi z niego niezbyt interesującą Wyprawę do Lochów [Dungeon Crawla]. Nie mogło tak być, żebym tego nie pozmieniał.

Moj pomysł na Whitehearth koncentruje się wokół jednei idei - achronologiczne wydarzenia. Nosiłem to w sobie dość długo i cały ten czas potwiersza jadą myśl - jak się nie siądzie do scenariusza i nie zacznie go "na serio" opracowywać, to on nigdy sam nie powstanie. Miałem ze dwa miesiące na dopracowanie tego pomysłu, a ostatecznie poświęciłem mu wieczór w poniedziałek i pół nocki w piątek.

Scenariusz miał być dowodem, ze w DnD tez da się zrobić coś odjechanego a nie tylko sieczkę [jak dwie sesje temu], czy zwyczajną sesję przygodową [jak ostatnio]. Jako że niezły ze mnie klymaciarz nie wahałem się poupychać do niego co bardziej popapranych pomysłów na BNów i sceny.

Ostatecznie sesja skończyła się po 5,5h gdzieś w 2/3 mojego planu przygody, także nie wszystko wyszło jeszcze na jaw a ja mogę w spokoju popracować nad rozwinięciem niektórych wątków.

Przebieg sesji:

Pierwsza scena - gracze obozują gdzieś na granicy Pogorzeliska [ang. Mournland. Zapadka - jeden ze zbrojnokształtnych - zauważa jakiś oddział, ale zamiast powiadomić o tym innych wartujących - Daimosa i Nowego - pędzi do obozu i budzi Shahala. Scena ma pokazać, ze Zapadka nie lubi generała D. [kto czytał poprzedniego AP ten wie dlaczego ;o]. Druga sprawa - rankiem Failin [nastraszony przez BG, że tym oddaziałem mogli być zbrojnokształtni] opowiada plotki o tym, ze zaginiony cyrański generał - czyli Daimos - jest przez niektórych uważany za samego Władcę Ostrzy [ang. Lord of Blades - prorok Zbrojnokształtnych z Pogorzeliska, nawiedzony wyznawca teorii, ze miękkie rasy muszą ustąpić miejsca konstruktom - ważny BN z settingu].

Scena wyszła bardzo fajnie. Zapadka awansowała na najfajniejszego BNa z kompanii graczy - strzelała fochy [przypominam, ze ten model ma osobowość kobiety], rzucała się w ramiona Bastiana [druid, postać Pseudo, Zapadka ma do niego słabość :o], dawała się pouczać Shahalowi i opowiadała totalnie [za przeproszeniem] z dupy dowcipy. Co prawda konflikt Daimos - Shahal za sparawą decyzji graczy zniknał, ale i tak było sporo frajdy z radzeniem sobie z krnąbrnym BNem. Potem zaś w rozmowie z Failinem Paweł wyciągnal Shahalem wątki z poprzednich przygód i rzecz stala się świetnym napędzaczem klimatu. Osobiście jestem miłośnikiem długich kampanii i zazebiających się wątków, więc nie ma nic milszego niż usłyszeć z usta gracza - "jak to się wszystko łączy!".

Co do oddziału, który widziała Zapadka - po raz kolejny sprawdza się reguła - na początku sesji gracze podchwytują każdy wątek. Shahal i Daimos udali sie by odszukać ślady jeszcze w trakcie nocy - zdradziłem kilka pomniejszych faktów i zawrócilem ich do obozu. Starałem się tez podkreślać, ze Pogorzelisko jest dziwne, pokręcone i pełne złowieszcej magii. Chyba jak zwykle wyszło średnio :oP

Druga scena - postanowiłem ja odpalić, gdyż została z poprzedniej sesji. Zmodyfikowalem ją nieco. Scena to potyczka - gracze jadąc po Pogorzelisku słyszą odgłosy walki. Gdy zbliżają się do ich źródła widzą pobojowisko. Gdzieś wśród szaroburych skał zwarli się w walce: elfy z Valenaru [sąsiadujące z Pogorzeliskiem krolestwo walecznych elfów] oraz oddział goblinow, ktorego ślady gracze wiudzieli wczęśniej. Przeciwnikiem jest tu kryjący się pod stertą trupow Carcass Crab - wielki Krab mutant. Krab jest najedzony i broni się tylko [choć dość skutecznie] - gracze mogą z nim nie walczyć tylko uciec - nie będzie ich gonił. Skończyło się na tym, ze przerobili go na pasztety i zszabrowali zwłoki kolekcjonując kilka magicznych cacuszek zgodnie z rozpiską w SotLW.

Krab to mocny pan, ale Daimos rozniósł go na strzępy dzięki swojemu power Attackowi, który zadaje tak średnio z 15 obrażeń na rundę. Trochę to IMHO odbiera dramatyzm rozgrywce - walki są przewidywalne - wchodzi Daimos i wszystko niszczy, a że Klase Pancerza też ma wysoką to sam zazwyczaj wychodzi bez szwanku.

Tuz przed walką postacie graczy widzą też jakieś dziwne istoty szabrujące pole walki. Te uciekają, gdy tylko ktoś się zbliża. Gracze tego jeszcze nie wiedzą, ale te dolgrimy [zmienione przez plugawą magię gobliny z Podmroku] doprowadzą ich do Whitehearth.

I tu zaczyna się właściwa część przygody. Na początek gracze widzą szczątki jakiegoś próbnego mogelu zbrojnokształtnego budowanego w laboratoriach Whiteearth, a potem atakuje ich Mgła i się zaczyna.

Laboratorium lezy na granicy Szarej Mgły [przypominam: oddziela Pogorzelisko od innych krain] i Mgła snuje się tu nieustannie. Momenty przeskoku ze scen akcentuję zgęstnieniem mgły [postacie tracą sie z oczu i budza w zupelnie innych okolicznościach - sceny są ułożone niechronologicznie].

Po pierwszym zgęstnieniu Mgły musiałem dwa razy powtórzyć opis sytuacji, zanim gracze zaakceptowalli fakt jej zmiany [zniknął ich pojazd i koń a także Zapadka]. Za pierwszym razem myśleli, ze ich nie słuczałem i mi się pmieszało to gdzie był koń i pojazd :-) Powinienem był oddać na poczatek - "skupcie się, bo wszystko sie zmieniło" albo coś w ten deseń :-)

Oto więc jest drużyna w okrojonym składzie. Jest też przed nimi we mgle Złocista Kula. Ta scena miała być zrobiona pod Przemka i trochę mi było głupio podejmować decyzje za niego. W sumie wyszło jednak fajnie. Drużyna znajduje wewnątrz kuli jakieś tejemnicze przedmioty, a Roten [postać Przemka] początkowo stara się je zagarnąć dla siebie, po czym naciskany przez graczy placze się w zeznaniach. Uruchomienie maszynerii pozwala obejrzeć scenę... w której cała drużyna ginie w wyniku zawału na nich ściany skalnej gdzies dalej w kompleksie. Nie ujawniam graczom, ze to tylko jedna z alternetywnych historii, efekt jest nie najgorszy. Opuszczają złocistą kulę, Mgła, zmiana sceny.

A, zapomniałbym: Pod koniec wyłączam Rotena - odchodzi on od drużyny i znika samotnie we Mgle. Gracze nie znają jego motywów.

Druga odsłona Whitehearth rozgrywa się chronologicznie wcześniej niż ta z kulą. Gracze mają swój pojazd, jest też Zapadka i Roten. By sobie ułatwić życie i podkręcić atmosferę rozdzielam drużyn e na linii BNi - gracze. BNi posiadają wiedzę zgodną z chronologią [a w późniejszych częściach sesji z chronologią... ich własnego wszechświata równoległego ;o]. Gracze posiadają wiedzę z poprzednich scen.

Druga scena to potyczka. Z mgły wyłania się Żywę zaklęcie [ang. living spell - takie zaklęcie zmienione w coś w rodzaju galaretowatego sześcianu :o] i atakuje pojazd graczy. Failin próbując go ratować dokonuje nagłego skrętu, zrzuca połowę pasażerow a sam wbija się w jakiś głaz unieruchamiając earth sleda. Walka była dość krótka i nie tak dramatyczna jak podejrzewałem, nawet biorąc pod uwagę damage reduction 10/magic żyjącego zaklęcia. Za to fajnie wyszedł pocżatek - powiedziałem, ze to zbliża się coś w rodzaju pochodni - to drużyna skręciła mu naprzeciw. He he he.

Podczas walki spaliłem tego konia, co to nie spadł w przepaść na ostaniej sesji. Rzucił się biedaczek w panice w sam środek Żyjącego zaklęcia.

Przed walką było trochę pogadanek - co się dzieje i wogóle - z zapadką i z Rotenem. Było to nawet zabawne - Roten pytany o rzeczy, których nikt przeciez nie miał prawa wiedzieć. Ostrożnie odpowiadałem na pytania i graczom nie udało się go sprowokować do zdradzenia się.

Drużyna pozostawia uszkodzony pojazd mając nadzieję na odszukanie czesci gdzieś we wnętrzy Whitehearth. I Mgła. I zmiana sceny.

Scena trzecia - gracze obok zniszczonego earth sleda ale nie swojego. Wyszło to z pocżatku zabawnie. W scenie ze złotą kula mówiłem o zawalającej się na drużynę ścianie - a tu cała ta maszyneria lezy właśnie przy wielkiej skale. Nie chceli podejść :-) Potem wprowadzam w scenie Głos.

BN:
Głos Marona d'Cannith zwanego Wielkim

Głos odzywa się znikąd i niepytany - słysząc zaskocznie graczy odpowiada - "przecież już się sobie przedstawialiśmy!". Szybko okazuje się, ze należy do członka Rodu Smoczego Znamienia. O ile ja się dobrze orientuję gracze z poczatku myśleli, ze ktoś się w okolicy kryje, potem się rozjaśniło, ze głos dochodzi z powietrza naokoło [a nie np. od niewidzialnej postaci].

Ta scena IMHO wyszła tragicznie. Gracze natychmiast przemienili rozmowę z głosem w cwaniacką pyskówkę. Spodziewałem się raczej większej immersji i odegrania zaskoczenia, a spotkałem się z: "WTF?" "Who cares?".

Chciałem też rozegrać coś takiego: w złomie jest cześć, jakiej potrzebują gracze do naprawy własnego earthsleda, ale jej wyjędie wiązałaoby sie z uśmeirceniem żyjącego wewnątrz maszynerii żywiołaka. Wątpię by większość graczy zauwazyła ten wątek. Podsumowanie było takie - "jak majstrowaliśmy przy czymś pod ścianą skały to się na nas zawaliła - widzieliśmy w wizji - idziemy dalej". Błe.

Scena czwarta była króciutka. Z mgły wypada coś na kształt mechanicznego nietoperza i szybuje w kierunku generała Daimosa. To cos to final messenger - komponent zbrojnokształtnego, który uruchamia się po jego śmierci/dezaktywacji i przesyła informację do jego dowódcy. Jako że Daimos rozwalił messengera o ziemię zanim ten zdołał sie uruchomić, to do druzyny dotarł jedynie strzęp prawdziwej infromacji o bitwie i stratach.

Pięć. Cmentarz. Głos już wczesniej wspomnial, ze tu go spotkali, więc gracze nie namyślając się długo wparowali na sam środek nawołując go. Zepsuło to trochę efekt z pułapką, której uruchomienie budziło do życia... wielki rumor. Tym razem to gracze mowili do Głosu - wiemy kim jesteś, a on musiał ich wypytywać o tożsamość. Graczom udało się podchwycić niektóre wątki z poprzedniej rozmowy z Głosem [głos wcześniej powiedział, ze oni coś powiedzieli, więc podczas faktycznej rozmowy zrobili to, jezlei wiecie co mam na myśli ;o].

Ta scena tez była IMHO nieudana. Dominowało podejście - to się musi zdarzyć, to odfajkowujemy i idziemy dalej. Nawet nie weszli do kapliczki Suwerennych Zastępów, którą wymyśliłem na poczekaniu ;O]

Sześć. Pojawia się Zapadka, której braklo w scenie na cmentarzu <co wyszło na jaw, gdy w trakcie rozmowy palnałem: "A Zapadka na to... Eee, zauważacie, ze nie ma Zapadki." :-> Na to Daimos - biorę magiczną linę i przywiązuję Zapadkę do siebie! Ha, to mu sie udało! Co prawda mój plan wobec tej sceny był zupełnie inny, ale i tak wyszło bosko.

A to dlatego, ze Daimos, przywiązany do Zapadki liną wspinaczki wstepuje na magiczną minę [laboratorium Domu Cannith pracowało nad bronią i miało swoje zabezpiecznenia]. Wybuch, dwaj zbrojnokształtni wirują w powietrzu w różnych kierunkach. Daimos po chwili znów wylatuje w powietrze, mimo okrzyków zapadki. A reszta drużyny - jeszcze przed polem minowym - bierze glaz i SRU! toczy nim przed siebie. Strał w dziesiątkę pod wzlględem dramatyzmu - wszystko wybucha i wielki kawał skały z połową pola minowego [pole lezy na płaskowyzu] wraz z Zapadką zwala się w doł z przeogromnym rumorem.

Potem jeszcze akcja ratunkowa z liną wspinaczki w wykonaniu Shahala i samotna walka na dnie przepaści z dwoma dolgrimami [takimi jak gracze widzieli na elficko-goblińskim pobojowisku] i mamy kapitalną scenę. Nie wiadomo, czy Zapadka przezyła, lina wsponaczki znalazła wspaniały użytek, były wybuchy itp. Co prawda miało się to wszystko potoczyć inaczej i akcja Shahala spowodowała paradoks i powstanie rzeczywistości równległych, ale było fajnie. Pal 6 iluzjonizm [Zapadki nie było w scenach z przyszłości, więc musiała jakoś zaginąć!], była frajda.

Do tego momentu:

Chronologia sesji:
1. Złota kula [bez Zapadki]
2. Żywe zaklecie [z Zapadką]
3. Zniszczony earth sled [bez Z, z Głosem]
4. Final messenger [bezZ]
5. Głos na cmentarzu [bezZ]
6. Pole minowe [zZ]

Chronologia faktyczna:
1. Żywe zaklećie
2. Pole minowe [znika Zapadka]
3. Głos na Cmentarzu
4. Zniszczony earth sled
5. Final messenger
6. Złota kula

Chronologie alternatywne:
1. Zawalenie się na graczy ściany skalnej
2. Ratunek niesiony Zapadce

Jak zwróciłem uwagę trzeba się strasznie pilnować, żeby nie pomylić kto jest w której scenie [zwłaszcza, ze o odłączeniu takiego Rotena zadecydowałem w trakcie trawania sesji w wyniku działań reszty graczy - jaja wyjdą potem].

Scena 7. Gracze podchodzą do dziwnej bramy z glifami strażniczymi. Glify mają bronioć przed potworami. Dyskutuja co zrobić - czy przejśc przez wąwóz, z glifami na ścianie, czy nie. Daimos, jak zwykle lekkomyślnie sru do przodu. Nic. To za nim Bastian. Wtedy jak jeden mąż przebudzają sie golemy, które stanowiły element podpory ścian wąwozu i z krzykime "Bestia!" rzucają się na druida. Ten krzyczy zaklęcie wkopywania się pod ziemię, ale ściany już walą się na drużynę. Daimos probuje uciec. Gruch.

To nawet było niezłe. Andrzej prowadzący Bastiana na pytanie od Pawła "Co sie stało?" odparł AFAIR pół żartem coś w stylu - "Nie wiem, ale chyba nie zabił całej drużyny, nie?".

Po chwili z rumorowiska wykopuje się generał Daimos. Zaczyna szukać swoich towarzyszy. Odkopuje ciała, ale s a zmieżdzone... a poza tym jest ich z tuzin. Zbrojnokształtni i zwyczajni humanoidzi. Z góry kopiącemu generałowi przypatruje się złota kula... oraz kula czerwona i zielona. Dokładnie takie, z wnętrza jakiej gracze wczesniej widzieli własną śmierć. Zniechęcony Daimos odchodzi.

Kilka następnych scen wyszło kaszanieście. Jako, ze wydarzenia na polu minowym i tak zaburzyly chronologię przestałem tak bardzo się z nią liczyć, zwłaszcza, ze najważniejsze pmiesznie już i tak minęło. Graczy nie można tak stale męczyć drogą do Laboratorium...

Znikąd pojawil się zbrojnokształtny, który słysząc Głos i pytania o to kim jest wpadł w szał i uciekł.

Za chwilę wrócił... ale nie ten sam. Oszalały zbrojnokształtny z swoim drugim obliczem wychodzącym z pelców niczym syjamski brat bliźniak. Czarwonik połączony z Wojownikiem, obaj podobni do Daimosa i próbujący go zabić.

Na poczatku tej scenki zjawił się też Shahal z Zapadką. Zapadka byłą nieaktywna. Gnoll rzucił ją na ziemię podczas walki, a gdy wrócił w to miejsce po jej zakończeniu Zapadki już tam nie było.

Inne scenki:

Kłótnie z Głosem, który czegoś chce od graczy, ale nie precyzuje o co mu chodzi. Wie też coś o generale, czasami wymyka mu sie słow lub dwa, ale zapytany milczy.
[Gracze zreszta sprytnie przepytali Głos w ktoryms momencie co pamięta biorąc jego wersję za chronologiczny przebieg wydarzeń.]

Widok walki po drugiej stronie mostu. Walki, która okazuje się być majakiem z przeszłości.

A do tego przyprawa z opowieści BNow - kazdy z nich miał swoją wersję wczesniejszych wydarzeń - Failin wspominał coś o ucieczce przed rzeką mgły, a Nowy zarzekał się, ze Shahal zginąl na polu minowym.

Gracze postanowili odpocząc przy pobojowisku, a przy okazji wymontować z trupów zbrojnokształtnych użyteczne komponenty. Naprawili tez jedengo z nich, ale rozmowa z nim była krótka - XY52 zamienił dwa słowa z Generałem. Rozpoznał go i stawiał opór, gdy generał kazal mu podporzadkować się jego rozkazom i nie medrkować o tym, dlaczego zbrojnokształtni nie powinni chodzić razem z mięsnymi rasami. Ten BN zniknąl jednak w następnej fali mgły [scenę jego ucieczki odegraliśmy na sesji wczęsniej].

Po obozwisku:
Gracze idą dalej - wychodzą z mgły, na horyzoncie widać już Whitehearth, a raczej to co z niego zostało. Na wąskiej skalnej półce czeka na nich bestia. Dolgaunt to przemieniony magią Panów Szaleństwa hobgoblin z wyłupionymi oczami. Czeka na nich i chce by zawrocili z drogi do Laboratorium.

Ta scena już zupełnie się rozlazła. Generał Daimos zaproponował potworowi grę w zagadaki i wyszła z tego śmiechawa. Pseudo musial zmykać, więc na tym zakończyliśmy sesję. Cel podróży na horyzoncie i morze mgieł za nimi i przed nimi.

Podsumowanie:

Jak dla mnie - chaos, nie dość wysoki poziom wczucia się i konieczność odwołania się do iluzjonistycznych chwytów dyskwalifikuje tę sesję. Pomysł był niezły i kilka scen też, ale w gruncie rzeczy wyszło bez sensu, ładu i składu. Dało się z tego więcej wycisnąć i trzeba bedzie to poprawić na nastepnej sesji o ile starczy mi weny. Bolało mnie tez, ze nie było Przemka i musiałem grać jego postacią. Zwłaszcza, ze potem nie dośc uwagi przykładałem do tego gdzie się powinien pojawić a gdzie nei, i wypsnęło mi się, ze nie uczestniczył w walce z zbrojnokształtnym bliźniakiem - nie miał prawa uczestniczył, bo już wtedy chronologicznie nie był razem z drużyną.

Oceny:
Paweł znakomicie 6/7
Pseudo znakomicie 6/7
Encu dobrze 5/7
Ja przeciętnie 3/7

Graczom jak widać się podobało, ale ja wiedziałem jak to wyglądało od kuchni i coś mi tam cholernie nie grało. Zagrałem iluzjonistyznie, by nie prowokować paradoksu, który ostatecznie sam wzmocniłem alternatywnymi wspomnieniami Nowego i Failina oraz w całym tym rozgardiaszu pogubiłem gdzieś pilnowanie klimatu pozwalając na takie sceny jak ta przy wraku earth sleda.

Wyszła tez sprawa pedeków, ale o tym jutro, jak się wyśpię :-P
Ostatnio zmieniony ndz kwie 09, 2006 11:12 pm przez kaduceusz, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
Pseudo
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 58
Rejestracja: czw lut 17, 2005 1:06 pm

ndz kwie 02, 2006 3:34 pm

kaduceusz pisze:
Encu jako generał Daimos, Paweł jako gnoll Shahal i Pseudo jako druid.


Kiedy Ty wreszcie nauczysz się imienia mojej postaci? :P

kaduceusz pisze:
rzucała się w ramiona Bastiana


Wątek gejowski musiał być akurat z moją postacią w roli głównej :evil: .

kaduceusz pisze:
Paweł wyciągnal Shahalem wątki z poprzednich przygód i rzecz stala się świetnym napędzaczem klimatu.


Super scena. Szczególne gdy Paweł powiedział "a tak naprawdę, to on po prostu wyrzucił 18 na siłę". Bardzo wzruszająca historia :wink: .

kaduceusz pisze:
nie ma nic milszego niż usłyszeć z usta gracza - "jak to się wszystko łączy!".


Faktycznie nie ukrywaliśmy podziwu. Dopiero na tej sesji doceniłem to jak misternie jest przygotowana cała kampania.

kaduceusz pisze:
Krab to mocny pan,


Dobrze wiedzieć :P.

kaduceusz pisze:
Ten BN zniknąl jednak w następnej fali mgły [scenę jego ucieczki odegraliśmy na sesji wczęsniej].


Wow! Dopiero teraz załapałem, że nasze pierwsze spotkanie z nim było takie dziwne bo on trafił na nas uciekając właśnie przed nami. Rispekt dla MG.

kaduceusz pisze:
konieczność odwołania się do iluzjonistycznych chwytów dyskwalifikuje tę sesję


Wykryślimy ten iluzjonizm ale sesja była tak dobra, ze nawet nam (a przynajmniej mnie) to nie przeszkadzało.

Generalnie były dobre proporcje walki w stosunku do reszty sesji, ciekawe pomysły, lekka psychodelia, parę naprawdę świetnych scen, przednia zabawa przy zastanawianiu się co się tak właściwie dzieje i bardzo dobrze wplecione nowe i stare wątki. Oceny graczy mówią same za siebie.

kaduceusz, zapomniałeś napisać, że w czasie rozmowy z Zapadką wyszło na jaw, że została stworzona dopiero po Last War.

Pozdrawiam.
 
Awatar użytkownika
Pudłacz
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 41
Rejestracja: pn mar 20, 2006 11:19 pm

ndz kwie 02, 2006 5:49 pm

Fajne było to że dopiero po jakimś czasie zorientowaliśmy się że sceny są niechronologicznie. Na początku poprostu działo się coś dziwnego i nikt nie był w stanie stwierdzić do konca co - jedyne co można było stwierdzić na pewno to że Pogorzelisko jest jakies dziwne..

kaduceusz pisze:
Zapadka awansowała na najfajniejszego BNa z kompanii graczy - strzelała fochy [przypominam, ze ten model ma osobowość kobiety], rzucała się w ramiona Bastiana [druid, postać Pseudo, Zapadka ma do niego słabość :o], dawała się pouczać Shahalowi i opowiadała totalnie [za przeproszeniem] z dupy dowcipy

Pozwolicie że go przytoczę:
Roten nad ranem po odpoczynku zakłada swoją pełną zbroję i wygląda jak puszka metalu.
Daimos: - Wygląda prawie jak zbrojnokształtny
Zapadka: - To prawda. Taki był pierwowzór zbrojnokształtnego: Roten w pancerzu. Ha, ha, ha!

Wśród graczy zapanowała chwila totalnej konsternacji, a zaraz potem wybuchła niesamowita brechta - w życiu nie słyszałem głupszego dowcipu :D

Co do oddziału, który widziała Zapadka - po raz kolejny sprawdza się reguła - na początku sesji gracze podchwytują każdy wątek. Shahal i Daimos udali sie by odszukać ślady jeszcze w trakcie nocy - zdradziłem kilka pomniejszych faktów i zawrócilem ich do obozu. Starałem się tez podkreślać, ze Pogorzelisko jest dziwne, pokręcone i pełne złowieszcej magii. Chyba jak zwykle wyszło średnio :oP

Wyszło fajnie. Jedyne czego żałuje to że straciliśmy dalszy ciąg rozmowy z Zapadką - zwłaszcza że Shahal wiedział o Zapadce co nieco faktów ze wcześniejszych rozmów, nieznanych reszcie drużyny

Chciałem też rozegrać coś takiego: w złomie jest cześć, jakiej potrzebują gracze do naprawy własnego earthsleda, ale jej wyjędie wiązałaoby sie z uśmeirceniem żyjącego wewnątrz maszynerii żywiołaka. Wątpię by większość graczy zauwazyła ten wątek.

No co ty! Ja głównie nie chciałem ruszać pojazdu żeby nie zabijać żywiołaka, Ymir (Pseudo) dlatego że obok jest ściana, a Enc nie pamiętam :]. Więc dla mnie kluczowy pozostaje motyw żywiołaka.

Graczom udało się podchwycić niektóre wątki z poprzedniej rozmowy z Głosem [głos wcześniej powiedział, ze oni coś powiedzieli, więc podczas faktycznej rozmowy zrobili to, jezlei wiecie co mam na myśli ;o].

Mówił że już się trzeci raz przedstawiam, więc w scenie w której po raz pierwszy (pod względem chronologicznym) spotykamy Głos Marona d'Kanith przedstawiłem się dwukrotnie :o)

Ta scena tez była IMHO nieudana. Dominowało podejście - to się musi zdarzyć, to odfajkowujemy i idziemy dalej. Nawet nie weszli do kapliczki Suwerennych Zastępów, którą wymyśliłem na poczekaniu ;O]

Nie pamiętam żadnej kapliczki więc nie malkontenć :P


Daimos, przywiązany do Zapadki liną wspinaczki wstepuje na magiczną minę [laboratorium Domu Cannith pracowało nad bronią i miało swoje zabezpiecznenia]. Wybuch, dwaj zbrojnokształtni wirują w powietrzu w różnych kierunkach. Daimos po chwili znów wylatuje w powietrze, mimo okrzyków zapadki. A reszta drużyny - jeszcze przed polem minowym - bierze glaz i SRU! toczy nim przed siebie. Strał w dziesiątkę pod wzlględem dramatyzmu - wszystko wybucha i wielki kawał skały z połową pola minowego [pole lezy na płaskowyzu] wraz z Zapadką zwala się w doł z przeogromnym rumorem.

Szczerze mówiąc to była najlepsza scena sesji. Myślałem że zabiliśmy Zapadkę! (tak po prawdzie to jeszcze nie wiadomo czy żyje, bo w końcu się nie dowiedzieliśmy w związku z nagłą zmianą sceny). Ten moment sesji wykazał przydatność losowania skarbów - gdyby nie tabelka z podręcznika mistrza podziemi nie byłoby liny, a tym samym nie byłoby dynamicznej sceny. Warto dodać że Shahal ledwo dogonił tych dolgrimów!

Pseudo pisze:
kaduceusz pisze:
Paweł wyciągnal Shahalem wątki z poprzednich przygód i rzecz stala się świetnym napędzaczem klimatu.

Super scena. Szczególne gdy Paweł powiedział "a tak naprawdę, to on po prostu wyrzucił 18 na siłę". Bardzo wzruszająca historia Wink .


Zwłaszcza że wyszło na jaw że Shahal pochodzi z Rubieży Eldeen a nie z Droaam. Tam jego plemię przeniosło się dopiero po pojawieniu się trzech Cór Sorakell [ang. Daughters of Sorakell], czyli jak Shahal miał koło 8 lat. W dodatku od najmłodszych lat był sierotą, bo jego rodzice zginęli niedługo po urodzeniu małego Shahala :'-)
Plemię Shahala przez długi czas służyło w armii ogrzego maga Tzaryan Raac'a. Po zabiciu wodza plemienia gnolli nasz bohater musiał opuscić swe plemię, a w efekcie również Droaam. To wykazuje dlaczego Shahal nie lubi goblinów, nie przepada za innymi gnollami i "kocha Brelanda".

kaduceusz, zapomniałeś napisać, że w czasie rozmowy z Zapadką wyszło na jaw, że została stworzona dopiero po Last War.

Shahal mógł dorzucić do tego trochę swojej wiedzy o Zapadce, gdyby nie fakt że wtedy był z Daimosem poza obozowiskiem, zajęty tropieniem tajemniczych oddziałów. Nie powiem co by wiedział, żeby nie spoilerować najfajniejszych wątków przez forum - może to jeszcze wyjdzie na przyszłych sesjach.
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

ndz kwie 02, 2006 6:29 pm

Pseudo pisze:
Kiedy Ty wreszcie nauczysz się imienia mojej postaci? :


:-P

Pseudo pisze:
Generalnie były dobre proporcje walki w stosunku do reszty sesji


Encu po sesji mówił, ze jego zdaniem było za duzo walki, ale podkreślam - z Carcass crabem wcale nie trzeba walczyć - na początku walki podkreślalem, że macha szczypcami, by odgonić natręta.

Pseudo pisze:
kaduceusz, zapomniałeś napisać, że w czasie rozmowy z Zapadką wyszło na jaw, że została stworzona dopiero po Last War.


Racja. Fakt ten jest o tyle ważny, że po zakończeniu Ostatniej Wojny Edykt Tronowy zawarty w Korth zakazał budowania nowych zbrojnokształtnych - zamknięto wszystkie działające kuźnie. W związku z tymi dziwnymi rewelacjami w którymś momencie sesji padał z ust jednego za graczy sugestia, że być może Zapadka była już na Pogorzelisku - wcale nie tak bezsensowna jak to się może na pierwszy rzut oka wydawać, bo plotki głoszą, że Władca Ostrzy połozył łapy na wielu laboratoriach Domu Cannith [dom wywodził się z Cyry, a jego główna siedziba - Miasto Wytwórstwa lezy w centrum Pogorzeliska].

Jeżeli już jesteśmy przy Zapadce to chwaliła się ona, że zna się na fałszerstwie - niezbyt typowa umiejętność, jak na zbrojnokształtnego.

PeDeki:

Po sesji trzeba przyznać pedeki - stary erpegowy zwyczaj :-) Dałem odowiednio 1200, 1600 i 1800 Encowi, Pseudo i Pawłowi. Podstawę wyliczyłem z tabelki [pedeki za pokonanych wrogów] i zwyczajowo ewentualne drugie tyle przyznałem wedle swojego widzimisię. Shahal dostał najwięcej - raz, ze zabił dodatkowo sam dwóch golgrimów [podczas sceny ratowania Zapadki] - dwa, że cudnie trafiał w moje zapatrywania [spowodował świetną pogadankę na początku, brawurowo przechwycił scenę z polem minowym]. Pseudo miał kilka fajnych kwestii [np. z Zapadką :-] i sie nie potknął.

Co do encowego Daimosa to zauważyłem kuriozalną korelację. Podczas sesji miałem wrażenie, ze własnie Encu bawi się najgorzej. Jak to określił w pewnym momencie Pseudo "Encu jak widze przyjął podejście - idę dalej i czekam aż ten zły zginie" - czyli niezadowolenie z railroadu przełożył na olewający stosunek względem otoczenia. Cwaniacka rozmowa z Głosem przy pierwszym spotkaniu tez nie przypadła mi do gustu - myślę, że to sprawa rozjeżdżających się nam priorytetów. Encu prowadzi swoją postać jak rasowy gamista i nawet w rozmowie z Głosem chce wygrać. U mnie gamizm jest na ostatnim miejscu i w takiej sytuacji postawiłbym raczej na eksplorację sytuacji. w rozmowie po sesji Enc mówił tez, ze walki były za gęsto - dla mnie rzecz naturalna na arcyniebezpiecznym Pogorzelisku ale z perspektywy gamistycznej budowy przygody faktycznie gracze dość szybko zostali pozbawieni połowy zasobów [tu w postaci hapeków] - także w sumie racja. No i mamy dziwną sytuację - ktoś się najsłabiej bawi -> dostaje za to najmniej pedeków. Trochę to głupie, przyznaję, więc polecam druzynie poważne przemyślenie idei kluczy z The Shadows of Yesterday.

Zmiany w mechanice:

Ostatecznie ze względu na nieobecność Przemka nie zmienialiśmy nic - Armour as Damage Reduction przetestujemy na następnej sesji.
 
Anonim_1

ndz kwie 02, 2006 6:59 pm

Skomentuję na tą chwilę PeDeki.

Czy byłem niezadowolony podczas sesji? W niewielkiej części tak, ale nie do końca z powodów wymienionych przez Ciebie (railorading mnie wkurzył, ale dopiero pod koniec, w scenie ze ślepym, mackowatym potworem, którego odegrałeś, jakby miał być kolejnym przeciwnikiem do pokonania - mając dość potyczek wypaliłem z zagadką).

Daimos nie miał pojęcia o przeszłości drużyny, więc ze zrozumiałych przyczyn nie mógł włączyć się w rozmowy o przeszłości, układać istniejących wątków kampanii, czy też zakrzyczeć "to się łączy!". Będąc pozbawionym pamięci nie mógł wspominać swojej przeszłości - zresztą w moim odczuciu taka wylewność z mechanicznych słów zbrojnokształtnego, w dodatku zawodowego żołnierza byłaby mocnym wyjściem poza rolę. Zamiast generała pojawiłby się na sesji melancholik Daimos. Odgrywana przeze mnie postać jest w pełni tego słowa znaczeniu głupia - Intelekt 6 i Roztropność 9 raczej przemawiają za prostymi rozwiązaniami, najlepiej sprawdzonymi w przeszłości i uznanymi jako niezawodne. Postać z amnezją, ze zrozumiałych powodów, dysponuje niewielkim zasobem środków - stąd ignorowanie Głosu, który w moim odczuciu bardziej przeszkadzał, niż radził oraz bieg w stronę złudnej bitwy między zbrojnokształtnymi a dolgrimami.

Krótko mówiąc - bawiłem się dobrze (najlepiej chyba ze wszystkich trzech dotychczas granych sesji). Priorytetem nie była dla mnie "wygrana" (kraba nie zaatakowałem dlatego, że chciałem wygrać, ale dlatego, że przeżuwał głowę dowódcy elfów - miałem nadzieję znaleźć przy ciele jakieś papiery i dowiedzieć się, co robili na terenie Pogorzeliska), ale właśnie odgrywanie bohatera. Wiarygodne odgrywanie bohatera.
 
Awatar użytkownika
Pseudo
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 58
Rejestracja: czw lut 17, 2005 1:06 pm

ndz kwie 02, 2006 7:17 pm

kaduceusz pisze:
Encu po sesji mówił, ze jego zdaniem było za duzo walki


A zazwyczaj to przecież ja na to narzekam!

kaduceusz pisze:
Cwaniacka rozmowa z Głosem przy pierwszym spotkaniu tez nie przypadła mi do gustu - myślę, że to sprawa rozjeżdżających się nam priorytetów. Encu prowadzi swoją postać jak rasowy gamista i nawet w rozmowie z Głosem chce wygrać.


Nigdy nie widziałem Enca grającego inną postacią więc mogę się mylić, ale przypuszczam, że to po prostu Daimos ma trudny charakter. Przynajmniej tę konkretną rozmowę można tak usprawiedliwić

kaduceusz pisze:
Pseudo [...] sie nie potknął.


Que?
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

ndz kwie 02, 2006 7:42 pm

ShadEnc pisze:
railorading mnie wkurzył, ale dopiero pod koniec, w scenie ze ślepym, mackowatym potworem, którego odegrałeś, jakby miał być kolejnym przeciwnikiem do pokonania - mając dość potyczek wypaliłem z zagadką).


To jesteśmy kwita we wkurzaniu, bo pomysł z zagadką był IMHO wkurzający i jako komediowy nie pasował do zaproponowanej konwencji. :-P

A z potworem nie miało być potyczki... jeszcze nie teraz :-P

Swoją drogą jeszcze nie widziałem, zeby gracze kiedyś cofneli się widząc na horyzoncie zbliżającą się walkę :-> Króluje podejście: "Jest walka? To znaczy, ze scenariusz tak przewiduje. Za mną! Hurrrrraaa!".

Odgrywana przeze mnie postać jest w pełni tego słowa znaczeniu głupia - Intelekt 6 i Roztropność 9 raczej przemawiają za prostymi rozwiązaniami


To co mi się podobało:

- scena z polem minowym:
Zapadka: Nie ruszaj się!
Daimos: Dalczego?
Zapadka: [zirytowana] Zrob, krok to sam się przekonasz!
Encu [grając Daimosem]: Robię krok.
MG: BOOM!!!

- scena po tym jak Daimos jako jedyny wygrzebał się z rumorowiska i zaczął kopać w poszukiwaniu swoich towarzyszy. Odkrywa jakieś ciałą tylko z grubsza przypominające Nowego, Bastiana czy Rotena - ale zazaz zakłada, ze oni zginęli [i wspomina o tym w nastepnych scenach]. Nawet pomimo tuzina innych ciał, które wykopał po drodze.

stąd ignorowanie Głosu, który w moim odczuciu bardziej przeszkadzał, niż radził oraz bieg w stronę złudnej bitwy między zbrojnokształtnymi a dolgrimami.


A widzisz. Moim zdaniem problem lezy w stylistyce wypowiedzi. Chwilowo Daimos przypomina raczej szefa drużyny A niz generała Armii. Spróbuj poczarwać coś ze slangiem wojskowym zbrojnokształtnych, ktory Daimos przypomniał sobie na jednej z poprzednich sesji. Gdybyś powiedział coś w stylu: "Ten nietypowy cywil nie przysłuży się wykonaniu naszej misji. Radzę by odddział go zignorował" - od razu brzmiałoby inaczej a przy okazji lepiej oddało Twoje odczucia względem Głosu.

Słowniczek Zbrojnokształtnych, fragment:
[Dom Cannith opracował jednolity program szkoleniowy by żołnierzami łatwiej dało się dowodzić.]
Kamrat - ktoś z kim walczysz, ma kim można w 100% polegać.
Sojusznik - ktoś kto ci pomaga, ale moze zmienić stronę [doza nieufności stąd, ze oddziały najemników lubily w klucziwych bitwach Ostatniej Wojny zmieniać strony]
Cywil - ktoś nieważny z wojskowego punktu widzenia
Wróg - wiadomo
Oddział
Misja
itp.

Możesz wymyślić jakieś własne. Albo zerknąć do Magic of Eberron, tam w rozdziale o zbrojnokształtnych są jakieś dodatkowe, których nie pamiętam.

Biorąc pod uwagę te cechy mam wrażenie, ze Daimos jest jednak zbyt cwany. Ja, gdybym go grał, czasami coś bym pomylił, co jakiś czas poddał dyskusję, a przede wszystkim stosował dużo żargonu i argumentów w stylu "w wojsku się to inaczej robi". Ja go widze jako pozbawionego polotu Trepa, który kiedyś był sprytne, ale teraz, po tym wgniecieniu czachy, już taki sprytny nie jest. I wcale bym się nie obraził za nieco więcej melancholika :->

Pseudo pisze:
[się nie potknął]Que?


Nie odwalał kichy sprzecznej z zaproponowanym klimatem sesji :-P

[walki]

No na razie jest 2/1 że walk było akuratnio, ale jeżeli taka jest wola ogółu, to się zredukuje. Dam mniej, ale ostrzejszych :oP
Ostatnio zmieniony pn kwie 03, 2006 1:13 am przez kaduceusz, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Anonim_1

ndz kwie 02, 2006 8:01 pm

kaduceusz pisze:
To jesteśmy kwita we wkurzaniu, bo pomysł z zagadką był IMHO wkurzający i jako komediowy nie pasował do zaproponowanej konwencji. :-P

To nie ja odegrałem mackowatego potwora w sposób "ssspadajcie aalbo waaaam przzzywalę" :P

kaduceusz pisze:
Chwilowo Daimos przypomina raczej szefa drużyny A niz generała Armii.

Twoim zdaniem ma zachowywać się jak generał, mimo ograniczenia Int do 6 i Wis do 9 (z pewnością nieodwracalnego) i utraty wspomnień (przede wszystkim doświadczenia)? Na tą chwilę odgrywam go jak trepa, bo jedyne doświadczenia, jakie posiada to szczątki sprzed wojny i kilka miesięcy (m.in. z miotłą, jak podczas spotkania drużyny). Daimos dopiero odkrywa, kim był.

kaduceusz pisze:
Słowniczek Zbrojnokształtnych, fragment:

Przy słowniczku warto zatrzymać się na moment. Nie ukrywałem, że zwroty stosowane przez drużynę brzmią dla mnie obco (personalnie, mnie jako graczowi, "kamraty" przez gardło nie bardzo chcą przejść). Wezmę sobie radę odnośnie wojskowej kminy do serca, ale raczej projektując własną, niż stosując "oficjalną".

kaduceusz pisze:
Ja, gdybym go grał, czasami coś bym pomylił, co jakiś czas poddał dyskusję, a przede wszystkim stosował dużo żargonu i argumentów w stylu "w wojsku się to inaczej robi".

Scena z biegiem na pomoc zbrojnokształtnym nie była pomyłką? Motyw w chodzeniem po polu minowym było znakomitym zagraniem taktycznym? W tych dwóch scenach, przy odrobinie pecha, mogłem pożegnać się z postacią. Jeśli sądzisz, że popełniałem za mało błędów i powinienem ryzykować życiem Daimosa jeszcze bardziej, da się zrobić. Tylko żebyś mi nie kazał za 2 sesje losować nowej postaci :razz:

Odnośnie trepa: Daimos ma amnezję, cholernie wielki problem. Traktuję utratę pamięci nie tylko jako brak możliwości powiedzenia "10 lat temu, podczas bitwy o xxx zastosowałem manewr XC-100, ruszając lewą flanką wzdłuż wektora 2i 3j...", ale przede wszystkim jako brak doświadczenia wojskowego, wyczyszczenie dysku twardego wiążące się z koniecznością zdobycia nowych danych. Swoją drogą, mechanika (w sensie posiadanego poziomu, niskich współczynników mentalnych) współgra nieźle z tą interpretacją w przeciwieństwie do wersji z częścią wspomnień zachowanych w podświadomości.
 
Awatar użytkownika
Pudłacz
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 41
Rejestracja: pn mar 20, 2006 11:19 pm

pn kwie 03, 2006 12:34 am

Enc pisze:
Scena z biegiem na pomoc zbrojnokształtnym nie była pomyłką? Motyw w chodzeniem po polu minowym było znakomitym zagraniem taktycznym? W tych dwóch scenach, przy odrobinie pecha, mogłem pożegnać się z postacią. Jeśli sądzisz, że popełniałem za mało błędów i powinienem ryzykować życiem Daimosa jeszcze bardziej, da się zrobić. Tylko żebyś mi nie kazał za 2 sesje losować nowej postaci Razz


Oczywiście że to były znakomite sceny! Dla przykładu ja byłbym w stanie zaryzykować życie postaci po to aby stało się coś niesamowitego, pojawiła genialna scena. W rpgach nie trzeba wygrać/przeżyć ale trzeba stworzyć swoimi działaniami dobrą fabułę :o) (Ja jestem w stanie przegrać o ile mógłbym to zrobić z klasą. A już najlepiej to przeżyć z klasą uchodząc o krok od śmierci - vide my po walce z królem Lheshem Haruukiem, gdzie większość drużyny zginęła)
 
Anonim_1

pn kwie 03, 2006 12:44 am

Właśnie w tym rzecz, by nie robić głupot bez powodu. Mogę zaryzykować minę lub dwie :razz: , dać się zabić podczas szaleńczej szarży na pomoc atakowanym towarzyszom, ale samo robienie głupot, bez dobrego efektu fabularnego mija się z celem, prawda?
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

pn kwie 03, 2006 1:05 am

ShadEnc pisze:
To nie ja odegrałem mackowatego potwora w sposób "ssspadajcie aalbo waaaam przzzywalę" :P


:-P To miało być "ossssstrzegam wassss, zawróćcie" :-P

Twoim zdaniem ma zachowywać się jak generał, mimo ograniczenia Int do 6 i Wis do 9 (z pewnością nieodwracalnego) i utraty wspomnień (przede wszystkim doświadczenia)?


Tak. Właśnie moim zdaniem ma zachowywać się jak ktoś, kto jest cholernie mocno przekonany, że jest generałem [przezył smierć kliniczną i to praktycznie jedyne co zapamiętał to fakt bycia generałem]. Zatem powinien próbowac dowodzić, rządzić się i próbować dowodzić ;-) swego... ale już nie jest taki dobry jak kiedyś i nie daje rady. Tak to widzę. A ten zajebisty bystrzak [swoją drogą gratuluję en wygranych pyskówek ;o] do mojego idelanego obrazu niezbyt pasuje :-P

Chodzi mi tu głównie o dialogi, co wypada podkreślić, bo widzę, ze powyżej niezbyt się zrozumieliśmy. Jako, ze mam spore ciągoty do symulacjonizmu, to ta warstwa gry, najbardziej zanurzona w świecie jest dla mnie niezwykle ważna.

Wezmę sobie radę odnośnie wojskowej kminy do serca, ale raczej projektując własną, niż stosując "oficjalną".


Droga wolna. To nawet wskazane:
1. Daimosowi wszystko sie pomieszało w wyniku amnezji
2. Być moze w swoim czasie on sam tworzył ten słownik
3. Stary model moze operować na starszych komendach.

Scena z biegiem na pomoc zbrojnokształtnym nie była pomyłką? Motyw w chodzeniem po polu minowym było znakomitym zagraniem taktycznym?


Hey, pole minowe już doceniłem, a do biegu przez most niczego nie mam, co to za nieczyste chwyty? :-)

W tych dwóch scenach, przy odrobinie pecha, mogłem pożegnać się z postacią. Jeśli sądzisz, że popełniałem za mało błędów i powinienem ryzykować życiem [...] da się zrobić.


Nie dramatyzuj, przy tylu hapekach wejście na minę za 2k10 to nie tragedia :oP

Jak wyżej - do przytłaczającej większości zagrań/działań Daimosa nie mogę się przyczepić. Chodzi mi o gieenesowski kolor ;-)

A to, że on jest niezniszczalny to łyknę, choć z trudem :-P

Traktuję utratę pamięci nie tylko jako brak możliwości powiedzenia "10 lat temu, podczas bitwy o xxx zastosowałem manewr XC-100, ruszając lewą flanką wzdłuż wektora 2i 3j..."


:-) He he he. Stary, widzisz, stara szkoła odgrywania postaci więzi :-P A właściwie dlaczego niemiałbyś w pewnym momencie powiedzieć: "Kamraci! To wygądało dokładnie tak jak bitwa o Przełęcz Rogową! ... Chyba. To znaczy tak mi się wydaje... Choć, w sumie nie jestem pewien." To jest propozycja jakiejś wizji przeszłości, któa mogę podchwycić, albo nie. Ustaliliśmy już wspólnie, ze odkrywanie przeszłości generała jest jego wątkiem przewodnim - dlaczego gracz niemiałby go współtworzyć, proponować jakieś rozwiązania wedle swojego widzimisię? MG, do którego ostatecznie i tak należy decyzja może przeciez fakty, które mu się nie podobają przemienić w majaczenia uszkodzonego zbrojnokształtnego. Jako narratywista z przekonań zachęcam do takiego podejścia.

Swoją drogą, mechanika (w sensie posiadanego poziomu, niskich współczynników mentalnych) współgra nieźle z tą interpretacją w przeciwieństwie do wersji z częścią wspomnień zachowanych w podświadomości.


Zgodnie z tym tokiem myślenie nie masz żadnych szans na odzyskanie pamięci, bo podnoszenie atrybutu jest co 4 poziomy ;-)

No ale zgoda, takie podejście jest też do zaakceptowania. Twoja wola.
 
Anonim_1

pn kwie 03, 2006 1:14 am

kaduceusz pisze:
A ten zajebisty bystrzak [swoją drogą gratuluję en wygranych pyskówek ;o] do mojego idelanego obrazu niezbyt pasuje :-P

Myślę, że Charyzma 14 i ciężko wydane rangi w Dyplomacji zobowiązują do prowadzenia bitew nie tylko w sferze "ciała". Nie potrafię pogodzić wysokiej Cha i niskich Int, Wis inaczej, niż w roli cwaniaka, który mówi mało, ale od czasu do czasu wali ciętymi ripostami ("Jesz to jedz"), zasadniczo podejmującego różne, w tym błędne decyzje. To, co proponujesz wydaje mi się bardziej "Ja Tarzan, dowodzić kiedyś armia. Wielka armia!".

kaduceusz pisze:
Hey, pole minowe już doceniłem, a do biegu przez most niczego nie mam, co to za nieczyste chwyty?

Twierdziłeś chyba, że nie popełniam błędów, prawda?

kaduceusz pisze:
Nie dramatyzuj, przy tylu hapekach wejście na minę za 2k10 to nie tragedia :oP

Po pierwszej minie zostało mi tych hapeków około 30stu, więc faktycznie - jedna mina by mnie nie poszatkowała. Mogłem za to wylądować na drugiej (nawet chyba turlałem, czy nie trafię na kolejną) i detonować je jedna za drugą... a to raczej by skończyło się śmiertelnie.

kaduceusz pisze:
Chodzi mi o gieenesowski kolor ;-)

Nie wiem o czym piszesz. Nie interesuję się teorią RPG, orientuję się tylko, czym jest g-n-s, ale nie podporządkowuję ścisłemu trójpodziałowi.

kaduceusz pisze:
Zgodnie z tym tokiem myślenie nie masz żadnych szans na odzyskanie pamięci, bo podnoszenie atrybutu jest co 4 poziomy ;-)

Zgadza się.
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

pn kwie 03, 2006 1:35 am

ShadEnc pisze:
kaduceusz pisze:
Zgodnie z tym tokiem myślenie nie masz żadnych szans na odzyskanie pamięci, bo podnoszenie atrybutu jest co 4 poziomy ;-)

Zgadza się.


Pozostawanie w ścisłej zgodzie z podręcznikiem nie jest moim priorytetem, ale zobaczmy co podręcznik mówi o kombinacji niskie: roztropność i intelekt, wysoka charyzma.

Enc pisze:
Myślę, że Charyzma 14 i ciężko wydane rangi w Dyplomacji zobowiązują do prowadzenia bitew nie tylko w sferze "ciała". Nie potrafię pogodzić wysokiej Cha i niskich Int, Wis inaczej, niż w roli cwaniaka


Przypomnialem sobie o takiej notce w podreczniku gracza:

autor Podręcznika gracza pisze:
[str. 10]Bohater o niskim Intelekcie źle wymawia i stosuje słowa, ma kłopoty z podażaniem za wskazowkami lub cięzko przychodzi mu zrozumienie dowcipu.
[...]
Bohater o niskiej wartości Roztropności może być pochopny, nieroztropny, nieodpowiedzialny lub "poza nawiasem".
Postać o wysokiej charyźmie może być atrakcyjna, olśniewająca, przystojna i pewna siebie. Bohater o wysokiej Charyźmie, lecz niskim Intelekcie, może uchodzić za znającego się na rzeczy, dopóki nie napotka prawdziwego eksperta. Charyzmatyczna postać o niskiej Roztropności może być popularna, lecz nie wie, kim są jej prawdziwi przyjaciele.


Tyle podręcznik.

Rozumiem wydatek na Dyplomację - Twoje prawo. Ale jezeli to ma być drużyna A to niech przynajmniej mówi żołnierskim slangiem. ;-)

To, co proponujesz wydaje mi się bardziej "Ja Tarzan, dowodzić kiedyś armia. Wielka armia!".


Mój bohater jest dramatycznie rozdarty między dawną wielkością a ponurą teraźniejszością :oP Howgh.

Encu pisze:
kaduceusz pisze:
Hey, pole minowe już doceniłem, a do biegu przez most niczego nie mam, co to za nieczyste chwyty?

Twierdziłeś chyba, że nie popełniam błędów, prawda?


Napisałem:

kadu pisze:
...Daimos jest jednak zbyt cwany. Ja, gdybym go grał, czasami coś bym pomylił, co jakiś czas poddał dyskusję, a przede wszystkim stosował dużo żargonu i argumentów w stylu "w wojsku się to inaczej robi".


[Pole minowe]

Racja. Przyznaję, mogłeś zginąć. Patrzać na niedawny zgon Ezghara mogę nawet powiedzieć, że to byłoby w moim stylu - tak uśmiercić postać. :-P

Encu pisze:
kaduceusz pisze:
Chodzi mi o gieenesowski kolor ;-)
Nie wiem o czym piszesz. Nie interesuję się teorią RPG, orientuję się tylko, czym jest g-n-s, ale nie podporządkowuję ścisłemu trójpodziałowi.


Kolor - szczegóły, niuanse i inne elementy sesji, które składają się na klimat, stylistykę, powiedzmy konwencję. Dla mniej malarzy a bardziej kucharzy odpowiedniejsze będzie chyba słowo smaczki. :-)

Patrz mój post w temacie o słowniku.
 
Anonim_1

pn kwie 03, 2006 10:37 am

kaduceusz pisze:
Ale jezeli to ma być drużyna A to niech przynajmniej mówi żołnierskim slangiem. ;-)

Okej, możemy przyjąć Twoją interpretację (tzn. zachowanie części wspomnień) jako oficjalną - dla mnie jest to nawet wygodniejsze, bo raz, że będę mógł wrzucać swoje wstawki i dwa, że postać nie będzie musiała być odgrywana po części jak dziecko.

P.S. Czy w Twojej "wizji" Daimosa jest miejsce na toczone i wygrywane od czasu do czasu pyskówki, czy mam raczej dziamać mniej sensownie i mylić słowa?
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

pn kwie 03, 2006 12:27 pm

ShadEnc pisze:
Czy w Twojej "wizji" Daimosa jest miejsce na toczone i wygrywane od czasu do czasu pyskówki, czy mam raczej dziamać mniej sensownie i mylić słowa?


Powiem tak: "Siedzisz? To siedź" było idealne ;-)

Mylenie słów jest fajne, ale tylko od czasu do czasu - Paweł nie tak dawno temu miał tylko pół rangi we wspólnym i działało to fajnie, ale na dluzszą metę zdecydowaliśmy, że może już dokupić pełną znajomość języka.

Poza tym postać jest Twoja - grasz nią jak chcesz. Ja Ci tylko napisałem co imho byłoby warte pedekow. Zawsze możemy przejść na klucze i wtedy problem znika, bo pedeki przyznają się niejako same w wyniku działań graczy.

A propos tekstów proponuję posesyjne wspominanie co lepszych :-)
Póki co przypominam sobie:
Ostatnio: Dowcip Zapadki :-P
Poszukiwania Whiteearth: "Kłóciec"
Różany kamieniołom "Siedzisz, to siedź."
Tradycje Rhukaan Draal "Czeka ich katastrofa demograficzna." [Shahal po tym jak goblińskie dzieci obrzucały druzynę błotem i odpadkami w czasie rytuału pokuty]
Pierwsze kroki w stolicy Darguun: "Spokojnie, nie chcemy walki" [Shahal tuż po zdzieleniu półelfa z drużyny Zavrana płazem wiecza po głowie]
Sowoniedźwiedzie: "Co wy zrobiliście? Zabiliście potwora." [wieśniacy pod koniec przygody sami nie wiedzieli czego chcieli :o]

Ktoś sobie coś więcej przypomina? :-)
 
Anonim_1

pn kwie 03, 2006 12:41 pm

Ja Ci tylko napisałem co imho byłoby warte pedekow.

Z tym, że trochę pogubiłeś się w zeznaniach. W sumie obaj się pogubiśmy :razz:

BTW, mam pytanie i propozycję odnośnie sesji - co powiecie na zrzutę po 1-1,50 pln na chleb, ketchup i pół kilo pasztetowej? Majątek to nie jest a zawsze milej będzie mieć co przegryźć na sesji. No, dodatkowo zniknie problem "kamiennych bułek" :wink:

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości