Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

ndz kwie 02, 2006 7:42 pm

ShadEnc pisze:
railorading mnie wkurzył, ale dopiero pod koniec, w scenie ze ślepym, mackowatym potworem, którego odegrałeś, jakby miał być kolejnym przeciwnikiem do pokonania - mając dość potyczek wypaliłem z zagadką).


To jesteśmy kwita we wkurzaniu, bo pomysł z zagadką był IMHO wkurzający i jako komediowy nie pasował do zaproponowanej konwencji. :-P

A z potworem nie miało być potyczki... jeszcze nie teraz :-P

Swoją drogą jeszcze nie widziałem, zeby gracze kiedyś cofneli się widząc na horyzoncie zbliżającą się walkę :-> Króluje podejście: "Jest walka? To znaczy, ze scenariusz tak przewiduje. Za mną! Hurrrrraaa!".

Odgrywana przeze mnie postać jest w pełni tego słowa znaczeniu głupia - Intelekt 6 i Roztropność 9 raczej przemawiają za prostymi rozwiązaniami


To co mi się podobało:

- scena z polem minowym:
Zapadka: Nie ruszaj się!
Daimos: Dalczego?
Zapadka: [zirytowana] Zrob, krok to sam się przekonasz!
Encu [grając Daimosem]: Robię krok.
MG: BOOM!!!

- scena po tym jak Daimos jako jedyny wygrzebał się z rumorowiska i zaczął kopać w poszukiwaniu swoich towarzyszy. Odkrywa jakieś ciałą tylko z grubsza przypominające Nowego, Bastiana czy Rotena - ale zazaz zakłada, ze oni zginęli [i wspomina o tym w nastepnych scenach]. Nawet pomimo tuzina innych ciał, które wykopał po drodze.

stąd ignorowanie Głosu, który w moim odczuciu bardziej przeszkadzał, niż radził oraz bieg w stronę złudnej bitwy między zbrojnokształtnymi a dolgrimami.


A widzisz. Moim zdaniem problem lezy w stylistyce wypowiedzi. Chwilowo Daimos przypomina raczej szefa drużyny A niz generała Armii. Spróbuj poczarwać coś ze slangiem wojskowym zbrojnokształtnych, ktory Daimos przypomniał sobie na jednej z poprzednich sesji. Gdybyś powiedział coś w stylu: "Ten nietypowy cywil nie przysłuży się wykonaniu naszej misji. Radzę by odddział go zignorował" - od razu brzmiałoby inaczej a przy okazji lepiej oddało Twoje odczucia względem Głosu.

Słowniczek Zbrojnokształtnych, fragment:
[Dom Cannith opracował jednolity program szkoleniowy by żołnierzami łatwiej dało się dowodzić.]
Kamrat - ktoś z kim walczysz, ma kim można w 100% polegać.
Sojusznik - ktoś kto ci pomaga, ale moze zmienić stronę [doza nieufności stąd, ze oddziały najemników lubily w klucziwych bitwach Ostatniej Wojny zmieniać strony]
Cywil - ktoś nieważny z wojskowego punktu widzenia
Wróg - wiadomo
Oddział
Misja
itp.

Możesz wymyślić jakieś własne. Albo zerknąć do Magic of Eberron, tam w rozdziale o zbrojnokształtnych są jakieś dodatkowe, których nie pamiętam.

Biorąc pod uwagę te cechy mam wrażenie, ze Daimos jest jednak zbyt cwany. Ja, gdybym go grał, czasami coś bym pomylił, co jakiś czas poddał dyskusję, a przede wszystkim stosował dużo żargonu i argumentów w stylu "w wojsku się to inaczej robi". Ja go widze jako pozbawionego polotu Trepa, który kiedyś był sprytne, ale teraz, po tym wgniecieniu czachy, już taki sprytny nie jest. I wcale bym się nie obraził za nieco więcej melancholika :->

Pseudo pisze:
[się nie potknął]Que?


Nie odwalał kichy sprzecznej z zaproponowanym klimatem sesji :-P

[walki]

No na razie jest 2/1 że walk było akuratnio, ale jeżeli taka jest wola ogółu, to się zredukuje. Dam mniej, ale ostrzejszych :oP
Ostatnio zmieniony pn kwie 03, 2006 1:13 am przez kaduceusz, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Anonim_1

ndz kwie 02, 2006 8:01 pm

kaduceusz pisze:
To jesteśmy kwita we wkurzaniu, bo pomysł z zagadką był IMHO wkurzający i jako komediowy nie pasował do zaproponowanej konwencji. :-P

To nie ja odegrałem mackowatego potwora w sposób "ssspadajcie aalbo waaaam przzzywalę" :P

kaduceusz pisze:
Chwilowo Daimos przypomina raczej szefa drużyny A niz generała Armii.

Twoim zdaniem ma zachowywać się jak generał, mimo ograniczenia Int do 6 i Wis do 9 (z pewnością nieodwracalnego) i utraty wspomnień (przede wszystkim doświadczenia)? Na tą chwilę odgrywam go jak trepa, bo jedyne doświadczenia, jakie posiada to szczątki sprzed wojny i kilka miesięcy (m.in. z miotłą, jak podczas spotkania drużyny). Daimos dopiero odkrywa, kim był.

kaduceusz pisze:
Słowniczek Zbrojnokształtnych, fragment:

Przy słowniczku warto zatrzymać się na moment. Nie ukrywałem, że zwroty stosowane przez drużynę brzmią dla mnie obco (personalnie, mnie jako graczowi, "kamraty" przez gardło nie bardzo chcą przejść). Wezmę sobie radę odnośnie wojskowej kminy do serca, ale raczej projektując własną, niż stosując "oficjalną".

kaduceusz pisze:
Ja, gdybym go grał, czasami coś bym pomylił, co jakiś czas poddał dyskusję, a przede wszystkim stosował dużo żargonu i argumentów w stylu "w wojsku się to inaczej robi".

Scena z biegiem na pomoc zbrojnokształtnym nie była pomyłką? Motyw w chodzeniem po polu minowym było znakomitym zagraniem taktycznym? W tych dwóch scenach, przy odrobinie pecha, mogłem pożegnać się z postacią. Jeśli sądzisz, że popełniałem za mało błędów i powinienem ryzykować życiem Daimosa jeszcze bardziej, da się zrobić. Tylko żebyś mi nie kazał za 2 sesje losować nowej postaci :razz:

Odnośnie trepa: Daimos ma amnezję, cholernie wielki problem. Traktuję utratę pamięci nie tylko jako brak możliwości powiedzenia "10 lat temu, podczas bitwy o xxx zastosowałem manewr XC-100, ruszając lewą flanką wzdłuż wektora 2i 3j...", ale przede wszystkim jako brak doświadczenia wojskowego, wyczyszczenie dysku twardego wiążące się z koniecznością zdobycia nowych danych. Swoją drogą, mechanika (w sensie posiadanego poziomu, niskich współczynników mentalnych) współgra nieźle z tą interpretacją w przeciwieństwie do wersji z częścią wspomnień zachowanych w podświadomości.
 
Awatar użytkownika
Pudłacz
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 41
Rejestracja: pn mar 20, 2006 11:19 pm

pn kwie 03, 2006 12:34 am

Enc pisze:
Scena z biegiem na pomoc zbrojnokształtnym nie była pomyłką? Motyw w chodzeniem po polu minowym było znakomitym zagraniem taktycznym? W tych dwóch scenach, przy odrobinie pecha, mogłem pożegnać się z postacią. Jeśli sądzisz, że popełniałem za mało błędów i powinienem ryzykować życiem Daimosa jeszcze bardziej, da się zrobić. Tylko żebyś mi nie kazał za 2 sesje losować nowej postaci Razz


Oczywiście że to były znakomite sceny! Dla przykładu ja byłbym w stanie zaryzykować życie postaci po to aby stało się coś niesamowitego, pojawiła genialna scena. W rpgach nie trzeba wygrać/przeżyć ale trzeba stworzyć swoimi działaniami dobrą fabułę :o) (Ja jestem w stanie przegrać o ile mógłbym to zrobić z klasą. A już najlepiej to przeżyć z klasą uchodząc o krok od śmierci - vide my po walce z królem Lheshem Haruukiem, gdzie większość drużyny zginęła)
 
Anonim_1

pn kwie 03, 2006 12:44 am

Właśnie w tym rzecz, by nie robić głupot bez powodu. Mogę zaryzykować minę lub dwie :razz: , dać się zabić podczas szaleńczej szarży na pomoc atakowanym towarzyszom, ale samo robienie głupot, bez dobrego efektu fabularnego mija się z celem, prawda?
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

pn kwie 03, 2006 1:05 am

ShadEnc pisze:
To nie ja odegrałem mackowatego potwora w sposób "ssspadajcie aalbo waaaam przzzywalę" :P


:-P To miało być "ossssstrzegam wassss, zawróćcie" :-P

Twoim zdaniem ma zachowywać się jak generał, mimo ograniczenia Int do 6 i Wis do 9 (z pewnością nieodwracalnego) i utraty wspomnień (przede wszystkim doświadczenia)?


Tak. Właśnie moim zdaniem ma zachowywać się jak ktoś, kto jest cholernie mocno przekonany, że jest generałem [przezył smierć kliniczną i to praktycznie jedyne co zapamiętał to fakt bycia generałem]. Zatem powinien próbowac dowodzić, rządzić się i próbować dowodzić ;-) swego... ale już nie jest taki dobry jak kiedyś i nie daje rady. Tak to widzę. A ten zajebisty bystrzak [swoją drogą gratuluję en wygranych pyskówek ;o] do mojego idelanego obrazu niezbyt pasuje :-P

Chodzi mi tu głównie o dialogi, co wypada podkreślić, bo widzę, ze powyżej niezbyt się zrozumieliśmy. Jako, ze mam spore ciągoty do symulacjonizmu, to ta warstwa gry, najbardziej zanurzona w świecie jest dla mnie niezwykle ważna.

Wezmę sobie radę odnośnie wojskowej kminy do serca, ale raczej projektując własną, niż stosując "oficjalną".


Droga wolna. To nawet wskazane:
1. Daimosowi wszystko sie pomieszało w wyniku amnezji
2. Być moze w swoim czasie on sam tworzył ten słownik
3. Stary model moze operować na starszych komendach.

Scena z biegiem na pomoc zbrojnokształtnym nie była pomyłką? Motyw w chodzeniem po polu minowym było znakomitym zagraniem taktycznym?


Hey, pole minowe już doceniłem, a do biegu przez most niczego nie mam, co to za nieczyste chwyty? :-)

W tych dwóch scenach, przy odrobinie pecha, mogłem pożegnać się z postacią. Jeśli sądzisz, że popełniałem za mało błędów i powinienem ryzykować życiem [...] da się zrobić.


Nie dramatyzuj, przy tylu hapekach wejście na minę za 2k10 to nie tragedia :oP

Jak wyżej - do przytłaczającej większości zagrań/działań Daimosa nie mogę się przyczepić. Chodzi mi o gieenesowski kolor ;-)

A to, że on jest niezniszczalny to łyknę, choć z trudem :-P

Traktuję utratę pamięci nie tylko jako brak możliwości powiedzenia "10 lat temu, podczas bitwy o xxx zastosowałem manewr XC-100, ruszając lewą flanką wzdłuż wektora 2i 3j..."


:-) He he he. Stary, widzisz, stara szkoła odgrywania postaci więzi :-P A właściwie dlaczego niemiałbyś w pewnym momencie powiedzieć: "Kamraci! To wygądało dokładnie tak jak bitwa o Przełęcz Rogową! ... Chyba. To znaczy tak mi się wydaje... Choć, w sumie nie jestem pewien." To jest propozycja jakiejś wizji przeszłości, któa mogę podchwycić, albo nie. Ustaliliśmy już wspólnie, ze odkrywanie przeszłości generała jest jego wątkiem przewodnim - dlaczego gracz niemiałby go współtworzyć, proponować jakieś rozwiązania wedle swojego widzimisię? MG, do którego ostatecznie i tak należy decyzja może przeciez fakty, które mu się nie podobają przemienić w majaczenia uszkodzonego zbrojnokształtnego. Jako narratywista z przekonań zachęcam do takiego podejścia.

Swoją drogą, mechanika (w sensie posiadanego poziomu, niskich współczynników mentalnych) współgra nieźle z tą interpretacją w przeciwieństwie do wersji z częścią wspomnień zachowanych w podświadomości.


Zgodnie z tym tokiem myślenie nie masz żadnych szans na odzyskanie pamięci, bo podnoszenie atrybutu jest co 4 poziomy ;-)

No ale zgoda, takie podejście jest też do zaakceptowania. Twoja wola.
 
Anonim_1

pn kwie 03, 2006 1:14 am

kaduceusz pisze:
A ten zajebisty bystrzak [swoją drogą gratuluję en wygranych pyskówek ;o] do mojego idelanego obrazu niezbyt pasuje :-P

Myślę, że Charyzma 14 i ciężko wydane rangi w Dyplomacji zobowiązują do prowadzenia bitew nie tylko w sferze "ciała". Nie potrafię pogodzić wysokiej Cha i niskich Int, Wis inaczej, niż w roli cwaniaka, który mówi mało, ale od czasu do czasu wali ciętymi ripostami ("Jesz to jedz"), zasadniczo podejmującego różne, w tym błędne decyzje. To, co proponujesz wydaje mi się bardziej "Ja Tarzan, dowodzić kiedyś armia. Wielka armia!".

kaduceusz pisze:
Hey, pole minowe już doceniłem, a do biegu przez most niczego nie mam, co to za nieczyste chwyty?

Twierdziłeś chyba, że nie popełniam błędów, prawda?

kaduceusz pisze:
Nie dramatyzuj, przy tylu hapekach wejście na minę za 2k10 to nie tragedia :oP

Po pierwszej minie zostało mi tych hapeków około 30stu, więc faktycznie - jedna mina by mnie nie poszatkowała. Mogłem za to wylądować na drugiej (nawet chyba turlałem, czy nie trafię na kolejną) i detonować je jedna za drugą... a to raczej by skończyło się śmiertelnie.

kaduceusz pisze:
Chodzi mi o gieenesowski kolor ;-)

Nie wiem o czym piszesz. Nie interesuję się teorią RPG, orientuję się tylko, czym jest g-n-s, ale nie podporządkowuję ścisłemu trójpodziałowi.

kaduceusz pisze:
Zgodnie z tym tokiem myślenie nie masz żadnych szans na odzyskanie pamięci, bo podnoszenie atrybutu jest co 4 poziomy ;-)

Zgadza się.
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

pn kwie 03, 2006 1:35 am

ShadEnc pisze:
kaduceusz pisze:
Zgodnie z tym tokiem myślenie nie masz żadnych szans na odzyskanie pamięci, bo podnoszenie atrybutu jest co 4 poziomy ;-)

Zgadza się.


Pozostawanie w ścisłej zgodzie z podręcznikiem nie jest moim priorytetem, ale zobaczmy co podręcznik mówi o kombinacji niskie: roztropność i intelekt, wysoka charyzma.

Enc pisze:
Myślę, że Charyzma 14 i ciężko wydane rangi w Dyplomacji zobowiązują do prowadzenia bitew nie tylko w sferze "ciała". Nie potrafię pogodzić wysokiej Cha i niskich Int, Wis inaczej, niż w roli cwaniaka


Przypomnialem sobie o takiej notce w podreczniku gracza:

autor Podręcznika gracza pisze:
[str. 10]Bohater o niskim Intelekcie źle wymawia i stosuje słowa, ma kłopoty z podażaniem za wskazowkami lub cięzko przychodzi mu zrozumienie dowcipu.
[...]
Bohater o niskiej wartości Roztropności może być pochopny, nieroztropny, nieodpowiedzialny lub "poza nawiasem".
Postać o wysokiej charyźmie może być atrakcyjna, olśniewająca, przystojna i pewna siebie. Bohater o wysokiej Charyźmie, lecz niskim Intelekcie, może uchodzić za znającego się na rzeczy, dopóki nie napotka prawdziwego eksperta. Charyzmatyczna postać o niskiej Roztropności może być popularna, lecz nie wie, kim są jej prawdziwi przyjaciele.


Tyle podręcznik.

Rozumiem wydatek na Dyplomację - Twoje prawo. Ale jezeli to ma być drużyna A to niech przynajmniej mówi żołnierskim slangiem. ;-)

To, co proponujesz wydaje mi się bardziej "Ja Tarzan, dowodzić kiedyś armia. Wielka armia!".


Mój bohater jest dramatycznie rozdarty między dawną wielkością a ponurą teraźniejszością :oP Howgh.

Encu pisze:
kaduceusz pisze:
Hey, pole minowe już doceniłem, a do biegu przez most niczego nie mam, co to za nieczyste chwyty?

Twierdziłeś chyba, że nie popełniam błędów, prawda?


Napisałem:

kadu pisze:
...Daimos jest jednak zbyt cwany. Ja, gdybym go grał, czasami coś bym pomylił, co jakiś czas poddał dyskusję, a przede wszystkim stosował dużo żargonu i argumentów w stylu "w wojsku się to inaczej robi".


[Pole minowe]

Racja. Przyznaję, mogłeś zginąć. Patrzać na niedawny zgon Ezghara mogę nawet powiedzieć, że to byłoby w moim stylu - tak uśmiercić postać. :-P

Encu pisze:
kaduceusz pisze:
Chodzi mi o gieenesowski kolor ;-)
Nie wiem o czym piszesz. Nie interesuję się teorią RPG, orientuję się tylko, czym jest g-n-s, ale nie podporządkowuję ścisłemu trójpodziałowi.


Kolor - szczegóły, niuanse i inne elementy sesji, które składają się na klimat, stylistykę, powiedzmy konwencję. Dla mniej malarzy a bardziej kucharzy odpowiedniejsze będzie chyba słowo smaczki. :-)

Patrz mój post w temacie o słowniku.
 
Anonim_1

pn kwie 03, 2006 10:37 am

kaduceusz pisze:
Ale jezeli to ma być drużyna A to niech przynajmniej mówi żołnierskim slangiem. ;-)

Okej, możemy przyjąć Twoją interpretację (tzn. zachowanie części wspomnień) jako oficjalną - dla mnie jest to nawet wygodniejsze, bo raz, że będę mógł wrzucać swoje wstawki i dwa, że postać nie będzie musiała być odgrywana po części jak dziecko.

P.S. Czy w Twojej "wizji" Daimosa jest miejsce na toczone i wygrywane od czasu do czasu pyskówki, czy mam raczej dziamać mniej sensownie i mylić słowa?
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

pn kwie 03, 2006 12:27 pm

ShadEnc pisze:
Czy w Twojej "wizji" Daimosa jest miejsce na toczone i wygrywane od czasu do czasu pyskówki, czy mam raczej dziamać mniej sensownie i mylić słowa?


Powiem tak: "Siedzisz? To siedź" było idealne ;-)

Mylenie słów jest fajne, ale tylko od czasu do czasu - Paweł nie tak dawno temu miał tylko pół rangi we wspólnym i działało to fajnie, ale na dluzszą metę zdecydowaliśmy, że może już dokupić pełną znajomość języka.

Poza tym postać jest Twoja - grasz nią jak chcesz. Ja Ci tylko napisałem co imho byłoby warte pedekow. Zawsze możemy przejść na klucze i wtedy problem znika, bo pedeki przyznają się niejako same w wyniku działań graczy.

A propos tekstów proponuję posesyjne wspominanie co lepszych :-)
Póki co przypominam sobie:
Ostatnio: Dowcip Zapadki :-P
Poszukiwania Whiteearth: "Kłóciec"
Różany kamieniołom "Siedzisz, to siedź."
Tradycje Rhukaan Draal "Czeka ich katastrofa demograficzna." [Shahal po tym jak goblińskie dzieci obrzucały druzynę błotem i odpadkami w czasie rytuału pokuty]
Pierwsze kroki w stolicy Darguun: "Spokojnie, nie chcemy walki" [Shahal tuż po zdzieleniu półelfa z drużyny Zavrana płazem wiecza po głowie]
Sowoniedźwiedzie: "Co wy zrobiliście? Zabiliście potwora." [wieśniacy pod koniec przygody sami nie wiedzieli czego chcieli :o]

Ktoś sobie coś więcej przypomina? :-)
 
Anonim_1

pn kwie 03, 2006 12:41 pm

Ja Ci tylko napisałem co imho byłoby warte pedekow.

Z tym, że trochę pogubiłeś się w zeznaniach. W sumie obaj się pogubiśmy :razz:

BTW, mam pytanie i propozycję odnośnie sesji - co powiecie na zrzutę po 1-1,50 pln na chleb, ketchup i pół kilo pasztetowej? Majątek to nie jest a zawsze milej będzie mieć co przegryźć na sesji. No, dodatkowo zniknie problem "kamiennych bułek" :wink:
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

pn kwie 03, 2006 12:54 pm

ShadEnc pisze:
BTW, mam pytanie i propozycję odnośnie sesji - co powiecie na zrzutę po 1-1,50 pln na chleb, ketchup i pół kilo pasztetowej?


Proponuję po 2 zeta, to będzie jeszcze na ogórki konserwowe :o]

A kamienne bułki [zwłaszcza z nutellą] to moja specjalność jeszcze z czasów licealnych ;-)
 
Anonim_1

pn kwie 03, 2006 5:50 pm

Arioch pisze:
Niska Int IMO przeczy tutaj "wysłowieniu" i wyklucza cięte riposty.

Zatem dlaczego Zastraszanie, Dyplomacja, Blefowanie a nawet Poskramianie Zwierząt zależą wyłącznie od Charyzmy? Wydaje mi się, że Intelekt jest raczej wedzą nabytą, Roztropność opanowaniem, siłą woli oraz percepcją, podczas gdy właśnie Charyzma to wygadanie, urok osobisty i - jeśli ktoś sobie tego życzy - wygląd.
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

pn kwie 03, 2006 6:24 pm

ShadEnc pisze:
Zatem dlaczego Zastraszanie, Dyplomacja, Blefowanie a nawet Poskramianie Zwierząt zależą wyłącznie od Charyzmy? Wydaje mi się, że Intelekt jest raczej wedzą nabytą, Roztropność opanowaniem, siłą woli oraz percepcją, podczas gdy właśnie Charyzma to wygadanie, urok osobisty i - jeśli ktoś sobie tego życzy - wygląd.


Służę:

Podręcznik gracza, str. 9 pisze:
Intelekt określa jak dobrze postać uczy się i rozumuje.[...]

Roztropność opisuje siłę woli, zdrowy rozsądek, spostrzegawczość i intuicję postaci.[...]

Charyzma mierzy siłę osobowości postaci, umiejętnośc perswadowania, osobisty magnetyzm, zdolności przywódcze oraz atrakcyjność fizyczną. Odzwierciedla rzeczywistą siłę osobistą, a nie tyllko to jak ktoś jest postrzegany przez otoczenie.
 
Awatar użytkownika
Ifryt
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 912
Rejestracja: śr mar 03, 2004 5:07 pm

wt kwie 04, 2006 9:18 am

Jeśli pozwolicie, to wtrącę parę słów, jak ja to widzę.

Wg. mnie najważniejsze są umiejętności. Atrybuty mają znaczenie o tyle tylko, że określają domyślny (defaultowy) poziom niewyćwiczonej umiejętności - zdolności wrodzone, predyspozycje.

Zwróćcie proszę uwagę, że poziom umiejętności, w tym tych socjalnych, zależy także od Intelektu. Im wyższa wartość tego współczynika tym wiecej masz punktów na umiejętności, więc pośrednio wpływasz także na ich poziom.

I tak w omawianym przez Was przypadku nie zabraniałbym "ciętych ripost" jeśli postać ma odpowiednio wysoką Dyplomację (a właściwie to bardziej pasowałby mi Blef - jako szybkie myślenie. Ale i tak te dwie umiejętności są dość podobne.) Ogólnie zakładam, że człowiek jest się w stanie nauczyć "niezłej gadki" nawet jeśli nie jest zbyt błyskotliwy - po prostu zajęłoby mu to w praktyce więcej czasu i pewnie nie miałby zbyt rozbudowanego repertuaru - ale to nie znaczy, że nie potrafiłby czasem powiedzieć coś komu tak, żeby w pięty poszło. :wink:
 
Awatar użytkownika
Deckard
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2097
Rejestracja: wt wrz 20, 2005 9:50 pm

śr kwie 05, 2006 2:41 pm

Pościk zmojej strony. Czytam, czytam i dochodzę do wniosku, że ktoś tutaj ma schizofrenię, i chyba to nie jestem ja. Za cholerę nie jestem sobie w stanie przypomnieć takich reakcji u mnie w SW, gdzie gra 3/5 Waszej paczki. Najwyraźniej o ile i ja i Duce jesteśmy ze starej szkoły, o tyle chodziliśmy do róznych klas. ;)

Na mój gust zbyt wiele w ostatniej sesji walk i potyczek, nawet tych jedynie zarysowanych w potencjalnie niepewnej przyszłości. Jest to o tyle istotne, iż miałem w tej sesji brać udział. Przedstawiłbym Mournland w trochę inny sposób, raczej opisując, niż angażując. A już zwłaszcza w d20.

Kwestia reakcji, skilli i cech - kolejny przykład, dlaczego preferuję swoje SW - tam przynajmniej mamy Reputację, czyli coś, czego bardzo mi brakuje w D&D. :?

I to Ty mi, Duce, zarzucasz railroading, chaos w toku walki? :razz: Nie chciałbym mentorzyć, ale powinieneś poćwiczyć nad improwizowaniem spotkań i szybkim dostosowywaniu sytuacji do własnych potrzeb. Jeszcze gdy ubierzesz to w płaszczyk symulacjkonizmu settingu/świata, będziesz bezpieczny niczym niemowlę w kołysce. I nie patyczkuj się z ni(a)mi - wóz albo pod wóz. :)

Co do uwag o eksploracji potyczek - wypraszam sobie. Na horyzoncie mieliście batalię okretu FH z pancernikami - dlaczego wszyscy ją ominęli i czmychnęli (badź próbowali) w innym kierunku? A fakt - ja nie prowadzę kupnych :konskie: scenariuszy. :)

Cholera - zniszczyliście mój pojazd. :bum:
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

śr kwie 05, 2006 4:35 pm

Deckard pisze:
Pościk


Chyba pomścik :-)

Czytam, czytam i dochodzę do wniosku, że ktoś tutaj ma schizofrenię, i chyba to nie jestem ja. Za cholerę nie jestem sobie w stanie przypomnieć takich reakcji u mnie w SW, gdzie gra 3/5 Waszej paczki. Najwyraźniej o ile i ja i Duce jesteśmy ze starej szkoły, o tyle chodziliśmy do róznych klas. ;)


Deckard jesteś mistrzem precyzyjnego i łatwego do zrozumienia wysławiania sie :oP

Pytania pomocnicze:
- Schizofrenia? WTF?
- Reakcji? Jakich reakcji?

Na mój gust zbyt wiele w ostatniej sesji walk i potyczek, nawet tych jedynie zarysowanych w potencjalnie niepewnej przyszłości.


Policzmy:
- krab z poczatku tylko się broni i nie chce walki bo trawi dowódce elfów
- walka z zywym zaklęciem
- Paweł pokonuje dwie bestie
- walka z zbrojnokształtnym-bliźniakiem
- ewentualna walka z potowrem na waskiej ściezce

No fakt, całe dwie obowiązkowe :-P

Poza tym 2/3 graczy stwierdziło, ze walk było akurat tyle ile trzeba.

[1]Przedstawiłbym Mournland w trochę inny sposób, raczej opisując, niż angażując. [2] A już zwłaszcza w d20.


Ad.1
Bo Ty lubisz gadać, a ja wolałbym, zeby jednak gracze cos mieli do roboty. U mnie N>S, u ciebie S>N :-P

Akurat Pogorzelisko jest terenem arcyniebezpiecznym [a zwłaszcza zwariowane okolice Whitehearth] - IMHO duza ilośc walk jest jak najbardziej na miejscu.

Poza ty kazdy koncentruje się na tym co umie najlepiej. Ja ta mistrzem w opisywaniu krajobrazow nie jestem, więc koncentruję się na innych częściach rozgrywki.

Ad.2
A nie słyszaleś, ze DnD to gra o odpowiednim rozdysponowaniu zasobow w postaci HP, magicznych przedmiotow, czarow itp ;-) Dlatego przygoda od encountera do encountera jest znakiem firmowym DnD.

Kwestia reakcji, skilli i cech - kolejny przykład, dlaczego preferuję swoje SW - tam przynajmniej mamy Reputację, czyli coś, czego bardzo mi brakuje w D&D. :?


Prefereujesz ale FR tez prowadzisz :-)

Co do reputacji - fakt - brakuje, ale ja chyba nawet tak wolę. Dobrze rozpisana reputacja to fajna rzecz, ale taka przychodząca z poziomem - jak dla mnie to trochę bezsensowne - jednak preeruje logikę swiata ponad logikę mechaniki, tak jak Ty, czy Enc.

I to Ty mi, Duce, zarzucasz [1] railroading, [2] chaos w toku walki? :razz:


Ad.1
Misiu, to raz było i miało cos na celu. Ma na to wytłumaczenie. A poza tym już się z tego wyspowiadałem.

Ad.2
Kto pisał o chaosie w trakcie walki? Encu, Paweł, Pseudo - był chaos podczas walki?

[1]Nie chciałbym mentorzyć, ale [2]powinieneś poćwiczyć nad improwizowaniem spotkań i szybkim dostosowywaniu sytuacji do własnych potrzeb.


Ad.1
I słusznie, bo dostaniesz po łapach :-P

Ad.2
Na podstawie którego ragmentu sesji te uwagi?
A jak to sie cwiczy? Mam w domu za karę wymyslic tysiąc encounterów? :-P

I nie patyczkuj się z ni(a)mi - wóz albo pod wóz. :)


He he he. :-)

Co do uwag o eksploracji potyczek - wypraszam sobie.


Jakich uwag???

A fakt - ja nie prowadzę kupnych :konskie: scenariuszy. :)


Ja prawie też :-)
 
Anonim_1

śr kwie 05, 2006 5:12 pm

Deckard jesteś mistrzem precyzyjnego i łatwego do zrozumienia wysławiania sie :oP

To ja może dodam, że też nie zrozumiałem o co Eberronowi chodziło. :)

kaduceusz pisze:
krab z poczatku tylko się broni i nie chce walki bo trawi dowódce elfów

Gdybyś powiedział, że nie trawi wodza elfów, byłaby to dla mnie walka nieobowiązkowa. A tak, z racji konieczności pokonania potwora by zdobyć szansę znalezienia papierów z rozkazami, trza było ruszyć do przodu. Szkoda, że nie znalazłem jakiś papierów - mógłby z tego wyjść niezły wątek poboczny.

kaduceusz pisze:
Poza tym 2/3 graczy stwierdziło, ze walk było akurat tyle ile trzeba.

Po zastanowieniu - walk faktycznie może nie było zbyt dużo, ale dla mojego Daimosa były zbyt... łatwe. Szkoda, że nie pokombinowałeś z jakimś potworem mogącym pokonać nas z dystansu lub mającym zdolności specjalne wymagające przejścia testu na Wolę (w takich sytuacjach Daimos leży i kwiczy).

kaduceusz pisze:
jednak preeruje logikę swiata ponad logikę mechaniki, tak jak Ty, czy Enc

BTW - może przejdziemy z d20 do FATE czy jakiegoś podobnego, mniej gamistycznego systemu? Zostawiając świat rzecz jasna. Osobiście jestem do d20 średnio przychylnie nastawiony (fakt, znam je dość dobrze, zwłaszcza przy "prostych kombosach", ale nie znaczy, że ją lubię) i z chęcią powitałbym Eberron na czymś bardziej N lub nawet S (Fuzion? FATE/Fudge? D6? Amber?).

kaduceusz pisze:
Encu, (...) - był chaos podczas walki?

Nie.
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

śr kwie 05, 2006 7:01 pm

ShadEnc pisze:
Gdybyś powiedział, że nie trawi wodza elfów, byłaby to dla mnie walka nieobowiązkowa.


Właściwie to powiedziałem to w reakcji na Twoja propozycję ;-)

Szkoda, że nie znalazłem jakiś papierów - mógłby z tego wyjść niezły wątek poboczny.


Pomyślałem sobie, ze skoro potwór pluje kwasem, to nie ma szans na jakiekolwiek papiery. Zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę te dwa stwory, które uciekły z pola bitwy tuż przed wejściem an nie graczy [postać Pseu... to znaczy Bastian je widział ;-].

kaduceusz pisze:
Po zastanowieniu - walk faktycznie może nie było zbyt dużo, ale dla mojego Daimosa były zbyt... łatwe. Szkoda, że nie pokombinowałeś z jakimś potworem mogącym pokonać nas z dystansu


Wychodzi moja obojętność wobec postawy gamistycznej ;-) Widzisz, sęk w tym, ze wcale nie zależy mi na tym, żeby tworzyć przeciwników, z którymi drużyna nie może nawiązać kontaktu. Rzucając jakieś zaklęcie oszałamiające wyłączam Daimosa z walki i możesz tylko czekać aż mu przejdzie. Stworzyłeś sobie potężną postać - no to masz - wchodzisz i wszystkich tłuczesz :-)

kaduceusz pisze:
BTW - może przejdziemy z d20 do FATE czy jakiegoś podobnego, mniej gamistycznego systemu? Zostawiając świat rzecz jasna.


Za zgodą reszty drużyny - chętnie.

Są jednak pewne, nie za mocne co prawda, ale zastrzezenia:
- raz, ze miałem przetestować dedeki :o)
- dwa, że postacie już siedzą mocno w dedekach, a mechanika jednak kształtuje w dużej mierze odbiór gry. W dedekach planujesz sobie - chciałbym być tym,a tym, tą a tą klasą prestiżową i zgarnąć różne fajne moce. W FATE by tego nie było/byłoby ograniczone albo zależne od własnej inwencji graczy.
- trzy, że mechanika kształtuje tez wydarzenia - Daimos to w DnD niepokonana maszyna. W FATE wystarczy przewaga liczebna o wiele słabiej wyszkolonych przeciwników i role się odwracają.
- cztery: Eberron jest w pewnej mierze ukształtowany przez mechanikę dedeków - musiałbym pomyśleć nad wymyśleniem jakichś alternatywnych systemow np. magii.

Dla niewtajemniczonych:
FUDGE in a nutshell - FATE to zmodyfikowany FUDGE.
FATE - stąd można ściągnąć FATE, można też pozyczyć ode mnie, bo mam wydrukowany.
 
Anonim_1

śr kwie 05, 2006 7:13 pm

kaduceusz pisze:
Stworzyłeś sobie potężną postać - no to masz - wchodzisz i wszystkich tłuczesz :-)

Zobaczysz za 2-3 levele, jak Bastian[b] dochrapie się poważniejszych mocy psionicznych. [b]Daimos będzie sobie stał i obserwował, jak magicy roztrzaskują walkę w ciągu 2-3 rund. :razz:

kaduceusz pisze:
W dedekach planujesz sobie - chciałbym być tym,a tym, tą a tą klasą prestiżową i zgarnąć różne fajne moce.

To zależy - fakt, wcześniej (2-3 lata temu) podobnie rozpatrywałem tworzenie bohatera. Teraz zdaję się na to, co przyniesie kampania i prowadzący, wolę działać zgodnie z fabułą niż starać się wymusić na MG pewne wątki kampanii mające mi pomóc w dotarciu do prestiżówki/przedmiotów magicznych/itp.

kaduceusz pisze:
W FATE wystarczy przewaga liczebna o wiele słabiej wyszkolonych przeciwników i role się odwracają.

Cena, którą zapłaciłbym chętnie za prostą, nie wgryzającą się w świat mechanikę.
 
Awatar użytkownika
Pudłacz
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 41
Rejestracja: pn mar 20, 2006 11:19 pm

śr kwie 05, 2006 10:44 pm

Deckard pisze:
Przedstawiłbym Mournland w trochę inny sposób, raczej opisując, niż angażując.


Ja tam wolę wiecej zaangażowania.
Właściwie to nie ma nic lepszego niż pełne zaangażowanie - dlatego też najmniej podobała mi się u ciebie druga sesja (ta gdzie siedzieliśmy na planecie u mistrza Sylvna i właściwie przez całą sesję nic się nie wydarzyło) a najbardziej ta na Pogromcy - tam przez cały czas coś się działo, każde pomieszczenie statku było świetnym encounterem, a na koniec była rewelacyjna scena wyboru, która mogła okazać się niesamowicie ważna dla dalszych losów postaci [najlepsze co może być dla gracza narratywisty :]

Deckard pisze:
I to Ty mi, Duce, zarzucasz [...], chaos w toku walki? Razz
kaduceusz pisze:
Kto pisał o chaosie w trakcie walki? Encu, Paweł, Pseudo - był chaos podczas walki?


Nie. U ciebie chyba nigdy nie ma, ale z drugiej strony ostatnio u Deckarda w walce bralo udzial zbyt wiele stronnictw, o czym nie wszyscy wiedzieli, a w dodatku wrażenie chaosu IMO było zwiększane przez rezygnację z podziału na move action i atack action (choc byc moze ta decyzja przy piątce graczy jest słuszniejsza niż się na pierwszy rzut oka wydaje).

Deckard pisze:
Co do uwag o eksploracji potyczek - wypraszam sobie. Na horyzoncie mieliście batalię okretu FH z pancernikami - dlaczego wszyscy ją ominęli i czmychnęli (badź próbowali) w innym kierunku?

Byłem zbyt zachwycony pojawieniem się dark lorda żeby skupiać się na batalii staków :o)

kaduceusz pisze:
Poza tym 2/3 graczy stwierdziło, ze walk było akurat tyle ile trzeba.


Wlasnie! W dodatku ja jestem w tych 2/3 co znacza ze juz zupelnie bylo walk w sam raz :D
Musze przyznac ze nie do konca rozumiem w tej kwestii Enca (chociaz ostatnio sie troche zreflektowal) - tym razem mowil ze bylo za duzo walk, ale jak 2 sesje temu gra skladala sie z jednej wielkiej sieczki to mu sie podobalo ;-)

kaduceusz pisze:
Co do reputacji - fakt - brakuje, ale ja chyba nawet tak wolę. Dobrze rozpisana reputacja to fajna rzecz, ale taka przychodząca z poziomem - jak dla mnie to trochę bezsensowne - jednak preeruje logikę swiata ponad logikę mechaniki, tak jak Ty, czy Enc.


Chyba najlepiej sprawa reputacji rozwiazana byla w Earthdawnie (jak i wiele innych rzeczy ;). Tam Poziom Sławy był rozwiązany poprzez mechanikę, ale był ściśle powiązany ze światem - zadowala wszystkich.

Enc pisze:
kaduceusz pisze:
W dedekach planujesz sobie - chciałbym być tym,a tym, tą a tą klasą prestiżową i zgarnąć różne fajne moce.
To zależy - fakt, wcześniej (2-3 lata temu) podobnie rozpatrywałem tworzenie bohatera. Teraz zdaję się na to, co przyniesie kampania i prowadzący, wolę działać zgodnie z fabułą niż starać się wymusić na MG pewne wątki


To jest właśnie najfajniejsze. Ja w trakcie kampanii zdecydowałem się wziąć na drugą klasę Kapłana Srebrnego Płomienia, a w przyszłości Maga Kataklizmu. Dzięki temu historia postaci z przygody na przygodę poszerza się o kolejne wątki, przez co bohater zyskuje głębię.
 
Anonim_1

śr kwie 05, 2006 11:20 pm

pa wel pisze:
Musze przyznac ze nie do konca rozumiem w tej kwestii Enca (chociaz ostatnio sie troche zreflektowal) - tym razem mowil ze bylo za duzo walk, ale jak 2 sesje temu gra skladala sie z jednej wielkiej sieczki to mu sie podobalo ;-)

Faktycznie, patrząc w ten sposób - moje zachowanie jest jak najbardziej dziwne. Nie potrafię w racjonalny sposób uzasadnić swoich odczuć, mogę jedynie zgadywać. Może w pierwszej sesji spodziewałem się klasycznego dnd, zaś po drugiej liczyłem na bardziej wygadaną grę? Może chodziło o jakość dialogów (Zapadka, honorowa gwiazda, bardzo szybko została wyłączona)?

pa wel pisze:
To jest właśnie najfajniejsze. Ja w trakcie kampanii zdecydowałem się wziąć na drugą klasę Kapłana Srebrnego Płomienia, a w przyszłości Maga Kataklizmu.

W historii Daimosa pojawił się natomiast tajemniczy diadem. :wink:
 
Awatar użytkownika
Deckard
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2097
Rejestracja: wt wrz 20, 2005 9:50 pm

sob kwie 08, 2006 12:04 am

Jak obiecywałem w Porcie, słów kilka wyjaśnień.

Pisząc o schizofrenii miałem na myśli zupełnie inny styl gry, jaki klaruje mi się z postów w tym temacie. Jak juz wyjaśniałem w knajpie, każdy z graczy ma gdzieś w świadomosci zakodowany uniwersalny styl gry, choćby kilka założeń, które leżą u podstaw każdej postaci jaką tworzą. O dziwo, gdy czytam raporty z Eb, a następnie przyrównuję to do SW, mam wrażenie, że tego brak. Nie żeby to było złe,ale na pewno zaskakujące. :)

Walk zbyt wiele. Ja wiem, że to D&D, expa należy nabijać, że na horyzoncie czai się wyławianie najdroższych potworków, levelizm do kwadratu itd itp. Ale mimio to, gdy zjawiam się na sesji, to nie po to, aby rżnąć mięso przez bite 90% czasu. W takim celu zasiądę sobię do Diablo, albo D&D Online (które jak wszystkie gry mmorpg, jak np Galaxies - zboczy w tym kierunku).
Lepsza walka z haczykiem (w postaci wyboru w toku walki, albo po niej), enemy z INT i WIS wzwyż 8, niż wykoncypowane niezwykłe napierdzielanki, do których MG szykuje się jak do kolokwium. :razz:

O moich FR juz mówiłem - ogólnie mam kryzys i jak dla mnie d20 zostaje tylko przy SW - a i tak zmiany muszą być. Przerzucaj się na inną mechanikę, albo modyfikuj d20 (póławanse, atuty po przeszkoleniu, klucze, bezlevelowe d20). A jak zamierzasz prowadzić do EL, to kupić trzeba dużo waleriany.

Chaos w walce i potrzeba improwizacji - są takie dwa fragmenty na poprzednich stronach, z których można to wywnioskować. Ale co tam - jak dla mnie improwizować nie należy cały czas, a chaos w walce to mój styl mistrzowania. :wink:
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

Saga continues...

pn kwie 10, 2006 9:39 pm

Sesja 21:

Tym razem wyjątkowo umówilismy się na 16stą w niedzielę, bo całą sobotę miałem zawaloną. Na sesji zjawili się Encu, Paweł i Pseudo z normalnego składu. Był też gościnnie Lucek, który zagrał rozbeenowanym Failiniem. Niestety znow zabarakło Przemka, któremu znów coś wypadło. Z jednaj strony to dobrze, bo co za dużo graczy to niezdrowo, z drugiej lipa, bo stracilismy ze dwa wątki.

Encu przyniósł jakąś pasztetówę [plus chleby plus ogórasy plus ketchup :o], ale nie wszyscy chcieli się na nią złożyć i w końcu ja będe musiał mu za nią oddać. Tak się kończą ustawki w sprawie jedzenia na sesji :o>

Graliśmy od 16:30 do około 21:30 z jakąś dwudziestominutową przerwą na wejście Lucka, ktory spóźnił się jakieś 45 minut. Nie robiłem z tego problemu, ale na przyszłośc już wiem, że jego zapytanie czy jak wpadnie pożniej to nie rozwali sesji było bardzo sensowne - faktycznie przerwa na robienie kawy, powitania itp po 30 minutach grania nie wpływa dobrze na mój odbior sesji. Mam ostatecznie tą eSkę w środku i immersja w świat gry jest dla mnie ważna.

Plan:

Ostatnim strzępkiem firmowego scenariusza, który postanowilem wprowadzić, była winda w laboratorium Whitehearth. Mialem zamiar poprowadzić brakujące strzępki wydarzeń z ostatniej, lekko onirycznej sesji, potem trochę eksploracji fragmentu laboratorium i ostateczną walkę. Miałem już nieco dość tej przygody - zapalnowałem ją jako jednorazowy eksperyment do rozegrania pierwszego kwietnia - i domyślanie drugiej cześci jakoś mnie nie bawiło. Kluczowym elementem miała być ostateczna bitwa.

Przebieg sesji:

Zaczeło się od rysowania mapki. Nie takiego planu podziemi jak w dedekach, tylko mapki sytuacyjnej. Troszkę potrwało, zamin do graczy dotarło co chcialem im pokazać - chyba muszę to jakoś poćwiczyć... :o]

Zaraz potem, trochę na przekór uwagom po ostatniej sesji dałem walkę z dolgrimami broniącymi wejścia do laboratorium. By ją nieco urozmaicić stwory umieściłem na wzgórzu. Wyszło to IMHO miło - duzo ciekawych akcji, nieco dramatyzmu [Daimos z Nowym [przypominam -Nowy to zbrojnokształtny BN, follower Daimosa] wspieli się na urwisko po czym o mało co nie spadli w doł w wyniku szarży na stwory].

Po walce troszkę eksploracji terenu - odnalezienie wejścia do magazynu ziemnych sań [taki pojazd jaki ma/miał Failin] oraz wypalone na ścianie półeterycznej wieży odbicia cieni potwora, którego gracze spotkali na wąskiej ścieżce do laboratorium pod koniec ostatniej sesji [dolgaunta]. mniej więcej wtedy przybył też Lucek.

Opisywanie okolicy wyszło tak pół na pół. Udało się sprowokować graczy do dysputy nad prawdziwymi motywami Głosu, gdy ten dziwnie zachowywał się po usłyszeniu opisu cieni na ścianie - to in plus [choć ja jej nie słyszałem - bo prowadziłem osobny wątek dla rozbeenowanego już Failina]. Z drugiej strony chciałem też pokazać elementy, ktore miały być plus minus ważne: rumowisko <sprawdziłem - wyraz rumorowisko faktycznie nie wystepuje w języku polskim :-> pod którym pogrzebało zbrojnokształtnych, widok głębiej w Szarą mgłę, ma granicy ktorej znajdują się kolejne szyby wind składające się na Whitehearth. To się absolutnie nie udało, więc nici z wrażenia - "my odwiedziliśmy tylko mały fragment całego kompleksu".

Następna scena należała do Lucka, którego Failin okazął się być niezłym poskramiaczem żywiołaków drzemiących w różnych starych wersjach ziemnych sań. Do sceny miło dołożył się Enc, którego nierozwazny Daimos spowodował niezłą katastrofę uwalniając jednego zaklętych w podwozia [lol] pojazdów przybyszy z planu ziemi. Wybuchy, niestabilny pojazd itp. - nienajgorzej.

Gracze wyjachali ze zdobytym pojazdem na samą góre i zostawili go koło eterycznej wieży nie wiedzac o tym, że w ten sposob pozbawili się jaich kolwiek szans na wyprowadzenie go z kompleksu. Failin znalazł tez element potrzebny do naprawy swojeog pojazdu, ktory to fakt skrzetnie ukrył przed resztą graczy.

Whiteherath w moim wykonaniu to szyb windy zatrzymującej sie na czterech poziomach. Mialem rozplanowane kilka lokacji [stacja pomp z magicznym portalem prowadzacym do palnu wody, biblioteka, barykada dolgrimów broniąca wstępu do innych czesci kompleksu] - ostatecznie, jeżeli nie liczyć sceny z barykadą, gracze olali eksplorację kompleksu i zjechali na dół do samych trzewi - czyli tam, gdzie miała sie toczyć ostateczna bitwa.

Na barykadzie graczy opuścił Głos Marona d'Cannith - uciekł razem z umykajacym w mrok dolgauntem. A ja o nim potem, szlag by to trafił, zapomnialem, tracąc ciekawą scenę. Naprawdę, muszę robić sobie rozpiskę wydarzeń, tak jak przed poprzednią sesją :- >>>

Na dnie tej cześci Whitehearth w wielkiej hali, która niegdyś była tajną częścią tajnego kompleksu, pewien szalony mag zbudował gigantyczną Szaloną Maszynę [ang. Eldritch Machine]. W oryginale, w przygodzie Wizardów wygląda ona tak - i jest nieco nudna. U mnie ten potężny magiczny artefakt miał moc wladania czasem. Był uruchomiony, ale zepsuty - stąd wszystkie te anomalie w okolicach Whitehearth.

Ostateczna walka miala być ostra i nieprzewidywalna. Z machiny buchały kłeby czarnej pary, cofającej bohaterów do tyłu w czasie. Z góry z dachu miał sypać się grad dolgrimowych strzał. Na dole kilak stwórow broniło lezących na katafalkach ciał Zapadki i porwanego z pola bitwy niedźwieżuckiego dowódcy, na których bestie dokonywać miały jakichś plugawych eksperymentów. Droga do serca machiny prowadziła po wąziutkiej śceiżce, na którą dwojka dolgrimów lała wodę z przewodów chłodzących. A na końcu - obok poszukiwanego przez graczy schematu, ktory był elementem zasilającym machiny - czekał dolgaunt.

Kontynuując wątek Daimosa wymyślilem też scenę z haczykiem - generał w pewnym momencie został opanowany przez wizję z przeszłości. Jezeli się jej poddawał - mógł ją obejrzeć, ale jednocześnie wystawiał się na ciosy swoich adwersarzy. Encu zaakceptował konieczną do zapłaty cenę [i omal nie zginał] - dowiedzial się o diademie i tym, ze Maron d'Cannith jednak znał iedyś jego postać i przez cały czas go zwodził. Po raz kolejny pojawiło się też imię - Mezzanin.

Walka wyszła nienajgorzej, ale poniżej moich oczekiwań. Było dramatycznie [zwłaszcza dla Shahala, który zszedl do 3 PW i Bastiana, który padł nieprzytomny], ale brakowało tej nutki szlaeństwa, którą chcialem zawrzeć w starciu z wielgachną Machiną. Z postaci Lucka wylazła jej natura BNa - biedaczek przez pierwszą polowę mógl tylko szyć nieefektywnie z kuszy i modlić się o krytyki. Na szczęście w drugiej połowie walki gracz zaczął wspinać się na machinę i po dwóch 19stkach [kostuchy nie kłamią] przypuścił atak na broniącego serca Machiny dolgaunta.

Klimat, jeżeli można tu o nim mowić, pogubił się gdzieś między kłótniami o interpretację zasad [czy dolgrimy będące o 1 później w inicjatywie niż Bastian moga swoimi strzałami przerwać jego przyzwanie potwora, czy nie?], komentarzami na temat glupoty mechaniki [Lucek nie mógł zrozumieć dlaczego w sześciosekundowej turze przysługuje mu tylko jeden atak] i szabrowanie zwłok ze zwyczajowo wylosowanymi skarbami.

Pozbawiona zasilania w postaci schematu [który autorzy SotLW wyobrażają sobie tak maszyna zaczela szaleć kończąc powoli swój żywot. Cała okolica trzęsie się, wokoło mary z przeszłości i spadające kamienie. Dal odpowiedniego dramatyzmu zabrakło jeszcze jednego trupa po stronie drużyny ;-) Bo akurat tak się zlozyło, ze można było zabrać i Zapadkę, i nieprzytomnego niedźwieżuka, i Bastiana. Scana z windą była nienajgorsza, zwłascza, ze doszło do konfliktu na linii Shahal - Failin.

Sama końcowka wyszła lipnie. Zablokowałem windę [trzeba to bylo zrobić już wczesniej - gracze o tym nie wiedzieli, ale dolgrimy probowały ją uruchomić i nieźle ją zniszczyły] i zmusiłem graczy do wyjścia na rysowane na początku urwisko. Tam, w związku z szalejącą Machiną, zapodałem ostatnią scenę z przeszłości - taką w której wieża z góry zwala się na dwa oddziały zbrojnokształtnych. Wyszło totalnie z dupy. Fainin chciał ratować pojazd zostawiony piętro wyżej, ale po opisaniu sytuacji okazalo się, ze nie było sposobu by go odzyskać - głupio to wyglądało, jak chamski railroad.Mogłem mu pozwolić wspiąć się do niego - tylko po to by mógł zobaczyć, ze pojazd zniknął a dolgrimy z przeszlości są o wiele bardziej rzeczywiste niż mogłoby się wydawać - moze to dałoby lepszy efekt.

Zbrojnokształtni tez pojawili się ni z gruchy ni z pietruchy.

Potem juz tylko ucieczka zarysowana raptem w dwóch zdaniach i ostatnia scena - przy zepsutym pojeżdzie Failina.

Na poprzedniej sesji ziemne sanie Failina zepsuły się. Teraz Failin w wykonaniu Lucka chce wykiwać swoich towarzyszy - mówi im, ze się rozstają i każe zmykać. Bez sensu to wyszło - Failin wyglądał jak wariat. Gracze nie dali mu uciec i w końcu, gdy o mało nie zniszczył magicznej liny, którą chciali go oplatać ogłuszyli go. Ta scena była naprawdę fatalna i to, jak się wydaje, z mojej winy. Najwidoczniej nie dość dobrze opisałem graczowi raz otoczenie [samotny Failin miałby ograczniczone szanse na ujście z życiem z Pogorzeliska], dwa motywację [wspominałem, ze w stolicy państwa goblinów czeka zapłata i cenny kontakt z wyższymi sferami w postaci osoby najemcy graczy Laydy Elaydreen z rodu Cannith - ale chyba zapomnialem położyć na to odpowiedni nacisk]. Patrząc na to z szerszej perspektywy Failin jest typowym BNem - w przygodzie mógł dorabiać kolor [fajna scena wspinania się na machinę], ale nic sensownego nie dało się poza tym zrobić - dwie ostatni sceny można było grać idąc po sznurku albo rozwalając spójność i logikę.

Po powaleniu Failina przerwaliśmy sesję. Robiło sioę późno i niektórzy musieli już iść do domu.

Komentarz i oceny:

Tragedia. Jeżeli jeszcze poprzednią sesjię jakoś łyknąłem, mimo nizgodności z moja pierwotną wizją, to tym razem dałem ciała przed własnym zamysłem. To raz.

Komentarze nt. mechaniki rozwalały totalnie resztki nastroju. To dwa.

Postacie Failina a zwlaszcza Bastiana nie miały za dużo do roboty, czyli tyle co nic. Pseudo cala sesje sie nudzil. Lucek zas, ze jest bardziej teges, zagarnal polowe czasu antenowego swym nagle bardzo ekspansywnym i agresywnym Failinem. Troche nam sie przy tym rozminely priorytety - jakoś nie przepadam za grą w stylu a'la superheroes/ wszystko mi sie udaje/ nie zwracam uwagi na mechanikę. Wolę coś niemal całkowicie odwrotnego.

Oceny:
Ja: Slabo 2/7
Enc: Znakomicie 6/7
Pseudo: Słabo 2/7
Paweł: Nieźle 4/7
Lucek: Przeciętnie 3/7

Pedekow przyznałem dużo - w granicach 3tysięcy na łebka [trudna walka itp.]. Enc jak zwykle przyznał część swoich Nowemu [liczą mu się poczwórnie]. Tym razem zatosowałem trik i psytałem graczy kto ich zdaniem grał najfajniej - laury zebrali Shahal i Daimos. Encu wziął sobie do serca żolnierską gware i od razu jego postać nabrała odpowiednich kolorów.

Teksty:

"Jestem Marcinem Lutrem Srebrnego Płomienia"
"Tak jest" [Shahal się zapomina odpowiadając Daimosowi]

EDIT:
Jeszcze a propos wypełnienia planów. Miałem dwie sceny w zanadrzu - raz scenę z zbrojnokształtnym bliźniakiem wyjasniającą sens ostatniej sceny ze zbrojnokształtnymi, dwa wyjaśniającą jak znikneła Zapadka. Nie zacząłem od nich sesji - błąd - potem nie miałem ich gdzie wcisnąć i w końcu wogóle się nie wydarzyły.
 
Awatar użytkownika
Pseudo
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 58
Rejestracja: czw lut 17, 2005 1:06 pm

pn kwie 10, 2006 10:17 pm

kaduceusz pisze:
Encu przyniósł jakąś pasztetówę


Powinieneś dawać jakieś ujemne pedeki za jedzenie kromki z pasztetówą, ogórkami, kukurydzą i ketchupem na sesji!

kaduceusz pisze:
A ja o nim potem, szlag by to trafił, zapomnialem, tracąc ciekawą scenę.


A ja się zastanawiałem, czy coś mi umknęło...

kaduceusz pisze:
wspieli się na urwisko po czym o mało co nie spadli


A ja spadłem. Szkoda tylko, że nie na któregoś z walczących na dole. Ale tu +1 dla Ciebie za to że mogłem wykonać rzut na to gdzie spadnę, podobało mi się to.


Zapomniałeś napisać, że Failin mnie okradł gdy byłem nieprzytomny w(na?) windzie.

kaduceusz pisze:
Enc: Znakomicie 6/7


??

kaduceusz pisze:
Pedekow przyznałem dużo


Ile dostałem?


Moja ocena jest uzasadniona głównie tym, że na początku za bardzo nic konkretnego poza zwiedzaniem się nie działo a potem musiałem być bierny bo Bastian stracił przytomność. W dodatku zirytowała mnie kaduceuszowa interpretacja zasad (tfu, jaka interpretacja, toż to jawne łamanie zasad było!).
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

pn kwie 10, 2006 10:41 pm

Pseudo pisze:
Powinieneś dawać jakieś ujemne pedeki za jedzenie kromki z pasztetówą, ogórkami, kukurydzą i ketchupem na sesji!


He he he, pozostawiam to w gestii żołądka delikwenta ;-)

Zapomniałeś napisać, że Failin mnie okradł gdy byłem nieprzytomny w(na?) windzie.


Racja.

[pedeki]Ile dostałem?


2600.

W dodatku zirytowała mnie kaduceuszowa interpretacja zasad (tfu, jaka interpretacja, toż to jawne łamanie zasad było!).


Oj, chyba będziesz musiał to odszczekać :-P

Podręcznik gracza str.253 pisze:
Wezwanie naturalnego sojusznika I [...] Czas rzucania: 1 pełna runda.

PG, str.125 pisze:
Kiedy zaczynasz czar, który wymaga pełnej rundy lub więcej czasu, musisz kontynuować inwokacje, gesty i koncentrować się przez okres jednej rundy aż do nadejścia twojej akcji w nastepnej rundzie (przynajmniej). Jeżeli stracisz koncentrację po rozpoczęciu i przed ukończeniem czaru - tracisz go.
 
Anonim_1

pn kwie 10, 2006 11:10 pm

Moja - wysoka - ocena wynika z prostego faktu: ze wszystkich czterech sesji, na których miałem przyjemność grać Daimosem wczoraj bawiłem się najlepiej. Nieco akcji (w dodatku bajecznie plastycznie opisana scena walki z dolgrimami, szyjącymi ze skarpy/urwiska, staranowanymi przez dwóch zbrojnokształtnych), trochę odkrytych tajemnic (tożsamość Marona, zawiązany do końca węzeł fabularny w postaci zabranego fragmentu schematu), w końcu możliwość wyboru dalszych działań bez poczucia railu sprawiły, że dałem właśnie "6" (obniżając o jeden punkt ocenę z poprzedniej sesji). Krótko pisząc, bawiłem się doskonale.

kaduceusz pisze:
Encu przyniósł jakąś pasztetówę [plus chleby plus ogórasy plus ketchup :o ], ale nie wszyscy chcieli się na nią złożyć i w końcu ja będe musiał mu za nią oddać. Tak się kończą ustawki w sprawie jedzenia na sesji :o >

Przyjmijmy, że był to mój dobrowolny wkład w sesję - co by się wkupić w łaski prowadzącego (więc, niczego mi nie oddawaj) :]

kaduceusz pisze:
Komentarze nt. mechaniki rozwalały totalnie resztki nastroju. To dwa.

Tutaj zatrzymam się na moment. Moim zdaniem sobie, jak MG nie masz nic do zarzucenia odnośnie komentarzy - ucinałeś je zgrabnie, mimo kolejnych, zupełnie niefajnych docinek lucka (który pokazał się od ciemnej strony dodatkowo w finale, czyniąc z Failina szaleńca). Wydaje mi się raczej, że potknięcia wynikały z nieznajomości przez lucka świata i zupełnego braku akceptacji względem mechaniki i jej stosowania oraz konwencji - dziwię się jednak, dlaczego robił problemy, psując wszystkim zabawę zamiast przełknąć d20 i pogadać o systemie po sesji.

Na koniec wstęp do daimosowej kminy:

Pojęcia kamrata, sojusznika, cywila oraz wroga - powoli przyjmowane przeze mnie a przypominane sobie przez generała, zostają uzupełnione przez "klucze" rozkazów:

wykonać - polecenie na koniecc rozkazu, oznaczające jego koniec
wykonać, natychmiast - reset wszelkich innych rozkazów oraz nakaz rozpoczęcia właśnie zleconego zadania
[istota], skasuj - polecenie ataku konkretnego przeciwnika w najbardziej skuteczny sposób
[istota], wżeń - polecenie ataku wręcz konkretnego przeciwnika (najlepiej szarżą)
[istota], ucieczka - polecenie oddalenia się od konkretnej istoty
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

wt kwie 11, 2006 12:21 am

ShadEnc pisze:
Krótko pisząc, bawiłem się doskonale.


He he he. Skala wygląda tak:
7 Doskonale
6 Znakomicie
5 Dobrze
4 Nieźle
3 Przecietnie
2 Słabo
1 Mizernie

Czyli patrzac na ocenę bawiłeś się znakomicie [śmiech]


Przyjmijmy, że był to mój dobrowolny wkład w sesję - co by się wkupić w łaski prowadzącego (więc, niczego mi nie oddawaj) :]


Dwa razy mi nie musisz powtarzać. :oD [ale za to co zostawiłeś daj sobei oddać - powiedzmy połowę - bo to na pewno nie dotrwa do następnej sesji ;-] Ale na przyszłość - panowie! - dwa zeta na sesję to nie fortuna. I zrzuta przed sesją [wjazd, hehe] a nie po.

Lucjusz dziwię się jednak, dlaczego robił problemy, psując wszystkim zabawę zamiast przełknąć d20 i pogadać o systemie po sesji.


Wiesz, to musiał być szok - Biorąc pod uwagę, ze oficjalną mechaniką Wolsunga będzie d20 :-)

Na koniec wstęp do daimosowej kminy:


<ok> Git.

EDIT:
Dżiiiz, zapomniałem wspomnieć o najfajniejszej w moim odczuciu scenie sesji - pojedynku o Nowego pomiędzy Daimosem a Shahalem. Jedynka ze strony gnolla wyrzucona na teście charyzmy była całkiem zabawna.

W pierwszym poście zrobilem też spis sesji - gdyby ktoś ich kiedyś poszukiwał w tym gąszczu.
 
Anonim_1

wt kwie 11, 2006 11:47 am

kaduceusz pisze:
Czyli patrzac na ocenę bawiłeś się znakomicie [śmiech]

Fakt, bawiłem się znakomicie. :)

kaduceusz pisze:
Wiesz, to musiał być szok - Biorąc pod uwagę, ze oficjalną mechaniką Wolsunga będzie d20 :-)

Fajnie wyglądał lucek jak się dowiedział o pojedynczym ataku podczas sześciosekundowej rundy. :)

kaduceusz pisze:
ale za to co zostawiłeś daj sobei oddać - powiedzmy połowę - bo to na pewno nie dotrwa do następnej sesji

Nie ma mowy. Smacznego. :razz:
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

wt kwie 11, 2006 1:48 pm

Kilka uwag do Pseudo odnośnie Bastiana:

Jak widzisz ta postać ma bodaj najmniejsze zaczepienie w drużynie, podobnie jak i poprzedni bohater [odmieniec Anselmo Trix]. Wymieńmy:

- przez Lady Elaydreen
- przez Rotena

Co gorsze, nie widze sprecyzowanego celu działań tego bohatera. Może być nim gromadzenie informacji [zapiski], ale słabo to go łączy z resztą drużyny. Podobnie wyglądała postać Shahala, ale on znalazł już sobie cel [zostanie magiem kataklizmu], a poza tym jest już bodaj jedynym ogniwem łaczącym wydarzenia w Sharn z reszta kampanii w Darguun [z czego przez kurtuazyjny anty-meta nie korzysta].

Jako, ze sam nie mam pomysły jak tu Bastiana wpłatać w główny wątek [jak widzisz w przypadku Daimosa poszło gładko], to moja propozycja jest taka:

Wymyślasz go sam albo zmieniasz postać :oP

Co się zaś tyczy FATE. Występują tam Punkty Losu - FATE Points, które oprócz tego, ze mogą wpłynąc na dowolny test pozwalają postaci współ kreować fabuę. Działa to tak - dajesz punkt i w zamian za to możesz np. zazyczyć sobie, by jakiś Twój kuzyn mieszkał w napotkanym własnie na szlaku miasteczku, by kupiec na Krwawym Targu w Rhukaan Draal akurat mial ze dwie flaszki interesującego cię trudnodostępnego eliksiru na zbyciu itp. Wspominałeś , że Whitehearth Cię zawiodło - ze spodziewałeś się czegoś super. Z punktem losu mógłbyś powiedzieć: "chciałbym, żeby przejście na niższy poziom było zagruzowane, a alternetywna droga prowadziłą przez siłownię kompleksu" i za akaceptacją MG już masz swój wymarzony fragment instalacji [możesz go nawet opisać jezeli tego sobie życzysz].

Co do głosowania nad FATE na razie:
Ja i Paweł: nie
Pseudo i Enc: tak
 
Awatar użytkownika
Pseudo
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 58
Rejestracja: czw lut 17, 2005 1:06 pm

wt kwie 11, 2006 3:15 pm

ShadEnc, ale ja Ci kasę oddam.

kaduceusz pisze:
Kilka uwag do Pseudo odnośnie Bastiana


Deja vu. Już o tym gadaliśmy na gg :D.

Co do punktów losu, między innymi dlatego jestem za przejściem na tę mechanikę ;).

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości