Najgorsze jest to, że miałem nadzieję na coś w stylu „Single White Female”. A tu klops... Gdybym mógł cofnąć czas, omijałbym to szerokim łukiem! Więc jeśli ktoś szuka dobrego thrillera, to nie ten, serio.Czy istnieje film, którego wolelibyście nigdy nie obejrzeć i potwornie żałujecie, że go widzieliście? Jest wiele beznadziejnych i głupich filmów, ale większość z nich można jakoś przetrawić, szybko zapomnieć i przeboleć stracony czas. Są jednak filmy, które z różnych powodów zaklinują się w pamięci lub w jakiś inny sposób odmienią percepcję. Dla jednych mogą to być z oczywistych względów filmy gore, a dla pozostałych zupełnie inne. Może warto przestrzec potencjalne 'ofiary' takich oszukańczych produkcji i polecić omijanie ich szerokim łukiem? Dla mnie filmem, który nigdy nie powinien powstać, którego wolałbym nigdy nie obejrzeć, który to kompletnie zmasakrował i bezczelnie odarł z kultowości pierwowzór jakim jest nieprzeciętny "CUBE", to żałosny produkt zatytułowany szumnie "Hypercube". Obejrzenie "Hypercube" niszczy kompletnie odczucia związane z "CUBE", całą tajemniczość, niedopowiedzenia, uczucie dyslokacji, wielką niewiadomą, surrealizm... Gdyby nie powstał film "CUBE ZERO" to "CUBE" zaginąłby przytłoczony przez nieudolny tak zwany 'sequel'. Na szczęście "CUBE ZERO" przywraca niesamowitość temu filmowi i skoro już rzeczywiście koniecznie musiała powstać kontynuacja to "CUBE ZERO" godnie spełnia tę funkcję ciekawie łącząc wątki obydwu filmów. Podsumowując wywód powtarzam, że potwornie żałuję obejrzenia "Hypercube" jak żadnego innego filmu w moim życiu.