Zrodzony z fantastyki

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 7
 
Gantolandon
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 169
Rejestracja: czw paź 20, 2005 5:00 pm

Re: Alkohol

sob sie 08, 2009 12:42 pm

Spotkałeś kiedyś kogoś, kto by się do tego zastosował? ;p


Tak, przeważnie. Tylko, że to działa w odniesieniu do konkretnego towarzystwa. Jeśli ktoś znajdzie sobie równie buraczane otoczenie, to już nie ma na niego rady.

że nie należy pić samemu (zacytuję "upiłem się tylko dwa razy Miszcza, ale moje historie o tym jak żygałem i kiedy muszą pojawiać się prawie za każdym razem, gdy trącam alkohol, i jestem wtedy niemiłosiernie nudny": "Pić samemu? Z przeproszeniem, WTF? Dla mnie to lekko patologia...").


Inaczej: samotne picie alkoholu bardzo często jest poważnym sygnałem postępującego uzależnienia. Lepiej?

Co mnie wnerwia (chcę tutaj użyć innego słowa, które przypomina trochę tytuł bloga Furiatha, o, znowu nawias):
a) dla wielu ludzi stanowi on big deal, a jest to po prostu w jakiś tam sposób sfermentowane cośtam i to zwykły rodzaj żarcia i tyle;
b) młodzi ludzie od dekad muszą przechodzić fazę fascynacji alkoholem, by nagle sobie uświadomić, że to głupie;
c) moi kumple po alkoholu zachowują się jak totalni idioci i oglądanie ich jest szczytem żenady;
c') w dodatku bawią ich rzeczy (i robią rzeczy) których na co dzień unikają, ale które zazwyczaj są tak nudne lub prymitywne, że dla osoby niepijącej grono mych schlanych kumpli jest najnudniejszą rzeczą na świecie;
d) nieustannie muszę prowadzić walki i tłumaczyć, że po prostu nie chcę się upić i że w pewnym momencie Chcę iść do domu i nie zamierzam być tacy jak oni tylko po to, by łatwiej mi było się z nimi dogadywać, skoro wolę być sobą;
e) że alkohol jest kolejną sferą obwarowaną jakimiś bzdurnymi rytuałami w stylu "wypić wódkę trza po toaście do dna i dopóki wszyscy nie wypiją nie możemy nalać kolejnej", utrudniających niepotrzebnie życie;
f) gdy widzę ludzi pijących wódkę i mówiących jednocześnie, jakie to jest niedobre, że wódka to gówno, a mimo to wlewających to w siebie;
g) nie znoszę też, gdy grona fanatycznych chrześcijan przekonują, że alkohol jest zły an sich a Jezus to wodę w wino zamieniał, ale "to mu się nie godziło" : P


Witamy na planecie Ziemia. Przybyszów z planety Wulkan informujemy, że tutejsi mieszkańcy bardzo często angażują się w różne rytualne czynności, które z logicznego punktu widzenia nie mają najmniejszego sensu. Prosimy o wyrozumiałość.
 
Awatar użytkownika
27383
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3267
Rejestracja: śr sie 01, 2007 5:44 pm

Alkohol

ndz sie 09, 2009 7:43 am

Inaczej: samotne picie alkoholu bardzo często jest poważnym sygnałem postępującego uzależnienia. Lepiej?

To, że czasami, siedząc przy komputerze czy czytając książkę, strzelę sobie drinka znaczy, że jestem uzależniony? Zresztą, mieszkam na popegeerowskiej (tak to się pisze? ;) ) wiosce i widzę ludzi stojących dzień w dzień pod sklepem czy na przystanku. Choć piją w grupie, to dla mnie są szkodliwsi niż ktoś, kto piłby se tak sam. Bo im przychodzą często do głowy różne dziwne pomysły, których ktoś pijący sam nie chciałby zrealizować.
Mnie natomiast wkurza jedna z rzeczy. Gloryfikowanie piwa. Gdyby to była jakaś wódka, wino czy inny wyrób wysokoalkoholowy. to bym zrozumiał.

A pod tym podpisuję się w stu procentach. Nie cierpię piwa, a w towarzystwie często pije się piwko. Nie lubię tłumaczyć, że piwo jest za gorzkie, nie ma odpowiedniego smaku i takie tam. Nie wiem czemu, ale zawsze wywołuje to zdziwienie, bo "przecież piwo lubię wsyzscy".
 
hallucyon

Re: Alkohol

ndz sie 09, 2009 1:22 pm

Dziękuję Wam za odpowiedzi, Gantolandonie i Dziki Ośle. Czy mam zatem rozumieć, że nie podoba się Wam moja postawa, bo jest, jak się wydaje, przeciwna Waszej - uważam, że rodzice nie powinni dawać przyzwolenia dzieciom na spożywanie alkoholu (vide: pierwszy post Maelstroma)? W odpowiedziach nie wskazaliście, bym proponował jakieś konkretne metody osiągnięcia tego celu, którym jesteście przeciwni, więc pewnie chodzi tu o moją opinię.

Co się tyczy owej patologii picia alkoholu w samotności, Thoctar, podając przykład realiów popegeerowskiej wsi, celnie wskazał, że niektórzy rozmówcy zaczynają posługiwać się zbytnimi uogólnieniami. Które zachowanie można by uznać za bardziej patologiczne: okazyjne wypicie w samotności drinka przed komputerem, czy codzienne spożywanie siarczanej wisienki w płynie przed sklepem w czyimś towarzystwie?

Celowo użyłem trybu przypuszczającego, bo, z mojego punktu widzenia, bardziej szkodliwe jest spożywanie przez Thoctara, osobę małoletnią, alkoholu, ale gdyby chodziło o zwykłą sytuację, czyli o osobę dorosłą, to odpowiedź byłaby, rzecz jasna, inna. Thoctarze, bez urazy. :wink:

Thoctar pisze:
Nie cierpię piwa, a w towarzystwie często pije się piwko. Nie lubię tłumaczyć, że piwo jest za gorzkie, nie ma odpowiedniego smaku i takie tam. Nie wiem czemu, ale zawsze wywołuje to zdziwienie, bo "przecież piwo lubię wsyzscy".

Eee tam... ja z kolei nie znoszę wina i częstokroć słyszę, że to właściwie jedyny napój alkoholowy, jaki przystoi spożywać w tzw. dobrym towarzystwie, np. podczas obiadu biznesowego, romantycznej kolacji z dziewczyną itd.
 
Awatar użytkownika
27383
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3267
Rejestracja: śr sie 01, 2007 5:44 pm

Alkohol

ndz sie 09, 2009 2:17 pm

Czyli gdybym miał 18 lat i byłbym nierozsądny i jeszcze bym się po tym jednym drinku miał upić (hipotetycznie :wink: ), a jak mam 15 lat, jestem podobno rozsądny (przynajmniej inni tak mówią xD) i po tym drinku nic niedobrego się ze mną nie dzieje to co jest lepsze? Tak tylko hipotetycznie się pytam, bo jednak taka sytuacja (upicia jednym drinkiem albo, że coś mi po nim odwali, nieważne w jakim wieku) jest raczej niemożliwa :)
 
hallucyon

Alkohol

ndz sie 09, 2009 2:56 pm

Nie oceniam, czy jest jesteś osobą rozsądną, czy nie. Wyrażam jedynie swoją prywatną opinię, że okazyjne spożywanie alkoholu przez małoletniego jest szkodliwszym zjawiskiem niż częste go picie przez dorosłego. Alkohol, i nie tylko on, wykazuje większy potencjał uzależniający u młodych organizmów niż u dorosłych. Ot! tylko tyle i aż tyle.
 
Gantolandon
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 169
Rejestracja: czw paź 20, 2005 5:00 pm

Re: Alkohol

pn sie 10, 2009 2:33 pm

Dziękuję Wam za odpowiedzi, Gantolandonie i Dziki Ośle. Czy mam zatem rozumieć, że nie podoba się Wam moja postawa, bo jest, jak się wydaje, przeciwna Waszej - uważam, że rodzice nie powinni dawać przyzwolenia dzieciom na spożywanie alkoholu (vide: pierwszy post Maelstroma)? W odpowiedziach nie wskazaliście, bym proponował jakieś konkretne metody osiągnięcia tego celu, którym jesteście przeciwni, więc pewnie chodzi tu o moją opinię.


Tak. Przy czym chodzi mi tu o postawę "żadnego alkoholu niezależnie od okoliczności". Nie mówię, że rodzic nie ma prawa zjechać od góry do dołu nastolatka, który wrócił z imprezy na ramionach kumpli, bo nie miał siły wrócić do domu. Ale jeżeli twierdzisz, że zamierzasz wychowywać dzieci w absolutnej trzeźwości, to mogę tylko wzruszyć ramionami i powiedzieć "OK, powodzenia".

Co się tyczy owej patologii picia alkoholu w samotności, Thoctar, podając przykład realiów popegeerowskiej wsi, celnie wskazał, że niektórzy rozmówcy zaczynają posługiwać się zbytnimi uogólnieniami. Które zachowanie można by uznać za bardziej patologiczne: okazyjne wypicie w samotności drinka przed komputerem, czy codzienne spożywanie siarczanej wisienki w płynie przed sklepem w czyimś towarzystwie?


To, że czasami, siedząc przy komputerze czy czytając książkę, strzelę sobie drinka znaczy, że jestem uzależniony? Zresztą, mieszkam na popegeerowskiej (tak to się pisze? ;) ) wiosce i widzę ludzi stojących dzień w dzień pod sklepem czy na przystanku. Choć piją w grupie, to dla mnie są szkodliwsi niż ktoś, kto piłby se tak sam. Bo im przychodzą często do głowy różne dziwne pomysły, których ktoś pijący sam nie chciałby zrealizować.


Tak naprawdę, to trzeba rozgraniczyć dwie rzeczy: alkoholizm i jego negatywne skutki. Menele obalający siarę mogą być uciążliwi, ale tak naprawdę nijak się to ma do sytuacji człowieka, który co jakiś czas źle się czuje bez drina. Bo zauważcie, że cały czas piszę o regularnym samotnym piciu.

Nie twierdzę, że samotne picie jest złem absolutnym w każdych okolicznościach. Nie twierdzę nawet, że to stuprocentowy dowód alkoholizmu, ani nawet pięćdziesięcioprocentowy. Po prostu picie w samotności jest według mnie dość niepokojącym objawem, który może (ale nie musi) być objawem mniejszego lub większego uzależnienia od alkoholu.
 
Awatar użytkownika
>Theodorus<
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 120
Rejestracja: pt sie 07, 2009 2:06 am

Alkohol

pn sie 10, 2009 3:48 pm

Gantolandon pisze:
Nie mówię, że rodzic nie ma prawa zjechać od góry do dołu nastolatka, który wrócił z imprezy na ramionach kumpli, bo nie miał siły wrócić do domu. Ale jeżeli twierdzisz, że zamierzasz wychowywać dzieci w absolutnej trzeźwości, to mogę tylko wzruszyć ramionami i powiedzieć "OK, powodzenia".

Zgadzam się z przedmówcą. Próba całkowitego odseparowania dziecka od alkoholu może IMO skończyć się na dwa sposoby: albo odnieść całkiem przeciwny skutek, albo doprowadzić do sytuacji, kiedy człowiek dorosły nie będzie wiedział jak w praktyce działa alkohol, co powoduje poważne zagrożenie chociażby na 'osiemnastce', gdy ludzie potrafią się zachłysnąć pełnoletnością.

Mi do 18 lat brakuje jeszcze kilku ładnych miesięcy. Piwo traktuję jak każdy zwykły napój, z którym po prostu trzeba uważać w większych ilościach, jednak dwa czy trzy na sesji pozwalają wyluzować się i bez większego skrępowania odgrywać postać :wink: . Zdarza mi się też pić w większych ilościach, jednak nigdy nie doszedłem do stanu totalnego zgonu czy wymiotowania dalej niż patrzę. Myślę, że z alkoholem jest jak z niemal każdą inną rzeczą - trzeba znać umiar :) .
 
Awatar użytkownika
Scobin
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4449
Rejestracja: śr lis 07, 2007 2:04 pm

Re: Alkohol

pn sie 10, 2009 4:58 pm

Jeżeli alkohol służy wyluzowaniu (i jest głównym środkiem do jego osiągnięcia), to IMHO warto poszukać także innych sposobów osiągania stanu wyluzowania. :-) Choćby po to, żeby być elastycznym. (Czasem np. może się pojawić sytuacja, w której warto się wyluzować, ale z jakiegoś powodu nie można wypić).
 
Bielon
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2193
Rejestracja: czw maja 06, 2004 11:28 am

Re: Alkohol

wt sie 18, 2009 10:59 pm

Nie zgadzam się z większością z Was a tym, z którymi niechcący się zgadzam, spieszę z zapewniem, że to już po raz ostatni, więcej się to nie powtórzy.

Alkohol służy wyluzowaniu. Po spożyciu alkoholu luzuje się wszystko. Po zwieracze. Radzę ten właśnie bajer wypróbować na sesji w kanałach, pozwoli to nam na odczuwanie realizmu na maksa. Zatem 5 Graczy i MG i maks wyluzowanie. Kanał murowany. :rockpunk:

Piwo... Mając SKOŃCZONE 18 lat zacząłem się z obecnym szwagrem zmuszać. 1 butelczyna na łby dwa, bo wszak nie wypada żyć w Tychach i nie pić Tyskiego. Cóż, wylewaliśmy długo pianę w ilościach połowy piwa nim się nauczyliśmy smakować. Teraz i my i nasze brzuchy wiedzą, że piwo jest dobre. Im więcej, tym lepiej. I nerki zdrowe będą. Same plusy. O całym przefiltrowanym i wypłukanym układzie moczowym nie wspominając.

Wino! O to jest pycha! Czerwone zwłaszcza. Na serce zdrowe, na pracę całego układu krwionośnego! Miodzio. Włosi piją niemal na okrągło i jacy zdrowi i długowieczni. Ci, co piją. Zatem pijcie wino i piwo. Lepiej wszak mieć zdrowe i nerki i serce, niż tylko jedno z nich.

A teraz uwaga!

Alkohole mocne. Przykład "Miodziunka", czyli nalewka spirytusowa na miodzie. Znam co najmniej kilka przykładów OSIEMDZIESIĘCIOLATKÓW, którzy są na chodzie, lekarza na oczy nie widzieli a codziennie rano i wieczorem piją 50 - 100 ml tego likwioru. Zero lekarzy, zero chorób, only Miodziunka. Spirol o smaku miodu na cytrunach. Co z tego wynika? I spirol i wino i piwo pić się winno! Nie żałujmy sobie zatem!

I jeszcze kilka przykładów dla defetystów opowiadających o strasznych przypadkach, które stały się udziałem ludzi co alkohol spożyli. Zana aktorka spożyła osę w soku. Udusiła się. Nie pijmy soku, tępmy osy, nie bądźmy aktorkami. Dziecię innej aktorki pozostaje w stanie śpiączki po udławieniu się tabletką. Nie jedzmy zabójczych tabletek. Ktoś szedł po schodach, się potknął i zabił łamiąc kark. Wara wam dziatki od schodów! Itd... :stupid:

Alkohol, jak wszystko, jest dla ludzi. Generalną zasadą jest dopuszczaność go od lat 18-tu. Bo ustawodawca uznał, że to wiek w którym LUDZIE osiągają wiek "dojrzały". Ubezpieczyciele np już tak nie sądzą, uznając wiek 18-25 za wiek największego zagrożenia, zatem i największej głupoty. A i sama dojrzałość w różnych systemach jest różnie pojmowana. Rodzic/opiekun i tylko w/w może ocenić jak postępować ze swoją latoroślą. I to czy dojrzała ona, czy jeszcze nie, do pojmowania skutków picia. Indywidualna sprawa. Jak zresztą każda dojrzałość. Nawet ustawodawca przewidział tu wyjątki, choć nie tak znów wiele.

Wysnuwanie tezy, że picie za młodu, w dużych ilościach, czegoś konkretnego jest beee, jest chybione moim zdaniem. Wszystko za młodu jest i beee i cacy, zależy jak z tego korzystamy.
Wszystko w dużych ilościach jest beee a w małych może być cacy, zależy jak z tego korzystamy. Głupi palec w tyłku może dać i radość i cierpienie. :rockpunk:

Zatem mądry użytek.

Pozdrawiam
B
.
 
Awatar użytkownika
Siriel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2022
Rejestracja: śr cze 22, 2005 10:42 am

Re: Alkohol

śr sie 19, 2009 2:55 pm

Bielon pisze:
Głupi palec w tyłku może dać i radość i cierpienie.
Podsumowanie mroczne i celne - jak palec w tyłku (nomen omen). :)
 
Shade__
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 468
Rejestracja: śr mar 03, 2004 9:11 pm

Alkohol

śr sie 19, 2009 9:54 pm

Z mojej strony dla alkoholu jest tylko pogarda. Mając 12 lat sięgnąłem po spirytus po raz pierwszy, inne alkohole miałem już od pierwszej komunii 'opanowane'. Wkręciłem się w nieciekawe towarzystwo. Robiliśmy radia w volksvagenach golfach, zbijaliśmy szyby w klatkach schodowych i kradliśmy ptasie mleczko ze stacji benzynowych. Potem były narkotyki. Marihuana, feta, crack. Rodzice nic nie mogli zrobić. Załamywali ręce, bali się.

Teraz zwalczam używki jako jeden z ostatnich hardlajnowców w Polsce.
 
Awatar użytkownika
Mgalangzingme
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 33
Rejestracja: wt maja 26, 2009 12:43 am

Alkohol

pt sie 21, 2009 12:29 am

Ja zazwyczaj nie zabieram dyskusji w rozmowach o alkoholu, bo mnie ludzie [cenzura] na tym punkcie. Ale teraz cos powiem. Wychowałem się w rodzinie w której nadużywanie alkoholu było normą. Dziadek(który juz nie żyje) i jego czterej synowie(w tym mój ojciec) to alkoholicy. Zauważyłem jedną prawidłowość u ludzi którzy stosuja jakieś uzywki w nadmiarze(mówię tu niekoniecznie o alkoholizmie, ale też głównie o piciu do nieprzytomności dla rozrywki), mianowicie teksty w stylu "ja to lubię, mi to smakuje, to mój świadomy wybór". I to [cenzura] prawda. Śmieszne, żałosne gadanie. Widziałem rzeczy które większość z was widziała w telewizji. Niektórzy wiedza o czym mówię. Zostałem postawiony w sytuacji podbramkowej z której np moi bracia cioteczni nie wyszli najlepiej i przegrali. Nigdy się nie upiłem, nie paliłem, nie brałem. Jak ktoś opowiada jaka miał fajną impre bo sie [cenzura] z kumplami i jeden rzygał przez balkon, to mnie skręca w środku i nie będę szanował takiego człowieka. Podzielam zdanie Aureusa w całości i jednoczę się z Thoctarem. Alkohol jako serce rozrywki dzisiejszego świata to tryumf głupoty nad mózgami ludzi którzy uważaja że mają własną wolę, a tak naprawdę kierują się tym, co im ktoś wmówił. I mam prawo [cenzura] na takich ludzi z wysokości, bo sam przeszedłem ogromnie dużo w tej materii i zachowałem własną tożsamość. A wychowanie dzieci powinno się odbyć najlepiej w innym świecie. Ale skoro sie nie da, to trzeba moim zdaniem podchodzić do alkoholu jak do czegoś co po prostu istnieje i nie gloryfikować go. A reszta to już kwestia wyrobienia wzajemnego zaufania i wykształtowanie w dziecku, jak to się mówi, "własnego rozumu" i żelaznej asertywności. I mała prośba, jeśli jestes z tych osób co uważają, że fajnie jest się czasami nabzdryngolić jak szpak, to prosze, nie płodź dzieci.

Ps.Sory za [cenzura](i ilość bluzgów). Wiem że ten post więcej ludzi obrazi i spowoduje uznanie mnie za(tu sobie wstaw co chcesz) niż przyniesie dobrego. Każdy uważa że i tak jest najmądrzejszy a ja jestem burzliwym i chamskim dyskutantem i dobrze mi z tym.
___________________

Tu byłem.
Moderator Zsu-Et-Am
 
Awatar użytkownika
Streider
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 340
Rejestracja: pn maja 05, 2003 9:41 pm

Alkohol

pt sie 21, 2009 11:44 am

Mgalangzingme pisze:
I mała prośba, jeśli jestes z tych osób co uważają, że fajnie jest się czasami nabzdryngolić jak szpak, to prosze, nie płodź dzieci.


A czy posiadanie "własnego rozumu" i żelaznej asertywności stoi w sprzeczności z poglądem, że czasem nabzdryngolenie się jak szpak może być fajne?

Jakiś własny rozum mam, żelaznej asertywnosci i siły woli na pewno nie, ale pewną asertywność i pewną siłę woli jednak posiadam. Alko pijam niemal tylko w pubach pod postacią piwa na spotkaniach ze znajomymi. Nigdy nie pijam sam. Gdzieś tak raz na kilka miesięcy trafiam na jakąś mocniejszą posiadówkę z wódką w roli głównej, kiedy to potrafię się zrobić naprawdę dobrze (ale rzyganie to rzadkość i raczej nie powód do chóralnych śmiechów). Od jakiegoś czasu ograniczam picie alko na imprezach, do końca września planuję w ogóle go nie tknąć. Nie z powodów etycznych, ale sportowo - oszczędnościowych.

Mimo to planuję postąpić wbrew Twojej prośbie i kilka dzieci spłodzić. Wyrządzę tym krzywdę społeczeństwu?
 
Awatar użytkownika
Mgalangzingme
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 33
Rejestracja: wt maja 26, 2009 12:43 am

Alkohol

pt sie 21, 2009 2:40 pm

Mimo to planuję postąpić wbrew Twojej prośbie i kilka dzieci spłodzić. Wyrządzę tym krzywdę społeczeństwu?


Wyrządzisz krzywdę dzieciom. Widok nawalonego ojca to nic ciekawego. Ośmieszysz sie w oczach dziecka, pokażesz słoabość i ułomność, a nie daj Boże jak pokażesz wachlarz pijackich zachowań, po prostu narobisz szkód. Ojciec to tytan, stal która nie ma się prawa złamać. Polecam przeczytanie artykułów na temat roli ojca w życiu dzieci(szczególnie zaś córek). Znajomość psychologicznych aspektów tych relacji jest niesamowicie pomocna. Jesli masz zamiar sobie od czasu do czasu dać mały upust w formie nawalenia się, to wybacz, ale nie myśl na razie o ojcostwie bo to nie dla Ciebie.
 
Awatar użytkownika
Streider
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 340
Rejestracja: pn maja 05, 2003 9:41 pm

Alkohol

pt sie 21, 2009 3:43 pm

A dlaczego dzieci miałyby mnie widzieć nawalonego? Przecież jeśli już, to nie piłbym z nimi.

Na razie o ojcostwie jedynie myślę i nie zamierzam w najbliższym czasie zmieniać tego stanu rzeczy. Tak czy inaczej, absoutnie nie przekonuje mnie to, co piszesz. Picie alkoholu, nawet w dużych ilościach, nie musi być równoznaczne z tym, co pewnie masz na myśli, pisząc o "wachlarzu pijackich zachowań". Szczególnie, jeśli alkohol nie jest codziennością.

Nikt nie jest niezniszczalnym tytanem bez skazy. Dzieci na początku postrzegają tak rodziców, ale w pewnym chwili zaczynają widzieć w nich "ludzi". Udawanie takiego tytana nie wydaje się mi być najlepszym sposobem na bycie dobrym ojcem.
 
Awatar użytkownika
Mgalangzingme
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 33
Rejestracja: wt maja 26, 2009 12:43 am

Alkohol

pt sie 21, 2009 4:06 pm

Udawanie takiego tytana nie wydaje się mi być najlepszym sposobem na bycie dobrym ojcem.

Nie chodzi o udawanie. Chodzi o to, że ojciec musi mieć stały kręgosłup moralny. Musi być jak niezniszczalny fundament. Jest sercem bezpieczeństw rodziny, jej pewnością. Jeśli okaże się że zawodzi, to wszystko się posypie.

A dlaczego dzieci miałyby mnie widzieć nawalonego? Przecież jeśli już, to nie piłbym z nimi.

A co będzie jak wrócisz w nocy do domu zapity, a córka się obudzi i Cię zobaczy? Zapyta się mamy "a co jest tatusiowi?" i co mama może odpowiedzieć? Jest głupi, zrobił głupotę, ale mówi że sprawia mu to przyjemność, czy był na zabawie z kolegami? Każda z tych odpowiedzi jest zła. Nie ma dobrej na takie pytanie jak i na wiele innych. Zadaniem rodziców jest doprowadzić dzieci bezpiecznie do momentu, kiedy będą potrafiły podejmować świadomie własne decyzje dotyczące ich samostanowienia i życia.
Dlaczego wielu z was miało w życiu moment w którym ostro piło? I mówicie że trzeba przez fascynację alkoholem przejść. Bo gdyby rodzice nie zostawiali was na pastwę wychowawczego wpływu otoczenia to by tak nie było. Kluczem do dobrego wychowania jest stworzenie w rodzinie własnego świata, wolnego od przemocy i wszystkiego złego co jest na zewnątrz. To że świat jest taki jaki jest, to nie znaczy że musimy dawać się pokierować, możemy i powinniśmy dążyć do zmian w naszym mikroświecie, szczególnie zaś rodzinie. To co, że ludzi piją na umór, palą papierosy, głodują, nienawidzą, hołdują głupocie itd., to że świat jest właśnie taki, to nie znaczy że my w tym świecie też powinniśmy być tacy. W naszej rodziny może nie być głodu, używek, nienawiści, przemocy, wylgaryzacji. Wystarczy się trochę postarać.
Wiem że ludzie nie znoszą jak się ich poucza, każdy wie najlepiej, itd. Świat pełen indywidualnych mózgów? Raczej pyszałków. Taki mały apel do wszystkich, nie ode mnie, lecz od dzieci, naszych i waszych, wszystkich. Jeśli planujesz zostać rodzicem, poucz się pedagogiki i psychologii. Będziesz wiedział(a) czego należy nie mówić, co należy, jak nie skrzywdzić, a jak pomóc. Jeśli uważasz że już wiesz, to schowaj to na chwilę do kieszeni i sobie powtórz, napewno nie zaszkodzi :wink:

To taki mały offtop, ale w sumie jeszcze jakoś w temacie:P
 
Awatar użytkownika
Streider
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 340
Rejestracja: pn maja 05, 2003 9:41 pm

Alkohol

pt sie 21, 2009 4:27 pm

Mgalangzingme pisze:
Chodzi o to, że ojciec musi mieć stały kręgosłup moralny. Musi być jak niezniszczalny fundament.


:) Ojciec może mieć stały kręgosłup moralny, a jednocześnie zachować wrażliwość. I o to mi chodzi. Ale nie można być jednocześnie wrażliwym i niezniszczalnym.

Mgalangzingme pisze:
A co będzie jak wrócisz w nocy do domu zapity, a córka się obudzi i Cię zobaczy? Zapyta się mamy "a co jest tatusiowi?" i co mama może odpowiedzieć? Jest głupi, zrobił głupotę, ale mówi że sprawia mu to przyjemność, czy był na zabawie z kolegami?


Co jest złego w odpowiedzi, że był na zabawie z kolegami?

Mgalangzingme pisze:
I mówicie że trzeba przez fascynację alkoholem przejść.


Hmm, chciałem tylko zaznaczyć, że ja tak nie uważam. Nigdy alkohol sam w sobie mnie nie fascynował, nigdy nie miałem fazy ostrego picia. Jeśli coś związanego z piciem mnie kiedyś fascynowało, to możliwość spędzenia naprawdę fajnego czasu z przyjaciółmi. Dorosłem i odkryłem, że jestem w stanie bawić się też świetnie bez alkoholu. Mimo to nie odrzucam go - fajnie jest sobie czasem wypić, dla zachowania różnorodności ;]

Mgalangzingme pisze:
To co, że ludzi piją na umór, palą papierosy, głodują, nienawidzą, hołdują głupocie itd., to że świat jest właśnie taki, to nie znaczy że my w tym świecie też powinniśmy być tacy.


To, że ludzie piją, nie znaczy, że piją na umór. Stosując takie generalizacje, równie dobrze można powiedzieć, że odrobina alkoholu jest akceptowalna, więc problem alkoholowy w Polsce nie istnieje.
 
Awatar użytkownika
Mgalangzingme
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 33
Rejestracja: wt maja 26, 2009 12:43 am

Alkohol

pt sie 21, 2009 4:59 pm

Hmm, chciałem tylko zaznaczyć, że ja tak nie uważam. Nigdy alkohol sam w sobie mnie nie fascynował, nigdy nie miałem fazy ostrego picia. Jeśli coś związanego z piciem mnie kiedyś fascynowało, to możliwość spędzenia naprawdę fajnego czasu z przyjaciółmi. Dorosłem i odkryłem, że jestem w stanie bawić się też świetnie bez alkoholu. Mimo to nie odrzucam go - fajnie jest sobie czasem wypić, dla zachowania różnorodności ;]


Wyaraźnie napisałem chyba "wielu z was"(nie wszyscy).

Co jest złego w odpowiedzi, że był na zabawie z kolegami?

Nie widzisz co jest złego? Ukazywanie dziecku głpich i szkodliwych zachowań, jako normalnych(czy w tym wypadku zabawnych), to wypaczanie wizji i moralności. Jeśli dla rodzica coś jest "normalką" to dla dziecka też będzie. Chciałbys zobaczyć córkę narąbaną jak szpadel? Skoro tatuś mógł i to było zabawne, to czemu córeczka nie mogłaby?
Podobna sytuacja, jesli mowisz dziecku, że za pięć minut się z nim pobawisz, a jednak nie znajdujesz czasu i tak wiele razy(co rodzicom często się zdarza), to się nie dziw, że potem zamiast o 22 dzieciak wraca z imprezy o 1. Sam go tego nauczyłeś. Proste mechanizmy wzajemnego zdobywania zaufania...
 
Gantolandon
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 169
Rejestracja: czw paź 20, 2005 5:00 pm

Re: Alkohol

pt sie 21, 2009 5:32 pm

Zauważyłem jedną prawidłowość u ludzi którzy stosuja jakieś uzywki w nadmiarze(mówię tu niekoniecznie o alkoholizmie, ale też głównie o piciu do nieprzytomności dla rozrywki), mianowicie teksty w stylu "ja to lubię, mi to smakuje, to mój świadomy wybór"


Masz rację. Co więcej, ludzie, którzy nie stosują tych używek w nadmiarze (a tylko umiarkowanie), TEŻ mówią, że to lubią. O czym to świadczy?

Alkohol jako serce rozrywki dzisiejszego świata to tryumf głupoty nad mózgami ludzi którzy uważaja że mają własną wolę, a tak naprawdę kierują się tym, co im ktoś wmówił.


Jak w takim razie definiujesz "własną wolę"? Uważasz, że tylko umysł nienaruszony przez żadne substancje (czy, broń boże, używki) może być prawdziwie wolny? Czy na przykład osoba biorąca leki psychotropowe, żeby móc prawidłowo funkcjonować, jest zniewolona?

Ale skoro sie nie da, to trzeba moim zdaniem podchodzić do alkoholu jak do czegoś co po prostu istnieje i nie gloryfikować go.


Hell yeah. Ale, z drugiej strony, nie trzeba go od razu demonizować.

Wyrządzisz krzywdę dzieciom. Widok nawalonego ojca to nic ciekawego. Ośmieszysz sie w oczach dziecka, pokażesz słoabość i ułomność, a nie daj Boże jak pokażesz wachlarz pijackich zachowań, po prostu narobisz szkód. Ojciec to tytan, stal która nie ma się prawa złamać.


LOL WUT? To już jest kompletny bezsens. Jak wywalisz się przy dziecku ze stołka, na którym zmieniasz żarówkę, też pokażesz słabość i ułomność. Jak pokłócisz się z sąsiadem, pokażesz słabość i ułomność. Jak zachorujesz na grypę żołądkową i obrzygasz drzwi od toalety, bo nie zdążysz dobiec, to już w ogóle - obciach murowany. Zamierzasz widywać się z dzieckiem godzinę w tygodniu, czy po prostu umrzeć bohatersko kiedy będzie miało rok, żeby nie zniszczyć swojego wizerunku ojca - posągu?

Nie chodzi o udawanie. Chodzi o to, że ojciec musi mieć stały kręgosłup moralny. Musi być jak niezniszczalny fundament. Jest sercem bezpieczeństw rodziny, jej pewnością. Jeśli okaże się że zawodzi, to wszystko się posypie.


Czyli doszliśmy do wniosku, że do ojcostwa nadają się promile męskiej populacji.

Dlaczego wielu z was miało w życiu moment w którym ostro piło? I mówicie że trzeba przez fascynację alkoholem przejść. Bo gdyby rodzice nie zostawiali was na pastwę wychowawczego wpływu otoczenia to by tak nie było.


Rozumiem, że jesteś zwolennikiem austriackiego modelu wychowania (nie wypuszczać z piwnicy przed osiągnięciem dorosłości)? Co masz na myśli przez "nie zostawianie dzieci na pastwę wychowawczego wpływu otoczenia"? Nie posyłać ich do szkoły? Nie pozwalać wychodzić na podwórko bez dorosłego strażnika? Czy "tylko" nie posyłanie ich na żadne wycieczki szkolne i zabranianie chodzenia na imprezy?

Nie widzisz co jest złego? Ukazywanie dziecku głpich i szkodliwych zachowań


Jeżeli pójście na imprezę z alkoholem uważasz za coś tak głupiego i szkodliwego, że nie wolno z tym w żadnym razie zdradzić się przed dzieckiem, to nie mam już więcej pytań.

Chciałbys zobaczyć córkę narąbaną jak szpadel? Skoro tatuś mógł i to było zabawne, to czemu córeczka nie mogłaby?


Toteż, jak widać po wypowiedziach w tym temacie, wielu również uznaje, że mogą. Potem dochodzą do wniosku, że im to nie pasuje i ograniczają liczbę wypitego alkoholu, albo w ogóle z niego rezygnują.
 
Bielon
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2193
Rejestracja: czw maja 06, 2004 11:28 am

Re: Alkohol

pt sie 21, 2009 6:03 pm

Mgalangzingme pisze:
..... Tu należy wpisać wszystko, co Kolega raczy wypisywać...



+999999999999

Uważam, że gatunek homo sapiens jest jednak jednym z cudów świata. To tak pojemne pojęcie, że nawet osobnicy o TAKICH poglądach znajdą w nim swe miejsce. Oto prawdziwy MISZCZ! :rockpunk:


Pozdrawiam
B
.

Edit: Przepraszam. Pisząc MISZCZ powinienem dodać z TYTANU :stupid:
 
Awatar użytkownika
Mgalangzingme
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 33
Rejestracja: wt maja 26, 2009 12:43 am

Alkohol

pt sie 21, 2009 7:01 pm

Jak w takim razie definiujesz "własną wolę"? Uważasz, że tylko umysł nienaruszony przez żadne substancje (czy, broń boże, używki) może być prawdziwie wolny? Czy na przykład osoba biorąca leki psychotropowe, żeby móc prawidłowo funkcjonować, jest zniewolona?


Osoba której umysł jest zmącona nie jest już soba, nie ma nad soba kontroli. Włansa wola to stan, w którym nic nie jest narzucone na nas. Nalezy zdac sobie sprawę z tego, że my to w wielkiej części inni, czyli odbicie rzeczywistości w której żyjemy i ludzi z którymi się spotkaliśmy. Nas jest tak naprawdę w nas niewiele. Trzeba przedefiniować własnego siebie i przekuć własną świadomość ponad to jak ukuło nas otoczenie. Bo to, że coś robimy nie oznacza, że robilibyśmy to, gdyby ktoś nas wychował w inny sposób. Bycie sobą to określenie takiego krystalicznego stanu, w którym bylibyśmy wręcz "archetypiczni", tacy, że w każdym czasie, miejscu, życiu bylibyśmy tacy sami, mimo wychowania czy swiata. Określenie i wyeksponowanie własnej prawdziwej indywidualności ponad to co zostało nam sprzedane i co nas niestety współtworzy. Jest moment w którym człowiek z barana staje się pasterzem, choć łatwiej żyje się baranom.

Hell yeah. Ale, z drugiej strony, nie trzeba go od razu demonizować.

Nie demonizuję. Powtórze jeszcze raz, mówię tu o uzynaniu się w trupa dla przyjemności, jasne?

LOL WUT? To już jest kompletny bezsens. Jak wywalisz się przy dziecku ze stołka, na którym zmieniasz żarówkę, też pokażesz słabość i ułomność. Jak pokłócisz się z sąsiadem, pokażesz słabość i ułomność. Jak zachorujesz na grypę żołądkową i obrzygasz drzwi od toalety, bo nie zdążysz dobiec, to już w ogóle - obciach murowany. Zamierzasz widywać się z dzieckiem godzinę w tygodniu, czy po prostu umrzeć bohatersko kiedy będzie miało rok, żeby nie zniszczyć swojego wizerunku ojca - posągu?
Czyli doszliśmy do wniosku, że do ojcostwa nadają się promile męskiej populacji.

Mistrzowie nadinterpretacji w akcji... Chodziło mi o to, że ojciec ma być człowiekiem takim, który nie zawodzi z powodu własnej słabości umysłu. Czynniki zewnętrzne są niezaleąne. Ale własne lenistwo, brak odpowiedzialności juz nie. Ojciec którego nazwałem tu tytanem, to taki, który nie pójdzie sie narąbać jak szpak, jak powie że cos zrobi, to zrobi, nie będzie uciekał od obowiązków, nie zostawi w potrzebie. Nie chodzi o wkręcanie żarówek, ale dotrzymywanie obietnicy, o bezustanne bycie wsparciem i bezpieczeństwem. Prawdziwy ojciec-tytan, to taki, który jak usłyszy, że jego dziecko urodzi się niepełnosprawne nie ucieknie. To taki który nie będzie robił głupot z tego powodu, że jeszcze się nie wyszalał, czy nie dorósł. Już załapane czy nie?

Rozumiem, że jesteś zwolennikiem austriackiego modelu wychowania (nie wypuszczać z piwnicy przed osiągnięciem dorosłości)? Co masz na myśli przez "nie zostawianie dzieci na pastwę wychowawczego wpływu otoczenia"? Nie posyłać ich do szkoły? Nie pozwalać wychodzić na podwórko bez dorosłego strażnika? Czy "tylko" nie posyłanie ich na żadne wycieczki szkolne i zabranianie chodzenia na imprezy?

Zostawienie na pastwę, to taki moment, w którym rodzic przestaje interesować się dzieckiem. Olewa je. Nie chce mu się już odpowiadac na pytania, wali teksty w stylu "idź pooglądaj telewizję a ja się zaraz z Tobą pobawię", a potem nie przychodzi. I potem dochodzi do sytuacji, w których rodzic zchodzi na dalszy plan i prędzej dziecko poleci z problemem do przyjaciela, niz powie rodzicowi, bo "co ta mama moze wiedzieć". A jesli chodzi o to kim rodzic ma byc dla dziecka, to doskonałym źródłem są "Gawędy Mateuszowe" Celestyna Freineta. Rodzic to przyjaciel i przewodnik, pomocnik.

Jeżeli pójście na imprezę z alkoholem uważasz za coś tak głupiego i szkodliwego, że nie wolno z tym w żadnym razie zdradzić się przed dzieckiem, to nie mam już więcej pytań.

Powtarzam po raz kolejny uparcie, mówię ciąglę o sytuacji zalania sie w trupa dla przyjemności. Mam to pogrubic żeby było widoczne?

Toteż, jak widać po wypowiedziach w tym temacie, wielu również uznaje, że mogą. Potem dochodzą do wniosku, że im to nie pasuje i ograniczają liczbę wypitego alkoholu, albo w ogóle z niego rezygnują.

Co nie znaczy, że trzeba się narabać, by wiedzieć, ze to komuś nie pasuje. Da się wychować dziecko tak, żeby nie musiało robić w zyciu głupich rzeczy żeby się dowiedzieć że są głupie.

@Bielon
Ponad dwa tysiące postów i brak umiejętności czytania ze zrozumieniem. Pojazdówa od TAKIEGO osobnika to niemały skarb, aż chyba Bogu podziękuję za ten dar...
 
Gantolandon
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 169
Rejestracja: czw paź 20, 2005 5:00 pm

Re: Alkohol

pt sie 21, 2009 7:44 pm

Osoba której umysł jest zmącona nie jest już soba, nie ma nad soba kontroli. Włansa wola to stan, w którym nic nie jest narzucone na nas.


W takim razie nie ma czegoś takiego jak własna wola. Głód, pragnienie, popęd seksualny, potrzeba miłości, potrzeba akceptacji, choroba psychiczna - wszystko to można uznać za coś, co jest na nas narzucone i nad czym nie mamy kontroli. Narzuciłeś arbitralnie granicę pomiędzy piciem a niepiciem alkoholu, i jedno nazywasz zniewoleniem, a drugie wolną wolą. Można i tak.

Nalezy zdac sobie sprawę z tego, że my to w wielkiej części inni, czyli odbicie rzeczywistości w której żyjemy i ludzi z którymi się spotkaliśmy. Nas jest tak naprawdę w nas niewiele. Trzeba przedefiniować własnego siebie i przekuć własną świadomość ponad to jak ukuło nas otoczenie.


A w jaki sposób zamierzasz to zrobić, nie opierając się na jakichkolwiek innych wzorcach - tym samym dając się ukuwać przez inne otoczenie?

Bycie sobą to określenie takiego krystalicznego stanu, w którym bylibyśmy wręcz "archetypiczni", tacy, że w każdym czasie, miejscu, życiu bylibyśmy tacy sami, mimo wychowania czy swiata.


Innymi słowy - bycie sobą oznacza nie reagowanie na żadne zmiany i nie robienie kompletnie nic z informacjami, które przechodzą przez mózg. Stan, do którego utrzymania wystarczy tylko funkcjonujący pień mózgu, bo reszta tylko przeszkadza.

Nie demonizuję. Powtórze jeszcze raz, mówię tu o uzynaniu się w trupa dla przyjemności, jasne?


Nie jest dla mnie jasne, co rozumiesz przez "urzynanie się w trupa". Stan powyżej 0.2 promila? Powyżej 0.5? Niepewny chód i lekkie zaburzenia mowy? Czy może już o tej fazie, która dla nikogo nie jest przyjemna i w którą nikt nie stara się wprowadzić umyślnie, a już na pewno nie dla przyjemności?

Mistrzowie nadinterpretacji w akcji... Chodziło mi o to, że ojciec ma być człowiekiem takim, który nie zawodzi z powodu własnej słabości umysłu. Czynniki zewnętrzne są niezaleąne. Ale własne lenistwo, brak odpowiedzialności juz nie. Ojciec którego nazwałem tu tytanem, to taki, który nie pójdzie sie narąbać jak szpak, jak powie że cos zrobi, to zrobi, nie będzie uciekał od obowiązków, nie zostawi w potrzebie. Nie chodzi o wkręcanie żarówek, ale dotrzymywanie obietnicy, o bezustanne bycie wsparciem i bezpieczeństwem. Prawdziwy ojciec-tytan, to taki, który jak usłyszy, że jego dziecko urodzi się niepełnosprawne nie ucieknie. To taki który nie będzie robił głupot z tego powodu, że jeszcze się nie wyszalał, czy nie dorósł. Już załapane czy nie?


To teraz zdefiniowałeś coś zupełnie innego, niż wcześniej. Cokolwiek byś nie powiedział, jednorazowe upicie się na imprezie nie oznacza automatycznie, że ojciec przestanie dotrzymywać obietnic i zostawi kogokolwiek w potrzebie.

Zostawienie na pastwę, to taki moment, w którym rodzic przestaje interesować się dzieckiem. Olewa je. Nie chce mu się już odpowiadac na pytania, wali teksty w stylu "idź pooglądaj telewizję a ja się zaraz z Tobą pobawię", a potem nie przychodzi. I potem dochodzi do sytuacji, w których rodzic zchodzi na dalszy plan i prędzej dziecko poleci z problemem do przyjaciela, niz powie rodzicowi, bo "co ta mama moze wiedzieć".


Brak zainteresowanie ze strony rodzica jest szkodliwy. Faktem jednak pozostaje to, że sam fakt interesowania się nim nie sprawia od razu, że stanie się on kompletnie niepodatny na wpływy otoczenia. Można nauczyć je stosunkowo rozsądnie sobie radzić z tymi wpływami, ale tak naprawdę nie wydaje mi się, żeby była na to jakaś pewna recepta.

Myślisz, że trzeba koniecznie rażącego braku zainteresowania, żeby dziecko stwierdziło "co ta mama może wiedzieć"? Właśnie streściłeś postawę typowego nastolatka.

Co nie znaczy, że trzeba się narabać, by wiedzieć, ze to komuś nie pasuje. Da się wychować dziecko tak, żeby nie musiało robić w zyciu głupich rzeczy żeby się dowiedzieć że są głupie.


Ale opracowałeś już pewną receptę? Czy tylko spekulujesz?
 
Awatar użytkownika
Mgalangzingme
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 33
Rejestracja: wt maja 26, 2009 12:43 am

Alkohol

pt sie 21, 2009 8:25 pm

W takim razie nie ma czegoś takiego jak własna wola. Głód, pragnienie, popęd seksualny, potrzeba miłości, potrzeba akceptacji, choroba psychiczna - wszystko to można uznać za coś, co jest na nas narzucone i nad czym nie mamy kontroli. Narzuciłeś arbitralnie granicę pomiędzy piciem a niepiciem alkoholu, i jedno nazywasz zniewoleniem, a drugie wolną wolą. Można i tak.
A w jaki sposób zamierzasz to zrobić, nie opierając się na jakichkolwiek innych wzorcach - tym samym dając się ukuwać przez inne otoczenie?

Prawdą jest iż jesteśmy nirozerwalnie związani z tym światem. Nie ma czegoś takiego jak całkowita wolność, czy własna wola, ale jest taki ideał i dobrze jest jak się do niego dąży. Może trochę zalatuje to buddyzmem, ale to działa. A ja nie mowię o niepiciu. Sam lubie się napić dobrego wina, czy miodu pitnego. Mówię wciąż o sytuacjach skrajnych.

Nie jest dla mnie jasne, co rozumiesz przez "urzynanie się w trupa". Stan powyżej 0.2 promila? Powyżej 0.5? Niepewny chód i lekkie zaburzenia mowy? Czy może już o tej fazie, która dla nikogo nie jest przyjemna i w którą nikt nie stara się wprowadzić umyślnie, a już na pewno nie dla przyjemności?

Urzynanie się w trupa, czy jak to zwał, to po prostu picie do takiego stanu, gdzie nastepnego dnia nie wszystko się pamięta z tego co było. A jedna osoba już zdeklarowała sympatię do takiego stanu, więc napewno jest i więcej.

To teraz zdefiniowałeś coś zupełnie innego, niż wcześniej. Cokolwiek byś nie powiedział, jednorazowe upicie się na imprezie nie oznacza automatycznie, że ojciec przestanie dotrzymywać obietnic i zostawi kogokolwiek w potrzebie.

Jednorazowość pomyłek, a nawet czasami wielorazowośc jest wybaczana. Dziecko ogromnie dużo jest w stanie wybaczyć. ale za każdym razem kiedy coś takiego się dzieje ojciec traci w oczach dziecka. a przecież każdy z nas by chciał, żeby jego dziecko mówiło kiedyś do swojego dziecka: "twój dziadek synku, to był najpożądniejszy facet jakiego znałem".

Brak zainteresowanie ze strony rodzica jest szkodliwy. Faktem jednak pozostaje to, że sam fakt interesowania się nim nie sprawia od razu, że stanie się on kompletnie niepodatny na wpływy otoczenia. Można nauczyć je stosunkowo rozsądnie sobie radzić z tymi wpływami, ale tak naprawdę nie wydaje mi się, żeby była na to jakaś pewna recepta.

Myślisz, że trzeba koniecznie rażącego braku zainteresowania, żeby dziecko stwierdziło "co ta mama może wiedzieć"? Właśnie streściłeś postawę typowego nastolatka.

No i powiedziałes cos szalenie mądrego. Naszym zadaniem jest nauczenie naszych dzieci jak sobie radzić z wpływami otoczenia. Byc dla nich nie tylko wzorem, ale i przyjacielem ktory zawsze pomoże.

Ale opracowałeś już pewną receptę? Czy tylko spekulujesz?

Nie ma 100% skutecznych recept. Czytałem sporo na tematy wychowania i jedno wiem napewno.
Jesli będziesz szanował swoje dziecko i nie będziesz go olewał, ono odwzajemni sie tym samym. Jeśli będzie wiedziało że moze Ci ufać, będziesz miał pewność, że i ono będzie sie starać żebyś Ty mógł mu zaufać.
 
Bielon
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2193
Rejestracja: czw maja 06, 2004 11:28 am

Alkohol

pt sie 21, 2009 9:01 pm

Ja proponuję Koledze popołudnie z pięciolatkiem. Po 765 pytaniu "Mogę..." gwarantuję erupcję szacunku która przełoży się na wzmocnienie łączących was, pełnych zaufania więzi.
 
Gantolandon
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 169
Rejestracja: czw paź 20, 2005 5:00 pm

Re: Alkohol

pt sie 21, 2009 9:10 pm

Urzynanie się w trupa, czy jak to zwał, to po prostu picie do takiego stanu, gdzie nastepnego dnia nie wszystko się pamięta z tego co było. A jedna osoba już zdeklarowała sympatię do takiego stanu, więc napewno jest i więcej.


Najdziwniejsza definicja "zalania się w trupa" jaką widziałem. Szkodliwe są na sto procent sytuacje, kiedy komuś po alkoholu włącza się agresor, czy też zaczyna robić skrajnie głupie rzeczy. Wytłumaczenie się dziecku z zarzygania połowy mieszkania może być odrobinę trudne, ale da się to zrobić prostym stwierdzeniem "Tatuś przecenił swoje możliwości i zachował się nieodpowiedzialnie". Ale utrata pamięci? To nawet nie coś, co dziecko zauważy.

A jedna osoba już zdeklarowała sympatię do takiego stanu, więc napewno jest i więcej.


Dla mnie zalanie się w trupa, to duże zaburzenia zachowania, połączone z intensywną reakcją układu pokarmowego. Innymi słowy - ciężkie zatrucie organizmu. I nie znam nikogo, kto by chciał się do tego stanu doprowadzić dobrowolnie.

Jednorazowość pomyłek, a nawet czasami wielorazowośc jest wybaczana. Dziecko ogromnie dużo jest w stanie wybaczyć. ale za każdym razem kiedy coś takiego się dzieje ojciec traci w oczach dziecka. a przecież każdy z nas by chciał, żeby jego dziecko mówiło kiedyś do swojego dziecka: "twój dziadek synku, to był najpożądniejszy facet jakiego znałem".


Zależy to bardziej od rodzaju pomyłek, niż od ich ilości.

Nie ma 100% skutecznych recept. Czytałem sporo na tematy wychowania i jedno wiem napewno.
Jesli będziesz szanował swoje dziecko i nie będziesz go olewał, ono odwzajemni sie tym samym. Jeśli będzie wiedziało że moze Ci ufać, będziesz miał pewność, że i ono będzie sie starać żebyś Ty mógł mu zaufać.


O to chodzi. Tylko, że ta więź nie musi od razu prysnąć, kiedy dziecko zachowa się mniej odpowiedzialnie, niż byśmy chcieli. To samo dotyczy drugiej strony. Nie ma też tak naprawdę żadnej gwarancji sukcesu - każde dziecko na bodźce reaguje na swój sposób, a i wpływ otoczenia często bywa różny.

To, co wydaje mi się problematyczne w tym topicu, to nie fakt, że rodzice (lub przyszli rodzice) nie chcą, aby ich dzieci spiły się do nieprzytomności. Kto tak naprawdę tego chce? Problemem jest z jednej strony deklarowanie bardzo konkretnych i kategorycznych rozwiązań (wychowanie bez alkoholu), z drugiej zaś przerażenie: "piętnastolatek się upił, gdzie był rodzic, taki człowiek nie powinien wychowywać dzieci". Wszystkie te sądy wypowiadane przez ludzi, którzy wprawdzie nigdy dziecka nie mieli, ale planują - i oni już na pewno tak sprawy nie spieprzą, co to to nie. Chciałbym umieć iść przez życie z taką niezachwianą pewnością, jak spora część bywalców Poltera, ale niestety - taki już mam charakter i pozostaje mi tylko sceptyczne uniesienie brwi.
 
Awatar użytkownika
Mgalangzingme
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 33
Rejestracja: wt maja 26, 2009 12:43 am

Alkohol

pt sie 21, 2009 9:52 pm

Ja proponuję Koledze popołudnie z pięciolatkiem. Po 765 pytaniu "Mogę..." gwarantuję erupcję szacunku która przełoży się na wzmocnienie łączących was, pełnych zaufania więzi.

Tak się składa że na ostatnim wyjeździe byłem przez prawie tydzień osaczony przez rozszalała ośmiolatke i jej miliard pytań, rozbestwienie(dziewczynka wychowuje się bez ojca) i nieskończone pokłady energii(pięć godzin ciagłej gry w nogę i ciągle mało) i niesamowicie cieszę się z tego. Jak ktoś się decyduje na dziecko to nie ma zmiłuj się, życie już nie jest jego:P

O to chodzi. Tylko, że ta więź nie musi od razu prysnąć, kiedy dziecko zachowa się mniej odpowiedzialnie, niż byśmy chcieli. To samo dotyczy drugiej strony. Nie ma też tak naprawdę żadnej gwarancji sukcesu - każde dziecko na bodźce reaguje na swój sposób, a i wpływ otoczenia często bywa różny.

W pewnym sensie tak. I wiadomo że każdy przypadek jest indywidualny. Ale podstawowe zasady poprawnych relacji miedzyludzkich obowiązuja wszędzie. A jeśli chodzi o pryskanie więzi. Jest jedna okrutna rzecz w tym wszystkim. Ja po 20 latach udręki z ojcem alkoholikiem, nadal kocham go jako ojca i zawsze tak będzie. Tego nie da sie wymazać. Miłość dziecka do rodzica jest bezgraniczna i za darmo. Krzywdzenie jedynej prawdziwej rzeczy na tym swiecie to gorzej niż głupota. Ale wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy. Człowiek po pewnym czasie nabiera rozumu. I większość ludzi po przejściach radzi sobie bardzo dobrze i zna wartość życia. Ale wspomnienia trochę przykre...
 
Awatar użytkownika
Varmus
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1443
Rejestracja: śr sty 18, 2006 5:52 pm

Alkohol

pt sie 21, 2009 10:04 pm

Teoretykom wychowania dzieci radzę zejść na ziemię i przypomnieć sobie, jak działają ludzie w wieku nastoletnim, zamiast rzucać frazesami.

Skrajne przykłady są zaś, jak sama nazwa wskazuje, dość rzadkie i opieranie na nich swojej opinii kapkę mija się z celem.

Poza tym, sporo dyskutantów zdaje się zapominać, że pomiędzy abstynencją a alkoholizmem / żulostwem istnieją jeszcze jakieś stany pośrednie, jak "picie okazjonalne", "nie więcej niż X alkoholu na miesiąc", "raz narąbałem się jak meserszmit i nauczyłem się, że chlanie na umór to nic fajnego".

Bo temat powoli zmienia się w pyskówkę.
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

Alkohol

pt sie 21, 2009 10:29 pm

Zależy to bardziej od rodzaju pomyłek, niż od ich ilości.
Dzieciak może mieć problem z oszacowaniem "ważna"/"mniej ważna" pomyłka.

Ja po 20 latach udręki z ojcem alkoholikiem, nadal kocham go jako ojca i zawsze tak będzie. Tego nie da sie wymazać. Miłość dziecka do rodzica jest bezgraniczna i za darmo.
Nie zawsze bezgraniczna.

Teoretykom wychowania dzieci radzę zejść na ziemię i przypomnieć sobie, jak działają ludzie w wieku nastoletnim, zamiast rzucać frazesami.
Różnie. Niektórzy normalnie, inni jak hołota. Jeszcze inni pośrednio.
 
Awatar użytkownika
Mgalangzingme
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 33
Rejestracja: wt maja 26, 2009 12:43 am

Alkohol

pt sie 21, 2009 10:53 pm

Nie zawsze bezgraniczna.

Sa napewno sytuacje w których nie może być już nic oprócz nienawiści. Ale wyobraźmy sobie taką jedną bezndziejnie oklepaną scene. Ojciec skrzywdził swoje dziecko w przeszłości okropnie. Teraz zrozumiał swoje błędy i umiera na jakąś tam chorobę i prosi o wybaczenie. I to wybaczenie znajdzie zawsze.

Różnie. Niektórzy normalnie, inni jak hołota. Jeszcze inni pośrednio.

Święta racja. "Ludzie w wieku nastoletnim" to kolejny frazes. Znam mądrych i głupich, w każdym wieku.

Poza tym, sporo dyskutantów zdaje się zapominać, że pomiędzy abstynencją a alkoholizmem / żulostwem istnieją jeszcze jakieś stany pośrednie, jak "picie okazjonalne", "nie więcej niż X alkoholu na miesiąc", "raz narąbałem się jak meserszmit i nauczyłem się, że chlanie na umór to nic fajnego".

No i pomiędzy znajduje się takżę "od czasu do czasu lubię sobie ostro dać w palnik" i "fajnie jest czasami się narabać jak szpadel". Ja mówię wciąż o sytacji upicia się do stanu w którym nie ma się już kontroli nad soba, co w sumie nie jest bardzo ekstremalnym zjawiskiem, ale raczej dość powszechnym.
 
Awatar użytkownika
Maelstrom
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 976
Rejestracja: sob mar 12, 2005 1:02 pm

Re: Alkohol

sob sie 22, 2009 12:13 am

Może będzie to uznane za brak taktu, ale Mgalangzingme jest równie słaby co cała jego rodzina.
Nie ważne, czy poddajesz się nałogowi alkoholizmu, czy nałogowi kontrolowania własnego zachowania.
Mgalangzingme jesteś SŁABY, bo nie potrafisz korzystać ze wszystkiego co życie ci oferuje. Twoje dzieciństwo skrzywiło Cię nie bardziej niż twoich kuzynów, ponieważ nie umiesz moderować używek. Tak jak oni nie potrafią się ograniczać, tak ty nie potrafisz rozluźnić ograniczeń.

Mów co chcesz, ale dla mnie jesteś równy ze swoim ojcem.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 7

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości