Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Fingor
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 445
Rejestracja: pn cze 19, 2006 8:19 pm

sob mar 17, 2007 11:08 pm

MAtowy jest dobry, ale werniks błyszczący w SPRAYU-produkcji GW daje naprawdę świetny efekt, bez efektu tandetnego plastiku.
A panterka to po prostu kamuflaż, moro :)
 
Awatar użytkownika
Lord_Bartek
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 48
Rejestracja: sob lut 10, 2007 10:21 pm

ndz mar 18, 2007 1:51 am

Co do czołgów, i ogólnie 40k to o ile rozumiem barwną heraldyke zakonów kosmicznych marines (czerwoni Blood Angels, zółte Imperial Fists, itd) to malowanie czołgów w inne barwy niż kamuflujące raczej jest szczytem masochizmu. Chodzi o to, że co prawda w dzisi8ejszych czasach (słabo rozwiniętych technologicznie w porównaniu do 40 tysiąclecia) mamy różne urządzenia namierzajace, to i tak z ziemi wyszukuje się cele naziemne głównie wzrokowo. Stąd nieużywanie tak prostej do zastosowania technologii maskującej jaką jest dostosowanie barwy sprzetu do barwy terenu działań (i to w najbardziej prostacki sposób jakim jest fizyyczne pomalowanie go farbą) jest conajmniej dziwne. Kiedyś jakiś gość z GW (Polak) pokazywał technikę malowania dużej ilości figurek, szczególnie czołgów w godzinkę. (jak będe miał aparat i będe malował coś tą techniką to skorbnę jakiś artykkuł (chyba, ze kazdy tę technikę zna to będzie bezsensu, szczególnie, że musze mieć czas i figurkę do pomalowania :P, no i aparat :()

Próbowałem róznych lakierów w sprayu i jak na razie tylko ten GW jest matowy i bezbarwny tak jak powinien. A zdażyło mi się mieć "bezbarwny" czerwonawy i żółtawy, ale żaden inny nie był matowy. Ba ekspedientka w lokalnym sklepie z farbami, itd twierdzi do tej pory, że nie ma czegoś takiego jak bezbarwny, matowy lakier w sprayu :>
 
Awatar użytkownika
WilliamWolfes
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1308
Rejestracja: sob lis 13, 2004 1:29 pm

ndz mar 18, 2007 10:31 am

@up
Jeżeli chodzi o bezbarwne, matowe spraye to mogę polecić (sam używam już od dłuższego czasu) Color Spray, niemieckiej firmy MOTIP DUPLI GmbH. Strona firmowa Motip Dupli. Nie ma żadnej różnicy między tym sprayem a oryginalnym z GW, patrząc na pomalowaną figurkę, psikniętą tym niemieckim. Firma ma w sprzedaży pełną gamę kolorystyczną sprayów.
 
Awatar użytkownika
the czart
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1705
Rejestracja: pn lis 21, 2005 1:52 pm

pn mar 19, 2007 10:19 am

Jak już mam być szczery to był to po prostu lakier do włosów, taki zwykły ( czyt. najtańszy :) ) ze sklepu :razz: . Schnoł chyba z 8 godzin , no ale okazał się nie do zdarcia :razz: ( choć świeci się okropnie ). W następnych swoich wozach już lakieru nie stosowałem, za to experymentowałem nieco z technikami, np. do robionego ostatnio bazyla gąsienice i armatę malowałem już w wypraskach (ramkach). Następny projekt ( demolisher ) zakłada sporo bajerów - opancerzenie dodatkowe z gąsienic, dużo różnych dodatków i tak dalej :razz: .
 
Awatar użytkownika
Bananovitch
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 73
Rejestracja: czw mar 22, 2007 12:50 pm

czw mar 22, 2007 1:13 pm

Z tym lakierem to rzeczywiście przegiąłeś ;)
Moze ja wrzucę swoje trzy grosze do dyskusji o wymogach pomalowanych armii.
Jadę na turniej. Wyciągam z walizki moje wypasione, odpicowane figureczki nad którymi spędziłem kupę czasu. I nagle staję naprzeciw gościa, który ma przesprejowanąna czarno armię, gdzie każy model ma jedno oko zielone, drugie niebieskie. Są trzy kolory? Są. Więc można spokojnie startować na masterze. I widząc takiego przeciwnika, który ewidentnie NIE MA SZACUNKU DLA MNIE I DLA WKŁĄDU, KTÓRY POSWIĘCIŁEM NA MALOWANIE WŁASNEJ ARMII, mam ochotę się spakować i oddać walkowera. Bo o jes własnie o-szacunek dla przecwnika. Dla czasu który poświęcił na skonwertowanie, pomalowanie, wykończenie podstawek. Nikt nie wymaga, żeby cała armia była odwalona jak na Golden Daemona. Ale niech to jakoś wygląda.
W sumie malarz ze mnie średni-taki tabletop, czasami uda mi się machnąć coś lepiej, czasami gorzej-różnie to bywa :) Ale mam szacunek dla mojego przeciwnika, który możę jest lepszym malarzem/modelarzem ode mnie i nie wystawiam przeciwko niemu chały.
No i jest jeszcze jeden aspekt-nie zauważyliście, że jak się gra niepomalowanymi figurkami to rzuty są tak jakby gorsze? ;)
 
Awatar użytkownika
WilliamWolfes
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1308
Rejestracja: sob lis 13, 2004 1:29 pm

czw mar 22, 2007 6:43 pm

To, że rzuty wychodzą gorzej to prawda! W końcu to gra fantasy i nie da się ukryć, że ta magiczna siła emanuje nawet na stołach. Wpływa na te małe, sześcienne stworki 8) Ktoś, kiedyś, gdzieś napisał, że wygrywa lepiej pomalowana armia (to był ktoś z GW) :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
 
Awatar użytkownika
Bananovitch
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 73
Rejestracja: czw mar 22, 2007 12:50 pm

pt mar 23, 2007 8:11 am

Hehe, śmiejesz się-ale to fakt. Kiedy wystawiam takiego np. smoka czy giganta, ledwo co wyciągniętego z pudełka i przyklejonego do podstawki i idę nim grać-ginie najpóźniej w drugiej turze. Kiedy tenże sam smok/gigant jest już pomalowany z wykończoną podstawką etc. potrafi nieraz przerezać się przez całą armię wrogą i nawet się nie spoci ;) Więc coś jest w tym malowaniu :) I wcale nie chodzi mi o pigment :D
 
Awatar użytkownika
WilliamWolfes
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1308
Rejestracja: sob lis 13, 2004 1:29 pm

śr kwie 04, 2007 3:21 pm

Zastanawia mnie po co Ci i gigant i smok? Masz więcej niż jedną armie? 8)
Poza tym nikt mnie nigdy nie przekona, że figurki nie muszą być malowane, bo może ktoś chce tylko sobie grać, a aspekt modelarski mało co go interesuje.
 
Awatar użytkownika
Bananovitch
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 73
Rejestracja: czw mar 22, 2007 12:50 pm

śr kwie 04, 2007 4:48 pm

Chaos to taka specyficzna armia, gdzie nie mogę polegać na wsparciu artylerii, dlatego dobrze jest mieć coś, co potrafi dobrze przyłożyć. A lord na smoku i gigant-musisz przyznać-mają kopyto. Jakkolwiek wychodzi to drogo punktowo, tak jednak zawsze to jednak terroryści co potrafiądobrze przywalić.
Nie zamierzam Cię przekonywać do hobbystycznego aspektu, jednakże przyznasz chyba, że niemalowane figurki nie prezentują się na stole tak dobrze jak te pomalowane.
 
Awatar użytkownika
Lord_Bartek
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 48
Rejestracja: sob lut 10, 2007 10:21 pm

śr kwie 04, 2007 10:52 pm

Ad. "Nie zamierzam Cię przekonywać do hobbystycznego aspektu...." wydaje mi się, że Wiliamowi chodziło, że nikt go nie przekona do niepotrzebności malowania. Innymi słowy on jest jak najbardziej za malowaniem. Ba, znam go z reala wiec to wiem najlepiej, szczególnie, że to ja go wciągnołem do WFB jakieś ładne 8 lat temu :P.

A co do przychyloności manitou kostek podczas grania wypaśnie pomalowaną armią to jest to przeze mnie udowodnione doświadczalnie, rzuty lepiej wychodzą jak masz armię pomalowaną, im lepiej tym lepiej wychodzą 8).

A co do szacunku prezentowanego przez graczy to ja to widzę tak: Przychodzę na bitwę do kolegi, wyciągam figurki, z przeciwnikiem podziwiamy nawzajem swoje armie, szczególnie nowo pomalowane nabytki, których jeszcze nie widzieliśmy, dyskutujemy o pomysłach na kolejne projekty i jednostki, i w końcu zaczynamy grać.... i to jest WFB. ......nie jest nim za to gra, która rozpoczyna się od wyciagnięca "czarnuchów" walających się po niezabezpieczonym w żaden sposób pudle i bezładnym ustawieniu ich w jednostki, uzywając kartoników i podstawek jako zastępstwo za nieposiadane figurki, ...oraz o zgrozo, na turniejach wołanie sędziego za kazdym razem gdy figurka przeciwnika, choćby nie wiem jak dopieszczona, była z innej firmy niż GW, albo była "za bardzo skonwertowana" i inne tego typu nonsensy :x.

Bo po co Ci figurka skoro jej nie malujesz? Równie dobrze mógłbyś grać pionkiem, żetonem, klockiem, itd, wychodzi taniej, a estetyka przecież Cię i tak nie interesuje :shock:
 
Awatar użytkownika
Bananovitch
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 73
Rejestracja: czw mar 22, 2007 12:50 pm

czw kwie 05, 2007 8:23 am

d. "Nie zamierzam Cię przekonywać do hobbystycznego aspektu...." wydaje mi się, że Wiliamowi chodziło, że nikt go nie przekona do niepotrzebności malowania. Innymi słowy on jest jak najbardziej za malowaniem. Ba, znam go z reala wiec to wiem najlepiej, szczególnie, że to ja go wciągnołem do WFB jakieś ładne 8 lat temu Razz


W takim razie sorry-źle zrozumiałem wypowiedź. Chylę czoło, zakładam pątnicze szaty, posypuję głowę popiołem i przystępuję do Biczowników idących do Altdorfu ;)

figurki, z przeciwnikiem podziwiamy nawzajem swoje armie, szczególnie nowo pomalowane nabytki, których jeszcze nie widzieliśmy, dyskutujemy o pomysłach na kolejne projekty i jednostki, i w końcu zaczynamy grać.... i to jest WFB. ......nie jest nim za to gra, która rozpoczyna się od wyciagnięca "czarnuchów" walających się po niezabezpieczonym w żaden sposób pudle i bezładnym ustawieniu ich w jednostki, uzywając kartoników i podstawek jako zastępstwo za nieposiadane figurki, ...oraz o zgrozo, na turniejach wołanie sędziego za kazdym razem gdy figurka przeciwnika, choćby nie wiem jak dopieszczona, była z innej firmy niż GW, albo była "za bardzo skonwertowana" i inne tego typu nonsensy Mad.

Bo po co Ci figurka skoro jej nie malujesz? Równie dobrze mógłbyś grać pionkiem, żetonem, klockiem, itd, wychodzi taniej, a estetyka przecież Cię i tak nie interesuje Shocked


Pięknie powiedziane-i o to w tym wszystkim chodzi :) Chyba nic więcej dodać nie można :)
 
Awatar użytkownika
WilliamWolfes
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1308
Rejestracja: sob lis 13, 2004 1:29 pm

ndz paź 07, 2007 8:08 am

ShadEnc+10
Nie każdy ma czas i ochotę malować i nie każdy ma forsę, żeby płacić za malowanie. Każdy poświęca hobby tyle swojego czasu i pieniędzy, ile chce. Owszem, podejście "nie będę malował, bo mi się nie chcę" nie jest dobre. Ale pomyśl o tym, że więcej jest osób, które nie malują armii, bo nie mają na to czasu. Dla nich bardziej liczy się granie.
Nie twierdzę, że malowanie to zbędny dodatek do gier bitewnych. Jest to ich integralna część, a raczej-naprawdę istotny, ale jednak dodatek. Bo jak sama nazwa wskazuje, gry bitewne to przede wszystkim granie Wink


link do powyższej wypowiedzi do wglądu tutaj

Koledzy mieszacie tutaj za bardzo... owszem liczy sie zdanie kazdego i podejscei kazdego... ALE tak jak kazde hobby i te ma jakies "ramy" czy "zalozenia". Nie zgadzam sie i nigdy sie nei zgodze ze bitewniaki to przedewszystkim granie... bo nim nie jest. Gry bitewne, czy lepiej pisac systemy bitewne skladaja sie z takich oto kluczowych skladnikow: Kolekcjonowanie modeli (figurek, ktore sie skleja, konwertuje i maluje), historia (klimat swiata, systemu czy rasy), tworzenie makiet i dioram do rozgrywania owego systemu. Widac tu, ze aspekt rozgrywki jest w proporcji 1/4. Na co che zwrocic uwage i poprawic poprzednie wypowiedzi z tych kluczowych skladnikow sklada sie system bitewny czy gra bitewna! Nie jest to moja opinia tylko i wylacznie ale taki poglad wylansowaly wydawnictwa.

Para graczy, ktora nie spelni wszystkich wyzej wymienionych pkt. tak naprawde nie skosztowala wpelni tego hobby, a co gorsze jezeli jeszcze utweirdzaja w krzywym spojrzeniu na ten temat innych jest tymbardziej nie na miejscu.
 
Awatar użytkownika
Fingor
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 445
Rejestracja: pn cze 19, 2006 8:19 pm

ndz paź 07, 2007 12:57 pm

WilliamWolfes pisze:
Para graczy, ktora nie spelni wszystkich wyzej wymienionych pkt. tak naprawde nie skosztowala wpelni tego hobby[...]

Tak samo w pełni nie skosztował tego hobby nikt, kto nie zagrał w życiu na 2k lub więcej. Osobiście zaliczam się raczej do tajemnej sekty klimaciarzy, ale doskonale rozumiem ludzi, którzy grają czarnuchami, albo srebrnymi armiami. Podstawą tego hobby jest granie (bo w końcu o to w grach chodzi), i choć oczywiście dużo przyjemniej gra się pomalowanymi figurkami, na bogatym stole z matą. Znam jednak osoby, które nie chcą grać pustymi podstawkami, ale nie mają czasu na malowanie. Nie są graczami?
OT:Miło, że temat dostał kopa do dalszej pracy ;)
 
Awatar użytkownika
WilliamWolfes
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1308
Rejestracja: sob lis 13, 2004 1:29 pm

ndz paź 07, 2007 6:05 pm

Tak samo w pełni nie skosztował tego hobby nikt, kto nie zagrał w życiu na 2k lub więcej.

To jest naprawdę pojecie względne! Różne systemy maja różną pkt., ale nie zgadzam sie w ogóle. Ja miałem taki okres w swojej karierze ze uwielbiałem z kolega grac border patrol na różne rozpiski i scenariusze. Gralo sie wyśmienicie i potrafiliśmy rozegrać nawet 2-3 bitwy jednego dnia.
Jednak bitwy na ponad 2k (2 tysiące pkt.) w przypadku WFB pozwalają skorzystać ze wszystkich możliwości technicznych systemu (lordy, rare itd.)

ale doskonale rozumiem ludzi, którzy grają czarnuchami, albo srebrnymi armiami.

A ja nie... nie żebym był oporny czy jakoś tak... ale nikt nie przekonał mnie jeszcze do swojej racji, ani nie wytłumaczył ze ma racje, bo
Podstawą tego hobby jest granie, (bo w końcu o to w grach chodzi),
takie teksty (sorry Fingor bez obrazy) to dal mnie jakieś bzdety. Pisałem na ten temat wyżej.

Znam jednak osoby, które nie chcą grać pustymi podstawkami, ale nie mają czasu na malowanie. Nie są graczami?

Tak jak już ktoś wcześniej powiedział, ze to zależy od indywidualnych predyspozycji, możliwości i chęci, ale dla mnie to taka osoba przede wszystkim nie jest kolekcjonerem czy fanem, bo graczem może być każdy, a to nie o to chodzi czy ktoś jest graczem czy nie, tylko jak podchodzi do systemu! Czy jest wartościowy i wnosi coś do świata fanów fantasy, systemów bitewnych.

Peace! :)
 
Jeni
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 22
Rejestracja: sob lut 23, 2008 10:41 pm

ndz mar 02, 2008 8:32 pm

graczem jest ten kto po prostu gra. Nie trzeba miec do tego pomalowanych figorek. Wiadomo, że pomalowana armia wygląda bardziej klimatycznie i milo jest usłyszeć od przeciwnika, że dobrze ci wyszly, poza tym na niektorych turniejach punktuje sie pomalowane figórki i malowanie sprawia wiele przyjemności.
 
Awatar użytkownika
Fingor
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 445
Rejestracja: pn cze 19, 2006 8:19 pm

śr mar 05, 2008 1:20 am

Dokładnie tak. Ja na przykład ostatnio gram głównie podstawkami. Primo - moja armia jest w trakcie robienia konwersji i malowania. Secundo - same podstawki też są w drodze. Nie mam czasu siedzieć kilka godzin dziennie nad tym (ogólnie nie mam czasu nad tym siedzieć ;) ) i sporadycznie maluję bohaterów. Może pomaluję to wszystko w wakacje. Ale nie chcę czekać do wakacji z graniem - gram więc podstawkami. Nie jestem graczem?
 
Jeni
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 22
Rejestracja: sob lut 23, 2008 10:41 pm

czw mar 06, 2008 9:41 pm

no pewnie że jesteś. Ja osobiście mam pomalowany tylko jeden regiment NG bo na tyle miałem czas. Jak bym miał więcej czasu to bym więcej pomalował ( i też w wakacje mam zamiar sporo kolorów dodać mojej armii :razz: ) a gram co tydzień.
 
Awatar użytkownika
WitchDoctor
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 773
Rejestracja: śr gru 19, 2007 5:25 pm

czw mar 06, 2008 10:11 pm

Dorzucę swoje kilka groszy. Śmieszą mnie osobiście ludzie, którzy święcie się oburzają:

"Ja mam pomalowane figurki, wkułem codexy na pamięć, jestem lepszym graczem od ciebie, bo ty nie malowałeś swoich tak dobrze jak ja i nie wkułeś podręczników! Mój WH jest mojszy niż twojszy."

Panowie. To jest farsa. Gram w WH:40k, grałem w WHFB. Malowałem figurki, ale po prostu, normalnie, najzupełniej w świecie NIE POTRAFIĘ. Mam dwie lewe ręce, brak jakichkolwiek uzdolnień plastycznych. Za to uwielbiam grać, walczyć "na stole". Miłuję się taktyką, zasadami. Bitwą.

Według tego co czytałem, z waszych wypowiedzi wynika, że w takim razie jestem graczem drugiej kategorii? Który ma siedzieć cicho, nie wychylać się, najlepiej grać w piwnicy, bo wstyd przynoszę wam, którzy HOBBY (podkreślam) traktujecie "na poważnie"?

Interesujące. ;)
 
Awatar użytkownika
CE2AR
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1575
Rejestracja: pn sie 30, 2004 9:17 pm

pt mar 07, 2008 9:33 am

Święcie bym się oburzył gdyby przeciwnik wystawił na moje pięknie wymalowane i wielokrotnie konwertowane imperialne wojska same podstawki.
IMO jest pewna granica, nie pomalowane figurki zrozumiem, nawet cześć sproksowanej armii, jednak bez przesady.
Nie ma to jak dostać szarże od tyłu, bo zapomniało się, że kartka papieru z jakimiś gryzmołami to elitarny oddział Temple głardów, a wśród skinków które mijasz czai się parę kroxigorów.
 
Awatar użytkownika
WitchDoctor
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 773
Rejestracja: śr gru 19, 2007 5:25 pm

pt mar 07, 2008 2:27 pm

Czy ktoś mówi o podstawkach? Nie. Ja mam całą armię poskładaną, niektóre jednostki wymalowane, ale resztę... No jak siedzę nad jedną figurką, by wyglądała jako tako (tzn by oczy nie bolały) ze 5 godzin, a i tak wygląda okropnie. To wolę zostawić tak jak jest, a może pokład wrzucić.

Wolę "bitewny" aspekt tej gry. Lubię walki, a kompletnie nie idzie mi malowanie, a nie mam kasy, by wydawać grube setki na płacenie ludziom, by mi je pomalowali.

Święcie bym się oburzył gdyby przeciwnik


Też bym się oburzył.
Podstawki - NIE
Proxy - NIE
Niepomalowane - 100 razy TAK
 
Awatar użytkownika
the czart
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1705
Rejestracja: pn lis 21, 2005 1:52 pm

pt mar 07, 2008 4:37 pm

Reckless_Berserker pisze:
Malowałem figurki, ale po prostu, normalnie, najzupełniej w świecie NIE POTRAFIĘ. Mam dwie lewe ręce, brak jakichkolwiek uzdolnień plastycznych

Daj modele "do prania" komuś kto się czymś takim zajmuje :razz: . Sam się posiłkuję tą metodą i efekty wychodzą dość dobre :) .
 
Jeni
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 22
Rejestracja: sob lut 23, 2008 10:41 pm

pt mar 07, 2008 4:39 pm

tez nielubie grać z kimś kto ma nieposklejane figurki i mowi ustawiając podkładki "to są driady, a tamta podstawka to czarodziejka" (mój kolega tak skleja leśle elfy od pół roku). Osobiscie jak kupuje jakiś model to staram się posiedzieć tak długo nad nim, aż go skleje, żeby wyglądał przyzwoicie i nie wystawiłem jeszcze nigdy samej podstawki, bo równie dobrze moge wziąć kartkę papieru, albo kawałek płaskiego plastiku i powiedzieć to "to jest azhag rzeźnik na wywernie".
 
Awatar użytkownika
WitchDoctor
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 773
Rejestracja: śr gru 19, 2007 5:25 pm

pt mar 07, 2008 10:48 pm

Daj modele "do prania" komuś kto się czymś takim zajmuje Razz . Sam się posiłkuję tą metodą i efekty wychodzą dość dobre Smile .


a nie mam kasy, by wydawać grube setki na płacenie ludziom, by mi je pomalowali.
 
Awatar użytkownika
the czart
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1705
Rejestracja: pn lis 21, 2005 1:52 pm

sob mar 08, 2008 12:02 pm

Grube setki :hahaha: :lol: ....? Akurat, można mieć caluśką, kilkudziesięcio modelową armię ładnie pomalowaną za nico ponad 1 setkę - trzeba tylko wiedziec komu oddać :) .
 
Awatar użytkownika
WitchDoctor
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 773
Rejestracja: śr gru 19, 2007 5:25 pm

sob mar 08, 2008 12:44 pm

the czart'cie ;) W takim razie bardzo bym prosił o kontakt z tym cudotwórcą. ;) Jeśli można na PW :)
 
Jeni
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 22
Rejestracja: sob lut 23, 2008 10:41 pm

pn mar 10, 2008 9:48 pm

Choćby mój kolega. Robi nam makiety za kase, ma zdolności. Tylko nie wiem czy by ci się chciało jechać do goleniowa z tam gdzie mieszkasz.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości