Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

Re: [DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

śr paź 16, 2013 5:08 pm

Obrazek


Gorrad zwany Smoczym Szałem


Smoczy potomek kontrolował się by nie wybuchnąć na takie bezczelne zachowanie rybiego kapłana. Był przyzwyczajony do większego strachu w swoich rozmówcach, z drugiej strony kapłan był u siebie i raczej nie spodziewał się wybuchu, bardzo by się zdziwił gdyby nie pojawienie się innej kobiety.

- Cóż wreszcie jakieś rozsądniejsze podejście. Prowadź. - ruszył za kobietą, od czasu do czasu rozglądając się po mieście, nie spodziewał się zasadzki ale przeglądał twarze pojmanych ludzi w poszukiwaniu syna lub kogoś z jego drużyny.
 
Awatar użytkownika
Klebern
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4195
Rejestracja: czw gru 01, 2005 5:53 am

Re: [DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

śr paź 16, 2013 10:23 pm



- Tak przecież nie chcemy rozgniewać twoich towarzyszy. Co do magicznej teleportacji, to bardzo chętnie skorzystam. Wyciągnął swoją podręćzną mapę Torilu i wskazał punkt na mapie
- O tu w pobliżu tych bagien. Najlepiej na bagnach od razu. Bo przynajmniej jak mnie teleportujesz w ziemię, to będę się w stanie wygrzebać. A zanim mnie juz przeniesiesz, to chętnie dowiedziałbym się do kogo się zgłosić z kultu Bhaala, najlepiej jakiś namiar na Prześladowców Śmierci. Wiem, że byli w Thay, ale w wyznawcy Bane'a możecie mieć lepsze informacje. No i Rogaci Heroldzi, namiar na nich też by się przydał. Albo informacja, gdzie mam zacząć szukać
Ostatnio zmieniony śr paź 16, 2013 10:29 pm przez Klebern, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Ehran
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1854
Rejestracja: pt paź 17, 2008 8:33 pm

[DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

sob paź 19, 2013 4:30 pm

Nathaniel

mistrz And ariel zastanowił się chwilę.
- Odszukaj Mistrza Burnock. Jest albo w Eltabbar, w stolicy Thay, albo w Athkatla. W obu miastach ma jakieś sprawy. W thai musisz udać się na ulicę czaszki, tam ma sklep z magicznymi księgami. W Ann, musisz udać się na ulicę tłustego gęsiora, tam mistrz Burnock utrzymuje szwalnię albo coś takiego - czarnoksiężnik wzruszył ramionami, najwidoczniej nie pamiętając dokładnie co to było.
- Jeśli chodzi o rogatych heroldów... Nie pomogę ci. Ale zbiorę informację i przekażę ci je za pomocą magi. - rzekł, chełpiąc się jakby, iż potrafi wysyłać magiczne wiadomości.

Następnie zabrał się do rzucania zaklęcia teleportacji. W mgnieniu oka Nathaniel pojawił się na mglistych bagnach. A raczej... nieco nad nimi. Zawisnął jakieś 5 metrów ponad mokradłami. Zdążył jedynie wywnioskować, że czarnoksiężnik nie zrobił tego umyślnie, popełnił zwykły błąd w sztuce...




Gorrad i Vargo

Prip zmrużył złowrogo oczy i zacisnął połączone błonami palce w pięści. - Odejdźcie stąd. - syknął. Potem zwrócił się do swej przeciwniczki. - Twa pani pożałuje tego! - parsknął, potem machnął na swych strażników i razem oddalili się.
Blupa przyglądała mu się jak odchodził. najwidoczniej nie robiąc sobie wiele z jego słów.
- Moja pani to oczywiście Va-Guulgh-doolpoolp. - odrzekła jakby był niemądry w ogóle pytając.
Potem poprowadziła ich w stronę potężnej bramy.
Za nią skrywało się to, co zostało z niegdyś wielkiej metropolia rybiego ludu. zabudowania w pobliżu bramy były raczej ruinami. Znakomicie wskazując na ślad katastrofy, jaka spotkała to potężne miasto. Dalej jednak wznosiły się budynki z magicznie ukształtowanego kamienia, koralu, a czasem nawet masy perłowej, przyjmując dziwaczne obce kształty. Dla ludzi zupełnie obce. Ślady na murach wskazywały również, iż lustro wody było niegdyś dużo wyżej, a to co teraz widzieli, były podwodne części miasta.
Blupa prowadziła ich czymś, co wydawało się centralną drogą. Będąc w mieście, Vargo i Go rath nie mogli się oprzeć wrażeniu, iż miasto jest niemalże wyludnione. Tylko z rzadka jakieś domostwo sprawiało wrażenie zamieszkanego. Mimo iż mieszkańcy i ich słudzy wylegli z swych domostw by przejrzeć się przybyszom, nie było tu też wielu Kuo-Toa. Vargo oszacował, że nie jest ich więcej niż 300, może znacznie mniej. Niewolników było może dwa, może trzy razy więcej. Były to po prawdzie szacunki robione dość w ciemno... ale Vargo miał przeczucie że nie myli się zbytnio.
Gorrad przyglądał się licznym twarzom. Ludzi nie było wielu, stanowili raczej mniejszość niewolników. Większość niewolników była goblinami i innymi spokrewnionymi stworzeniami. Gorrad nie był w stanie odnaleźć znajomej twarzy.
Na końcu drogi wznosiła się posępna budowla z czarnego jakby stopionego kamienia. Nieco przypominająca wielką muszlę. Na powierzchni kamienia widać było liczne zanieczyszczenia, czerwone i żółte żyłki przeszywające strukturę kamienia.
Przed wejściem straż pełniło ośmiu Kuo-Toa w czerwonych pełnych zbrojach. W ich sylwetkach było coś przerażającego, choć nie uchwytnego.
Wnętrze świątyni tonęło w mroku. Nawet Vargo i Go rath, którzy zwykle nie mieli problemów z brakiem światła, nie byli w stanie całkiem przebić się przez magiczny mrok. Było tu również zimno i wilgotno. Dookoła stało wiele basenów wypełnionych czarną wodą. W niektórych z nich coś pływało, lecz większość zdawała się pogrążona w martwym bezruchu. Nieustannie słychać było kapanie wody gdzieś w pobliżu.
Chodnik, po którym stąpali był śliski i czymś porośnięty. Tu czy owdzie stały małe grupki Kuo-toa, pogrążone w modlitwie. Gdzieniegdzie przechadzał się samotny Kuo-Toa wyraźnie patrolując świątynię i pilnując spokoju. Nie wydawało się jednak, by te osobniki były uzbrojone lub miały jakąś zbroję.
Kapłanka poprowadziła gości w głąb świątyni a tam krętymi również śliskimi stopniami w dół w czeluść konstrukcji. Tu na dole, rozpościerała się nierzeczywista zielonkawa poświata. Jej źródłem były różnego rozmiaru bez skorupie ślimaki, niektóre długie jak ludzkie przedramię, ale większość rozmiaru ludzkiego kciuka. Stworzenia te były fluorescencyjne i łaziły po posadce, ścianach i nawet suficie korytarza w którym się aktualne przechadzali. Kapłanka i jej towarzysze uważali by nie nadepnąć na dziwne ślimaki. Stworzeń nie było jednak wiele, nie więcej niż jeden na metr lub nawet trzy metry kwadratowe. To też omijanie ich nie było problemem.
W powietrzu czuć było zapach morskiej wody oraz pleśni. Razem z nierówną, jakby falującą zielonkawą poświatą Go rath i Vargo mieli uczucie iż znaleźli się na morskim dnie. Nawet posadzka wzmacniała to wrażenie składając się z lepkiego błocka, jak często spotykane na brzegach jezior, tam gdzie woda stoi w małych zatokach. Przy każdym kroku goście wydawali mlaskające odgłosy które odbijały się nierzeczywistym echem o kamienne, porośnięte pleśnią ściany.
Ściany korytarza ozdobiono niegdyś w płaskorzeźby, jednak teraz, nie sposób było ich wypatrzeć spod ślimaków i ociekającej warstwy pleśni. Tu i ówdzie widać było jednak jakiś fragment podmorskiej flory lub fauny, głównie homary, ale też ośmiornice. a czasem też coś, co przypominało hybrydy pomiędzy tymi stworzeniami a humanoidami.
Korytarz był szeroki, tak by tuzin humanoidów mogło iść tu ramię w ramię. CO jakiś czas, przy ścianach znajdowały się ołtarze. A na nich piętrzyły się datki. Często były to dziwne srebrne i złote monety. Ale również klejnoty, bursztyny, muszle, białe i czarne perły, broń, ludzkie czaszki, owoce, a także miski z świeżą bądź morską wodą.
Kapłanka zatrzymywała się na chwilę przy każdym ołtarzyku, klękając i po kłaniając się aż jej czoło dotykało mulistej posadzki. Jej eskorta za każdym razem podążała jej przykładem.
Korytarz zdawał się nigdy nie kończyć. Z rzadka w jego ścianach widać było zamknięte, czasem również porośnięte pleśnią wrota. Jednak kapłanka prowadziła ich niezłomnie do przodu. Po upływie 30 minut dotarli wreszcie do okrągłej komnaty. Niemalże cała zajmowana była przez wielki basen. Pozostawiając jedynie może 3 metrowy chodnik wzdłuż ściany. Dookoła, w równych odstępach stali, skryci w niszach, strażnicy. Było ich dwunastu. Inaczej niż spotkani do tej pory Kuo-Toa ci ubrani byli w długie szaty z ciemnej, niebiesko zielonej tkaniny, a na głowach mieli kaptury, zasłaniające niemalże całkowicie ich rybie oblicza.
Lustro wody było absolutnie gładkie, nic nie mąciło ciemnej, pachnącej solą wody. Przy chodniku okrążającym basen, co jakiś czas ustawione również były ołtarze. i też na nich piętrzyły się różne darki.
Korytarz, którym dotąd podążali przemieniał się w wąską na dwa metry ścieżkę z białego marmuru, może mostek, ciągnący się w głąb basenu,, utrzymując się morzę na szerokość dłoni ponad lustrem wody. Mostek był bez wątpienia utworzony magicznie, gdyż był zbyt cienki, by utrzymać swą wagę, nie mówiąc już o kimś, kto wkraczał na niego, a nigdzie nie było widać podpierających go belek czy kolumn.
Mostek kończył się okrągłą platformą o średnicy 3m. Tam właśnie zaprowadziła ich kapłanka. Jej straż została jednak z tyłu, nie wchodząc na dziwny mostek. W jego centrum umocowany był złoty łańcuch, zakończony otwartymi teraz kajdanami. A biały marmur splamiony był starymi plamami krwi. Tak obficie, iż zdawało się, że już od tysięcy lat, regularnie przelewana jest tu krew.
- Musicie złożyć ofiarę, by moja władczyni się pojawiła. - rzekła ściszonym głosem, zerkając na towarzyszącą wam niewiastę. - Ta się nada. - - rzekła podając Vargo ceremonialny sztylet o zakrzywionej niczym dziób ptaka klindze.
- O nie. - Sprzeciwiła się blondynka i cofnęła o krok. Zielona poświata, jaka i tu rozsiewała swe ponure światło, sprawiło iż jej twarz wydała się obca. A wyraz jaki malował się na jej obliczu wydawał się być strachem i zagubieniem. Niemalże absolutna cisza tego miejsca wzmacniała nierzeczywiste wrażenie, a falujące zielone światło sprawiało, że leżący na dłoni kapłanki ceremonialny nóż wydawał się wić i poruszać własnym życiem.
 
Awatar użytkownika
Zaalaos
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 878
Rejestracja: sob sty 19, 2008 1:07 pm

[DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

sob paź 19, 2013 5:17 pm

Vargo Shadesoul

- Mówiłaś że twoja pani nas "zaprasza". Z reguły to sformułowanie implikuje wolny wstęp, a ja bardzo nie lubię jak się mnie oszukuje. Na szczęście mam dzisiaj dobry humor. - rzekł Vargo, równocześnie sięgając wolną dłonią po sztylet. - To nic osobistego... - wymruczał, po czym z impetem wbił ostrze w ciało zaskoczonego Orduka. Kolejnym, szybkim niczym błyskawica ciosem, przeciął jego struny głosowe. Skorzystał ze swoich dodatkowych kończyn i unieruchomił orka, nachylił się nad jego uchem i wyszeptał kilka słów, po czym z precyzją sugerującą wieloletnie doświadczenie zaczął odprawiać skomplikowany rytuał.

 
Awatar użytkownika
Ehran
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1854
Rejestracja: pt paź 17, 2008 8:33 pm

[DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

sob paź 19, 2013 6:07 pm

Gorrad i Vargo

Blupa uśmiechnęła się widząc czyn Vargo. Zabójczyni, która uszła o włos śmierci westchnęła z ulgą.
Orduk wierzgał się, ale nie mógł przeciwstawić się sile demona. Jego oczy z rozpaczą i wyrzutem zerkały to na Vargo to na Gorrad , podczas gdy życie powoli uchodziło z jego piersi.
Skryte w niszach postacie nawet nie drgnęły.
Blupa wzruszyła ramionami. - Dobrym zwyczajem jest przynoszenie podarunku gospodyni domu. - oznajmiła bynajmniej nie przepraszającym tonem. Spojrzała na dziewczynę i wyciągnęła swą rękę. Pogładziła po jej włosach, nim ta zdążyła się odsunąć z grymasem obrzydzenia na twarzy. - Szkoda. - rzekła kapłanka. - Może innym razem. - dodała po chwili, najwidoczniej zadowalając się wyborem Vargo.
Krew orka spływała wyrytymi w posadce szczelinami, układającymi się na prastare znaki na cześć morskiej matki. By potem wpaść do czarnej wody, zmieniając jej barwę.
Blupa nie zaszczyciła umierającego ani jednym spojrzeniem, teraz przyglądała się potężnemu smoczemu wojownikowi. Mimo jego postury, wątła kapłanka nie wyglądała ani na jotę wystraszona, w ręcz przeciwnie, zdawała się oczekiwać jakiejś stanowczej reakcji, a w jej oczach tliło się wyzwanie.
 
Awatar użytkownika
Klebern
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4195
Rejestracja: czw gru 01, 2005 5:53 am

Re: [DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

ndz paź 20, 2013 1:37 pm



Nataniel od razu zrozumiał, że ten cały czarownik zupełnie nie zna się na swojej sztuce. Owszem co niektóre całkiem potężne czary zna, ale umiejętność płynnego ich inkantowania nie była jego mocną stroną.
- O chole.. - tyle zdążył powiedzieć zanim spadł wprost do bagna, a brudna woda i gnijąca roślinność uniemożliwiła mu dokończenie.
Z wielkim wstrętem wstał z tej brei, cały ubrudzony jak siedem nieszczęść. Zdjął z siebie gnijące rośliny, lecz ubranie było przeraźliwie mokre i cuchnęło. Całe szczęście dla niego to nie był wielki problem natury wytrzymałości na takie warunki, ale nie było to przyjemne uczucie. I cały czas miał wrażenie, że coś po nim łazi.

Ruszył w stronę jaskini.
Ostatnio zmieniony ndz paź 20, 2013 1:37 pm przez Klebern, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

Re: [DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

ndz paź 20, 2013 3:59 pm

Obrazek


Gorrad zwany Smoczym Szałem


Smok patrzył z niedowierzaniem na to o demon właśnie uczynił. Nie trwało dłużej niż dwa uderzenia serca nim jego oczy przysłoniła dobrze mu znana krwista poświata smoczego szału. Gorrad wiedział, że wszyscy tutaj muszą zginąć nie tylko demon, nie tylko kapłanka ale całe to miejsce musi zostać zrównane z powierzchnią ziemi, nie pozostanie tutaj kamień na kamieniu kiedy z tym skończy.

- SKURWYSYNY! - Wrzask z piersi smoka był tak potężny, że niemal rozerwał bębenki w uszach zebranych. Część z nich wyglądała jakby właśnie zobaczyła własną śmierć i nie pomylili się za wiele. Barbarzyńca nie czekając nawet sekundy skoczył w powietrze w stronę najbliższej ściany, powtarzając swój wyczyn z bagien, jego metalowa kula z każdym kolejnym ciosem rozrywała kawałki budynku grożąc zawaleniem całej konstrukcji.




Efekty dźwiękowe http://www.youtube.com/watch?feature=pl ... Cr3tk#t=24
Ostatnio zmieniony ndz paź 20, 2013 3:59 pm przez Feniks, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Zaalaos
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 878
Rejestracja: sob sty 19, 2008 1:07 pm

[DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

ndz paź 20, 2013 4:51 pm

Vargo Shadesoul

- O kurwa. - zdążył mruknąć Vargo gdy odłamki ściany zaczęły latać we wszystkie strony. Szczęśliwie stał wystarczająco daleko aby zachować zdolność słyszenia, ale nawet z tej odległości omiotła go fala strachu. Zmusił cienie do dokładniejszego omotania go i wymruczał kilka magicznych fraz.
- Myślisz że chciałem go zabić? Poświęcił się dla większej sprawy. Oddał swoje życie by znaleźć TWOJEGO syna. - odezwał się bezpośrednio w głowie smoka Vargo. - Zresztą to że nie żyje teraz, nie oznacza że tak samo będzie później. Myślisz że życie w kalekim ciele to coś czego chciałby tak dumny wojownik?

 
Awatar użytkownika
Ehran
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1854
Rejestracja: pt paź 17, 2008 8:33 pm

[DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

wt paź 22, 2013 11:55 pm

Nathaniel

Nathaniel ruszył w stronę jaskini. Księżyc stał już wysoko na niebie a gwiazdy migotały wesoło. Na chwile zatrzymał się w pewnej odległości od wejścia.
Pamiętał, że tuż obok wejścia do jaskini rosło stare poskręcane drzewo. teraz wiedział kto i dlaczego postanowił ozdobić je niczym choinkę, używając jednak ludzkich szczątków jako ozdóbek. Na gałęziach rozpięte były oślizgłe ludzkie flaki, odcięte głowy przywiązano za włosy a na końcówki gałęzi, ponabijano dłonie i stopy. Niczym makabryczny znak drogowy.
Tylko... teraz z oddali drzewo zdawało się jakby otulone czarnym płaszczem skrywając swe koszmarne ozdoby.
Gdy Nathaniel podszedł bliżej, z drzewa zerwało się, skrzecząc przeraźliwie, do lotu stado kruków. Ptaki na moment przysłoniły lśniące na nocnym firmamencie gwiazdy.

Nathaniel ruszył dalej w głąb góry. Minął martwą Vestarę, odnalazł groby dwóch swoich towarzyszy oraz tuziny trupów swych przeciwników, gęsto zaścielających dno groty.
Zatem ktoś przeżył zasadzkę. Nathaniel ruszył tropem.
Po dłuższym forsownym marszu dostał się wreszcie na skalną półkę wiszącą na nagiej skalnej ścianie. Pod nogami gdzieś w oddali była ziemia, a nad głową gwiazdy i księżyc. Oraz... tak, ktoś wspinał się po zabójczo stromej ścianie. A z wierzchołka góry pikowały ku niemu skrzydlate postacie.






Gorrad i Vargo

Blupa zbladła, a raczej zrobiła się biała niczym płótno widząc gniew smoka i słysząc przeraźliwy krzyk. Kapłanka skuliła się przyciskając rybią twarz do krwawych znaków w podeście, na którym wszyscy stali.
Ze sklepienia sypały się głazy wpadając z pluskiem w gładką do niedawna taflę wody w basenie. Gorrad uderzył z taką furią i siłą, która wywołała wstrząs całej konstrukcji.
Jeden z większych kamieni runął w dół i uderzył w biały marmur mostu, na którym wszyscy stali. Siła uderzenia zrzuciła z nóg wchodzących na most wojowników z obstawy kapłanki, a także zabójczynię, Jedynie Vargo utrzymał się na nogach.
konstrukcja mostu skruszyła się pod potężnym uderzeniem, a biały kamień zanurzył się pod wodę, ciągnąc za sobą wszystkich w zimną i słoną wodę.
Nagle woda zakotłowała się. Spośród fal, powoli, podnosił się mokry, lśniący od wody potwór pokryty łuską, pomarszczony, przypominający gigantycznego kraba skrzyżowanego z ośmiornicą i człowiekiem, był ogromny, mimo iż większa część była nadal pod taflą wody, już teraz wznosił się na wysokość dobrych 6 metrów.
Skorupa pokrywająca grzbiet była chropowata i groteskowo nakrapiana. Nad nią wyrastał ohydny łeb niczym u homara, lecz z potężnymi dziobu podobnymi szczękami, oraz z ruszającymi się czułkami i czarnymi, lśniącymi ślepiami na nieustannie obracających się szypułkach. Co chwila szare, pomarszczone powieki, niczym napletek na odrażającym penisie, przesłaniały gałki oczne.
Główne kleszcze osiągnęły niezwykłe rozmiary i przypominały ciężkie, mordercze narzędzie. Drugie ramię zakończone było mniejszymi kleszczami, jednak ostre ząbki umieszczone na nich nie pozostawiały złudzeń, iż są tak samo zabójcze, jak główne.
Tors przypominał ludzki, wielkie nabrzmiałe nagie piersi lśniły wilgotno w upiornej zielonej poświacie, panującej w świątyni. Jednak skóra zdawała się należeć do rekina lub podobnego stworzenia.
Poniżej brzucha oraz Spod skorupy pokrywającej przygarbiony grzbiet, wiły się macki niczym u ośmiornicy. Miękkie, białawe, pozostające w ciągłym ruchu.
Potwór mlaskając pożerał wnętrzności Orduka, którego musiał wyłowić, gdy zwłoki wpadły do wody. z rogowego dzioba zwisały zakrwawione resztki, ale mniejsze kleszcze wciąż rozrywały żebra, szukając pod nimi bardziej miękkich, smakowitszych kąsków.
Szczęki powoli przeżuwały resztki trzewi a czarne ślepia bez ruchu wpatrywały się w smoczego wojownika. Szare powieki rytmicznie unosiły się i opadały.
łuski na łbie i pancerz na grzbiecie pokrywał czarny liszaj żerujących pijawek, a rybi smród był tak potworny, że dosłownie unosiła się żółć do ust.

Ostatnio zmieniony śr paź 23, 2013 12:35 am przez Ehran, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

Re: [DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

śr paź 23, 2013 2:25 am

Obrazek


Gorrad zwany Smoczym Szałem


Słowa demona nie przyniosły oczekiwanego rezultatu.

- Poświęcił się?! Zarżnąłeś go jak świnię, nie dając nawet szansy odezwać! Nauczę was, co oznacza kpić sobie z Gorrada Smiczego Szału i wystawiać jego nerwy na próbę! wrzasnął na całe gardło. Fakt, że smok mówił o sobie w trzeciej osobie jedynie dodawał wrażenia szaleństwa w jakim teraz się znajdował.
Kapłanka wpadła do wody ze swoimi rybimy strażnikami, Gorrad miał nadzieję, że potwór nie zadowoli się ciałem orka i kapłanka ryboludzi, również będzie miałą okazję "poświęcić się". Tymczasem, skoro demon go nie powstrzymywał kontynułował dalsze demolowanie budynku. Świątynia trzęsła się w posadach i miał nadzieję, że jeszcze kilka ciosów i powinien zakończyć istnienie tego budynku.

W głowie jednak pulsowała mu myśl, demon coś wyszeptał do orka przed zabiciem go, czyżby jednak uzgodnił z nim jakiś plan działania...Czyżby półsmok znów zareagował przedwcześnie? Na razie jego nerwy były zbyt silne by ta myśl mogła go uspokoić, ale demon mógł dostrzec, że jego głos pomimo wrzasków smoka dotarł do jakiejś cząstki jego świadomości.

 
Awatar użytkownika
Zaalaos
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 878
Rejestracja: sob sty 19, 2008 1:07 pm

[DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

śr paź 23, 2013 10:33 am

Vargo Shadesoul

Głos demona znów odezwał się w smoczej głowie ~A może zamiast niszczyć budynek skupisz się na odzyskaniu ciała orka, albo chociaż jakiegoś fragmentu, starczy mi ręka? Obiecałem że go ożywię w nowym ciele, a może być to trudne gdy nie będę miał nad czym pracować.

Demon poświęcił ułamek sekundy na wyjęcie swych śmiercionośnych ostrzy i szybką ocenę mocnych i słabych stron maszkary. Powietrze wokół niego zaczęło drastycznie zwiększać swą temperaturę, woda w okolicy poczęła parować, a z jego ciała uniosły się wygłodniałe, cieniste płomienie. W swym umyśle widział już jak niszczy stojącą niedaleko bestię. Jego macki wysunęły się do przodu, jakby smakowały powietrze.

Ostatnio zmieniony śr paź 23, 2013 4:42 pm przez Zaalaos, łącznie zmieniany 3 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Klebern
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4195
Rejestracja: czw gru 01, 2005 5:53 am

Re: [DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

śr paź 23, 2013 1:29 pm



Nataniel rozpoczął inkantację czaru i po chwili zamienił się w małe, fioletowe i naszpikowane kolcami paskudztwo, przy którym najpaskudniejszy krokodyl mógłby uchodzić za piękność.
Obrazek


Po czym pomknął jak szalony w kierunku Xaemara.

 
Altaris
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1175
Rejestracja: ndz paź 05, 2008 4:24 pm

Re: [DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

sob paź 26, 2013 10:45 pm

Xaemar

Wspinaczka szła dość szybko, jednakże po jakiejś minucie zaczęły się komplikacje. Z góry zaczęły zlatywać w jego stronę jakieś gargulcowate stwory, raczej nie miały dobrych zamiarów. Na dodatek usłyszał jakiś szum z dołu, zbliżał się do niego jakiś czart, jeśli ocenić po wyglądzie zewnętrznym.
Została jedna możliwość, młodzieniec napiął mięśnie i ruszył ze zwiększoną szybkością w górę, niestety przez to jego chwyt na skale nie był już tak pewny. Miał nadzieję że przez zmianę tempa napastnicy zderzą się ze sobą w powietrzu.

 
Awatar użytkownika
Ehran
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1854
Rejestracja: pt paź 17, 2008 8:33 pm

[DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

pn lis 04, 2013 11:50 pm

Gorrad i Vargo

Monstrum zakotłowało w wodzie swymi mackami i wyłowiły z toni kapłankę. - Nieeee! - zawołała przerażona, - Litości pani! - lecz ogromne monstrum było głuche na jej błagania.
Szczęki powoli, jakby umyślnie przedłużając agonalny strach, zaciskały się na korpusie kapłanki. Chrupnęły kości, a potem trysnęła posoka. Wszystko przy akompaniamencie przeraźliwych wrzasków i rozpaczliwego aczkolwiek nieskutecznego wierzgania się ofiary.
Mimo to czarne ślepia cały czas bez ruchu wpatrywały się w smoczego wojownika. Szare powieki rytmicznie unosiły się i opadały.
Jeden z głazów spadł w dół uderzając stwora w ramię, jednak ten, nawet się nie zachwiał, ignorując zajście.

Część strażników stojących w niszach dookoła basenu, wyciągnęła spod płaszczy harpuny i cisnęli nimi w Gorrad 'a. W stronę jednego z nich skoczył Vargo, błyskawicznie rozdzierając nieszczęśnika na strzępy.
Pozostali za bardzo byli zajęci uchylaniem się przed spadającymi głazami.
Eskorta kapłanki wynurzyła się z basenu i pognała do wyjścia, najwidoczniej w panicznej ucieczce.


 
Awatar użytkownika
Ehran
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1854
Rejestracja: pt paź 17, 2008 8:33 pm

[DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

czw lis 07, 2013 12:40 pm

Xaemar i Nathaniel

Skrzydlate stwory zbliżały się szybko, podobnie jak demon goniący Xaemar 'a i resztę od dołu.
Lu uwolniła jedną rękę i przezwyciężając swój strach, wypowiedziała zaklęcie. Ponownie z jej dłoni wystrzeliła kula ognia i rycząc wściekle pofrunęła w stronę skrzydlatych napastników u góry. Płomienie pochłonęły całą piątkę. Lu pisnęła z radości gdy przez chwilę nic nie wyłaniało się z płonącej chmury. Jednak w chwilę później cała piątka wyfrunęła rozpierzchając się na wszystkie strony niczym wystraszone ptaszyska.
Gdy stwory się zbliżyły, okazało się, że są to rzeczywiście Kir-Lanan, lecz byli więksi od swych zwykłych pobratymców, przynajmniej o tych, o których Xaemar bądź Nathaniel słyszeli.

Kir-Lanan dopadli pierwsi do grupki wspinaczy. Mimo iż miały podobną prędkość do lecącego z dołu demona to w dół leci się łatwiej a i Xaemar dołożył wszelkich starań, by piąć się wzwyż tak szybko jak było to możliwe.
Jeden z Kir-Lanan rzucił bezgłośnie zaklęcie, lecz aura druida przechwyciła czar i zneutralizowała go. Lu sapnęła przerażenia rozpoznając czar. - Próbują nas strącić, to zaklęcie uczyniło by skałę tak ślizgom, że runęlibyśmy niechybnie w dół! - wyjaśniła przerażona.
Napastnicy o czerwonych ślepiach zatoczyli koło dookoła grupy, dwoje z nich zarzuciło uzbrojone w ostrza liny na druida oplątując go, potem rzucili się pikując w dół i ciągnąc nieszczęsnego druida za sobą. Nu’ubthao próbował chwycić się, ale nie zdołał, jego pazury jedynie boleśnie rozdrapały plecy Ubi, potem druid runął w dół.
Wściekła Ubi odbiła się od ściany i potężnym skokiem wystrzeliła w kierunku dwóch nadlatujących przeciwników. Ubi wgryzła się w ciało jednego wojownika a dolne kończyny wbiła głęboko w ciało drugiego. Tak splątani i kotłujący się w trójkę runęli w dół, w ślad za spadającym druidem.

Walka, jak i spadanie odbywało się w absolutnej ciszy. Co wydawało się nienaturalne, i nie trudno było się domyślić, iż napastnicy są otoczeni czarami wyciszającymi wszelkie odgłosy.
Dwójka Kir-Lanan, która ściągnęła druida w otchłań, puściła liny i wzbiła się znów w górę.

 
Awatar użytkownika
Klebern
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4195
Rejestracja: czw gru 01, 2005 5:53 am

Re: [DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

sob lis 09, 2013 10:18 pm



Nagle koło wspinających pojawił się olbrzymi nietoperz, jednak nie taki jakiego się można spodziewać. Ten był tak samo jak wcześniejszy towarzysz Nataniela stworzony z różnych roślinnych komponentów: gałęzie, korzenie, liście. Z niezwykłą delikatnością pojmał swoimi roślinnymi szponami wspinających i z całych sił poleciał ku szczytowi.

 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

Re: [DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

pn lis 11, 2013 2:51 pm

Obrazek


Gorrad zwany Smoczym Szałem


Pół smokk w ostaniej sekundzie wygiął ciało tak, że harpun jedynie rozciął jego skórę i nie wbił się głęboko. Gorrad był chyba bardziej zaskoczony swoim wyczynem niż rzucający w niego strażnik.

- Jeżeli kłamiesz to pożałujesz, że się urodziłeś demonie! - warknął smok ale przestał niszczyć mury. Na razie bestia pożerała ciało kapłanki więc postanowił skupić się na strażnikach. Jednym susem wylądował koło nich, a jego metalowa kula zaczęła siać żniwo śmierci.


Ostatnio zmieniony pn lis 11, 2013 2:58 pm przez Feniks, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Zaalaos
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 878
Rejestracja: sob sty 19, 2008 1:07 pm

[DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

śr lis 13, 2013 10:53 am

Vargo Shadesoul

- Schowaj się za mną! - krzyknął Vargo do blondynki, po czym uniósł ręcę i wypowiedział kilka magicznych fraz. Powietrze zafalowało, a sama struktura rzeczywistości zdawała się rozciągać i naginać do demonicznej woli. Zabójca zmienił się w amorficzną masę która zaczęła zwiększać swą objętość. Pochwili w pomieszczeniu znalazła się gigantyczna ośmiogłowa hydra, o skórze koloru krwi. Cienie skryły monstrum przed wzrokiem postronnych. Wszyscy wokół usłyszeli cichy syk, jakby ktoś brał gigantyczny oddech.

Ostatnio zmieniony śr lis 13, 2013 10:54 am przez Zaalaos, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Altaris
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1175
Rejestracja: ndz paź 05, 2008 4:24 pm

Re: [DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

pt lis 15, 2013 1:55 am

Xaemar

Zmierzający z dołu czart okazał się być przyjaźnie nastawiony, zaś przywołane przez niego roślinne stworzenie zdradzało iż nie do końca jest tym na co wygląda. Xaemar nie spotkał do tej pory zbyt wielu magów dysponujących mocą przywoływania tak nietypowych wersji zwierząt i chyba już wiedział, kto kryje się w skórze spinagona. Gdy nietoperz go złapał, młodzieniec nie miał zbyt wielkiego pola manewru, jeźdźcem dobrym nigdy nie był, wolał poruszać się piechotą, gdyż dzięki magii przewyższał praktycznie każdego normalnego wierzchowca. Pozostało mu zachować czujność, kir-lanany były zawziętymi istotami i na pewno nie zamierzały zrezygnować ze swoich potencjalnych ofiar tak łatwo. Zaczął się rozglądać, jednocześnie rozluźniając mięśnie, by w razie walki powietrznej wykrzesać z nich jak najwięcej siły.

 
Awatar użytkownika
Ehran
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1854
Rejestracja: pt paź 17, 2008 8:33 pm

[DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

pn lis 18, 2013 11:13 am

[/hide]

Gorrad i Vargo

Smok skoczył w dół, spod który sufitu próbował rozbić i runął na jednego ze stojących kołem dookoła basenu strażników. Impet był tak potężny, że zbił biedaka z nóg. Ciosy, jakie spadły na grubodzioba pogruchotały jego członki i klatkę piersiową, ale mimo to nadal zipał. Nie próbował jednak wstać, leżał u stup swego przeciwnika wpatrując się w niego pustymi rybimi oczyma.

Vargo tymczasem zamienił się w ogromną hydrę. Dziewczyna jednak wydawała się nie zamierzać być posłuszną, skoczyła do przodu w stronę najbliższego z strażników, jej ostrza śmignęły, rozerwały obszerne szaty, jednak ześlizgnęły się po ukrytym pod spodem pancerzu. Strażnik zakatował ją pazurami i swymi ostrymi kłami, rozcinając jej dotkliwie ramię.
Pozostali strażnicy ponowili salwę harpunów, tym razem mając więcej szczęścia. Jedno ostrze sięgnęło smoczego wojownika, a aż dwa wbiły się w potężne cielsko hydry.
Ruszył się też wreszcie wielki stwór, wypuścił on czar, który od jakiegoś czasu, niepostrzeżenia przygotowywał. Czarna energia pomknęła w stronę Vargo i dotknęło jego duszy, wysysając z niej energię.


 
Awatar użytkownika
Ehran
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1854
Rejestracja: pt paź 17, 2008 8:33 pm

[DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

śr lis 20, 2013 12:19 am

Xaemar i Nathaniel

Lu posłała kilka snopów ognia w stronę czarodzieja Kir-Lanan, ten jednak jakby od niechcenia uchylił się wyszczerzając zęby we wrednym uśmiechu. Dziewczyna syknęła z bólu,gdy płomienie ogarnęły jej dłonie i rękawy szaty. Machała rozpaczliwie próbując ugasić płonący materiał. Na całe szczęście magiczny ogień zaniknął samoistnie. Pod zanikającymi językami żółto-czerwonych płomieni, ukazała się poparzona skóra, usłana paskudnie wyglądającymi bąblami. Lu zagryzła zęby, a łzy sunęły po jej licu.

Uratowany druid nadal był oplątany linami,mimo to postanowił rzucić czar. Z jego dłoni wystrzeliły mokre wodorosty i pomknęły w stronę czarodzieje i jednego z wojowników. Czarodziej został trafiony, ale natychmiast rozerwał swe więzy, wojownik miał mniej szczęścia i został opleciony.

Kir-Lanan nie były głupie, wiedziały, że zdolność latania daje im wielką przewagę. to też trzymały się na dystans.
Ich czarodziej zabrał się za rzucanie czaru, wokół niego zabłysła chmura elektrostatycznych wyładowań. Natychmiast w stronę wielkiego nietoperza pomknęła mała błyskawica. Czarodziej oddalił się, by odległość od latającego nietoperza wynosiła mniej więcej 120 ft. przy tym, był ponad nim i z dala od skały.
Oplątany wojownik napiął swe pokaźne mięśnie, wydawało się, że pod skórą kłębią się, niczym w płytkiej wodzie, setki węgorzy. Sploty wodorostów pękły z głośnym trzaskiem.
Drugi wojownik zapikował i zaatakował nietoperza. Czerwonawe niczym nagi czerw długi bicz śmignął w powietrzu. Wojownik natychmiast poderwał się do góry, nie zbliżając się do latającego przeciwnika bliżej niż na 30 stóp, i natychmiast oddalił od nietoperza na 60 ft, dołączając do swego towarzysza.
Był jednak na tyle blisko, by można było się mu przyjrzeć dokładniej. Wojownik był potężnie zbudowany, miał jakieś 3,5 m wzrostu. Znacznie większy niż jego typowi krewniacy. U pasa i na specjalnych uprzężach, wisiała spora kolekcja różnego rodzaju rynsztunku, były tam zwoje lin, siatki, noże, toporki, oszczepy, bolę, a także pokaźna kolekcja małych glinianych naczyń. Stwór wyszczerzył pożółkłe zęby, a jego paszcza zdawała się dziwnie wydłużona.

Ubi tymczasem spadała dalej. W dole widać jednak było, iż jeden z wojowników oderwał się od niej i zaczął ją atakować.

 
Awatar użytkownika
Zaalaos
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 878
Rejestracja: sob sty 19, 2008 1:07 pm

[DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

śr lis 20, 2013 4:56 pm

Vargo Shadesoul

Gigantyczna hydra ryknęła, swym donośnym głosem rozdzierając powietrze. Krótkie języki ognia wystrzeliły z nozdrzy wielogłowego monstrum gdy zerwało się do krótkiej, szarży, za cel obierając sobie krabopodobne monstrum. Głowy zafurkotały, uderzając potężnie o pancerz potwora, wspomagane przez cieniste macki wyrastające z boków hydry. Ciosy zdawały się być o wiele słabsze niż powinny, jakby magia i harpuny kuo-toa zebrały potężne żniwo na wytrzymałości bestii.


 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

Re: [DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

czw lis 21, 2013 8:24 pm

Obrazek


Gorrad zwany Smoczym Szałem


Gorrad jednym celnym atakiem zmiażdżył pozostawionego na ziemi przeciwnik. Kóla dosłownie wgniątła go w ziemię. A półsmok doskoczył do następnego przeciwnika szykując się do walki.

- Jesteś następny, dam ci szansę uciekaj liczę do trzech. Raz, Dwa... - wysyczał patrząc się w oczy strażnika.

 
Awatar użytkownika
Ehran
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1854
Rejestracja: pt paź 17, 2008 8:33 pm

[DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

ndz gru 22, 2013 4:53 pm

Xaemar i Nathaniel

Nietoperz wspinał się powoli w górę, a skrzydlaci szykowali się do następnego ataku. Spuścili się pędem w dół, zachodząc nietoperza z obu stron i atakując druida. Bicze świsnęły, strąciły jaszczurkę w dół i poharatały ją potężnie. Poprawiając jeszcze gdy Jaszczurka spadała. Potem obaj wojownicy podskoczyli w górę, aby odwalić się poza zasięg ewentualnego odwetu.
Czarodziej Kir-Lanan wystrzelił kolejną błyskawicą a potem splótł następne zaklęci, by potem natychmiast wycofać się w górę powyżej swoich wojowników. Tym razem dookoła nietoperza i pozostałych pojawiła się mgła. szybko gęstniejąca i skutecznie blokująca ruch.
Złe przeczucie ogarnęło Xaemar 'a i Nathaniel 'a. Kamienny wojownik wdrapał się na grzbiet nietoperza, by móc się lepiej opierać atakom latających wojowników. Nie musiał czekać długo, już śmignęły czerwone bicze przedzierając się przez mgłę. Wróg najwyraźniej świetnie widział pomimo mgły. uderzył również ponownie piorun tym razem w Xaemar 'a. Wojownik naprężył mięśnie i gdy uderzył następnym razem bicz, Xaemar był gotowy i pochwycił miękkie plącze rozrywając je na strzępy, drugi bicz jednak sięgnął swego celu od tyłu, boleśnie smagając po plecach. Z góry mignęły też magiczne pociski, czarodziej najwidoczniej postanowił ostrzeliwać ich z góry. Xaemar miał wątpliwość, by przetrwał taki atak. Choć była nadzieja, jeśli uda mu się rozwalić również drugi bicz, to mgła ustrzeże go przed rzucanymi czy wystrzelonymi pociskami. Latający wojownicy musieli by wlecieć w mgłę by go dosięgnąć.
Rozmyślenia przerwało mu kolejne smagnięcie. Xaemar błyskawicznie sięgnął do przodu i rozszarpał również tą broń. Nim zdążył się nacieszyć, z góry i z boku posypały się na niego magiczne pociski.

Nathaniel lecąc od dołu ujrzał jak pozbawiony swego czerwonego bicza wojownik wyciąga różdżkę i celując w głąb mgły ciska do środka magiczne pociski, podobnie jak czarodziej z góry.
Nietoperz zaś bardzo powoli przedzierał się przez mgłę brnąć wciąż w górę. Pewnym niemalże było, że im się nie uda....

I wtedy coś zabłysło wysoko nad nimi. Trzy ogromne złote smoki pojawiły się z znikąd na wysokości krawędzi ale jeszcze w sporej odległości od góry. Jeden ze smoków zawył i runął w dół. Nathaniel wyczuł, że zawiodła tu magia teleportacyj na. Krwawiące zwłoki wielkiego gada wskazywały, że nie dostał się tu w jednym kawałku...
Na grzbietach smoków widniały białe postacie, choć ten spadający w dół, bardziej przypominał krwawą miazgę.

Kir-Lanan atakujący zamkniętych we mgle oderwali się od swoich ofiar i pomknęli w górę, na spotkanie nowego przeciwnika.
Gdy nietoperzowi udało się wreszcie dotrzeć do krawędzi mgły i Xaemar i Lu ujrzeli gwiazdy nad nimi spostrzegli też kolejne skrzydlate postacie, odrywające się od krawędzi i pędzące w stronę dwóch smoków.
Na nieboskłonie rozbłysnęły płomienie ze smoczych paszcz. Kilka zwęglonych postaci runęło w dół. W stronę poczwar i ich jeźdźców pomknęły oszczepy i magiczne pociski. A potem coś huknęło niczym grzmot. Z wierzchołka góry coś wystrzeliło, jasne niczym rozgrzany do białości i wielki niczym stary dąb grot jakiejś ogromnej kuszy przeleciał nad krawędzią i pomknął w stronę smoka. Syknęło, mlasnęło i dookoła chlusnęła gorąca krew i szczątki gada. Smok przez chwilę zamarł w powietrzu, wyglądając niczym nabity na rożno kurczak, po czym smok zadrżał i runął w dół.
Kapłan na jego grzbiecie oddzielił się od spadającego truchła i zamarł w powietrzu, lecz już w chwilę dopadła go chmara latających wojowników. Bitwa była zażarta. W dół spadały coraz to nowe truchła Kir-Lanan. Powalone mieczem lub toporem białych kapłanów, lub spalone smoczym ogniem. Z nad krawędzi pomknął kolejny pocisk, lecz smok tym razem umknął w bok, zwinnie niczym baletnica wymijając śmiercionośną gigantyczną strzałę.

Nathaniel i Xaemar przez nikogo niepokojeni pomknęli w górę. Dopadli krawędzi i skryli się pośród skał.
Za nimi nadal toczyła się bitwa.
Teraz mieli jednak okazję przyjrzeć się szczytowi. To, co tu uderzyło wgniotło górski szczyt do środka rozbryzgując skały na boki. Szczyt przypominał teraz wklęsłą dolinę, pokrytą niezliczoną ilością rozłupanych głazów. Od małych niczym pięść po wielkie niczym słoń.
Na samym środku stała w bezruchu wielka stalowa postać. Dookoła niej leżały sterty Kir-Lanan. Tytan również nie przetrwał bez szwanku. Jego lewa ręka była oderwana w łokciu, a w wielu miejscach był wyraźnie powgniatany.
Nad nim, wysoko w powietrzu szybowały majestatycznie 3 ogromne skały. Przypominały nieco księżyce, lecz mniejsze i dużo bliższe. Miały mniej więcej rozmiary 10 piętrowego budynku. I podobnie jak ich pierwowzór wysoko na niebie i one były pobrużdżone i pełne kraterów i otworów. Gdy się dokładniej przyjrzeć, widać było w czeluści tych licznych otworów jakiś ruch, a wylatujące i wlatujące postacie potwierdzały, iż są to jakieś latające twierdze Kir-Lanan.
Z małych księżycu spadał nieustanny deszcz głazów na stojącego na środku leja Tytana. wystrzelone z licznych katapult i balist pociski odbijały się jednak od niewidzialnej tarczy, stworzonej przez jakąś moc nad tytanem. Ostrzał był jednak nierówny, po zmasowanym gradem pocisków następowała dłuższa chwila, atakujący widocznie zdawali sobie sprawę z bezcelowości ostrzału i kontynuowali go głównie z braku lepszego pomysłu lub by nie dać Tytanowi czasu na jakąś akcję.
Z jednego z księżyców pomknął kolejny rozgrzany do białości pocisk w stronę walczących daleko poza krawędzią. Smok jednak i tym razem umknął przed śmiercionośnym pociskiem.






Gorrad i Vargo

Ogromna maszkara ugięła się pod atakiem Vargo. Ale nie poddawała się. Uderzyła z całej siły ogromnymi szczypcami przejeżdżając hydrze po boku.
Poczwara próbowała dopaść demona również drugimi szczypcami, wielką paszczą jak i licznymi mackami, lecz jedynie pierwszy atak sięgnął celu.
~ Potomku smoków! ~ Gorrad usłyszał bulgoczący głos wprost w swym umyśle. ~ Jeśli pozwolisz by ten pomiot odchłani mnie zabił, nigdy nie odnajdziesz swego syna! Jedynie przez mą łaskę może dojść do połączenia ojca i syna, tak przepowiedziało źródło. Broń mnie! ~ słowom towarzyszył również mentalny rozkaz, ale Gorrad był zbyt uparty, by dać się omotać prostej magii. Mimo to słowa poruszyły odpowiednią strunę.

Znów pomknęły harpuny. Wiele odbiło się nie czyniąc szkody od twardej smoczej łuski bądź od hydrzej skóry i wzmacniającej ją magi.
Jeden z harpunów trafił Zabójczynię, ta zawyła z bólu. Drzewce przebiło jej udo. Nie była to raczej śmiertelna rana, ale z pewnością bardzo bolesna. Stróżka ciepłej krwi spływała po nodze, zbierając się w małą kałużę u stóp dziewczyny, która robiła się bledsza z każdą chwilą.

Przeciwnik nie zląkł się nadbiegającego Gorrad 'a. Jednak zrobił krok wstecz a potem pomknął do stojącego nieopodal towarzysza i cisnął harpunem.

 
Awatar użytkownika
Zaalaos
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 878
Rejestracja: sob sty 19, 2008 1:07 pm

[DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

ndz gru 22, 2013 6:21 pm

Vargo Shadesoul

Vargo w swej zmienionej postaci nie wydał z siebie najcichszego nawet odgłosu. Mimo okrutnych ran, i krwi bogato barwiącej otoczenie nie miał zamiaru się wycofywać. Zresztą wątpił by jego umiejętności teleportacji zdały się na cokolwiek. Już wcześniej go zawiodły, a raczej odniosły tylko częściowy skutek, a to nie był właściwy moment na odnoszenie częściowych sukcesów. Zamiast tego rzucił się naprzód, licząc że brutalną siła uda mu się przyprzeć krabo-podobne monstrum do muru, a jeszcze lepiej gdyby rozniósł je na strzępy. Równocześnie z cieni wokół hydry wyłonił się sporych rozmiarów szczur, który posłuszny mentalnym rozkazom swego pana pomknął na przód, gotów rozpraszać uwagę monstrum.

Ostatnio zmieniony ndz gru 22, 2013 6:23 pm przez Zaalaos, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

Re: [DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

śr gru 25, 2013 12:23 pm

Obrazek


Gorrad zwany Smoczym Szałem


- Szlag! - Zaklął barbarzyńca widząc jak demon właśnie zabił potwora który wiedział coś o jego synu. Nie miał zamiaru potworowi pomagać ale przydałoby się go przepytać. Nie miał jednak czasu na przemyślenia bowiem harpun wbił się w jego ciało, i utkwił tam na dobre, nie poświęcał jednak czasu na wyrywanie go. Rozwścieczony ruszył do ataku kilka machnięć skrzydłami sprawiło, zaraz obok dwóch strażników. Jego kula w pierwszym uderzeniu zmiotła strażnika z nóg chwilę potem, kolejny atak zmiażdżył mu żebra, by na koniec potężne szczęki smoka niemal nie wyrwały mu serca z klatki piersiowej. Smok wtedy zaatakował kolejnego przeciwnika jednak tek okazał się szybszy.

- Nie musicie ginąć. Oddajcie ciało orka, powiedzcie co wiecie o moim zaginionym synu i pozwolę wam żyć! - pomimo szału wiedział, że walka może potoczyć się równie jeżeli mógł osiągnąć swój cel teraz bez dalszej walki to było to lepsze rozwiązanie dla jego syna. Co do reszty ryboludzi zawsze po odzyskaniu potomka mogą wrócić tu razem i posprzątać.

 
Awatar użytkownika
Ehran
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1854
Rejestracja: pt paź 17, 2008 8:33 pm

[DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

pt gru 27, 2013 2:34 pm

Gorrad i Vargo

Krabo podobne monstrum odruchowo zaatakowało pojawiającego się szczura, odsłaniając swój bok przed Vargo. Demon nie czekał na zachętę i zaatakował z pełną wściekłością. Trzasnęła ochronna skorupa, a z pod niej chlusnęła ohydna czarno zielona krew i gęste, śluzowate cuchnące płyny ustrojowe. Maszkara zawyła z bólu w umysłach wszystkich dookoła. Vargo napierał dalej odrywając ochłapy oślizgłego mięsa z ciała bestii. Niczym z przebitego wrzodu, z potwora chlusnęła kolejna porcja płynów, przypominających ropę lub coś podobnego. Odór był nie do zniesienia. Wreszcie, monstrum padło, drgając spazmatcznie wszystkimi odnóżami, zanurzając się powoli pod powierzchnię czarnej sadzawki i w chwilę później zniknęła gdzieś głęboko w dole.
Fanatyczni strażnicy zamarli na chwilę w przerażeniu. Potem jednak ponowili swoje ataki z zdwojoną niemalże wściekłością.
Dziewczyna wyciągnęła harpun ze swego ciała, z trudem odskoczyła do tyłu, chowając się zza jednym z ołtarzy.

Stojący obok Gorrad 'a strażnik rzucił się na niego tylko z pazurami i zębami. Jego ataki były potężne, ale nie były w stanie uczynić więcej niż wyżłobić głębokie bruzdy w smoczych łuskach.
Pozostali strażnicy mieli jednak więcej szczęścia. dwa kolejne harpuny sięgnęły swego celu. Również tkwiące w smoczym mięsie ostrze, drgało jakby za czyjąś niewidzialną ręką, rozrywając i pogłębiając dalej ranę.
Inne harpuny poszybowały w stronę Vargo, kilka odbiło się od jego grubej skóry. Inne pomknęły w stronę dziewczyny, odbijając się o ołtarz.

Gorrad i Vargo zauważyli jednak, że strażnicy biorą do rąk już ostatnie harpuny, specjalne kołczany świeciły pustką. Jeszcze tylko jeden ostrzał tymi potwornymi narzędziami śmierci a potem? Cóż, na pewno coś strażnicy mieli jeszcze w zanadrzu. W to nikt nie wątpił.
 
Awatar użytkownika
Zaalaos
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 878
Rejestracja: sob sty 19, 2008 1:07 pm

[DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

pt gru 27, 2013 7:32 pm

Vargo Shadesoul

Hydra postąpiła krok w tył, wycofując się od sponiewieranych zwłok potwora, po czym dosłownie momentalnie zaczęła się kurczyć, przywracając Varga do jego naturalnej postaci. Mimo poważnych ran demon nawet się nie zatoczył, tylko momentalnie rzucił się w stronę któregoś z ołtarzy, licząc na przynajmniej chwilę wytchnienia i osłonę od morderczych harpunów.

 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

Re: [DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

ndz sty 05, 2014 10:52 pm

Obrazek


Gorrad zwany Smoczym Szałem


Gorrad widząc, że przeciwniką kończą się harpuny zaczął wyrywać ze swojego ciała te które już się nie wbiły. Miał nadzieję, że widząc, że nie stwarza im więcej zagrożenia skupią się na demonie, któremu schował się za ołtarzem.

- Wygląda na to, że kończą im się harpuny za chwile bedziemy mieli okazję zabawić się w walce wręcz. - warknął w stronę demona i zabójczyni.

 
Awatar użytkownika
Ehran
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1854
Rejestracja: pt paź 17, 2008 8:33 pm

[DnD 3.5 Gestalt FR 18+] Krew i Ogień - Sesja

wt sty 07, 2014 12:45 am

Gorrad i Vargo

Zabójczyni wysunęła się na chwilę za ołtarza i wyrzuciła coś przed siebie. Huknęło, pojawił się mały błysk a potem tłusty dym pokrył swym gęstym dywanem najbliższe otoczenie. Starczyło na tyle, by ogarnąć również smoczego wojownika.
Spoza oparów było słychać wściekły syk Kuo-Toa.

Stojący obok Gorrad 'a strażnik rzucił się ponownie na niego z pazurami i zębami, z podobnym do poprzedniego skutku. Ale jego krzyki zwabiły innych, trójka nowych przeciwników pojawiła się tuż przy wielkim wojowniku. Przybyli naskoczyli na Gorrad 'a, Jednemu z nich udało się sięgnąć boleśnie jego uda. Ciepła krew spłynęła w dół po smoczej nodze.

Vargo usłyszał, że pozostali, gulgocząc wściekle zbliżają się do niego. Usłyszał też ciche kroki dziewczyny, która pod osłoną mia zmów wycofała się do tunelu, którym przyszli tutaj. Mimo starań, strażnikom nie udało się odnaleść chowającego się demona.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości