Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Amon
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 554
Rejestracja: śr sie 25, 2004 9:19 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

ndz wrz 29, 2013 11:57 pm

Krete sa ulice i uliczki Menzoberranzanu, podobnie jak krete sa plany Pajeczej Krolowej. Liczaca piec millenii metropolia jest tyle piekna co zabojcza i to chyba nigdy sie nie zmieni. Wyglad miasta niewiele ucierpial w przeciagu ostatnich stuleci chociaz wydazen bylo wiele: czasy niepokoju, cisza Lloth, w koncu plaga czarow i czasy wspolczesne. I choc tyle sie dzialo to pewne rzeczy sa stale: Baenre pod rzadami Opiekunki Quenthel, panuja tak jak za czasow jej siostry, czy wczesniej matki. Niby wszystko jest jak zawsze.

Niby.

Lloth, (jak Menzoberranzanie nazywaja Lolth) jest dzis potezniejsza niz kiedykolwiek w historii, ale Pajecza Krolowa daleka jest od sytosci, przeciwnie jej apetyt rosnie. Miasto nawiedzila prorokini, wieszczac obietnice Demonicznej Osnowy! Ponoc Lloth, zamiaruje przejac we wladanie schede po martwej Mystrze. W zdominowanym przez kobiety spoleczenstwie, czarodzieje, dotad przewaznie mezczyzni, maja stanac ramie w ramie ze swymi siostrami dla zabezpieczenia planow swojej jedynej bogini. Nie trzeba nikomu tlumaczyc w jak niezrecznej sytuacji stawia to kaplanki. Ponoc Mistrzowie Sorcere zawiazali kabale zwana Rada Pajakow, ktora domaga sie udzialu czarodziejow w miejskiej radzie! niczym w innych drowich miastach gdzie mezczyzni maja wieksze prawa.
Takimi plotkami zyje teraz ulica Menzoberranzanu, jednak jakie by one nie byly, wy macie swoje wlasne pilne obowiazki.
Wasza matka, Opiekunka Olorae Olathkyuvr, poslala wam, za posrednictwem magii wiadomosc, byscie niezwlocznie udali sie przed jej oblicze. Nie chcac narazic sie na jej gniew, pospiesznie zakonczyliscie wszelkie sprawy jakie was zajmowaly i bez marnowania czasu ruszyliscie ku kompleksowi Olathkyuvr. Wchodzac na taren rezydencji widzieliscie ze na twarzach sluzby i niewolnikow maluje sie wielki stres i niepokoj. Idac korytarzem w strone komnaty audiencyjnej widzieliscie jak zolnierze wynosza ciala kilku nagich drowich mezczyzn. Matka musi byc nadwyraz rozwscieczona, przewaznie w chwilach uniesienia poprzestaje na jednym. Przed samymi drzwiami zatrzymala was przyboczna straz.
- Chwala wam szlachetne kobiety - przywitala kobiety wojowniczka
- I wam szlachetni mezowie. - dodala po odpowiedniej pauzie w strone mezczyzn
- Wielebna Olorae, z bozej laski Opiekunka Olathkyuvr, da wam znak. - oznajmila.
Czekaliscie wiec pod drzwiami. Po dobrej godzinie, drzwi otworzyly sie od wewnatrz i inna strazniczka wymienila porozumiewawcze spojrzenia ze stojaca po waszej stronie kolezanka
*skonczyla* - powiedzialy palce tej pierwszej, po czym drzwi zostaly otwarte na osciez.
Weszliscie do srodka.

Matka Opiekunka siedziala w polezacej pozie na tronie ktorego oparcie zdobily kamienie ulozone w wyobrazenie oczow wielkiego pajaka. poly jej dlugiego plaszcza splywaly na podloge. Ubranie jak doskonale wiedzieliscie bylo wykonane ze skory elfki faerie, piekna robota w kazdym tego slowa znaczeniu. Pod plaszczem Olorae miala jedynie zwiewna pajecza halke, rozerwana na piersi jak zauwazyliscie. Jej brzuch byl nieco zaokraglony, wygladalo ze wasza matka znow jest w ciazy. W przeciwnym rogu sali stal Domowy czarodziej. Okrywal go jedynie dlugi purpurowy kilt. Mezczyzna mial zalozone na szerokiej pokrytej luskami piersi, swoje szponiaste ramiona. Jego plomienne oczy patrzyly na was, gdy kolejno wchodziliscie do pomieszczenia.
Wasza matka postukala dugimi paznokciami (jeden byl zlamany)w oparcie.
- Witajcie moje dzieci. Moje... posuszne dzieci. - zrobila pauze roztaczajac swoje wladcze spojrzenie.
- Wezwalam was w sprawie misji ktora gdy sie powiedzie... a powiedzie sie, podniesie prestiz naszego domu w oczach Mezoberranzanu jak zaden, nawet podboj, dotad! Opuscicie miasto na wiele cyklow Narbondel, siedemdziesiat, moze nawet na sto! Wyruszycie niemal na powierzchnie, by spodkac sie z moim, innym... oddanym sluga. Opiekunka usmiechnela sie w sposob w jaki moglby usmiechnac sie pajak zanim pozera swoja ofiare, oczywiscie gdyby pajak mial usta, i to tak ponetne jak usta Olorae.
- Nazywa sie Kelt Koravel i jest naziemcem - matka machnela dlonia
- Ta ta ta... nie musicie mi sie tu kyzywic, ten naziemiec ma cos co jest dla mnie wartosciowe. Dlatego bedziecie mu towarzyszyc w drodze poprzez podmrok i zadbacie o jego bezpieczenstwo, gdyz sa tacy ktorzy chcieli by widziec go martwym. - Olorae zrobila pauze po czym dodala:
- Taka jest moja wola.
 
Awatar użytkownika
Corrick
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3050
Rejestracja: czw cze 07, 2007 10:04 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

pn wrz 30, 2013 12:25 am



Kassur stawił się szybko przed obliczem Matki Opiekunki. Lata spędzone pod jej rządami były najlepsze dla Domu Olathkyuvr, a jego wdzięczność za darowane życie niemal graniczyła z uwielbieniem. I choć było to prawie dwieście lat temu, nadal był za to wdzięczny. Niewysoki, szczupły i niezbyt silny, o krótko ściętych, wiecznie sterczących włosach, nie przeżyłby długo w tym mieście, gdyby nie potrafił zapamiętać swego miejsca. I nie był użyteczny. Oczywiście, na swój sposób.

Ujrzał swe rodzeństwo, siostrę iluzjonistkę, mistrzynię tortur. Uśmiechnął się słabo do niej, i choć zazdrościł jej magicznych talentów, gdyż sam był "wyzuty z magii", jak mawiał to Domowy czarodziej, lubił ją. Na tyle, na ile jeden drow może lubić drugiego. Lata studiów w końcu pozwoliły mu rzucać kilka czarów, lecz i to nie zabiło goryczy Kassura. Mógł kraść czary, ale nie był pewien, czy chciałby dokonać tego procederu na swej siostrze po niedawnej obietnicy. Otrząsnął się z niesmakiem.

Przez podarowaną im godzinę zastanawiał się nad sensem Rady Pająków. W sumie, mogli być użytecznym narzędziem, gdyby odpowiednio nimi zmanipulować, przekonać ich, że jego potencjał handlowy (i przede wszystkim - słowny!) jest do wykorzystania. Nie mieli prawa wiedzieć, że Kassur jest złodziejem czarów - o nie, tego nie wiedziała nawet cała rodzina. A poprawienie pozycji mężczyzn w mieście... Rozmarzył się trochę. Wciąż brzmiały mu w głowie słowa Matki Opiekunki "Była by z ciebie świetna córka, a tak..."

W końcu pozwolono im wejść przed oblicze Matki Oloare. Skłonił się lekko, po tym skinął głową czarodziejowi. Wysłuchał z uwagą słów Opiekunki, co rusz kiwając głową. Miał świadomość, że nie pokieruje tą wyprawą, nawet nie miał takiego zamiaru. Wiedział, że ten zaszczyt przypadnie jednej z jego sióstr - nota bene, młodszych - ale po tylu latach spędzonych w Menzoberranzan przyzwyczaił się do tego.

Postanowił postawić sprawę rzeczowo i rzekł:
- Twa wola jest dla nas święta, Opiekunko. - pochylił głowę, by po chwili kontynuować rozmowę, stawiając sprawę rzeczowo: - Jakiego rodzaju naziemcem jest ów Kelt Koravel? I gdzie konkretnie mamy się z nim spotkać? Jest jeszcze jedna ważna sprawa - któż chciałby widzieć owego powierzchniowca martwego? No, poza oczywistymi zagrożeniami czychającymi w tunelach Podmroku i pewnie sfirneblinami. - nie ważył się spojrzeć w oczy Opiekunki, choć bardzo chciał to zrobić. - Jeśli mogę coś zasugerować... - zaczął nieśmiało, lecz po chwili dodał już pewniejszym głosem: - Jeśli mamy się z nim spotkać w jakimś mieście, proponuję by zorganizować jakąś karawanę handlową. Unikniemy wtedy zbędnych pytań, tym bardziej, że handlujemy praktycznie w każdym mieście Podmroku przez pośredników. Tak czy inaczej, karawana jest niezłą przykrywką. - pokornie pochylił głowę, czekając aż Matka Opiekunka rozważy jego prośbę.
Ostatnio zmieniony pn wrz 30, 2013 12:27 am przez Corrick, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

Re: [dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

pn wrz 30, 2013 1:33 am

Obrazek


Bryn'Ardul G'eld


Kobieta właśnie słuchała raportu jednego ze swoich krasnoludzkich niewolników na temat tego, co dzieje się na ulicach Menzoberranzan, kiedy odebrała mentalną wiadomość od swojej matki. Młoda i niezwykle urodziwa mroczna elfka wstała ze swojego krzesła, odpychając nogą klęczącego przy niej niewolnika. Krasnolud nawet się nie zasłonił i nie próbował ratować przed upadkiem, wiedział dobrze jaka spotkałaby go kara. Jeżeli Bryn'Ardul G'eld chciała by jej niewolnik upadł kimże on był by sprzeciwiać się woli swojej pani. Mistrzyni Tortur uśmiechnęła się do siebie zadowolona z wyników jakie dało jej szkolenie.

- Dokończysz potem. Czas na mnie, na wszelki wypadek przygotuj Sale. - Rzuciła wychodząc z pomieszczenia, nie musiała dodawać o jaką salę jej chodzi, krasnoludy należały do niej od dobrych kilku lat i zanim przeszkoliła je do asystowania w pracy, sama zabawiła się z nimi przez kilka tygodni w swoim małym królestwie. Po tak długim czasie w rękach Bryn'Ardul żaden mężczyzna nie był w stanie zachować własnej woli. Żałosne istoty.

Kobita szybko ruszyła w stronę sali przyjęć Domu Olathkyuvr, rozważając to co zdążyła zasłyszeć od krasnoluda. Rada pająków, udział w radzie - absurd. Każdy drow doskonale wiedział, że samiec pająków nadawał się jedynie do płodzenia potomstwa i czasem na posiłek, nic więcej.

Kiedy trafiła na miejsce nie była zaskoczona tym, że matka opiekunka kazała im czekać. Każda okazja jest dobra by pokazać swoją wyższość, dziewczyna wiele uczyła się od swojej matki. Usiadła jednak cierpliwie na krześle jedynie przelotnie spoglądając na starszego brata. Był przydatny, choć za bardzo wyszczekany jak na mężczyznę. Tak długo jak jego gadanie przynosiło efekty poza Domem nie przeszkadzało jej to, ale w Domu powinien mieć więcej szacunku.

Kiedy Kassur przemówił jako pierwszy na naradzie i jeszcze miał czelność pouczać matkę opiekunkę jak najlepiej wykonać misję, aż przewróciła oczyma.

- Jestem pewna, że matka opiekunka nie potrzebuje twoich porad Kassurze. - rzucił cierpko, po czym nawet nie patrząc na brata odezwała się do Olorae Olathkyuvr - Jeżeli sobie życzysz chętnie nauczkę go więcej pokory, tak się składa, że moja Sala jest właśnie gotowa.

Groźbę rzuciła bardziej z przyzwyczajenia niż z faktycznej potrzeby. Choć rzecz jasna gdyby matka zażądała, przyłożyłaby się do tortur na własnym bracie z sumiennością godną podziwu.

- Mężczyzna dotrze przed twoje oblicze, matko. Czy otrzymamy od Domu jakiś oddział niewolników cy jest to zadanie wymagające mniejszego przyciągania uwagi? - Mistrzyni Tortur zawsze lubiła mieć w okół siebie kilku niewolników, aby móc posłać ich na pierwszą linię walk. Sama radziła sobie lepiej z bezpiecznej odległości i nie zamierzała narażać swojego życia, jeżeli może wykorzystać życie mniej wartościowych istot.
 
Awatar użytkownika
Amon
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 554
Rejestracja: śr sie 25, 2004 9:19 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

pn wrz 30, 2013 1:18 pm

Matka opiekunka zastrzygla uszami na dzwiek glosu swojego najstarszego syna. Sulchala go z usmiechem na twarzy, zerkajac kilkakrotnie z dezaprabata na swoja najmlatsza corke. Gdy mezczyzna skonczyl, Opiekunka pozwolila jeszcze przemowic kobiecie. Wtedy nastala chwila ciszy w ktorej Matrona zerknela teatralnie na swojego Patrona. Czarci czarodziej tylko sklonil sie i pospiesznie wycofal sie glebiej w cien sali. Kiedy Opiekunka przekrecila z nienacka dlon w nadgarstku. Domownicy zorientowali sie momentalnie iz za chwile rzucony bedzie czar.
Kassur przytomnie

Jednak plomien boskiej energii i tak go dosiegnal. Zasadniczo sam ogien nic mu nie uczynil, ale przed gniewem bogini, nie mogla uchronic go jego czarcia natura.


Opiekunka pokrecila glowa:
- Ach ci chlopcy... zawsze jak dzieci. Od kiedy to synek zabiera glos przed swoja mladsza siastra co? Gdybys nie byl takim slicznym samczykiem biegal bys juz na osmiu nozkach malego kosmatego driderka. - Opiekunka cedzila sludziutkim glosem, po czym przeniosla wzrok na swoja corke i zaczela z furia:
- Jak ty sie prowadzisz dziewucho! "jesli JA sobie zycze?" co to ma byc do cholery. Jestes kobieta! szanuj sie troche dziewczyno! Teraz jest juz po fakcie, pozwalasz samcowi mowic niepytanym w twojej obecnosci! - Opiekunka potrzasnela z niedowierzaniem glowa, po czym westchnela.
- No ale czego ja wymagam od ciebie dziecino... Nigdy nie dostapilas pelni laski bogini. Nie chce tylko wiecej slyszec o takich sytuacjach, wystarczy mi juz tego ze mlode Xorlarrin rozpowiadaja, ze kazdy egzamin rozpoczynalas od rozlozenia nog przed mezczyzna! nie potrzeboje wiecej! zacznij sie wreszcie szanowac! - Opiekunka uspokoila sie troche i odparla dajac ci przyzwalajacy gest dlonia:
-Spedzisz ze swoim bratem duzo czasu, ufam ze znajdzies sposob by odpowiednio przemyslal swoje zachowanie. - kiedy emocje opadly, przynajmniej emocje waszej matki, kobieta dala odpowiedz waszym pytaniom:
- Koravel jest czlowiekiem, kupcem ktory prowadzi handel miedzy krainami ponad a podmrokiem. To zajecie jest ryzykowne samo w sobie, jego towary sa cenne. Dyskrecja w waszej misji jest bardziej niz wskazana, nie potrzebujemy alarmowac naszych rywali o tym co robimy. Wyruszycie z dwunastoma jucznymi jaszczurami, na ktore Koravel zaladuje swoje towary, mozecie wziasc kilku niewolnikow, ale zadnego z naszych zbrojnych, tych potrzebujemy tutaj, czasy sa niebezpieczne, jak zawsze.
Ostatnio zmieniony pn wrz 30, 2013 2:12 pm przez Amon, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

Re: [dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

pn wrz 30, 2013 1:39 pm

Obrazek


Bryn'Ardul G'eld


Dziewczyna spojrzała przelotnie na brata, w jej spojrzeniu kryła się obietnica tego, co go czeka, za to, że sprowokował matkę do krytyki jej osoby. Pozwoliła Opiekunce się wyszaleć, matka lubiła sobie pokrzyczeć i wiedziała dobrze, że nie ma co się sprzeciwiać lub pyskować. Kobieta lubiła swoje córki silne i wyszczekane ale jedynie w stosunku do innych, nie samej siebie.

- Masz dla nas jeszcze jakieś informacje zanim wyruszymy. Podejrzewasz, kto wie o naszym handlu z tym człowiekiem? - to, że ktoś wiedział nie podlegało wątpliwości. Bryn'Ardul mogła nienawidzić rywalizujących rodów, jednak nigdy nie lekceważyła ich wywiadu. - No i co to za towar kupujemy z powierzchni, że nie możemy po niego po prostu posłać oddziału niewolników?
 
Awatar użytkownika
Amon
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 554
Rejestracja: śr sie 25, 2004 9:19 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

wt paź 01, 2013 10:34 pm

Matrona parsknela:
- Nasi rywale rzecz jasna, oraz pospolici zlodzieje. Dostaniecie mape, ktora powiedzie was droga przez Podmrok, do wysoko polozonej jaskini, wiecej niz sto mil z tad. Podroz zabierze okolo 25 dni i musicie poruszac sie w absolutnym sekrecie! zadbac by nikt was nie sledzil. Wasze jaszczury zabiora ladunek ktory zostanie przywieziony na mulach z krain powierzchni. Musicie czekac na sygnal: rytmiczne stukanie dochodzace z drugiej strony sufitu jaskini. To bedzie znak, ze Koravel znajduje sie nad wami. Plan zaklada ze sygnal zostanie nadany w przeciagu kolejnych trzydziestu cykli Narbondel. Mapa wskazuje sekretne przejscie ktore doprowadzi was do Koravela. Nakazuje wam wykonywac wszelkie polecenia tego naziemca, oraz podarzac wyznaczona przezen droga, do targowiska Mantol-Derith. Jest wielce prawdopodobne ze wlasnie tam, ktos sprobuje zaatakowac Koravela. Moj agent skontaktoje sie z wami gdy dotrzecie do Mantol-Derith
Opiekunka spojrzala z polbazaniem na swoja najmlotsza corke:
- To nie jest wasz problem, skarbie. Waszym problemem jest natomiast fakt, ze ten "towar" jest warty tyle, ze nie moge powierzyc go byle niewolnikowi, dlatego to wy jestescie za niego odpowiedzialni.
Kiedy nikt nie zadawal zadnych pytan Opiekunka pokiwala glowa.
Rzeklam. Wyruszcie dyskretnie, lecz nie dalej niz za dwa cylke.
Ostatnio zmieniony wt paź 01, 2013 10:36 pm przez Amon, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

Re: [dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

śr paź 02, 2013 12:17 am

Obrazek


Bryn'Ardul G'eld


Dziewczyna skinęła głową i ruszyła do wyjścia. Kiedy znalazła się po drugiej stronie drzwi spojrzała jeszcze raz na brata.

- Widzisz co narobiłeś!? - rzucił patrząc mu prosto w oczy, jednak po chwili odpuściła i zdecydowała się nie karać mężczyzny.- Musimy się dobrze do tego przygotować. mam wystarczająco funduszy, żeby objuczyć nasze jaszczury jedzeniem na podróż, mogę zabrać też kilku moich niewolników są mizerni i w walce do niczego się nie przydadzą ale przynajmniej nie będziemy musieli sami sobie gotować czy przygotowywać obozowiska jak jacyś pospolici poszukiwacze przygód. Co ty możesz dorzucić do ten naszej rodzinnej wycieczki? Masz kontakty handlowe w mieście zorganizuj nam jakiś ekwipunek podróżny i coś do spania byle wygodnego.
 
Awatar użytkownika
Ehran
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1854
Rejestracja: pt paź 17, 2008 8:33 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

śr paź 02, 2013 6:13 pm

Kenana

Niewolnice rozstawiły w komnacie kilka tuzinów świec, a potem dyskretnie wyszły. Mimo to spora komnata kąpiel tonęła w mroku, a wątłe płomyki rzucały upiorne cienie na ściany i sufit.

Drobna drowia dziewczyna Zstąpiła do basenu po schodkach wyciętych w kamieniu. Była całkiem naga. Pozostawiła sobie tylko naszyjnik z czerwonego złota i szmaragdów, który spływał między jej krągłe piersi. A także delikatne kolczyki, zarówno te w uszach, jak i cieniutkie kółeczka zdobiące sutki. Wąska talia płynnie przechodziła w pełne, zmysłowe biodra. Stojąca w koncie ludzka niewolnica z zazdrością spoglądała na płaski brzuch i smukłe uda mrocznej elfki.

Chłodna woda, która otuliła jej ciało, była doprawdy rozkoszna. Sprawiła też, że jej sutki momentalnie stwardniały. Zanurkowała i przepłynęła na środek basenu. Kenana wyprostowała się, rozchlapując wodę wyłoniła się z krystalicznej toni. Woda była lodowata, a Kenana poczuła, jak strumyczki zimna wędrują po jej szyi, ramionach i niżej, wyzwalając gęsią skórkę i inne, nieokreślone doznania. Mokre długie śnieżnobiałe włosy przykleiły się do jej łabędziej szyji i nagich ramion.
Basen nie był głęboki, woda sięgała ledwo do pępka. Kenana odchyliła się do tyłu zanurzając włosy i uszy w chłodnej wodzie. Kojąca podwodna cisza ogarnęła ją, a chłodne powietrze mile smagało jej skórę.

Dotyk niewielkich, smukłych dłoni na barkach był nadspodziewanie kojący. A kiedy dłonie rozpoczęły delikatny masaż... Kenana zrozumiała, że tego właśnie było jej potrzeba. Poczuła, jak jej ciało opuszcza napięcie, które nagromadziło się w niej przez ostatnie tygodnie.
Niewolnica znała się na rzeczy. Jej ręce przesuwały się powoli po ramionach, szyi i plecach swej pani. Stała tuż za nią, słyszała oddech, niemal fizycznie odczuwała bliskość jej ciała. I te ręce... Poddając się jej staraniom, całkiem zatraciła poczucie czasu. niewolnica Zaskoczyła ją przytulając się do niej od tyłu.
Teraz ludzka dziewczyna skierowała dłonie na jej tors. Zaczęła masować ją niespiesznymi, okrężnymi ruchami. Kenana Na moment wstrzymała oddech. sięgnęła za siebie, dotykając biodra niewolnicy, zamknęła na nim palce. Nieco zawiódł ją fakt, że nie jest naga. Miała na sobie jakąś tunikę z cienkiego materiału, u dołu całkiem przemoczoną. Fakt ten rekompensowały jej miękkie, obfite piersi wtulone w górną część jej pleców.
Bliskość dziewczyny, zmysłowy dotyk, ciepło jej ciała... Wszystko to sprawiło, że znów poczuła się żywa, gorąca krew popłynęła jej żyłami szumiąc w uszach.
Anastazja była ulubioną niewolnicą Kennany, mroczna elfka darzyła ją wręcz ciepłym uczuciem niespotykanym wśród jej rasy. Dziewczyna lękała się swych uczuć, zdała sobie sprawę, iż Anastazja stała się jej słabością... a uczucia mogły przemienić się w jej zgubę... ale Kenana nie potrafiła nic z tym zrobić, nie potrafiła zaprzeczyć swym uczuciom i temu co ciało Anastazji wyzwalało głęboko w niej. Nie potrafiła wyprzeć się ciepła jakie niewolnica jej dawała. Ale powinna... wręcz musiała...

dziewczyna Otworzyła oczy spoglądając nieco zaskoczona dookoła. Jej matka ją wzywała. - Dość. - warknęła na swą niewolnicę. - Przygotuj moje ubranie. - nakazała.
- Ależ pani, jeszcze nie skończyłam... - wyszeptała zmysłowo Anastazja.
Kenana obróciła się gwałtownie, Jej biust unosił się w przyspieszonym oddechu. Przed Nią stała jej Ulubiona niewolnica Anastazja, odziana w teraz przemoczoną, króciutką tunikę z zielonego jedwabiu, wpatrując się niepewnie w swą panią.

Do komnaty kąpielowej wślizgnęły się dwa ogromne kształty. Nieco przypominały hobgobliny, ale były znacząco większe, sięgając prawie ośmiu stóp, włochate a ich czaszki zwiększone były zakręconymi rogami.
Kenana uśmiechnęła się słodko. - Nie będziesz mi się sprzeciwiać. - rzekła, gładząc niewolnicę czule po licu, a jej głos zabrzmiał niczym srebrne dzwonki. - Jesteś tylko niewolnicą, przedmiotem. - rzekła smutno, bardziej do siebie niż do Anastazji. - Gol, Bor, obiecałam wam nagrodę. - dopiero teraz niewolnica obróciła się, przerażona wpatrując w dwa potwory stojące na krawędzi basenu.
- Możecie ją mieć. Ale... nie uszkodźcie mi jej chłopcy! - rzekła wpatrując się w pełne przerażenia i błagalnej prośby o litość Anastazji.
Bor i Gol wskoczyli do basenu, ścigając umykającą w panice niewolnicę. Kenana nie oglądała się za siebie. Wyszła z basenu. Woda spływała po jej hebanowym ciele, gdy za nią Anastazja wołała ją na ratunek. - Kenana nie, błagam. Proszę... nie rób mi tego... nie! Kenana!.

Kenana stanęła przed dużym lustrem. Wsłuchując się w rozkoszne krzyki swej ulubionej niewolnicy, wpatrywała się w swoją ładną, dziewczęcą i tak niewinną twarz, na pełne usta o pociągającym kształcie, na drobny, kształtny nosek, w którego lewym nozdrzu błyszczał drobny złoty kolczyk, oraz na oczy w kolorze świeżej trawy.
W brzuchu ściskało ją, a serce krwawiło, słysząc jęki i szloch. Ale równocześnie podniecało ją to w osobliwy sposób.
położyła dłonie na swoich piersiach i powoli przejechała nimi w dół po płaskim brzuchu.
Jej serce waliło niczym młot, oddech przyśpieszył. Gdzieś tam w wodzie, Anastazja płakała i nadal błagała swą panią o litość.
Kenana ponownie dotknęła dłońmi swych piersi, okrągłych, jędrnych, młodych, tak obfitych, że jej dłonie nie mogły objąć ich całych. Mimo że było zimno, poczuła jak jej skóra płonie.
Ale nie było już czasu... jej matka opiekunka ją wzywała.

Kenana ubrała się szybko. Zwyczajowo nakładała na swe smukłe ciało ciasny gorset oraz kostium z cieniutkiej ciemnoczerwonej skóry, tak opinający jej sylwetkę iż w rzeczywistości nie pozostawiał wiele miejsca na domysły. Każda krągłość, każdy mięsień był świetnie widoczny.
Czarny Gorset był wzmocniony i jakby z wilgotnej rekiniej skóry, dodatkowo wzbogacony o ostre metalowe ostrza. Stanowił zarówno część ubioru, jak i solidny pancerz.
Do lewego biodra miała przytłoczoną małą uzbrojoną w kolce tarczę w kształcie tłustego pająka, a u prawego skórzaną szpicrutę. Na dłoniach miała nabijane ostrymi ćwiekami rękawice, obcięte tak, by jej długie smukłe palce miały swobodność ruchu i dotyku.

***

Kenana uśmiechnęła się blado, nieco nieobecna do swego rodzeństwa, gdy kazano im czekać. Nie często miała z nimi do czynienia, jednak szanowała ich, puki działali dla dobra domu, któremu była oddana i posłuszna. Widząc swą siostrę, oblizała zmysłowo usta, dumając najwidoczniej nad czymś.

***

Dziewczyna stanęła przed swą matką spuszczając pokornie wzrok. obrzuciła opiekuna przeciągłym spojrzeniem spod długich rzęs. Jej zielone oczy zalśniły. Brzydziła się go i równocześnie tęskniła za momentami, gdy bezwolna musiała oddać się w jego służbę.

Kenana zagryzła dolną wargę słysząc czym grozi młodsza siostra swemu bratu.
Przyjemne mrowienie powędrowało wzdłuż kręgosłupa dziewczyny, przemieszczając i kumulując się w dole brzucha.
Poczuła, że jej policzki płoną. Słyszała wiele o umiejętnościach jej siostry. Nerwowo przestąpiła z nogi na nogę, mocniej zaciskając uda. Jej Skórzany kostium zaskrzypiał niczym ciche westchnienie. Rozkoszny dreszcz wstrząsnął jej smukłym ciałem na myśl iż mogła by poczuć pocałunek bata. Wpatrywała się w posadzkę, pokornie spuszczając wzrok. Cieszyła się z tego, gdyż błysk w oku mógłby ją zdradzić.

- Będzie tak jak sobie tego życzysz moja matko. - rzekła spokojnie, lecz pokornie Kenana. - Dopilnuje tego osobiście. twoje życzenie jest mym pragnieniem, a me ciało instrumentem twej woli. - oznajmiła ceremonialnie.
Kenana pokłoniła się i wyszła kołysząc zmysłowo krągłymi biodrami. Czuła na nich wzrok mistrza Duagloth 'a.

***


Na zewnątrz spojrzała chłodno na swe rodzeństwo. - Przyszło nam więc współpracować. - oznajmiła. - Nie zawiedźcie mnie. - To nawet nie była groźba, jedynie obietnica.

- Matka kazała nam wyruszyć w tajemnicy. Baczcie więc na swe poczynania. Żadnych otwartych przygotowań, słyszycie? Zrobimy inaczej. Braciszku, wysyłasz jak się domyślam czasem karawany z miasta? Wyślesz jeszcze jedną. Zwyczajową. Upewnij się jedynie, by mieli ekwipunek jaki nam będzie potrzebny, i nie przydzielaj do niej nikogo ważnego. My przechwycimy ją po drodze, wymykając się z miasta tak, by naszego zniknięcia nie zauważono.
 
Awatar użytkownika
Corrick
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3050
Rejestracja: czw cze 07, 2007 10:04 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

czw paź 03, 2013 10:06 pm



Kassur cierpliwie wysłuchał kobiet, pokiwał im głową na znak, że dotarły do niego ich prośby, po czym rzekł:
- Oczywiście, drogie siostrzyczki. - skinął im głową. - Popytam mych znajomych. Mogę załatwić przewodnika, osobę znającą się na mapach i terenach, przez które będziemy podróżować. Czy takie jest wasze życzenie? - zdanie to powiedział już automatycznie, po tylu latach życia...

- Później możemy omotać go magią, by był nam całkowicie wierny. Albo możemy go też wykupić, jeśli dysponujemy wystarczająco wysoką kwotą. - zasępił się trochę.

Jeśli mają dotrzeć z tym człowiekiem do Mantol-Derith, oznaczało to kłopoty z... Czarnym Szponem. Nie mógł nie ostrzec swych siostrzyczek.
- Jeśli chodzi o dalszą część naszej podróży, istnieje pewien kłopot. Jak wiem, handel niewiele was interesuje, moje drogie siostry, więc pozwólcie mi na krótką lekcję. - chrząknął i zaczął mówić. - W mieście istnieje kilka organizacji handlowych: Czarny Szpon i Brązowy Grzyb to tylko nieliczne z nich. To jednak dwie największe i dwie najbardziej warte naszej uwagi obecnie. - odwrócił się do nich przodem i spojrzał w zamglone oczy Kenany. - Czarny Szpon jest handlowym ramieniem domu Baenre. I, co najważniejsze, ma pełny monopol na rynek w Mantol-Derith, co znaczy, że kontroluje towary wjeżdżające do miasta i wyjeżdżające z niego. - pozwolił słowom rozbrzmieć. Niechętnie dzielił się tą wiedzą, czuł się, jakby właśnie wyłożył dwa asy na stół...
 
Awatar użytkownika
Suldarr'essalar
Arcypsion
Arcypsion
Posty: 13173
Rejestracja: sob maja 28, 2005 9:27 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

pt paź 04, 2013 5:30 pm

Xundriirn

Jak,zwykle, każdą wolną chwile, Xundriirn spędzał w swoim laboratorium wraz ze swoja towarzyszka, nad stertami książek, atramentów, skór, odczynników i kamieni szlachetnych i innych dziwnych elementow.
Jak zwykle nie interesował,sie zbytnio Domem i jego intrygami, tak jak dom i intrygi zostawiamy go w spokoju.
Co prawda, część rodzeństwa dziwiła sie Matce Opiekunce, czemu trzyma takiego niedojdę przy życiu, jednak nikt nie śmiał o to pytać, znajac charakter matki. Być może zostawia go sobie na specjalną okazję, na specjalny rytuał ku czci Lloth.

Tak, czy inaczej Xundriirn stawił się na wezwanie wywołując konsternacje wśród rodzeństwa. Tak, Matka Opiekunka zamierza wysłać tego tępego mężczyznę z nimi na powierzchnie.
Xundriirn spokojnie czekał przed salą milcząc. Byl ubrany w czarno-purpurowe jedwabne szaty czarodzieja, które dumnie nosił, mimo faktu, że nikt go za czarodzieja nie brał. Gruby skórzany pas skrywał wiele różnego rodzaju różdżek, a w rękach trzymał zakurzoną księgę. Milczał. W przeciwienstwie do innych samców, Xundriirn nosił włosy krótko ścięte na szerokiego irokeza. Miał wygolone boki, co wydłużało optycznie jego lekko okrągłą twarz, której lewą część zdobił czerwony tatuażo bliżej niesprecyzowanym kształcie. Nie uśmiechał się, słuchając Matki i sióstr. Wiedzial, że póki co musi ugryźć sie w jezyk, jeśli chce przeżyć.
Osobiście uważał pomysł dopuszczenia czarodziejów do rządzenia za krok w dobrą stronę, choć on sam dążyłby do całkowitego pozbawienia kobiet władzy. Cokolwiek by o nim nie powiedzieć, był ambitny i potrafił czekać.

Gdy wyszli z komnaty, wyprostował się, jakby uwolniony od ciężaru i lekkim uśmiechem zbył "obietnicę" siostry. Zrobił to jednak dyskretnie, ponieważ plan zaproponowany przez Kenanę był rozsądny. Przez chwilę zastanawiał się czy zasugerować niewolników, ale zrezygnował. Niech jego starszy brat, nota bene, również prawie czarodziej się wykaże.

- pewien jestem, że mojej nieobecności nikt nawet nie zauważy, więc powiedz tylko kiedy i gdzie mamy się zebrać.
Xundriirn głos miał całkiem ładny, tenorowy, przechodzący w baryton. Gdy chciał, potrafił mówić słodkim basem, ale niewiele,osób z rodziny wiedziało o tym talencie. Póki co, mezczyzna wskazał księgę i dodał
- To ja pójdę sie przygotować. Zabiorę ze sobą moją niewolnicę i będziemy czekać na sygnał.
Mag skłonił się niedbale siostrom i wyszedł.
Ostatnio zmieniony pt paź 04, 2013 5:34 pm przez Suldarr'essalar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

Re: [dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

ndz paź 06, 2013 4:30 pm

Obrazek


Bryn'Ardul G'eld


- Odposc sobie przewodnika im mniej osob wie ze idziemy tym lepiej, a odczytac mape mysle ze damy sobie rade sami.

- Co sie zas tyczy samego miasta bedziemy musieli wymyslic cos po drodze. Kiedy dotrzemy do miasta moze da sie przekupic lub zastraszyc straznikow bedziemy musieli zobaczyc jakie sa nasze mozliwosci. Wyruszymy jutro zaraz po przebudzeniu sie.
 
Awatar użytkownika
Corrick
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3050
Rejestracja: czw cze 07, 2007 10:04 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

ndz paź 06, 2013 11:03 pm



Drow westchnął, widząc pośpiech swej siostry.
- Jutro nie wyruszymy, nie damy rady zorganizować całego ekwipunku i fałszywej karawany. Potrzebuję przynajmniej dwóch cykli Narbondel, aby zorganizować wszystko jak trzeba. Rozumiecie, nie wszystko da się załatwić od razu. - rozłożył przepraszająco ręce.

- A teraz, jeśli szanowne kobiety pozwolą, odejdę zorganizować naszą wyprawę. - skłonił się głęboko, uśmiechając się w duchu. Miał je w dłoni, wiedział o tym. Jednak czekał na reakcję drowek, na ostre, acz przyzwalające słowa.
 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

Re: [dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

ndz paź 06, 2013 11:44 pm

Obrazek


Bryn'Ardul G'eld


- Nie słyszałeś matki? Mamy wyruszyć nie dalej niż za dwa cykle, a ja nie zamierzam jej zawieść już na starcie. Możemy wyruszyć wieczorem, jeżeli twoje umiejętności nie są wystarczające by szybko skrzyknąć kilku niewolników i posłać ich na fikcyjną karawanę do jutra rano. Jeżeli do wieczora nie będziesz gotowy z przyjemnością osobiście poinformuję matkę, że nie nadajesz się do zadania, a wtedy pojawia się pytanie czy przypadkiem celowo nie opóźniasz naszego wyjazdu. Wierz mi, matka zechce abym zadała ci kilka pytań, w moim małym gabinecie. Przekażę moim niewolnikom, aby na wszelki wypadek jeszcze nie pakowali moich narzędzi, być może będę miała okazję skorzystać jeszcze przed wyjazdem.

Spojrzała dumnie na brata, po czym obróciła się na pięcie i rzuciła na odchodne.

- Do jutra wieczorem.

Na pewno nie zamierzała pozwolić, aby mężczyzna dyktował jej warunki podróży.
 
Awatar użytkownika
Suldarr'essalar
Arcypsion
Arcypsion
Posty: 13173
Rejestracja: sob maja 28, 2005 9:27 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

pn paź 07, 2013 8:58 am

Xundriirn

Drow uśmiechnął się słysząc swoja siostrę. Od dawna podejrzewał, że zadufane w sobie i pyszne kobiety są po prostu głupie, ale byl przekonany, że do czy to tylko kapłanek Lolth.
~ A to niespodzianka ~ pomyślał

- Szanowna siostro, czy ty aby opuszczałaś kiedyś jaskinie Menzoberranzan? - Spytał całkiem poważnie.
- pomijając fakt nieznajomości terenów po których będziemy się poruszać, bo nie słyszałem, by ktoś z was zapuszczał się tak daleko poza miasto, jak choćby Ched Nasad, czy Świat Ponad, jaskinie i korytarze roją sie od niebezpieczeństw. Możesz wyruszać juz jutro, ale nasze zasoby muszą być uzupełnione jeśli mamy w jednym kawałku dotrzeć do naziemca.

Xundriirn nie miał ochoty bronic swego niezbyt rozgarniętego starszego brata, ale w kwestii własnego przezycia, musial zabrać głos.
Ostatnio zmieniony pn paź 07, 2013 9:00 am przez Suldarr'essalar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

pn paź 07, 2013 10:06 am

Obrazek


Bryn'Ardul G'eld


- w takim razie na co czekasz? Pomoz bratu. - rzucila I potem juz bez ogladania sie bez wzgledu na to co bracia powiedza odeszla.
 
Awatar użytkownika
Suldarr'essalar
Arcypsion
Arcypsion
Posty: 13173
Rejestracja: sob maja 28, 2005 9:27 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

pn paź 07, 2013 11:41 am

Xundriirn

Xundriirn uśmiechem pożegnał siostrę, po czym zwrócił się do brata
- Chodź bracie, chyba mam pomysł, skąd wziąć niewolników do naszej karawany.
 
Awatar użytkownika
Corrick
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3050
Rejestracja: czw cze 07, 2007 10:04 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

pn paź 07, 2013 3:20 pm



Jego głowę wypełniły setki wizji zabicia swej siostry. Od noża wbitego w plecy, przez skradzenie jej czarów, po jej stół tortur. Zacisnął mocno pięści, aż jego szczupłe ramiona zaczęły go boleć. Nie mógł pozwolić, by rozkazywał mu ktoś, kogo nawet nie było na świecie, gdy on pracował już dla dobra Domu. Jednak postanowił z tym poczekać. Mimo wielu wad, jego główną zaletą była cierpliwość i umiejętność radzenia sobie ze wszystkim. Westchnął uspokajająco i z głośnym świstem wypuścił powietrze. Jego oczy mówiły "pozbędę się jej", gdy wbijał je w plecy swej siostry, ale gdy zwrócił się do swego brata, były już spokojne.

Brat! To też była zagadka. Wielka zagadka jego matki i domowego czarodzieja. Wiecznie pod jego płaszczem, niby czarodziej, ale nie wysłano go nawet do Sorcere. Bezproduktywny niedojda zaskoczył Kassura pomysłem. Wysłuchał go z zainteresowaniem.

- Mów więc, Xundriirn. - objął brata ramieniem. - Coś czuję, że ten cykl może być niezwykle owocny jeśli chodzi o doświadczenia. - spojrzał na młodszego drowa z tajemniczym uśmiechem.
 
Awatar użytkownika
Suldarr'essalar
Arcypsion
Arcypsion
Posty: 13173
Rejestracja: sob maja 28, 2005 9:27 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

pn paź 07, 2013 4:26 pm

Xundriirn

Mlody elf uśmiechnął sie wychodząc z bratem innym wyjsciem.
- Ależ mam ochotę ją utemperować - powiedział cicho gdy znaleźli się sami. Ruszyli korytarzem. Xundriirn milczal przez chwilę, po czym zaczął
- Jakiś czas temu udało mi się pozyskać bardzo obiecującą niewolnicę. Moglbym zagadać z odpowiednim handlarzem i nabyć po bardzo atrakcyjnych cenach kilku mężczyzn. Moglbym ewentualnie zabrac kilku niewolników z domu. Jestem pewien, ze nikt nie zauważy ich zniknięcia.
Zajmie to pełen cykl, ale powinnismy mieć przynajmniej po półtora niewolnika na osobę.
 
Awatar użytkownika
Ehran
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1854
Rejestracja: pt paź 17, 2008 8:33 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

śr paź 09, 2013 12:46 am

Kenana

Dziewczyna przysłuchiwała się wymianie zdań z milczącym rozbawieniem. Nie okazywała jednak irytacji. Nie bardzo rozumiała swą matkę, po co wysyłała tę zgraję z nią? Będą jedynie kulą u nogi... i bez wątpienia opóźnią ją... Choć z drugiej strony... karawany z swej natury poruszały się wolno, więc jej rodzeństwo nie powinno dodatkowo jej spowalniać, a ktoś co najmniej będzie by się zająć jaszczurami.

Kenana uśmiechnęła się nieznacznie. - Kassur, mamy dwa cykle. Ufam, że tyle czasu ci starczy? - jej głos był słodki, ale bez wątpienia kryła się w nim trucizna.
- Jeśli byś miał jakieś problemy, nie wahaj się poprosić o pomoc. Z przyjemnością pomogę memu słodkiemu braciszkowi. - Kenana zamruczała jak kotka, nie skryła jednak całkiem, delikatnego drwiącego uśmiechu.

- Daruj sobie ten ton Xundriirn. Szanuję twój umysł... i zapewne cię zaskoczę, bywałam już u góry. - rzekła beznamiętnie.

Kenana spoglądała za wychodzącymi braćmi. Śledząc ich swymi zmysłami, dawno po tym, jak już znikli za drzwiami.

Gdy mężczyźni skręcali za kolejny zakręt natrafili na... kenanę. Dziewczyna stała, niedbale oparta o mur i uśmiechała się do nich. Odgarnęła kosmyk włosów.
- Po namyślę... sądzę, iż osobiście powinnam dopilnować, byście nie nabroili. - Sylwetka Kenana 'y zafalowała i przemieniła się w młodego drowa, jednego z żołnierzy ich domu.
~ Lepiej by nikt nie zainteresował się, dlaczego nagle szczenięta naszej matki przebywają razem. ~ wyjaśniła, a jej głos rozbrzmiał bezpośrednio w ich umysłach.

~ Więc jaki to plan, kochany braciszku? ~ zapytała niewinnie. ~ A tak, ja mam dwóch osobistych niewolników, którzy zwykle mi towarzyszą. Więc może uda nam się wspólnymi siłami zebrać odpowiednią ilość?.
 
Awatar użytkownika
Corrick
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3050
Rejestracja: czw cze 07, 2007 10:04 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

czw paź 10, 2013 4:39 pm



Kassur spojrzał na Kenanę nieufnym wzrokiem.
- Więc wyrusz na miasto sama, my poradzimy sobie sami. Daj niższej rasie zająć się jej obowiązkami. - skłonił się teatralnie, sarkastycznie przypominając jej, że to kobiety tutaj rządzą.
 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

Re: [dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

czw paź 10, 2013 9:26 pm

Obrazek


Bryn'Ardul G'eld


Kiedy rodzina odeszła ruszyła do swojego pałacu musiała się przygotować, wydała odpowiednie rozkazy komu trzeba spedziła nieco czasu w gabinecie załatwiając wszystkie przygotowania, potem przywołała do siebie swoich niewolników i zdecydowała się wyruszyć na miasto.

Spędziła większość wieczoru starając się dowiedzieć możliwie jak najwięcej o Czarnym Szponie i samym domu Baenre. Oczywiście wiedziała co nice o każdym z rodów ale nigdy nie miała potrzeby zbierać aż tak szczegółowych informacji. Rozkazała też wypytać swoim niewolnikom niewolników innych domów, sama przecież nie będzie się poniżać do rozmowy z tak nisko postawionymi.

 
Awatar użytkownika
Suldarr'essalar
Arcypsion
Arcypsion
Posty: 13173
Rejestracja: sob maja 28, 2005 9:27 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

pt paź 11, 2013 9:31 am

Xundriirn

Drugi z braci również uśmiechnął się, jednak jego uśmiech nie sięgnął oczu, po czym zwrócił sie doKassura
- Podeślę Ci tylu niewolników ile uda mi się pozyskać. Tymczasem.

Mezczyzna odwrócił się i poszedl w swoja stronę. Dawno nauczył się, że najlepszym orężem w walce z kobitami była obojętność.

Gdy wrocil,do siebie, przywitała go Ellen. Dziewczyna w pierwszych slowach wręczyła mu liścik.
Xundriirn usiadł przy stole wpatrując się dziewczynie. Byla nieco potężniejsza niż typowa drowka, jej krotko ostrzyżone włosy zakręcały za złotym kolczykiem w uchu. Dziewczyna miała hebanowa skórę po,swoim drowim rodzicu, ale ciemne wlosy i błękitne oczy odziedziczyła po człowieku. Miała drobne piersi i jędrne pośladki, gdy kręciła się przy różnego rodzaju aparaturze. Mężczyzna przewijał w palcach liścik, w końcu odezwal sie.
- Spakuj podróżny zestaw alchemiczny, atrament, skore, odczynniki, wyjeżdżamy na wycieczkę - powiedział. Ellena odwróciła się jednak widząc poważną minę kiwnęła głową.

Xundriirn rozwinął list i przeczytał, po czym odłożył na stół. Przez chwile zastanawiał się, a potem uśmiechnął. Uśmiech rósł proporcjonalnie do ognia jaki trawił papier, aż utonął w ciemności, gdy z papierowej wiadomosci pozostal tylko popiół.
 
Awatar użytkownika
Ehran
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1854
Rejestracja: pt paź 17, 2008 8:33 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

sob paź 12, 2013 1:32 am

Kenana

Kenana wywróciła oczyma. - Uważaj Kassur, bo uznam, iż knujesz jakiś spisek, bądź, co gorsza, podważasz mą decyzję..
Kenana spojrzała za odchodzącym Xundriirn. Niebezpiecznie było obracać się plecami do niej.
Po chwili Kenana spojrzała ponownie na swego starszego brata. - Oczekuję szczegółowego raportu z postępów na początku następnego cyklu. - oznajmiła surowo.
- A teraz możesz odejść. - dodała po chwili.
 
Awatar użytkownika
Suldarr'essalar
Arcypsion
Arcypsion
Posty: 13173
Rejestracja: sob maja 28, 2005 9:27 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

pn paź 14, 2013 6:14 pm

Xundriirn

Po załatwieniu wszystkich formalności, Xundriirn ruszył na szukanie niewolników odpowiednio nadających się do ich misji. Nie zajęło mu to dużo czasu. Nim dzień się skończył, drowi czarodziej podesłał swojemu bratu trzech niewolników. Dwóch bliźniaczych hobgoblinów, wyglądających na wojowników (oczywiście bez broni), oraz małego goblina.

Gdy wrócił do siebie, zastał Ellen, przy stole majstrującą coś przy aparaturze. W rogu pokoju stały dwa plecaki podróżne, oraz torbę z komponentami.

- Co tam porabiasz kochana? - spytał klepiąc mocno dziewczynę w pośladki. Ta uśmiechnęła się wypinając się lekko i odpowiedziała. Mam tu dla ciebie coś -[/i] mówiąc to podniosła rękę, w której trzymała bezkształtną, srebrną, półpłynną substancję.
- Ach, udało ci się - uśmiechnął się Xundriirn wyciągając rękę. Substancja zafalowała pod dotykiem drowa szybko przepływając na jego dłoń, wzdłuż rękawa, chowając się pod szatą.
- Doskonale moja droga. To będzie zatem dla Ciebie - powiedział wręczając jej kryształową różdżkę. Dziewczyna uśmiechnęła się obejmując drowa jedną ręką, drugą gładząc jego szyję, ucho i w końcu głowę.
- Przed wyjazdem chyba będziemy musieli ci zgolić tę czuprynę, co? -




* * *


Ubrani w podróżne piwafi dwóch drowów, w towarzystwie goblina i dwóch hobgoblinów stanęli w progu komnat Kassura. Jeden z drowów, szczupły łysy mężczyzna oparł się zawadiacko o framugę mówiąc
- Obsługa karawany jest gotowa do wymarszu -
 
Awatar użytkownika
Zaalaos
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 878
Rejestracja: sob sty 19, 2008 1:07 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

czw paź 17, 2013 12:10 am

Rylnar Olathkyuvr

Jako ostatni przed salą tronową matki opiekunki stawił się Rylnar, wasz najmłodszy brat, choć niewielu z was go poznało. Strażniczki wyraźnie były poruszone jego widokiem, nie codziennie widzi się czterorękiego drowa, pokrytego egzotycznymi tatuażami, pełnymi pajęczych wzorów. Do tego należy doliczyć jeszcze jego wzrost, mało która kobieta mu dorównywała, o mężczyznach nie wspominając. Potężne mięśnie były widoczne jak na dłoni, oprócz piwafwi i luźnych, krótkich spodni nosił tylko prosty amulet i insygnia domu. Długie, niezbyt zadbane włosy okalały bardzo przeciętną jak na drowa twarz. Najbardziej w oczy rzucały się okrutnie wyglądające szpony, raz po raz wysuwające się, wyglądało to jakby kosztowały powietrza. Na jego ustach cały czas widoczny był lekki uśmiech, nie byliście pewni czy to oznaka głupoty, w końcu wasz brat został odrzucony z Melee-maghtere,czy też nadmiernego okrucieństwa. Skinął głową witając się po kolei z każdym członkiem rodziny, najpierw z kobietami, na końcu z mężczyznami.

***

Z rozbawieniem przyglądał się pokazowi zorganizowanemu przez matkę. Jak każda drowka uwielbiała podkreślać supremację swojej płci, a jego starsza siostra sprawiała wrażenie niepewnej na jak wiele może sobie pozwolić. Jego najstarszy brat również nie wykazał się rozwagą, ale nie jemu było to oceniać. Większość życia spędził z dala od innych drowów, bardziej przyzwyczajony był do krasnoludzkich zwyczajów, niż chaotycznych metod jego rodaków. Była to ich największa słabość, jak i największa przewaga. Absolutny chaos miał swoje plusy.
- Jak sobie życzysz Matko. - rzekł po wysłuchaniu rozkazów. Spieranie się nie miało najmniejszego sensu, może próba komunikacji coś przyniesie w odległej przyszłości, gdy drowi czarodzieje zaczną coś znaczyć. Zamiast tego ruszył za swoim rodzeństwem, chcąc wysłuchać co mają do powiedzenia.

***

Plan przedstawiony przez braci brzmiał sensownie, kilku niewolników i przyłączenie się do innej karawany brzmiało dobrze, na pewno służyło za doskonałą zasłonę dymną, a czas spędzonych wśród duergarskich kupców pozwolił mu szybko oszacować jak wiele surowców pochłonie ich mała wyprawa. Zadbanie o pokarm i wodę było podstawą, ale jego siostry nie zdawały sobie z tego sprawy. Juczne jaszczury również musiały coś jeść, tak samo niewolnicy. I właśnie z tego powodu nie cierpiał karawan. Niosły ze sobą spore koszty, a szansa na ich utratę była zatrważająco wysoka, zdecydowanie preferował korzystanie z portali. Ale cóż, wyprawa miała być tajemnicą, a nic nie mówiło "organizujemy największy przekręt w historii Miasta Pająków" bardziej niż 12 jucznych jaszczurów prowadzonych przez kwiat szlacheckiego rodu, w tym, o zgrozo, kobiety. Ze swoim typowym uśmieszkiem przytaknął Kassurowi, równocześnie w swym umyśle ściągając skórę ze wszystkich swych krewnych.
- Pierwszy brat ma rację, pozwól mężczyznom zająć się przyziemnymi sprawami.

***

Resztę dnia spędził w kaplicy, oddając się ćwiczeniom psychicznym, jak i fizycznym. Powoli przechodził pomiędzy poszczególnymi ćwiczeniami opracowanymi przez Forak-Erach-Naek, legendarną grupę duergarskich zabójców. W końcu zadowolony z efektu ruszył do kwater niewolników, szukając silnych, wyszkolonych w opiece nad jaszczurami humanoidów.
Ostatnio zmieniony czw paź 17, 2013 3:40 pm przez Zaalaos, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Amon
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 554
Rejestracja: śr sie 25, 2004 9:19 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

czw paź 17, 2013 7:36 pm

Będąc w domowej kaplicy pierwszy raz od czasów wczesnej młodości Rylnar, wywołał pewne poruszenie pośród przebywających tam akurat trzech młodych kapłanek, prawdopodobnie obiecujących nowicjuszek plebejskiego pochodzenia przygarniętych przez Olathkyuvrów. Kobiety rozmawiały chichocząc i Rylnar szybko zdał sobie sprawę że dyskusja dotyczy jego osoby.

W pewnym momencie jedna z nich podeszła do ciebie. Stanęła na przeciw i uniosła głowę do góry by spojrzeć ci w oczy.
- Pozdrowienia mężczyzno, wyglądasz na silnego samca, ja i moje koleżanki jesteśmy bardzo ciekawe twojego ciała, rozbierz się. - powiedziała uprzejmie, choć raczej nie spodziewała się sprzeciwu.

...

Dla Kassura, organizacja taboru nie była żadną pierwszyzną, lecz codziennością.

Piewszy syn usmiechnął się widząc "obługę karawany"
- dobrze bardzo dobrze, całkiem jesteś wygadany jak na plebeja... ruszajmy.
Grupa ruszyła do dworskich stajni. na placu przed nimi stało już dwanaścioro jaszczurów.
- Drugą połowę dostaniesz po powrocie... Judar - Powiedział głośno Kassur wręczając sakiewkę łysemu drowowi.
- I pamietaj, nie ważne jak bardzo towar będzie śmierdzieć, to jest najlepszej jakości nawóz w całym podmroku! Tu są papiery dla strażników przy bramie, zabieraj się już i pamiętaj: spróbujesz ukraść nawóz, to każe zszyć was wszystkich dupa do ryja, w wielka dżdżownicę. - to powiedziawszy Pierwszy syn Olathkyuvrów wręczył mężczyźnie papiery, poświadczające że karawana wyrusza w celu pozyskania 15 ton nawozu.

Gdy tabor wyruszył, Kassur udał się do Kenany, złożyć raport jak sobie zażyczyła:
- Pozdrowienia droga siostro, tabor z niewolnikami i incognito bratem naszym, Xundriirnem zmierza już do bram miasta, w czasie gdy to mówię. Karawana będzie na nas czekać w umówionym miejscu. Nasza wielebna matka, wyposażyła mnie w mapę naszej podróży, jakie są twoje plany siostro? czy chcesz bym zawiadomił teraz resztę rodzeństwa? - Kassur poważnie zastanawiał się do której z sióstr powinien najpierw się udać. Ostatecznie przytomnie stwierdził że zlekceważenie starszej, będzie bardziej niebezpieczne, oczywiście Bryn'Ardul G'eld była mistrzynią tortur... ale chyba nawet ona zrozumie logikę jego poczynań. A przynajmniej taką miał nadzieję.
Ostatnio zmieniony czw paź 17, 2013 7:40 pm przez Amon, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Zaalaos
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 878
Rejestracja: sob sty 19, 2008 1:07 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

czw paź 17, 2013 8:21 pm

Rylnar Olathkyuvr

Rylnar rozłożył teatralnie ręce, ściągnął swoje piwafwi po czym wykonał powolny obrót, dając kobietom czas na obejrzenie jego potężnych mięśni i skomplikowanych tatuaży. Powoli zsunął jedną ze swych dłoni do pasa, ale bynajmniej go nie zdjął. Bawił się, sprawdzając jak cierpliwe są drowki. Coś mu mówiło że nie za bardzo. W końcu założył płaszcz, splótł potężne ręce na piersi i pewnym siebie głosem rzekł. - Jestem tylko samcem, chyba dasz radę wziąć to czego chcesz? - rzucił zaczepnie, a z jego prawego oka poleciała krwawa łza.

Ostatnio zmieniony czw paź 17, 2013 8:23 pm przez Zaalaos, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Amon
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 554
Rejestracja: śr sie 25, 2004 9:19 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

czw paź 17, 2013 9:35 pm

dwie drowki stojące dalej zachichotały, jedna z nich zwróciła się do tej, stojącej bezpośrednio przed tobą
- Mówię ci Sabi że ma dwa, weź zobacz! - ponaglała. Sabi, co najpewniej było zdrobnieniem od Sabal, przewróciła oczami po czym spojrzała na ciebie łobuzersko:
- Ohoho pajączku, czy to wyzwanie. - rzuciła zalotnie i z gracją chwyciła klamrę twojego paska. Pociągając ją do przodu wychyliła głowę by zajrzeć w utworzoną lukę. jej włosy dotknęły twoich ramion. Nie minęło uderzenie serca i dziewczyna wpatrywała się w to co kryło się za materiałem spodni.
- rzuciła do swoich koleżanek, dziewczyny wydały się trochę zawiedzione ale wciąż były w dobrym humorze. Sabal puściła twoje spodnie i pogłaskała cię po umięśnionym brzuchu.

- Powiedziała oblizując się lubieżnie, po czym odstąpiła kilka kroków.
- Witaj w domu paniczu Rylnar, miło było poznać. - chwilę później wszystkie dziewczyny wyszły z pomieszczenia.

Kiedy Rylnar udał się do kwater niewolników spotkał am Kassura.
- Co tam młody? jak ci się podoba w wielkim mieście? nie martw się niedługo wyruszamy, znowu będziesz na swoim ukochanym zadupiu.
 
Awatar użytkownika
Zaalaos
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 878
Rejestracja: sob sty 19, 2008 1:07 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

czw paź 17, 2013 10:19 pm

Rylnar Olathkyuvr

Wojownik lekko skłonił głową - Cała przyjemność po mojej stronie. - odrzekł wpatrując się w biust kobiety. Może i drowki były zabójcze, a wiązanie się z nimi było ryzykowne, ale żadna inna rasa nie miała tak atrakcyjnych kobiet. Odczekał parę minut po wyjściu drowek i ruszył do kwater niewolników.

Rylnar zachichotał słysząc słowa starszego brata.
- Fantastycznie się bawię, ale z drugiej strony nie mogę się doczekać wyjazdu. Będziemy daleko od Menzoberranzan i to praktycznie całą rodziną! Powierzchniowcy nazywają takie wyprawy "piknikiem", ponoć służą zacieśnianiu więzi rodzinnych, a chyba nie zależy nam na niczym innym, prawda?
 
Awatar użytkownika
Amon
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 554
Rejestracja: śr sie 25, 2004 9:19 pm

[dnd FR 3.5 18+] Matczyna wola

czw paź 17, 2013 10:32 pm

Kassur prychnął:
- Uważaj tylko, żeby któraś z twoich kochanych sióstr nie zacisnęła przypadkiem tej więzi na twojej szyi... - dodał przytomnie Pierwszy syn.
- Dobra, wystarczy tych pierdół, Przygotowałem jasczury i kilku niewolników, Xundriirn incognito, wyruszy z nimi jeszcze dziś. Mam mapę od matki, kiedy tylko skontaktuje się z naszymi siostrami i" one zadecydują co dalej", spotkamy się z Xundriirnem w podmroku. Ja idę do Kenany, ty poinformuj Bryn'Ardul G'eld, tylko się nie daj zabić!

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości