Zrodzony z fantastyki

  • 1
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
 
Awatar użytkownika
Demoon
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 1295
Rejestracja: sob sty 29, 2005 4:34 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

pt gru 27, 2013 7:02 pm

Shade

Pomógł Hrothowi w przeszukiwaniach, oraz Steddowi w zbieraniu ekwipunku, lecz jego działania na niewiele się zdały. Towarzysze widzieli, że był jakby lekko nieobecny; wciąż przerabiając w głowie usłyszane informacje oraz myśląc o wszystkich wydarzeniach ostatnich dni. Próbował wymyślić jakiś konkretny plan, lecz na tym etapie nic mu nie przychodziło do głowy. Zajął się więc obmyślaniem różnych możliwych wersji spotkania z Tatriusem w karczmie 30 mil. Dobrze byłoby szybko zakończyć ten pościg.

Zdziwił się, gdy usłyszał takie szczegóły podczas odczytywania umowy. Nawet ci, którzy znali go z czasów mieszkania z Dalią, myśleli, że był jej synem - a zdanie 'wychowany przez wiedźmę' wyraźnie wskazywało na to, że Tatrius wiedział o jego prawdziwych rodzicach. To go lekko wstrząsnęło - myślał, że na świecie nie ma nikogo, kto pamiętał jeszcze małego Crane'a i jego rolniczą familię. Po tym zdarzeniu wydawał się jeszcze bardziej nieobecny, jakby jego umysł był bardzo daleko, a z Hrothem i Steddem zostało tylko jego ciało.

Z rozmyślań wyrwała go propozycja Stedda. Jego krótka przemowa zrobiła na nim wrażenie, więc dopiero po pewnej chwili skinął głową w geście aprobaty.
- Spalmy tą chatę oraz te wszystkie przegniłe truchła, które leżą w rowach. Niech nie zostanie tu żaden ślad po potwornościach, jakie tu miały miejsce.
 
Yuan
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 303
Rejestracja: pt lip 23, 2010 6:50 pm

Re: [Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

ndz gru 29, 2013 3:08 pm

Hroth

Przeszukiwania przyniosły całkiem dobre rezultaty. Oprócz sporej ilości ekwipunku, który pewnie będą musieli w większości sprzedać znalazł umowę, która potwierdzała to co już wiedzieli. Wydało mu się dziwne, że organizacja tak jasno dokumentuje swój udział w tym przedsięwzięciu. Do tego była zadziwiająco szczegółowe. W zasadzie co drwali obchodziło, że Shade był wychowany przez wiedźme? I jak to się do cholery stało, że sami wpadli w ich sidła wiedzeni dziwną wichurą? Dużo pytań... Pewność siebie zleceniodawców świadczyła najwyraźniej o tym, że nie boją się odwetu. ~Żebyście się nie zdziwili...~ powiedział szeptem do siebie.

W zamyśleniu patrzył na płonącą chatę. Złe wspomnienia powróciły. W wirze walki zapomniał o dawnych lękach, ale teraz uderzyły go ze zdwojoną mocą. Odwrócił głowę i przeprosił towarzyszy oddalając się. Rytualny taniec połączony z modlitwą kolejny raz pozwolił mu uspokoić zszargane nerwy...

- W zasadzie to nadal jesteśmy w kropce - zwrócił się do towarzyszy, gdy wrócił - Jak Tartius nam umknie, a złapać go nie będzie łatwo, to staniemy w punkcie wyjścia... Miejmy nadzieję, że drwal nie pomylił dat. Ruszajmy, umówimy plan po drodze.
 
Awatar użytkownika
Corrick
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3050
Rejestracja: czw cze 07, 2007 10:04 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

ndz gru 29, 2013 10:21 pm



- Ruszajmy, nie ma sensu tu dłużej siedzieć. - rzekł Stedd, zarzucając plecak na ramię. Zamieć zniknęła, jakby odjęta magicznym urokiem, więc towarzyszom bez problemu udało się odnaleźć drogę do miasta. Nieoceniona była tu również pomoc nowego przyjaciela z Moonshaes, który szybko wyprowadził ich do cywilizowanych rejonów.

Był środek nocy, gdy dotarli do karczmy, w której mieli wykupione pokoje. Sir Anzelm i Anheim czekali na nich w głównej izbie, zdenerwowani, szeptali sobie coś po cichu. Jednak gdy zauważyli Hrotha i Shade w towarzystwie Stedda, ucieszyli się na ich widok.
- Słyszeliśmy od Storm, że po waszym wyjściu pojawiła się dziwna zamieć. Zastanawialiśmy się, co się z wami stało. Gdzie pozostali? - zapytał Anheim. Gdy kapłan opowiedział im o wszystkim, co się wydarzyło, obydwu pracodawcom Shade i Hrotha opadły szczęki.
- Lord Mounrgrym musi się o tym dowiedzieć! - huknął sir White.
- Z całym szacunkiem, sir White, mamy naglące sprawy w karczmie "30 mil". Mamy nadzieję spotkać tam Tatriusa Srebrną Różdżkę, półelfa który najął tych drwali by nas ubili. - włączył się Stedd, rozglądając się nerwowo. Przy kominku leżał pies, wielki mastif, ulubione psy łowne tropicieli Lludu z Moonshaes. - Jestem Stedd z Moonshaes, sympatyk Harfiarzy. Przebywam w Dolinach od kilku miesięcy, współpracowałem głównie ze Storm i trochę z ludźmi Mounrgryma. Do usług. - półelf skłonił się w pas. - Greg. - wyszeptał, a wielki mastif przybiegł do niego. Stedd podrapał go za uchem, poklepał po boku. - Dobrze, że tu zaczekałeś. Nie było przyjemnie, wiesz, kolego? - uśmiechnął się do psa, pokazując bliznę na ręce, która została po szerokim cięciu toporem.
- Słyszałem o Tobie, Stedd. - paladyn skinął mu głową. - Prześpijcie się. Rano ruszymy w drogę. Zatrzymamy się oczywiście w tej karczmie, poczekamy aż dokończycie swe sprawy. - dodał Anheim. - Stedd, zechcesz pracować dla nas, pomóc swym przyjaciołom? - zapytał sir White. Tropiciel z wysp nic nie odpowiedział, skinął tylko głową. Umowa została zawarta.

* * *


Rankiem ruszyli karawaną w dalszą podróż. Stedd jechał na szpicy, kilkanaście metrów przed wozami, badając spokojnym wzrokiem teren. Łuk co jakiś czas podrygiwał w rękach tropiciela, jednak żadna strzała nie wyszła z kołczanu. Pies spokojnie dreptał przy boku końskim boku, żadne zwierzę nie wydawało się poruszone obecnością drugiego.

Na trasie mijali różne wozy, wiozące różnorakie towary. Przed końcem roku pogoda uspokoiła się, na drogi wyszły tłumy podróżujących. Trakt był brukowany, krasnoludzkiej roboty, więc nikt nie musiał się martwić o błoto na drodze. Do tego, trakt był niedawno remontowany, więc nie było mowy o żadnych dziurach w nawierzchni. Podróż minęła spokojnie, jeszcze przed zmrokiem byli w karczmie "30 mil".

Rozkubalczyli konie, oddali do stajni. Wozy zostały oddane do depozytu, mieli wolne. Ujrzeli stolik w kącie sali, przy którym usiedli. Jedna z dziewek karczemnych przyniosła im pieczonego królika, dzban piwa, flaszkę wina i trzy kubki.
- Na koszt sir White'a. - rzuciła.

Królik był przepyszny, pieczony z kaszą i ziemniakami. Przy posiłku, po kilku kubkach wina, Stedd się otworzył.
- Wiecie, nic o sobie nie wiemy w zasadzie... Ale wiem, że mogę wam zaufać. - pociągnął łyk wina. - Zdradzę wam pewien sekret... Mą matką jest księżniczka Messandra Kendrick, ojcem jeden z elfich tropicieli. Mimo, że nigdy nie będę władał Moonshaes, byłem wychowywany jak książę, do czasu gdy postanowiłem wyruszyć z ojcem do Doliny Myrloch. Napotkaliśmy mały patrol ludu północy, kilku mężczyzn z Żelaznej Twierdzy. Wtedy nauczyłem się walczyć. I zabijać. To był mój pierwszy sprawdzian bojowy, wtedy uciekłem z dworu. Walczyłem w Czasach Kłopotów z awatarem Bhaala na Moonshaes, za sprawą dzikiej magii, miast trafić do pałacu, trafiłem na kontynent. Błąkałem się po Wybrzeżu Mieczy, nie bardzo wiedząc co ze sobą zrobić. Trafiłem do Berdusk, tam zajęła się mną Cylyria Smocza Pierś. Po kilku latach, zostałem wysłany tutaj. - spojrzał w tylko znanym sobie kierunku. Pociągnął łyk wina. - To moja historia. Jaka jest wasza? - zapytał.

* * *


Mar'kath


Po upojnej nocy, wciąż posiadając dziennik, Mar'kath wrócił do swych komnat, odprowadzając wcześniej Athryllię. Rankiem już jej nie było, a dzień był jednym z wielu, jakie catfolk spędził w tej miniwarowni. Wieczorem jednak pojawiła się ciekawa grupa, człowiek uzbrojony w korbacz, diabelstwo z rapierem i półelf wyglądający na typowego zabijakę, noszący chyba piętnaście sztuk broni, z wielkim psem u boku. Wyglądali na ciekawych osobników, mogących pomóc Mar'kathowi w jego problemie z ukrytym pomieszczeniem...
 
Awatar użytkownika
Suldarr'essalar
Arcypsion
Arcypsion
Posty: 13173
Rejestracja: sob maja 28, 2005 9:27 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

pn gru 30, 2013 5:41 pm



- Nie wróciłeś na noc Kocie - odezwał się karczmarz, gdy wszedłem rano do sali. Uśmiechnąłem się tylko kierując na górę.
- Mam tylko nadzieję, że wiesz, że w razie czego ja nie ponoszę żadnej odpowiedzialności za twoje wybryki. -
- Ależ oczywiście. - odpowiedziałem - Ale w głębi serca, gdzieś tam na dole mi zazdrościsz - rzuciłem wchodząc na piętro. Wróciłem do swojego pokoju i rzuciłem się na łóżko, by odpocząć nieco.

Gdy się obudziłem, Słońce było już wysoko na niebie, a zza okna dochodził gwar zjeżdżających się kupców. Usiadłem jeszcze raz do księgi starając się wyłapać jak najwięcej szczegółów dotyczących zagadkowego pomieszczenia. Spisałem dokładnie swoje spostrzeżenia z wieczora i z poranka, gdyż zbadałem to miejsce jeszcze raz, zanim poszedłem spać. Zdecydowanie potrzebna była pomoc.
Jeśli faktycznie znajdowali się tam nieumarli, musieli być bezrozumnymi automatami wykonującymi stare zadanie ochrony. To zdecydowanie nie moja działka. Przydałoby się znaleźć jakiegoś ochroniarza, który przyjąłby na siebie uderzenie takich istot.


Wieczór jak zwykle spędzałem od przedwieczornej przechadzki wzdłuż murów. Na długo przed przybyciem kupców do sali karczmiennej, można było dostrzec z kim będzie się miało do czynienia. Czy kompania krasnoludzka, czy elfi zwiadowcy, czy maruderzy. Następnie jedzenie i standardowy kufel piwa przy barze. Nie chciałem zajmować miejsca przy stolikach, poza tym z baru był dobry widok.

Moją uwagę przykuła grupka mężczyzn, która pojawiła się w karczmie wieczorem. Trójka zabijaków i pies. Nieco skrzywiłem się na widok psa i po krótkiej wymianie spojrzeń i warknięć każde z nas zostało na swoim miejscu.
- Co to za typki - spytałem karczmarza - Wpuszczasz na salę psy? Nie wiedziałem -
Obserwowałem jeszcze przez jakiś czas izbę, ale nie było nikogo "ciekawszego". Niestety. Wynajęcie trójki będzie zdecydowanie droższe niż wynajęcie jednego woja.
Uśmiechnąłem się do dziewki służebnej obsługującej tamten stolik i zauważyłem lekki rumieniec i skryty uśmiech na opuszczonej nieznacznie twarzy. Dziewczyna rzuciła szybkie spojrzenie za kontuar, spuściła głowę jeszcze niżej i minęła mnie wracając na zaplecze. Uśmiechnąłem się do siebie. Dopiłem piwo i zamówiłem kolejne.
Wstałem, poprawiłem spodnie i kurtkę i swobodnym krokiem podszedłem do grupy. Na wszelki wypadek mijając psa. Ponownie zmierzyliśmy się wzrokiem.
Ja się nie bałem, nie takich urabiałem, ale tym razem trzeba było psa zostawić w spokoju. Należał do być może moich podwykonawców.

- Witam, piękny mamy wieczór, nieprawdaż? Droga sucha i przejezdna. Polecam piwo pszenne do tego królika, jest niesamowite. - zacząłem.
- Przepraszam, że Wam przeszkadzam, nie chcę się narzucać, ale mam drobne zadanie, które wymaga kogoś potrafiącego obsłużyć się bronią, a z dzisiejszych gości wydajecie się być najbardziej kompetentni.
To jak, wysłuchacie mnie? -
 
Awatar użytkownika
Demoon
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 1295
Rejestracja: sob sty 29, 2005 4:34 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

czw sty 02, 2014 7:27 pm

Shade

Z miłą chęcią wysłuchał opowieści Stedda. Przy tym cały czas myślał o sytuacji w jakiej się poznali. Wrzucono ich z Hrothem do dziury - kto by pomyślał, że w takich okolicznościach poznaje się przyjaciół? Półelf wydawał się naprawdę porządnym gościem, poza tym Shade generalnie lubił przedstawicieli tej rasy. No i potrafił walczyć, a od czasu jak Aelin został brutalnie zamordowany, tiefling wciąż czuł się lekko niepewnie. Po skończonej historii z uznaniem pokiwał głową i zaczął swoją opowieść:
- Jak już wiecie, wychowała mnie... Ludzka czarownica, ale tak - wszyscy nazywali ją wiedźmą. Nazywała się Dalia i zawdzięczam jej wszystko. Znalazła mnie, kiedy tułałem się po lasach Cormanthoru, całkowicie wygłodzony i wyziębiony. - Przepił piwem, wyraźnie nad czymś się zastanawiając, po czym kontynuował już nieco ciszej. - A w tychże lasach znalazłem się dzięki moim rodzicom. Wyrzucili mnie z domu jako dzieciaka, gdy tylko zobaczyli we mnie moje dziedzictwo. Gdy lokalny kleryk w tamtej zapadłej dziurze potwierdził, że jestem diabelskim potomkiem, ojciec wywiózł mnie do lasu i tam zostawił, aby żaden z ich sąsiadów się o tym nie dowiedział. - Kolejna przerwa dała odczuć rozmówcom, że Shade musiał opanować wzburzone emocje. - Na szczęście znalazłem Dalię. To pod jej okiem zacząłem uczyć się magii, to ona dała mi schronienie, wikt i opierunek póki nie wydoroślałem. Przejąłem też po niej nazwisko, aby pozbyć się okropnego rodowego Tumblebelly. - Skrzywił się. - Dzięki temu wszyscy brali nas za rodzinę, dlatego tym bardziej zdziwiła mnie wiedza Tatriusa o moim prawdziwym pochodzeniu. Niestety, Dalię spotkał zły los. Jej ciekawość zaprowadziła ją w paszczę potwora, pamiętam tamten widok jakby to było wczoraj, a ten koszmar nawiedza mnie po dziś dzień. Nigdy o niej nie zapomnę. - Podniósł kufel w górę w geście toastu. Jego towarzysze zauważyli, że oczy miał szkliste i choć ciężko przyszło im dopuszczenie tego do wiadomości, to prawdopodobnie był to jedyny raz w ich życiu, kiedy widzieli diabelstwo uraniające łzę. Po krótkiej chwili i paru łykach, Shade zwrócił się do kapłana:
- A ty, Hroth? Podzielisz się z nami swoją historią? Nie mogę nawet wyrazić tego, jak bardzo mnie ona ciekawi. - Mrugnął porozumiewawczo, lecz w jego oczach było widać prawie maniakalną żądzę wiedzy.

* * *


Uśmiech catfolka wydawał się lekko niepewny, gdy zetknął się spojrzeniami z tieflingiem. Ten bowiem nawet nie próbował zebrać swojej szczęki z podłogi, jednakowoż było to o tyle niesmaczne, że dzięki temu wszyscy mieli pełny widok na dokładnie przemielonego królika z kaszą w jego buzi. Dopiero po chwili potrząsnął głową, przepił jadło piwem i przełknąwszy, odezwał się:
- Na bogów! Tego jeszcze moje oczy nie widziały! - Shade był naprawdę zaskoczony. Sam był diablęciem, widywał różne inne dziwostwory, ale gadającego, dwunożnego kota? Nigdy. - Wybacz moje maniery, ale... kim jesteś? Jakimś dziwnym tygrysołakiem? Czy to efekt jakiejś wiedźmiej magii? Wysłucham wszystkiego, co powiesz. - Na twarzy tieflinga z powrotem zagościł uśmiech, lecz dalej wpatrywał się wielkimi oczami w swojego rozmówcę. W końcu wstał jednak i wyciągnął w jego kierunku rękę.
- Znowu się zapomniałem. Crane Tanatos, możesz mówić mi Shade.
Ostatnio zmieniony czw sty 02, 2014 11:38 pm przez Demoon, łącznie zmieniany 3 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Corrick
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3050
Rejestracja: czw cze 07, 2007 10:04 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

pt sty 03, 2014 12:11 am



Stedd z uwagą wysłuchał historii Shade'a.
- Rozumiem Twą stratę i wszystkie odczucia związane z odtrąceniem. Jak mówiłem, jestem nieślubnym bękartem księżniczki, dobrze wiem o czym mówisz, przyjacielu. - w jego oczach było widać zrozumienie. Z wyczekiwaniem spoglądał na Hrotha, czekając na jego opowieść.

* * *


Półelf z cierpliwością mierzył kotopodobne stworzenie. Słyszał o takich osobnikach, ale myślał, że zamieniali się w hybrydę człowieka i kota tylko podczas pełni. Tymczasem, do miesiączka pozostawało jeszcze pół dekadnia, a ten tutaj stał sobie w najlepsze zmieniony w człowieko-kota. Dodatkowo, jego pies nie zwracał na niego zbyt wielkiej uwagi, był przyzwyczajony do kotów, ale nie do likantropów. To dawało jakąś wskazówkę.

Ale Stedd nie zamierzał nikogo osądzać po wyglądzie, tylko po czynach. A ten tutaj był z całą pewnością jakimś człowiekiem - albo kotem, nieważne - interesu.
- Wzbudzasz we mnie mieszane odczucia, dziki kocie. Jestem Stedd, broni używam całkiem sprawnie, jak na osobę o tak wątłej posturze. - zdanie to powiedział z niemałym uśmiechem na twarzy, prężąc swoje spore bicepsy. - Masz jakieś imię, Kocie? - jego twarz dalej pozostawała przyjaźnie nastawiona do kociego przybysza.
 
Awatar użytkownika
Suldarr'essalar
Arcypsion
Arcypsion
Posty: 13173
Rejestracja: sob maja 28, 2005 9:27 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

sob sty 04, 2014 11:39 am



- Hmpf, nie jestem dzikim kotem, tak jak Ty nie jesteś dzikim półelfem. - Obruszyłem się.
- Nazywam się Mar'kath i nie jestem likantropem, jeśli o to chodzi. Jestem, jak wy to mówicie catfolkiem, choć w innych językach bywamy nazywani bastetami, czy khajitami. - sięgnąłem po krzesło i dosiadłem się
- Shade, miło mi. Liczyłem, że z racji na swoje pochodzenie, przynajmniej u ciebie nie będę wzbudzał podejrzeń, ale cóż. Życie lubi zaskakiwać, nie?

Tak czy inaczej potrzebuję kogoś w rodzaju ochroniarza. Sprawa wydaje się być szybka i prosta, i co ważniejsze całkowicie legalna. Nie mordujemy nikogo, nie włamujemy się do nikogo, zupełnie nic z tych rzeczy. Nie przewiduję jakiś ogromnych kłopotów, ale potrzebuję kogoś, kto będzie ubezpieczał mi plecy. -
spojrzałem na grupę. Ciężko będzie, ale warto spróbować.
- Wstępnie myślałem o jednej osobie, mam 50 sztuk złota, a robota jest na maks 2 godziny. Oczywiście, jeśli zechcecie iść razem, dorzucę coś ekstra.
 
Awatar użytkownika
Corrick
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3050
Rejestracja: czw cze 07, 2007 10:04 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

sob sty 04, 2014 8:20 pm



Pólelf spojrzał na catfolka z ciepłym uśmiechem.
- Jestem dzikim półelfem, Mar'kathu. Ochroniarza, powiadasz? - wziął potężny łyk piwa i z hukiem odstawił kufel na stół. - Ja w to wchodzę. Nie wiem jak moi przyjaciele, ale ja chętnie sprawdzę, co nasz koci towarzysz opowiada - uśmiechnął się krzywo. - Mów o co chodzi, gdzie cała rzecz ma się wydarzyć. I co nam będzie potrzebne. - spojrzał przyjacielsko na Mar'katha.
 
Yuan
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 303
Rejestracja: pt lip 23, 2010 6:50 pm

Re: [Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

sob sty 04, 2014 11:11 pm

Hroth

Hroth początkowo uważnie słuchał opowieści przyjaciół, ale później jego myśli przytłoczyła myśl, że zaraz nadejdzie jego kolej... Nie był na to gotowy, wciąż miał problemy z zaufaniem do ludzi, ale z drugiej strony wiedział, że nigdy nie będzie. Bądź co bądź współpraca uratowała wszystkim życie. Tylko, czy wspólne radzenie sobie w ekstremalnych sytuacjach robiły zaraz z ludzi przyjaciół? Wątpił, ale postanowił spróbować... może to uleczy go z jego lęków i dziwactw. W jego głowie kołatały pytania jak wiele ze swojego życia może ujawnić swoim towarzyszom. Widząc wyczekujący wzrok zaczął mówić.

- Moja historia jest nie mniej skomplikowana co wasza. Za to zaczyna się bardzo podobnie. Moi rodzice, o czym dowiedziałem się całkiem niedawno, zajmując wysokie pozycje w mieście Highmoon nie mogli sobie pozwolić na takie "pierdoły" jak dziecko więc porzucili mnie w lesie. Szczęśliwie znalazł mnie tam pewien mnich i wiele kolejnych lat spędziłem w murach zakonu. Szczerze powiedziawszy nie było mi tam dobrze. Kochałem swoich braci, ale ciągnęło mnie do podróży i walki więc opuściłem zakon gdy tylko mogłem. Pracowałem przez pewien czas w straży miejskiej, ale robota ta okazała się daleko nudniejsza niż oczekiwałem. Wtedy właśnie poznałem Karla - kapłana Akadi, z którym podróżowałem i uczyłem się. Aż do tego dnia - Hroth zrobił dłuższą przerwę wyraźnie zbierając się w sobie - porwali nas... znaczy mnie, bo Karla nie ujrzałem już nigdy później, nie wiem co się z nim stało. Grupa idiotów, którzy chcieli się wyszaleć. Głodzili mnie i torturowali przez wiele tygodni. A później przyszli kolejni, pozabijali moich oprawców, choć nie wszystkich. O moim losie zadecydował, jak widzicie szczęśliwy rzut kością - nie wiem czy można to uznać za objaw miłosierdzia... raczej zabawy. Próbowałem później wrócić do normalności... Pracowałem jako zielarz, umocniłem moją więź z Akadi, która wciąż chroni mnie przed szaleństwem. A później poczułem zew przygody... i oto jestem - uśmiechnął się blado i milczał przez długi czas popijając wino.

***


Widok "Kotka", jak nazwał sobie go w myślach, nieco rozbawił Hrotha i rozluźnił ciężką atmosferę, którą czuł się przytłoczony, gdy powróciły wspomnienia. Wyglądało na to, że uda im się pożytecznie spędzić czas. - Jestem Hroth, kapłan Akadi, witaj Mar'kathu - ukłonił się delikatnie - Nie jesteśmy może najemnikami, ale za odpowiednią opłatą możemy pomóc, czemu nie. Zechcesz nam wyjawić o co chodzi i czego możemy się spodziewać podczas tej "misji"?
 
Awatar użytkownika
Demoon
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 1295
Rejestracja: sob sty 29, 2005 4:34 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

ndz sty 05, 2014 2:45 am

Shade

Historia Hrotha zrobiła na nim ogromne wrażenie. Wiedział, jak paskudnymi gnidami potrafią być ludzie - sam czasem był, choć tylko dla tych, którzy na to zasługiwali... Tak sobie to tłumaczył. Wiedział jednak, że nigdy nie zrobi niewinnej istocie tego, co zrobili jego towarzyszowi. Tortury dla zabawy? Może i jest to domeną jego przodków, ale on nigdy nawet nie stanie obok nich. Nie zmienią tego ani czarne pazury, ani ostre kły. Shade nie był człowiekiem, lecz w tym momencie uważał się za dalece bardziej humanitarnego od nich.
Chciał naprawdę wiele powiedzieć Hrothowi, ale widział też, ile kosztują go te wspomnienia. Już miał nie odezwać się wcale, lecz jego natura nie pozwoliła mu siedzieć cicho:
- Dorwiemy tych niedobitków, Hroth. Obiecuję ci. - Patrzył mu głęboko w oczy, a przynajmniej próbował, bo kapłan najprawdopodobniej wcale tego nie chciał.

***

Po komentarzu do jego osoby zaśmiał się szczerze.
- Nie mam do ciebie żadnych podejrzeń, Kocie. Mogę tak mówić? Po prostu jestem zaciekawiony tak mocno, jak tylko potrafię być. - Chwilę się zastanowił. - A nawet bardziej, szczególnie że nazwa twej rasy nie zaspokaja tej ciekawości ani trochę. - Mar'kath ewidentnie miał dosyć tego spojrzenia, czuł się jak okaz w zoo. Na szczęście tiefling szybko odpuścił. Wysłuchał swoich towarzyszy, po czym wtrącił swoje trzy grosze:
- Ja tam ochroniarzem jestem słabym, z reguły uciekam pierwszy - Ukłonił się z błazeńskim uśmiechem.- A zadać cierpienie potrafię głównie w niehonorowy sposób, do czego najprędzej sam potrzebuję innych. Ale na ten moment wcale nie mam zamiaru opuszczać grupy. Jeśli oni idą, to ja też.
Po chwili zastanowienia dodał: - Najlepiej by było jakbyś w formie mojej nagrody opowiedział mi o swojej rasie. Czemu nigdy was wcześniej nie spotkałem?
 
Awatar użytkownika
Suldarr'essalar
Arcypsion
Arcypsion
Posty: 13173
Rejestracja: sob maja 28, 2005 9:27 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

ndz sty 05, 2014 12:29 pm




- Cóż, na pewno jakieś wyjaśnienia się Wam należą. I niech będzie to też część mojej zapłaty w stosunku do informacji o mojej rasie. - zacząłem.
Upiłem łyk piwa zastanawiając się jak rozpocząć i co ważniejsze, jak poprowadzić tę rozmowę.
- Moja rasa wywodzi się z wcale nie tak odległej krainy leżącej między Villhon, Jeziorem Pary, a Mulhorandem. Wedle jednej z teorii jesteśmy ulubieńcami i potomkami samej Bast, którą tutaj czcicie jako Sharess. Bast nota bene jest jej prawdziwym imieniem i wywodzi się z Mulhorandu. Stąd też jedna z nazw - Bastet. Co do rasy, trudno cokolwiek powiedzieć co byłoby standardem. Tak jak tutejsze koty jesteśmy indywidualistami i to co standardem jest dla jednych, bywa niecodziennością dla innych. Dość powiedzieć, że nawet wyruszanie poza naszą ojczyznę nie jest ani standardowe, ani niestandardowe, choć awersja do dużych akwenów wodnych może powodować, że po tej stronie Morza Spadających Gwiazd bywamy bardzo rzadko. Z tego też powodu nader często widzę zaciekawione, lub też wrogie spojrzenia - spojrzałem na diabelstwo. Kocie oczy przyzwyczajone są do niemrugania. A przynajmniej nie całkowitego zamykania powiek. Byłem do tego przyzwyczajony i byłem w stanie znieść każdy niemagiczny wzrok bez zażenowania. Zresztą, słowo "zażenowanie", czy "wstyd" nie istnieją w języku mojej rasy.

- Odnośnie zaś samej roboty, to miałem się tutaj spotkać z kimś, jednak przybyłem za późno. Dostałem tylko zagadkę i informację, na wypadek gdybym się z nim nie spotkał, gdzie szukać wskazówek i zasobów, by dalej kontynuować poszukiwania.
Zrobiłem małą pauzę na łyk piwa.
- Obawiam się, że ów informator został uprowadzony, a wskazane przez niego miejsce może być jakąś formą pułapki. Obawiam się goblinów, może orków strzegących tego miejsca, dlatego potrzebuję na wszelki wypadek pomocy. Tak jak wspomniałem, robota wydaje się być krótka i prosta. Może się jednak okazać, że to pułapka, która miałaby mnie wstawić do jakiegoś gnomiego cyrku, więc wolę się przygotować.
 
Awatar użytkownika
Corrick
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3050
Rejestracja: czw cze 07, 2007 10:04 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

ndz sty 05, 2014 2:01 pm



- Postawmy sprawę jasno, Mar'kath. - Stedd spojrzał na catfolka poważnie. - Gdzie, kiedy, co dokładnie. Nie chcemy Cię oskubać, to dla nas praca dorywcza. Dlatego chcielibyśmy wiedzieć, czego konkretnie szukasz, czego mamy się tam spodziewać. Powiedz wszystko, co wiesz, bo to może być dla nas pomocne. Jeśli, na przykład, zamiast orków i goblinów trafilibyśmy na jakiegoś otyugha, albo, co gorsze, kilka, to znacząco zmienia to postać rzeczy. Gdybyśmy spotkali tam trolle, to byłoby jeszcze gorzej, bo na trolle trzeba być odpowiednio przygotowanym. Nie mówiąc już o innych stworach, jak nieumarli czy jakieś pozaplanarne bestie. - półelf przyciągnął sobie wolne krzesło, wykładając na nie nogi. Zdjął kołczan z pleców, przewiesił go przez oparcie stołka, miecz zaś położył na udach.

- Opowiedz o sobie, o tym, co tutaj robisz, czego szukasz. Może nasze cele się pokrywają w jakiś sposób, więc możemy sobie wzajemnie pomóc. My odwdzięczymy się tym samym, przekażemy Ci nasze historie, motywy i cele. Co Ty na to? Jesteś w stanie nam zaufać? - jasnobrązowe oczy półelfa wbiły się w zielone, kocie oczy Mar'katha. Mężczyźni chwilę mierzyli się wzrokiem, ale trwało to coraz dłużej i dłużej...
 
Awatar użytkownika
Demoon
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 1295
Rejestracja: sob sty 29, 2005 4:34 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

ndz sty 05, 2014 3:21 pm

Shade

Chłonął jak gąbka informacje o 'Bastetach' - tak, ta nazwa była zdecydowanie najbardziej intrygująca. Kto by pomyślał, że Faerun wydaje tak ciekawe istoty na świat.
- Niesamowite, ale rozumiem dlaczego uchowała się przede mną ta wiedza. Kiedyś miałem kota, o którym myślałem, że jest człowiekiem zamkniętym w kocim ciele... Kto by pomyślał, kto by pomyślał... - Shade wydawał się jednocześnie nie móc w to uwierzyć, z drugiej strony cieszył się jak dziecko na takie wieści. Lecz rzeczywiście, koci wzrok był trudny do zniesienia. Tiefling postanowił już nie męczyć Kota pytaniami, choć zamierzał w przyszłości poszperać dokładniej w danych o catfolkach. Mieć taką kobietę, o bogowie....

Po pewnej rozmarzonej chwili wrócił do rozmowy. Przysłuchał się Steddowi i parsknął śmiechem.
- Koty potrafią nie ufać człowiekowi, który uratował im życie, więc może nie przesadzajmy z tymi spoufaleniami. - Puścił oko do półelfa. - Jednak poza tym zgadzam się z tobą. Nie chciał bym trafić na nieumarłych, kiedy spodziewam się goblina. Słabiutko sobie z nimi radzę i choć niektórzy wydają się całkiem śmieszni, to ja raczej bywam bezużyteczny w walce z nimi. No ale jest z nami kapłan. - Wskazał na Hrotha. - Poza tym mam pewien plan. Wiesz może Kocie, czy do tego miejsca można się zbliżyć? Uzbrojony w kilka odpowiednich zwojów mógłbym spróbować określić, lub wyeliminować kilka typów zagrożeń. Moglibyśmy sprawdzić, czy w tamtym rejonie czają się nieumarli, duchy, czy nawet jest tam ktokolwiek uzbrojony w coś i zamierzający tego użyć. Nigdy nie używałem takich czarów, ale wiem, że istnieją. - Posłał obecnym konspiracyjne spojrzenie. - No i może Hroth zna jakieś wieszczące sztuczki?
Ostatnio zmieniony ndz sty 05, 2014 3:35 pm przez Demoon, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Suldarr'essalar
Arcypsion
Arcypsion
Posty: 13173
Rejestracja: sob maja 28, 2005 9:27 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

pn sty 06, 2014 7:41 pm




- Szczerość, za szczerość, co? - spytałem ignorując porównanie do "kotów domowych".
Niech myślą, co chcą.

- Szczerze więc mówiąc, nie wiem co nas czeka. Nie sądzę, żeby to była jakaś armia, pomieszczenia są niewielkie, więc możemy oczekiwać albo nikogo, albo maksymalnie kilka istot. Mogą to być orkowie, mogą to być nieumarli, a może po prostu są tam tylko pułapki? Nie wiem.
Jednak panowie, nie stresujcie się, szansa na spotkanie nieumarłych w tuż pod nosem karczmarza? Czarodzieja i kapłanów karczmy 30 mil? Nie wydaje się to wam przesadą? -
spojrzałem na rozmówców lekko przechylając głowę na bok.

- Zróbmy tak półelfie: jeśli pomożecie mnie otworzyć pewne drzwi, będę wam winien przysługę. Nie wiem co jest za drzwiami, ale mnie szalenie interesują, a wiecie jakie są koty, nie? Muszą wejść do pudełka. W zasadzie niewiele mnie tu trzyma, więc równie dobrze, mógłbym ruszyć z Wami, jeśli potrzebujcie kogoś biegłego w sferze... interpersonalnej. Inaczej mówiąc, kogoś z odrobiną wdzięku i talentu. Zjedzcie spokojnie, jeśli chcecie możemy sprawę załatwić dziś i jutro ruszyć na szlak, lub jutro wieczorem, jeśli jesteście zmęczeni drogą. Wszak dopiero przyszliście. -
 
Awatar użytkownika
Demoon
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 1295
Rejestracja: sob sty 29, 2005 4:34 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

pn sty 06, 2014 9:26 pm

Shade

- Do usług. - Uśmiechnął się, lecz spojrzenie miał niepewne. Czyżby obraził Basteta? Relacje z tymi istotami mogą być bardziej skomplikowane niż myślał.

- Wiem, że szansa na nieumarłych czy demony jest nikła, ale nauczyłem się dmuchać na zimne. Dobrze, jeśli trafimy na dwa pijane orki spodziewając się duchów, ale gorzej by było w wersji odwrotnej. - Wzdrygnął się na myśl o takiej niespodziance.

- Myślę, że moglibyśmy wyruszyć jutro. Dziś odwiedził bym tutejszego czarodzieja, aby nabyć owe zwoje, ale najpierw zasłużony odpoczynek. - Powiedział, układając się wygodniej na swoim siedzisku. Na dobrą sprawę wizja przygody z wyboru wydawała mu się pasjonująca, szczególnie po ledwo przeżytej przygodzie z przymusu. Na Tatriusa i tak trzeba poczekać, plądrowanie ukrytych komnat wydawało się idealną rozrywką na ten czas.
Ostatnio zmieniony wt sty 07, 2014 10:23 pm przez Demoon, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Corrick
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3050
Rejestracja: czw cze 07, 2007 10:04 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

śr sty 08, 2014 11:53 am



Stedd zmierzył catfolka poważnym spojrzeniem, od góry do dołu.
- Przyda się ktoś odpowiedzialny za gadanie. - puścił mu oczko i wyciągnął prawą dłoń. - Witaj. Ruszymy jutro, musimy odpocząć. Mieliśmy... ciężkie spotkanie z pewną grupą drwali. Uwierz mi, niewola nie jest przyjemnym sposobem spędzania czasu. - westchnął.

- Jeśli nie masz nic przeciwko, chciałbym sprawdzić dziś te drzwi, przyjrzeć im się. Znam się trochę na budowie tajemnych komnat, możemy porównać nasze spostrzeżenia. Jeśli tylko zdecydujesz, że jest to warte zachodu, Mar'kathu. - półelf uśmiechnął się ciepło do catfolka.
 
Awatar użytkownika
Demoon
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 1295
Rejestracja: sob sty 29, 2005 4:34 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

śr sty 08, 2014 6:05 pm

Shade

Ożywił się, słysząc dzisiejszy plan Stedda.
- Jeśli chcesz dziś obejrzeć te drzwi, Stedd, to pójdę z tobą, ale zahaczmy najpierw o czarodzieja. - Wtrącił się, przysuwając krzesło bliżej stołu. - Myślę, że uda mi się magicznie obejrzeć pomieszczenie, nawet nie wchodząc do środka. Mielibyśmy czas na przygotowanie się na ewentualnego trolla. - Mrugnął do towarzyszy.
 
Awatar użytkownika
Suldarr'essalar
Arcypsion
Arcypsion
Posty: 13173
Rejestracja: sob maja 28, 2005 9:27 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

czw sty 09, 2014 10:19 am



- O ile dobrze kojarzę rozkład tutejszych sklepów, to o tej porze wszystko jest już zamknięte - odpowiedziałem Shade'owi.
- Możemy zobaczyć te przejście dziś i postanowić co dalej. Ja również chciałbym się mu lepiej przyjrzeć. Wczoraj nie miałem na to.... czasu. Zaprowadzę Was, jak tylko będziecie gotowi.
 
Yuan
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 303
Rejestracja: pt lip 23, 2010 6:50 pm

Re: [Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

czw sty 09, 2014 9:40 pm

Hroth

Hroth przysłuchiwał się rozmowy zamyślony i wciąż zatopiony w swoich wspomnieniach. Gdy skończyli skinął głową na znak zgody - Myślę, że to dobry pomysł na spędzenie dzisiejszego wieczora - przeciągnął się i ziewnął - jak widać nie jest nam dane się nudzić ani chwili - uśmiechnął się lekko. - Poza prostym wykryciem magii czy nieumarłych niewiele niestety zdziałam w kwestii obserwacji terenu, ale myślę, że nadam się jako ochroniarz. Nie wiem jak wy, ale ja chyba jestem już gotowy do drogi
 
Awatar użytkownika
Corrick
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3050
Rejestracja: czw cze 07, 2007 10:04 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

pt sty 10, 2014 7:39 pm

Czwórka towarzyszy ruszyła zbadać drzwi. Catfolk poprowadził ich do południowo-zachodniej wieży, mającej doskonały widok na Cienistą Dolinę. W oddali, mimo lekkich opadów śniegu, dało się dostrzec światła miasta. Gdy bastet doprowadził ich do pomieszczenia na parterze, gdzie znalazł dwa ukryte pokoje, drużyna od razu zaczęła przeszukiwania. Konwencjonalne przeszukiwania nic nie wykazały, a gdyby Mar'kath nie naprowadził ich na właściwy trop.

Półelf, po dłuższej chwili zastanowienia i kilku minutach pukania w ścianę, doszedł do pewnego wniosku.
- Z dźwięków, które jestem w stanie usłyszeć, możemy założyć, że są tam dwa pomieszczenia. Jednak nie jestem specjalistą w tym zakresie, jak w zakresie czegoś, co uczeni zwą echolokacją, więc nie jest to pewnym założeniem. Co nie zmienia faktu, że może tak w istocie być. - minę miał poważną, jakby czekał na reakcję towarzyszy.
 
Awatar użytkownika
Suldarr'essalar
Arcypsion
Arcypsion
Posty: 13173
Rejestracja: sob maja 28, 2005 9:27 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

sob sty 11, 2014 11:36 pm



Zaprowadziłem tę grupkę na miejsce, przy okazji sprawdzając co potrafią. Cóż, plus dla mnie za znalezienie wejścia. Po raz kolejny przekonałem się jak dobrze są ukryte. Wskazałem je towarzyszom i czekałem na efekty ich oględzin. Wysłuchałem półelfa, po czym spojrzałem z wyczekiwaniem na resztę. Samemu oczywiście badałem to miejsce wcześniej, ale teraz spróbowałem zrobić to jeszcze w jeden sposób. Zamknąłem oczy przywołując moc. Wyczułem wibrysami co dzieje się wokoło. Skierowałem swój umysł za ścianę z prostym pytaniem:
"Kto tam jest?"
 
Yuan
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 303
Rejestracja: pt lip 23, 2010 6:50 pm

Re: [Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

pn sty 13, 2014 12:07 pm

Hroth

Hroth oglądał dokładnie zamaskowane drzwi i w zasadzie czuł się raczej bezużyteczny. - To nie moja działka panowie, ale mogę sprawdzić czy coś się czai w środku - odmówił szeptem krótkie wezwanie do Akadi i spróbował dostroić swój umysł do magicznych impulsy w otoczeniu.

 
Awatar użytkownika
Demoon
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 1295
Rejestracja: sob sty 29, 2005 4:34 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

pn sty 13, 2014 1:48 pm

Shade

Trochę niezadowolony wlókł się z tyłu za towarzyszami. Bez zwojów nie był w stanie zrobić nic specjalnego; taki czar jasnowidzenia... Wiedzieliby wszystko. Patrzył jak reszta próbuje wyłapać jakieś wartościowe informacje, po czym w końcu się odezwał:
- Przede wszystkim sprawdź czy w środku nie ma jakiegoś nieumarlaka. - Rzucił do Hrotha, a po chwili dodał, zwracając się do reszty. - Nie wiem czy mam czego szukać. Chyba nie wykryję pułapki w gładkiej ścianie, ale mogę was osłaniać z tyłu, gdyby coś wybiegło ze środka. - Dodał nieco ironicznie.
 
Awatar użytkownika
Corrick
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3050
Rejestracja: czw cze 07, 2007 10:04 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

sob sty 18, 2014 12:21 pm

Moce Mar'katha pozwoliły mu na skontaktowanie się z dziwnym bytem wewnątrz. Jego umysł odebrał tylko jedną wiadomość: ~ Pomocy! Ratuj! ~
Chwilę później udało mu się również ustalić, że tego bytu pilnują dwa inne, posługujące się warknięciami, nieznanym mu językiem.

Hroth o mało nie oszalał, od magii jaką znalazł wewnątrz. Wykrył co najmniej dwie silne iluzje, magiczne posągi, skrzynię wypchaną magicznymi fantami, stojak z eliksirami i swego rodzaju tarczę, broniącą wejścia do drugiego pomieszczenia.
 
Yuan
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 303
Rejestracja: pt lip 23, 2010 6:50 pm

Re: [Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

sob sty 18, 2014 12:43 pm

Hroth

- Niestety dopiero jutro będę w stanie powiedzieć coś na temat nieumarłych w środku - rzucił do Shade'a. Skupił się na wykrywaniu magicznych aur, ale ich ilość przytłoczyła w pierwszym momencie jego zdolności poznawcze i o mało się nie przewrócił. Udało mu się jednak utrzymać koncentrację, skupił się ponownie i powoli próbował rozpoznawać aury.

- No, panowie... - zwrócił się do towarzyszy - wygląda na to, że w środku czają się silne czary. Możemy spodziewać się licznych iluzji i swego rodzaju magicznych strażników. Do tego wejścia do drugiego pomieszczenia chroni jakąś magiczna energia. Pakowanie się w to bez przygotowania byłoby wysoce nierozsądne. Mar'kathu albo nie doceniłeś tej misji, albo nie mówisz nam wszystkiego...
 
Awatar użytkownika
Demoon
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 1295
Rejestracja: sob sty 29, 2005 4:34 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

sob sty 18, 2014 5:45 pm

Shade

Zobaczył, jak kapłan ledwo ustał na nogach, sprawdzając natężenie magicznych aur. Sam robił czasem podobne rzeczy i wiedział, co to może oznaczać.
- Oho, panowie, nieźle to zaczyna wyglądać. W takim razie wrócimy jutro? Dozbroimy się jeszcze i spróbujemy ustalić, co to jest.

Ostatnie zdanie Hrotha zaciekawiło Shade'a, który zwrócił się do Mar'katha:
- No właśnie, Kocie. Może nie wspomniałeś nam o kilku faktach, które w tym świetle zaczynają wyglądąć... Inaczej?
 
Awatar użytkownika
Suldarr'essalar
Arcypsion
Arcypsion
Posty: 13173
Rejestracja: sob maja 28, 2005 9:27 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

sob sty 18, 2014 6:50 pm




- Csiii, słyszę coś - odpowiedziałem przykładając uszy do ściany.
~ Spokojnie, jesteśmy tu by pomóc. Kim jesteś? Co tam robisz? Kto Cię pilnuje? ~ zapytałem.

 
Awatar użytkownika
Corrick
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3050
Rejestracja: czw cze 07, 2007 10:04 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

śr sty 22, 2014 12:24 pm

W odpowiedzi dobiegły catfolka tylko dwa zdania:
~ Jakieś... jakieś dziwne stworzenia! Jestem Roti, uwięziona! Pomocy! ~
 
Awatar użytkownika
Suldarr'essalar
Arcypsion
Arcypsion
Posty: 13173
Rejestracja: sob maja 28, 2005 9:27 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

śr sty 22, 2014 8:12 pm




- Tam ktoś jest! -

~ Csii, spokojnie. Jesteśmy po tej stronie, ale zanim wejdziemy, musimy wiedzieć kto Cię pilnuje. To nieumarli? Opisz ich ~
 
Awatar użytkownika
Corrick
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3050
Rejestracja: czw cze 07, 2007 10:04 pm

[Dnd 3.5 FR] Nadzieja dla Dolin - sesja

śr sty 22, 2014 9:37 pm

~ Nie! ~ odpowiedział głos zza ściany ~ Są tacy jak ja, tylko brzydcy, paskudni! Pomóżcie mi! ~

Stedd spojrzał z niecierpliwością na catfolka, dobył miecza i czekał na dalsze informacje.
  • 1
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości