Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
CE2AR
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1575
Rejestracja: pn sie 30, 2004 9:17 pm

sob paź 23, 2004 10:33 pm

Proponuje magiczny miecz ze spaczenia zmiksowanego z mitrilem oraz diamentowym ostrzem (obrażenia +K1000 -K1) z opcją wysysania dusz a także tosterem, ABESem i trzema poduszkami powietrznymi... A tak na serio, po co Ci magia i magiczne przedmioty? U mnie gracze nie widzieli żadnego od jakiś 20 przygód i przez następne 100 raczej nie zobaczą. Nie sądzicie, że takie gadżety są strasznie rzadkie i zwykły zjadacz chleba, co najwyżej posłucha o nich w bajkach?
 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

ndz paź 24, 2004 1:09 am

Ce2ar, zwykły zjadacz chleba, nie tuła się po świecie w poszukiwaniu przygód. Życie zwykłego zjadacza chleba jest nudne i polega na zarabianiu na chleb. Jeśli tak podchodzisz do sprawy, to współczuje twoim graczom.

Co do przedmiotu, który przedstawił Gh0St. Zanim powiem co o nim sądzę, postaram się napisać, dlaczego tak myślę.
1. Zaczynając od początku. Cechy broni +15/+20/+2/+10. To może wymyślić dosłownie każdy, nie jest potrzebna wyobraźnia, wystarczy umiejętność liczenia. Tu dodasz, tam odejmiesz i masz charakterystykę.
2. Jedziemy dalej, 70%, na rozcięcie pancerza. Kolejna cyfra (o przepraszam % ), kreatywność na poziomie jednokomórkowca. Wiadomo, że katana jest ostra, z tego słynie, więc to nie jest żaden pomysł, raczej nieudolna próba przekonwertowania prawdziwej katany, na potrzeby warhammera.
3. Opis. Dlaczego "arcydzieło sztuki wojennej"? Czy nie powinno być "arcydzieło sztuki płatnerskiej"?

Kolejny badziewny przedmiot, jakich wiele w sieci. Tak, uważam, że to badziew i na pewno nie wykorzystam go na sesji, bo sam mogę taki wymyślić w pięć minut. (4 minuty zajęło by mi, opisanie go).

No panowie! Na jednym z największych polskich forum, w dziale najpopularniejszego systemu w naszym kraju, nie znajdzie się nikt, kto mógł by polecić mi coś naprawdę interesującego?
 
SZaqAL
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 198
Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:00 pm

ndz paź 24, 2004 7:22 am

Ja spróbuję. Mój stary miecz, Zumarar. Jedyne co jest w nim specjalnego to to, iż był całkowicie losowany.

Zumarar... cóż znaczy to słowo? W dialekcie goblinów oznacza to "Coś Bez Sensu". I taki jest ten miecz - powiązanie nawet sprzcznych mocy, nie ma nic związanego jedna cecha z drugim.
Całkiem niedawno ten miecz został kupiony przez jednego elfa za bezcen od kowala z miasta Kunezar, koło Nulnu. Dlaczego za bezcen? Cóż, zarówno MG jak i gracze nie znali dobrze klimatów WFRP.
Miecz zmieniał właścicieli, a wraz z ich dokonaniami zmieniał się sam.
Początek jego mocy prawdopodobnie pochodzi od krasnoludów. Są na nim wykute trzy runy, ma także mniejszy run śmierci na goblinoidy. Jednak ta teoria nie posiada wiele zwolenników, w końcu to nie topór tylko miecz.
Nie mówiąc już o tym, iż posiada Zgubę przeciwko krasnoludom.
Ostatecznie miecz zniknął, gdy jego nosiciel (ja) nieudolnie próbował rozbroić bombę w Altdorfie zaraz koło rzeki Reik. Wybuch wyrzucił łowcę czarownic wraz z całym jego ekwipunkiem do rzeki, i choć sam przeżył, przedmioty poszły na dno.
Miecz jednak, niegłupi, pozwolił zabrać się prądowi rzeki. Kto wie, gdzie teraz jest...

Umiejętności:
Runy: Ochrony, mniejsze śmierci przeciw goblinoidom i ptakom. (?)
+1 do O - nagroda od Shalyi za pomoc
+1 do A
Oddychanie pod wodą
Zguba na krasnoludy, halflingi i gnomy - prezent od Arcymaga Imperium za uratowanie życia Imperatorowi. (no co no co?)
 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

ndz paź 24, 2004 12:05 pm

Zeczywiście bez sensu, szczególnie to ostatnie. Nawet nie chce mi się tego komentować.

Przedmioty losowane według zasad podręcznikowych mają to do siebie, że są mało oryginalne i nieciekawe. Jest kilka runów, jest charakterystyka, można przypisać im jakąś cechę, a nawet czar. Jednak rzecz w tym, że nie jest tu potrzebna wyobraźnia, tylko para kostek. Dlatego każdy MG, może sam wylosować podobny przedmiot. Niektóre będą całkiem sensowne, inne nie. Ale po co o tym pisać, jeśli każdy ma to w podręczniku? Chodzi o to, żeby wymyślić coś ciekawego, z polotem, na co inni by nie wpadli. Czyli mówiąc dosłownie, oryginalnego.

Czekam! Poratujcie mości forumowicze, znacie ciekawy magiczny przedmiot lub artefakt? Napiszcie.
 
Awatar użytkownika
CE2AR
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1575
Rejestracja: pn sie 30, 2004 9:17 pm

ndz paź 24, 2004 12:20 pm

Tyhagara pisze:
Ce2ar, zwykły zjadacz chleba, nie tuła się po świecie w poszukiwaniu przygód. Życie zwykłego zjadacza chleba jest nudne i polega na zarabianiu na chleb. Jeśli tak podchodzisz do sprawy, to współczuje twoim graczom.


Może trochę przesadziłam, ale nigdy nie dałem im do ręki magicznej zbroi czy oręża. Jeśli już coś to było to jakieś drobne gadżety np.:
1. Płaszcz przybierający zawsze kolor otoczenia.
2. lina mogąca zmieniać swą długość od 5 do 50m
3. imbryk sam gotujący wodę
itd
 
Awatar użytkownika
Gerard Heime
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3299
Rejestracja: czw mar 20, 2003 9:02 am

ndz paź 24, 2004 9:50 pm

Cezar, moje doswiadczenie pokazuje że takie "niewinne" gadżety w rękach graczy są zwykle o wiele bardziej niebezpieczne. Szczególnie to pierwsze :)

A magiczny miecz, dajacy +1 do obrażeń? Phi. Co w tym takiego nadzwyczajnego? Po prostu dodatkowy atut w walce. Który nawiasem mówiąc, przydaje się zazwyczaj rzadziej niż jakiś taki gadżet. Bo z walką nie nalerzy przesadzać (inaczej BG pokończą za szybko) i nie zawsze pozwala ona na wykożystanie walorów broni (miecz +1 do O nie da za wiele na goblinich łuczników). Zresztą, to ciekawy motyw na przytemperowanie gacza, który zdobył upragniony magiczny oręż i czuje się niepokonany. po prostu pokazać mu, że da się go jeszcze rozwalić.
Poza tym taki miecz wzbudza zainteresowanie osób nieprzychylnych BG.

Moje patenty (wymyślone szczerze mówiąc wszystkie przed chwilą):

Pajęcza cięciwa

Ten niewielki, ale jakże cenny przedmiocik sprowadzany przez morskie elfy, dostać można jedenie u kilku elfich kupców, mieszkających ich marienburskiej dzielnicy. Trudno oszacować, ile z nich jest w posiadaniu miłośników strzelctwa i łowiectwa na terenie Starego Świata, lecz wiadomo, że ze względu na cenę może sobie na nie pozwolić tylko bogatsza szlachta.

Sama cięciwa jest małym dziełem sztuki, jest jedwabna w dotyku i lekko srebrzysta, przy czym niesamowicie wytrzymała, niemal nie do zerwania. Na terenie Imperium krążą plotki, że jest ona wyplatana z sieci pająków, stąd też nazwa. Oprócz niezwykłej wytrzymałości jest też niewrażliwa na wodę, co pozwala strzelać również w deszczu. Można je dostać różnej grubości i długości, zależnie od broni, w jakiej chce się ją stosować (a więc od całej gamy broni, od pistoletów strzałkowych, przez kusze i łuki kompozytowe, po długie łuki refleksyjne) Podobno niektórzy zamawiają cięciwy, które nie błyszczą w świetle, a same w sobie są tak deliktane, że aż trudno dostrzegalne - w sobie tylko znanym celu.

Dzwoneczek Władcy Dróg

Niewielki, mosiężny dzwonek, bardzo ładnie wykonany, z subtelnymi zdobieniami w kształcie podków oraz końską głową z jednej strony, zamocowany na zwyczajnym, mosiężnym łańcuszku. Wiadomo, że był na posiadaniu Fredricka Hopfera, słynnego banity grasującego na traktach na terenie Reiklandu jak i innych krain Imperium. Hopfer zarzekał się, że otrzymał go w darze od pewnego czarodzieja, którego imię znikło gdzieś w dziejach, lecz bardziej prawdopodobne jest to, że został on złupiony wraz z jakimiś cennymi skarbami, i ktoś, zanim wyrzucił pozornie bezwartościowy przedmiot, przypadkowo odkrył jego działanie. Otóż dzwonek ten, trzymany swobodnie nad traktem (nigdzie indziej nie działa), zaczyna dzwonić, jeśli w odległości do paru mil na tymże trakcie znajduje się jakiś koń. Dźwięk jest tak głośny, jak wiele jest koni. Jeśli częstotliwość udeżeń zwiększa się, oznacza to, że konie się zbliżają. Oprócz tego obraca się w tą stronę, z której jadą konie (działa również na rozjazdach). Jeśli jadą z wielu stron, obraca się powoli wokół osi.
Nie wiadomo co się stało z dzwoneczkiem. Prawdopodobnie został zabrany przez jednego z członków bandy, o imieniu Ernst, gdy Hopfer, jak na szlachcica przystało, został ścięty na altdorfskim rynku. Według niektórych źródeł Ernst sprzedał dzwonek za grosze jakiemuś kupcowi, gdyż potrzebował pieniędzy - nie wiadomo, czy ów kupiec zdał sobie sprawę z jego mocy. Według innej wersji był to czarodziej, który sypnął za ten przedmot całkiem pokaźną sumkę. Niektórzy zaś twierdzą, że Ernst założył własną bandę i używał dzwonka w praktyce, ale po jego powieszeniu słuch o dzwonku zaginął.

Kompas Khazadów

Według plotek, które krążą po Starym Świecie, a do których krasnoludy zyjące pośród ludzi nie chcą się ustosunkować, kompasy takie jak ten ma każda ekspedycja krasnoludów, wyruszająca w Góry Krańca Świata.
Wyglądają one jak mała, rozkładana stalowa puszka pokryta kasnoludzkimi runami. W środku kryje ona od jednej (ale częściej dwie) do sześciu igieł (bardzo rzadko spotykane) oraz skalę dookoła nich. Jedna, zawsze dłuższa wskazuje zawsze Dom - czyli Karaz-a-Karak. Te krótsze zaś pokazują odpowiednio (weług języka krasnoludów): wodę (żelazna), ciemność lub jasność (srebrna), schronienie (z białego złota), skarb (złota), wroga (miedziana). Czyli odpowiednio: ujęcie wody, wejscie/wyjscie z podziemi, krasnoludzki dom (czyli twierdzę lub inne miejsce, gdzie jest posąg Grungniego), złoża minerałów, goblinoidy lub istoty Chaosu. Oczywiście nie wszystkie kompasy mają ten sam zestaw wskazówek. Ich moc jest też różna - mogą działać na milę, na kilka mil, a najpotężniejsze nawet na kilkanaście. Podobno kilka znalazło się w rękach ludzkich śmiałków, ruszających w posuzkiwaniu zaginionych, krasnoludzkich twierdz, w tym Gotryka Śmiałego - lecz żaden z nich nigdy nie wrócił.
Oprócz tego kompas boleśnie parzy każdego, kto weźmie go w rękę, a jest goblioidem, sługą chaosu czuje nienawiść do krasnoludów lub kiedyś przelał ich krew, lub jest też potomkiem takiej osoby (podobno piecze on też elfy, w co one same zdecydowanie zdają się nie wierzyć).
 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

ndz paź 24, 2004 11:41 pm

Gerard Heime - znowu zabawie się w krytyka.
Pajęcza cięciwa - całkiem ładnie opisany przedmiot, ale nic ponadto. Pomysłu tu nie ma, może coś tam świta, ale to zdecydowanie za mało. Ładnie opisany "detal", bo magicznym przedmiotem tego nazwać nie można. Kategoria ta samo co, elfie lębasy, elfie płaszcze, lub, elfie liny. Dzieła sztuki, ot co.

Dzwoneczek Władcy Dróg - również detal. Choć ten znacznie bardziej skomplikowany, bo i kierunek pokazuje, reaguje na liczbę jeźdźców i co mnie zdziwiło najbardziej - rozróżnia trakty od dróg. Właśnie to mnie zastanawia, skąd dzwoneczek wie, że coś jest traktem, a coś innego drogą lub ulicą (na przykład w mieście). Jak dla mnie mało wiarygodne, żeby nie powiedzieć, bez sensu. Nie kupuję tego.

Kompas Khazadów - heh, to już czysta fantazja. Te wszystkie wskazówki i kierunku, które one pokazują. Nie wiem czy traktować ten "kompas" jako potężny artefakt, czy raczej jako zwykły przedmiot magiczny. Trochę 'przegięty' jak na mój gust. Dlatego, że przedstawiłeś to jako przedmiot będący na wyposażeniu niemal każdej wyprawy krasnoludzkiej, a możliwości są wręcz niewiarygodne.
Szukanie skarbu? Nie ma problemu. Wskazywanie zagrożenia? Nie ma problemu. Przypomina mi to pewna jednostkę z Warcraft III, shadow z undedów ( o ile dobrze pamiętam). Ja widziałem wszystko co działo się na mapie, a przeciwnik motał się jak ślepiec. Tu podobnie, mając ten kompas, to tak jak byś miał GPS z mapą. No może to przesada, ale coś podobnego. I nieważne, że działa na kilka mil to i tak bardzo dużo. Nierealne trochę i podobnie jak poprzedni przedmiot, mało wiarygodne. Również nie kupuję.

Podsumowując, dwa pierwsze przedmioty, to detale, czyli większość MG, jeśli przysiądzie to wymyśli przedmiot z "tej półki", nie powinno im to sprawić problemów. Trzeci, to konwersja ze zwykłego kompasu na którym dokonałeś fantazyjnej wariacji. Ale chyba nie przemyślałeś tego do końca. Poza tym nie rozumiem, zasady jego działania, bo z magnetycznością ziemi, to nie ma nic wspólnego. Ale na kompasie jest wzorowane.

Najlepszy wydaje mi się pierwszy przedmiot, czyli cięciwa, ale zakwalifikował bym ją jako wyrób rzemieślniczy, a nie przedmiot magiczny. A więc cięciwa jest do wykorzystania na sesji, (jako elfi wyrób rzemieślniczy, najwyższej jakości), reszta do kosza.
 
SZaqAL
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 198
Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:00 pm

pn paź 25, 2004 7:21 am

Wariacja? No to proszę:

Dwururkowa rusznica Gitroya Blizinda:
Gitroy Blizind, miastowy krasnolud. Nic w życiu nie osiągał, nikt o nim nie słyszał. Był ochroniarzem szlachcica o nieznanym imieniu z Altdorfu.
Kiedy jego pan go zwolnił, stał się inżynierem. Opracowywał broń na spółkę z paroma magami z Uczelni Magicznej (opis na Valkirii).
Dwururka wygląda jak typowy shotgun, można go używać na parę sposobów - po pierwsze, przeładowywać rękoma, lub czybciej i niebezpieczniej - obkręcając jedną ręką jak terminator w drugiej części sagi. Przed każdym strzałem trzeba wysypać resztki strzału poprzedniego z lufy. Po strzale wylatują dwa pociski magiczne (chociaż wkłada się zwykłe) i każdy z nich działa jak strzała powielenia - dzieli się na k6 mniejszych pocisków. Strzał jest potężny, ale niebezpieczny - może utknąć w lufie.

Cechy:
min: dotknięcie dalekie: 20m max:40m
ładowanie: powolne - wysypanie resztek prochu (koniecznie niech gracze to mówią!), przełożenie ręku tego "dzyms" co jest w shotach: 1 tura ładowanie, jedna strzał. Jeżeli proch nie został wysypany, 10% szans na rozerwanie lufy.
szybkie - przekręcenie strzelby: 1 tura ładowanie i strzał (razem), zawsze 10% szans na rozerwanie.
W strzelbie mieści się 20 pocisków, ale naładowanie każdego następnego zajmuje dwie tury - magowie nie umieli tego zmienić.
SE: Powolne ładowanie - min. prawie natychmiastowa śmierć, ale jeżeli uznajeci że nie, to wpada w niego 2k6 strzałów o SE 6. dal - SE = 4 max - SE 2
Szybkie ładowanie: min - jak u powolnego, ale SE 5. dal - SE 3 Max - SE 1
 
Awatar użytkownika
Gerard Heime
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3299
Rejestracja: czw mar 20, 2003 9:02 am

pn paź 25, 2004 3:28 pm

Tyhagara pisze:
Gerard Heime - znowu zabawie się w krytyka.
Pajęcza cięciwa - całkiem ładnie opisany przedmiot, ale nic ponadto. Pomysłu tu nie ma, może coś tam świta, ale to zdecydowanie za mało. Ładnie opisany "detal", bo magicznym przedmiotem tego nazwać nie można. Kategoria ta samo co, elfie lębasy, elfie płaszcze, lub, elfie liny. Dzieła sztuki, ot co.


Jedynym pomysłem jest tutaj zastosowanie alternatywny dla zwykłych cięciw, o któych prawdziwych właściwościach nie wie niejeden gracz i MG, co dość ładnie ukazał Bjorn w jednym z artykułów. A ja jestem typem wrednego MG który pokazuje graczom, ze owszem, tego typu obwarowania można obejśc... za konkretną cenę.

Z tym, ze to detal, się zgodzę. Z tym, że rzecz to oczywista i mało pomysłowa dla każdego MG - nie.

Dzwoneczek Władcy Dróg - również detal. Choć ten znacznie bardziej skomplikowany, bo i kierunek pokazuje, reaguje na liczbę jeźdźców i co mnie zdziwiło najbardziej - rozróżnia trakty od dróg. Właśnie to mnie zastanawia, skąd dzwoneczek wie, że coś jest traktem, a coś innego drogą lub ulicą (na przykład w mieście). Jak dla mnie mało wiarygodne, żeby nie powiedzieć, bez sensu. Nie kupuję tego.


It's a kind of magic, chciałoby się rzec. A jakim cudem ożywiony szkielet trzyma się w kupie i widzi BG, choć nie ma oczu?

Dobra, czas na wymyślone na szybcika wyjaśnienie quasi-naukowe, jeśli bardzo tego chcesz. W założeniu dzwonek miał działać w oparciu o zasadę kanałowania energii przez długie, puste ciągi, takie jak długie drogi badź trakty. Im prostsza droga, tym większy zasięg. Im wiecej interferencji (obiektów na drodze, ciągów przecinających tą drogą, czyli mostów, skrzyżowań) tym zasięg mniejszy. A reaguje sam dzwonek na udeżenia kopyt w ziemię, czyli jednym słowem drgania gruntu, które dzięki temu kanałowaniu mogą być przekazywane na pewne odległości. Dlatego w mieście, wręcz pulsującym energią, i pełnym łomotania buciorów w bruk, rzecz to nieco niepraktyczna.

Kompas Khazadów - heh, to już czysta fantazja.

Ekhym. System, o którym mowa, to dark, ale jakby nie patrzeć - fantasy, a wątek to magiczne przedmioty.

Te wszystkie wskazówki i kierunku, które one pokazują. Nie wiem czy traktować ten "kompas" jako potężny artefakt, czy raczej jako zwykły przedmiot magiczny. Trochę 'przegięty' jak na mój gust.


Wskazówki - zazwyczaj 2, bardzo rzadko 6. Chcesz przegiety artefakt - stosujesz wersję bardziej przegiętą, chcesz zwykły magiczny przedmiot (oksymoron :)) to dajesz 2. Savvy?

Dlatego, że przedstawiłeś to jako przedmiot będący na wyposażeniu niemal każdej wyprawy krasnoludzkiej, a możliwości są wręcz niewiarygodne.

Co do możliwości, patrz powyżej. Co do opisu - to raczej informacje dla graczy, które mogą im zostać przekazane (ale nie muszą). A MG/ MG dopowie sobi resztę, włącznie z metodą działania. Bo primo, to zapewnia mu elastyczność, secundo, bo i tak zapewne nie będzie musiał tego mówić graczom.

A informacja o niemal każdej wyprawie krasnoludzkiej, to jak sie rzekło w opisie - plotka. I czy okaże się prawdziwa, czy fałszywa, to już zależy tylko od MG. Ja nie zamierzam narzucać kanonu swojego WFRP innym.

Szukanie skarbu? Nie ma problemu. Wskazywanie zagrożenia? Nie ma problemu. Przypomina mi to pewna jednostkę z Warcraft III, shadow z undedów ( o ile dobrze pamiętam). Ja widziałem wszystko co działo się na mapie, a przeciwnik motał się jak ślepiec. Tu podobnie, mając ten kompas, to tak jak byś miał GPS z mapą. No może to przesada, ale coś podobnego. I nieważne, że działa na kilka mil to i tak bardzo dużo.


Jej, znaleźliśmy wreszcie to złoto!... Cholera, miedź! Hej, tam jest wyjście z tych podziemii... jak to przepaść? Uciekajmy, tam jest coś złego (a był jeden gobos). Aj, ta woda była chyba zatruuutaaaa....

Przykłady można mnożyć. MG już będzie wiedizał, jak zbalansować sytuację.

Podsumowując, dwa pierwsze przedmioty, to detale, czyli większość MG, jeśli przysiądzie to wymyśli przedmiot z "tej półki", nie powinno im to sprawić problemów.

Dobry MG, obyty z RPG, może na to wpadnie. Ale nie dla takich należy pisać artykuły wrzucane do sieci, goddamit.

Trzeci, to konwersja ze zwykłego kompasu na którym dokonałeś fantazyjnej wariacji. Ale chyba nie przemyślałeś tego do końca. Poza tym nie rozumiem, zasady jego działania, bo z magnetycznością ziemi, to nie ma nic wspólnego. Ale na kompasie jest wzorowane.


A ja nie rozumiem, jak działają składniki czarów - bo przecież tu chyba nie chodzi o ich budowę molekularną? Z całym szacunkiem, to nie jest Mag, tu nie ma Technokracji, która tłumaczy sobie wszystko w naukowy sposób. To, idący tym tokiem rozumowania, magia typowo hermetyczna.

Jełśi znów chcesz bym tłumaczył to w quasi-naukowy sposób, powiem, że działanie kompasu opiera się na wykrywaniu wibracji określonych żywiołów (według systemu chińskiego, czyli woda, metal, powietrze/ziemia) lub emocji, poniekąd wiary (pozytywne i negatywne w stosunku do krasnoludów). W przypadku wejśc i wyjść spod ziemii znów dochodzi kanałowanie energii.

Uważam jednak, ze tego typu tłumaczenie wszystkiego jest absurdalne i zbędne.
 
Awatar użytkownika
CE2AR
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1575
Rejestracja: pn sie 30, 2004 9:17 pm

pn paź 25, 2004 5:17 pm

Tyhagara,
Tyhagara pisze:
bo sam mogę taki wymyślić w pięć minut


Tyhagara pisze:
Pomysłu tu nie ma



Tyhagara pisze:
bez sensu. Nie kupuję tego.


Tyhagara pisze:
MG, jeśli przysiądzie to wymyśli przedmiot z "tej półki", nie powinno im to sprawić problemów

itd.

Powiedz czego i do czego Ci trzeba a nie krytykuj. Skoro taki mądry jesteś sam coś wymyśl, ludzie Ci pomóc próbują a ty tylko, że wszystko do niczego.
 
Awatar użytkownika
CE2AR
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1575
Rejestracja: pn sie 30, 2004 9:17 pm

pn paź 25, 2004 5:17 pm

Tyhagara,
Tyhagara pisze:
bo sam mogę taki wymyślić w pięć minut


Tyhagara pisze:
Pomysłu tu nie ma



Tyhagara pisze:
bez sensu. Nie kupuję tego.


Tyhagara pisze:
MG, jeśli przysiądzie to wymyśli przedmiot z "tej półki", nie powinno im to sprawić problemów

itd.

Powiedz czego i do czego Ci trzeba a nie krytykuj. Skoro taki mądry jesteś sam coś wymyśl, ludzie Ci pomóc próbują a ty , że wszystko do niczego.
 
Awatar użytkownika
Gerard Heime
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3299
Rejestracja: czw mar 20, 2003 9:02 am

pn paź 25, 2004 5:45 pm

SZaqAL pisze:
Dwururkowa rusznica Gitroya Blizinda

Poprawnie to będzie dwulufowa.

Dwururka wygląda jak typowy shotgun

Czym jest dla ciebie typowy shotgun? Rozumiem, ze mówisz o strzelbie typu "pump action", czyli potocznie po polsku - pompce, gdzie przeładowuje się broń przy pomocy posuwistego (chyba- zawsze zapominam nazwy :)) ruchu łoża?
Gwoli ścisłości, dwulufowych pompek nie ma i raczej nie powinny istnieć, ale to akurat ma być broń magiczna, więc się nie kłócę :)

Można go używać na parę sposobów - po pierwsze, przeładowywać rękoma


Rozumiem, że chodzi Ci o ruch posuwisty łoża? Tył-przód, znaczy się?


lub czybciej i niebezpieczniej - obkręcając jedną ręką jak terminator w drugiej części sagi.

Tylko zdaje się, że tam nie była to strzelba tylko obrzyn z karabinka Winchestera. A nawet jełśi była to strzelba, to tak czy siak miała mechanizm dźwigniowy. Znaczy się była to dźwignia stanowiąca jednocześnie kabłąk, którą odciągało się w dół-do przodu i z powrotem. I to faktycznie można przeładować jedną ręką przez obrót.

Tak wiec napisz, dokładnie, jak ty to sobie wyobrażasz...

Przed każdym strzałem trzeba wysypać resztki strzału poprzedniego z lufy.

Cóż, to da się tłumaczyć tylko magią... bo wątpię, by proch tak po prostu się wysypał. Zresztą, czyszczenie broni po każdym strzale nie jest raczej potrzebne (patrz broń czarnoprochowa, zarówno odtylcowa jak i odporzodowa).

Jeśli chcesz to pozostawić jak jest, możesz wprowadzić jakiś rodzaj naboju zespolonego z papierową łuską (co, zdaje się, istniało). Wtedy faktycznie, owa papierowa łuska moze nie dopalać się do końca i prowadzić do zacięć. Ale to tylko spekulacje, o tego typu broni wiem niewiele.

W strzelbie mieści się 20 pocisków, ale naładowanie każdego następnego zajmuje dwie tury - magowie nie umieli tego zmienić.

Oj, 20 to za dużo. 4-5 to by była góra. Ładowanie z tym nabojem w papieowej łusce, bo ja wiem, 1-2 tury, zależnie od wymysłu MG.

Poza tym broń jest za silna i nie wiem czemu szybkość ładownaia ma wpływać na obrażenia. Chyba, że to kwestia magii.

Dalej, w tej broni magiczny jest chyba tylko sposób przeładowania (bo łuska papierowa do trzymania w magazynku i przeładowywania w jakikolwiek sposób się nie nadaje) i sam wystrzeliwany pocisk. No i sposób odpalania ładunku, bo tego brakuje w opisie.

Ogólnie rzecz biorąc jestem przeciwnikiem tego typu wynalazków, które łączą magię i technikę, naśladując nachalnie urządzenia z naszych czasów.

Sam kiedyś wprowadziłem muszkiet, stanowiący jednorazowy bajer (tj. pojawiajacy się raz podczas przygody). Mianowicie był dosc krótki, a jego głowną cechą było ładowanie pocisków do metalowych rur (sztuk 5) osadzonych w prowadnicy, która po odpowiedniej ilosci obrotów korby przesuwała się od lewej do prawej. Kazdą rurę trzeba było ustawić równo z lufą, każda miała też własną panewkę z nasypanym zawczasu prochem. Tym sposobem można było ściągnąć spust, który przytykał lont do panewki, wystrzelić, pociągnąć dźwignię, ustawiając nowy ładunek na równi z lufą, przytknąć lont, wystrzelić, itd. Całość zajmowała rundę ładowania (która oznaczała 15% szansy na zacięcie i stracenie rundy oraz 5% szansy na złe ustawienie broni do strzału, co groziło eksplozją w lufie - dwa razy tyle szansy, jeśli BG będący w opałach nie zdał testu Opanowania) i rundę strzału i była nieco bardziej efektywna od pistoletu (ze względu na techniczne ograniczenia, silniejszy ładunek rozerwał by broń).
 
SZaqAL
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 198
Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:00 pm

pn paź 25, 2004 8:47 pm

Właśnie wysypywanie prochu i dłuuugie ładowanie, jak i ładowność, to efekt czysto magiczny. Tak samo przeładowywanie. Cóż, moja wiedza o broni palnej jest znikoma, ale to ma być ładowanie włąśnie jak w obrzynie, o ruch posuwisty łoża, i wyglad właściwie jak super shotgun a'la Quake II ; D
 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

wt paź 26, 2004 2:28 am

Kompas. Przyczepie się jeszcze do tej wody, żyły wodne, podziemne strumieni itd, jest tego tyle, że nie rozumiem jak kompas miał by wskazać coś konkretnego. Bo znowu tak jak w przypadku dzwoneczka, musiał by posiadać magiczna inteligencję, i wskazywać tylko wybrane ciągi wodne, nie wiedzieć dlaczego właśnie te.

Nie chodzi mi o pseudo naukowe tłumaczenie, jak coś działa. Po prostu czasem coś jest tak fantastyczne, że aż niedorzeczne. W przypadku takiego dzwoneczka trudno określić jakąś regułę, zasadę, bo działa on niejako na wyczucie. Działa w pewnych warunkach, które trudno do końca sprecyzować.

Jeśli coś jest względne, tak jak ta woda w przykładzie z kompasem. Wskazówka pokazuje kierunek gdzie jest woda, ale przecież żyła wodna, strumyk, podziemna rzeka, to też woda. Nawet jeśli znajduje się 3 mile pod powierzchnią ziemi. Więc jak to się dzieje, że wskazówka nie dostaje szału? Wygląda na to, że wskazówka decyduje o tym, która woda jest istotna dla krasnoluda, a która nie. I to jest właśnie takie 'fantastyczne', że aż bez sensu.

Ce2ar. Czego ja chce? Ciekawego przedmiotu, tylko tyle. Ciekawego, sensownego. Do tej pory nic takiego się tu nie pojawiło. Jedynie Pajęcza cięciwa Gerard'a Heime, ale to nie jest magiczny przedmiot. Reszta to zwykłe śmieci, jakich pełno w internecie. Może komuś się to przyda, ale ja jestem wymagający. Nie zadowala mnie miecz +5 do S.

Proszę bardzo, mój przykład magicznego przedmiotu. (daruje sobie opisy, podam tylko to co najważniejsze)
Mosiężna obrączka. - osoba która ją nosi, staje się 'przeciętna' dla innych przechodniów. Nie zwraca uwagi swoją osobą, wyglądem lub zachowaniem. Na przykład, ktoś kto kuleje, ma dwa metry wzrostu i sporego garba, podczas pobytu w karczmie, został by przez wszystkich dobrze zapamiętany. Mosiężna obrączka sprawi, że osoby te patrząc na właściciela nie dostrzega żadnych 'niezwykłości' czy cech charakterystycznych, nie zapamiętają żadnych szczegółów, związanych z tą osobą. Jeśli później będą miały za zadanie opisać tą osobę, to nie będą pewni, czy ten ktoś był wyskoki, czy niski, czy miał długie czy krótkie włosy, czy był ubrany bogato czy biednie, czy był to elf? czy człowiek?. Wszystkie opcje będą równie prawdopodobne.
Magowie o specjalności iluzjonista, są wstanie przejrzeć iluzję, jeśli dokładnie się jej przyjrzą. Pozostałe osoby, oprócz dokładnego przyjrzenia się, muszą też wykonać udany test Int, dopiero wtedy przejrzą iluzję.

Tekst trochę w nie ładzie, trzeba by poprawić stylistycznie i może jaśnie opisać działanie.
Pozdrawiam
 
Awatar użytkownika
CE2AR
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1575
Rejestracja: pn sie 30, 2004 9:17 pm

wt paź 26, 2004 3:49 pm

Heh, wasze genialne pomysły na broń są wspaniałe, tylko wtedy ludzie byli, bo o krok od wynalezienia karabinów maszynowych! Chaos, zieloni i inne paskudztwa przestały by być strasznym zagrożeniem i świat młotka „odrobinę” by się zmienił.
 
Awatar użytkownika
Gerard Heime
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3299
Rejestracja: czw mar 20, 2003 9:02 am

wt paź 26, 2004 5:15 pm

A więc, po kolei:

Co do żył wodnych - nie, artefakt nie musi posiadać inteligencji. Wystarczy, że nie wykrywa skutecznie żył wodnych, które są ekranowane ziemią. Różdżkarz też nie wykryje żyły dopóki nie stanie nad nią, a i tak gwarantuję Ci, że wody gruntowe znajdują się całkiem niedaleko powierzchni.
Poza tym, hmmm... źródła są bardzo specyficznymi źródłami żywiołu wody, stanowią jak gdyby początek obiegu, dlatego też są w swej aurze specyficzne. Nie muszą chyba tłumaczyć, że w naszej kulturze i wparu RPGach źródła mają charakter mistyczny i magiczny.

Tak czy siak, zwykłem pisac teksty które są wzgledne i dają się interpretować z powodu, który juz podałem - uważam, że MG powinien mieć mołżiwość jasnego określenia, jak potężny będzie dany artefakt w jego WFRP. Jeśli ma posiadać ową magiczną inteligencję (a wiele magicznych przedmiotów z WFRP posiada takową!) i być wogóle artefaktem doskonałym, prosze bardzo. Jeśli przedmiotem który jest nazywany magicznym bo jest trochę lepszy od zwykłego -również proszę bardzo.

Miedziana obrączka - całkiem miły artefakt, choć trzeba przyznać, że potężny i zastanowiłbym się dwa razy, zanim dałbym go graczom (co innego wykorzystywanie go przeciw nim, hehehe). Ale również mógłbym mu zarzucić brak oryginalnosci, bo tego typu magiczna "niepozorność" była stosowana na wiele sposobów w fantasy.

Co do przegietych broni, artefaktów itd - ogólnie jestem zwolennikiem koncepcji, że naprawdę potężny przedmiot moze się pojawić raz (czyli podczas jednej, jedynej kampanii). I jak to zwykle bywa, zniknąć potem w mniej lub bardziej tajemniczych okolicznościach. Potem może kiedyś pojawić się znowu i znowu zniknąć. I tak aż zniknie na dobre.
Tak jak Jedyny Pierścień z Trylogii :D
 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

wt paź 26, 2004 7:37 pm

Zgadzam się, że przedmioty magiczne, a tym bardziej artefakty, powinny być wykorzystywane na sesjach z dużym umiarem. W przeciwnym razie stracą na atrakcyjności. I właśnie dlatego, kiedy zamierzam umieścić w sesji magiczny przedmiot, staram się aby był naprawdę wyjątkowy. Wyjątkowy w sensie, bardzo dobrze opracowany, oryginalny, ciekawy, przydatny itd. Umieszczając przedmioty magiczne na niektórych tylko sesjach, jestem w stanie poświęcić im znacznie więcej czasu, niż na przykład scenariuszowi. Bardziej dopracować, przemyśleć, dopieścić. I tego samego oczekuje od innych.

Zgodzę się też z tym, że Mosiężna Obrączka nie jest wyjątkowa, nie jest szczytem oryginalności. I w tym rzecz, potrafię wymyślić coś fajnego, jednak problemem jest wpaść na coś naprawdę wyjątkowego, a właśnie takie przedmioty chciał by m umieszczać na sesjach. Może brakuje mi wyobraźni, nie wiem.

Zakładam, że w przypadku bardzo rzadko wykorzystywanych motywów, takich jak potężny artefakt, pomysł powinien zwalić mnie z nóg. Niestety tak się nie dzieje i do tej pory natknąłem się jedynie na kilka interesujących przedmiotów do WFRP. Żaden z nich nie powalił mnie na kolana. Co jest smutne bo świadczy o poziomie jaki sobą prezentuje warhammerowska brać. Polskich stron o WFRP jest bardzo dużo, artykułów jest zatrzęsienie. Ale po dokładnym przejrzeniu okazuje się, że duża większość to śmiecie. Niski poziom, ot co.
 
Awatar użytkownika
Gerard Heime
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3299
Rejestracja: czw mar 20, 2003 9:02 am

wt paź 26, 2004 9:28 pm

Niestety tak się nie dzieje i do tej pory natknąłem się jedynie na kilka interesujących przedmiotów do WFRP.


Byłbym wdzięczny, gdybyś mogł podać przykłady. Bo chciałbym wiedzieć jaki przedmiot magiczny moze być dla Ciebie atrakcyjny.
 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

wt paź 26, 2004 9:40 pm

I tu się uśmiejesz, ale nie jestem w stanie sobie przypomnieć nic takiego. Jednak chcą być w porządku, napisałem, że spotkałem się z porządnymi tekstami na ten temat, bo z pewnością niektóre z nich były przyzwoite. Żaden z tych "przyzwoitych" nie zapadł mi w pamięć na tyle, bym mógł go teraz przytoczyć.

Jeśli chodzi o scenariusze, postacie, historyjki czy inne motywy, to owszem są pozycje godne polecenia, pomysłowe, inspirujące, po prostu świetne i z tego się korzysta. Ale w przypadku magicznych przedmiotów, a tym bardziej potężnych artefaktów, to jak poszukiwanie Świętego Gralla.
 
Awatar użytkownika
Furiath
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3802
Rejestracja: ndz mar 23, 2003 12:10 am

wt paź 26, 2004 10:39 pm

Oki, podejmę wyzwanie Tyhagary.

Właśnie mam taki pomysł na magiczny przedmiot - rekwizyt. Na pewno przyniesie dużo zabawy jednemu graczowi, chociaż jest nieco skomplikowany. Kto wie, moze gracz od początku gry chciałby posiadać podobną zabawkę.

Nie dookreślam go dokładnie, aby dać pole manewru dla Mistrza Gry.

Kup kostkę rubicka w kiosku - taki sześcian z przesuwanymi bokami w trzech wymiarach :)

Na każde oczko nanieś odpowiedni symbol - najlepiej naklej karteczkę z wydrukowynym na niej (narysowanym ręcznie) symbolem-runą. Te symbole mogą a nawet powinny się powtarzać. Nie naklejaj losowo tych obrazków - każda z lini poziomych i pionowych powinna zawierać sens - może nie słowotwórczy, ale znaczeniowy - już wyjaśniam co mam na myśli.

Przyjmijmy, że dawno temu, niewiadomo kto zaklął w podobnej zabawce (metalowej bądź kościanej - wg życzenia) dusze różnych ludzi. Każda z tych dusz jest reprezentowana przez ciąg symboli runicznych. Np. kólko, krzyżyk i czaszka (upraszczając runy ) w poziomie lub pionie to zaszyfrowane imię jednego z tych upiorów.

Teraz przyjmij, że uwięzione w kostce dusze należały do różnych ludzi - wojowników, złodziei, czarodziejów, itd.

Przyciśnij kostkę do piersi. Liczy się ścianka przeciwna do tej przylegajacej do Ciebie. Jeśli kręcąc ruchomymi ściankami ułożysz na niej imię więzionego ducha - poprzez kostkę upiór ten oddziałuje na rzeczywistość. Jeśli np. ułożysz symboliczne imię wojownika, wówczas otrzymasz no... powiedzmy +1 A i +10 WW oraz umiejętności Uniki na jakiś tam czas, np. 1 godzina. Jeśli to imię czarownika to np. kostka strzeli fireballem.

Każdy obrót ścianki kostki kosztuje 1 PM. Dodatkowo jeśli chcesz wykonać więcej niż jeden obrót, wymaga to testu SW - każdy obrót to -10% do testu i oczywiście zapłata 1 PM. Tłumacz to sobie jako próbę dominacji poprzez kostkę nad duchami, które walczą przeciw każdemu obrotowi.

Teraz parę smaczków:

- przedmiot jest tak stary, że nikt dokładnie nie wie ile duchów jest w nim zaklętych i jakie to są. Oczywiście można próbować dowiedzieć się ich imion (czyli jakie są ich symbole) poprzez wróżby, wertowanie starych zapisków itd. Wówczas można odkryć imię nowego ducha - czyli nowej możliwości dla graczy. Jest to sposób kontroli posiadacza tej kostki. Najpierw dać mu ze trzy imiona słabych dusz, a potem - może za Pdki, jeśli chcecie - niech uczy się kolejnych;

- w kostce są zaklęte duchy poczciwych osób i duchy szaleńców. Słabe dusze i potężne. Długości imienia czyli sposób symboliki imienia musi być różny dla nich. Dla słabego mogą być to trzy symbole, łatwe do ułożenia na kostce, dla innego - bardzo trudna kombinacja;

- jeśli gracz wkroczy na mroczne ścieżki plugawej magii i samodoskonalenia arkan magicznych, będzie mógł sam w tej kostce więzić duchy lub uwalniać te, które siedzą w niej teraz;

- po każdej sesji, niech MG pomiesza kostkę graczowi - duchy się buntują, same przesuwają ścianki;

- aby uaktywnić moc ducha z wybranej ścianki, należy choć raz obrócić ścianką kostki. Nie można po prostu ustawić imię i cały czas mieć je na ściance, a potem tylko uaktywniać je wydając 1 PM;

- Ci, którzy nie posiadają PM mogą zamiast tego płacić swoją Żw - ale uwaga! Duchy karmione esensją życia, mogą stać się trudniejsze do kontrolowania. Sam wymyśl, co to oznacza :P

- jeśli ktoś obraca ściankami kostki - to traci PM lub Żw niezależnie od swej woli. Dlatego zabawa tym przedmiotem to bardzo niebezpieczna sprawa dla ignorantów;

- ostatni motyw to wspaniała adrenalina dla gracza. Jeden ze złych duchów jest na tyle potężny, że kontrola nad nim jest praktycznie niemożliwa. Jest uśpiony, ale czeka aby na ściance kostki pojawiło się jego imię - a wówczas całą swą mocą uderzy w jej posiadacza. Poinformuj gracza już na wstępie o takim duchu. Że jest i że jeśli jego imię zostanie odsłonione - zabije własciciela. W tajemnicy przed graczem narysuj jego imię w symbolach - niech będzie tak długie, że niemal zajmuje całą ściankę. Kartkę z jego imieniem - lecz odwróconą rysunkiem do dołu połóż na stole (lecz zapamiętaj te imię lub zrób kopię do swych notek) Jeśli gracz kiedykolwiek ułoży te imię, pozwól mu odwrócić kartkę. To znak, że jeden z najsilniejszych upiorów zdołał się wyrwać spod kontroli... To oznacza śmierć.

Tyle odnośnie samego mięcha. Samą historię o pochodzeniu artefaktu, kto wykonał, czyje duchy są tam zaklęte, to można na kolanie w ciągu 3 minut naskrobać;

Co o tym sądzicie?
 
Awatar użytkownika
Johnnny
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 20
Rejestracja: wt paź 26, 2004 6:19 pm

wt paź 26, 2004 11:23 pm

Good idea, ja kiedyś kombinowałem z kostką rubika ale w dużo bardziej uproszczonej formie i wykonaniu. Był to ledwie zarys pomysłu i nie udało mi się go wykonać ale w sumie dobrze, bo Twoja idea "bardziej niegłupią jest" :). Doooobry pomysł z kombinowaniem, nie ma co.

Artefakt ciekawy, orginalny i nie przepakowany a jednocześnie urzyteczny. :spoko:
 
Awatar użytkownika
Yarghuzzz
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1377
Rejestracja: sob sty 17, 2004 9:38 pm

wt paź 26, 2004 11:46 pm

Wow... Furiath, naprawdę podziwiam! Pomysł autentycznie zwala z nóg!!! Wrzuć to na subsystem, bo naprawdę pomysł jest wspaniały!
 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

wt paź 26, 2004 11:57 pm

Nie do końca rozumiem pewną kwestię. Imiona są pisane w kolumnach i wierszach. Więc losowe obracanie kostką spowoduje ustawienie imienia i tym samym jakieś działanie. Czyli nie trzeba szukać imion po księgach, czy pergaminach, wystarczy poeksperymentować, metodą prób i błędów.

Sam pomysł całkiem ciekawy i do rzeczy. Ale jeśli się tak zastanowić, to w rezultacie otrzymujemy przypakowanie bohatera, + do cechy, lub czasowo jakąś umiejętność. Czyli żadna rewelacja. Jednak sam sposób przedstawienia tego, jest bardzo ciekawy, nietypowy i oryginalny. Kostka jako przedmiot, z pewnością może być bardzo tajemnicza, tym bardziej jeśli są na niej niezidentyfikowane symbole, które mają nieodgadnioną moc.

Problem może być w opisaniu tych wszystkich duchów (wyszło mi, że jest ich 54) Gdybyś je opisał i nadał im właściwości. A najlepiej rozrysować siatkę i naniósł imiona, wraz z opisem. Jednak obawiam się, że w tedy przedmiot straci na atrakcyjności. Kiedy ktoś zobaczy tabele na dwie strony, a w niej bonusy do cech, i umiejętności, to może się szybko zniechęcić.
Jeszcze szybciej może się zniechęcić, kiedy tabeli nie będzie wcale. Sensowne naniesienie imion duchów, i nadanie im kilkudziesięciu umiejętności/cech może się okazać bardzo czasochłonnym zajęciem. Nie licząc juz czasu poświęconego na przygotowanie samej kostki. Dla niektórych przeszkodą może też być kostka rubika, którą będą musieli kupić (przyznam się, że ja swoją gdzieś posiałem, wieki temu). Jeśli tego nie uczynią (raczej nie da się jej zastąpić kartonowym sześcianem) w tedy pozostaje rzucanie kośćmi do gry, ale to będzie przypominało coś czego nikt z nas nie lubi. Turlanie według wielkiej tabeli, i brak klimatu.
Idea fajna, pomysł też, jest klimat, ale trochę to niepraktyczne.
 
Awatar użytkownika
CE2AR
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1575
Rejestracja: pn sie 30, 2004 9:17 pm

śr paź 27, 2004 3:56 pm

A ja mam genialny (właściwie nie ma tu nic wielkiego ale oceń sam) i wredny pomysł: potrzebujesz przedmiotu magicznego żeby zrobić z jego poszukiwań, walki o niego wielką kampanię tak? Więc niech to będzie jakiś miecz, łuk, topór czy cokolwiek innego należące niegdyś do jakiego potężżżżżżnego maga, dowódcy, króla itd. Przez cały czas mam graczy zapiskami, legendami o tego wielkiej potędze, mocy że można przenosić nim, góry osuszać morza, zabi... Wymachuj dookoła kartką gdzie są niby opisane tego właściwości. Gdy to w końcu zdobędą (jeśli im się uda) opisz to dokładnie, że czują z tego jakieś wibracje, moc niech się o niego pokłócą, pozabijają (sam gotuj się do ucieczki, bo za chwilę będą chcieli Ciebie zabić :) ). Na koniec gdy ktoś postanowi go na serio zbadać okaże się nie ma żadnych właściwości magicznych ot ładnie wygląda (jeśli masz maga w drużynie to niech będzie lekko magiczny wtedy on nie kapnie się. Albo niech nie będzie gracze mogą pomyśleć, że chce ich oszukać by zgarnąć skarb).
 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

śr paź 27, 2004 4:34 pm

Heh CE2AR, to oszustwo względem graczy, za takie coś zjedli by mnie żywcem. Czasem można sprawić by gracze napalili się na coś "wypasionego" a potem odkryli, że to wcale nie jest takie, jak im się wydawało. Jednak bez przesady, MG musi być w porządku względem graczy. Bohaterów można kołować, ale nie graczy.

Wcale nie szukam super wypasionego sprzętu na bazie którego, można poprowadzić kampanię. Prawdę mówiąc nie lubię takiego podejścia do sprawy, że przedmiot jest najważniejszy. To nie przedmiot, tylko fabuła powinna być osią scenariusza. Przyznam się, że kiedy czytam opis artefaktu i na wstępie autor opisuje, że jest to bardzo potężny przedmiot, stworzony przez jeszcze bardziej potężnego czarodzieja, który chciał za jego pomocą pokonać kogoś jeszcze potężniejszego. To od razu odchodzi mi ochota, do dalszego czytania. Czasem mam wrażenie, że takie teksty piszą megalomani, którzy lubią wszystko naj. A na sesjach ograniczają się do spuszczania łomotu swoim graczom.
 
Awatar użytkownika
Gerard Heime
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3299
Rejestracja: czw mar 20, 2003 9:02 am

śr paź 27, 2004 5:17 pm

Niezłe Furiath, naprawdę. Ale trochę moze być trudne do zastosowania (wypisywanie każdej kombinacji po kolei).

Chyba, że wolisz zastosować metodę, że piktogramy oznaczające strzałę, ogień i różdżkę oznaczają czar kuli ognia, miecz ogień i różdżka sprawią, że oręż gracza zapłonie najprawdziwszym ogniem, strzała, tarcza i różdżka uczynią go odpornym na strzały, tarcza, miecz i pięść dadzą mu +10 do WW, tarcza, ogień i różdżka odpornośc na ogień, itd itd.



Kolejny magiczny przedmiot, czekam na opinie.

Ha, spójrz na to! Ten ponury artefakt, który tu widzisz jest dziełem podstępnych skavenów z klanu Eishin, i jednym z nielicznych dzieł tej szczurzej rasy, które trafiły w ręce ludzi.
To N'kasz, Sztylet Ciszy, nazwany tak ze względu na swoje zastosowanie. Dostał się w nasze ręce gdy zgładziliśmy w zasadzce skaveńskiego zabójcę, co zresztą okupiliśmy strasznymi stratami.
Zwróć uwagę na jego niezwykłą powierzchnię - metal jest czarny, matowy, nie odbija światła. To piękne, smukłe ostrze jest idealnie wyważone i piekielnie ostre. Rękojeść z hebanu przystosowana jest do szczurzej dłoni, ale nawet w ludzkiej całkiem wygodnie leży. Zauważyłeś, nie ma śladu nawet jednego zdobienia, wszak to broń do bólu praktyczna.
Pytasz się, co takiego jest w nim wyjątkowego? Wystarczy machnąć nim raz czy dwa by się przekonać. Cisza. Zero dźwięku. Nic nadzwiczajnego, mówisz? Zapewniam Cię, że to nie wszystko. Sztylet ten zawsze zabija bezszelestnie. Ofiara, raniona nim śmiertelnie, nie wyda z siebie nawet stłumionego krzyku. Opadnie miękko na ziemię tak, jakby usneła. Te rowki, o, tutaj, to dodatkowa zaleta tej broni. Mieściła się w nich trucizna paraliżująca. Jeśli nawet nie zabijesz za pierwszym ciosem, ba - ledwo draśniesz przeciwnika, jego przegrana to kwestia minut. Jego refleks bedzie na tyle wolny, że dobicie go lub dogonienie nie sprawi Ci problemu. Jeszcze trzeba skądś tą truciznę wziąć, ale wierz mi - Eishin nie mają z tym większego kłopotu.
Dobrze, koniec tej prezentacji. Dlaczego trzymam go w ołowianym pudełku? Ta stal jest naznaczona skazą Chaosu. Szczuroludzie dodają czegoś do metalu, czegoś, co daje im możliwość parania sie magią, a na nas zsyła makabryczne mutacje. Gdy potrzyma się broń przez chwilę w ręku pewnie nic się nie stanie, ale lepiej dmuchać na zimne...


I jak tym razem?
Ostatnio zmieniony śr paź 27, 2004 8:35 pm przez Gerard Heime, łącznie zmieniany 2 razy.
 
Awatar użytkownika
Furiath
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3802
Rejestracja: ndz mar 23, 2003 12:10 am

śr paź 27, 2004 6:54 pm

Odpowiedź dla Tyhagary:

Problem w tym, że w świecie, gdzie istnieje magia trudno wymyślić przedmiot, którewgo cechy magiczne będą naprawdę wyjątkowe.

Bo wszelkie teleportacje, zmiany ciało w astral, telepatia, zwiększanie cech czy supermega broń zabijająca Wszystkich Moich Worgów staje się banalne.

Z drugiej strony o wyjątkowości przedmiotu nie świadczą jego cechy tylko opis. Mechanika ma to do siebie, że jest matematyczną próbą ogarnęcia świata, ku wygodzie MG i graczy. Dlatego zwykły przedmiot, który zwielokratnia siłę choć w mechanice brzmi banalnie +x S opisowo robi wrażenie, jeśli MG nieco się postara. Święty Gral byłby również banałem w fantasy - łot, regereacja ran, trywializm.

Gerard Heime pisze:
Chyba, że wolisz zastosować metodę, że piktogramy oznaczające strzałę, ogień i różdżkę oznaczają czar kuli ognia, miecz ogień i różdżka sprawią, że oręż gracza zapłonie najprawdziwszym ogniem, strzała, tarcza i różdżka uczynią go odpornym na strzały, tarcza, miecz i pięść dadzą mu +10 do WW, tarcza, ogień i różdżka odpornośc na ogień, itd itd.


Własnie coś podobnego miałem na myśli. A eliminacja przypadkowości układu to banał - wystarczy wymóg, aby wydając ten PM po prostu wypowiedzieć prawdziwe imię ducha. I już problem z głowy.

Na początku wymyślcie z 5-10 układów. A potem wymyślajcie nowe. Wcale nie trzeba od razu mieć gotowego wzrotu dla całej kostki - twórzcie ją z czasem, niech gracze na kolejnych przygodach poznają imiona duchów tam uwięzionych i układy dla nich. Pomyślcie jak taki gadżet może przynieść zabawy dla gracza i jak zindywidualizować jego postać, jeśli odpowiednio z tego skorzysta.
 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

śr paź 27, 2004 8:23 pm

Furiath, twierdzisz, że trudno jest wymyślić coś naprawdę dobrego i jak też tak myślę. Ale to nie znaczy, że się nie da. Gerard Heime pokazał, że się da, ale o tym niżej.

Gerard Heime tu mnie miło zaskoczyłeś. Przedmiot jest bardzo dobrze opracowany. Opis wyglądu, działanie, a nawet pochodzenie, współgrają ze sobą znakomicie. ( Nawet zadbałes o takie szczegóły, jak to, że jest dopasowany do skaveńskiej dłoni, to jest dopiero klimat) Nie ma przypadkowości, wszystko jest przemyślane od początku do końca i logiczne. Przedmiot bardzo praktyczny, wiarygodny, bo łatwo uwierzyć, że coś takiego powstało w leżu klanu Eishin,
Pomysł jest prosty i genialny. Magiczny sztylet skavenów, staje się bardziej zabójczą bronią, niż topór +5 S. Wspaniałe właściwości sztyletu mają swoją cenę, bo są okupione mutacją (spaczeń) to dodaje smaczku temu artefaktowi, to po prostu przedmiot z duszą.
Bardzo mi się podoba i możliwe, że go wykorzystam na sesji. Opisałeś sztylet na "gotowo" czyli można z powodzeniem zamieścić w dziale artykułów. Właściwie nie wymaga korekty. Jedna uwaga, gdybym użył ten przedmiot na sesji, to pominął bym cechę, dzięki której, trucizna na ostrzu sztyletu nie zasycha. Myślę, że to już zbędny luksus.

No i co panowie? Można? Pewnie że można. Właśnie o coś takiego mi chodziło.

PS: Furiath Kość którą przedstawiłeś jest naprawdę ciekawa, ale nie dopracowana. Jeśli ją opiszesz na 'gotowo' wymyślisz duchy i właściwości i inne szczegóły. To dopiero w tedy będzie można ocenić wartość tego przedmiotu. Teraz jest to pomysł, dość pobieżnie opisany, bo wiemy tylko tyle, że mają się uaktywniać jakieś moce, ale jakie i co maja robić, tego nie wiemy. Opracuj do końca przedmiot i w tedy się zobaczy.
 
Awatar użytkownika
CE2AR
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1575
Rejestracja: pn sie 30, 2004 9:17 pm

czw paź 28, 2004 4:05 pm

Tyhagara pisze:
Heh CE2AR, to oszustwo względem graczy, za takie coś zjedli by mnie żywcem. Czasem można sprawić by gracze napalili się na coś "wypasionego" a potem odkryli, że to wcale nie jest takie, jak im się wydawało. Jednak bez przesady, MG musi być w porządku względem graczy. Bohaterów można kołować, ale nie graczy.


Jakie oszustwo? to po prostu ukrywanie prawdy :) ... W sumie masz racje, ale można by raz coś takiego zrobić na pewno będzie śmiesznie.
 
Awatar użytkownika
Black Flame
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 26
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 11:37 am

Re

pn lis 08, 2004 7:24 pm

Kiedyś napisałem scenariusz do WFRP w którym trzebabyło wyzwolić krasnoludzkie królestwo z rąz zielonoskórych. Na czas trwania przygody możnabyło nosić:
-Ciężka kolczuga +1
-Zamknięty hełm
-Długi miecz
-Mała tarcza
-Karwasze parowania (WW +10)
-Rubin Ognistych Runów
Wszystko było z Mithrilu! Rubin Ognistych Runów był wymagany do "ładowania" ekwipunku z tego zestawu ogniem. Trzy godziny po naładowaniu broń zadawała dodatkowo 1k6 obrażeń od ognia. Po tym czasie było to 1k4. Zbroje chroniły przed ogniem każdego pochodzenia. Trzy godziny po ładowaniu obrażenia od ognia zadawane właścicielowi tego zestawu spadały o 1k6, a po tym czasie punkty obrażen od ognia spadały o 1k4. Czas magicznego działania tego zestawu to 12 godzin. Ładowanie trwało 6 godz... I to chyba wszystko.

Normalnie Mithrilu się niczym nie ładuje, bo ma sam z siebie magiczny ogień, ale niech to nie będzie ZA SILNY zestaw <ironiczny uśmiech>

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości