Zrodzony z fantastyki

 
Craven

ndz maja 21, 2006 12:23 pm

Beneq - ale takie reakcje, jak Ci pokazano na przykładach bywały w świecie L5K.

Oczywiście jest Bushido i jest to jeden z świetnych, głównych smaczków tego systemu. Ale samo bushido bywa wewnętrznie sprzeczne. Frajdą wielu sesji jest właśnie postawienie postaci między dwiema równorzędnymi racjami. Honor ucierpi przy obu honorowych decyzjach :)
To jest atrakcja dla kultury europejskiej - wątpię by japończyka bawił ten system. A przynajmniej japończyka z przed amerykanizacji. To dla nas wcielanie się w takie postaci jest atrakcyjne.
Ideały bushido są zresztą bardzo bliskie kodeksowi rycerskiemu (o czym również tu mówiono) ale wiemy jak wygląda praktyka. Grając w L5K możemy się umówić, że w tym świecie to funkcjonuje (bo w japonii też praktyka odbiegała o teorii).
Najzabawniejsze, że można by powiedzieć, że granie super honorowym samurajem jest idealnie proste, bo w sumie nie ma żadnych problemów - daimyo mówi "zabij swojego syna". Minutę później syn samuraja nie żyje i nie ma problemu... Ale z reguły nie tak wygląda gra. Na szczęście.


No ale... Szelest - jak tam kolejne sesje? :]
 
Awatar użytkownika
beneq
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 796
Rejestracja: pn paź 10, 2005 4:39 pm

ndz maja 21, 2006 3:11 pm

Arioch pisze:
L5R to raczej D&D z jedną rasą: skośnookimi. Innymi słowy, czysta frajda


Daj spokój 8)

Arioch pisze:
Miło poznać Twoją opinię, ale rzecz w tym, że to nie jest miejsce na tego rodzaju opinie. Od tego jest forum L5R, nie Actual Play. Więc załóżcie tam odpowiedni temat i dyskutujcie sobie o waszych gustach względem honoru w L5R dowoli. To, co teraz robicie nic nie wnosi do tematu, nie stanowi żadnego feedbacku dla raportu autora. Koniec i kropka.


Powtórze: Daj spokój 8). Dlaczego nie skwitować posta opinią? Od tego jest forum, a ty chcesz je kategorycznie "zszufladkować".

Craven pisze:
Frajdą wielu sesji jest właśnie postawienie postaci między dwiema równorzędnymi racjami. Honor ucierpi przy obu honorowych decyzjach


W prologu szelesta nie dostrzegłem żadnego rozdarcia pomiędzy "dwoma
równorzędnymi racjami" dlatego nadal obstaje przy moim wcześniej przedstawionym stanowisku.

pozdr beneq :wink:
 
Awatar użytkownika
szelest
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1680
Rejestracja: sob lis 15, 2003 7:29 pm

ndz maja 21, 2006 7:23 pm

Craven pisze:
No ale... Szelest - jak tam kolejne sesje? :]

Kolejna sesja jest już stworzona i czeka tylko aż się mi cała druzyna zbierze i rozegramy dalszy ciąg. Miało być w zeszły czwartek ale dwójka graczy się nie zjawiła i odwołali sesje na pięc minut przed...
 
Awatar użytkownika
szelest
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1680
Rejestracja: sob lis 15, 2003 7:29 pm

pt maja 26, 2006 1:00 pm

Drużyna i jej charakterystyka.

Kolejna zmiana w drużynie. Niestety Mirumoto Gesaro nie zagrał z nami i nie zagra zapewne, ale pojawiła się nowa postać:

Daidoji Itsu – yojimbo szlachetnego i szeroko znanego w Rokuganie, młodego mistrza Go, Doji Meijina. Meijin odbywa pielgrzymkę po ziemiach różnych klanów po to by przed zbliżającym się wielkim Turniejem o Szmaragdowy Kamień Hantei (odbywający się w tym roku na ziemiach Smoka) – potrenować. Właściwie kończył swoją pielgrzymkę i wracał z ziem klanu Skorpiona, na ziemię klanu Żurawia przez przełęcz Beiden. W związku z tym przebieg kampanii został rzucony na nowy tor. Ale o tym już w przebiegu sesji.

Samo spotkanie rozpoczęło się od mechanicznego stworzenia postaci i przypomnienia przeze mnie wydarzeń z ostatnich dwóch sesji.

Przebieg sesji 3

Mirumoto Gesaro postanowił opóźnić ścigającego ich namiestnika Żurawi i odłączył się od drużyny. Dwójka samurajów tj, Mirumoto Hoshiko, Kakita Kamiro i ronin Nasake ruszyli górskimi ścieżkami w kierunku przełęczy Beiden.

Wracająca, z ziem Skorpiona, lektyka Doji Meijina została zaskoczona przez lawinę kamieni. Rozbiła ona niewielki oddział Daidoji Itsu i zostawiła na łatwy łup górskich banitów, którzy przyszykowali tą zasadzkę.

Schodzący z gór samuraje usłyszeli ogromny huk, gdy przeszli dalej zauważyli właśnie kończący atak roninów na lektykę. Hoshiko zauważyła, jak dwie postacie, szarpiące trzecią oddalają się już od miejsca zasadzki. Kamiro pobiegł ratować ostatniego z walczących samurajów klanu Żurawia lecz nie zdążył. Udało mu się jednak pozbawić życia atakujących.

Hoshiko i ronin pobiegli za oddalającą się trójką jednak ich zgubili.

Kamiro odnalazł wśród kamieni żywego samuraja – Daidoji Itsu. Ten gdy tylko doszedł do siebie i został wygrzebany rozpoczął poszukiwania ochranianej przez siebie osoby. Okazało się, że najprawdopodobniej gracz go został porwany.

Ronin stwierdził że uciekający nie mogli uciec daleko, zapewne gdzieś w pobliskich górskich jaskiniach mają swoją kryjówkę. Kamiro znalazł ścieżkę, którą było ciężko dostrzec, a Itsu (zapytał czy Meijin nie rzucał np. kamieni z Go na ziemię żeby zaznaczyć gdzie bo zabierają – ponieważ uznałem to za fajny pomysł, godny Meijina, a rzut okazał się bardzo wysoki), znalazł kamień z zestawu Go, leżący na górskiej ścieżce.

Wkrótce dotarli do miejsca z którego było widać jaskinię i stojącego przed nią ronina, zapewne pilnującego wejścia. Przez chwile zastanawiali się jak się go pozbyć – po zrezygnowaniu z ostrzału z łuków – ronin zaproponował rozwiązanie.

Używając swoich zdolności aktorskich, udawał pijanego ronina, który szukał miejsca dla siebie wśród banitów. Podszedł do wartownika na tyle blisko, by poczęstować go swoim sake. Gdy ten chciał przechylić dzbanuszek – zdziwił się gdy ronin otworzył mu kataną brzuch. Trójka samurajów wbiegła do jaskini. Zastali świętującą trójkę roninów którzy oblewali swój napad. Itsu czystym cięciem ściął głowę pierwszemu, siedzącemu najbliżej wejścia obniżając morale pozostałych. Padli dość szybko. Samuraje usłyszeli też wycie, jakby ktoś bardzo cierpiał. Daidoji wbiegł do kolejnego pomieszczenia i na pryczy leżał bardzo ciężko ranny Meijin. Niemal zmasakrowany – zapewne przez spadającą lawinę. W pomieszczeniu był jeszcze jeden ronin, ale tak wystraszony, że chował się jedynie w kącie i machał przed sobą na ślepo mieczem. Itsu potraktował go jak pozostałych.

Daidoji wyniósł Meijina, a Nasake z pryczy zrobił nosze. Postanowili zanieść go do najbliższej wioski, gdzie będzie mógł otrzymać pomoc. Nasake znał okolice, więc pod wieczór dotarli do wioski Honimura, gdzie żyje dość sławny shugenja Ashashina Daigoro.

Nie było go jednak w wiosce, rannym zajęła się jego żona. Powiedziała, że jej maż ruszył do Pałacu swojego przodka – Mifune. Chcieli tam od razu ruszać, lecz uprzedziła ich, że to przeklęte miejsce. Opowiedziała całą historie: przodek Daigoro – pan Mifune wybudował ten pałac dla swojej przyszłej żony – jednak gdy budowa miała się ku końcowi bandyci napadli na jego ukochaną i zabili. Wtedy to Mifune zabrał zwłoki na ostatnie piętro i ponoć przywołał pomoc samego Fu Lenga. Ten obdarował go niesamowitymi mocami, które pozwalały mu ściągać do pałacu okolicznych bandytów, których łapał i torturował. Zwróciło to uwagę możnych panów z klanu Żurawia, którzy wyburzyli pałac. Jednak pałac pojawiał się co miesiąc o pełni księżyca – i zaczęli ginąć niewinni ludzie. Daigoro, próbując odkupić grzechy swojego przodka, chciał rozprawić się z pałacem, jednak nie mógł przejść czegoś co nazywał Labiryntem. Dopiero niedawno odnalazł jakieś zapiski przodka a właściwie krótkie haiku. I dziś wyruszył – bo właśnie dziś jest noc kiedy to pojawia się Pałac.

Samuraje poprosili żeby pokazała to haiku i zapamiętali je. Brzmiało ono tak:

Znajdź drogę tam, gdzie
Górę zmywa płomień wiatru
Gdy zbłądzisz – pusto.

Gdy samuraje dotarli do Pałacu zobaczyli wyważone wrota. Pałac składał się z czterech pięter.

Na pierwszym znaleźli tylko zrujnowane pomieszczenia mieszkalne.

Na drugim piętrze czekało na nich sześciu rokugańskich zombich: zgnite ciała, porcelanowe maski na twarzach, klekoczące „bródki” od masek. Walka z nimi nie była ciężka, ale gdy Kamiro wpadł na pomysł rozwalania ich masek – co eliminowało je z walki – stała się czysta zabawą.

Gdy dostali się na kolejne piętro okazało się, że nie ma tam nic prawie, poza pięcioma bramami przypominającymi Tori. Gdy jednak wszyscy weszli – świece i lampiony w pomieszczeniu zgasły. Samuraje zorientowali się, że właśnie są w Labiryncie. Jednak nie wiedzieli jak powiązać wierszyk z bramami. Po kilku próbach, okazało się, że po dotknięciu na każdym z Tori pojawia się symbol (symbole pięciu kręgów). Najpierw samuraje odgadywali który symbol co oznacza, a później powiązali kolejność z wierszyka – Ziemia, Woda, Ogień, Powietrze. Nie wiedzieli do czego służy brama Pustki. Okazało się, że służy jakby do „resetowania” poprzednich złych przejść – a takie też wykonywali. Gdy przeszli po „zresetowaniu” w odpowiedniej kolejności Brama Pustki zmieniła się i mogli przez nią przejść.
Znaleźli się na polance, na zgliszczach świątyni. Stał przed nimi shugenja, który podziękował im za pomoc. Przez pięć bram musiało przejść pięć osób inaczej błądziliby. Daigoro powiedział, że w zamian za pomoc, choć nieświadomą, z przyjemnością spełni ich jedno życzenie. Poprosili o uzdrowienie dzieciaka.


Wnioski, problemy "techniczne" i ich rozwiązanie

Sesja odbyła się w konwencji bardziej gry komputerowej, czy anime, niż typowej rokugańskiej przygody. Gracz odgrywający postać Itsu nie bardzo lubi L5K, jednak taki sposób prowadzenia bardzo mu odpowiadał. Mimo, że nie przepada za pzoanwaniem nowych mechanik – tą z L5K załapał szybko i nawet mu się bardzo podobało (zwłaszcza wysokie rzuty). Walki były bardziej rozrywkowe niż jakieś poważne utarczki zagrażające życiu. Graczy cieszył sposób rozwalania zombich. Ronin narzekał trochę, że może przeszukiwać zwłoki pokonanych a ja nie daje im żadnych ciekawych przedmiotów. Najchętniej by chciał karteczkę z całym stuffem pokonanych. Scenariusz był co prawda liniowy trochę, lecz rozwiązania problemów jakie się nasuwały graczom próbowałem adaptować, tak, żeby pasowały do scenariusza ale i dawały im trochę swobody.

Sesja trwała około 3,5 h, z czego około 1 h minęła na rozmowy niezwiązane z grą, i jedzenie pizzy. Właściwie pizze przywieziono nam po 2 h od zamówienia i do tego zimną. Nie będziemy korzystać już ze sprawiającej do tej pory dobre wrażenie pizzeri:P Podczas sesji planował właściwie luźny klimat, ale skoro gracze nie narzekali za bardzo, znaczy, że im się spodobało.
 
Awatar użytkownika
szelest
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1680
Rejestracja: sob lis 15, 2003 7:29 pm

pt maja 26, 2006 4:25 pm

Arioch pisze:
A nie za dużo tu sylab jak na haiku? ;)

W Rogugańskim nie za dużo:P Po przetłumaczeniu na polski - faktycznie o jedną za dużo:P
Arioch pisze:
A uzasadnił może dlaczego? Interesuje mnie co konkretnie leżało podstaw tego zachowania.

Nawyki z gier komputerowych, gdzie pokonana creaturka zawsze ma jakiś ciekawy item:P Tudzież na trupach sie szybko bogaci;) W każdej grze ma taki nawyk:) Na sesji nawet powiedziałem, że będe mu specjalnie szykował takie karteczki ze spisem sprzetu pokonanych :>

Arioch pisze:
Albo, że są zbyt uprzejmi, żeby narzekać, lub, że zwyczajnie im wisi :mrgreen:

Ależ prosze bardzo niech narzekają :) - ale to chyba nie na mnie powinni narzekać, ale na siebie nawzajem. Przecież to nie dzieciaki i nie będe im tłumaczył jak się robi klimat:)

Arioch pisze:
BTW, czy ja mam dobre skojarzenia z demówką Exalted 2 edycji? Bramy itd. ;)

Mozliwe, że coś wysłupałem stamtąd:) Ale tutaj były bramy jako Labirynt a tam jako portale:) Chyba:) :mrgreen:
 
Awatar użytkownika
beneq
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 796
Rejestracja: pn paź 10, 2005 4:39 pm

pt maja 26, 2006 10:24 pm

Arioch pisze:
Bo to forum AP. Od tego jest AP żeby swoje wartościujące opinie zachować dla siebie.


Arioch, nie bądź drewniak :wink:

Szeleście, sam wymysliłeś te haiku? Bo jak dla mnie jest świetne. Niestety ja nie mam łaba do takich bajerów więc jak miałbyś chwilkę czasu...

pozdr beneq :wink:
 
Awatar użytkownika
szelest
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1680
Rejestracja: sob lis 15, 2003 7:29 pm

pt maja 26, 2006 11:07 pm

Arioch pisze:
A brałeś pod uwagę możliwość: "No jak tak bardzo chcesz wiedzieć, to powiedz mi co z trupa wyciągasz, jeśli wyciągniesz za dużo to dam ci znać"? To chyba wygodniejsze, niż robienie takich spisów ;)

Generalnie odpowiadałem mu tak: a co może miec taki ronin? Kiepskiej jakośi miecz, jakieś strzały, łuk.... Większych problemów z tym nie ma, choć przyznam, że czasem denerwujące.

beneq pisze:
Szeleście, sam wymysliłeś te haiku? Bo jak dla mnie jest świetne. Niestety ja nie mam łaba do takich bajerów więc jak miałbyś chwilkę czasu...

Sam wymyśliłem co widać po tym, że sylaby się nie zgadzają tak do końca;)
Potrzebowałem jakiejś zagadki dla graczy więc wpadł mi do głowy właśnie taki pomysł pasujący chyba do rokugańskiego świata:)
 
Craven

pt cze 02, 2006 12:14 pm

szelest pisze:
Samo spotkanie rozpoczęło się od mechanicznego stworzenia postaci i przypomnienia przeze mnie wydarzeń z ostatnich dwóch sesji.


Polecam proszenie graczy o takie przypomnienie wydarzeń. Bardzo ciekawie jest usłyszeć na co zwrócili uwagę, co utkwiło w ich pamięci. No i warto oczywiście istotne rzeczy dorzucić jeśli gracz o nich zapomniał/pominął je.

Fajny patent z mistrzem Go, labirynt fajny, choć istotnie dość "komputerowy" :)

Co do przeszukiwania ciała - COOO? W Rokuganie? Dotykać trupa? uee.. :shock:
 
Awatar użytkownika
szelest
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1680
Rejestracja: sob lis 15, 2003 7:29 pm

pt cze 02, 2006 1:25 pm

Arioch pisze:
Możesz napisać coś więcej na temat tego gracza? (tzn. pokusiłbyś się o wyprofilowanie GNS-owskie, z preferowanymi stance'ami itp.?)

Na stance się nie znam. Ten gracz to raczej ktoś podchodzący pod gamistę. Chociaż odnosze wrażenie, że RPG to dla niego bardziej spotkanie ze znajomymi, puszczenie kilku tekstów i granie tak, aby było mu najłatwiej i najwygodniej przeżyć:)

Craven pisze:
Polecam proszenie graczy o takie przypomnienie wydarzeń. Bardzo ciekawie jest usłyszeć na co zwrócili uwagę, co utkwiło w ich pamięci. No i warto oczywiście istotne rzeczy dorzucić jeśli gracz o nich zapomniał/pominął je.

Też tak robie. Tylko w tym wypadku było tak, że graliśmy naprawdę dawno temu pierwsze dwa scenariusze, i po konsultacji na GG z jednym z graczy przypomniałem sobie cały przebieg scenariusza. Jeden z fraczy dopiero zaczał z nami grac w L5K, jeden grał drugą sesje w L5K - dlatego po zebraniu moich notatek i konsulatacjach z jednym z graczy odtworzyłem przebieg sesji i przypomniałem im na sesji.
Craven pisze:
Fajny patent z mistrzem Go

Mistrz Go to sytuacja wyjściowa do kilku następnych sesji. Właściwie wokół niego będzie się skupiała teraz kampania. I fajny motyw z nim będzie. Ale to tym sza...

Craven pisze:
Co do przeszukiwania ciała - COOO? W Rokuganie? Dotykać trupa? uee.. :shock:


Samuraje nie mogą. A jeden z graczy po to wział ronina by móc przeszukiwac/okradać/kombinować:P
 
Craven

pt cze 02, 2006 1:55 pm

szelest pisze:
Samuraje nie mogą. A jeden z graczy po to wział ronina by móc przeszukiwac/okradać/kombinować:P


Ale Ronin to samuraj bez pana :P Do tego ciała nawet nie może dotykać chłop tylko Eta...

Co do okradania i kombinowania - no tu już się zgodzę, choć są różni roninowe :)
 
Awatar użytkownika
szelest
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1680
Rejestracja: sob lis 15, 2003 7:29 pm

pt cze 02, 2006 6:14 pm

Craven pisze:
Ale Ronin to samuraj bez pana :P Do tego ciała nawet nie może dotykać chłop tylko Eta...

Jej. Faktyczenie:) Już ja mu dam przeszukiwanie ciał:P
 
Awatar użytkownika
Drachu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1617
Rejestracja: sob cze 26, 2004 1:50 pm

pn cze 05, 2006 12:49 am

Craven pisze:
Co do przeszukiwania ciała - COOO? W Rokuganie? Dotykać trupa? uee..


A tam trupa od razu. Zakoszenie sprzętów wymaga co najwyżej dotykania odzieży truposzczaka, kontakt z tkanką nieboszczyka nie następuje.

Zresztą - jak pisali sami autorzy - dotykanie trupa porównywalne jest z włożeniem ręki do kibla - po prostu nie robi się tego przy ludziach. A podczas bitwy to już wogóle nikt na to nie patrzy.
Nawet Usagi Yojimbo zakosił kiedyś miecz :P Ale potem odniósł go trupowi (bynajmniej nie z pobudek honorowych, po prostu upiór go prześladował).

A jak roninowie napadają na podróżnych, to tylko ich ogłuszają? Żeby nie wyszło, że przeszukują truposzy?
 
Awatar użytkownika
beneq
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 796
Rejestracja: pn paź 10, 2005 4:39 pm

pn cze 05, 2006 5:35 pm

Drachu pisze:
A jak roninowie napadają na podróżnych, to tylko ich ogłuszają? Żeby nie wyszło, że przeszukują truposzy?


Roninowie raczej sie nie przejmują takimi sczegółami jak dotykanie trupa. Jest kupiec, ja nie mam pieniędzy, on ma pieniądze, ja mam daisho- na co czekać?- tok rozumowania przeciętnego łachudry-traktowca :D

pozdr beneq :)
 
Awatar użytkownika
szelest
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1680
Rejestracja: sob lis 15, 2003 7:29 pm

wt cze 06, 2006 10:21 pm

Drachu pisze:
A jak roninowie napadają na podróżnych, to tylko ich ogłuszają? Żeby nie wyszło, że przeszukują truposzy?

[/quote]
Zawsze można mieczem odsunać pięniązki do trupa i się go nie dotyka. Takie porównanie do myjni bezdotykowych mi się nasuneło:P
 
Awatar użytkownika
beneq
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 796
Rejestracja: pn paź 10, 2005 4:39 pm

śr cze 07, 2006 4:26 pm

szelest pisze:
Zawsze można mieczem odsunać pięniązki do trupa i się go nie dotyka. Takie porównanie do myjni bezdotykowych mi się nasuneło


A jak są w kieszeni? Albo w sakwie za pazuchą? :razz:

pozdr beneq :)
 
Awatar użytkownika
szelest
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1680
Rejestracja: sob lis 15, 2003 7:29 pm

śr cze 07, 2006 4:48 pm

beneq pisze:
A jak są w kieszeni? Albo w sakwie za pazuchą? :razz:

Rokugańczycy nie mieli kieszeni:P
Latego też japońsko-rokugańskie monety mają dziurke - przewleka się je przez sznureczek i na sznureczku nosi:P

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości