Zrodzony z fantastyki

 
bauaser-kun
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 57
Rejestracja: wt mar 06, 2007 3:55 pm

Niezapomniani

pn mar 10, 2008 6:15 pm

Jak w temacie proszę o przysłanie opisów niezapomnianych przez was BG i BN z krótką charakterystyką zawierającą opis dlaczego tej postaci nie zapomnicie. Nie ma znaczenia czy daną postać lubiliście (lub nadal lubicie jeśli postać ciągle występuje) czy nie. Oczywiście mogą być to również niezapomniane z jakichś względów potwory, czy pułapki. Słowem wszystko co zostało wam w pamięci i nie zamierza stamtąd wyjść.


Zacznę osobiście ponieważ było takich sporo, zwłaszcza że moi gracze nie używają magii zwracającej życie "bo szkoda na nią kasy" więc co zgon to nowa postać. (nie zniechęca ich, że nowa postać ma EPP o jeden mniejszy od poprzedniej)

Najpierw postać znienawidzona: BG Niziołek złodziej chaotycznie zły cały czarny w całym czarnym stroju imienia (ze względu na "prawa autorskie") nie podaję. Łotrzyk ten był cholernie chamski, za każdym razem gdy jakaś postać (z drużyny) zaczynała się robić dla niego groźna (czyli zbyt wysoko awansowała) robił wszystko żeby zginęła. Starał się ściągnąć kłopoty na dana postać i samemu nie oberwać, co wychodziło mu świetnie, jako że zarówno gracz jak i postać odznaczali się niezwykłym sprytem i umiejętnością analizy i przewidywania. Co gorsza gracz nie potrafił zrozumieć dlaczego nikt nie lubi jego "cudownej" postaci, która po dwóch awansach zabijała towarzyszy broni. Po prostu nie mogłem ścierpieć tej postaci i nigdy nie zapomnę jak się natrudziliśmy z graczami (jestem MG) by go "niezbyt chamsko usunąć"...

Teraz parę postaci które mi ani nie przeszkadzają ani nie imponują ale utkwiły w pamięci, ze względu na nietypowe... zresztą sami zobaczcie:
1. Krasnolud wojownik w wieku 220 lat nazywany "tatusiem", ze względu na to, że wszystkich (bez względu na rasę) nazywał "synkiem/córeczką/wnuczkiem/wnuczką". Był najstarszy, najmniejszy (129cm) i najcięższy (142 kg) w drużynie. Wzrost i waga określane ( były losowo (+5k4 cm i +30k4 kg) dodatkowo krasnolud ten miał kompleksy, bo żadna krasnoludka nie chciała się z nim ożenić, a większość z jego rocznika miała już wnuki, a czasem nawet prawnuki
2. Paladyn właściwie to niczym się nie wyróżniał jeśli chodzi o charakter, ale za to nosił absolutnie czarną zbroję i dźwigał ciężką stalową tarczę dla ogra (będąc człowiekiem o wzroście 171 cm) zmodyfikował ą tarczę tak by można ją było rozłożyć w charakterze stołu (trochę gotówki poszło, ale nie tak dużo)
3. Samm Bąk-bzyk. Właściwie ta postać nigdy nie została wprowadzona, bo moja siostra jednak postanowiła nie próbować RPG, niemniej nadal mam kartę postaci półelfiej zaklinaczki transwestytki
4. Victoria Tsunade Korose. Cholernie atrykcyjna kobieta obwieszona złotem od stóp do głów (miała kilkanaście warkoczy ze złotymi opaskami, pierścieni itd.) jej imiona i nazwisko oznaczają kolejno Zwycięstwo, Szał, Zabijać... mniszka z zawodu i zamiłowania.
 
Nickademus
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 117
Rejestracja: pn lut 04, 2008 1:51 pm

pn mar 10, 2008 6:24 pm

1. Nickademus I Wieczny, potężny wizard mieszkający w wysokiej wieży, mistrz w kontroli pogody i błyskawic, osobnik bardzo uzależniony od władzy.

2. Cadril Sprawiedliwy - arcykapłan Tyra, przez graczy zwany "Cadrilem Upierdliwym". Jego ulubione powiedzenie to "Z boską wolą!".
 
Awatar użytkownika
Liverrin
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 623
Rejestracja: pt lip 15, 2005 9:45 pm

pn mar 10, 2008 6:56 pm

Ciekawy temat. ;)

1. Liverrin Claron "Promień Blasku", elfi bard - moja postać, do tej pory lubię nią grać (a ile się natrudziłem, żeby doprowadzić historię i opis do ostatecznego, niemalże idealnego stanu :papieros: ).

2. Roland Waleczne Serce, człowiek paladyn - zapadła mi ta postać w pamięci z dwóch powodów:
- była to postać mojego młodszego kuzyna, który sprawiał mi w sesjach duuużo problemów;
- był to paladyn z mottem "pomoc uciśnionym", niemalże idealny 'pomocnik ludu', z tym wyjątkiem, że to on wywoływał wszelkie bójki w karczmach (z błahych powodów typu "bo zupa była za zimna"), które kończyły się pojedynkiem ze strażą. :razz:

3. Wspaniały duet (imiona nie są ważne, były wymyślone na szybko; drużyna składała się z tych 2 postaci + orczej kapłanki) - zły orczy kapłan (ja) i neutralny niziołczy czarodziej (brat); ork wciąż snuł plany jak tu wykończyć małego, bezbronnego niziołka "żeby bolało"... :razz:
 
Gaudentius
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: pt sty 18, 2008 1:49 am

pn mar 10, 2008 7:23 pm

Glaniscu Świecuś-Błuszczuś- mężczyzna gnom, kapłan bożka którego sam sobie wymyślił. Był postacią poboczną, zleceniodawcą graczy. Był snobem, cwaniakiem i gburem. Uwielbiał złote ozdoby do tego stopnia, iż kupił życzenie (za srebrniki oczywiście) pragnąc 6ciu palców u rąk, aby móc więcej pierścieni i sygnetów nosić. Wykorzystywał graczy, płacąc im za świecidełka 2 razy mniej kasy, a oni sie nie mogli połapać w jego przeliczeniach. W końcu po 5 przygodach zgina w torturach( najpierw gracze obcięli mu wszystkie palce). Postać barwna, jednak denerwująca. Ulubione powiedzenie: "dłonie bez pierścieni, jak niebo bez gwiazd" lub "tylko bogactwo was ocali".

Alina- Młoda dziewczyna ocalona przed trolim garem. Została kucharką i sprzątaczką w bazie wypadowej bohaterów. Miła, sympatyczna, pomocna i naiwna.
Bardzo przypomina Aerie z BG2. Obecność tej dziewki w domu doprowadza do wielu kłótni między graczami...wszyscy są mężczyznami :wink: Ulubione powiedzenie: Chłopcy, przestańcie bo sie rumienie! :D
 
Awatar użytkownika
Vieri
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 7
Rejestracja: wt wrz 18, 2007 4:36 pm

pn mar 10, 2008 9:16 pm

Shaun McArt "wiejski bard" ten żartobliwy przydomek wymyślił moj kumpel podczas jednej z kampanii, który zostanie w mojej pamięci na długi czas.
Ale coś o postaci: jak wyżej wspomniałem jedyny bard wioski, której nazwy nie pamiętam.

Kolejne zabawne zdarzenie jest pieśń o moim kloledze, który zalecał sie do arcydruidki i został przeniesiony do pokoju geja druid przez którego został wyrznięty. Dlatego ten bard pozostanie w mojej pamięci !!
 
bauaser-kun
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 57
Rejestracja: wt mar 06, 2007 3:55 pm

pn mar 10, 2008 9:30 pm

Ponieważ pierwszą wypowiedź musiałem z przyczyn niezależnych wysłać wcześniej śle uzupełnienie:

Niezapomniane potwory:
1. Różowy troll homoseksualista, za atrakcyjne uważał wszystkie rasy rozmiaru średniego i mniejsze... wierzcie mi lepsze już były normalne trolle, które chcą cię zjeść, a nie zgwałcić. (akurat była to jedna z nielicznych sesji gdzie bylem graczem a nie MG)
2. Małe zielone coś. Praktycznie niezniszczalny zielony inteligentny szlam. Wynik eksperymentu pewnego maga zabitego przez wybuch własnej pracowni. Na szczęście stwór nie był agresywny, żywił się odpadkami organicznymi i został (dzięki pomocy graczy) zatrudniony w charakterze zminiaturyzowanej oczyszczalni ścieków.

Niezapomniane pułapki:
1. Podwójny zamek (patrz "pieśń i cisza") właściwie to nie była pułapka, ale łotrzyk i tak nie mógł sobie z nią poradzić.
2. Ruchomy labirynt. Co trzu rundy konkretne ściany zmieniały swoje położenie. pomimo, że jego powierzchnia była niewielka (15x20 pól) gracze spędzili tam kilkanaście godzin. Właściwie nigdy sie nie domyślili, że te niektóre ściany są ruchome. Wyszli z labiryntu niszcząc dwie ściany.


Niezapomniane przedmioty:
1. Kretyńska pojemna torba: Pojemna torba typu czwartego w kształcie mówiącego różowego króliczka-plecaka
2. Juushi (japońskie czternaście): Inteligentna katana która zachowała nawyki swego twórcy i też bardzo lubiła wbijać się w elfki, (niekoniecznie ostrzem przez pierś...)

Niezapomniane questy:
1. surfing po rzece lawy w czasie ucieczki przed jaszczurem piekielnego ognia (księga potworów 2)
2. Gra w szachy, drużyna wytypowała do tego zadania najinteligentniejszą inaczej postać w zespole : OGRA barbarzyńcę (int. 6) Gdy zaczął przegrywać w ruch poszedł topór.
 
Awatar użytkownika
OneMoreGodDamnElf
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 323
Rejestracja: wt lis 06, 2007 2:50 pm

śr kwie 23, 2008 4:38 pm

Postać BN:
- Igzunomind - kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z D&D (wówczas jeszcze ed. 3.0) był(a) to pierwszy gł zły boss. Atrakcyjna i marzycielska nekromantka (ludzka czarodziejka 8 ze specjalizacją) która zamieszkiwała opuszczony fort krasnali znajdujący się na wyspie, kilka kilometrów od ("startu kampanii") wioski rybackiej. Rybacy uważali, że jest złym duchem zatruwającym wody i odstraszającym ryby. Pracowała dla pewnej mrocznej organizacji, ale nie była zła. Pragnęła wyrwać się i zacząć inne życie. Nasza drużyna darowała jej życie. Później spotkaliśmy ją jeszcze kilka razy walcząc po jednej stronie z jej byłymi pracodawcami.

- Blizna - Wysoko poziomowy łotrzyk/skrytobójca księżycowy elf (Łotr 12/Skrytobójca 2) który został najęty przez ową złą organizację o której wspomniałem wcześniej. Wyrolował nas twierdząc w mieście jako by to on zabił smoka nekającego okolice (w rzeczywistości zrobiliśmy to my) pokazując jako dowód łeb smoka który wcześniej nam ukradł kiedy wpadliśmy w zastawioną przez niego pułapkę. W krótkim czasie został szlachcicem żyjąc w dostatku oraz będąc jednocześnie ulubieńcem mieszkańców. Oskarżał nas o prześladowanie przez co mieliśmy kłopoty. Jednocześnie działał na czarnym rynku oraz dalej zajmował się swoim fachem (skrytobójstwem :P). Stoczyłem z nim pojedynek na arenie ku uciesze widzów (grając wówczas 6 poziomowym wojownikiem człowiekiem) który przegrałem (prawie wygrałem ^^'). Również spotkaliśmy go jeszcze raz. Nasz tropiciel wyrównał z nim wtedy zaległe rachunki (Blizna zabił jego narzeczoną oraz pokonał go w pojedynku na dachach łamiąc mu brutalnie palce, aby ów już nigdy nie strzelał z łuku...).

- Szedr - czarnoskóry wojownik (Tropiciel 6/ Wojownik 1) plemienia (nazwy już nie pamiętam ^^') na którym ciążyła "klątwa" likantropii (zamieniał się w tygrysołaka). Podróżował ze swoją żoną Akaszą (również tygrysołakiem) i nie miał złych zamiarów. Razem z BG pragnęli rozbić jeden z filarów "tej złej organizacji o której już wspominałem :P" która znajdowała się na nowo odkrytej wyspie na której znajdowały się ruiny starożytnej cywilizacji (oraz baza wypadowa armii wilkołaków). Niestety BG zaskoczeni w nocy przez Akaszę zabili ją sprowadzając na siebie gniew jej ukochanego z którym drużyna stoczyła ciężki pojedynek. Jako, że Szedr był zdolnym tropicielem zastosował walkę partyzancką (pułapki, atakowanie pojedyńczego gracza gdy ów oddalił się za bardzo od reszty itp.). Został pokonany przez drużynowego barbarzyńcę oraz zaklinacza.

- Serfius - kolejny członek "złych". Był wampirem, (czarodziej 15) panem nawiedzonej wioski Luminy. Lubił się bawić kosztem BG, zlecał im podejrzane zadania, pomagał kiedy najmniej się tego spodziewali itd. Był przy tym bardzo dystyngowany i posiadał sporą wiedzę na temat "organizacji". Jak sam mówił, dołączył do niej "z nudów". Koniec końców nie miał złych zamiarów, ot był lekko szalony. Zabawny był moment kiedy to już chcieliśmy z nim walczyć, okazało się, że wszyscy mieszkańcy wioski to tak naprawdę nieumarli. Kiedy i mimo tego nie chcieliśmy się poddać zaczął się śmiać, powiedział, że to albo "niespotykana odwaga, albo zwyczajna głupota" po czym pozwolił nam odejść. Nigdy więcej już go nie spotkaliśmy.

- Melkor - Zjawa która swoim wyglądem przypominała Nazgula. Z początku myśleliśmy, że jest zła i nęka biednego Serfiusa :P Później okazało się, że to duch paladyna (Paladyn 17) którego Serfius niegdyś zabił, lecz nie zniszczył kompletnie. Wówczas Melkor poprzysiągł, że będzie go nękał choćby do końca świata i nie spocznie dopóki wampir nie podzieli jego losu. Jako przeciwnik był naprawdę bardzo trudnym rywalem, nawet dla pięcioosobowej drużyny. Ostatnim zadaniem które zlecił nam Serfius było odnalezienie miejsca jego spoczynku oraz odesłanie umęczonego ducha do jego umiłowanego bóstwa. Odchodził z ledwie widocznym uśmiechem na ustach.

- Kastafan - Prawa ręka szefa całej złej organizacji. Był to ludzki arcymag (Czarodziej 13/ Arcymag 5). Wiekowy mędrzec, którego chyba jedynie magia i siła woli utrzymywały przy życiu. Nigdy natomiast nie brał pod uwagę możliwości zostania liczem uznając to za zabieg niegodny szanującego się maga (cokolwiek to znaczyło. Chyba chodziło aby być zapamiętanym za swoje czyny za życia). Na jego usługach były m.in. smoki i czarty przy pomocy których miał podbijać i powiększać imperium. Stoczył walkę w innym wymiarze (planie) z naszym zaklinaczem, oraz czarodziejem (mną i moim kuzynem ;)) którą przegrał (ledwośmy wygrali :P). Przed śmiercią prosił abyśmy zakończyli mękę jego pana.

- Issac - Założyciel oraganizacji "Kręgu Masek". Człowiek Mnich 20/ Tropiciel 3/ Wojownik 2. Młody, wyglądający na co najwyżej 30 lat mężczyzna który w rzeczywistości żył ponad 1000 lat. Zaprzedał bowiem duszę czartom w zamian za co miał otrzymać nieśmiertelność, długowieczność oraz potęgę. Marzyła mu się rewolucja, zniszczenie obecnego porządku rzeczy oraz odbudowanie świata od podstaw. Wykształcony, piekielnie inteligentny oraz przebiegły. Budowę swojego imperium rozpoczął setki lat temu kiedy to podróżował po świecie widząc wojny ludzi z rasami które wyparli, korupcję na dworach (sam zresztą pochodził ze szlacheckiej rodziny), oraz głód i zarazy tam gdzie władza i interes możnowładców nie sięgały. Walka z nim okazała się piekielnie trudnym zadaniem, bowiem oprócz wyższego poziomu (mieliśmy wtedy 20 poziomy) dysponował niesamowitym ekwipunkiem, mocami, niepodatnościami (jak nieumarły) to jeszcze dosiadał golema którego pilotował niczym robota (coś ala Daimos :P). Dopiero po zniszczeniu golema sam stanął do walki (bogu dzięki mieliśmy kapłana :D). Po pokonaniu go przybyły trzy piekielne czarty pragnące odebrać to co im się należy. Co się stało dalej pozostanie już tajemnicą ;)
Ostatnio zmieniony pt kwie 25, 2008 5:31 pm przez OneMoreGodDamnElf, łącznie zmieniany 2 razy.
 
Awatar użytkownika
stachndz@o2.pl
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 219
Rejestracja: pn paź 16, 2006 9:51 am

pt kwie 25, 2008 9:12 am

Niezapomniany BG ? – barb jeżdżący na nosorożcu( który notabene walczył niewiele gorzej, a może nawet lepiej niż drugi paker z drużyny :P), majacy ze sobą zestaw perkusji ala tauren rider z warcraft . A sceny jak próbował razem z innymi członkami drużyny załatwić pakernego npc i im to nie wychodziło ( bo mg się trochę zeźlił i zrobił naprawdę potężnego gostka – nawet nie za bardzo mogli go trafić) - a potem się mu tłumaczył że muchy od niego odgania ( machając oburakiem ^^) to do końca życia nie zapomnę. :hahaha:

No i moja postać z tej kampani – mag słoneczny elf – parafrazując Churchila – chyba jeszcze nigdy w całej historii nie istniał mag, który był tak maltretowany , zjadany, połykany wypluwany, deptany, miażdżony, rozrywany, gryziony przez tak licznych :P. Zważywszy że to był pierwszy raz gdy zagrałem magiem (ale nie pierwszy raz gdy grałem) zniechęciło mnie to do grania czarodziejem na dłuższy czas i wyrobiło kilka opinii na temat magów które mam do dziś.
Żeby nie było że mam tendencyjne podejście – przypadek z poczciwym „fireball em” na jednej z sesji w tamtej kampanii (nadaje się do kategorii na niezapomniane zdarzenie :P )– startowaliśmy od piątego poziomu. Weszliśmy w jakieś podziemia i tam walczyliśmy bodajże z yuan ti. Wszystko szło nawet gładko a zaklęcia które rzucałem zadawały znośne obrażenia – jak to jednak bywa na niskich poziomach w końcu się wyczerpały i został mi tylko fireball ( nie używałem go wcześniej bo po pierwsze najpotężniejsze zaklęcie jakie miałem a lochy zapowiadały się głębsze a po drugie trochę śmiesznie tłuc fireballem w jednego góra dwa – i to raczej słabe potwory -nigdy mi się większa skupiona grupa nie nawinęła). Wreszcie gdzieś głębiej wymarzona sytuacja – co najmniej trzy albo cztery potworki skupione tak że mogę ciskać . I co?? Rzucam na obrażenia – 5k6 i wyszło tego ledwie 17 – no ale jeszcze można przeboleć bo jakby nie patrzeć to statystycznie połowa możliwego wyniku na wszystkich kostkach a na dwóch to nawet punkt więcej. Ale tu zaczyna się robić zabawnie bo; – nie dość że MG wyrzucił praktycznie wszystkim udany rzut na refleks (nie żebym był jakiś cienias – miałem co najmniej +5 lub +6 mod z int do ST czarów no ale to yuan ti a one mają zdaje się nie takie złe ro na refleks) czyli obrażenia przez pół , - to jeszcze miały one odporność na ogień 5. I tak oto ”potężnym” fireballem zadałem ledwie TRZY obrażenia :hahaha: . Chłopaki i mg pokładali się ze śmiechu przez dobre kilka minut – ja zresztą też – swoją drogą ilekroć później używałem tego zaklęcia to zdarzały im się napady głupawki i ironicznych komentarzy .
 
Awatar użytkownika
Darkmo
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 80
Rejestracja: pn sie 06, 2007 4:18 pm

pt kwie 25, 2008 5:01 pm

Milo Greenbottle - niziołek druid, który często wyrzucał 1 akurat w momencie gdy drugą ręką trzymał pochodnię przez co spłonęło pół lasu.
Seraphina - niziołczyca łotrzyk, którą notorycznie okradają inni łotrzykowie.
 
Beerver
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 32
Rejestracja: pt mar 28, 2008 7:52 pm

pt kwie 25, 2008 9:20 pm

Sagreter- szef paladynów(BN)- postać wykreowana przeze mnie na potrzeby sesji, którą obecnie prowadzę. Zapamiętany z racji nawyku wtrącania w wypowiedź sporej ilości tekstów w stylu "Żal mi każdej duszy, która ginie na marne"
Yeti-półsłoń(BG)- barbarzyńca, przerażający gwałciciel innych BG. Posiadał tylko jedno marzenie- zbudować sobie drewnianą chatkę. :razz:
 
Awatar użytkownika
Aphranteus
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 94
Rejestracja: ndz wrz 24, 2006 3:18 pm

pt kwie 25, 2008 10:03 pm

Ramsseth Thes'Atha- Myślę, że moi gracze bardzo długo mogliby się rozwodzić nad tym, jak to go nie lubią. Ale ja to zrobię bardziej obiektywnie.

Jest to pierwszy główny zły, na taką skalę, jakiego wykreowałem. Jest złożony tak jakby z dwóch osób. Pierwsza, to psychopatyczny czarodziej malaugrim-Ramsze. BG spotkali go, zaraz po brawurowej ucieczce z Faerunu, przez Plan Cieni, pomiędzy światami, na drugiej Materialnej, własnego autorstwa. Musieli uciekać, gdyż bardzo namieszali paru mocnym osobom w planach. Gdy wymęczeni-w końcu Cień nie jest placem zabaw- wylądowali na Astralnej Drugiej, powitał ich uśmiechnięty czarodziej. Był to właśnie Ramsze. Zaufali mu niemal od razu. Mimo tego, że przy jego chacie (na dryfującym kawałku kamienia) znaleźli pełne wyposażenie do destylacji agonium (Księga Plugawego Mroku), do którego podwieszona była rodzina wieśniaków, spętana czarem, najprawdopodobniej Wieczne Męki z KPM. W chacie czekał na czarodzieja skrytobójca Gitjianki, na którego Ramsze zwalił całą farsę. Oczywiście BG uwierzyli...
Wrogowie malaugrima ścigali i jego i ich. Czasem im pomagał, ale raz zdarzyło się, że zostali rozdzieleni, podczas czaru teleportacyjnego. Ramsze został przerzucony na Pierwszą. A BG zostali na Drugiej.
W tym czasie zabił ich mentora, zawarł pakt z Demonami, wysyłając wieś, którą BG ratowali raz po raz i zjednoczył się ze sługą Setha, który był jego Odbiciem na Pierwszej (zasada autorska). Splótł też kilka zagmatwanych intryg, takich jak wyniesienie na Dziesiątego Zulkira BNa, który miał od dawna na pieńku z BG. Thay z jego pomocą podbiło Rashemen i już ostrzyło sobie zęby na następne kraje, takie jak Aglarond.
Gdy wrócił z BG z powrotem na Pierwszą, wmówił im, że to ktoś inny zabił im mentora, przybił do drzwi i zostawił list. Potem powiedział, że za pomocą pewnego rytuału wykryje razem z nimi mordercę.

W ten sposób rzucił na BG "Potężniejsze obłożenie klątwą" do którego sami trzymali komponenty...Do tej pory mi to wypominają...

Reszta kampanii opierała się na ganianiu za Ramssethem i udaremnianiu jego intryg, których było trochę więcej, ale nie chcę się rozpisywać.

Gracze do tej pory jeżą się na sam dźwięk jego imienia...:)
 
Azael Yavodil
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 25
Rejestracja: pn kwie 14, 2008 11:42 am

sob kwie 26, 2008 9:53 am

Beerver pisze:
Sagreter- szef paladynów(BN)- postać wykreowana przeze mnie na potrzeby sesji, którą obecnie prowadzę. Zapamiętany z racji nawyku wtrącania w wypowiedź sporej ilości tekstów w stylu "Żal mi każdej duszy, która ginie na marne"
Yeti-półsłoń(BG)- barbarzyńca, przerażający gwałciciel innych BG. Posiadał tylko jedno marzenie- zbudować sobie drewnianą chatkę. :razz:


Sagreter był przekomiczny :) .
A Yeti to kolejna masakryczna postać tego samego gracza, który jeszcze wcześniej grał Półorkiem gwałcicielem, do tego nekrofilem, zwącym się Ash. Najstraszniejsze było to, jak dobrał się do martwego paladyna i któryś z graczy wtedy użył na owym rycerzu zwoju wskrzeszenia. Paladyn wpadł w święty szał :D .
To tak a propos nienormalnych sesji.

Poza tym, Inchantrics (Fey'ri nekromanta) , postać wykreowana przeze mnie. Najpierw grałem nim w czysto narracyjnej rozgrywce, gdzie jako jedyny ocalał w starciu z głównym bossem. Zostawił na pastwę losu umierającego towarzysza i sam przypisał sobie zasługi całej drużyny. Później zrobiłem z niego głównego złego w kampanii DnD. Stał się już wtedy potężnym liczem zagarniającym sobie cały kontynent. Ostatecznie złapał zgona, po ciężkiej przeprawie z BG. Ale kiedyś jeszcze powróci :wink: .
 
MarsnTwix
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 67
Rejestracja: wt sty 01, 2008 10:36 pm

wt kwie 29, 2008 11:29 am

Tujursultan

Skrytobójca w turbanie w moim całkowicie autorskim świecie wykonujący zlecenia GZ - kardynała walczącego z prawowitym papieżem i tłumiącego herezję inkwizycją.

Miał kilka niezwykłych zdolności, również autorskich. Potrafił rozszczepiać swój umysł na wiele mniejszych i przybierać postać gromady wron. Dzięki temu gracze częściej przełykali ślinę gdy mówiłem: "Po chwili zauważyłeś, że Waszej rozmowie przygląda się z gałęzi wrona... Jakieś zbyt mądre spojrzenie jak na ptaka, psiakrew". Kiedy napotykali stado wron niektórzy wpadali w panikę. A było kilka zasad rządzących przemianami Tujursultana, gracze jednak ich nie odkryli więc czarne ptaki zawsze stwarzały dla nich zagrożenie.

Drugą mocą były podpatrzone u księcia perskiego piaski czasu. Tujursultan mógł, jeśli jakikolwiek rzut był nieudany powtórzyć go kilka razy dziennie. Każdy następny rzut miał 50% większe szanse na krytyka.

Miał jednak wielką wadę - woda była dla niego zabójcza. Gracze odkryli to stosunkowo szybko, szczęściem nie rzucali się na niego z kubkami tylko chowali się za wodospadami , w jeziorach itp.
 
serwaaagh
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: pt lip 11, 2008 4:42 pm

pt lip 11, 2008 5:25 pm

ja kiedy pierwszy raz zdecydowalem sie zagrac w D&D stwozylem postac krasnoluda o imieniu Gorr. dozylem nim do epickiego 21 poziomu jednak zginalem przez klutnie z innym graczem z rak niedawno co ubitego trola bagiennego!!! normalnie bym pamietal o jego regeneracji ale zbagatelizowalem sprawe bo bylismy na 21 levelach i zajolem sie klutnia
MP zdenerwowany naszym postepowaniem rzucil pare razy koscmi az w kojcu zapytal sie o moje KP
i nastala cisza...
mysle sobie oco chodzi??
a on (trol) sie zregenerowal i odrosna mu leb
mistrz gry niebyl laskawy:
na moich oczach rzucil 3x20!
musialem zmazac postac...:(
ale i tak mile wspominam mojego Gorra, byl on orginalna postacia, która z migblystalnym toporem latala na latajacym dywanie i ucinala glowy na lewo i prawo:) (mialem taka fantazje;))

dróga moja postacia która utkwila mi w pamieci byl Leonardo.
a dokladnie Leonardzo23
pytacie dlaczego 23??
a no dlatego ze przez pierwsze 4 sesje co drógim moim rzótem bylo 23. mój intelekt byl równy 23, kp tez 23
to byla niesamowita postac
Wojownik10levvel/Lesny Lowca10/NowicjuszZakonuLuku3 nrazem 23 poziom jak zmienilismy postacie!!
podczas pewnej kiepskiej sesji (MG sie niewykazal) w której moja kompania(ja lowca drugi lowca ale inne przestizówki i 2 wojów) zabilismy okolo 30 smoków(czerwonych) w punkcie kulminacyjnym (jedynym momecie ktory sie wszystkim podobal i byl dobrze przedstawiony)
nadlecial nad miasto czerwony smok a na nim jazdziec, mg nieprzewidzial ze moja postac ma ponad 150 zasiengu dzieki klasie prestirzowej i dzieki dalekiemu zasiegowi (cecha broni) wypowiedzialem moja ulubiona formule "ONE CHEENS IS ONLY NEED!" i w jednym trzystrzale zdialem jezdzca
najpierw ognista strzala, potem lodowa krytycznie a na koncu moja pamiotkowa strzala z diametowym grotem któta zrobilem sam z diametowego wisiorka ktorego dostalem od mojej sesjowej ukochanej:)
to byla moja najlepsza chwila w d&D

ktoregos dnia stwierdzilismy ze robimy druzyne ponad rasowców, niepamietam jakie rasy wybrali moi przyjaciele ale ja zagralem faei'ri
pólelfem póldemonem oskrzydlonym zaklinaczem z glewnia i malym krucyfiksem w dloni:P
niebyla to ciekawa postac ale na ktorejs sesji jak juz bylismy na 4 poziomach przezylem swój pierwszy pojedynek magów...
ale nieuzylem zadnego zaklecia ofensywnego:D
opowiem dokladnie:
MG z usmieszkiem na ustach powiedziam nam o zamknietych drzwiach, niemoglismy ich otworzyc a mi sie przypomnialo o umiejetnosci, która posiadala moja postac, nazucilem na siebie kilka buffów kocia gracja i bycza sila wielokrotnie, do tego prawdziwe uderzenie(+20 do testow ataku)
uzywajac cienistego kroku przeszedlem przez sciane i wyszedlem w durzym pomieszczeniu o wysokim suficie na scianie ukazal sie balkon a pod nim drzwi. za tymi drzwiami byl sobie golem. otwozylem droge moim przyjaciolom a sam z ciekawosci zajolem sie wysokim balkonem nagle z zaskoczenia zanim dolecialem do niego wyszedl z niego brodaty czarodziej zaczol lewitowac w moja strone wyzwalem go na pojedynek w powietrzu na sirodku duzej sali podnami byla podloga a na niej mozaika w ksztalcie petagramu.
zaczelismy walke on do mnie podlecial na niewielka odleglosc, dostalem magicznymi pociskami, zachybotalem sie w powietrzu ale wytrzymalem, w mojej turze nie atakowalem tylko uzylem zwoju kuli ognia z opuznionym zaplonem(na ogien bylem calkowicie odporny:))i rzucilem na niego jakas obelge on znowu uzyl swoich czarów, mnie zostalo 2HP! ale nie peklem z okrzykiem zucilem w niego moja glewia! dostal niemilosiernie i zacza spadac na ziemie, stracil swa ture na stabilizacje w powietrzu a ja w tym czasie do niego podlecialem i krzyknalem BURN!!! HERETIC!! poszedlem z nim w zwarcie i uruchomilem ognista kule ktora plonela przez 3 tury!
maga trzymalem w powietrzu patrzac mu sie w oczy z bliska on biedny mial zlamane morale i niemogl mi sie wyrwac kiedy minela nastepna tura wsadzilem mu palce w oczy....
i zgina...
jego cialo spadlo wprost w cetrum petagramu a ja wyladowalem nad nim patrzac sie na moich przyjaciól, ktorzy w tym samym czasie pokonali golema
to byla moja najlepsza walka......
Ostatnio zmieniony pt lip 11, 2008 7:24 pm przez serwaaagh, łącznie zmieniany 2 razy.
 
serwaaagh
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: pt lip 11, 2008 4:42 pm

pt lip 11, 2008 5:54 pm

ktoregos dnia, na wycieczce gralismy w D&D, stworzylismy druzyne ktora byla tak niedobrana ze powinnismy siebie na wzajem powyrzynac ale ustawilismy ze przysposobienie naszych postaci do zycia nie bedzie ciekawe.....
motto przewodnie tej druzyny to
"marnosc nad marnosciami i wszystko marnosc"
squad: ja-mnich, ktorego wylano w klasztoru za naduzywanie alkoholu, krasnolud ktory zostal oskarzony ok radziez, i paladyn którego przylapano na gwalcie nad mnloda elfica (tak naprawde sama sie mu oddala ale rodzice twierdzili inaczej)
znalismy sie od dziecka, wychowalismy sie w jednym miescie
pewnego dnia zbiegiem okolicznosci nasze losy zostaly polaczone na dobre za sprawa wspulnego wygnania z miasta niepamietam juz w jaki sposub, odkrylismy w lesie jakis kult, swiatynie, ktora postanowilismy odwiedzic, po dluzszej podruzy po mrocznych zakatkach spodkalismy kobiete lotrzyce, ktora prowadzila nas niby do skarbu, miala mape a my jej uwierzylismy, jednak okazako sie ze zaprowadzila nas do 3 magow, ktorzy zostali okradzeni przes burmistrza. szykowali oni na nim zemste i wychodowali purpurowego robala :shock: sprawy potoczyly sie tak ze ich okradlismy, potem wypuscili purkurowego robala ktory spustoszyl miasto my zaraz jak napchalismy sakwy zlotem i zwojami zostalismy przylapani przez magow... zabilismy ich :).
poszlismy do miasta i zastalismy ruiny, ocalala tylko byla wierza magow ktora okupowal robal zawijajac sie do okola niego....
stwierdzilismy ze niemamy szans a wierza wydawala sie wytrzymala az nagle uslyszelismy wolania o pomoc z zewnatrz i weszlismy cudem do srodka...
okazalo sie ze wewnatrz ukryla sie wiekrzosc ludnosci miasta no i burmistrz....
zasiedlismy do stolu, za oknem bylo widas cielsko robala wijacego sie wokól wierzy ludzie byli w panice... a my za uwolnienie ich z niebezpieczenstwa zarzodalismy istnie bajoskich sum a na dodatek zaoferowalismy odnalezienie i zabice poniekad niezyjacych juz magow :)
ja podszedlem do okna poglaskalem robala po brzuchu a on zaryczal przerazliwie, cala ludnosc wpadla w panike!
moi przyjaciele zaczeli zadawac mu obrarzenia weszlo tylko pare krytyków (tylko one cos mu robily bo w koncu mielismy tylko 3 poziomy!)
robal mial pnad 150PW!!
wydawalo by sie ze jestesmy w czarnej d**** ale za 10 zutem weszla mi natychmiastowa smierc :)
krzynolem GINNN FRANC*****!!! poczym 3x20 i zgina
te slowa staly sie moim okrzykiem bojowym,
DO TEJ PORY NIEPOTRAFIE SOBIE WYOBRAZIC JAK JEDNYM HITEM ZABILEM PURPUROWAGO ROBALA!!!
to byly nasze jedne z najbogatrzych postaci, które na 3levelach mialy wiecej forsy niz niektóre 15/20 poziomowe postacie...
niestety nastepnego dnia juz nieumielismy grac tymi postaciamy i zostawilismy ich historie....
Ostatnio zmieniony pt lip 11, 2008 7:33 pm przez serwaaagh, łącznie zmieniany 1 raz.
 
grlt
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 26
Rejestracja: pn sty 07, 2008 12:53 pm

pt lip 11, 2008 6:55 pm

Drogi serwaaagh, sugeruje edycje postów i usunięcie wulgaryzmów i poprawienie ortografii. Proszę. Oczy mnie bolą jak to czytam.
ps. wiem ze to jednolinijkowy OT i nie powinienem go pisać, ale jak zobaczylem "pul elfem" i "muzgi" to nie wytrzymalem, prosze o lagodny wymiar kary :oops:
 
serwaaagh
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: pt lip 11, 2008 4:42 pm

pt lip 11, 2008 7:03 pm

niestety jazeli chodzi Ci o polskie litery, to sa mi niedostepne ze wzgledu na kraj w którym obecnie jestem, mianowicie anglia, i na moim kompie niema polskiego slownika
sorry...
jak wróce do polski to poprawie a ortografie to co umiem poprawie teraz, obiecuje, a jezeli chodzi o wulgaryzmy to usune teraz:)
 
bauaser-kun
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 57
Rejestracja: wt mar 06, 2007 3:55 pm

pt lip 11, 2008 8:17 pm

purpurowy robal... epickie levele... to przywraca wspomnienia. Mianowicie każdy z moich początkujących graczy (tzn. każdy nowy) dostaje czterosesyjny okres ochronny w czasie którego ma nawet do dyspozycji darmowe cudy np. wskrzeszenie, o ile są one dość logiczne (bo inaczej by szarżowali na głupoty) no i kiedyś taki początkujący gracz (i reszta teamu) barbar (13LV dołączył w środku kampanii) spotkał czarciego robala (SW 28 reszta graczy rozpoczęła taktyczny odwrót w stylu panicznym, ich poprzednie epickie postacie padły przy ostatnim czarcim robalu). A on stoi i myśli wiać czy nie wiać? No to wszyscy w tym MG mu mówią że to ma SW 28. A on nic. Toi mu mówimy, że to znaczy, że jest groźny dla czterech postaci na 28 LV. A on: "A co tam, cudem najwyżej mnie wskrzeszą w świątyni." No i pierwszy test trafienia w robala 20, przejście krytyka 20, szansa na natychmiastowy zgon 20, potwierdzenie natychmiastowego zgonu 20. Robal padł. A i rzut obronny przeciw wciągnięciu do portalu przenoszącego w inny wymiar (nie pamiętam jaki, dawno nie sprawdzałem epickich bestii) 20. Fart jak cholera, ale na nastepnej sesji miał odwrotność, i nie przeżył starcia z goblinem zwiadowcą (łotr 3lv). Inicjatywa 1 Trafienie 1, szansa wypuszczenia własnej broni (test zręczności) 1. No i rzut obronny przeciw wybuchowi (goblin miał silny materiał wybuchowy na wypadek gdyby go złapali) 1.

Potem uzgodniliśmy, że epickie levele są zbyt przepakowane i nie będziemy nigdy nimi grali. To samo tyczyło się kilku prestiżówek. Ostatecznie i tak zdarzają się nam epickie levele, po prostu uzgodniliśmy ograniczenia, przy których postacie nie są tak przepakowane (głównie w zakresie dostępności i działania atutów)
 
serwaaagh
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: pt lip 11, 2008 4:42 pm

pt lip 11, 2008 9:06 pm

masz racje
epickie postacie sa przepakowane
ale jezeli mg wykarze inicjatywe i ma duzo podreczniów moze stworzyc "epickie potwory"
naprzyklad ja stworzylem goblina mistycznego lucznika level 20!
wiem ze mistycznym lucznnikiem moze zostac tylko elf, ale 4 epickie postacie na ponad dwudziestym levelu razem ze swoim dokoksanym ekwipunkiem maja SW ponad 40 a takie Sw maja postacie z panteonów, a przeciesz zeby czasy awatarów niezdazaja sie od tak to nieda sie z nimi walczyc...
wiec trzeba kombinowac:)
a kiedy ktos na 25 levelu widzi goblina to sie smieje, a kiedy w zwolnionym tempie widzi dziwna aure, która powstaje kiedy goblin celuje do postaci z luku, a pochwili MG kaze zucac na wole..... to gracz jeka i peka
a druzyna niewie co sie dzieje i ma watpliwosci, po chwili gracz niezyja a MG jest z siebie dumny, ze druzyna zlapala sie na jego haczyk i zaplacila za to zyciem jednego z kompanów....
 
serwaaagh
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: pt lip 11, 2008 4:42 pm

pt lip 11, 2008 9:11 pm

jako ciekawostke chcialbym powiedziedziec ze wtym roku niezdalem do nastepnej klasy przez d&d, gralem i gralem a doszkoly chodzilem tylko wtedy
tylko wtedy gdy nikt niechcial prowadzic. wogule to z mojej 5 osobowej druzyny zdaly 4 osoby<lol>
 
Awatar użytkownika
Szarlih
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 906
Rejestracja: ndz maja 11, 2008 3:04 pm

pt lip 11, 2008 11:04 pm

serwaaagh pisze:
jako ciekawostke chcialbym powiedziedziec ze wtym roku niezdalem do nastepnej klasy przez d&d, gralem i gralem a doszkoly chodzilem tylko wtedy
tylko wtedy gdy nikt niechcial prowadzic. wogule to z mojej 5 osobowej druzyny zdaly 4 osoby<lol>


Ojej. A czy... Em... Pamiętasz prawdziwe imię, albo że nie da się ciebie wskresić?

NIzapmniany - Janus "Przydatny"!
MIał wiewle popisów, dzięki którym zasłużył na tem przydomek. Nadał go sobie sam, słowami - "możecie się śmiać ale jestm przydatny". Jego popisowy numer:

Walka w twierdzy z katapulatmi i balistami na murach.
GZ traktuje paladyna byczą szarża mając nadzieję wypchnąć go za mury. Poewrsze 1,5 metra wygrał GZ, ale potem paladyn go zatrzymał. W efekcie paladyn został wrzucony w łyżkę starej, zaciętej katapulty.
W tej samej rundzie przydatny zmanifestował tupnięcie. Odpalając katapultę. Paladyn poleeeeciał.

Inny popis: Przydatny przez całą walkę kombinuje coś z komórką, i nagle dowiaduje się: Twoja kolaj Janusz. NIczym obudzony ze snu patrzy na pole walki, pokazuje pierwszą z brzegu zwykle niewykorzystywaną dla BG figurkę i mówi "większe ogłuszenie na tego". To byłem ja. Krasnolud z małym poczuciem humoru, a dużym honoru. Całą drużyna się cieszyła że mamy pretekst żeby go zabić.

Psioniczny pojedynek przydatnego z rzadkim okazem PN ithilida. Janusz zabił wyntaurzenie, a następnie, jako że był przyspieszony... "Walę jeszcze masowe ogłuszenie w tych tutaj". Tak, to była reszta drużyny.

Ależ ten sam gracz grał jeszcze kapłąnem egzorcystą! I tak:

"Wale krzywdę w tego wampira"
"Weź przestań nic nie mogę zrobić kapłan jest słaby. Bije buzdyganem. Co... a, czary."
Kolegę opętała zjawa. Wszyscy patrzą na Janusa wyczekująco. "Janusz jego zjawa opętała." "A to luz ja ją załatwie." (gracze ulga) "Krzywda w niego"
 
serwaaagh
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: pt lip 11, 2008 4:42 pm

pt lip 11, 2008 11:33 pm

holera! tam mialo byc "niezdaly 4 osoby"
 
Awatar użytkownika
OneMoreGodDamnElf
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 323
Rejestracja: wt lis 06, 2007 2:50 pm

sob lip 12, 2008 1:18 am

Naprawdę nie rozumiem co za problem zainstalować odpowiedni język, no chyba, że pisze się z kawiarenki internetowej. Ogólnie widzę, że... a nieważne.
Przypomniał mi się teraz pewien zaklinacz któremu druid mógłby pozazdrościć neutralności. Dosłownie miał wszysto gdzieś, na niczym mu nie zależało (miał 20 poziom) i niczym się nie przejmował. Nie respektował żadnedj władzy ani autorytetów. Prawdziwy wolny strzelec.

P.s
Czy to tylko u mnie czy wasza strona zaczęła jakby wolniej chodzić?
 
Awatar użytkownika
Khemlish Val'Drach
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1055
Rejestracja: czw gru 01, 2005 6:00 pm

sob lip 12, 2008 10:46 am

Opisze cztery postaci które zapadły mi w pamięć. Dwie kumpla i dwie swoje.
Pierwszy na wokande idzie Amramil. Półelf bard (póżniej smoczy potomek). Zawsze gdy chciał dopiąc swego robił coś nie konwencjonalnego i zawsze kończyło się to dla niego źle. Jak Drowy zaczęły zdobywać nad nimi przewage w walce w jednej kopalni to wycofując sie wypalił z naraz 12 zdobytych różdzek kuli ognia. Coż. Skarby podobnie jak drowy wyparowały. te które nie wyparowały zostały przy gniecione zawałem. Zaś Amramil już nie jestem czy najpierw zawbił go podmuch ognia, który stworzył czy zawał. Kolega doniosł jakiś jego kawałek by wskrzesić zaś te różdzki, które przetrwały eksplozje posłużyły jako zapłata za wkrzeszenie. Innym razem by napewno zaciągnąć córke karczmarza do łóżka użył eliksiru miłości i swych zdolności oratorskich wygłaszając piękny poemat (swym zapitym głosem). Oprócz córki karczmarza poderwał wszystko co było płci żeńskiej w promieniu 500 metrów. Na jego szczęście nim uciekł do klatki dla zespołu uszkodzeniu uległy tylko jego koszyla i kurtka, gdy tłum zauroczonych kobiet chciał go dorwać by mieć dla siebie. :D Siedział w tej klatce aż eleksir nie przestanie działać.

Druga postać to Pharaun. Drow wojownik. Socjopata, menda, psychol i zboczeniec jakich mało. Uosobienie charakteru CZ. O to kilka przykładów jego wybryków. Obraził pewną kobiete za co ta zdzieliła go z liścia w twarz. On odpowiedział ty samym, tylko że z pieści zakutej w pancerną, zaklęcą, przekłetą, spijającą życie z swych ofiar rękawice. Kiedy indziej przy całym orszaku zabił wysoką Kapłanke Lolth tylko i wyłacznie dlatego że powiedziała "won z drogi żałosny mężczyzno". Kiedy w pewnych podziemiach natkną sie na małą dziewczynke gestami i słowami dawał jej do zrozumienia że przespałby się z nią jednej z pobliskich nisz grobowych. Kiedy dziewczynka uśmiechneła się pokazując kilka rzędów ostrych jak szpikulce kłów nie zrażony kontynułował próbę flirtu. O zabijaniu każdego kto mu lekko nastąpił mu na odcisk nie wspomne.

Teraz Zaknefein. Mnich półdrow. Postać jest warta pamietania ze względu na pecha jakiego mialem grając nim. Procent "1" w rzutach na wszelkie testy był tak wysoki to cud że przeżył tak długo to ile nim grałem. Oczywiscie czasami te "1" zwracały się w krytycznych chwilach ładnymi "20", ale to było rzadko. Moge go śmiało nazwać Zaknefein Pechowiec.

Na koniec postać od której mam nika. Khemlish "Szklana Tarcza" Val'Drach. Drow Kapłan Eilistraee. Zasady tej postsaci i to w jak niezmienny sposób się ich trzymała sprawiały, że Drizzt wyglądał przy nim jak zwykły zły i okrutny przestawiciel drowiej rasy. Jedna z zasad mówiła: nie zabije już nigdy żadnego elfa, półelfa, krasnoluda, gnoma, niziołka czy człowieka. Walczą takimi przeciwnikami nigdy nie stara sie ich zabić. Jeśli zada zbyt poważne obrażenia stara sie ustabilizować rannego. Złamał te zasade 2 razy w życiu. Raz gdy walczył z pewnym ludzkim złym druidem, który zagrażał pewnej wiosce. Drugi raz, gdy wraz z towarzyszami próbowali uwolnić z rąk banitów porwane osoby musiał ratować towarzysza i nie ustabilizował trzech banitów z którymi walczył. Jednak gdy spotykał złe okrótne potwory to fundował im Tantalskie męki.
 
Awatar użytkownika
Matheous
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 91
Rejestracja: śr lip 11, 2007 6:23 pm

sob lip 12, 2008 6:37 pm

@Khemlish - wyobraziłem sobie tego ostatniego drowa, jak tańczy przed wygłodniałymi wrogami z talerzem pysznego jedzenia, trzymając ów talerz poza ich zasięgiem... ;)

@serwaaagh - stary, masz się czym chwalić. Brawo, nie zdałeś. Do drugiej podstawówki, I presume? Enyłejs, bycie w Anglii, jakkolwiek jest głupią wymówką, i tak Cię nie zwalnia od rozróżniania 'ch' i 'h'. Zresztą, od rozróżniania pozostałych polskich znaków też. Ale, jeśli łudzisz się, że jest inaczej...

@topic - niezapomniane? Hm, z ciekawszych rzeczy - gdy MG chciał pokarać zbyt 'poczynającego sobie' gracza, to wrzucił mu spotkanie w uliczce z jakimś gigantoczymś(w sumie nigdy nie dowiedzieliśmy się, co to, kurka, było :D), które jednym ciosem zadawało dobre dziesiąt obrażeń i przed każdym ciosem strzelało tekstem w stylu 'Czy już dosyć, istoto postury nikczemnej?'. Było ciekawie -.^ Poza tym kupcy w Waterdeep, z których każdy, co do jednego, sukinkot, szuja, kutwa, oszust i irytujący gnomi pokurcz(nie żartuję) - roleplayowanie zakupów oraz własnych prób szwindli(z kupnem słowa rozkazu do statuetki wierzchowca kompana włącznie) było wręcz wyczerpujące psychicznie ;)
 
Awatar użytkownika
Khemlish Val'Drach
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1055
Rejestracja: czw gru 01, 2005 6:00 pm

ndz lip 13, 2008 12:20 pm

Właściwie to oco ci chodzi Matheous?
 
Awatar użytkownika
Ardavel
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 341
Rejestracja: czw kwie 03, 2008 3:26 pm

ndz lip 13, 2008 12:33 pm

Khemlish Val'Drach pisze:
Właściwie to oco ci chodzi Matheous?
O tantalskie męki przecież :P Chyba wiesz, co one oznaczają, skoro o nich napisałeś.
 
Nukereal

pt lip 25, 2008 12:47 pm

Ja ostatnim gram ciekawą postacią. Nazwałem go Sarcasso D'Alessio. Jest on Aasimar'em o wyglądzie Ichimaru Gin z Bleach'a (tez z mojego avatarka) z blond włosami i bladą skórą. Tylko że po swym rodowodzie nic nie odziedziczył- żadnych ukierunkowań do dobra... za to uwielbia wszelkiego rodzaju kłamstwa i rozmowy, dla niego to świetna zabawa. Wizerunek Aasimara pomaga mu w różnych machinacjach, najczęściej udaje paladyna.
W istocie to wojownik służący swemu panu... nie paladyn a wyznawca Cyrica, a działa nie bardziej jako służący, a ktoś będący jego materialnym odbiciem- prócz tego że często łże dla samej idei (Wjk/Łtr). Pozuje na ogół na radosnego, uprzejmego lecz zgryźliwego poprzez głupotę błazna... świetny image dla cynicznego mordercy. Zabija bez większych wyrzutów sumienia. Oczywiście przez długi czas drużyna by nie wiedziała jaki jest naprawdę gdyby nie konieczność głębszej współpracy... szkoda. Lubię go za to że jest bardziej Diabelstwem w skórze Aasimara. Zapada w pamięć :D .
 
Awatar użytkownika
Kalion
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: pt maja 25, 2007 9:37 pm

pn sie 25, 2008 11:41 pm

To ja przedstawię swoje postacie:
1. Xan Reifel- młody mag, na początku scenariusza nie pamiętał kim jest, jak się później okazało był naznaczony klątwą która ciążyła na jego rodzie już od dwóch pokoleń po dziadku, który podpisał cyrograf z samym Asmodeuszem. [kiedyś może opiszę tu dalszy ciąg jego historii:P]
2. Artagon Błękitny- Stary Mag, planarny podróżnik, harfiarz. Po 30 latach powrócił na Toril aby przywrócić równowagę, którą zaburzył Xan.

[te dwie postacie są związane z scenariuszem który obecnie gram, ich losy nie są jeszcze do końca znane:P]
 
Awatar użytkownika
Crinus
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 10
Rejestracja: ndz sie 26, 2007 6:39 pm

wt sie 26, 2008 1:39 am

hehe... Stare czasy..
Znajomy gral Pol orkiem wojownikiem o imieniu Ughruk. Inni gracze wyzywali go od cheaterow, bo 99% jego rzutow na k20 = 20... On nie mowil, on nie myslal... tylko machal mieczem ;p

Rexona - 900letnia drowia kaplanka znajomego...
Pamietam ja do dzis z dwoch powodow:
1- gdy podczas podrozy gracze zostali zaatakowani przez bande ogrow, ta kaplanka wyskoczyla przed cala druzyne i zaoferowala ogrom swoje cialo, byle tylko jej nie bily... gracze bez trudu poradzili sobie z ogrami... a ona zostala zgwalcona przez 3 ogry xD
2- pewnej nocy gdy kumpel grajacy Ughrukiem sie nudzil, pobudzil pozostalych graczy (stal na warcie) i w czworke zgwalcili, torturowali, molestowali, gnebili i zabili Rexone... nad ranem zostala z niej bezksztaltna bryla miesa i kosci ;p

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości