Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Shai
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11
Rejestracja: czw kwie 01, 2004 10:42 pm

sob lip 22, 2006 6:47 pm

Wczoraj obejrzałem sobie ten filmik... i poczułem, że ktoś sobie ze mnie jaja robi. No kto to widział tak świetne widowisko bezczelnie w połowie ucinać :]

Film jest zdecydowanie wart wydanych pieniędzy i spędzonego czasu. Moje serce miłośnika 7th Sea raduje się widzac kolejny świetny film o piratach.

Zdecydowanie bardziej mroczny klimat i ciekawa ewolucja postaci, zwłaszcza Jacka. Właściwie ewolucja to złe słowo w tym przypadku raczej rozwianie pewnych wątpliwości co do motywacji i charakterów.
Wszechobecne są rzecz jasna efekty specjalne ale według mnie nie zabiły one pirackiego klimatu filmu.

A jedna z ostatnich scen filmu nakazuje zrewidować stare powiedzenie. Okazuje się, że nie tylko prawdziwi bohaterowie nigdy nie umierają... ale reszta niech pozostanie milczeniem
 
Awatar użytkownika
Finn
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 478
Rejestracja: sob cze 28, 2003 10:08 pm

ndz lip 23, 2006 3:28 pm

A ja jestem bardzo rozczarowany. Zniknął gdzieś humor i lekkość pierwszej częsci, bohaterowie zmagają się ze zbyt poważnymi dylematami jak na swashbuckling (który z resztą gryzie się moim zdaniem z mrockiem), fabuła jakaś taka jakby trochę pretekstowa, nawet Jack nie bawi już tak jak kiedyś. I przegięli IMO z elementami nadprzyrodzonymi, załoga Latającego Holendra to o wiele cięższy kaliber niż marynarze z Czarnej Perły, szczególnie w połączeniu z Krakenem.

To już nie jest wesołe, odprężające kino rozrywkowe, z którego bije radość, entuzjazm i optymizm. A takie właśnie powinny być filmy o piratach. Pozbawianie ich tych cech odbiera im to, co w nich najfajniejsze.

Za czas jakiś będę musiał obejrzeć ten film jeszcze raz, jak już przejdzie mi złość. To samo miałem z "Reise, reise" Rammsteina - po pierwszym odsłuchu o mało nie połamałem płyty, a teraz nawet mi się podoba ;-)
 
Awatar użytkownika
Saise
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 510
Rejestracja: ndz lip 04, 2004 11:34 am

ndz lip 23, 2006 3:37 pm

Wszystko leży w podejściu do filmu - ludzie którzy szli na film w nadzieji "Niech będzie jak część pierwsza, lekka i wesoła piracianka" na pewno nie dostali tego, czego oczekiwali. Ale to nie oznacza że film jest zły! Jest zupełmnie inny! Latający Holender, Kraken i Załoga to Mrock i Zuo w czystej postaci ;) (oczywiście jak na Piracianke) a designerowi który zaprojektował Latającego Holendra już zazdroszcze. Film jest cięższy, bo poznajemy dokładniej Jacka i jego czyny, musi tym razem zmierzyć się o w walce o własne życie... Takoż samo pozostali bohaterowie.
 
Awatar użytkownika
Finn
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 478
Rejestracja: sob cze 28, 2003 10:08 pm

ndz lip 23, 2006 6:45 pm

Saise... Jak byś zareagował, gdyby kolejna część Zabójczej broni okazała się horrorem z potworami rodem z Mitów Cthulhu? A Riggs próbowałby nakarmić Cthoniana Murtaugh'em?
 
Awatar użytkownika
rincewind bpm
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1931
Rejestracja: pn wrz 27, 2004 5:24 pm

ndz lip 23, 2006 8:24 pm

Minimalne spoilery.


Ja wyszedłem z kina niemal zataczając się, niegorzej od Jacka. Film mnie dosłownie powalił. Jedynka również bardzo mi się podobała, ale dwójkę wpisuję na listę moich ulubionych filmów.

Co zmieniło się na plus? Konwencja, bardziej mroczna, bardziej oddająca IMO klimat piratów, czyli po prostu morskich morderców. Oddaje też klimat morza, strachu, ogromnej siły, której nie da się pokonać (IMO kraken jest właśnie personifikacją brutalnej siły oceanu), sama fabuła jest dużo bardziej nieprzewidywalna szczególnie z uwagi na "pogłębienie" psychiki postaci, wtedy były bardzo archeotypiczne, wiadomo było co zrobią, tutaj pozostawało to zagadką- komodor (miodny), Elka, Jack, a może nawet Kapitan Cthulhu byli postaciami mniej lub bardziej "szarymi", ciekawszymi, a co odróżniało od wielu filmów, że nie nastąpiło "nawrócenie". Samo zakończenie wgniotło mnie w fotel. Czy żart się pogorszył? Flip i Flap byli bardzo zabawni, Jack śmieszył, może nie bardzo ambitnie, ale IMO skutecznie, a scena gdy Elizabeth stara się zakończyć potrójny pojedynek jest zabójcza.

No i Tortuga. Scena w tym porcie to jeden z kawałków, które mnie szczególnie przyprawiają o obłąkańczy śmiech. Jack szukający odpowiedniego kapelusza wśród dzikiej bijatyki... Ach!

Mamy też mnóstwo świetnych motywów, które, miejmy nadzieje, pojawią się w trzeciej części.


Edit: ok, zmniejszam czcionkę i zamieszczam ostrzeżenie o spoilerach, choć akurat ta scena o której pisał Filio nie ma dla fabuły najmniejszego znaczenia, i po przeczytaniu mojego posta dowiesz się o fabule mniej niż ze statystycznej recenzji.
Ostatnio zmieniony ndz lip 23, 2006 8:40 pm przez rincewind bpm, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Filio

ndz lip 23, 2006 8:34 pm

rincewind bpm pisze:
Jack szukający odpowiedniego kapelusza wśród dzikiej bijatyki... Ach!

Nie spoileruj tak... :(
 
Awatar użytkownika
Seji
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 7523
Rejestracja: czw mar 20, 2003 1:43 am

ndz lip 23, 2006 8:41 pm

OZNACZAC SPOILERY!!!!!!!!!!!!! - instrukcja w regulaminie.

Post spadnie za 24h.
 
Surt
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 1
Rejestracja: wt paź 11, 2005 4:52 pm

ndz lip 23, 2006 9:45 pm

Do zalet filmu należy dodać muzykę, która doskonale oddaje sytuację na ekranie. Dobrze, że pojawił się ponownie motyw z jedynki.

Tylko co ma Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska do Karaibów?

A tak w ogóle to czekam z niecierpliwością na część trzecią.
Ostatnio zmieniony pn lip 24, 2006 8:20 am przez Surt, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
M.S.
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3035
Rejestracja: sob gru 24, 2005 7:42 pm

ndz lip 23, 2006 9:58 pm

Surt pisze:
Tylko co ma Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska do Karaibów???



Nic. Z raliami historycznymi ten film nie ma nic wspólnego. Najbardziej się uśmiałem, gdy zobaczyłem przepiękną mapę świata z zaznaczonymi dopływami Nilu. :razz:
Ostatnio zmieniony ndz lip 23, 2006 11:33 pm przez M.S., łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
lamberciak
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 67
Rejestracja: ndz wrz 28, 2003 6:46 pm

ndz lip 23, 2006 11:15 pm

Być może konwencja jest o ton mroczniejsza, a rys psychologiczny bohaterów odrobinę głębszy, ale to wciąż Bezpretensjonalna Rozrywka Wakacyjna Pełną Gębą.

Boli mnie natomiast, i to boli straszliwie, że o ile część pierwsza podlegała klasycznemu schematowi wstęp-rozwinięcie-zakończenie, to dwójka pod względem formalnym leży kompletnie; stanowi bardziej odcinek miniserialu, niż pełnometrażowy film (EDIT: albo pierwszą sesja wielosesyjnej przygody). Żal mam o tyle, że nigdzie nie spotkałem się z informacją, jakoby część trzecia miała stanowić brakującą połówkę drugiej, a jedynie z infem, że obie z tych części kręcono jednocześnie.
 
Awatar użytkownika
M.S.
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3035
Rejestracja: sob gru 24, 2005 7:42 pm

ndz lip 23, 2006 11:40 pm

lamberciak - a czego Ci brakowało? Napisów na plakatach, typu: Akcja tego filmu kończy się na w czasie trzeciej części? :D

To, że Klątwa Czarnej perły stanowi zamknięty schemat, jest spowodowane tym, że twórcy filmu wcale nie spodziewali się takiego sukcesu ich dzieła. Jeżeli jednak filmy nie różnią się tytułami, a jedynie stawia się przy nich kolejne pałeczki, to można się spodziewać, że stanowią jeden cykl. Tak zazwyczaj bywa. ;)
 
Awatar użytkownika
lamberciak
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 67
Rejestracja: ndz wrz 28, 2003 6:46 pm

pn lip 24, 2006 12:47 am

Sure, dokładnie tego się spodziewałem.

Wierz mi, naprawdę niewiele jest cyklów filmowych, w których twórcy tak bezczelnie poczynają sobie z budowaniem fabuły. Nawet durnowate (bez urazy, fani mutantów) X-meny oparte są na klasycznym scenariuszowym schemacie. Bo rozrywka rozrywką, ale naprawdę miło jest obejrzeć w kinie Film, a nie kolejne odcinki miniserialu - dlatego m.in. lubię chodzić do kina.

Oczywiście, twórcy mogli nie przewidzieć sukcesu "Klątwy Czarnej Perły", ale udało im się zakończono część I niezwykle zręcznie, zamykając większość wątków, a zarazem zostawiając prostą, jasną ścieżkę do kontynuacji. W dwójce za to bez ogródek - że znów przyrównam Piratów do przygody RPG - mówią widzom: koniec sesji, ciąg dalszy za rok; expa nie dostajecie. Są gracze, którzy nie lubią expa? ;)
 
giovanni
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 54
Rejestracja: wt kwie 19, 2005 12:39 pm

pn lip 24, 2006 12:28 pm

Hm. By było ciekawiej zadam jedno pytanie. Czym różni się wg. Was "Skrzynka umarlaka" od "Klątwy Czarnej Perły" ?
W cz. I są zombi i statek widmo. W cz.II potwory i Latający Holender. W cz. I podstawą jest Depp, w cz. II podstawą jest Depp.
Fabuł jest baaaadzo podobna. Ot historia fantastyczna w świecie piratów.

Poruszone wcześniej elementy rózniące obie części to:
- bardziej "ciężki" klimat II. Przykład proszę, bo nie czuję tej wagi.
W czym statek którego załogi nie można zabić, jest grożniejszy od potworów których też zabić nie można.
Los Czarnej Perły z cz. I jest równie tragiczny jak los załogi Latajacego Holendra z cz. II.

- pełniejszy rys psychologiczny bohaterów. Zgaduje, że chodzi o relacje Panny K. z Deppe'm. Tylko akurat tu twórcy filmu zrobili to bardzo nieprzekonywujaco. Brak konsekwencji. Ten "rys psychologiczny" moim zdaniem służył w filmie tylko i wyłącznie stworzeniu paru ładnych obrazków. Obrazków. Nie budowaniu relacji między bohaterami. Kojarzy mi sie to z RPG, gdy mistrz gry na sesji kombiunuje jak doprowadzić do wymarzonej sceny. Tak to wyszło i tu. Moim zdaniem najpierw wymyślono sceny a później dopasowano akcję tak by do tego doprowadzić. I dlatego nie czuję tego "rysu psychologicznego".

I tak dochodzę do wniosku, że jedyne czym różni się cz.II od cz. I to otwarta formuła. W sumie to nie ma zakończenia. Tylko i wyłącznie to.

Oczywiście dla mnie. Pewnie można znaleść mocniejsze akcenty w cz. II. Ale są to incydentalne przypadki które nie powodują że film ma być "cięższy" czy "inny" od cz. I. :papieros:
 
Awatar użytkownika
Repek
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 8702
Rejestracja: śr mar 24, 2004 4:41 pm

pn lip 24, 2006 1:43 pm

Czym się różnią? To dwie różne konwencje filmowe [choć gatunek w zasadzie ten sam]. Z pozoru to ta sama konwencja, ale różnice są dość istotne. Jedynka to był pastisz, w dwójce z tego pastiszu zostawiono część estetyki, a resztę zrobiono już na dość poważnie. Nie chodzi już tylko i wyłącznie o zabawę formą, lecz także o samą treść opowieści.

Fabuła w ogóle nie jest podobna. W jedynce od początku do końca było wiadomo, co się wydarzy i jak się skończy. Teraz oczywiście również jest w miarę oczywiste, jaki będzie finał historii, ale jego realizacja nie jest już tak mocno skonwencjonalizowana. Postawienie na nadrzędną rolę bohaterów sprawia, że to od ich poprowadzenia wiele zależy. Jeśli którykolwiek wyłamie się z utartego schematu, możemy zostać zaskoczeni kolejną woltą w nieoczekiwanym kierunku.


SPOILER!!!

Nie spodziewam się tego jednak. Myślę, że twórcy robili tą część trochę ze świadomością, jak takie "Dwójki" powinno się robić. Przecież to powtórka niemalże z SW. Tam zamrozili Solo, tu pożarło Jacka. Aż wali po oczach, że to ten sam pomysł. Dwójka Lotra też była mroczniejsza, Matrix II kończył się lekkim niepokojem. Ot, taka złota zasada robienia środkowych odcinków cyklu... W trójce pewnie zakończy się to wszystko szczęśliwie, choć byłbym zachwycony, gdyby odważono się na całkowite złamanie konwencji. Moje marzenie to Elizabeth, która ostatecznie odrzuca swój gorset i zostaje piratką. :)

Pozdrówka
 
giovanni
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 54
Rejestracja: wt kwie 19, 2005 12:39 pm

pn lip 24, 2006 2:23 pm

repek. sorki ale dalej nie dałeś jednego konkretnego przykładu który pozwolił by mi zauważyć różnicę. Który fragment cz. II zrobiono dość poważnie? czego tam się można wystraszyć? Mroczna jest drużyna Latajacego Holendra. Tak. A Czarnej Perły z cz. I nie? No też ale napiszesz że inaczej. No jedna scena gdzie leci krew. No przypomnij mi jedną sceną z krwią? Tak drużyny Czarnej Perły z cz. I czy Latajacego Holendra z cz. II.
No po dluższej chwili szukania w pamięci może taką znajdziesz. Może. Ja szczerze mówiąc nie pamiętam.

Ważne jest to, że uważam film za dobry w swojej konwencji. Podobał mi się. Ale nie zgadzam się z poglądem że była to diametralnie inna przygoda niż ta którą zaoferowano nam w cz. I. Nie ma różnic. A jeśli są to wskarz ją. Aha. Co do Latająćego Holendra. Mam wrażenie że chłopcy od efektów scepcjanych po prostu na swoich komputerach stworzyli efekty specjalne innej jakości niż w cz. I. Moim zdaniem jednak nie pozwala to tweirdzić że filmy są różne. Mają różne efekty specjalne. Z tym się mogę zgodzić. No i nie zapomniejmy. To Disney!
 
Awatar użytkownika
john constantine
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1571
Rejestracja: pn paź 27, 2003 9:53 pm

pn lip 24, 2006 4:03 pm

Nie rozumiem o co wam chodzi. Przecież od samego poczatku było wiadomo że Verbinski kręci od razu dwie części. Mozna się było również domyśleć że zakończenie części drugiej bedzie otwarte.Tak samo było chociaż w przypadku Matrixa.
---------------- SPOILERS-----------------------


Film ogólnie dobry, dużo humoru i brawurowych sekwencji akcji. Bill Nighty daje rade jako główny czarny charakter.
Ja osobiście nie spodziewałem się TAKIEGO zakończenia. Ciekawe jak rozwiążą wątek śmierci Jacka.No i ten saprajs na samym końcu...Fajnie ze nie czytałem spoilerów..Totalne zaskoczenie, fajnie ze będzie Rush w trzeciej części.
 
Awatar użytkownika
lamberciak
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 67
Rejestracja: ndz wrz 28, 2003 6:46 pm

pn lip 24, 2006 5:15 pm

Zarzut do rozdzielenia filmu na dwie części to jedna sprawa.

Druga - i dla mnie ważniejsza - to fakt niedomknięcia ani jednego wątku. 2,5 godziny przeładowane akcją i fajerwerkami, a można przecież było choć jedną nitkę poprowadzić do końca. W efekcie mamy, że jeszcze raz to powtórzę, nie film, a kinowy miniserial. Jasne, możecie mówić, że to cykl, że przecież wiadomo, że tak miało być, skoro kręcili dwie jednocześnie, ale jak dla mnie film musi choć trochę bronić się formalnie. Nie może być po prostu ucięty w połowie, nie przeczę - całkiem fajnym, cliffhangerem.

No naprawdę, czy nikogo prócz mnie to nie ubodło? Czyżby juz nas hollywoodzcy producenci przyzwyczaili do bezczelnego ciachania filmów ze względów stricte komercyjnych?


giovanni +1

Zgadzam się całkowicie z Twoją opinią. Nie dostrzegam w dwójce konwencyjnego przeskoku. To wciąż jest przede wszystkim rozrywkowe widowisko rodem z wesołego miasteczka i jak to na wesołym miasteczku przytrafią się miejscami domy strachów, lecz nikt, ale to nikt nie traktuje ich poważnie. Co więcej, widzowie doskonale zdają sobie sprawę z dominacji formy nad treścią i niezniszczalności oglądanych herosów (w tym miejscu można postawić II cz. Piratów zarzut nadmiernego rozwleczenia niektórych scen, przeładowanie ich akcją, która w obliczu "nieśmiertelności" bohaterów traci nieco na uroku).

Dylematy bohaterów są odrobinę głębsze (czy też raczej nieco mniej płytkie), ale wciąż dryfują na mieliznach i moim skromnym zdaniem powinny tam zostać. Sama załoga Holendra zdaję się nie przerażająca, a groteskowa, a bryluje w tej kategorii sam Davy Jones. Chłopaki fajnie pokrzykują i szczerzą zębiska, ale tragizm ich losu jest nie większy niż dramat przeklętych załogantów Czarnej Perły.

Rekapitulując, "Skrzynia Umarlaka" to niezły wakacyjny film, wesołe miasteczko w pirackich klimatach, ale polot i świeżość już nie takie jak w "Klątwie CzP", za to akcji i gagów - raz lepszych, raz gorszych - ocean nadmiaru. ;)
 
Anonim_1

pn lip 24, 2006 8:18 pm

lamberciak pisze:
No naprawdę, czy nikogo prócz mnie to nie ubodło?

Jak napisałem w komentarzu pod recenzją, mnie również. Film przypomina kiełbasę z Constaru - przepełniany spulchniaczami, które obniżają ogólną jakość. No, może nie przepełniony, ale niemiły posmak mimo wszystko jest obecny.
 
Awatar użytkownika
Repek
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 8702
Rejestracja: śr mar 24, 2004 4:41 pm

pn lip 24, 2006 8:38 pm

SPOILERY na pewno!



giovanni,

1. Czy film musi być straszny, by być poważny? Musi lecieć krew, by było jasne, że ktoś umiera? W LOTRze też krwi było niewiele [np. w bitwie w zasadzie w ogóle!], ale zagrożenie nią bardzo namacalne.

2. Poważne sceny i wątki:
- gra w kości
- Will i jego relacje z ojcem
- 'zdrada' Elizabeth [z punktu widzenia Willa]
- ojciec tracący córkę [w ogóle świetnie wyewoluowała postać Gubernatora] i za wszelką cenę próbujący ją ratować
- ludzki przeciwnik w postaci Becketta, którego motywacje są znacznie bardziej cyniczne, niż te, które kierowały Barbossą
- sam problem śmierci: w jedynce to tylko klątwa za chciwość, w dwójca widmo śmierci to zapowiedź kary za grzechy, która napawa większość bohaterów strachem
- konwencja jedynki to klasyczny awanturniczy płaszcz i szpada: jak ktoś dostaje szabelką, to spada z kadru; w dwójce tej umowności jest zacznie mniej, bohaterowie giną naprawdę
- same przedmiot walki jest poważniejszy: bohaterowie walczą o swoje życie lub duszę, a nie o jakiś tam skarb

3. Załoga Czarnej Perły jest zabawna. Gdzie na Latającym Holendrze masz taką parę Flipa i Flapa jak w jedynce? Barbossa rzucał dowcipy na lewo i prawo, Jones jest znacznie bardziej powściągliwy. Rety, przecież to jest Szatan, ma być miło i przyjaźnie?

4. Co do diametralności zmian, to kwestia bardzo indywidualna. Dla mnie są to spore zmiany, skoro je widzę i podkreślam. Dla Ciebie mogą to być kosmetyczne wstawki - kwestia podejścia.\

---

Constantine,
Co z Jackiem? Moim zdaniem:
- jest za granicą mapy, tam gdzie są potwory
- nasza załoga więc wyruszy w to miejsce, by wyciągnąć go z objęć śmierci
- kim jest śmierć? stawiam na ukochaną Jonesa, czyli... sam ocean, który jest przecież kobietą.
Podoba się taka wizja? :)

--

lamberciak,

Domknięto wątek Jacka. Gdyby nie postanowienie bohaterów, że chcą go ratować, jest to wątek zamknięty. :) Ale ogólnie - tak, to jest coś można nazwać zakończeniem otwartym albo inaczej: brakiem zakończenia.
A skoro już tak jest, to nad czym tu płakać? Pozostaje czekać rok, obejrzeć drugą część i ocenić wówczas spójność scenariusza. A teraz skupić się na tym, co już można ocenić. Film jak najbardziej broni się w tej kwestii formalnie - po prostu buduje napięcie i zapowiada część drugą.
To, że można mieć inne oczekiwania, to już problem indywidualny.

Pozdrówka
 
Anonim_1

pn lip 24, 2006 8:41 pm

repek pisze:
To, że można mieć inne oczekiwania, to już problem indywidualny.

Skasowałeś tym stwierdzeniem sensowność jakiejkolwiek krytyki.
 
Awatar użytkownika
Repek
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 8702
Rejestracja: śr mar 24, 2004 4:41 pm

pn lip 24, 2006 9:36 pm

Każda krytyka jest względna, również moja. Też mi nowina. Wszystko obraca się wokół tego, komu przyznaje się rację i z czyją opinią się utożsamia.

W tym zdaniu chodziło raczej o to, że - jeśli coś neguję [albo raczej: mam negatywne zdanie co do takiego podejścia] - to ocenianie dzieła sztuki w kontekście swoich wcześniejszych oczekiwań. Uważam takie podejście za mało merytoryczne.

Pozdrawiam
 
Anonim_1

pn lip 24, 2006 10:03 pm

repek pisze:
to ocenianie dzieła sztuki w kontekście swoich wcześniejszych oczekiwań

OK, łapię o co Ci chodzi (choć za pierwszym razem mylnie odebrałem Twoją wypowiedź). Nie zgadzam się jednak by krytyka polegająca na wytykaniu takiej formy zakończenia filmu, który reklamowany był jako zamknięta całość (bo nawet tytuł nie zawiera "part I") była zawiedzionymi oczekiwaniami.
 
Awatar użytkownika
Repek
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 8702
Rejestracja: śr mar 24, 2004 4:41 pm

pn lip 24, 2006 10:42 pm

Powiem tak - to jest i nie jest zamknięte zakończenie. Z jednej strony FILM stanowi zamkniętą całość [bo się zakończył i można go oceniać z takiej perspektywy], z drugiej jest sporo rzeczy w SCENARIUSZU, które można dopowiedzieć i dopowiedziane zapewne zostaną.

Ja akurat po prostu nie rozumiem tego argumentu z niespełnieniem oczekiwań. Co prawda, przyznaję, że 15 minut przed końcem [gdy czuć było, że całość zbliża się do finału] dotarło to mnie, że ze wszystkim się nie wyrobią, ale przyjąłem to ze spokojem i dość naturalnie. W zasadzie palnąłem się w czoło, że nie pomyślałem wcześniej, iż tak będzie. Nakręcili dwa filmy naraz, więc czegóż tu można się było spodziewać innego? W Matrixie było przecież tak samo. Inna rzecz, że potem trójka nie okazała się dobrym filmem i to może być największa obawa przed trójką Piratów.

No i reklamy - chyba ostatnia rzecz, na jakiej się można opierać w ocenie. Gdyby tak było, to okazałoby się, że na świecie nie ma cienkich filmów, a wszystkie bez wyjątku są 'hitami sezonu'. :)

Co do oczekiwań jeszcze. Rozumiem, że można się spodziewać jakiegoś typu filmu, ale nie powinien to być argument przeciw, jeśli okaże się, że autorzy mieli inny pomysł. Na takiej zasadzie ocenia się pogodę, a nie dzieła sztuki. Co do samego poziomu tego filmu możemy się oczywiście spierać, ale dobrze jest oddzielić sferę swoich oczekiwań od tego, co się pojawia na ekranie. Choc, nie ukrywam, może być to trudne. Sam pewnie ciężko bym przeżył, gdyby ten film skręcił w stronę takiego 'Master and Commander' [filmu, który skądinąd mi się podobał]. Byłby to dla mnie jednak skok zbyt daleki i zapewne nieusprawiedliwiony. Tutaj nie widzę niekonsekwencji w zmianach, więc mówię: 'Ok, kupuję to'.

Pozdrówka
 
Awatar użytkownika
Shai
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11
Rejestracja: czw kwie 01, 2004 10:42 pm

pn lip 24, 2006 10:57 pm

Żeby było uczciwie :P : miniSPOILERY !!!



No cóż chciaż film nie ma typowego dla Hollywoodu zakończenia na pewno stanowi zamkniętą całość.
Główny wątek został zamknięty... źli wygrali... ups to na pewno film wakacyjny z Hollywood .. nie na pewno Hollywood są efekty specjalne i nadzieja że jeszcze tym złym wkopiemy ;).

A wracając do rzeczy

Są niezamknięte wątki poboczne (lub ładniej otwarte) i zapowiedź, że nie wszystko stracone, że mozna jeszcze się odbić od dna. Po prostu pod koniec filmu dostajemy nowy wątek główny.

Film mozna ocenić jako zamkniętą całość, która broni się o tyle lepiej, że zakończenie nie jest milutkie i słodziutkie.
A skoro patent z niezamkniętymi watkami przechodzi w książkach (a często czytelnik wie, że juz nigdy nie zostaną one rozwiązane) to dlaczego nie zastosować tego filmie, zwłaszcza że wyszło całkiem nieźle ;)
 
Anonim_1

pn lip 24, 2006 11:00 pm

repek pisze:
Co prawda, przyznaję, że 15 minut przed końcem [gdy czuć było, że całość zbliża się do finału] dotarło to mnie, że ze wszystkim się nie wyrobią

Do mnie dotarło to mniej więcej po pierwszych trzydziestu minutach - skoro film rozkręca się tak powoli, w dodatku taką liczbą wątków, twórcy z pewnością musieli ratować się sztuczką z Gwiezdnych Wojen, czy też Matrixa. Niemniej, zarówno "Imperium Kontratakuje", jak i "Matrix Reloaded" uważam za gorsze od "trójek".

repek pisze:
o i reklamy - chyba ostatnia rzecz, na jakiej się można opierać w ocenie.

Reklamy, zapowiedzi - do diaska, nawet sam początek filmu (scena otwierająca). :wink:
 
Awatar użytkownika
Ubiquit
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 485
Rejestracja: pn cze 20, 2005 6:46 pm

pn lip 24, 2006 11:33 pm

Jak na mój gust film jedynie dobry, bez żadnych rewelacji. W sumie miał on wszystko co tego typu film mieć powinien; niekoniecznie oryginalną fabułę, dużo akcji, humor, wątek miłosny w tle..., ale to chyba za mało jak na sequel, zwłaszcza, że jedynka miało to samo. W moich oczach także niekorzystnie wpływa na film to super komercyjne zakończenie. Wcześniej to chyba tylko Wachowscy wycieli taki numer kończąc tak drugą część swojej Martrixowej trylogii.

Jednakże nie zmienia to faktu, że film oglądało się nawet miło. :razz:
 
Awatar użytkownika
Mr.ciacho
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 476
Rejestracja: śr sie 13, 2003 9:13 pm

pn lip 24, 2006 11:36 pm

Ubiquit pisze:
Wcześniej to chyba tylko Wachowscy wycieli taki numer kończąc tak drugą część swojej Martrixowej trylogii.



Dawno dawno temu w odległej galaktyce :razz:
 
Awatar użytkownika
lamberciak
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 67
Rejestracja: ndz wrz 28, 2003 6:46 pm

pn lip 24, 2006 11:38 pm

Repek, nie mogę się z Tobą zgodzić.

-----------
SPOILERY
-----------

Ten film nie stanowi żadnej całości, jest wyraźnie ucięty w połowie. I tu nie chodzi o wiele rzeczy w scenariuszu, które "można dopowiedzieć i dopowiedziane zapewne zostaną" w kolejnej części. W dwójce nie ma ani jednego zamkniętego wątku pobocznego, ani jednego, na bogów. Stwierdzenie, że niektóre rzeczy można dopowiedzieć sobie samemu (jak choćby los Jonesa) nie byłoby zbyt uprawomocnione, nie w tej konwencji.

I znów, zasady konwencji nie pozwalają mi uznać za zamknięty wątku Jacka. Czy ktoś z tu obecnych, widząc w jaki sposób ukazywane są ostatnie chwile Czarnej Perły oraz jej kapitana, uznał, że to faktycznie koniec cpt. Jacka Sparrowa? No bez żartów, proszę was. W tej konwencji nie ma miejsca na takie definitywne zejścia, a przynajmniej w moim jej pojmowaniu się to nie mieści.

Repek, nie czaję kompletnie Twojego akapitu, traktującego o oczekiwaniach. Że niby spodziewałem się czegoś zupełnie innego? Innej konwencji? Sparrowa stającego się nagle Lucky Jackiem i klimatów z dzieła Weira? A może bliżej niezdefiniowane oczekiwania uprzedziły mnie do filmu? Wyklaruj to, proszę.

Moje oczekiwania były w całości ukształtowane przez pierwszą część Piratów i w dużej mierze zostały wypełnione. Oczekiwałem też jednak zgrabniejszej fabuły, właśnie na miarę jedynki, bez nadmiernych idiotyzmów i niespójności (vide kraken atakujący Perłę, gdy nie było na niej już Jacka i parę innych perełek), bez namnażania wątków pobocznych, których rozwiązania mam wyczekiwać przez rok. Takie numery można robić, tworząc miniserial, a nie pełnometrażowy film. Gdyby choć z kilkoma wątkami pobocznymi dojechano do końca, to bym tak zębami nie zgrzytał.

EDIT:
I jeszcze malutki komentarz do tłumaczenia i naszych zdolnych tłumaczy, których należałoby przeciągnąć przez kil i powiesić na rei. Pełna niekonsekwencja: w tytule i parokrotnie w filmie mamy "skrzynię umarlaka", natomiast, gdy na początku filmu Gibbs podśpiewuje sobie marynarską piosnkę, w tłumaczeniu jej tekstu jest "skrzynia umrzyka".
Ostatnio zmieniony wt lip 25, 2006 12:07 am przez lamberciak, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
Repek
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 8702
Rejestracja: śr mar 24, 2004 4:41 pm

wt lip 25, 2006 12:05 am

Mogą być spoilery. :) [A jak ktoś jeszcze nie widział, to... mysz morska z niego :P]

ShadEnc,
O co chodzi ze scenę otwierającą? Co w niej jest takiego, że sugeruje, że film będzie miał klasycznie domknięte zakończenie?

I kto powiedział, że stosowali sztuczkę? Po prostu odgórnie założyli, że to będą dwa filmy, w których zmieszczą jedną długą opowieść. Cóż w tym dziwnego?

Tak samo Wachowscy. Przecież tam nie było żadnej sztuczki. Po prostu zrobili część drugą z zakończeniem, które miało trzymać w napięciu, a potem dokończyli opowieść w trójce [teraz zakończenie Piratów ma to samo zadanie - trzymać w oczekiwaniu]. Owszem, przez to efekt się osłabia, ale tylko wtedy, gdy oczekuje się całkowicie zamkniętej historii.
A kto powiedział, że tak muszą wyglądać filmy? :)

W Matrixie porażka wynikała też z faktu, iż utracono to, co było atutem jedynki nie dając w zamian niczego nowego. Wzięto świat i zrobiono film akcji bez lekko magicznego sosu pierwszej części. Moim zdaniem w Piratach odbito sie od trampoliny jedynki, by zrobić film w nieco innym stylu i to uważam za sukces. Nie odcina się tylko kuponów od sławy, lecz próbuje jechać dalej, szukać nowych rozwiązań.

---

lamberciak,

1. Film nie może być ucięty w połowie, bo się skończył po 2:30h. To najwyżej może oznaczać, jeśli trzymać się Twojego toku myślenia, że ma 5 godzin. Ale logicznie patrząc - poszły napisy, scenka po nich, koniec filmu. Scenariusz [i opowieść zarazem] - owszem, zapewne był pomyślany do zrealizowania w dwóch filmach. Jak to wyjdzie - zobaczymy za rok.

2. Zamknięty jest wątek Jacka. Który zostaje na powrót otwarty ostatnią sceną. Gdyby ją wyciąć - byłby zamknięty. I poniekąd - póki nie dowiemy się co z nim dalej, jest zamknięty.

lamberciak pisze:
Repek, nie czaję kompletnie Twojego akapitu, traktującego o oczekiwaniach. Że niby spodziewałem się czegoś zupełnie innego? Innej konwencji? Sparrowa stającego się nagle Lucky Jackiem i klimatów z dzieła Weira? A może bliżej niezdefiniowane oczekiwania uprzedziły mnie do filmu? Wyklaruj to proszę.

To był akapit ogólny. Uważam, iż wiele osób zawiodło się na tej części, bo nie była taka sama [głównie w konwencji] jak jedynka. A być nie mogła, bo zmieniono konwencję i pomysł na prowadzenie fabuły oraz motywację do rozwoju akcji. Do tego doszła minimalnie - w ramach filmu przygodowego oczywiście - poważniejsza tematyka.

3. Poza tym - nielogiczności:
Z jednej strony oczekujesz trzymania się konwencji, a z drugiej dziwisz się, że Kraken zatapia Perłę. Przecież - o ile dobrze pamiętam - Jack na nią wraca i cała ta scena jest właśnie po to, by zmobilizować go do powrotu i żeby okazało się, że jest w nim coś dobrego.

4. Cała reszta tylko potwierdza to, o czym mówiłem. Masz za złe, że film nie spełnił Twoich oczekiwań i na tym opierasz krytykę. Dla mnie to, że muszę czekać rok na kolejną część to żadna wada. Poczekam sobie, za rok się dowiem, o co chodziło, a w przyszłości będę miał miodny [miejmy nadzieję] pięciogodzinny film, który będę oglądał z wnukami. Moim zdaniem to fajna perspektywa, na co tu narzekać? I nie mam wcale zamiaru dopowiadać sobie żadnych wątków, a jedynie będę próbował zgadywać, co wymyślili twórcy. Za rok się przekonam, na ile trafnie odcyztałem konwencję i realizację.

5. Zamknięcie wątków, jako dowód na wartościowość filmu...
Teoretycznie Frodo w Drużynie Pierścienia mógł wysłać w ostatnich 10 minutach pierścień Stolicą lub DHLem... ale chyba fajniej było poczekać rok, a potem jeszcze jeden, by dowiedzieć się, jak to będzie wyglądać? Skoro autorzy Piratów podzielili opowieść na dwa filmy [tak jak Jackson na trzy], to chyba mieli w tym jakiś cel lub powód [pomijając marketing]. Ocenimy więc scenariusz za rok [gdy wątki się domkną], a teraz możemy się skupić na innych aspektach, które da się ocenić już teraz.

Co do tytułu - widocznie marketingowo taka nazwa była lepsza, choć rzeczywiście niezbyt ma się to do zwyczajowego tłumaczenia.

Pozdrówka
 
Anonim_1

wt lip 25, 2006 12:51 am

SPOILERY

O co chodzi ze scenę otwierającą? Co w niej jest takiego, że sugeruje, że film będzie miał klasycznie domknięte zakończenie?

"Piraci z Karaibów: Skrzynia Umarlaka". Tyle. Żadnej "części 1" czy czegokolwiek innego. Spoko, rozumiem, że coś takiego zabiłoby film i rozumiem posunięcia producentów, ale nie znaczy to, że je akceptuję. Swoją drogą, ostatnia scena - mimo, iż świetna ze względu na pojawiające się wątki - jest bez sensu. Jakim cudem oni się tam dostali? W ogóle po co do niej płynęli?

Śmierdzi mi to kiepskim MG... znaczy potknięciem scenarzysty ;)

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości