Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Exar
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 204
Rejestracja: czw wrz 15, 2005 9:01 am

polscy (?) pracownicy - o co chodzi??

pt lis 06, 2015 1:31 pm

Taki off-topic, ale chyba ciekawy dla wielu.

Ludzie, proszę, wytłumaczcie mi jak to jest albo co robię źle. Jestem potencjalnym pracodawcą-amatorem. Szukam osoby, która by wrzucała teksty na stronę-bloga (sam nie mam na to tyle czasu ile bym chciał, bo jeszcze pracuję na etat i mam obowiązki rodzinne). W ogłoszeniu napisałem umowa o dzieło.

No i teraz dałem ogłoszenie na jednym z portali z ogłoszeniami o pracę. I co się dzieje? Dostaję CV, czytam, jak w miarę OK to wysyłam maila z prośbą o informację kiedy moglibyśmy porozmawiać. I CISZA. Inne przypadki - ktoś prosi o info o stawkach, wysyłam i... CISZA. Ani żadnych negocjacji, ani dodatkowych pytań (niektórzy nie odzywają się nawet nie znając stawek), ani pocałuj mnie w d*pę.

Nie informowałem o płacach w ogłoszeniu. Jednak nie robię z tego tajemnicy. Zawsze (po zapytaniu przez kandydata), pisałem, że jest to inicjatywa prywatna, proponowałem stawkę i pisałem, że jestem otwarty na propozycje. Nikt, nigdy nie negocjował.

Skonsultowałem się z innymi pracodawcami. Koleżanka mówi, że jak zatrudniała do branży hotelarskiej to było jeszcze gorzej - umawiają się na rozmowę kwalifikacyjną i ok. 50% kandydatów w ogóle nie przychodziło na rozmowę - nawet nie zadzwoniło, że ich nie będzie.

No i teraz pytanie - czy to ludzie stali/stają się jacyś dziwni czy tak było zawsze? Czy ludziom nie zależy na podjęciu pracy? Czy może ma być zawsze pełen etat, urlop i 5000 brutto niezależnie od efektów pracy? Skąd taki brak szacunku dla potencjalnego pracodawcy i brak jakiejkolwiek informacji zwrotnej?

Chętnie posłucham co myślicie i jaka jest Wasza perspektywa i doświadczenia.
 
Awatar użytkownika
Specu
Moderator
Moderator
Posty: 3304
Rejestracja: sob maja 03, 2008 4:11 pm

polscy (?) pracownicy - o co chodzi??

pt lis 06, 2015 2:40 pm

Jest kilka kwestii w tym temacie:

- ludzie chcą zarobić i się nie narobić. Nasłuchali się w życiu bajkopisarzy, że za nic nierobienie dostają ciężkie pieniądze wbijające w drugi próg podatkowy z samochodem służbowym i pocałowaniem w rękę od szefa szefów.

- wszędzie wietrzą spisek ukierunkowany na ich portfel, czyli że zostaną oszukani. Umowa o dzieło w Polsce uchodzi za najgorszą formę zatrudnienia, mimo że wystarczy spojrzeć na zachód i zmienić język aby zobaczyć że freelancer ma relatywnie duże dochody za mały wkład pracy własnej.

- wielu ludzi "nie stać" żeby pracować jako freelancer. Nie stać, ponieważ widzą ludzi, którzy "dorobili" się dzięki korpopracy wspartej kredytami. A bez UoP nie masz jako takiej zdolności, żeby się "dorobić".

W Polsce pokutuje maniera, że praca się należy. Bo za komuny była obowiązkiem, to teraz też się należy jak psu buda. Różnica jest jednak taka, że społeczeństwo wyewoluowało na wzór zachodni i stało się bardziej konsumpcyjne, a to wymaga finansowania. Młoda osoba, co ledwo skończyła wątpliwej jakości studia ma oczekiwania, a pokolenie Y, które dostało wszystko pod nos nie potrafi docenić pracy za 1500zł do ręki i możliwości rozwoju. Jest to pokłosie przemian ustrojowych oraz tego że na kanwie przemian niektórym ludziom się udało wybić przed szereg. Nie rozumieją jednak tego, że ludzi którym się udało jest może 5-7%. Kolejne 10% to wynik ciężkiego zapierniczania. Reszta to szara, Polska rzeczywistość.
 
Awatar użytkownika
Exar
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 204
Rejestracja: czw wrz 15, 2005 9:01 am

Re: polscy (?) pracownicy - o co chodzi??

pn lis 09, 2015 9:57 am

Najlepsze jest to, że niektórzy nawet nie pytają o stawki, po prostu zalega CISZA :).
 
Awatar użytkownika
ojciec mateusz
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 238
Rejestracja: pt paź 14, 2011 8:16 pm

polscy (?) pracownicy - o co chodzi??

czw lis 19, 2015 11:22 am

Specu pisze:
W Polsce pokutuje maniera, że praca się należy. Bo za komuny była obowiązkiem, to teraz też się należy jak psu buda.
Wybaczy kolega Spec, ale nie dość, że sypie kolega banałem, to jeszcze bardzo często zupełnie nieprawdziwym. Brakuje tylko tradycyjnej opowieści o robotniku pracującym łopatą i reszcie jego kolegów patrzących się na to jak on pracuje i palących papierosy (opowiadanej oczywiście tonem troski, odkrywczości, rozpoczętej od stwierdzenia, że to "typowy polski zwyczaj/obrazek" etc.)
Takie stawianie sprawy było niesprawiedliwe już dla pokolenia urodzonego w latach 50/60, a dla pokolenia 80/90 to już jest zupełna bzdura. Tak jakby ktoś nie zauważył zmiany pokoleniowej.

Specu pisze:
Umowa o dzieło w Polsce uchodzi za najgorszą formę zatrudnienia, mimo że wystarczy spojrzeć na zachód i zmienić język aby zobaczyć że freelancer ma relatywnie duże dochody za mały wkład pracy własnej.
Problem nie polega na tym, że umowa o dzieło uchodzi za najgorszą formę zatrudnienia, tylko na tym, że proponuje się umowy cywilne przy zajęciach, które wymagają zawiązania stosunku pracy. Jeżeli ktoś jest sobie jakimś tzw. "kreatywnym" czy kimś tam to ok. Ale jak ktoś pracuje na kasie albo w punkcie obsługowym 8h (a zwykle więcej) to nie jest żadnym freelancerem, tylko pracownikiem najemnym i jego forma zatrudnienia powinna odpowiadać zakresowi jego obowiązków.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości